addicted11
09.08.07, 01:02
Pamietam jak jakis czas temu w pewnym sklepie w Warszawie robilem
regularnie zakupy.
Sklep ten byl tez miejscem zaopatrzenia lokalnych wyjatokowo
licznych ulicznych pijaczkow.
Naprawde alkoholikow.
Ile razxy w kolejce do kasy widzialem takich typow: strach w oczach,
spojrzenie jak u zagonionego w kat zwierzaka, nieswiezosc ciala,
przekrwione oczy i kilka puszek najtanszego i zarazem najocniejszeo
scierwa w koszyku plus nieraz jakis najtanszy pasztet i chleb- takie
bez witamin, bez zelaza i blonnika, chemia do zapchania zoladka.
Szkoda mi zawsze bylo tych ludzi, kojarzyli mi sie z maszynami do
przetwarzania alkoholu. Niby czlowiek, niby cialo i dusza, a tak
naprawde to po prostu alkoholowy przerobnik.
Na twarzy nigdy nie widzialem radosci a jedynie wesolosc wynikajaca
z perspektywy wybulkania tych puszek z koszyka juz zaraz, za pare
minut. I na kilka godzin blogi spokoj.
I tak czasem gdy czytam tez pelne agresji lub pogardy ataki deoanda
czy Augusta pod adresem moim czy innych, to staja mi przed oczyma
pewne proporcje.
Ludzie, ktorzy robia cos ze swymi sklonnosciami do picia.
Ktorzy nie pija, albo przynajmniej staraja sie to robic.
Ludzie ze swiadomoscia, refleksja, nie poddajacy sie.
I porownami ich (nas) z tymi maszynami do wciagania procentow...
Radze Deowi czy podobnym- wyjdzcie na ulice, rozejrzycjcie sie po
ludziach i zobaczcie czym naprawde jest alkoholizm.
Ciskacie gromy na kogos za to, ze mu sie nie podoba AA.
Zmierzcie sie z prawdziwym wyzwaniem.
Albo przynajmniej postarajcie sie dostrzec te roznice.
Moze wtedy ja czy inni nie bedziemy takimi strasznymi diablami.
Nawet z naszym uporem, przekora, ryzykanctwem czy nieposluszenstwen.
bo to jednak zupelnie inna liga i zupelnie inna planeta.