04.08.07, 23:16
Witam wszystkich serdecznie! Dawno mnie nie bylo, wiec pomyslalem, ze moze warto sie odezwac i
napisac co u mnie slychac. Jakby nie bylo wytarlo sie klawiature przez tych kilka tygodni, zawracalo
glowe innym forumowiczom i nagle... zniknalem. Moze kilka slow o tym - "dlaczego?". To stalo sie
nagle, bo jakos ta naglosc dzialania jest wpisana w moja nature. Mam dzisiaj slaby dzien, ledwo
kojarze, kryzys formy, ale jestem trzezwy. Mam nadzieje, ze cos zrozumiecie z tego pisania.

Przestalem odwiedzac forum, bo poczulem sie zmeczony. Nagle uswiadomilem sobie, ze trzeba
zaczac dzialac. Wiecie, np. duzo facet mowi o... powiedzmy kobietach, seksie, az nagle uzmyslawia
sobie, ze zostal gawedziarzem, teoretykiem, ze zamiast pieknej niewiasty na kolanach ma laptopa.
No i kiedys przychodzi ten moment, ze zabiera sie z domu kurtke, wychodzi do "reala" po zywa
kobiete, niekoniecznie najpiekniejsza. Za duzo energii zabieraly mi sama czynnosc pisania i
polemiki polityczne. Nie zebym zostal przekonany albo przekonal oponenta (moim zdaniem
marksisty nie mozna przekonac, tym bardziej wierzacego - bez obrazy, to raczej sympatyczna
opinia), ale po prostu ogarnelo mnie totalne znuzenie, tym bardziej, ze za nas politycy robia cala
wspaniala robote. Nie racje polityczne, spoleczne, filozoficzne byly wazne, a zwykle zmeczenie
odegralo role. Zmeczenie materialu.

Od momentu znikniecia z forum nie pilem, nie liczac jakichs kropli wzmacniajacych, kilku lykow
piwa na wyjezdzie (uratowala mnie kiepska jakosc piwa zywieckiego, choc jestem pewien, ze nawet
gdybym wypil tamtego dnia dwa piwa, nic dalej by sie nie dzialo). Sprawy rodzinne troche sie
wyjasnily - separacja, na ktora notabene czekalem ponad pol roku. A pamietam moj pospiech w
grudniu. Nasze sady to groteska. Mozna napisac, ze osiagnalem stabilizacje. Sprawy zawodowe jako
tako, choc zaczeli slabo placic, a wiecej wymagac. Okazji do wypicia mialem mnostwo, ale juz
ludzie widza, ze odmawiam. Jakby co to zawsze mozna odburknac, ze bierze sie antybiotyki albo ma
wyjatkowo ciezka sraczke.

Tak wiec robota, samotnia, troche nerwow, niepewnosci i tyle. Kobiety nie znalazlem. I na razie nie
mysle o zwiazku. 14 sierpnia uplynie 8 miesiecy nie picia. Ale specjalnie nie licze dni. Najwazniejszy
jest ten dzien, kiedy sie zacznie, a jak sie nie zaczyna, to liczby maja dla mnie male znaczenie. 6
miesiecy nie pil... 8 miesiecy nie pil... 8 lat nie pil i nagle... wychylil. Wtedy wszystkie slowa, liczby,
daty, caly kosmos sie resetuje.

Napisalem dzisiaj, bo obejrzalem film o sprawach malzenskich, tam troche pili, glownie sie
zdradzali, i przypomnialem sobie grudzien, forum. No i napisalem. Nawet nie przejrzalem postow,
co tam u was slychac. Mam nadzieje, ze nikt ze stalych bywalcow nie zaczal tankowac. Bo nowych z
pewnoscia przybylo. Tytuly postow mowia, ze problem wciaz jest aktualny i z pewnoscia bedzie.

To tyle ode mnie.

Pozdrawiam,
Mar
Obserwuj wątek
    • janulodz Re: Raport 04.08.07, 23:29
      Witaj Marblad.
      Dobrze,że sie odezwałeś, a jeszcze lepiej, ze nie pijesz. Jest nas coraz więcej.
      • marblad Re: Raport 04.08.07, 23:52
        Witaj. Nie zebym kilka razy nie pomyslal, ale nie bylo to meczace pragnienie, a raczej nostalgia. Tym
        bardziej, ze wakacje, a latwiej sie z kobietami rozmawia przy alkoholu (z powodu c2h5oh musialem
        zrezygnowac z kilku obiecujaco zapowiadajacych sie cielesnie znajomosci). To jednak rachunek
        korzysci i strat wzial gore. Bo jak juz kiedys pisalem chcialbym umiec pic. Wychylic kilka piw, otrzepac
        sie i spokoj. Tzn. moglbym, ale nie wiem, za ktorym razem polegne. Z drugiej strony szkoda mi czasu
        na alkohol. No i jest tak, ze ja pracuje lub udaje, ze pracuje, trace wzrok przed laptomem, a gnoje w
        tym czasie wychylaja pol litra i budza sie z laskami u boku. Coraz ladniejszymi musze z zazdroscia
        dodac. Ja nie-pijacy, stalem sie malo atrakcyjny dla "normalnych" kobiet. Juz wiedza, ze z tym
        dziwakiem nie mozna zabalowac. Co tylko swiadczy o jednym, ze jestem chory. I jeszcze jedno dodam,
        zeby zamknac watek. Jesli zdarzylo mi sie pomyslec o piwku, to zaraz przed oczami stawal przelom
        listopada i grudnia ub. roku.
        • e4ska Re: Raport 05.08.07, 00:11
          Heh, bez wejścia w posty Twoje - chyba o podatkach była dyskusja:)))

          Ale że nie pijesz... dobra wiadomość. Następny rozpoczynający na forum swoje
          trzeźwościowe rozmówki - nie pije.

          Kobiety... hmmm... wola niepijących, Marblad. Tylko że ciężko do nich dotrzeć.
          Tym bardziej, że jeszcze nie uregulowałeś spraw małżeńskich... musisz się
          odciąć... pogodzić... i zacząć od nowa - oczywiście, trzeźwo.

          Ja nadal jestem zainteresowana, czy pijakowi udało sie skończyć z nałogiem
          samodzielnie, czy terapeutycznie... pamiętam, że też zastanawiałeś sie nad
          psychologiczną opieką. Więc jak? Dałeś rade sam - czy biegasz na terapię?

          Fajnie, że napisałeś:) to i więcej napisz...
          zdrufki.

          • marblad Re: Raport 05.08.07, 00:50
            Czesc e4ska! Tak o podatkach bylo, racja, i okazuje sie, ze podatki wciaz rosna niezaleznie od naszych
            dyskusji, wiec co sobie podyskutowalismy to nasze. Moze zle sie wyrazilem w kwestii kobiet. Alkohol
            pomaga w zawieraniu szybkich znajomosci, a czlowiekowi brakuje czasami cierpliwosci.

            Nie, ja sam sobie radze. Zadnych terapii. Jesli myslalem o pomocy specjalisty, to w pewnym tylko
            okresie poczatkowym i wylacznie w zakresie technik nie-picia. Bo dla mnie sprawa jest jasna - jesli
            wpadne w ciag, to juz moge z niego nie wyjsc. Jak znam zycie udaloby mi sie moze wywinac, moze raz
            i drugi, ale to bylyby juz mega-huragany, ktorych moja obecna wyobraznia nie siega. Ostatni ciag to
            byl dla mnie kataklizm. Pewnie mozna przezyc i trzy giga-cyklony - niektorzy przezyli nawet
            Apokalipse - ale poce sie na zimno na wspomnienie koncowki 2006 roku.

            Tak ze nic rewelacyjnego nie uslyszysz, o zadnych efektownych rozwiazaniach czy przemianach
            duchowych. Po prostu teraz nie pije i nie mam zamiaru. Wspomnienie ostatniego ciagu dziala jak
            wszyty w dupsko esperal.
            • e4ska Re: Raport 05.08.07, 01:06
              Heh, ja też - bez terapii przecie. Terapia to dla mnie jak woda święcona dla
              Lucyfera. I też - koszmar ostatniego ciągu. Nie zapomnę... wolę inaczej umierać.

              Podziwiam, że potrafisz wytrwać, mimo samotności. Ale - wiesz co? - tylu pijaków
              i narkomanów wspomina, że tak zaczynali swoje nowe życie - opuszczeni przez
              swoich drogich.

              Cóż, na potrzeby wiadome... aby laptop zostaje trzeźwemu:))) Lepszy niż pijana
              chętna... a i ty trzeźwy - masz inne wymagania, o czym chyba wiesz. Pijanego
              byle koza zadowoli. Taki piecyk z rurą... coby nie było, że nie mam serca dla
              zwierząt.

              Naraski, idę spać... jeszcze raz - wszytkiego dobrego.
              a co do podatków i zdzierstwa straszliwego... ręce opadają.
              • marblad Re: Raport 05.08.07, 16:37
                > Podziwiam, że potrafisz wytrwać, mimo samotności...

                Calkowicie samotny nie jestem, bo mam kontakt z rodzicami i zawodowy, ale to sa spotkania
                cykliczne. Nie liczac telefonow od kilku upartych dam, ktore zmuszony jestem brac na dystans. Mniej
                intymnie, a bardziej mailowo.

                > Pijanego byle koza zadowoli...

                A to fakt. Juz pisalem, ze budzilem sie pijany z osobami plci calkowicie przeciwnej, ale, niestety, nie
                pieknej, jesli tak mozna powiedziec. Czyli na dzisiaj- nie jest zle. Trzezwosc jest cool. Szkoda tylko ze
                wymuszona wyzsza koniecznoscia.

                O podatkach wole nie rozmawiac. Podatkow nalezy unikac, w miare mozliwosci i talentu. Bo kazde
                Panstwo je przeje i przepije. Niestety to zlodziejstwo w majestacie prawa bedzie trwac i trwac.

                Zeby zakonczyc jakim akcentem alkoholowym, to dzisiaj rano w markecie byla kawa, a facet w
                wydzielonej czesci, tzw. ogrodku, pil piwko i mu pozazdroscilem. Tej sytuacji, a nie tego konkretnego
                piwa, bo jakos na piwo nie mam specjalnej ochoty. Pojawia sie, jak jest goraco albo gdy mam slaby
                dzien. Bywaja takie chwile. Ale ludzie pijacy najczesciej mne nie draznia.

                Chcialem napisac cos o AA, ale stracilem polot, wiec moze nastepnym razem.
    • addicted11 Re: Raport 05.08.07, 15:23
      Stary, a kogo tu obchodza Twoje niepicia czy picia, tu sie tocza wazne dyskusje
      o AA, a ty tu wchodzi z jakimis pie..mi, nie pijesz to nie pijesz, mam ci
      medal dac?


      Oczywiscie zartowalem:):):)
      • marblad Re: Raport 05.08.07, 16:21
        Sorry, nie wiem, o czym ostatnio sie dyskutuje, ale chyba o tym samym, co pol roku temu. Poza tym nie
        liczylem na zadne hymny, pochwalne piesni, medale, tylko na zwykle gratulacje, przynajmniej
        pochwalenie czy okazanie sympatii... a tu skromniutko. Dwie osoby raptem. Naleza mi sie chyba slowa
        uznania za tyle miesiecy nie-picia, bo uwazam, ze jestem dzielny... zartuje, zartuje! A tak na powaznie,
        to moze uda mi sie przeczytac troche postow o AA, ale jak widze nic specjalnie sie nie zmienilo.
        • tenjaras Re: Raport 05.08.07, 18:16
          jesteś dzielny - nie żartuję, naprawdę szanuję ludzi za podjęcie abstynencji

          a apropo ogródka piwnego, o którym tu wspomniałeś, przypomniała mi się
          historia, jak w pierwszych dniach próbowałem sobie kupić coś do picia w
          sklepie, stanąłem przed półką z napojami i doznałem panicznego strachu - co
          wypada kupić trzydziestoparoletniemu facetowi!?

          oczywiście skończyło się na coli... ale ten dylemat zapadł mi głęboko w
          pamięć...
    • tranzyt80 Re: Raport 11.08.07, 17:31
      Panie Marblad,znalazl juz pan jakies lekarstwo na swoje smutki...?
      • marblad Re: Raport 13.08.07, 11:33
        tranzyt80 napisał:
        > Panie Marblad,znalazl juz pan jakies lekarstwo na swoje smutki...?

        Jesli idzie o alkohol, to omijam z daleka; jesli idzie o kobiety to
        sie rozgladam. Na razie staly zwiazek nie wchodzi w rachube, bo kilka
        spraw trzeba uregulowac i musze odpoczac, choc czasem mysli sie i o
        tym.
        • tranzyt80 Re: Raport 14.08.07, 21:35
          wyrwane z kontekstu postu Marblad`a:
          -omijam z daleka
          -sie rozgladam
          -trzeba uregulowac
          -musze odpoczac
          -czasem mysli sie

          Smutek wzial cie w objecia i majta jak chce po katach zycia?
          Gdzie ten dawny,pelen energii Marblad?
          Gdzie jego bystre spostrzezenia o zyciu,gdzie zogniskowane trafnie w
          kilku slowach riposty na tuziny tematow?
          Gdzie dowcip i komizm i lekkosc i...w braniu pod pachy i ukazywaniu
          swoich szarodniowek?
          Gdziezes pozostal... ?Pytam,pytalem o lekarstwo,myslac czy wyjdziesz
          stamtad.
          • marblad Re: Raport 15.08.07, 08:42
            A, rozumiem, dobre pytanie, i dobra obserwacja. Ta, to prawda, ze
            ostatnio - od jakiegos czasu, juz nie pamietam, kilku miesiecy
            zapewne - chodze zblazowany, poirytowany,co ma zwiazek z dwoma
            sprawami. Zawodowymi - walka o ogien trwa i tutaj nie ma sie zmiluj,
            a ze akurat w mojej branzy wszyscy odpoczywaja na wakacjach, to jest
            jedna wielka pustka, i choc nie teskno mi za towarzystwem, to jeden
            zleceniodawca nie wyplacil mi na wakacje honorarium, lecz ze w
            miedzyczasie wygralem proces sadowy, ktory toczyl sie ponad rok
            (cud! zeby w UE cokolwiek wygrac w ramach normalnie, a nie
            "spolecznie" pojetej sprawiedliwosci), to mam z czego zyc, ale jak
            to wszystko poskladac, to wychodzi troche ponury obraz. Na niego
            nakladaja sie sprawy mesko-damskie. O ile zawodowo czlowiek zawsze
            sobie poradzi (jeszcze tak nie bylo, zeby jakos nie bylo - jak
            mawial poczciwy wojak Szwejk), o tyle w przypadku kobiet sprawa
            komplikuje sie. Ludzie poznaja kwarki i skwarki, nature kosmosu, ale
            kobiet poznac nie sposob. Tutaj postepu nie ma. Jako ze moje mysli
            ostatnimi miesiacami oscylowaly wokol pewnej starej, sprawdzonej
            obserwacji, ze jak sie facet zbiera za kobiety(e), to portfel
            powinien miec raczej pelny, no to zapadlem sie w swoim kosmosie,
            zostalem sam na sam z owa stara obserwacja, a moze zrobilem sie
            czujniejszy, ostrozniejszy, po prostu starszy. Zeby nie bylo, ze
            skapcanialem do reszty, wybieram sie na podboj kilkudniowy, wlasnie
            z pelnym portfelem... Humoru i dobrego samopoczucia mi od tego
            jednak nie przybywa jakos. I tyle.
            • tranzyt80 Re: Raport 15.08.07, 11:31
              Sprytnie,wszystkie "smutki" zwaliles na brak kobiety i kasy,
              a to przeciez dla Ciebie,jak raz strzelic z palcow(no!powiedzmy,ze
              niekiedy ze dwa razy,nie wszyscy placa punktualnie...:)),

              Szukaj,szukaj powodow dalej,bo jestes nieprzekonywujacy.Radze
              skromnie,odzyskaj wiare w siebie,a cala reszta zostanie ci
              przyniesiona na zlotej tacy...:)


            • aaugustw Re: Raport 15.08.07, 13:37
              marblad napisał na forum "uzaleznienia":
              - - - - - - -
              Wszystko i nic...!
              _________________________________________________________.
              Od czego Ty jestes uzalezniony Marblad...!?
              Moze bede mogl sie z Toba podzielic doswiadczeniem...(!?).
              A...
              • marblad Re: Raport 15.08.07, 14:05
                Jak sie czyta/slucha roznych specjalistow od alkoholizmu, to podaja
                czesto objawy tej choroby. Gdyby brac je na powaznie, to 99% Polakow
                (a i pewnie Europejczykow, Amerykanowi i innych) musialoby zapisac
                sie na odwyk, do AA czy roznych specjalistow. Mnie wyszlo, ze prawie
                w kazdym punkcie jestem alholowy. No i chyba ten ciag listopadowy o
                tym swiadczy. August kiedys pisal, ze moze nie jestem
                przekonywujacym alkoholikiem czy cos w tym guscie. Mam to sprawdzic
                jakos? Uzalezniony jestem na 100% od jedzenia, codziennie musze cos
                przekasic, i gdybym nie mial na chleb moglbym zrobic kilka glupstw,
                moze grozniejszych dla otoczenia niz na glodzie alkoholowym. Z
                kobietami podobnie, ale na mniejsza skale. Alkohol odstawilem. Jest
                jak jest. A ze nie zawsze jest "wesolo", to coz w tym dziwnego?
                Takie zycie. Po prostu z tym zyje. Moze juz zawsze bede taki jak
                teraz, smutas, ale za to nie-pijacy?
                • addicted11 Re: Raport 15.08.07, 15:13
                  marblad napisał:

                  > Jak sie czyta/slucha roznych specjalistow od alkoholizmu, to
                  podaja
                  > czesto objawy tej choroby. Gdyby brac je na powaznie, to 99%
                  Polakow
                  > (a i pewnie Europejczykow, Amerykanowi i innych) musialoby zapisac
                  > sie na odwyk, do AA czy roznych specjalistow


                  Dlatego bierzmy je niepowaznie,
                  hahahahaha


                  Moze juz zawsze bede taki jak
                  > teraz, smutas, ale za to nie-pijacy?

                  Mozesz byc tez smutas pijacy, to najgorsza opcja, potem smutas
                  niepijacy, potem wesolek pijacy a najlepsza- nie pic i sie cieszyc.
                  • aaugustw Re: Raport 15.08.07, 15:35
                    addicted11 napisał:
                    > Mozesz byc tez smutas pijacy, to najgorsza opcja, potem smutas
                    > niepijacy, potem wesolek pijacy a najlepsza- nie pic i sie cieszyc.
                    ____________________________________________________________.
                    Znam inne stopniowanie:
                    Smutas pijacy... - smutas niepijacy... - smutas addic...!
                    A... ;-))
                  • marblad Re: Raport 15.08.07, 21:25
                    addicted11 napisał: >> Dlatego bierzmy je niepowaznie

                    A tego nie napisalem. Kiedys pewna dziewczyna zwrocila mi uwage, ze
                    szatkujac nozem salate, robie jej krzywde (do dzis nie wiem, czy
                    warzywu, czy dziewczynie), to mozna by potraktowac te madrosci
                    niepowaznie, ale ja wypilem w zyciu kilka wanien piwa i innych
                    wynalazkow, i wiem czym to sie konczylo w ostatnich latach - giga-
                    kacami, ciagami, coraz dluzszymi, coraz bardziej wyniszczajacymi.
                    Jak tak ma wygladac picie rozrywkowe, to dziekuje.

                    A jak nie pic i sie cieszyc? Na razie ciesze sie, ze nie pije. I w
                    ogole, czy kazdy musi sie cieszyc? Moze jestem na etapie
                    rozwiazywania waznych dla siebie problemow? I czy kazdy musi byc
                    zadowolony? Zadowolony to bede wtedy, jak beda mnie ubierac w
                    ostatni garnitur.

                    A niepijacy wesolek, to dla mnie podejrzana kategoria czlowiecza. Bo
                    nie ma nic straszniejszego jak wesolkowatosc bez powodu (albo z byle
                    powodu).
                • aaugustw Re: Raport 15.08.07, 15:41
                  marblad napisał:
                  > August kiedys pisal, ze moze nie jestem przekonywujacym
                  alkoholikiem czy cos w tym guscie. Mam to sprawdzic jakos?
                  _________________________________________________________.
                  Po co? - Szkoda czasu na takie szukania, ja wiem co wtedy
                  pisalem, wystarczy ze zapytam swoje sumienie. Tam jest tylko
                  jedna prawda...!
                  (takie wyrazy jak "moze", nie uzywam gdy chodzi o alkoholizm!).
                  • marblad Re: Raport 15.08.07, 21:05
                    aaugustw napisał: > (takie wyrazy jak "moze", nie uzywam gdy chodzi o
                    alkoholizm!).

                    Dlatego zalozylem, ze jestem uzalezniony, jako aksjomat, niezaleznie
                    od tego, jak sie czuje. Gdybym poczul sie radosnie, nie zmieniloby to
                    moego stosunku do problemu.
                    • aaugustw Re: Raport 15.08.07, 21:23
                      marblad napisał:

                      > aaugustw napisał: > (takie wyrazy jak "moze", nie uzywam gdy
                      chodzi o alkoholizm!).
                      >
                      > Dlatego zalozylem, ze jestem uzalezniony, jako aksjomat,
                      niezaleznie od tego, jak sie czuje. Gdybym poczul sie radosnie, nie
                      zmieniloby to moego stosunku do problemu.
                      ________________________________________.
                      Cenie sobie takich ludzi - Marblad...!
                      Kto tak pisze, ten wie czego chce... -
                      Od takich sie ucze. Tu nie ma bufonady!
                      Tu widac zrownowazenie i szczera prawde
                      A...
                      • marblad Re: Raport 15.08.07, 21:42
                        aaugustw napisał: >> Tu widac zrownowazenie i szczera prawde

                        Ale walka trwa, ostatnio zauwazylem, ze jednym z "ubocznych objawow"
                        odstawienia alkoholu (i w ogole zycia rozrywkowego) jest pewien
                        rodzaj pracoholizmu. Tytanem pracy nie jestem, w sensie, ze moge
                        wytrwac na stanowisku 10-15h, nie w takim sensie, taki nie jestem,
                        lecz wszystko uklada sie pod prace, jakby ona jakims bozkiem byla. I
                        ostatnio organizm moj zbuntowal sie przeciwko temu uzaleznieniu. Ile
                        mozna? No i dopadla mnie pustka.
                        • aaugustw Re: Raport 15.08.07, 21:55
                          marblad napisał:
                          > Ale walka trwa, ostatnio zauwazylem, ze jednym z "ubocznych
                          objawow" odstawienia alkoholu (i w ogole zycia rozrywkowego) jest
                          pewien rodzaj pracoholizmu...
                          I ostatnio organizm moj zbuntowal sie przeciwko temu uzaleznieniu.
                          Ile mozna? No i dopadla mnie pustka.
                          ____________________________________________________________.
                          Wiem to po sobie... - To byly moje najgorsze momenty w zyciu,
                          aby nie wrocic do picia... - To ta cholerna pustka, ktora chce
                          byc wypelniona...!
                          Nazywaja to przerzuceniem nalogu...
                          Pewna kobieta powiedziala: "Kiedys nie mialam meza, bo pil.
                          Dzisiaj go nie mam, bo stale pracuje...".
                          A...
                          (na dzisiaj koncze to pisanie).
                          • marblad Re: Raport 15.08.07, 23:04
                            No, dokladnie, ciagla ucieczka. A ile mozna uciekac?
                            To ja teraz tez do wyrka.
                            • addicted11 Re: Raport 16.08.07, 01:12
                              Portsa sprawa, uzaleznienjie dotyczy glownie osobowosci a nie
                              alkoholu, alkohol to tylko objaw.
                              Jezeli nie uleczy sie uzaleznionej osobowosci, co nie wiem czy jest
                              mozliwe, to ciagle bedzie sie popadalo w nowe uzaleznienia.

                              Nawet aA o tym dokladnie i bez ceregieli mowi- musisz uzaleznic sie
                              od 12 krokow, bo po prostu czlowieku masz taka osobowosc, ze jakies
                              uzaleznienie musis miec.
                              Tacy oudzie jak August czy Jaras sa niewatpliwie 100% uzaleznieni od
                              AA, zapewne dla nich to lepiej niz uzaleznienie od alkoholu, choc
                              czy to jakiekolwiek wyleczenie to smiem watpic.
                              Ladnie sie eufemistycznie mowi "poddac sie sile wyzszej", ale chodiz
                              o przeniesienie poddania z flaszki na Boga.

                              Ja jednak wolalbym porzadnie uzaleznic sie od pracy, hobby alboc
                              zegos takiego, tej drogi probuje- muzyka, tylko na razie cos nie
                              wychodzi, jestem uzalezniony od pisania na forum.
                              • marblad Re: Raport 16.08.07, 08:19
                                Nie, no, kolejny raz podczas wysylania, wylogowalo mnie. I jeszcze
                                pojawia sie jakas reklama z chloptasiem na brzegu morza. Cholery mozna
                                dostac. Teraz kliknalem funkcje "Odpowiedz" (z cytatami), ale nie ma
                                tresci poprzedniego postu. Tak wiec z glowy wale.

                                >Portsa sprawa, uzaleznienjie dotyczy glownie osobowosci a nie
                                alkoholu, alkohol to tylko objaw.

                                Tez tak uwazam, ze istnieje glebsza przyczyna, i ew. mozna by ja
                                wyeliminowac. Tak jak katar, bol glowy, kaszel to objawy przeziebienia
                                lub grypy. Te moga byc efektem slabej odpornosci organizmu, ktora jest
                                spowodowana... I do tego miejsca trzeba dojsc. Tylko ze podobne
                                badania moga zajac 30-60-90-120 lat, a trzeba jeszcze zyc (przezyc).

                                >Ladnie sie eufemistycznie mowi "poddac sie sile wyzszej", ale chodiz
                                o przeniesienie poddania z flaszki na Boga.

                                Czasami jest tak, ze musimy uznac wyzszosc czegos/kogos. Morderca -
                                sedziego, pasazerowie boeinga - pilota. Ja uznaje wyzszosc wyzszosc
                                urzedu podatkowego nade mna. Bacha nad moim brzdakaniem na gitarze.
                                Czasem czyjas wyzszosc wynika z konieczosci lub natury rzeczy. Nie
                                zawsze czyjas wyzszosc jest rownoznaczna z nasza kleska.

                                Ja mysle, ze ludzkosc przesadza z tym swoim balwochwalczym stosunkiem
                                do czlowieka. Z tym twierdzeniem jakoby kazdy byl niemal Panem
                                Wszechswiata. To sa dla mnie bredzenia. Jakze szkodliwe dla wzyznawcow
                                tych teoryjek i ich bliznich. I dlatego uznanie pewnej hierarchii
                                porzadkuje caly uklad.

                                Niemniej jednak do pewnego momentu czlowiek moze pomoc sobie sam.

                                • addicted11 Re: Raport 16.08.07, 08:45
                                  Szukanie prapraprzyczyna nie ma sensu zbyt wielkiego, bo i ciezko to
                                  znalezc i nie wiadomo, czy jak sie znajdzie to cos da.
                                  Ja mowie jednak nie o prapra pczyczynyie tylko o "uzaleznionej
                                  osobowosci", takiej naturze, sklonnej do obsesji, niecierpliwej,
                                  nieumiarkowanej itp- ktora stoi u podstaw nalogu, a co stoi u jej
                                  podstaw to nie wiadomo. I te osobowosc nalezaloby wyleczyc a nie jej
                                  prapowody a nie jej skutki czyli picie czy hazard itp.


                                  Apropo czlowieka jak centorum natury to humanizm wcale tak nie uwaza.
                                  Humanizm uwaza, ze czlowieczenstwo jest wartoscia samo w sobie, ale
                                  nie oznacza to balwochwalczego stosunku do czlowieka ani uznawania
                                  jakiejs jego nie wiem jakiej mocy.
                                  Jesli juz to religia stawia czlowieka w pozycji " czyncie sobie
                                  nature poddana", akurat humanisci sa z reguly ekologami. Czlowiek
                                  jest czescia natury, tkwi w jakims porzadku czy chaosie jak kto
                                  woli, poddanie Bogu stoi jakby w opozycji tego uznania porzadku i
                                  jest dopiero stawianiem czlowieka w centrum, zaraz po Bogu, dlaczego
                                  Bog jest na podobienstwo czlowieka ( no w istocie odwrotnie) a nie
                                  np. dinozaurow, psow albo sosen?

                                  Niestety czesto Ci, ktorzy nawoluja do "obrony naturalnego porzadku"
                                  chca zarazem ten porzadek samemu ustalac- " jest tak, tak i takm
                                  musisz robic to, myslec tamto i wierzyc w owamto"- nie jest to
                                  pokora wobec natury tylko pycha- bo ja niby wiem lepiej czym jest ta
                                  natura.

                                  • tranzyt80 Re: Raport 16.08.07, 09:06
                                    addicted11 napisał:
                                    > Humanizm uwaza, ze czlowieczenstwo jest wartoscia samo w sobie,

                                    -te gdybanki sa bardzo na miejscu i nawet z sensem,szczegolnie dla
                                    medytacyjnego zabijania czasu,ale wszystko to,mili chlopcy,ma swoje
                                    granice
                                    tolerancj,bo gdy to czlowieczenstwo staje sie gdzieniegdzie za
                                    bardzo nieposluszne,humanizm schodzi szybciutenko do zera,zamyka
                                    pyszczek,a zaczynaja przemawiac bombki atomowe,
                                    jak w Horoszima...
                                    Potem znowu humanizm moze uwazac,ze czlowieczenstwo...itd. :)
                                  • marblad Re: Raport 16.08.07, 16:18
                                    addicted11 napisał:

                                    > Szukanie prapraprzyczyna nie ma sensu zbyt wielkiego, bo i ciezko
                                    > to znalezc

                                    No, ale jak sie nie szuka, bo to podobno ciezko, to skad wiemy, ze
                                    bez sensu?

                                    > i nie wiadomo, czy jak sie znajdzie to cos da.

                                    Ano, wlasnie. Niektorzy wiedza co i jak jeszcze zanim udowodnia czy
                                    zabiora sie za udowadnianie.

                                    > I te osobowosc nalezaloby wyleczyc a nie jej
                                    > prapowody a nie jej skutki czyli picie czy hazard itp.

                                    Jak mamy wyleczyc osobowosc, nie wiedzac, co ja wykoslawilo? W
                                    medycynie nigdy sie nie osiagnie sukcesu bez znalezienia przyczyny
                                    choroby, czasami tylko leczenie objawowe daje efekty. Ale to tylko
                                    zmienia objawy. Dlatego ja nie widze nic zlego, jesli ktos uzna nad
                                    soba wyzsza sila, uwierzy w Boga czy piramide, zeby tylko przestac
                                    pic. Ja chcialbym znalezc przyczyne. Zeby to osiagnac, musze
                                    zachowac abstynecnje. Proste? A jak mi sie nie uda, to przynajmniej
                                    pozyje troche bez wodki.

                                    > Apropo czlowieka jak centorum natury to humanizm wcale tak nie
                                    uwaza.

                                    Nie wiem, co humanizm uwaza, bo to dla mnie wspolczesne czary-mary,
                                    slyszalem natomiast, co mowia humanisci.

                                    "Człowiek wygląda na zwierzę potrzebujące jakiejś religii. Skoro
                                    więc nie wierzy w Boga, zaczyna sobie tworzyć bożka w postaci
                                    Człowieka pisanego przez wielkie “C", staje się humanistą." - J.M.
                                    Bochenski.

                                    Musialem to dac, moj ulubiony cytat.


                                    > Humanizm uwaza, ze czlowieczenstwo jest wartoscia samo w sobie...

                                    Maslo maslane. Czyli wystepuje - i moze egzystowac - w oderwaniu od
                                    innych wartosci? Wystarczy byc czlowiekiem i juz??? To pycha jakas.


                                    > nie oznacza to balwochwalczego stosunku do czlowieka ani uznawania
                                    > jakiejs jego nie wiem jakiej mocy.

                                    Sadzac po wypowiedziach wielu humanistow, jak sie przysluchac
                                    wnioskom, a nie deklaracjom, to jest calkiem odwrotnie. I to wynika
                                    po trosze z tego, ze podobno "czlowieczenstwo jest wartoscia samo w
                                    sobie".

                                    > Jesli juz to religia stawia czlowieka w pozycji " czyncie sobie
                                    > nature poddana", akurat humanisci sa z reguly ekologami.

                                    To bardzo praktyczna postawa - czynic sobie nature poddana. To
                                    wielki sens. Nie trzeba byc wierzacym, zeby to rozumiec jako
                                    oczywista madrosc. Dlaczego mamy poddawac sie naturze? My, biedne
                                    robaczki, elementy natury? Na ile mozemy, walczymy o swoje, w tej
                                    naturze uwiklani. Co innego - szkodzic naturze, zadawac jej gwalt.
                                    Ale czemu z niej nie korzystac? KORZYSTAMY. I to jak! Ty i ja!
                                    Pijac, mieszkajac, piszac na forum. Dlaczego jej niewykorzystywac
                                    racjonalnie? Poza tym sugestia "czyncie sobie nature poddana" nie
                                    stwierdza faktu. To sugestia. Dobra rada. Gdyby Bog mial za doradcow
                                    ekologow, to raczej bysmy nie dozyli naszych czasow.

                                    Wyobraz sobie, ze jestes sam z rodzina w jakims ogromnym lesie i nie
                                    masz sie gdzie schronic przed dzikim zwierzem. Wszystkie drzewa sa
                                    sprochniale i nie mozesz wybudowac domku. Oprocz chronionych limb.
                                    Te sa zdrowe. Co robisz? Poswiecasz limby czy rodzine?


                                    > Czlowiek jest czescia natury, tkwi w jakims porzadku czy chaosie
                                    >jak kto woli

                                    Tez uwazam, ze jestesmy elementem natury. Ale to nie stoi w
                                    sprzecznosci z istnieniem np. hierachicznosci.

                                    > poddanie Bogu stoi jakby w opozycji tego uznania porzadku i
                                    > jest dopiero stawianiem czlowieka w centrum zaraz po Bogu,
                                    dlaczego

                                    Nie, nie ma sprzecznosci. Uznanie Boga swiadczy o tym, ze nie
                                    uznajemy sie za Panow, bogow, ze uznajemy nasza malosc,
                                    "poddanczosc" wlasnie, czyli ustanawiamy idealna hierarchie, siebie
                                    spychajac w dol. A ze wiekszosc ludzi widzi zwierzeta jeszcze nizej
                                    w hierarchi organizmow, to wynik zwyklej spostrzegawczosci, ze sa
                                    one jakby nizej w drabince ewolucyjnej. Co nie znaczy, ze
                                    automatycznie te zwierzeta musimy ponizac. Ja np. kocham zwierzeta,
                                    ale z nimi nie pije wodki, nie kopuluje i nie bije sie na piesci. To
                                    ze nie dajemy gorylom takich samych praw jak ludziom, nie swiadczy o
                                    naszej wyjatkowej pysze czy zlu, tylko o normalnosci, o
                                    czlowiezenstwie.

                                    > dlaczego Bog jest na podobienstwo czlowieka ( no w istocie >
                                    odwrotnie)


                                    To raczej ma duze znaczenie, w ktora strone.

                                    > a nie np. dinozaurow, psow albo sosen?

                                    Nie wiem. Moze dlatego, ze sosny tak nie twierdza, bo nie moga.
                                    Wiem, natomiast, ze sosny nie ukladaja poematow, nie miewaja
                                    objawien, psy nie znaja wyzszej matematyki, komputera nie wymyslily,
                                    nawet nie wiedza jak sa po Lacinie, przynajmniej mi o tym nic nie
                                    wiadomo. Z pewnoscia niektore zwierzeta maja jakies myslenie
                                    abstrakcyjne, tworcze, ale bez porownania z ludzkim. Wychodzi, ze
                                    czlowiek jest
                                    najbardziej rozwinietym biologicznie tworem, wiec ustawilismy sie
                                    zaraz za Bogiem, co - znowu podkreslam - nie stoi w sprzecznosci z
                                    okazywaniem szacunku do zwierzat, natury. Jak wiemy w naturze nie ma
                                    rownosci. Caly uklad hierarchiczny pozostaje jednak w rownowadze. To
                                    jego istota. O "nierownosci" w przyrodzie swiadczy wlasnie ewolucja.
                                    Skoro wszystko ewoluuje, to intuicyjnie czujemy, ze zblizamy sie do
                                    jakiegos idealu. I czlowiek jako jedyne zwierze w znanym nam
                                    kosmosie to spostrzegl, przynajmniej dal temu wyraz, a stad juz
                                    blisko do mysli o Bogu. O kims/czyms wyzej.


                                    > Niestety czesto Ci, ktorzy nawoluja do "obrony naturalnego
                                    porzadku"
                                    > chca zarazem ten porzadek samemu ustalac- " jest tak, tak i takm
                                    > musisz robic to, myslec tamto i wierzyc w owamto"- nie jest to
                                    > pokora wobec natury tylko pycha- bo ja niby wiem lepiej czym jest
                                    ta
                                    > natura.

                                    Nie wiem, czy Cie dobrze tu rozumiem. Wielu natchnionych ekologow,
                                    przeciwnikow i burzycieli tradycji, chce powrotu do natury, ale
                                    jakos porozumiewaja sie komorkami, na rozwody chodza z prawnikami, o
                                    prawa wielorybow walcza, plywajac na drogim sprzecie morskim
                                    wytwarzajacym spaliny (a jak myli kiedys ubabrane w smarze
                                    zwierzeta, to zatruli "mydlem" caly lokalny ekosystem), a
                                    jednoczesnie na mysl, ze przewodnik stada (patriachalnego) bierze
                                    kobiete za wlosy i o skale i od tylu... jakos dziwnie milcza.


                                • tranzyt80 Re: Raport 16.08.07, 08:54
                                  troche "pofilozofowac" nie zaszkodzi,tym bardziej ze zdaje sobie
                                  sprawe,ze w glowce Marblata musi sie to i owo od "nowa" poukladac,
                                  a dotychczasowe "rozdygotane i rozhulane" synapsy sa zmuszone wejsc
                                  w nowe zaleznosci,

                                  ale nie przesadzaj,pamietaj ze co za duzo to zly objaw,a i tak nie
                                  podskoczysz wyzej niz te dwa metry z hakiem,wiec lepiej patrz gdzie
                                  stapasz po ziemi i idz tam gdzie brzeczy najglosniej...oczywizda ze
                                  zlota moneta :)))
                                  • marblad Re: Raport 16.08.07, 15:04
                                    tranzyt80 napisał:
                                    >i tak nie podskoczysz wyzej niz te dwa metry z hakiem...

                                    Tak wlasnie mysle, ze glowa muru nie przebije i wyzej glowy nie
                                    podskocze.

                                    > wiec lepiej patrz gdzie stapasz po ziemi i idz tam gdzie brzeczy
                                    > najglosniej...oczywizda ze zlota moneta

                                    W miare mozliwosci jednak. Chcialbym zachowac dotychczasoy uklad -
                                    pewnej niezaleznosci. Produkuje towar, ktos albo to kupuje albo nie.
                                    • tranzyt80 Re: Raport 16.08.07, 21:24
                                      masz jakas prywatna poczte?
                                      • marblad Re: Raport 16.08.07, 21:46
                                        To: marblad@gazeta.pl
                                        • tranzyt80 Re: Raport 17.08.07, 08:49
                                          Ach te moje golebie,niekiedy zastrajkuja i nici z wysylki...:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka