Dodaj do ulubionych

...gdzie się podziewasz Hepiku?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.03, 22:19
...a on targa niemieckie grzyby z niemieckich,a może już i francuskie z
francuskich lasów.Napisz czy pakujesz je w polskie słoiki...
Napisz też,z jakiejś francuskiej kafejki internetowej co, wogóle słychać?
Obserwuj wątek
    • Gość: stachu34 Re: ...gdzie się podziewasz Hepiku? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.03, 12:24
      Muszę klepnąć ten wątek do góry...Hepik zapewne zaszył się w leśnej głuszy, z
      dala od wszelkich wynalazków XX lub nawet XXI wieku i odpoczywa,nabiera sił.
      • leonardo1 Re: ...gdzie się podziewasz Hepiku? 09.09.03, 12:27
        Gość portalu: stachu34 napisał(a):

        > Muszę klepnąć ten wątek do góry...Hepik zapewne zaszył się w leśnej głuszy, z
        > dala od wszelkich wynalazków XX lub nawet XXI wieku i odpoczywa,nabiera sił.

        no to i ja solidarnie klepnę
        • Gość: ja7 Re: ...gdzie się podziewasz Hepiku? IP: 217.153.24.* 09.09.03, 17:53
          i ja!!!
          • Gość: stachu34 Re: ...gdzie się podziewasz Hepiku? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.09.03, 19:15
            dzięki za wsparcie.fajnie,jednak to ważne że ma się przyjaciół:))))))))))
          • Gość: jaga Re: ...gdzie się podziewasz Hepiku? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 09.09.03, 22:20

            i ja też!!!
            • Gość: hepik Re: ...jestem IP: *.w81-49.abo.wanadoo.fr 10.09.03, 16:07
              Klawiatura inna.1godz 4 euro.Paris est tres cher.Poza tym wspaniay.A teraz
              jestem sto metrow od wybrzeza Atlantyku.Normandia;Diepe;
              • Gość: oliwka Re: ...jestem IP: *.siedlce.sdi.tpnet.pl 10.09.03, 16:35
                :o) nie zabieram głosu...
              • Gość: stachu34 Re: ...jestem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.09.03, 05:51
                Pozdrówka i wracaj do nas...
                Ile napisałeś 4 euro/godz. w kafejce?
                No tak za pobyt na plażach Normandii każą sobie płacić.
                • Gość: ja7 Re: ...jestem IP: 217.153.24.* 11.09.03, 12:02
                  Chyba Baltyk by wypadl taniej...:)))
                  kiedy wracesz Hepiku? smutno tu bez Ciebie....
                  • Gość: jaga Re: ...jestem IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.09.03, 13:19
                    Gość portalu: ja7 napisał(a):

                    > Chyba Baltyk by wypadl taniej...:)))
                    > kiedy wracesz Hepiku? smutno tu bez Ciebie....


                    Zdecydowanie popieram!!!

                    A tak na marginesie, co u Ciebie Ja7 ?
                    Serdecznie pozdrawiam!
                    Jesień idzie, brrrrrrrrr
                    • Gość: ARi Re: ...jestem IP: 217.8.186.* 12.09.03, 10:14
                      Oj idzie, idzie, rano wstać nie mogłam, szum deszczu wciskał mnie z powrotem
                      pod kołderkę. Ale Hepik pewnie nie narzeka:) A, wiesz Hepiku, to Ty miałeś
                      kiedyś rację nie ja. Sprowokowałeś mnie do innego spojrzenia i... dziękuję.
                      Pozdrawiam, Ari
                    • Gość: ja7 Re: ...jestem IP: 217.153.24.* 12.09.03, 11:45
                      hej Jago, hej Wszyscy
                      u mnie - procz oczekiwania, az Hepik wroci z voyage'y i zasypie nas
                      opowiesciami - jakos sie wlecze. gwaltownie szukam informacji gdzie mozna nabyc
                      sprzyjajacy biomed i jak sie go kupuje - na metry, sztuki czy kilogramy :)))
                      pozdr!
                      • Gość: hepik1 Re: ...jestem IP: *.dip0.t-ipconnect.de 15.09.03, 07:45
                        powoli wracam.Juz jestem w kolo Mainheim.Grzybow nie bylo w Francji a do lasu
                        tam mialem 50 metrow.Lasy debowe,kiepskie podszycie,klujace bluszcze.A jak sie
                        juz wyszlo z lasu i dochodilo do bramy lesniczowki w dole byla panorama Paryza
                        z Le Defans po lewej,w srodku Tour Eifel a po drugiej stronie Tour
                        Montparnase.Grzyby wizialem na targowisku i w sklepie.Kurki 14 euro,borowiki-36
                        (!)euro.To 4 euro za godz. w cafe internet to i tak bylo najtaniej.Na placu
                        Pigalle(bez podtekstow)bylo 5 euro,na Saint Germain 7 euro.Paryz jest dla
                        przecietnego Polaka drogi.Az sie obawiam pierwszych zakupow w Polsce.Bedzie
                        wszystko tak tanie ,ze kosza nie bedzie mozna ruszyc:)
                        Dzisiaj jeszcze zajrze do sklepow niemieckich,wieczorem swieto wina jako
                        ogladacz oczywiscie(nie mialem pojecia ,ze w Niemczech tle winnic)i wieczorem
                        w wtorek bede w domu.Kocham Polske(przynajmniej przez pare chwil po powrocie
                        zza granicy)A potem znow afery,korupcja ...Brrr.Fajnie jest zyc bez TV,gazet
                        itp.Pozdr.
                        • Gość: hepik1 Re: ...jestem IP: *.dip0.t-ipconnect.de 15.09.03, 15:46
                          No i pare niemieckich sklepow zaliczylem.Wszedzie paaanie to
                          samo.Globalizacja.Ale ceny juz jakby ciut normalniejsze.Zaskoczyl mnie slep
                          zoologiczny.Baseny i ryby jak w prawdziwym Zoo -dwumetrowe za kilkanascie
                          tysiecy euro.
                          Zanim gb mnie ochrzani,ze powinienem sie rozgladac i podziwiac,to informuje,ze
                          mam dosyc chodzenia,zwiedzania i ogladania na jakis przynajmniej czas.No
                          chyba ,ze ktos akurat potrzebuje przewodnika,kierowcy itp.po Paryzu najego
                          koszt moge sie poswiecic i pojechac jeszcze raz.A moja wiedza,powiem
                          skromnie ,jest spora i nie do przecenienia,zwlascza jesli chodzi o rady
                          praktyczne.
                          Aa,zeby bylo cos w temacie-to polscy kloszardzi,bez watpienia alkoholicy,(no
                          przynajmniej mieli taki wyraz twarzy)maja swoja lawke miedzy lewym skrzydlem
                          Luwru a ogrodami Tuilleri.Przechodzilem tam w czasie ich sniadania,pod lawka
                          stalo 0,7 wodki(i dlatego zanim uslyszalem jezyk juz mialem takie podejrzenia)
                          Ale palili Malboro.Wiec moze ten Paryz tylko dla mnie drogi?Pozniej spotkalem
                          ich jeszcze dwukrotnie,w tym samym miejscu-a wiec sa polskie slady w
                          Paryzu,nie tylko grob Szopena na Perlaszez.(ale mi sie miesza,bo tu znow po
                          niemiecku gadaja-rozumiem teraz problem w Babilonie)
                          Pozdr.
                          • Gość: jaga Re: ...jestem IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.03, 16:09
                            Witaj Hepiku !!!
                            Właściwie to nie wiem w którym wątku Cię witać - wszędzie dzisiaj Ciebie
                            pełno - ale to miłe! czy to tak z tęsknoty?
                            Pozdrawiam!
                            • Gość: hepik1 Re: ...jestem IP: *.dip0.t-ipconnect.de 15.09.03, 16:18
                              Chyba tesknota,masz racje,plus -nic mi sie nie chce plus stale lacze,wiec
                              sobie tak siedze,czytam i klepie po klawiaturze,wiecej bez niz z sensem.
                              • Gość: hepik1 Re: ...jestem IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.03, 06:33
                                Teraz już całkowicie i na 100%.I nie pomyliłem się parę postów wyżej.Pierwszy
                                kontakt z polskimi mediami(radio mam w samochodzie popsute)nastąpił podczas
                                obiadu ,gdzieś za albo przed Wrocławiem.Pierwsze dwie wiadomości Teleekspresu
                                to łapówkarstwo dwu ordynatorów szpitala psych.w Rybniku i jakaś afera z
                                Okęciem.Szybko zostałem sprowadzony na ziemię.
                                A na forum nudno,jeszcze w N.tego nie zauważyłem,czytałem zaległości i trochę
                                tego było.Dopiero dzisiaj-rzucanie i rzucanie papierosów.Niektórzy takie wątki
                                prowadzą lub zakładają od roku i informują o próbie rzucenia a potem ,że się
                                nie udało .O każdym odkaszlnięciu i każdym pierdn... papierosowym.To przecież
                                bez sensu.Dlaczego nie rzucić i poinformować raz na miesiąc?powyższe nie
                                dotyczy Stacha-napisał ,że rzuca i następne posty wsparcia są,czy odpowiedzią
                                na moje m.in pytanie.To tylko mój pogląd.Może jestem zbyt zgryźliwy,może proces
                                starzenia postępuje zbyt szybko?Pozdr.
                                • Gość: jaga Re: i bardzo dobrze, że jesteś IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.03, 07:59
                                  Prawdopodobnie jedno i drugie - kalendarza nie da się zatrzymać a to drugie
                                  często jest następstwem pierwszego /bez urazy, siebie też mam na myśli/.
                                  A nudno jest, to fakt! Pozdr.
                                  • Gość: jaga Re: i bardzo dobrze, że jesteś IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.03, 08:06
                                    Zapomniałam zapytać - a z tym odliczaniem do obiadu to co? bulimia czy
                                    anoreksja? /i jedno i drugie dobre na forum/. Pozd.
                                  • Gość: hepik1 Re: i bardzo dobrze, że jesteś IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.03, 14:30
                                    Jaka uraza?Trochę ruchu w interesie.(się zrobi)
                                    • Gość: jaga Re: i bardzo dobrze, że jesteś IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.03, 14:36
                                      Tak jest!
                                      Do usług!
                                      Pozdrawiam!
                                      Obiad smaczny? z naszych polskich produktów?
                                      • Gość: ARi Re: i bardzo dobrze, że jesteś IP: 217.8.186.* 17.09.03, 17:07
                                        Z torebeczki?:))
                                        Dobrze, że jesteście - wszyscy!

                                        pozdrawiam
                                      • Gość: hepik Re: i bardzo dobrze, że jesteś IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.03, 18:10
                                        Piersi z kurczaka w panierce sezamowej,ziemniaki i marchewka (bez groszku)
                                        Zawsze dobrze gotuję.A żona w tym czasie strzeliła sobie nową fryzurę(2,5 h u
                                        fryzjera)ale jeśli nie było ją stać w na nią w Paryżu to niech ma teraz.
                                        • hepik1 Re: Zmiana tytułu... 17.09.03, 23:19
                                          ...bo przy poprzednim robiło mi sie tak ckliwie,że aż literki się rozmazywały
                                          na ekranie.
                                          Na marginesie-dopiero przed chwilą zorientowałem się ,że forum wygląda jakoś
                                          inaczej i okazuje się ,że to nowe forum.Poczytałem dyskusję o zmianie od
                                          10.09,o jakiś zmianach linków starych na nowe itp,itd i dalej mało co
                                          rozumiem.Zgłupiałem podczas tego procesu starzenia czy co?Bo w sumie wszystko
                                          działa podobnie.A z logowaniem to dobry pomysł ale już tak było na forum
                                          prywatnym.Jak by ktoś tak bardziej przystępnie zechciał wytłumaczyć co
                                          konkretnie się zmieniło i co to ma dać byłbym wdzięczny.A jak nie - to dobranoc.
                                          • Gość: jaga Re: ??? IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.03, 03:04
                                            A u mnie proces starzenia zaczął przebiegać w tempie godnym rekordu Guinnessa
                                            bo zgłupiałam do n-tej potęgi. Poczytałam trochę FoF, KNF itd ale jakoś żadne
                                            oświecenie na mnie nie spłynęło w związku z czym idę spać, nie będę poświęcała
                                            całej nocy i chyba jutro udam się po nauki. Pozd.

                                            PS. Zmiana tytułu? na jaki? nowego nie widzę. Może wybierzesz którąś z
                                            poniższych propozycji: Hepik - klimaty
                                            Hepik ripostuje
                                            Hepik - o wszystkim i o niczym
                                            Hepik - pytania i odpowiedzi
                                            Hepik wszędobylski
                                            Hepik - o "A" i nie tylko...
                                            Hepik - jak minął dzień
                                            a może po prostu "Hepik"
                                            jutro pomyślę o innych :-)
                                            • Gość: stachu34 Re: ??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.09.03, 06:02
                                              Witajcie, Hepiku witaj w Polsce...
                                              Masz wzięcie u płci pięknej...No, no zazdroszczę Ci.
                                              Na dwanaście wpisów tylko raz Ari się wpisała, a tak...Zobacz sam.
                                              Jago, Hepik jest przystojny to fakt. Jak poszukasz, to jest opis
                                              (autoportret),ale ma jedną wadę-jest żonaty. Natomiast ja, co nieśmiało
                                              chciałbym wtrącić, jestem wolny...(puszczam oczko).heheh. Pozdrawiam
                                              wszystkich.

                                              • hepik1 Re: ??? 18.09.03, 07:14
                                                Gość portalu: stachu34 napisał(a):

                                                > Witajcie, Hepiku witaj w Polsce...
                                                > Masz wzięcie u płci pięknej...No, no zazdroszczę Ci.
                                                > Na dwanaście wpisów tylko raz Ari się wpisała, a tak...Zobacz sam.
                                                > Jago, Hepik jest przystojny to fakt. Jak poszukasz, to jest opis
                                                > (autoportret),ale ma jedną wadę-jest żonaty. Natomiast ja, co nieśmiało
                                                > chciałbym wtrącić, jestem wolny...(puszczam oczko).heheh. Pozdrawiam
                                                > wszystkich.
                                                Jestem za.Stachu też przystojny i niczego mu nie brakuje.Może tylko zbyt nisko
                                                wiekowo mierzy.Na 18-nastki to jest dobrze popatrzeć i tylko tyle.Pozdr.
                                                >
                                            • hepik1 Re: ??? 18.09.03, 07:10
                                              Zmiana tytułu była z "dobrze ,że jesteś" na "Zmiana tytułu..."Jak można tego
                                              nie widzieć?Choć ja bym wszystko na starość nie zwalał,o trzeciej nad ranem
                                              nawet młodzież ma kłopoty z widzeniem czy zrozumieniem.
                                              A tak poważnie to w sumie dobrze czy źle,że tak klepię po klawiaturze?Według
                                              Ciebie ale tak szczerze.Bo jak by to była dyskusja słowna w realu,to inni by
                                              nie mogli się dorwać do głosu i wypowiedzieć swojej kwesti.A tutaj każdy może
                                              sobie coś dopisać,odpowiedzieć albo zupełnie na inny temat coś tam mruczeć pod
                                              nosem.
                                              A tytuł nowy mam"Achtung!Minen!"I wbrew pozorom byłoby na poważny "A"temat.Ale
                                              muszę jeszcze się nad tym zastanowić.Pozdr.dla myślę chrapiącej,no przynajmniej
                                              śpiącej .
                                              • Gość: jaga Re: ??? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.03, 08:35
                                                A właśnie, że nie chrapię, wredna noc /zdrówko/ i jakoś tak mi mało radośnie.
                                                A Wy, Panowie, w temacie "kobiety" stanowicie doskonale zgrany duet, już kilka
                                                razy robiliście sobie nawzajem reklamę /oczko/, dla Stacha jestem zdecydowanie
                                                za stara /świetnie, że nareszcie się odezwałeś Stachu/ i wcale się nie dziwię
                                                ani nie potępiam, że woli zwracać się w stronę młodości /panowie w pewnym
                                                wieku tak mają/ a co, będzie marnował swój intelekt na niewinne żarty ze
                                                starymi babami? a młode niech się cieszą. Stachu, zazdrosny jesteś? uważasz,
                                                że żonaci mężczyżni to nic tylko opaska na oczach? Wpisałam się tutaj, bo po
                                                pierwsze primo to taki lekki, bezpieczny wątek a po drugie primo jak człowiek
                                                od tygodnia nie ma do kogo gęby otworzyć i jest mu żle a ma wyobrażnię to
                                                wirtualna rzczywistość też jest niezłym lekarstwem. Uprzedzam, że mimo
                                                wszystko jestem posiadaczką dużego poczucia humoru i sporej dawki autoironii.
                                                No to się naklepałam i wiesz Hepiku, mogłabym zapytać o to samo, czy to dobrze
                                                czy żle, że tak tłukę w klawiaturę /czasem chyba zupełnie bez sensu/. A Tobie
                                                odpowiadam - moim zdaniem to dobrze, jest to jakaś forma autoterapii, w
                                                dzisiejszym brutalnym, chamskim realu to sama przyjemność kiedy można choć
                                                poczytać sympatyczne, kulturalne literki /czy ciągle trzeba o "A"?/. Czasami
                                                odnoszę wrażenie, że niektóre osoby wycofują się z forum przestraszone trochę
                                                swoim ekshibicjonizmem /a może się mylę/.
                                                Uffffff, i to by było na tyle. Jeżeli uważacie, że powinnam zamknąć buzię na
                                                kłodkę - to bardzo proszę!
                                                Serdecznie pozdrawiam i życzę miłego spędzenia jednego z ostatnich słonecznych
                                                i ciepłych dni tego lata.

                                                • Gość: ARi Re: ??? IP: 217.8.186.* 18.09.03, 09:10
                                                  Jago, nie zgadzam się na kłódkę!!!
                                                  Mam nadzieję, że dzień będzie lepszy niż nocka. Rzeczywiście tyle w nim
                                                  słonca, że szkoda byłoby go zmarnować. Ja po pracy jadę do koleżanki na placki
                                                  ziemniaczane i placek ze śliwkami. Posiedzimy w ogródku, pogadamy, złapiemy te
                                                  ostatnie ciepłe promyki...
                                                  Pozdrawiam i życzę Ci poprawy nastroju:))))
                                                  Ari
                                                  • Gość: jaga Re: zmiana tytułu IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.03, 09:47
                                                    Serdeczne dzięki!
                                                    Dokonam jeszcze jednego wpisu /może dwóch/ i na kłodkę zamknę komputer,
                                                    następnie zrealizuję kilka wypróbowanych przepisów na poprawę nastroju i nie
                                                    tylko.
                                                    Bużka, dużo radości i uśmiechów!


                                              • Gość: ARi Re: ??? IP: 217.8.186.* 18.09.03, 08:47
                                                Cześć Ranne Ptaszki! To Ty Stachu nie wiesz, że zakazany owoc... itd.? Hepik
                                                swego czasu tak pięknie się opisał, że pewnie nie jednej forumowiczce śni się
                                                po nocach ;)))
                                                Hepiku, co prawda pytasz o zdanie Jagę, ale jeśli pozwolisz to i ja wyrażę
                                                swoje. Klep w klawiaturę dopóki Ci sił w palcach starczy, prawdę mówiąc kiedy
                                                zajrzałam na FU parę miesięcy temu to właśnie dzięki Twoim i Stacha
                                                wypowiedziom zostałam. Klepcie Panowie, klepcie bo robicie dużo dobrego.
                                                Pozdrawiam i życzę udanego dnia:))
                                                Ari
                                              • Gość: jaga Re: Zmiana tytułu... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 19.09.03, 00:52
                                                hepik1 napisał:


                                                > A tytuł nowy mam"Achtung!Minen!"I wbrew pozorom byłoby na
                                                poważny "A"temat.Ale
                                                > muszę jeszcze się nad tym zastanowić.

                                                No nie, tylko nie to, pomysł zupełnie nie trafiony - po pierwsze: nie
                                                wszyscy "szprechają" a po drugie: gdzie patriotyzm?
                                                Wystarczy trochę pobyć w krajach cudzoziemskich i proszę, coś się w główce
                                                przestawia. Pozd.
                                                • hepik1 Re: Zmiana tytułu... 19.09.03, 19:18
                                                  Gość portalu: jaga napisał(a):

                                                  > hepik1 napisał:
                                                  >
                                                  >
                                                  > > A tytuł nowy mam"Achtung!Minen!"I wbrew pozorom byłoby na
                                                  > poważny "A"temat.Ale
                                                  > > muszę jeszcze się nad tym zastanowić.
                                                  >
                                                  > No nie, tylko nie to, pomysł zupełnie nie trafiony - po pierwsze: nie
                                                  > wszyscy "szprechają" a po drugie: gdzie patriotyzm?
                                                  > Wystarczy trochę pobyć w krajach cudzoziemskich i proszę, coś się w główce
                                                  > przestawia. Pozd.

                                                  Ale "Czterech pancernych" to chyba wszyscy oglądali ,tak czy nie?I tam takie
                                                  napisy były.Tak czy nie?Może być po rosyjsku Wnimajtie(?)miny tylko
                                                  cyrylicą.Albo krócej Min niet!Choć nie.To przecież sprzeczność.A podczas jazdy
                                                  już do granicy polskiej po głowie chodziło mi takie zdanie(luźny cytat)"Już
                                                  jutro nasze konie będziemy poić w Szprewie"
                                                  A w związku ,że mam otrzymać tytuł największego złośliwca na forum
                                                  Uzależnienia to uwaga aby otrzymać literkę" ź "a nie "ż" naciskamy
                                                  równocześnie x plus alt.:)))to na wszelki wypadek.I proszę nie czepiać się
                                                  moich literówek,zwłaszcza z postów zagranicznych,bo tam klawiatura naprawdę ma
                                                  trochę inny układ.Naprzykład Z jest gdzieś w okolicach naszego U lub Y.Pozdr.
                                                  • Gość: jaga Re: Zmiana tytułu... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 19.09.03, 23:20
                                                    Hepiku Miły! /czy ktoś wcześniej używał tego zwrotu?/
                                                    Ze smutkiem stwierdzam, że przestałam nadążać. Chwilami odnoszę wrażenie, że w
                                                    Twojej, skądinąd, mądrej główce coś się "zajączkuje". Wytłumacz, proszę, jak
                                                    się mają miny /odmieniane w wielu językach/ i "haltowanie" do problemu "A" i
                                                    zupełnie nie rozumiem całego tego galimatiasu z Kosem, Gustlikiem, Marusią,
                                                    Rudym i na dodatek z Szarikiem ? o jakie miny chodzi - czy przeciwpiechotne?
                                                    Chyba jestem zupełnie głupia czy co? A może to mnie od częstego bywania na
                                                    forum coś się pi...?
                                                    Nie rozumiem też Twego wywodu nt.pisowni ortogr. Przecież w
                                                    słowie "złośliwość" nie występuje literka "ź", chyba, że chodzi Tobie o
                                                    słowo "zgryźliwość" - ale między tymi dwoma pojęciami jest b.subtelna różnica.
                                                    Na dodatek nie zauważyłam aby ktoś Cię mianował - czyżbyś był Samozwańczym
                                                    Złośliwcem?
                                                    Z wyrazami szacunku dla szerokich horyzontów Twego umysłu - jaga
                                                  • Gość: hepik1 Re: Zmiana tytułu... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.03, 05:47
                                                    Z ź czy ż najprostsza sprawa-bo
                                                    takie "przejęzyczenia"czu "przeklawiszowania"sąw Twoich wcześniejszych postach
                                                    np w wyrazie bużka.Co do tytułu to pisałem ,że to pomysł a miało być po prostu
                                                    o zagrożeniach jakie wystąpiły dla mnie jako alkoholika podczas moich wojaży a
                                                    język niemiecki wystąpił również dlatego ,że się go przez dwa dni nasłuchałem.I
                                                    przyznam,że za nim nie przepadam.Ale nie odważyłbym się napisać "szprechać"A
                                                    dlaczego nie lubię akurat tego języka-o to jest właśnie pytanie nad ,którym
                                                    wiele razy się zastanawiałem.Czy nie jest to właśnie efekt Czterech
                                                    pancernych,Klosa, wcześniej Krzyżaków itd,itp.A są to seriale kultowe mojego
                                                    pokopenia i gdy oglądałem je w zupełnie inny sposób jak odbiera się je teraz
                                                    jako dorosły człowiek.Bo jakiś racjonalnych powodów nie ma.Mam wielu
                                                    znajomych ,którzy tam wyjechali w latach 80 a i członków dalszej rodziny by się
                                                    tam znalazło.
                                                    A więc z powyższych wzgędów powstał taki galimatias w mojej głowie a
                                                    niezrozumienie w Twojej.Pozdr.
                                                  • Gość: jaga Re: Zmiana tytułu... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.03, 20:19
                                                    Zrozumiałam. Temat uważam za wyczerpany. Pozd.
                                                  • Gość: hepik1 Re: Zmiana tytułu... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.03, 20:49
                                                    Strasznie sucho,oficjalnie i tak zimno to zabrzmiało.
                                        • Gość: jaga Re: IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.03, 09:58
                                          ... pewnie, żona też człowiek, należy się!, powiem więcej - do nowej fryzury
                                          należy się jeszcze utrwalenie letniej opalenizny w solarium. pozd.
                                          • hepik1 Re: Dla kłódki stanowcze Nie! 18.09.03, 19:54
                                            Jestem za odrobiną poczucia humoru.Na poważnie o sprawach poważnych a jak nic
                                            strasznego się nie dzieje to czemu nie o pierdołach(tak się godo na Sląsku
                                            czyli po naszymy,czyli po mojymu)
                                            A Stachu uważam ma jeszcze jeden niebagatelny argument-mieszka nad morzem,gdzie
                                            nie tylko trochę jodu w powietrzu a latem oczy można nacieszyć nie tylko
                                            zachodami słońca.Gdybym miał 18 lat i był płci odmiennej sam bym
                                            poflirtował.Tam jeszcze starówka ładna i mewki fruwaj,i łabędzie kołyszą się na
                                            falach.Wiem bo bywałem przez 5 lat 2 razy w miesiącu po 2 dni,choć w Gdyni
                                            najczęściej.
                                            • Gość: joann Re: Dla kłódki stanowcze Nie! IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.03, 22:25
                                              A! To, zes byl, chopie, azes byl..., jak to u nas mowia /na Pomorzu,
                                              Kaszubach, nad morzem, wedle wyboru/. "Zes w d... byl i g... widziol". No, i
                                              taki to jest nosz kaszebszci/vel pomorski umor./Alez jestem trzewna, uh!/ .
                                              A tak do smiechu : "Roz byl odpust , no i po kozaniu gornik jeden poszedl do
                                              zakrystyje i pado: -Kapelonku, a skad zescie sa?
                                              - A co? Chcecie zebych czesciej przyjezdzol?
                                              - Ja, chciolbych, bo mocie glos jak pieron!"
                                              Koniec cytaty. Wnioski? Po kiego pierona, czy na polnocy, czy poludniu ludziska
                                              ze soba sie wadza? Pozdrowki dla wszystkich "stalych czytalcow".
                                              • hepik1 Re: Dla kłódki stanowcze Nie! 19.09.03, 19:23
                                                Dowcip chyba nie za bardzo trafiony,chyba jednak zostań przy kaszubskim.Pieron
                                                nie jest niczym w gwarze śląkiej pejoratywnym.Tak raczej mówi się z podziwem
                                                dla sprytu klienta,z pewną dobrodusznością. Np:To ci pieron, jak łon tam wloz
                                                (wszedł)?Pozdr.
                                                • Gość: hepik1 Re: Dla kłódki stanowcze Nie! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.03, 20:55
                                                  Wogóle ,to wszyscy się tak strasznie rozgadali,że nie wiadomo kogo słuchać czy
                                                  właściwie czytać.
                                                  • Gość: jaga Re: Dla kłódki stanowcze Nie! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 22.09.03, 16:12
                                                    Trudno jest stukać w klawisze /a tym bardziej myśleć/ kiedy ma się 38,4
                                                    gorączki, zawalone oskrzela i zatoki. Ostatnie dni też nie były najlepsze /co
                                                    było chyba widać/ - huśtawka emocjonalna zafundowana przez męża, preludium do
                                                    choróbska i dwie smutne wiadomości.
                                                    Hepiku, napisz proszę o zagrożeniach i przezwyciężaniu ich. Pomoże to /myślę
                                                    nie tylko mnie/ lepiej poznać i dodatkowo zrozumieć mechanizmy uzależnienia.
                                                    Dla mnie wiadomości o "A" nigdy za dużo a wydaje mi się, że w przypadku męża
                                                    zaczyna coś pękać /staram się być bierną obserwatorką/.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • Gość: ja7 Re: Dla kłódki stanowcze Nie! IP: 217.153.24.* 22.09.03, 17:03
                                                    JAGA, dopiero teraz przeczytalam ten watek, wczesniej nie zajarzylam.
                                                    Jaga - ZDROWIEJ !!!
                                                    moze sobie postukaj w klawiature od czasu do czasu, ale mysl o ZDROWIU, o
                                                    SOBIE, moze goraczka pozwoli Ci to wszystko ogladac z pozycji widza?
                                                    trzymaj sie dzielnie i pij duzo wody i sokow
                                                  • Gość: jaga Re: Dla kłódki stanowcze Nie! IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 23.09.03, 06:51
                                                    Dzięki za wsparcie. Jest już lepiej, potężna dawka antybiotyków zrobiła swoje.
                                                    Od dawna nie chwyciłam tak wrednego i opornego wirusa ale poradzę sobie,
                                                    wściekła jestem tylko na coraz większy brak odporności. Dbam o siebie i
                                                    obiecuję dbać nadal. I druga obietnica - od czasu do czasu będę stukała w
                                                    klawisze. :-) Pozdrawiam :-)))))))))
                                                  • Gość: hepik1 Re: Dla kłódki stanowcze Nie! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.09.03, 21:18
                                                    Po przedstawieniu takiego alibi jesteś usprawiedliwiona i masz moje
                                                    rozgrzeszenie.A myślałem już o tym ,czy nie poczułaś się obrażona,A zagrożenia?
                                                    Istnieje cała lista zaleceń co i kogo powinno się omijać,co może powodować
                                                    sięgnięcie po pierwszy kieliszek a co może skutkować nawrotem i powrotem
                                                    nałogu.Czasami te zalecenia wydają się absurdalne,śmieszne zwłaszcza dla osób
                                                    nie mających problemów alkoholowych.Często wydaje się to również niemożliwe do
                                                    spełnienia albo spełnienie wydaje się teoretycznie niemożliwe.Np jak to możliwe
                                                    nie uczestniczyć w weselu powiedzmy własnej córki,gdy wiadomo,że gdzie jak
                                                    gdzie ale alkohol "musi" być?A takich sytuacji w naszym życiu i naszym kręgu
                                                    kulturowym,gdzie alkohol jest wszech obecny jest przecież wiele.I okazuje
                                                    się ,że w zasadzie zawsze jest jakieś wyjście,które nie spowoduje obrażenia się
                                                    znajomych,przyjaciół,zwierzchników,kontrahentów itp.A ci ,którzy tego nie
                                                    potrafią zrozumieć, być może nie zasługują na naszą z nimi znajomość.Musimy
                                                    wtedy po prostu dokonać wyboru,ustalić hierarchię wartości i wykazać się
                                                    odrobiną inwencji i pomysłowości aby uniknąć komplikacji.
                                                    Ja narazie opieram się na doświadczeniu innych alkoholików czy radach
                                                    terapety.Nie mam też doświadczenia w sytuacji,gdybym
                                                    jednak "skosztował"Czasami wydaje mi się,że wcale by to nie skutkowało
                                                    powrotem do picia,ale tutaj przyjmuję na wiarę opowiadania innych,którzy po
                                                    zupełnie niewinnej dawce nawet po długich okresach abstynencji wpadali w ciągi
                                                    alkoholowe.Tu znowu mi diabełek podszeptuje-ty nigdy nie piłeś ciągami,teraz
                                                    też ci to nie grozi-tylko pytanie po co ryzykować?Czy wszystko muszę
                                                    doświadczyć na własnej skórze?Po co sobie fundować uporczywe myśli-jeśli to
                                                    jedno piwo nie zaszkodziło ,to i drugie też nie zaszkodzi...A potem nastę puje
                                                    ten przymus-musisz wyjść,musisz się napić.Jeśli te ponad pół roku temu
                                                    uznałem,że jestem alkoholikiem,że alkohol spowodował określone szkody,jeśli
                                                    nawet bez odrobiny alkoholu da się żyć i jest mnie i mojej rodzinie z tym
                                                    dobrze to po co do tego wracać?
                                                    Czasami jest trudno.Po trzynastu godzinach jazdy,po jakimś napięciu i
                                                    zmęczeniu związanym z prowadzenie samochodu,po kolacji propozycja wypicia piwa
                                                    z strony niemieckiego znajomego.Ślinka cieknie,smak piwa i ten błogi nastrój po
                                                    wypiciu w pamięci...I jest ta chwila zawachania.A potem w Paryżu.Setki
                                                    dosłownie mijanych knajpek,ludzie siedzący przy stolikach a zwłaszcza przy
                                                    naprawdę ładnych barkach...To naprawdę było by przyjemne.gdybym tylko nie był
                                                    alkoholikiem.I jeszcze święto wina w Bad Durheim.Coś takiego jak Oktoberfest w
                                                    Bawarii.Tysiące ludzi pijących wino i piwo(też)z kufli.Śpiewających,tańczących
                                                    (choć akurat ten folklor niemiecki mnie nie bierze ale robi wrażenie).Przecież
                                                    większość z nich pije a nie są alkoholikami.Oni mogą a ja nie.W sumie nic
                                                    strasznego nie przeżywałem ale jakieś poczucie żalu było. Na początku
                                                    abstynencji te odczucia były silniejsze,więcej mnie to kosztowało,teraz
                                                    rezygnacja wydaje się łatwiejsza ale to też niesie w sobie jakieś zagrożenie.Na
                                                    razie się udaje.Pozdr.
                                                  • Gość: jaga Re: Dla kłódki stanowcze Nie! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 23.09.03, 06:39
                                                    Hepiku, nie jestem małostkowa /to w kwestii obrażania się - ja nawet nie
                                                    potrafię tego czynić/.
                                                    Dzięki, że poświęcasz czas, uwagę na wyjaśnianie spraw związanych z piciem i
                                                    trzeźwieniem. Chciałabym tutaj podziękować też Stachowi. Czytanie Waszych
                                                    wypowiedzi naprawdę dało mi dużo do myślenia. Uzyskałam potwierdzenie wielu
                                                    problemów, które odbierałam tylko intuicyjnie /tak na marginesie, w moim życiu
                                                    intuicja odgrywa dużą rolę, sporo jej zawdzięczam/. Tutaj na forum jest to
                                                    ważne, bo jest to wiedza "z pierwszej ręki". Mam świadomość, że "hodowałam"
                                                    alkoholika. A dlaczego nie odeszłam? - to już zupełnie inny temat. Być może
                                                    pewną rolę odgrywa to, że nigdy nie bił, nie poniżał, nie poniewierał, nie
                                                    awanturował się /myślę, że i takich osobników też spotkaliście/. Mąż pije
                                                    ciągami i miewał już dość długie przerwy, kilka razy zaszywał się ale zawsze
                                                    twierdził, że on sobie z tym poradzi /znacie to ..ja leczyć się nie muszę...
                                                    mityngi, terapeuci to... itd/. Z mojej strony była to może naiwność a może
                                                    myślenie życzeniowe, że wreszcie nastąpi ten moment "oświecenia" jego umysłu.
                                                    Od dłuższego już czasu starałam się być z boku, nie ingerowałam w żaden
                                                    sposób. Mąż chyba już rozumie, że musi radzić sobie sam. Wydaje mi się, że
                                                    pewne, niewielkie postępy już zrobił - zerwał od dłuższego czasu kontakty z
                                                    całym pijącym towarzystwem, unika świadomie sytuacji gdzie występuje alkohol,
                                                    zainteresował się literaturą na ten temat i nie twierdzi, że sobie poradzi.
                                                    Wiem, że jest na dzisiaj umówiony na kolejne zaszycie się. Na moje dwa
                                                    pytania - dlaczego i co dalej - odpowiedział, że zaszycie jest mu w tej chwili
                                                    potrzebne, bo chce naprawdę z tym skończyć i zacząć wreszcie leczenie. Podjął
                                                    tę decyzję z własnej inicjatywy, bez mego udziału, po
                                                    wyjazdowej "tygodniówce", której nie byłam świadkiem. Myślę, że mówi
                                                    prawdę /że nie jest to jego prawda/. Widziałam, że zgromadził adresy poradni,
                                                    ośrodków, wiem, że rozpytywał co gdzie i jak. Wiem też, że czekają mnie nie
                                                    najłatwiejsze chwile /nerwowość, wybuchy złości/ i ja mogę potrzebować pomocy
                                                    ale mam świadomość, że istnieje to forum i istnieją mądrzy, życzliwi ludzie.
                                                    Rozpisałam się dziś niemożebnie i na dodatek poważnie na własny temat /kończę
                                                    z dowcipasami, czas wziąć się za bary z życiem/.
                                                    Serdecznie pozdrawiam.
                                                  • Gość: ja7 Re: Dla kłódki stanowcze Nie! IP: 217.153.24.* 23.09.03, 10:47
                                                    Nic dodac, nic ujac Jago!
                                                    ja tez bardzo duzo czerpie pomocy z tego forum. Bardzo duzo daja mi do myslenia
                                                    wypowiedzi Forty, Anette, Onej, Kubka, Stacha, Hepika, i wielu innych. Pisalam
                                                    to juz gdzies - te mysli zostaja, i zawsze mozna do nich wrocic. To tez bardzo
                                                    wazne w momencie, kiedy nie masz sily znowu sie zalic, powtarzac, albo kiedy
                                                    Forum sie odchyla od problemu 'A' gdzies indziej, albo jest zagadane przez
                                                    jakies persony smerfopodobne.

                                                    Hepiku - jestem z Ciebie dumna! niedawno bylam w Paryzu i teraz moge Ci
                                                    powiedziec - martwilam sie o Ciebie. Bardzo sie z Ciebie ciesze!!!
                                                  • hepik1 Re: Dla kłódki stanowcze Nie! 24.09.03, 06:06
                                                    Gość portalu: ja7 napisał(a):

                                                    > Nic dodac, nic ujac Jago!
                                                    > ja tez bardzo duzo czerpie pomocy z tego forum. Bardzo duzo daja mi do
                                                    myslenia
                                                    >
                                                    > wypowiedzi Forty, Anette, Onej, Kubka, Stacha, Hepika, i wielu innych.
                                                    Pisalam
                                                    > to juz gdzies - te mysli zostaja, i zawsze mozna do nich wrocic. To tez
                                                    bardzo
                                                    > wazne w momencie, kiedy nie masz sily znowu sie zalic, powtarzac, albo kiedy
                                                    > Forum sie odchyla od problemu 'A' gdzies indziej, albo jest zagadane przez
                                                    > jakies persony smerfopodobne.
                                                    >
                                                    > Hepiku - jestem z Ciebie dumna! niedawno bylam w Paryzu i teraz moge Ci
                                                    > powiedziec - martwilam sie o Ciebie. Bardzo sie z Ciebie ciesze!!!

                                                    Nie za bardzo lubię odpowiadać cytując,bo to zajmuje moim zdaniem
                                                    niepotrzebnie miejsce i trzeba później dodatkowo przewijać tekst ale nie masz
                                                    pojęcia jak miło mi się zrobiło czytając Twój post.Zwłaszcza,że trochę
                                                    wcześniej w polemice z małyszopojebusofanem napisałem dlaczego istnieją takie
                                                    wątki jak ten i co mają wspólnego z tematem forum.I tam trochę na wyrost,tak mi
                                                    się wydawało,napisałem,że inni po prostu się martwią czy po prostu chcą
                                                    wiedzieć co dzieje się z ludźmi ,których trochę poznali.Później się to
                                                    potwierdziło w Twoim poście .Dzięki.
                                                  • kubek341 Re: Dla kłódki stanowcze Nie! 23.09.03, 11:01
                                                    Witaj !!!

                                                    "zainteresował się literaturą na ten temat i nie twierdzi, że sobie poradzi.
                                                    Wiem, że jest na dzisiaj umówiony na kolejne zaszycie się. Na moje dwa
                                                    pytania - dlaczego i co dalej - odpowiedział, że zaszycie jest mu w tej
                                                    chwili potrzebne, bo chce naprawdę z tym skończyć i zacząć wreszcie
                                                    leczenie. "


                                                    jedna uwaga - jeśli chce podjąć świadomie leczenie, w jakim celu wszywa
                                                    esperal? nie chcę prowadzić polemiki ale sam mam podobne dośwadczenie i z
                                                    esperalem i z dwu wczśniejszych terapii (niestety w moim przypadku jakieś
                                                    efekty przyniosła dopiero trzecia).
                                                    pozdrawiam
                                                  • Gość: jaga Re: Dla kłódki stanowcze Nie! IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 23.09.03, 18:40
                                                    Ależ, polemika, Kubku jest zbędna. Zacytowałam odpowiedź męża lecz nie
                                                    dopowiedziałam wszystkiego. Zaszył się dzisiaj /podobnie jak czynił to
                                                    wcześniej/ nie dla siebie, nie dla mnie ale dla kogoś, kto ma dość blade,
                                                    wręcz skrzywione pojęcie o alkoholiźmie /no tak już ma i chyba nic tego nie
                                                    zmieni/. O tym wie mąż, wiem i ja - ale każde z nas z osobna. Twierdzi, że
                                                    jest to jego świadoma, samodzielna decyzja /nie chce nigdy przyjąć do
                                                    wiadomości, że czasem daje sobą manipulować/ a mnie pozostaje tylko przyjąć tę
                                                    decyzję do wiadomości. O tym, że zaszycie się można określić jednym słowem -
                                                    samooszustwo - zarówno mąż, jak i ja, wiemy od dawna. Teraz po raz pierwszy
                                                    powiedział o leczeniu, terapii, zmianie trybu życia i innym myśleniu.
                                                    Jednej rzeczy jeszcze nie dopowiedziałam. Otóż od blisko trzech lat nie
                                                    prowadzę z mężem rozmów nt jego alkoholizmu. Owszem, padają czasem jakieś
                                                    krótkie zdania. Doskonale natomiast pamiętam finał ostatniej rozmowy, kiedy to
                                                    po raz pierwszy przyznał, że jest alkoholikiem. Powiedziałam wówczas krótko -
                                                    no więc jeżeli masz już tę świadomość, to zrób coś z tym, ja nie pomogę,
                                                    chyba, że sam będziesz tego chciał. No i tak to trwa.
                                                    Piszę tutaj to wszystko dlatego, że od pewnego czasu nie mam z kim rozmawiać.
                                                    Nie chcę też aby powstało wrażenie, że wpadam w euforię - o właśnie zdarza się
                                                    cud! Jestem mimo wszystko pełna sceptycyzmu.
                                                    Pozdrawiam.

                                                    PS. Odświeżę wątek Stacha z 3 strony - "współuzależnienie i krzywda". Jest w
                                                    nim dużo mądrych wypowiedzi. A i Stachu włożył tam dużo serca no i czasu.
                                                  • hepik1 Re: Dla kłódki stanowcze Nie! 24.09.03, 05:59
                                                    Byłem wczoraj pierwszy raz od czterech tygodni na swojej pogłębionej ,rocznej
                                                    terapi.Myślałem,że będzie podobnie ,jak zwykle a zdarzyło się coś
                                                    nowego.Okazało się,że terapeuta prowadzący jest też na urlopie a zajęcia
                                                    prowadził AA,wolontariusz.Przyprowadził swego przyjaciela i odbyło się coś w
                                                    rodzaju mitingu spikerskiego.W mitingach AA uczestniczę już pół roku a pierwszy
                                                    raz zetknąłem się z tą formą.A więc uczymy czy poznajemy coś nowego przez całe
                                                    życie.Polega to mniej więcej na tym,że facet opowiadał o swym pijanym
                                                    życiu,bez żadnych ogródek,wręcz z ekshibicjonistycznym zacięciem i z pełną ,aż
                                                    do bólu szczerością.I o tym jak z tego wyszedł.I jest to dowód ,że nigdy na
                                                    podjęcie leczenia nie jest za późno.Zawsze wyczuwam jakiś fałsz,tak mi się
                                                    wydaje przynajmniej,albo nie dopowiedzenie całkowitej prawdy w podobnych
                                                    relacjach.A tutaj facet przekonał mnie nawet w kwestii tak zwanej siły
                                                    wyższej,którą najczęściej jest Bóg.Był w tym naprawdę prawdziwy.
                                                    A piszę to nie tylko dlatego,że zrobiło to na mnie tak duże wrażenie ale
                                                    również dlatego ,że w jakiś sposób koresponduje to z tym co napisałaś o Twoich
                                                    relacjach z mężem.Bo w wypadku mojego spikera,po kilkudziesięciu latach
                                                    picia,iluś tam niebagatelnych krzywdach wyrządzonych żonie i dzieciom,na
                                                    leczenie najpierw do szpitala ,wielkiego chłopa,zaniosiosła właśnie żona na
                                                    plecach.Po 4 miesięcznym ciągu ważył 46 kg,dlatego było to możliwe
                                                    fizycznie.Dlaczego to zrobiła -po tym wszystkim,co z nim przeżyła?Tu jest chyba
                                                    właśnie działanie owej siły wyższej.I zostało to w jej jakiś przynajmniej
                                                    minimalny sposób wynagrodzone.
                                                    Nie chciałbym być Jago źle zrozumiany,że jest to jakieś dawanie Tobie do
                                                    zrozumienia ,że robisz coś nie tak.Tak nie jest.Tylko różnie to bywa.Samego
                                                    mnie dziwi,że Twój mąż,mający swoje lata,swoje doświadczenia alkoholowe,jakąś
                                                    wiedzę na temat alkoholizmu zaczyna od esperalu.Sam esperal,moim zdaniem wręcz
                                                    przeszkadza w terapi.To jest dobre,jeśli kogoś chcemy oszukać w sensie- Dla
                                                    Ciebie zrobię wszystko,nawet się zaszyję.Jeśli robi to z wewnętrznym
                                                    przekonaniem,że to coś da to faktycznie jest niedojrzałym facetem mimo swego
                                                    wieku.Piszesz,że z nim od już dawna nie rozmawiasz na te tematy.Rozmowa,szczera
                                                    rozmowa jest zawsze trudna.Być może tym trudniejsza im więcej lat z sobą razem
                                                    żyjecie.A czy jakimś rozwiązaniem,nie byłoby i jego uczestnictwo w tym
                                                    forum.Przeczytanie tego co Ty napisałaś w różnych wątkach.co napisali inni?Na w
                                                    miarę szczęśliwe a może tylko spokojne życie chyba nigdy nie jest za późno.A
                                                    nie wiadomo co może spowodować jakiś przełom w podejściu do problemu.
                                                    I jeszcze na koniec z innej beczki.Jeszcze wczoraj jadąc po południu na
                                                    zajęcia byłem całkowicie zdrowy a potem momentalnie ,w ciągu trzech godzin
                                                    zaczęło mnie rozbierać .Temp,ból gardła-pomyślałem,że przez internet nie tylko
                                                    internetowe wirusy się przenoszą.Przeanalizowałem jednak sytuację-to nie Twoja
                                                    wina-po prostu rąbałem w upale drzewo do kominka a później układałem je w
                                                    chłodnej piwnicy.I przeziębienie gotowe.Zastosowałem kurację babciną i już
                                                    jakby lepiej.Pozdr.
                                                  • Gość: ONA Re: Rozmowa IP: *.szel-sat.com.pl 24.09.03, 06:12
                                                    Rozmowa,szczera rozmowa jest zawsze trudna. Być może tym trudniejsza im
                                                    więcej lat z sobą razem
                                                    > żyjecie.
                                                    A czy jest w ogóle możliwa, Hepik?
                                                  • hepik1 Re: Rozmowa 24.09.03, 20:51
                                                    Myślę,że tak.Mam nadzieję,że tak.Do tego potrzebna jest jednak wola obu stron.I
                                                    nigdy nie wiesz w szczerość alkoholika pijanego.Bo wtedy może i on będzie
                                                    szczery,tyle ,że na drugi dzień nie będzie o tej rozmowie pamiętał a
                                                    przynajmniej tak będzie twierdził,że nie pamięta.Albo wmówi ,że miałaś tylko
                                                    taki sen .To wcale nie znaczy ,że ja prowadzę ciągle i bez przerwy szczere i
                                                    tylko szczere rozmowy z żoną.Taki święty jeszcze nie jestem.Pozdr.
                                                  • hepik1 Re: Dla kłódki stanowcze Nie! 24.09.03, 06:12
                                                    To jeszcze raz ja .Jarząbek.Do Ja 7.Biorąc pod uwagę ,że umknął Ci wcześniej
                                                    cały ten wątek,to informuję,że powyżej jest moja odpowiedź dla Ciebie.Nie
                                                    chciałbym,żeby i to umknęło a teraz byłoby to jeszcze bardziej możliwe,bo w tym
                                                    samym czasie pisałem do Jagi.Pozdr.
                                                  • kubek341 Re: Dla kłódki stanowcze Nie! 24.09.03, 09:56
                                                    Witajcie !!!
                                                    Jeszcze raz, tym razem nie polemicznie - tylko o sobie : pierwszy raz
                                                    przyznałem że jestem alkoholikiem jakieś 8 lat temu (esperal, aa i pierwsza
                                                    terapia) ale co się stało - z każdym mitingiem i usłyszaną wypowiedzią
                                                    nabierałem coraz większego przekonania że i owszem ja jakieś problemy z
                                                    alkoholem może i mam, ale Ci którzy siędzą obok mnie to dopiero alkoholicy ja
                                                    przecież mam dom, rodzinę, dobrą pracę, jakoś funcjonuję ,więc chyba z tym
                                                    alkoholizmem to w moim wypadku przesada. Efekt - kolejne lata picia i coraz
                                                    większe straty. Co mogę powiedzieć na dziś - naprawdę nie znam ani jednego
                                                    alkoholika dziś niepijącego(a kilku przez te parę lat poznałem) który nie
                                                    ponósłby naprawdę dużych strat w każdej dziedzinie swego życia (tzn. nie
                                                    osiągnął swego dna).Czasem w rozszerzeniu pierwszego kroku słyszę słowa które
                                                    mówią o pierszych latach aa i o głębokim dnie na jakie spadli piersi aa-wcy
                                                    oraz o tym że na dziś w ruchu są ludzie którzy jednak nie przepili domu
                                                    samochodu czy swego życia rodzinnego,wtedy zawsze się zastanawiam gdzie oni
                                                    są - ja takich naprawdę nie znam, owszem czasem pojawiają się nowe osoby które
                                                    drastycznych czy nawet żadnych strat jeszcze nie poniosły, są tak jak ja na
                                                    początku - 4, 5, 6 miesięcy nawet i znikają zawsze wtedy w myślach przypomina
                                                    mi się moja postawa sprzed paru lat, moje myślenie i to do czego musialo w
                                                    moim życiu dojść by zrozumieć i zaakceptować jedną zdaje się prostą rzecz - ja
                                                    nie umiem i nie mogę pić, każda próba kontrolowanego picia skończy się jak
                                                    zawsze i to obojętnie ile by trwała (a zarzało mi się pić po 2 (i tylko dwa)
                                                    piwa dziennie przez ponad rok. No to tyle...
                                                    pozdrawiam...
                                                • Gość: joann Re: Dla kłódki stanowcze Nie! IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.03, 17:02
                                                  Hepiku, wracam, zeby cos wyjasnic, bo mi dopieka sumienie nieczyste.
                                                  Przepraszam Cie za nieco chamski wydzwiek mojego poprzedniego postu. Piszac go -
                                                  kipialam wsciekloscia, bo dowiedzialam sie wlasnie o drugiej juz w tym
                                                  miesiacu, niepotrzebnej smierci osoby z bliskiego otoczenia, (pierwsza - z
                                                  powodu papierosow, druga - przez alkohol). Weszlam na forum i "przeleciawszy"
                                                  watki zobaczylam, jak my tu sobie czesto bzdurzymy albo glupio dogryzamy. A
                                                  nalogi pozostawiaja za soba dramaty przeciez... No, i musialam gdzies
                                                  explodowac - padlo na Ciebie, bo akurat Twoj watek czytalam, jako ostatni...
                                                  I brzydko wyszlam trzasnawszy drzwiami. Wybacz.
                                                  Zapewniam Cie jednak, ze zarowno jezyk kaszubski, kociewski, jak i gwara
                                                  pomorska maja ciekawsze powiedzonka od tego, ktorym Cie "uraczylam". Co do
                                                  dowcipu zas - ten akurat byl trafiony. I to ze wzgledu na tego "pierona"
                                                  wlasnie. /Wizualizacja Ciebie, jako "kapelonka" - duzo dobrego tu robisz i
                                                  jeszcze wiecej mozesz zrobic/. A "Bery smieszne i ucieszne" Doroty Simonides sa
                                                  od ponad 20-tu lat moja ulubiona lektura. Pozdrawiam.
                                                  • hepik1 Re: Dla kłódki stanowcze Nie! 24.09.03, 20:00
                                                    Eee,ja się tak szybko nie obrażam,bo chodzi o tą dupę i widzenie morza rozumiem?
                                                    Nie ,naprawdę nie masz się czym przejmować.A kapelonek to mi nawet
                                                    pochlebia.Różne rzeczy o sobie słyszałem,w różnych sytuacjach siebie
                                                    wyobrażałem ale jako księdza?Nigdy.Choć jak daleko sięgnę pamięcią-to
                                                    przypominam sobie jak jedna z cioć mówiła Taki ładny chłopczyk,piękny kapelonek
                                                    byłby z niego:))).Pozdr.
                                                  • Gość: ja7 Re: Dla kłódki stanowcze Nie! IP: 217.153.24.* 25.09.03, 15:23
                                                    Hej,
                                                    musze sie niestety zgodzic z Ona, ze szczera rozmowa jest praktycznie
                                                    niemozliwa.
                                                    W takiej rozmowie chcialabym przekonac Goscia ze jest roznica miedzy trezwoscia
                                                    a trzezwieniem. bo to drugie moze sobie istniec, ale bez pierwszego ni du du.
                                                    wowczas byle co - chocby kumpel spotkany z nienacka moze zniweczyc wszystko.

                                                    z moim Gosciem potrafie szczerze rozmawiac na jego lekowach, po zakonczonych
                                                    jazdach. Wtedy mam wrazenie ze rozmawiamy szczerze, ze on sie naprawde otwiera
                                                    i pokazuje zakamarki duszy. (potrafi wtedy nawet wypunktowac dalsze kroki, zeby
                                                    sie trzymac, wypracowac jakis PLAN DZIALANIA, ktorego sie bedzie musial
                                                    trzymac...)
                                                    Co z tego, skoro po kilku dniach, po tygodniu zapomina, przenosi punkt
                                                    ciezkosci w inne miejsce niz w rozmowie?
                                                    w 'czasach pokoju' tj. trzezwosci potrafimy rozmawiac, ale nie mam do czynienia
                                                    z czlowiekiem szczerym. Albo wywraca kota ogonem, albo klamie i sklada
                                                    obietnice bez pokrycia...
                                                    Gosciu przy tym zaslania sie alkoholizmem jak tarcza: "nie oczekuj ze z dnia na
                                                    dzien stane sie milym usmiechnietym Ziutkiem bez depresji".

                                                    Gosciu nie chce trzezwienia tylko trzezwosci. I tu Huston jest problem

                                                  • hepik1 Re: Dla kłódki stanowcze Nie! 25.09.03, 18:17
                                                    Czy ja nie pisałem to samo?Tzn w tym sensie?
                                                  • Gość: jaga Re: rozmowa IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.03, 23:02
                                                    Witajcie!
                                                    Ja tu dzisiaj na krótko i zaraz maszeruję z powrotem do łóżka /niestety nie
                                                    doleżałam, pogorszyło się/. Trochę trudno zebrać myśli w logiczną całość, ale
                                                    postaram się, z szacunku dla Was, którzy macie tyle empatii i życzliwego
                                                    zainteresowania.
                                                    Zacznę od rozmowy.
                                                    Ona zadała bardzo istotne i rzeczowe pytanie - czy szczera rozmowa jest w
                                                    ogóle możliwa? Ja7 już właściwie na nie odpowiedziała a teraz ja dopiszę
                                                    swoje. Do rozmowy /jak do tanga/ potrzebny jest partner a nie da się rozmawiać
                                                    z kimś kto staje się niemy i głuchy - wtedy powstaje monolog. Od dawna
                                                    przestałam monologować, bo to tak jak z przysłowiowym grochem i ścianą.
                                                    Nigdy też nie próbowałam rozmawiać z pijanym człowiekiem, nawet wtedy /może
                                                    szczególnie wtedy/ kiedy był na moralnym kacu.
                                                    Tak, Hepiku, do tego potrzebna jest wola obu stron i chyba masz rację pisząc,
                                                    że jest to tym trudniejsze im więcej lat ze sobą żyjemy. Tych dziesci i coś
                                                    lat sprawiło, że znamy się jak łyse konie, żyjemy w dużej przyjaźni i mimo
                                                    wszystko wzajemnym szacunku dla siebie. Rozmawiamy ze sobą b.dużo, na
                                                    wszystkie tematy poza jednym pt.alkoholizm - ten stał się w jakimś sensie
                                                    tematem tabu. Dawniejsze moje próby były ucinane krótkim np. teraz nie chcę o
                                                    tym rozmawiać albo - tyle już było powiedziane więc po co dalej to ciągnąć ..
                                                    itd itp. Uczciwie muszę przyznać, że ze strony męża nie słyszałam zbyt wielu
                                                    obietnic, nie przypominam sobie aby kiedykolwiek przyrzekał, że teraz to już,
                                                    napewno ... itd. Być może dlatego, że wiedział od zawsze o mojej zasadzie -
                                                    najpierw czyny, potem słowa, o konsekwencji w działaniu, jak się mówi "a" to
                                                    następnie "b" ... Zdarzało mi się natomiast słyszeć "poczekaj trochę,
                                                    przekonasz się" no i następowały po tym dłuższe lub krótsze okresy trzeźwości,
                                                    które jednak nie doprowadziły do wytrzeźwienia.
                                                    I to byłoby chwilowo na tyle. Pozd.
                                                  • Gość: jaga Re: do Kubka IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.03, 02:42
                                                    Witaj!
                                                    Cieszę się bardzo, że zacząłeś teraz częściej bywać na forum. Dzięki za tak
                                                    szczere wypowiedzi. Zechciej przyjąć słowa uznania za to, co udało się Tobie
                                                    osiągnąć.
                                                    To wyżej było tytułem wstępu, żebyś wiedział, a teraz ad rem.
                                                    Zastanawiasz się, gdzie są ci alkoholicy którzy nie ponieśli większych strat w
                                                    swoim pijanym życiu. Otóż, ja znam trzech takich. W którymś momencie
                                                    powiedzieli stop, wstąpili do AA, ocalili rodziny /w jednym przypadku jest
                                                    nowa rodzina bez zobowiązań jakimi są dzieci z poprzednich związków/,
                                                    zachowali znaczną część dorobku materialnego, utrzymali pracę, awansowali,
                                                    zdobyli stopnie naukowe. Kontakt z tymi osobami mam obecnie sporadyczny z
                                                    bardzo prostego powodu - w ich domach alkohol nie istnieje a u nas niestety
                                                    bywa. Nie wiem, czy nadal są w ruchu AA - pewnie tak, choć o tym nie mówią.
                                                    Słyszałam natomiast o niewielkich, kilkuoosobowych, prywatnych grupach
                                                    wsparcia założonych przez ludzi, którzy dzięki AA stali się przyjaciółmi.
                                                    Mój mąż, co w stanie w jakim się znajduje jest oczywiste, unika kontaktów z
                                                    tymi znajomymi - a może to oni z nim /kiedyś mienili się przyjaciółmi/.
                                                    Przyznam się, że czuję się trochę zawiedziona, bo tak naprawdę w skrytości
                                                    ducha liczyłam, że choć któryś z nich zechce poświęcić odrobinę swego cennego
                                                    czasu i spróbuje potrząsnąć mężem, w jakimś sensie pomoże. Nie zwróciłam się
                                                    otwarcie z prośbą, może trzeba było, tyle tylko, że już od dawna staram się w
                                                    niczym nie wyręczać męża.
                                                    Opowiadał mi jeden z terapeutów, że są ludzie którzy wychodzą z alkoholu z
                                                    minimalnymi stratami. Nie jest to częste, ale jednak. Być może dzieje się tak
                                                    dzięki szerszym informacjom i większym propagowaniu ruchu AA.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • hepik1 Re: do Kubka 26.09.03, 02:53
                                                    Ty do Kubka a to ja nie śpię,z nosa kapie i w ogóle chcę być zdrowy.Chłop z
                                                    katarem robi się chłopem wściekłym,złym i niedobrym.Niedalej jak wczoraj
                                                    wieczorem kopnąłem psa i nakrzyczałem na żonę.A może to było na odwrót?I to
                                                    tylko dlatego,że pies przesolił zupę a żona domagała się spaceru.Albo to było
                                                    na odwrót?.Mamy za sobą pierwszą ,wspólnie spędzoną noc Jago , nic i nikt tego
                                                    już nie zmieni.Pozdr.
                                                  • Gość: jaga Re: do Hepika IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.03, 03:20
                                                    No nie!!! ja do Ciebie a Ty w tym czasie do mnie :-))))
                                                    Współczuję, znam ten stan, ten ból!!!
                                                    Mnie z nosa nie chce kapać mam za to potworny smród /przeprazam za wyrażenie,
                                                    ale jak to nazwać jeżeli to prawda/ a mój kaszel słychać chyba u wszystkich
                                                    sąsiadów wokół. W tym wszystkim jest tylko jedna dobra rzecz - nie palę, tzn.
                                                    próbowałam ale nie da rady. Ciekawa jestem, czy jak już się wykuruję uda mi
                                                    się nadal nie palić. Wcale się nie zarzekam bo i po co?
                                                    A Tobie radzę udać się do lekarza, babcine środki nie zawsze są skuteczne.
                                                    Ponoć panuje jakaś wredna odmiana wirusa.
                                                    Trzymaj się i nie daj się!
                                                  • Gość: jaga Re: do Hepika IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.03, 03:08
                                                    Teraz będzie na tematy różne - to tak dla relaksu /a poza tym, ile można leżeć
                                                    w łóżku, spać?/.
                                                    Hepiku, gdybyś nawet powiedział mi, że chwyciłeś ode mnie wirusa w kontakcie
                                                    bezpośrednim, to i tak bym Ci nie uwierzyła. Jestem po prostu nieinfekcyjna a
                                                    mam na to przykłady z wieloletnich doświadczeń. Wiem, że nigdy nikogo nie
                                                    zaraziłam, nawet wtedy, kiedy chora przebywałam z dziećmi. Mąż też nie może
                                                    się poskarżyć. Natomiast ja ostatnio coraz częściej chwytam różne paskudztwa
                                                    od innych. Teraz też wiem czyje wirusy leczę.
                                                    Po tym co chcę jeszcze napisać może zrobi się Tobie dodatkowo trochę
                                                    przyjemniej. Tak się składa, że ja też martwiłam się o Ciebie. Gdzieś w wątku
                                                    Klubowym, o ile dobrze pamiętam, pisałam o tym, że jest to Twój pierwszy
                                                    dłuższy i dalszy wyjazd od czasu rozpoczęcia życia w trzeźwości a w podtekście
                                                    była zwykła obawa właśnie przed niebezpieczeństwami jakie mogą na Ciebie
                                                    czyhać. Nie miałam jakoś odwagi aby napisać o tym otwarcie. Było wtedy w Tobie
                                                    tyle entuzjazmu i radości na ten wyjazd, że nie chciałam tego psuć jakimiś tam
                                                    insynuacjami. Tak więc masz kolejne potwierdzenie, że pisząc do małyszopo...
                                                    nie pisałeś na wyrost. :-)))))))
                                                  • hepik1 Re: 0d hepika 26.09.03, 13:11
                                                    Dzięki.
                                                  • Gość: ja7 Re: 0d hepika IP: 217.153.24.* 26.09.03, 13:38
                                                    a swoja droga nasuwa mi sie koszmarne podejrzenie, ze wspolnie jakos sie
                                                    wszyscy pozarazalismy. moze w dobie netu droga kropelkowa rozszerzyla swe
                                                    wplywy na eter, kabel i ekran???
                                                    pozdrawiam grypnie...(fonetycznie by bylo 'grybnie')
                                                  • hepik1 Re: 0d hepika 26.09.03, 18:23
                                                    Ja znalazłem wcześniej dużo bardziej prozaiczne wytłumaczenie kiepskiego
                                                    samopoczucia.A post Jagi z 18.09.zawierający propozycje tytułów z moim nickiem
                                                    możliwych do wykorzystania stał się ciałem.Niestety.
                                                  • Gość: jaga Re: Do Hepika IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.03, 22:41
                                                    Jest mi niezmiernie przykro i chyba powinnam czuć się winna.
                                                    Jeśli wolno wyrazić mi swoje zdanie, to już po pierwszym wpisie smurfa688
                                                    odniosłam wrażenie, że jest on klonem popijuska /sama nie wiem dlaczego/.
                                                    Zupełnie jakoś nieopatrznie zatęskniłeś za popijuskiem, a ten tylko na to
                                                    czekał i jest efekt - klonowanie nabrało dużego tempa.
                                                    Myślę też, że jest to jedna i ta sama osoba, która Cię Hepiku dobrze zna i
                                                    bardzo ale to bardzo nie lubi. Pozd.

                                                    PS. Myślę nieśmiało, że może należałoby zrobić trochę porządku w wątkach?
                                                    Ja się chyba udam do Klubu, ale tam z kolei o "A" nie wypada pisać
                                                    a chciałabym jeszcze co nieco.
                                                  • hepik1 Re: Do Hepika 27.09.03, 05:45
                                                    A mnie to nie przeszkadza.To moje obiektywne odczucie,oczywiście.Chodzi o
                                                    różnorodność wątków.Najpierw sobie można poczytać a w najbardziej nas
                                                    interesującym napisać.Inna sprawa,że ja zabieram głos prawie wszędzie,co
                                                    zapewne denerwuje różne osoby.I to nie jest jednak ta sama osoba,to widać ze
                                                    stylu pisania i adresów.I trochę o co innego im chodzi.Jest to irytujące ale w
                                                    zasadzie nie do uniknięcia.Chcieliście wolność słowa-to macie.Poradzimy
                                                    sobie.Dont worry,be hapy.(Jak z błędem ,a tak podejrzewam, to przepraszam)
                                                  • Gość: jaga Re: Do Hepika IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 14:11
                                                    Pewnie masz rację, może się mylę i są to różni osobnicy.
                                                    Chciałabym jeszcze raz Cię przekonać, że jestem wdzięczna za tak dużą
                                                    aktywność na forum. Jakże mogłabym mieć coś przeciwko, skoro Twoje wpisy tak
                                                    dużo mi dają - pogłębiona wiedza nt "A", relacje "z pierwszej ręki", tematy do
                                                    przemyśleń i trochę relaksu w bardziej lub mniej trafionych żartach.
                                                    Poczytałam trochę i zrobił na mnie ogromne wrażenie Twój niesamowicie
                                                    realistyczny opis miejsc, gdzie trafiają alkoholicy.
                                                    Gdyby tak można było /tzn.gdyby się dał/ zaprowadzić tam mego męża ...
                                                    wyrwać go z ciepełka w jakim żyje ...
                                                    ...ech, pomarzyć...
                                                    Podobno terapia szokowa przynosi często zaskakująco dobre efekty.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • Gość: ONA -JONA Re: Do Jagi IP: *.szel-sat.com.pl 29.09.03, 00:22
                                                    Jago, a od jak dawna z nami jesteś?
                                                    Piszesz o wyrwaniu męża z ciepełka... Zastanawiałam się nad tym i myslę, że
                                                    tylko radykalne środki są dobre. Poza tym mam wrażenie, że Ty sama
                                                    jesteś "ciepłą" osobą, a za tego tak po prostu dobrowolnie się nie
                                                    rezygnuje...
                                                    Ale napisz od kiedy tu bywasz. Czy czytałaś niektóre wcześniejsze wątki? Jeśli
                                                    czytałaś to wiesz, co miałam na myśli.
                                                    A co do szczerości w rozmowie, to szczerze mówiąc nie miałam na myśli rozmów
                                                    dotyczących trunków itp., bo ja np. stwierdziłam, że takie rozmowy w moim
                                                    przypadku nie mają sesnu bytu, że sie tak wyrażę. Ale tak jest w moim
                                                    przypadku. Czy to przypadek szczególny? Nie wiem, nie to jest najistotniejsze.
                                                    Myslałam ogólnie o szczerości w rozmowie na tematy wszelkie. I wiem, że z osba
                                                    bardzo bliską jest najtrudniej, właśnie dlatego, ze jest tak blisko. Że są
                                                    uczucia itp. To musiałby być ktoś postronny. Ale gdzie kogos takiego znaleźć?
                                                    Postawię nawet jeszcze bardziej idące pytanie wgłąb - czy jesteśmy szczerzy
                                                    sami ze sobą? Szczerość jest przecież tym samym, czym jest obnażanie się. Czy
                                                    lubimy się obnażać? skomplikowane to wszystko...
                                                    Pozdrawiam
                                                    PS. Jak tam Twoje zdrowie?
                                                  • hepik1 Re: Do 29.09.03, 06:03
                                                    Pardon,że się wtrącam(ja już tak mam) ale wydaje mi się,że małe faux pas
                                                    zostało popełnione.11.08 sama Jagę przyjmowałaś do klubu.Przepraszam,to
                                                    wszystko,już uciekam.Pozdr.
                                                  • Gość: ONA -JONA Re: Do Hepika IP: *.szel-sat.com.pl 29.09.03, 09:11
                                                    Hepik! No Ty to potrafisz zdenerwować człowieka!
                                                    Po pierwsze: to że przyjmowałam kogoś do klubu, wcale nie oznacza, że nie mógł
                                                    byc tu wcześniej, np. tylko czytać.
                                                    Po drugie: naprawdę nie mam aż takiej pamięci kogo, kiedy itp.
                                                    Po trzecie: chodziło mi o ogólny zarys pojęcia "kiedy", a Ty od razu wtedy i
                                                    wtedy. Zycie nie jest czarno-białe i sam o tym wiesz.
                                                    Po czwarte: i po co się wtrącasz?
                                                    Jak Twoja żona wytrzymuje z Tobą, to ja nie wiem, no chyba, że dla tych 180 cm
                                                    i płaskiego brzuszka...
                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: hepik1 Re: Do Jony IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.03, 11:00
                                                    Chyba mnie kocha ;)Naprawdę Cię zdenerwowałem?
                                                  • Gość: jaga Re: Do JONY i Hepika IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.03, 11:34
                                                    Będę bardzo serio i pominę poniższy wpis JONY.

                                                    hepik1 napisał:

                                                    > Pardon,że się wtrącam(ja już tak mam) ale wydaje mi się,że małe faux pas
                                                    > zostało popełnione.11.08 sama Jagę przyjmowałaś do klubu.Przepraszam,to
                                                    > wszystko,już uciekam.Pozdr.

                                                    Dzięki Hepiku, w związku z powyższym czuję się zwolniona z odpowiedzi. Dodam
                                                    tylko, że poszczególne wątki forum "Uzależnienia" czytam znacznie dłużej /nie
                                                    spędzam całych dni przed komputerem, w inne nie wchodzę/.
                                                    Ponieważ już raz określiłam jedną z cech mego charakteru, nie będę się
                                                    powtarzała.
                                                    JONO, napisałaś "... mam wrażenie, że Ty sama jesteś "ciepłą" osobą ..."
                                                    Czyżbyś przypadkowo odkryła kolejną moją cechę? Wielokrotnie spotkałam się ze
                                                    stwierdzeniem, że w bezpośrednich kontaktach jestem b.ciepłą osobą. Bo chyba
                                                    nie masz na myśli "siostrzyczki" /sic!/
                                                    Niemniej domniemywam, że chodzi Tobie o inną "ciepłotę", związaną m.in. z
                                                    wygodnym życiem np.u boku męża /ogólnie rzecz biorąc/.
                                                    Otóż, mogę Cię zapewnić, że zachowałam /mimo wszystko/ pełną niezależność i
                                                    gdybym miała rozpocząć życie bez męża, to potrafię stworzyć sobie własne,
                                                    jednoosobowe "ciepełko" - bardziej bezpieczne i stabilne pod wieloma
                                                    względami. Jestem o tym przekonana, mam do tego podstawy /czego świadomość
                                                    posiada również mąż/.
                                                    Kłania się tutaj teza Hepika, że należy swe myśli precyzować jasno i wyraźnie,
                                                    aby być dobrze zrozumianym. Nie można liczyć, że wszyscy odbierają na tych
                                                    samych falach i w lot chwycą każdą naszą myśl.
                                                    Pisząc, że dobrze byłoby wyrwać męża z ciepełka w jakim żyje, miałam na myśli
                                                    to, że może on pić w komfortowych wręcz warunkach, co /na ile znam życie/
                                                    często w tak długim okresie uzależnienia się nie zdarza. Mamy ładnie urządzone
                                                    mieszkanie,które obydwoje lubimy /znajomi nazywają je ciepłym i przytulnym/,
                                                    nie żyjemy w zbytku ale też i nie cierpimy przysłowiowej biedy. Wprawdzie
                                                    ciepło uczuć, jakimi dawniej otaczałam męża, obecnie mocno wystygło, ale ma on
                                                    natomiast ciepły parasol swej rodziny /co jest moim zdaniem b.chore - ale to
                                                    już innna bajka/.
                                                    I to byłoby tyle w kwestii pojęć różnych rodzajów ciepła.
                                                    Wracając do tematu "szczerość", to Hepik odniósł się do niej w konkretnej
                                                    sytuacji - rozmów z mężem. Zostało to już wyjaśnione, nie tylko przeze mnie -
                                                    Ty również, JONO, napisałaś, że z alkoholikami nie ma szczerych rozmów i wcale
                                                    nie jesteś przypadkiem szczególnym.
                                                    A szczerość w rozmowach na tematy wszelakie? Jest to temat rzeczywiście trudny
                                                    i skomplikowany /na ile skomplikowany jest każdy człowiek/. Odpowiem krótko -
                                                    nie!
                                                    Nie będę dalej rozwijała tej tezy, bo to chyba nie ten wątek. Założył go
                                                    Stachu, z myślą, że będzie lekki, łatwy i przyjemny a zrobił się niezwykle
                                                    poważny /i to chyba z mego powodu, to ja go zaśmieciłam/.
                                                    Jeżeli pozwolisz, z wymianą myśli na temat szczerości możemy przenieść się do
                                                    Klubu, lecz nie dziś, po prostu brak mi trochę czasu.
                                                    Pozdrawiam.

                                                    PS. A może wątek pt."...gdzie się podziewasz Hepiku?" /ten poważny/ mógłby
                                                    zostać? Co Ty na to Stachu? A Hepik? - w roli tytułowej, jako pogotowie
                                                    samopomocowe? /a On akurat wybrał się na grzyby :-))))/, bo faktem jest, że
                                                    zawsze spieszysz z pomocą tam gdzie ktoś tego potrzebuje /choć czasami
                                                    wychodzi, że nie za bardzo/.
                                                    I mnie po raz kolejny przydarzył się długi wpis. Pozd.
                                                  • hepik1 Re: Oświadczenie 29.09.03, 20:35
                                                    Ulegając pewnym sugestiom i naciskom oświadczam niniejszym,że bezterminowo i
                                                    niezwłocznie udaję się na internetowo-uzależnieniową emigrację
                                                    wewnętrzna.Bezterminowość oznacza tutaj możliwość powrotu na to forum za
                                                    miesiąc,tydzień lub parę godzin.Raczej wykluczona jest możliwość niepowrotu
                                                    wogóle.Emigracja polegać będzie nie tylko na nieudzielaniu się w formie
                                                    pisemnej ale również na nieczytaniu wspomnianego forum a to w celu nie
                                                    ulegnięciu prośbom czy wręcz błaganiom o szybszy powrót.W tym czasie poświęcę
                                                    się głębokim przemyśleniom na różne tematy życiowe,jak również na zapoznaniu
                                                    się z innymi forami w ramach tego i nie tylko tego portalu. W związku z
                                                    posiadaniem psa,samochodu,ogrodu jak i zainteresowaniem problematyką
                                                    sportową,społeczną i polityczną myślę ,że znajdę coś ciekawego dla siebie.Być
                                                    może będzie to jakieś forum niszowe,które potrzebuje kogoś,kto je rozrusza.(Mam
                                                    tu na myśli oczywisieście siebie)
                                                    Uprasza się o nie składanie kondolencji,jak i nie manifestowanie nadmiernej
                                                    radości z powodu mojej emigracji.Pozdr:)
                                                  • Gość: JONA Re: Do Jagi, do Hepika IP: 81.190.12.* 29.09.03, 21:48
                                                    Jago, mOżemy przeniść się do Klubu, ale tam już tyle wpisów, ze chyba założymy
                                                    KLUB - 2.
                                                    Hepik - nie uwierzysz, jak włączam internet, to aż mi serce kołacze... co ten
                                                    Hepik dziś wymyśli i czym mnie uraczy... Ale to przyjemny rodzaj emocji, do
                                                    trochę ekscytujący. Stacha też się boje, ale inaczej.
                                                    Pozdrawiam Ciebie Jago i Was obu
                                                    JONA
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka