Gość: arek IP: *.gorzow.mm.pl 03.08.03, 16:03 tylko sznur. Pa kochani,pa alex z deszczu Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: baba Re: Odchodze z tego swiata,nadszedl juz kres,zost IP: *.classcom.pl / 192.168.204.* 03.08.03, 21:57 Oszalales??? Jest tyle sposobow leczenia uzaleznień! Jesli chcesz odejsc z tego swiata, to chyba czujesz sie bezradny, ale tak nie wolno! Zglos sie do Osrodka Interwencji Kryzysowej - istnieja takie w wielu miastach, albo zadzwon do telefonu zaufania. Nie wiem kim jestes, ale nigdy nie wolno sie poddawac. Zawsze ktos Ci pomoze i na pewno komus na Tobie zalezy! Trzymaj sie!. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hepik Re: Odchodze z tego swiata,nadszedl juz kres,zost IP: *.visp.energis.pl 04.08.03, 06:24 Ale to nie jego pierwsze odejście.Nie bój żaby, wróci na następną imprezę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hepik1 Re: Odchodze z tego swiata,nadszedl juz kres,zost IP: *.visp.energis.pl 05.08.03, 13:41 Facet 12 lipca skakałeś z wieżowca.Udało się przeżyć?Teraz znowu sznur okaże się za cieńki zapewne.Daj sobie spokój,strzel se browara,spodnie wyprasuj i jakąś imprezkę zalicz.A nuż się znajdzie nowa Marysia albo Magdalena i cię pocieszy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Filip Re: Odchodze z tego swiata,nadszedl juz kres,zost IP: 80.48.119.* 06.08.03, 01:48 Gosciu jestes pierdolniety Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Filip Re: Odchodze z tego swiata,nadszedl juz kres,zost IP: 80.48.119.* 06.08.03, 01:49 Oczywiscie chodzi mi o arka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: davidB Re: Odchodze z tego swiata,nadszedl juz kres,zost IP: 212.154.3.* 06.08.03, 23:28 Narazie i na przyszłośc niezasmiecaj forum takimi bzdetami.....do zobaczenia w piekle !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: davidB Re: Odchodze z tego swiata,nadszedl juz kres,zost IP: 212.154.3.* 06.08.03, 23:30 Żyjesz jeszcze ??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alex.z.deszczu Re: Odchodze z tego swiata,nadszedl juz kres,zost IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.03, 03:03 Gość portalu: arek napisał(a): > tylko sznur. > Pa kochani,pa alex z deszczu Arko, sama odchodziłam wiele razy. Wlazłam już pod samochód i tylko JOM-em się skończyło i pokiereszowaniem calego ciala. Zapijalam prochy alkoholem i też - długotrwały pobyt w szpitalu z cierpieniami, sondami,kroplówami - tyle z tego było. Ostatnio tyle opakowań środków nasennych i uspokajających, że kobyłę by, sądzilam, zabiło. Mnie nie. Powodem nie był akurat alkohol, niemniej,chciałam już nie być. Ale umrzec nie tak łatwo. Jeśli nie chcesz pójść do OIK czy zwrócić się o pomoc do poradni bądź ludzi z AA, spotkaj sie na początek ze mną. Pogadamy. Bedzie dobrze. Już te Twoje wpisy tu, to wołanie o pomoc, bo tak naprawdę bardzo chcesz żyć. Napisz maila do mnie, umówimy się u mnie i szczerze pogadamy, zastanowimy sie co i jak. ściskam alex Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hepik Re: Odchodze z tego swiata,nadszedl juz kres,zost IP: 62.29.232.* 08.08.03, 05:06 Mała różnica między Tobą Olu a Nim.Ty chciałaś popełnić samobójstwo a jemu wystarczy pisanie o tym ,że chce popełnić.A jedyne co mu jest potrzebne do pełni szczęścia to kasa na alkohol i współczucie takich wrażliwych dziewczyn,które pocieszą,obmyją i opatrzą w razie potrzeby. Cynizm?Może i tak ale to dlatego że jestem alkoholikiem,znam takie zachowania z autopsji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alex.z.deszczu Re: Odchodze z tego swiata,nadszedl juz kres,zost IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.03, 23:12 Gość portalu: hepik napisał(a): > Mała różnica między Tobą Olu a Nim.Ty chciałaś popełnić samobójstwo a jemu > wystarczy pisanie o tym ,że chce popełnić.A jedyne co mu jest potrzebne do > pełni szczęścia to kasa na alkohol i współczucie takich wrażliwych > dziewczyn,które pocieszą,obmyją i opatrzą w razie potrzeby. > Cynizm?Może i tak ale to dlatego że jestem alkoholikiem,znam takie zachowania > z autopsji. Myslę, Hepiku, że masz rację. I że ja też ją mam. Chodzi mi o to, o czym tu już pisaliśmy. Kwestia : zostawić alkoholika samego, by samotnie ponoisł konsekwencje picia czy też współczuć itd. Ja sądzę, że trzeba wypośrodkować. Wiem, ze mi było najtrudniej wtedy, gdy byłam na terapii, do wszystkich dzwonili tam bliscy, wspierali ich miłoscią, a do mnie nikt. Skrzydła mi opadały. POtem okazało się, ze mąż wyjechał z synem do Paryża na wycieczkę. I dobrze. Ale wiesz - ten jeden ciepły telefon, to słówko, ze dobrze, ze się zdecyfowałam i że trzymają kciuki. A tak - czułam się odrzucona i mówiłam sobie, to po co właściwie się starać ? Wiem, wiem - zaraz mozesz powiedzieć, ze to takie "alkoholicze" to oczekiwanie na pochwały, miłość, podziw dla trzeźwienia... No ale...Mnie to naprawdę mobilizuje. POnadto, przy tym zostawianiu alkoholika całkiem samego, bałabym sie jednak ryzyka jego śmierci. Nie jest bowiem prawdą, ze ci, którzy duzo o samobójstwie mówią, nie popełniają go. To wiem z psychologii, psychiatrii, obserwacji, zdarzeń w rodzinie. Zatem ja nie myłabym, nie pomagałabym zmniejszać fizyczne cierpienia, ale dałabym miłosć, wsparcie i zainteresowanie, gdyby chory autentycznie chciał sie leczyć, gdybym widziała, ze i on juz widzi te dwie drogi z betoniary - smierć lub leczenie. usciski alex Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hepik Re: Odchodze z tego swiata,nadszedl juz kres,zost IP: *.visp.energis.pl 09.08.03, 06:18 To,że racje są podzielone jest faktem niezaprzeczalnym.Wszystko ,to o czym pisałem a przyznam,że z irytacją odnosi się do tego jednego ,konkretnego przypadku. Co do potrzeby bycia chwalonym-tu też się zgadzam z Tobą.Ja też tak mam,bardziej mnie mobilizuje pochwała niż np.opr.I nie ma to nic wspólnego z tym czy się jest czy nie alkoholikiem. PS I Wiesz wydawało mi się ,że jesteś osobą bardzo młodą a tutaj mąż,syn-można się jednak pomylić w inter.Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stachu34 Re: Odchodze z tego swiata,nadszedl juz kres,zost IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.03, 11:14 Witajcie Pozwolę sobie włączyć się do dyskusji w tym temacie. Podejście Hepika jest mi bliższe w odbiorze tego postu.Nie mam pojęcia, w jakim stanie musi znaleźć się człowiek, aby móc targnąć się na życie. Sam byłem w bardzo dramatycznej sytuacji, ale nigdy nie przyszło mi to do głowy. Mimo to biorę pod uwagę fakt, że można wejść w tak skrajną depresję i myśleć o samobójstwie. Jednak w mojej prywatnej opinii niewielu jest samobójców ze świadomego wyboru. Większa część robi to na pokaz, chcąc zwrócić na siebie uwagę. I co dla mnie jest najbardziej dramatyczne, okazuje się że niechcący robią to skutecznie. Z drugiej strony chciałbym zwrócić uwagę, że to jest Internet i każdy może pisać, na co ma ochotę. Z tego powodu skłaniam się bardziej ku racjom Hepika. Z tego samego powodu, droga Alex, również byłbym ostrożny z kierowaniem wszelkiego rodzaju prywatnych zaproszeń. Jest wiele dróg, aby skorzystać z pomocy, ale czy taka akurat jest najlepsza? Odpowiedz Link Zgłoś
alex.z.deszczu Re: Odchodze z tego swiata,nadszedl juz kres,zost 10.08.03, 19:26 Gość portalu: stachu34 napisał(a): > Witajcie > Pozwolę sobie włączyć się do dyskusji w tym temacie. > Podejście Hepika jest mi bliższe w odbiorze tego postu.Nie mam pojęcia, w > jakim stanie musi znaleźć się człowiek, aby móc targnąć się na życie. Sam > byłem w bardzo dramatycznej sytuacji, ale nigdy nie przyszło mi to do głowy. > Mimo to biorę pod uwagę fakt, że można wejść w tak skrajną depresję i myśleć > o samobójstwie. Jednak w mojej prywatnej opinii niewielu jest samobójców ze > świadomego wyboru. Większa część robi to na pokaz, chcąc zwrócić na siebie > uwagę. I co dla mnie jest najbardziej dramatyczne, okazuje się że niechcący > robią to skutecznie. Z drugiej strony chciałbym zwrócić uwagę, że to jest > Internet i każdy może pisać, na co ma ochotę. Z tego powodu skłaniam się > bardziej ku racjom Hepika. Z tego samego powodu, droga Alex, również byłbym > ostrożny z kierowaniem wszelkiego rodzaju prywatnych zaproszeń. Jest wiele > dróg, aby skorzystać z pomocy, ale czy taka akurat jest najlepsza? Wiesz, ja może jestem przewrażliwiona. Mój Cioteczny Brat miał 21, gdy opowiadal naokoło wszystkim, ze pojedzie do W- wy i skoczy z Pałacu Kultury. Wszyscy klepali Go po ramieniu i się smiali. I ja śmiałam się razem z Nim i drugim bratem ciotecznym. I chichotaliśmy ,że nie umie tańczyć, na przykład. Mówiliśmy : - No, pokaż, jak tańczysz Krzysiu...- i pokazywał. Takie to było smieszne. Śmiał się razem z nami. A Jego ojciec kiedyś zdenerwował się, gdy widział, jak On nie radzi sobie z przygotowaniem paczki do wysyłki. Takie rózne drobiazgi to były...A On, już wtedy zbierał je sobie do kupy i potem się zabił. Bo uznał, że jest jak, napisał,`ciepłe kluchy`, niczego nie umie i nic nie jest wart. Też się dziwiłam, że nie wycofał się. Bo On u mnie w mieszkaniu odkręcił gaz i cały czas pisał. Po godzinie dziwił się, że jeszcze niewiele czuje, potem 2 godziny i opowiadal, że w głowie mu sie kręci i interesowal się czy u koleżanki z naszego liceum, ktora też gazem sie otruła, tak długo to trwało. W trzeciej godzinie pismo było już rozlane, a w czwartej już nic nie napisał... 3 godziny czasu, by móc sie wycofać! Trzy godziny pieprzone w czasie których napisal m.in., by mu wybaczyć, ale nie jest nic wart, nie umie nawet tańczyć czy zapakowac paczki... Ogrom depresji musiał byc olbrzymi - przyznasz. Ale ja tez znam depresję i wiem, co sie wtedy wyrabia z człowiekiem. To nie jest na pokaz wówczas, tylko chcesz zrobić wszystko, by wreszcie przestało boleć. Ja mam tego pecha, ze u mnie nie wiadomno już, co było pierwsze - relanium i piwo, czy depresja. U mnie picie nie kończy się kacem. Kończy się głęboką depresją - tak niewyobrażalnym psychicznym cierpieniem, poczuciem bezsensu i własnej bezwartościowości, że marzy się, by zasnąć i by sen cię ukoił i zabił myslenie, mózg wyłączył. Ale normalny sen też wtedy nie przychodzi. Obchodzi cie naokoło i warczy na ciebie. Nie ma jak go zwabic. Chyba, że....Chyba, że.....kurki do gazu, prochy.... Na pewno masz jednak wiele racji i też sądzę, iż większość zapowiedzi samobójstwa czy prób samobójczych, okaleczen, ma na celu zwrócenie uwagi. Ale takim zachowaniom nie nalezy się kpina, moim zdaniem. Bo tak się woła o pomoc. Trzeba zastanowić się czemu własnie taki kształt ma to wolanie. Może słowa nie pomagały? W ogóle , to jestem zdania, że należy przejmowac się i tymi `prawdziwymi wolaczami `o smierci i tymi, którzy chcą wywołac zainteresowanie mówieniem o swym samobójstwie, a tak naprawdę go nie pragną. Ale trzeba uważać, bo, jak słusznie zauważyleś, mogą zabic się niechcący - vide ŚP.R. Wojaczek. Uratować choć jedno życie, to, dla mnie, warte nagadania się, posłuchania, próby zrozumienia etc.etc. pozdr. alex > Odpowiedz Link Zgłoś
alex.z.deszczu Re: Odchodze z tego swiata,nadszedl juz kres,zost 09.08.03, 19:15 Gość portalu: hepik napisał(a): > PS I Wiesz wydawało mi się ,że jesteś osobą bardzo młodą a tutaj mąż,syn- można > się jednak pomylić w inter.Pozdr. Mąż to już ex mąż. Syn...kiedy pali trawę popijając piwem i mówię mu - patrz na mnie, ile wycierpiałam, nie powtarzaj tego, nie marnuj sobie życia, jesteś w niebezpieczeństwie, bo uzależniony był mój Ś.P. Tata, matka, ja... On się śmieje : - Nie trawa tylko zioło i powinno być zalegalizowane... ściskam alex Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ajo Re: Odchodze z tego swiata,nadszedl juz kres,zost IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 09.08.03, 23:17 O,bardzo sie zdziwilam, widzac znow poscik alexy z deszczu, i, ze znow masz kochana ma takie planiki, ktore Cie odizoluja od tego naszego swiata... Otoz, Kochana Ma, zapewne nie jestes pierwsza istota ludzka zamiarujaca samoboj stwo!!!! Zapewniam Cie, ze takie pomysly miewaja i maja na stale ludzie ktorych mijasz na ulicy. Ja jestem na Tych stronach stale od paru miesiecy, nigdy nie pisalam, bo nie czulam potrzeby.Teraz zas dziwnie sie jakos poczulam, chociaz wcale mi nie jest zal alexy z deszczu ani zadnej innej osoby uzaleznionej od czegokolwiek. Po prostu - pomyslalo mi sie, jak to czesto ludziska mysla o samoboju i wydaje im sie to fajne, a a razem na tyle egzotyczne, zeby straszyc tym pomyslem otoczenie, poslugujac sie logika codziennych raklam tv/radio/etc... Alexo,kiedy mnie po raz 88-my naszla ,mysl samokillerowska, to jakos samo mi sie zdalo sprawe z tego, ze ZAWSZE moge to zrobic, nawet jutro albo i zaraz. I kiedy sobie to wlasnie uswiadomilam, to jakos naturalna stala sie dla MNIE mysl o smierci, a nawet poczulam pewna ulge i spokoj, ze niby kazdy i KAZDY bedzie mial szanse na swoja smierc. A dla mnie stalo sie prawie /bo nadal jestem czlowiekiem, a nie androidem,, naturalne to, ze nie tylko ja mam problemy z zyciem, zas samobojstwo mozna popelnic doslownie kazdej chwili i w kazdym momencie. Jak sie to wlasnie sobie ladnie uswiadomi, to jakos latwiej wypada spogladanie na real....A.jo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Filip Re: Odchodze z tego swiata,nadszedl juz kres,zost IP: 80.48.119.* 09.08.03, 23:59 Gość portalu: Ajo napisał(a): > O,bardzo sie zdziwilam, widzac znow poscik alexy z deszczu, i, ze znow masz > kochana ma takie planiki, ktore Cie odizoluja od tego naszego swiata... > Otoz, Kochana Ma, zapewne nie jestes pierwsza istota ludzka zamiarujaca samoboj > stwo!!!! Zapewniam Cie, ze takie pomysly miewaja i maja na stale ludzie ktorych > mijasz na ulicy. Ja jestem na Tych stronach stale od paru miesiecy, nigdy nie > pisalam, bo nie czulam potrzeby.Teraz zas dziwnie sie jakos poczulam, chociaz > wcale mi nie jest zal alexy z deszczu ani zadnej innej osoby uzaleznionej od > czegokolwiek. Po prostu - pomyslalo mi sie, jak to czesto ludziska mysla o > samoboju i wydaje im sie to fajne, a a razem na tyle egzotyczne, zeby straszyc > tym pomyslem otoczenie, poslugujac sie logika codziennych raklam tv/radio/etc.. > . > Alexo,kiedy mnie po raz 88-my naszla ,mysl samokillerowska, to jakos samo mi si > e > zdalo sprawe z tego, ze ZAWSZE moge to zrobic, nawet jutro albo i zaraz. I kied > y > sobie to wlasnie uswiadomilam, to jakos naturalna stala sie dla MNIE mysl o > smierci, a nawet poczulam pewna ulge i spokoj, ze niby kazdy i KAZDY bedzie > mial szanse na swoja smierc. A dla mnie stalo sie prawie /bo nadal jestem > czlowiekiem, a nie androidem,, naturalne to, ze nie tylko ja mam problemy z > zyciem, zas samobojstwo mozna popelnic doslownie kazdej chwili i w kazdym > momencie. > Jak sie to wlasnie sobie ladnie uswiadomi, to jakos latwiej wypada spogladanie > na real....A.jo. zajebisty tekst Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hepik Re: Odchodze z tego swiata,nadszedl juz kres,zost IP: 62.29.232.* 10.08.03, 07:09 Gość portalu: Ajo napisał(a): > O,bardzo sie zdziwilam, widzac znow poscik alexy z deszczu, i, ze znow masz > kochana ma takie planiki, ktore Cie odizoluja od tego naszego swiata... > Otoz, Kochana Ma, zapewne nie jestes pierwsza istota ludzka zamiarujaca samoboj > stwo!!!! Zapewniam Cie, ze takie pomysly miewaja i maja na stale ludzie ktorych > mijasz na ulicy. Ja jestem na Tych stronach stale od paru miesiecy, nigdy nie > pisalam, bo nie czulam potrzeby.Teraz zas dziwnie sie jakos poczulam, chociaz > wcale mi nie jest zal alexy z deszczu ani zadnej innej osoby uzaleznionej od > czegokolwiek. Po prostu - pomyslalo mi sie, jak to czesto ludziska mysla o > samoboju i wydaje im sie to fajne, a a razem na tyle egzotyczne, zeby straszyc > tym pomyslem otoczenie, poslugujac sie logika codziennych raklam tv/radio/etc.. > . > Alexo,kiedy mnie po raz 88-my naszla ,mysl samokillerowska, to jakos samo mi si > e > zdalo sprawe z tego, ze ZAWSZE moge to zrobic, nawet jutro albo i zaraz. I kied > y > sobie to wlasnie uswiadomilam, to jakos naturalna stala sie dla MNIE mysl o > smierci, a nawet poczulam pewna ulge i spokoj, ze niby kazdy i KAZDY bedzie > mial szanse na swoja smierc. A dla mnie stalo sie prawie /bo nadal jestem > czlowiekiem, a nie androidem,, naturalne to, ze nie tylko ja mam problemy z > zyciem, zas samobojstwo mozna popelnic doslownie kazdej chwili i w kazdym > momencie. > Jak sie to wlasnie sobie ladnie uswiadomi, to jakos latwiej wypada spogladanie > na real....A.jo. Zajebisty tekst?Ja myślę( ale podkreślam ,że to jedynie moje zdanie)że powinnaś droga Ajo pozozstać nadal tylko przy czytaniu.A jeśli już zabierasz głos to postaraj się zrozumieć wcześniej przeczytane teksty.Nie wiem-może czytaj dwa,trzy razy-potem jakieś półgodzinne przemyślenia i dopiero tekst własny.Gdzie Alex w tym wątku pisze o swoim samobójstwie?Piszemy o kimś i o czymś innym. Odpowiedz Link Zgłoś
alex.z.deszczu Re: Odchodze z tego swiata,nadszedl juz kres,zost 10.08.03, 18:58 Gość portalu: Ajo napisał(a): > O,bardzo sie zdziwilam, widzac znow poscik alexy z deszczu, i, ze znow masz > kochana ma takie planiki, ktore Cie odizoluja od tego naszego swiata... > Otoz, Kochana Ma, zapewne nie jestes pierwsza istota ludzka zamiarujaca samoboj > stwo!!!! Zapewniam Cie, ze takie pomysly miewaja i maja na stale ludzie ktorych > mijasz na ulicy. Ja jestem na Tych stronach stale od paru miesiecy, nigdy nie > pisalam, bo nie czulam potrzeby.Teraz zas dziwnie sie jakos poczulam, chociaz > wcale mi nie jest zal alexy z deszczu ani zadnej innej osoby uzaleznionej od > czegokolwiek. Po prostu - pomyslalo mi sie, jak to czesto ludziska mysla o > samoboju i wydaje im sie to fajne, a a razem na tyle egzotyczne, zeby straszyc > tym pomyslem otoczenie, poslugujac sie logika codziennych raklam tv/radio/etc.. > . > Alexo,kiedy mnie po raz 88-my naszla ,mysl samokillerowska, to jakos samo mi si > e > zdalo sprawe z tego, ze ZAWSZE moge to zrobic, nawet jutro albo i zaraz. I kied > y > sobie to wlasnie uswiadomilam, to jakos naturalna stala sie dla MNIE mysl o > smierci, a nawet poczulam pewna ulge i spokoj, ze niby kazdy i KAZDY bedzie > mial szanse na swoja smierc. A dla mnie stalo sie prawie /bo nadal jestem > czlowiekiem, a nie androidem,, naturalne to, ze nie tylko ja mam problemy z > zyciem, zas samobojstwo mozna popelnic doslownie kazdej chwili i w kazdym > momencie. > Jak sie to wlasnie sobie ladnie uswiadomi, to jakos latwiej wypada spogladanie > na real....A.jo. Nie mam zielonego pojęcia o co Ci chodzi i czemu mnie atakujesz. Niespecjalnie się tu użalam nad sobą - tyle samo zapewne wycierpiałam , co każdy inny tu alkoholik, ten zwłaszcza, który ma świadomość choroby i bardzo chce przestać pic. I mozoli się, mozoli, a tu nagle - krach! -i od nowa trzeba się czołgać, a potem na kolanach posuwać do przodu,by wstać na nogi wreszcie lecz do końca życia nigdy nie będąc pewną czy znowu się nie upadnie. Jesteś agresywna i zupełnie błędnie odczytujesz moje teksty. I, proszę, nie odmieniaj mego nicku - alex, to alex, a nie alexa. pozdrawiam alex Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j.spiwor Re: Odchodze z tego swiata,nadszedl juz kres,zost IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.08.03, 19:48 Gość portalu: Ajo napisał(a): > O,bardzo sie zdziwilam, widzac znow poscik alexy z deszczu, i, ze znow masz > kochana ma takie planiki, ktore Cie odizoluja od tego naszego swiata... > Otoz, Kochana Ma, zapewne nie jestes pierwsza istota ludzka zamiarujaca samoboj > stwo!!!! Zapewniam Cie, ze takie pomysly miewaja i maja na stale ludzie ktorych > mijasz na ulicy. Ja jestem na Tych stronach stale od paru miesiecy, nigdy nie > pisalam, bo nie czulam potrzeby.Teraz zas dziwnie sie jakos poczulam, chociaz > wcale mi nie jest zal alexy z deszczu ani zadnej innej osoby uzaleznionej od > czegokolwiek. Po prostu - pomyslalo mi sie, jak to czesto ludziska mysla o > samoboju i wydaje im sie to fajne, a a razem na tyle egzotyczne, zeby straszyc > tym pomyslem otoczenie, poslugujac sie logika codziennych raklam tv/radio/etc.. > . > Alexo,kiedy mnie po raz 88-my naszla ,mysl samokillerowska, to jakos samo mi si > e > zdalo sprawe z tego, ze ZAWSZE moge to zrobic, nawet jutro albo i zaraz. I kied > y > sobie to wlasnie uswiadomilam, to jakos naturalna stala sie dla MNIE mysl o > smierci, a nawet poczulam pewna ulge i spokoj, ze niby kazdy i KAZDY bedzie > mial szanse na swoja smierc. A dla mnie stalo sie prawie /bo nadal jestem > czlowiekiem, a nie androidem,, naturalne to, ze nie tylko ja mam problemy z > zyciem, zas samobojstwo mozna popelnic doslownie kazdej chwili i w kazdym > momencie. > Jak sie to wlasnie sobie ladnie uswiadomi, to jakos latwiej wypada spogladanie > na real....A.jo. Zgadzam się z tobą całkowicie.(tak a propo, żadnego ataku tu nie zauważyłem) Jeśli ma się problemy i jest się nieszczęśliwym do tego stopnia, żeby wykorzystywać "samobójstwo" do wołania o pomoc trzeba zrozumieć, że to nic nie da. Samobójstwo na pewno coś kończy ale czy nasze nieszczęścia są tego warte, wiem warte wszystkiego. Tak jak piszesz "ulżyć" sobie można zawsze i z tą świadomością swojego nieszczęścia i cierpienia i gdy wiadomo, że zawsze jest rozwiązanie można spróbować zacząć szukać małe szczęścia w tym swoim marnym życiu. A jak się nie da zawsze można popełnić samobójstwo. A naprawdę nawet w całkowitej ciemności można znaleźć promienie światła. Naprawdę do samobójstwa dochodzi wtedy gdy krzyczy się o pomoc i pomoc ta albo nie jest dana albo jest podana nieumiejętnie. A każde działanie zapobiegające wołaniu o pomoc jest jak najbardziej godne pochwały nawet jeśli jest to częste wykorzystywanie zakończone chociaż chwilowym szczęściem. Żeby nie było, że nie wiem jak to jest to tyle razy już leki zażywałem ale się to kończyło tylko cierpieniem i nowymi nieszczęściami. Mam łączoną żyłę na górnej stronie nadgarstka i na tętnicy nadgarstkowej ciąłem się w poprzek żeby było nie do odratowania niestety nie trafiłem a jak ją widziałem to nie dałem rady już przeciąć. Ale to było dosyć dawno. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ajo Re: Odchodze z tego swiata,nadszedl juz kres,zost IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 10.08.03, 10:22 No, jak zwykle hepik ma racje. A mnie przyjdzie tylko sie pokajac i przeprosic alexe z deszczu. Zadzialalam wczoraj pod wplywem impulsu - zawsze mi sie tak dzieje, kiedy slysze, ze ktos chce popelnic samabojstwo. Text byl oczywiscie do arko. Przepraszam Cie alexo, za szybko mi sie zachcialo odpowiedziec. Co do samego textu, wcale nie mial byc "zajebisty", jak to milo okreslil filip. Moje przemyslenia i przezycia dotyczace samobojstwa tak sie wlasnie ukladaja. Mysle, ze naprawde dobrze jest zdac sobie sprawe z takiej wolnosci wyboru, ze TO moge zrobic zawsze. A skoro tak, to takze MOGE zaczekac do jutra, rok jeszcze, a nawet i kilkadziesiat lat i zobaczyc, co sie jeszcze wydarzy. Ot, tak ze zwyklej ludzkiej ciekawosci. Samobojstwo jako wyjscie ostateczne tak naprawde nie jest wyjsciem w ogole, jest tylko ucieczka, a do tego w zupelnie nieznane. To tyle tytulem mojego textu. A teraz, skoro juz nauczylam sie czytac /a i to jak widac nie zawsze poprawnie mi wychodzi.../, to idac z hepikowa rada - lepiej sobie poczytam. A jak sie kiedys naucze, to moze i cosik napisze. Pozdrawiam wszystkich. Ajo. Odpowiedz Link Zgłoś
alex.z.deszczu Re: Odchodze z tego swiata,nadszedl juz kres,zost 10.08.03, 19:37 Gość portalu: Ajo napisał(a): > No, jak zwykle hepik ma racje. A mnie przyjdzie tylko sie pokajac i przeprosic > alexe z deszczu. Zadzialalam wczoraj pod wplywem impulsu - zawsze mi sie tak > dzieje, kiedy slysze, ze ktos chce popelnic samabojstwo. Text byl oczywiscie do > > arko. Przepraszam Cie alexo, za szybko mi sie zachcialo odpowiedziec. Co do > samego textu, wcale nie mial byc "zajebisty", jak to milo okreslil filip. Moje > przemyslenia i przezycia dotyczace samobojstwa tak sie wlasnie ukladaja. Mysle, > > ze naprawde dobrze jest zdac sobie sprawe z takiej wolnosci wyboru, ze TO moge > zrobic zawsze. A skoro tak, to takze MOGE zaczekac do jutra, rok jeszcze, a > nawet i kilkadziesiat lat i zobaczyc, co sie jeszcze wydarzy. Ot, tak ze > zwyklej ludzkiej ciekawosci. Samobojstwo jako wyjscie ostateczne tak naprawde > nie jest wyjsciem w ogole, jest tylko ucieczka, a do tego w zupelnie nieznane. > To tyle tytulem mojego textu. A teraz, skoro juz nauczylam sie czytac /a i to > jak widac nie zawsze poprawnie mi wychodzi.../, to idac z hepikowa rada - > lepiej sobie poczytam. A jak sie kiedys naucze, to moze i cosik napisze. > Pozdrawiam wszystkich. Ajo. No skoro tak : przeprosiny przyjęte. A propos samobójstwa-ucieczki w nieznane... Dla mnie to odejście w Niebyt. Kiedy nie mam nawrotu depresji, kiedy jestem sobie nawet smutna czy nieszczęsliwa, ale nie depresyjna, to mysl o Niebycie przeraża mnie i bardzo chcę żyć. Podleczyć na przykład mój fizyczny ciała środek : watroby, sroby, żołądki i inne takie, które skopałam latami naduzywania leków i alkoholu. Jakże dobrze jest być głęboko wierzącą osobą - wtedy i Niebyt nie przeraża, i łatwiej w nieszczęściu chwytac się tego Samego Dobra z Nieba. Łatwiej chyba też to chlanie parszywe wykopac ze swego życia gdzies w okolice Saturna albo nawet Plutona. A najlepiej poza nasz Układ Słoneczny. Prawda ? pozdr. alex Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ajo Re: Odchodze z tego swiata,nadszedl juz kres,zost IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 10.08.03, 21:12 No, az sie boje pisac, bo obiecalam, ze nie bede, ale moze mnie nikt nie przyuwazy i napisze tak dla spokojnosci swego sumienia. Alexo, jesli mozna, to ja sie obawiam, ze takie odejscie w Niebyt nie jest chyba dobra nadzieja. I to nie dla tego, ze sie uwierzy w to, ze TU jest namacalne, a TAM jest nierealne. Mnie tez sie kiedys wydawalo, ze nigdzie nie bedzie gorzej niz tu, mnie i teraz. I wtedy, a bylo to jakies 20 lat temu, bedac juz zorientowana na TEN krok, /wydawalo mi sie ostateczny/, zaczelam trenowac z moja wyobraznia, bez zadnych wspomagaczy, bo wtedy jeszcze bylam zupelnie "sucha i czysta". Trening polegal na dochodzeniu mysla i czuciem tak daleko jak sie dalo. Pare razy bylam bliska padniecia lub zeswirowania. Przetrwalam, az pewnej takiej mojej, nazwijmy to umownie "medytacji" /bo z prawdziwa medytacja to na pewno nic nie mialo wspolnego!/, mialam odczucie, ze siegnelam wielkiej zelaznej bramy. I mimo moich pozniejszych wysilkow, nigdy mi sie nie udalo dotrzec dalej. Moze moja wyobraznia byla za slaba, a moze sie zwyczajnie po ludzku przestraszylam.Dosc na tym, ze tamto uczucie bezradnosci i ograniczenia zastapil spokoj ten wlasnie, ze jak bede i kiedy bede naprawde chciala to popelnie samobojstwo, czy jak kto woli - odbiore sobie zycie w tym naszym formacie. I BYC MOZE wtedy dowiem sie czegos wiecej, co jest za ta cholerna brama. A skoro tak, to ja ZAWSZE mam wybor /chocby potepiany przez pozostawionych zyjacych/. Wiec cynicznie /wowczas/ myslac - zostalam, zeby zobaczyc co sie jeszcze wydarzy. I, uwierz mi alexo, to, co sie wydarzalo pozniej i wydarza do dzis jest o niebo gorsze i trudniejsze niz wtedy. A ja sama sie sobie dziwie - ile sily daly mi tamte poszukiwania istnienia, ze teraz to moje pieklo moge strawic. A tak notabene, to dziekuje, zes przyjela moje przeprosiny, bo glupio mi bylo okropnie. Pozdrowki, Ajo, Odpowiedz Link Zgłoś
hepik1 Bajka 11.08.03, 06:01 Jeśli ktoś przyznaje mi rację,to jest to zawsze miłe ale i niebezpieczne,bo grozi popadnięciem w samouwielbienie.Ale jeśli skutkuje to przeprosinami (w tym wypadku Alex)to mimo wszystko było warto.Myślę ,że przeprosiny by wystarczyły,kajanie zupełnie niepotrzebne,bo to słowo sprawia jakby te przeproszenie nie do końca szczere było.Rada by czytaćz dwa razy zanim podejmie się polemikę wcale nie jest złośliwa ,sarkazm doskonale wyczuwalny w końcowej fazie postu wcześniejszego i pierwszych zdaniach ostatniego nie potrzebny.Sam do tego doszedłem i sam to stosuję.Gdy korzysta się z modemu tel.ma się świadomość,że czas szybko ucieka,czytamy w pośpiechu i odbiór sensu postów jest często zniekształcony.I zdarza się,że odczytujemy taki post zupełnie odwrotnie do intencji piszącego.I ja tak miałem-O,chwalą mnie!-a okazuje się,że kpi ze mnie,w żywe oczy zresztą.Ale to jeszcze pół biedy.Gorzej gdy post przyjazny odbieram jako atak.Szybka reakcja,nie do końca przemyślane argumenty- i pozostaje tylko się później wstydzić.Bo przeprosić można zawsze. Tak więc ,droga Ajo pisz sobie spokojnie i niczego się nie bój,zwłaszcza hepika się nie bój ,bo to miły ,w średnim wieku pan,przyjazny dla świata i prawie całej ludzkości(wyjątki się zdarzają-i wtedy może być nieprzyjemny a pokłady złośliwości jego duże) W Waszej dyskusji o samobójstwach raczej udziału nie wezmę,choć roztrzyganie czy to akt odwagi czy tchórzostwa mógłby zaowocować wątkiem gigantem a i tak by nic nie było roztrzygnięte. I na koniec to opiszę takie próby samobójstwa alkoholika,wykpione przeze mnie w dyskusji na temat Arko czy Arkadiusa. Z kolegami po pracy idziemy na jedno piwo.Ale dyskusja gorąca,bo szef idiota nie miał racji w temacie...(ty można sobie wpisać dowolny)...więc wypijam parę następnych i na odchodne strzelam setkę,by droga do domu minęła w przyjemnej atmosferze.Problem już praktycznie nie istnieje,szefowi jutro powiem co o tym myślę.Uśmiech powrócił na moje oblicze.Wchodzę do domu a tu ...awantura.Moja piękna żona z twarzą wykrzywioną z wściekłości bełkocze coś o nieodebranym dziecku z przedszkola,obiedzie ,który obiecałem przygotować.Kurna o co jej chodzi-może i obiecałem a dziecko przecież jest,bawi się obok w pokoju.Przecież ciężki dzień miałem,szef ...Nie podoba się?A jakby tak mnie w ogóle zabrakło?To kto będzie odbierał to dziecko z przedszkola?A obiad kto będzie gotował?Nie mówię już o tym kto tą rodzinę utrzymuje.Nikt mnie nie rozumie na tym świecie.Chcesz się przekonać-proszę bardzo.To jest sznur,a ja idę do lasu.Zobaczymy co powiesz jutro jak mnie będą odcinać z drzewa. Wychodzę z domu,powiew zimnego powietrza pozwala mi ochłonąćz emocji.Deszczyk chłodzi moją rozpaloną głowę.Chyba trochę przesadziłem-myślę.Zimno,mokro,nawet w kierunku lasu nie warto iść-przecież się nie powieszę.Kobita i tak już za swoje dostała i teraz się martwi czy aby ja tak naprawdę nie zrobię.Ale taki głupi to ja nie jestem.No to do knajpki,tam ciepło ,sucho ,pogadać jest z kim,sam się napiję ,koledzy rację mi przyznają:jak ona tak mogła?Tylko trochę głupio tak całkiem na trzeźwo do domu.A jak wyśmieje,że coś krótko się wieszałem?No to jeszcze setunię i piwo duże Jasiu,barmanie ty mój kochany a co mi tam.I tak skończył się dzień,w którym miałem się pożegnać z tym padołem a rozpoczął nowy,z lekko bolącą głową i suchością w ustach. The end. Odpowiedz Link Zgłoś