Dodaj do ulubionych

alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik

25.04.08, 15:39
Deo, Jaras czy August gotowi sa dac sobie reke uciac za to, ze
alkoholik, jezeli nie przestanie pic, to nie dosc ze na pewno stoczy
sie na dno i straci wszystko, to na dodatek stanie sie to
blyskawicznie (chociaz to pojecie abstrakcyjne w gruncie rzeczy-
takie sugestie ciagle padaja).

Coz- nie watpie w to, ze Deo czy inni spotkali takie przypadki-
ludzi, ktorzy pili i stoczyli sie. Ludzi, ktorzy wrocili do picia- i
stoczyli sie.
Nie kwestionuje, ze jest to mozliwe. Nie mowie nawet, ze jest to
malo mozliwe.

Gotow jestem nawet przyznac, ze to dosyc czeste.

Ale na pewno nie zgodze sie na teze, ze to jest prawidlowosc i ze
jest nieuniknione.


Podam przyklad pewnego czlowieka. Urodzil sie w latach 20-tych tego
wieku. Rozkrecal swoje male biznesy w coraz wieksze, az zaczac
dzialac miedzynarodowo. W latach 60-tych popadl w alkoholizm- co sam
przyznaje w wywiadach.
Jednak wtedy to uznal, ze nie chce rezygnowac z alkoholu ale nie
chce tez popasc w jeszcze wiekszy nalog- lekarz zalecil mu, by 3
razy w roku robil 5 tygodniowe przerwy w piciu. Dlaczego akurat po 5
tygodni i dlaczego trzy- nie wiadomo.
tak czy owak, ten czlowiek nie zostal abstynentem.

Nie wpadl tez do smietnika. Z biegiem lat rozwijal swoj biznes,
czyniac go jednym z najbardziej rozpoznawalnych marek swego kraju
oraz marek w ogole. Na poczatku XXI wieku zostal przez magazyn
Forbes obwolany najbogatszym europeczykiem ( czemu on sam zreszta
zaprzecza mowiac, ze pienaidze nie sa jego tylko firmy).

ten czlowiek to szwedzki ekstrawagancki milioner Ingvar Kamprad,
zalozyciel sieci Ikea.
Oprocz bogactwa slynne jest jego umilowanie do braku luksusu. Jezdzi
starymi samochodami, podrozuje klasa ekonomiczna i jada w tanich
knajpach. Czyli nie dosc ze pil, nie dosc ze nie upadl, nie dosc ze
sie wlasnie wysoko wzniosl- to jeszcze zachowal wyjatkowa trzezwosc-
nie poplynal w swiat konsumpcji, materii i blyskotek.


Radze deoandom i jego kolegom czytac rozne rzeczy. Wtedy gdzies
przypadkowo nadziewasz sie na zyciorys takiego pana jak w.w., co
pozwala mimochodem nawet poszerzyc horysonty. Jezeli cale zycie
bazuje sie na Wielkiej Ksiedze to nie mozna zrobic postepu- bo
wiadomo, jak mozna oczekiwac innych skutkow czyniac te same kroki?

To jest odpowiedz skad sie biora filozofie i czarne szatanskie
herezje addiego. Z takich wlasnie lektur.

Zeby nie bylo, znam takich historii wiele wiecej.
Pa
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 25.04.08, 16:48
      beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
      > Deo, Jaras czy August gotowi sa dac sobie reke uciac za to, ze
      > alkoholik, jezeli nie przestanie pic, to nie dosc ze na pewno
      stoczy sie na dno i straci wszystko, to na dodatek stanie sie to
      > blyskawicznie...
      _______________________________________________.
      No, nie tak lagodnie - beko...!
      Alkoholik, jezeli nie przestanie pic, wczesniej moze
      wyladowac w domu dla oblakanych, ale przewaznie umiera...
      A...
      • daleh Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 26.04.08, 08:41
        august...
        Alkoholik, jezeli nie przestanie pic, wczesniej moze
        wyladowac w domu dla oblakanych, ale przewaznie umiera...
        -----------------
        Skup sie bardziej na uzytym w tym zdaniu slowie 'moze'',
        to przestaniesz twierdzic,ze wszyscy maja jak Ty...
    • aaugustw Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 25.04.08, 16:55
      beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
      > Podam przyklad pewnego czlowieka. Urodzil sie w...
      > ...popadl w alkoholizm- co sam przyznaje w wywiadach.
      > Na poczatku XXI wieku zostal przez magazyn
      > Forbes obwolany najbogatszym europeczykiem ( czemu on sam zreszta
      > zaprzecza mowiac, ze pienaidze nie sa jego tylko firmy).
      > ten czlowiek to szwedzki ekstrawagancki...
      ___________________________________________.
      To zwyczajny pijaczyna naduzywajacy alkoholu,
      gdyz alkoholik nie potrafi dac sobie z ta choroba sam rady...
      To takie proste...!
      A... ;-))
    • dyskotekapietrowyzej Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 25.04.08, 19:00
      moral z powiastek addiego jest zawsze ten sam, tylko wystepujace
      osoby do ktorych addi sie porownuje sie zmienia:

      najpierw byl robbi williams, ktory jest dla aadiego idealem, bo cpa,
      ale ma pieniadze,
      teraz zalozyciel Ikea, ktory tez ma pieniadze.

      z ktorej strony by nie patrzec, moral zawsze jest ten sam: pij, a na
      pewno zostaniesz robbi williamsem, ewentualnie zalozycielem ikea,
      czy tez prezydentem usa.

      Nie wiem czemu te wysilki addiego wcale mnie nie wzruszaja i nie
      ciagna wcale ani do checi zostaniem zalozycielem ikea, ani tez do
      tego, zeby zaraz zaczac pic. moze dlatego ze alkoholikowi tak czy
      siak latwiej jest trafic pod most, niz zostac drugim zalozycielem
      ikea, ewentualnie trafic do trumny, niekoniecznie wykonanej w
      fabryce ikea.
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 25.04.08, 20:48

        Coz, rauchen slyszy to co chce slyszec, a jak nie doslyszy to zmysli.

        Nic sie nie da poradzic.
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 25.04.08, 20:50

        a odnosnie robbiego i Ikei- to sa przyklady skrajne, bo prywatnie to
        ja znam dziesiatki ludzi, ktorzy ograniczyli picie- ale mowi ci cos
        ksywa klekot, zaba, bocian, ryba, prawy, mania???

        Jak chcesz to moge napisac- oni tez nie rzucili picia a nie sa w
        smietniku.
        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 25.04.08, 20:52

          wysilalem sie i probowalem szukac, gdzie to niejaki Addi porownuje
          sie do szefa Ikei- nie znalazlem.

          Moze szanowna rauchen zacytowac gdzie jest to porownanie?
    • dyskotekapietrowyzej Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 25.04.08, 21:00
      a tak swoja droga - czy ten watek nie kwalifikuje sie przypadkiem
      pod wycieczki personalne???

      Tynia - pomysl prosze :)
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 25.04.08, 21:05
        dyskotekapietrowyzej napisał:

        > a tak swoja droga - czy ten watek nie kwalifikuje sie przypadkiem
        > pod wycieczki personalne???
        >
        > Tynia - pomysl prosze :)




        "Dokad Cieniu odjezdzasz!"


        Jezeli watek bedzie wykasowany ja i tak wpisze go ponownie a swoja
        droge wysle skarge do wyzszej instancji, wiec nie radze- bo watek
        jest jak najbardziej na temat.

        ie na temat sa oczywiscie wpisy augusta i rauchen- mozna je bez
        mrugniecia okiem wydmuchac w kosmos.
        ale wierze w rozsadek admina.

        • dyskotekapietrowyzej Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 25.04.08, 21:09
          jeszcze grozi :)))

          tynia, no faktycznie, dwa razy bym sie zastanowila zanim wytne
          bzdury :)))
          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 25.04.08, 21:22
            dyskotekapietrowyzej napisał:

            > jeszcze grozi :)))
            >
            > tynia, no faktycznie, dwa razy bym sie zastanowila zanim wytne
            > bzdury :)))


            Chcialbym cienkim glosem zawolac- nie mam cienia watpliwosci, ze
            wszystkie te cienkie wypociny pod moim pierwszym wpisem moga byc wy-
            cien-te bez strat dla kogokolwiek,
            natomiast sam watek jest na temat
            i wy-cien-cie go skonczy sie pwisaniem ponownie tego samego i skarga,
            ale jak napisalem- wierze i nie mam cienia watpliwosci, ze admin wie
            co ma robic i jest rozsadny.
    • myszabrum Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 26.04.08, 05:07
      Kamprad to w ogóle ciekawa postać:
      pl.wikipedia.org/wiki/Ingvar_Kamprad
      No i chwała mu, że pewne ograniczenia całkowicie wystarczyły.

      Niestety jednak - człowiek wybitny, nawet pijąc na umór, może dać swemu istnieniu innego rodzaju alibi. Człowiek taki jak Ty, ja czy Rauchen powinien mimo wszystko praktykować tradycyjne cnoty :P
      • myszabrum Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 26.04.08, 05:18
        Ciekawostka :P

        "While working with furniture manufacturers in Poland earlier in his career, Kamprad became an alcoholic. He has however stated that his drinking is now under control.[7]"

        en.wikipedia.org/wiki/Ingvar_Kamprad
      • hwast1 Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 26.04.08, 09:58
        To o czym beka wspomina, to najprawdziwsza prawda :)
        Wprawdzie moje znajomości aż do Ikei nie sięgaja ale znam
        gościa,który postępuje tak samo jak powyżej wspomniany, a mimo tego
        ma największy warzywniak w w miescie mym.
        Ciekaw jestem, czegóż to dorobił się August na swej ortodoksyjnej
        abstynencji ? Za wyjątkiem nerwicy natręctw, którą niewątpliwie
        posiada ;)

        • dyskotekapietrowyzej Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 26.04.08, 10:19
          w pewnym momencie dupa juz nie przyjmuje zeby chlac codziennie.
          ja sobie robilam przerwy w piciu.
          Moj ojciec przestal sie zalewac prawie dzien w dzien jak skonczyl
          pracowac, przeszedl na rente i zajal sie ogrodkiem. Ale od czasu do
          czasu pil, i chetnie jak pojawila sie okazja.ale jak ja to nazywam,
          po prostu dupa juz nie przyjmowala tyle co kiedys.
          Ale akurat teraz, kiedy mam coraz mocniejszy argument w reku, ze
          mozna dwa lata nie pic, i co ciekawsze, wcale cie do picia nie
          ciagnac - nie wiem czy teraz jest potrzeba zeby to zmieniac i sobie
          dawkowac, tylko po to zeby teoria tych, co to reka by sobie dali
          uciac, zeby pic codziennie te swoje piwko, sie zgadzala.

          ostatnio milam kilka wizyt - niekoniecznie moich - gosci z polski,
          ktorzy chetni byli na konsumcje piw tutejszych w knajpie - jedyny
          cel pojscia do knajpy. Bylam na nich, pijac cole, i wcale mnie nie
          ciagnelo do picia.
          O wiele bardziej podoba mi sie fakt ze ja na takich posiedzeniach
          moge byc trzezwa do konca, a i bez piwa znalesc w tych spotkaniach
          cos, co w tych spotkaniach mnie cieszy. a mala poprawka - cieszy
          mnie ze nie musialam na tych spotkaniach ani liczyc czy tylko jedno
          zaczelam i drugiego mi nie mozna. zupelny brak takiej potrzeby.

          Tylko jak osobie ktora nigdy nie probowala chciec przestac pic, cos
          takiego przetlumaczyc, ze moze sie okazac ze potrzebe picia alkoholu
          mozna po prostu stracic. i wcale to nie przeszkadza w niczym.
          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 26.04.08, 12:44

            Jak zwykle manipulacje pijackie- ja lansuje teze bo chce codziennie
            piwko pic- a kto powiedzial, ze ja chce?
            Druga teza- moze i tak jest ale moze i nie ale alkoholu rauchen nie
            potrzenbuje i basta- a co to ma do rzeczy?

            Podaje przyklad rozprawiania sie z mitem, ktory jest powszechnie i
            bezkrytycznie lansowany. A czy sam chce pic czy nie jest niewazne,
            rauchen chyba alkoholizmu nie rozumie mimoz e tak sie szczyci, skoro
            ni ewie, ze jak ktos chce pic to zawsze pretekst znajdzie- a nie ze
            musi znalezc 100 szefow ikei zeby sie piwa napic- to jaki z niego
            wtedy alkoholik? mysl logicznie kobieto i mysl przede wszystkim
            calosciowo a nie wybiorczo.

            to ze tobie sie nie chce pic i ze nie chcesz tego zmieniac, nie ma
            nic do rzeczy. mnie sie nie chce jesc kielbasy wedzonej to nie
            znaczy, ze mam krucjate antykielbasiana prowadzic.
            najgorszy ptak co we wlasne gniazdo sra. pijaczka meliniara, co sie
            z polowa wsi puszczala, zlodziejka i wyrodna matka
            teraz oto stoi pod samym oltarzem przed figura Mary zawse dziewicy
            i gotowa spalic wszystkich za brak codziennego uczestnictwa w mszy
            przenajswietszej. bleeee!
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 26.04.08, 12:46
        myszabrum napisała:

        > Kamprad to w ogóle ciekawa postać:
        > pl.wikipedia.org/wiki/Ingvar_Kamprad
        > No i chwała mu, że pewne ograniczenia całkowicie wystarczyły.
        >
        > Niestety jednak - człowiek wybitny, nawet pijąc na umór, może dać
        swemu istnien
        > iu innego rodzaju alibi. Człowiek taki jak Ty, ja czy Rauchen
        powinien mimo wsz
        > ystko praktykować tradycyjne cnoty :P


        --a co to sa tradycyjne cnoty?

        abstynencja jest tradycyjna cnota?
        Wiele bardziej tradycyjne jest umiarkowanie w jedzeniu i piciu.
        abstynencja jest cnota od 1934 roku.

        • myszabrum Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 27.04.08, 12:35
          "Nie umiesz pić, to nie pij" - to chyba jednak również tzw. tradycyjna mądrość.
          Czego wszystkim szarpiącym się i zrozpaczonym życzę.
          • janulodz Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 27.04.08, 13:12
            1914 dni nie piję. Przestałem, bo nie umiałem
            I możecie sobie to nazywć abstynencją, dupościskiem, drobnopijactwem, czy innym terminem.
            Mnie z tym dobrze.
            Lecę kosić trawę. Uwielbiam to robić. I umiem.
            • aaugustw Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 27.04.08, 13:41
              janulodz napisał:
              > 1914 dni nie piję. Przestałem, bo nie umiałem I możecie sobie to
              nazywć abstynencją, dupościskiem, drobnopijactwem, czy innym
              > terminem. Mnie z tym dobrze.
              ________________________________________________________.
              A po co nam ciagle nazywac i zgadywac cos co dot. ciebie,
              a czego nawet ty sam nie mozesz okreslic...(!?) :-(
              A... ;-))
              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 27.04.08, 14:03

                Nie umiesz pic to nie pij- madre, jak to przyslowie jednak- powinno
                byc pewnym tyknieciem w lokiec a nie dozgonna obsesja zyciowa z
                rodziny natrectw.

                Bo u niektorych abstynencja i trzezwienie to natrectwo.
                Powinno sie to leczyc.

                Nie umiesz pic to sie naucz- wbrew pozorom- to jest calkiem
                zwyczajna ewentualnosc.
                Niemowzliwa sie wydaje nam tylko dlatego, ze wszystkie mozgi sa
                sprane od 1934 roku oblakancza ideologia wymyslona na szpitalnym
                lozku w glebokiej fazie delirium tremens przez jakiegos pijaczyne- i
                powielaja te ideologie zdesperowane zagubione acz fanatyczne dusze
                typu rauchen, a ideologia ta brzmi- wszyscy jestesmy takie samie
                ludzie.

                ja np nie jestem taki sam jak rauchen, mam zupelnie inne problemy,
                nie widze zadnych podobienstw, zero pokrewienstwa, nienawidzimy sie
                wajemnie, pogardzamy soba- juz to powinno wystarczyc za dowod na
                nieslusznosc tezy billa w.

                • beka.smiechu-w.sali.obok Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 27.04.08, 14:07

                  A swoja droga- wczoraj wypilem sobie pare piw (jak pamietam 5)
                  i znowu nie umarlem.
                  A dzis nawet w ogole nie mam kaca, nie mam wyrzutow sumienia, nawet
                  nie mam ochoty na powtorke.
                  Rauchen w takiej sytuacji juz wisialaby na linie( wariant
                  pesymistyczny lub wg rauchen optymistyczny) albo pilaby jakies 7
                  piwo od rana( wariant optymistyczny a pesymistyczny dla rauchen)

                  i gdzie tu podobienstwo?
                  moze kiedys bedzie, moze- nie wykluczam- ale na razie nie za bardzo
                  to widze.
                  • aaugustw Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 27.04.08, 14:14
                    beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                    > i gdzie tu podobienstwo?
                    > moze kiedys bedzie, moze- nie wykluczam- ale na razie nie za
                    bardzo to widze.
                    _____________________________________________.
                    Trzeba bylo 5 piw, aby i do ciebie ta prawda dotarla...
                    A...
                • aaugustw Mani porownywania sie beki do ludzi... 27.04.08, 14:12
                  beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                  > ... ideologia ta brzmi- wszyscy jestesmy takie samie ludzie.
                  > ja np nie jestem taki sam jak rauchen, mam zupelnie inne problemy,
                  > nie widze zadnych podobienstw...
                  > ..juz to powinno wystarczyc za dowod na nieslusznosc tezy billa w.
                  ___________________________________________________.
                  Bill W. po pierwsze mial na uwadze ludzi...
                  Po drugie ideologia jego dotyczy tylko tych, ktorzy
                  maja szczera chec zaprzestania picia...
                  O jakich wiec podobienstwach ty nam tu piszesz...!?
                  Z kim ty chcesz sie tu porownywac...!?
                  A...
                  • dyskotekapietrowyzej Re: Mani porownywania sie beki do ludzi... 27.04.08, 14:15
                    tez bym tak sobie z 5 piwek lyknela, a ty august, co ty na to???
                    toz przeciez cierpimy bez tego piwka jak bez wrzodu na tylku
                    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Mani porownywania sie beki do ludzi... 27.04.08, 14:19
                      dyskotekapietrowyzej napisał:

                      > tez bym tak sobie z 5 piwek lyknela, a ty august, co ty na to???
                      > toz przeciez cierpimy bez tego piwka jak bez wrzodu na tylku

                      --chcesz to lyknij, ja chce to lykam nie chce to nie lykam, nikt mi
                      nie zabroni ani nie nakaze, a Tobie?
                    • aaugustw Re: Mani porownywania sie beki do ludzi... 27.04.08, 16:52
                      dyskotekapietrowyzej napisał (o piwkach beki):
                      > tez bym tak sobie z 5 piwek lyknela, a ty august, co ty na to???
                      > toz przeciez cierpimy bez tego piwka jak bez wrzodu na tylku
                      _____________________________________________________________.
                      Tak mocno "cierpimy", ze nawet wrzody nie chca nas sie czepic!
                      Moze gdybysmy se lykneli, wrzod ten by sie nam pojawil...!?
                      (tak jak beka sie pojawia, kiedy mowa o trzezwosci i AA...!).
                      A... ;-))
                  • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Mani porownywania sie beki do ludzi... 27.04.08, 14:17

                    August, cieplo, cieplo!!!

                    Toc ja wlasnie od wielu dziesiatek lat pisze o tym, ze nie ma miedzy
                    nami podobienstw- w koncu to zaczynasz lapac. To mnie wciskano i
                    czasem wciska sie dalej, ze jestem podobny do rauchen czy augusta- a
                    nie jestem.
                    wg mnie w ogole kazdy jest inny pomijajac czlonkow sekt,
                    fundamentalistow religijnych, rewolucjonistow- komunistow i Aowcow.
                    Tych ideologia tak przezera ze faktycznie sie do siebie upodabniaja.

                    ale sa tacy sami bo przyszli do AA a nie przyszli do AA bo sa tacy
                    sami.

                    Przed AA byli zaledwie podobni:)


                    Szczera chcec zaprzestania picia- tu jest gwozdz programu!
                    I to jest esencja alkoholizmu ( chyba).

                    Alkoholik to chyba ktos, kto chce zaprzestac picie a nie moze/ nie
                    umie. Teoretycznie wiec do AA przyjmuje sie tylko alkoholikow- czyli
                    takich co chca zaprzestac pic 9 a alkoholik z natury chce).
                    Ja wiec nie jestem alkoholikiem bo nie chce zaprestac pic. A jesli
                    nawet chce- to calkowicie nieszczerze.


                    • myszabrum Re: Mani porownywania sie beki do ludzi... 27.04.08, 15:01
                      Addi. Nie możesz mi zarzucić, że się Ciebie czepiam, jestem wrogiem itp. Ale - gdybyś Ty nie miał problemu z alkoholem/umiał pić, to by Cię tu po prostu nie było. Siedziałbyś sobie z piwkiem w garści i nie czułbyś żadnej potrzeby informowania o tym Rauchen. Czy kogokolwiek.

                      Ja np. nie chcę mieć dzieci. I wiem, że są fora dla takich ludzi, którzy świadomie nie chcą. Ale ja na te fora nie chodzę, bo "niemanie" dzieci nie jest dla mnie żadnym problemem. Nie chcę i już, nie mam z tego powodu żadnych kaców, dylematów, przemyśleń. Kropka.

                      Zastanów się.

                      <:3)~~ brrrum :)
                      • dyskotekapietrowyzej Re: Mani porownywania sie beki do ludzi... 27.04.08, 15:14
                        uzaleznil sie od tego forum,
                        a ze od czasu powstania AA w niczym abstynencji nie bylo
                        to przeciez nie przestanie tu pisywac.
                        a tez zegnal sie juz z piec razy z tego forum, informujac o tym
                        wszystkich wokolo.
                        moglby pograc na gitarze, ale widocznie talentu nie ma....
                      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Mani porownywania sie beki do ludzi... 27.04.08, 15:56

                        Mysza, nie bardzi wiem, co ty chcesz mi udowodnic?

                        Ze moje relacje z alkoholem nie sa takie same jak u gospodyni
                        domowej pijacej kieliszek wodki w Boze Narodzenie?

                        A czy ja twierdze inaczej?

                        Ty Myszo teraz po prostu faktycznie- neizaleznie od deklaracji czy
                        tez samookreslenia- stoisz na dokladnie tej samej pozycji co
                        rauchen, wiec podobnie oceniasz mje zachowanie.

                        A pozycja ta to bezkrytyczne przyjecie wszystkiego, co glosi AA.

                        Nie mowie, ze to zle- mowie zt to poglad i ze Twoj poglad to nie
                        jest informacja "z innej stronu" bo to informacja z tej samej strony
                        co rauchen ( mowie o podejsciu do alkoholizmu).


                        Czy informowanie rauchen czy kogokolwiek swiadczy o tym, ze ze
                        mam "problem" i powinienem byc abstytnentem albo ?

                        To jest nieco dziwne myslenie- magiczno zyczeniowe.

                        To chyba logiczne, ze kto kiedys starl sie chocby z problemem
                        alkoholowym ma inne spojrzenie niz ktos kto nie ma o tym pojecia.



                        Ale czy to od razu swiadczy, ze musi sluchac AA?

                        Dla mnie nie i tyle.

                        a swoja droga moj pobyt na forum rozpoaczal sie 2 czy 3 lata temu, w
                        pewnych okolicznosciach i z pewnych powodow, mowienie czy
                        twierdzenie ze ja tutaj dzisiaj jestem z tych samych powodow i z
                        tymi samymi myslami co bylem 2-3 lata temu jest wybacz Mysza nieco
                        schematyczne.

                        Ja wiem, ze propagandzie latwo ulec i najlatwiej jest przyjac
                        schemat- addicted przychodzi sie tlumaczyc z picia, przychodzi
                        szukac alibi, przychodzi sie utwierdzac ze nie jest alkoholik- to
                        jest wszystko tak schematyczne ze az w uszach dzwoni.

                        a moze po prostu addicted sie nudzi w domu?
                        a moze jest uzaleznony od forum?

                        czemu akurat wybierac te najbardziej oklepane odpowiedzi?


                        ( to, ze teraz tak obszernie odpowiedzialem, tez moze byc skierowane
                        przeciw mnie- skoro sie tlumacze cos jest na rzeczy- trudno)



                        • myszabrum Re: Mani porownywania sie beki do ludzi... 27.04.08, 16:21
                          A "stoisz po stronie AA" to ma być co? Zarzut? "Stoisz na dokladnie tej samej pozycji co rauchen" - no Sodoma z Gomorką ;)

                          Czasem sobie stoję, a czasami nie. Nie wierzę w Boga i zbawczą moc wspólnoty. Uważam jednak picie kontrolowane za pomysł głupi.

                          Jednemu się uda, a drugi poleci. Korzyści, jakie odniesie ten pierwszy są niewielkie w porównaniu z bagnem, w jakie może wpaść ten drugi.

                          Gdyby ludzie byli istotami logicznymi, picie kontrolowane miałoby sens. Ale ludzie logiczni nie są. Są neurotyczni, zalęknieni, uwikłani.

                          I dlatego powinno się na zimne dmuchać.

                          <:3)~~ brrrum :)
                          • aaugustw Re: Mani porownywania sie beki do ludzi... 27.04.08, 17:01
                            myszabrum napisała:
                            > ... Nie wierzę w w Boga i zbawczą moc wspólnoty.
                            > ... Uważam jednak picie kontrolowane za pomysł głupi.
                            > Jednemu się uda, a drugi poleci. Korzyści, jakie odniesie ten
                            pierwszy są niewielkie w porównaniu z bagnem...
                            ______________________________________________.
                            Chcialas powiedziec; "Jednemu sie uda, a paru
                            milionom chorych alkoholikow - NIE...!"
                            W tym zdaniu masz zarazem odpowiedz na to, czy
                            tacy, jak ty maja na to wplyw i dlaczego wtedy
                            trzymaja sie oni tej zbawczej mocy wspólnoty,
                            w ktora ty nie wierzysz...(!?).
                            A...
                          • dyskotekapietrowyzej Re: Mani porownywania sie beki do ludzi... 27.04.08, 17:33
                            niektorzy prawdopodobniej chcielliby zeby coniektorzy zapomnieli o
                            tym, czemu tak naprawde nie pija - no i tragedia sie staje, gdy ci
                            coniektorzy jednak mimo wszystko nie zapominaja, i wiedza dlaczego
                            nie pija.
                            nie poszlam do AA bo mnie sie wydawalo, ze za duzo pije, nie poszlam
                            bo mi sie zycie nie podobalo, czy tez kolega mi powiedzial ze chyba
                            za duzo pije - poszlam tam bo wiedzialam ze to chyba juz moja szansa
                            na to, zeby albo przestac pic albo zapic sie na smierc dnia ktorego
                            pieknego, lub tez mniej pieknego.

                            czy to przypadek ze akurat od dnia pojscia na moj pierwszy meeting
                            nie pije??? a nawet jesli, to co???
                            nie zaluje nic w zwiazku z tym ze na meeting poszlam, nie zaluje ze
                            musialam sluchac nazywanych przez niektorych na tym forum idiotami,
                            nie zaluje godzin i dwoch euro za kawe wydanych na meetingu, i nie
                            obchodzi mnie czy ktokolwiek sie z moich dwoch euro dorobil, czy tez
                            nie.
                            Sprawe koncze na tym, ze jestem trzezwa. bo o to mi chodzilo.
                            • aaugustw Re: Mani porownywania sie beki do ludzi... 27.04.08, 18:08
                              Dyskotekapietrowyzej napisała:
                              > czy to przypadek ze akurat od dnia pojscia na moj pierwszy meeting
                              > nie pije??? a nawet jesli, to co???
                              > nie zaluje nic w zwiazku z tym ze na meeting poszlam, nie zaluje
                              ze musialam sluchac nazywanych przez niektorych na tym forum
                              idiotami, nie zaluje godzin i dwoch euro za kawe wydanych na
                              meetingu, i nie obchodzi mnie czy ktokolwiek sie z moich dwoch euro
                              dorobil, czy tez nie.
                              > Sprawe koncze na tym, ze jestem trzezwa. bo o to mi chodzilo.
                              _______________________________________________.
                              I w tym miejscu wszystko dopiero sie zaczelo...! ;-))
                              Dobrze, ze jestes...! - Dzieki takim ja moge
                              trzezwiec na meetingach...!
                              A... ;-))
                              • dyskotekapietrowyzej Re: Mani porownywania sie beki do ludzi... 27.04.08, 18:12
                                - Dzieki takim ja moge
                                > trzezwiec na meetingach...!
                                > A... ;-))

                                tego tez nie zaluje!!!!
                                a trzezwiej sobie, a zdrowo :)))))
          • aaugustw Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 27.04.08, 13:32
            myszabrum napisała:
            > "Nie umiesz pić, to nie pij" - to chyba jednak również tzw.
            tradycyjna mądrość. Czego wszystkim szarpiącym się i zrozpaczonym
            życzę.
            _________________________________________________.
            Podobnie prosta (jak cep) ma sie sprawa z innymi uzaleznieniami...!
            Nie macie umiaru porzuccie je...!
            Taka to madra jest ta tradycyjna mądrość, ze az do bolu glupia...!
            A...
            • dyskotekapietrowyzej Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 27.04.08, 13:34
              addi rozwinal ta teze: nie umiesz pic, to sie naucz!!
              • janulodz Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 27.04.08, 16:33
                Myślę Mysza, ze zbyt upraszczasz temat pobytu Addiego na tym forum. Jak pamiętam przyszedl tutaj z poważnymi wątpliwościami po odbytej terapii u "worona", potem zmienił się ,jego poglady stały sie dojrzalsze, wyraźnie rozwinął skrzydła. A że ma wątpliwości? Szuka i zadaje pytania?
                Teraz eksperymentuje z popijaniem. Nie kryje tego i pisze o swoich odczuciach. Czytam to i czekam, czy "poleci", czy się utrzyma. Nie bedę go na nic namawiał, ani przekonywał. Może on nie jest uzależniony, tak jak ja, albo inni, może to nie tak z tym uzależnieniem, że jest tylko jedno, może formy uzależnień są różne i zależą od czasu, intensywności, płci, wykształcenia, czy tam jeszcze od 100 innych czynników. Jaka jest granica i kiedy się zaczyna, czy może za wczesne pójście na "leczenie" nie ma tragicznego wpływu na "leczonego". Ucząc się alkoholizmu mam coraz szersze spojrzenie na ten problem. Alkoholizm kobiet i mężczyzn. Grabarza i lekarza. Alkoholizm u siedemnastolatka i u siedemdziesięciolatka. Czy ten pierwszy to rzeczywiście alkoholizm. Czy można wszystkich wrzucić do jednego wora?
                Problemy, pytania, wątpliwości.
                Takie powinno być to forum.
                poza tym jeśli się gdzieś siedzi dwa lata, to jakby nie było to kupa
                • janulodz Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 27.04.08, 16:40
                  ta kupa miała być kupą czasu oczywiście . Wkleiło mi się nie tam, gdzie trzeba. waw
                  • aaugustw Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 27.04.08, 17:12
                    janulodz napisał:
                    > ta kupa miała być kupą czasu oczywiście . Wkleiło mi się nie tam,
                    gdzie trzeba.
                    ___________________________________.
                    W tym dziele na jedno to wychodzi: "Kupa dziada", "Kupa gnoju",
                    etc...
                    A... ;-))
                • myszabrum Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 27.04.08, 16:51
                  A ja myślę, że jest to choroba, z którą nie ma żartów.

                  Znam też osobę, która czytając dywagacje Addiego zdecydowała się "pokontrolować" trochę i poleciała całkiem. I leci już parę miesięcy. Nie mówię, że to Addiego wina, bo mechanizm oczywiście tkwi w człowieku. Ale na pewno trochę wątpliwości w tym człowieku zasiał.

                  Pewnie, że alkoholizmy są różne itp. W różnym stopniu zaawansowania. U ludzi o różnych charakterach, inteligencji, poziomie świadomości.

                  Mój ojciec np. od młodości dużo i źle pił (denaturat, ciągi), a po latach nauczył się kontrolować i tylko dobra wódka na przyjęciu. Cud boski. Tylko że ja tak nie potrafię. I nie mam zamiaru spędzać kolejnych kilku lat na eksperymentach, czy aby nie dziedziczę talentu po tacie.

                  Bo już się naeksperymentowałam dosyć.

                  <:3)~~ brrrum :)
                  • aaugustw Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 27.04.08, 17:13
                    myszabrum napisała:
                    > A ja myślę, że jest to choroba, z którą nie ma żartów.
                    _________________________________.
                    Nie zartuj mysza... - Naprawde...!
                    A...

                • aaugustw Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 27.04.08, 17:10
                  janulodz napisał (o bece):
                  > ... po odbytej terapii u "worona", potem zmienił się ,jego poglady
                  stały sie dojrzalsze, wyraźnie rozwinął skrzydła.
                  - - - - - -
    • myszabrum Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 27.04.08, 18:23
      Przykro mi, że tak piszesz. Przykładu nie wymyśliłam sobie.

      Naprawdę intelektualnie są mi bliższe te osoby z forum, które akurat do AA nie należą. I wolę je czytać, bo lepiej piszą ;) Ale w kwestii merytorycznej po prostu nie mogę się z Addim zgodzić.

      <:3)~~ brrrum :)
      • aaugustw Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 27.04.08, 18:28
        myszabrum napisała:
        > ... intelektualnie są mi bliższe te osoby z forum, które
        akurat do AA nie należą. I wolę je czytać, bo lepiej piszą ;)
        __________________________________________________________.
        Kiedy pilem wolalem chodzic do knajpy, anizeli kosciola, tam
        wiecej do mnie docieralo...!
        A... ;-))
      • janulodz Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 27.04.08, 19:10
        Przepraszam Mysza, ale zabrzmiało to tak "programowo", że zwątpiłem.
        Czytając addiego trzeba przymrużyć przynajmniej jedno oko, ja tak przynajmniej robię.
        To forum dawno zeszło na psy i mnie juz tylko śmieszy wiecznie śliniący się august i jego durne dopiski. Adddi sobie z niego i jego komando kpi w żywe oczy, co nie powiem, żeby mi się nie podobało. Merytorycznie to rzeczywiście niewiele ma z alkoholizmem wspólnego.

        Najważniejsza jest RACJA. Moja jest mojsza
        • aaugustw janu czytajacy na pol gwizdka...! 27.04.08, 19:31
          janulodz napisał o innych, (tym razem o Addicku i A...):

          > ... Czytając addiego trzeba przymrużyć przynajmniej jedno oko,
          ja tak przynajmniej robię.
          > ...i mnie juz tylko śmieszy wiecznie śliniący się august i jego
          durne dopiski. Adddi sobie z niego i jego komando kpi w żywe oczy
          ____________________________________________.
          Na pewno chciales napisac; "kpi w zywe oko"!?
          To jedno masz przeciez zamkniete, pisales...
          To drugie zatem patrzy do pustego, jak beben
          wnetrza...! ;-))
          Nawet umiem sobie wyobrazic to, jak sie cieszysz,
          kiedy ja pisze...! ;-))))))
          A... ;-))
        • dyskotekapietrowyzej Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 27.04.08, 20:42
          skor janu masz tu takiego co sobie kpi w zywe oczy z problemu jakim
          jest alkoholizm, i ma przy tym twoje szczere przyzwolenie
          to chyba masz odpowiedz na to czemu to forum zeszlo na psy???

          I w takim razie wychodzi tez na to ze ty rowniez kpisz z tych co
          maja problem z alkoholem

          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 27.04.08, 22:47

            No teraz to powialo groza.
            Przez pisanie Addiego ktos polecial w cug- no no blisko jestesmy
            rejonow, gdzie zespoly hewimetalowe stawaly przed sadem do jakis
            idiota cmentarz rozwalil...

            Jak wiadomo, kazdy slyszy to co chce slyszec. Z mnoich wpisow mozna
            takim sposobem wyczytac wszystko.
            Zachecanie do picia,
            teze ze kontrolowane picie jest najlepsza droga dla alkoholika,
            kpiny z alkoholizmu
            drwiny z abstynentow
            zniewazanie wszystkich psychologow i psychiatrow swiata,

            dalej, hulaj dusza- mozna wyczytac, ze w zyciu liczy sie aby sie
            napic ( najlepiej codziennie)
            ze wszyscy religijni ludzie to kretyni
            ze alkohol w ogole nikomu nigdy nie szkodzi.

            stop.


            I co ja moge?
            Mam przekonywac, ze nikogo nie namawiam do picia? Na kolanach
            przysiegac? Krwia wlasna potwierdzac?
            Ze nie lekcewaze alkoholizmu?

            Kto mnie rozumie w to nie watpi, a inni i tak nie uwierza, wiec po
            co?


            p.s. bedac cynicznym moge zalozyc, ze przez tezy dozgonnych
            abstynentow wielu nie cche sie leczyc i pije coraz bardziej, bo boi
            sie abstynencji dozywotniej?


            Czy ja kiedykolwiek apelowalem o cokolwiek innego niz umiar w
            ferowaniu ostatecznych sadow?
            Nie lubie definitywnych rozstrzygniec- tak trzeba tak nie wolno, tak
            zadziala tak nie zadziala- chyba ze mam empiryczne sprawdzalne
            dowody.
            A jesli chodzi o moje picie i jego opisywanie- po pierwsze- dokleja
            mi sie tutaj niezle wasy, bo ja pije wiele mniej niz tu sie mi
            wmawia- i to Mysza Rauchen albo Jarasa oskarzaj o zapicie twego
            kumpla, bo to oni ciagle co drugi moj wpis komentowali slowami
            typu "co po piwie glowa boli" albo" codziennie pijesz".

            Ja mam leb na karku i uwazam- tu odnosnie twego zarzutu, ze jakbym
            nie mial problemu to bym siedzial z piwem i ogladal mecz- ale ja
            wiem, ze problem mialem, ze musze uwazac i byc czujny.
            Jestem wiele madrzejszy niz czasem to wychodzi, nie jade po bandzie
            i nie hulam ile dusza zapragnie. Staram sie znalezc zloty srodek- i
            tak o sobie pisze, to ze ktos wycztya z moich wpisow ze sobie mozna
            wpadac w ciagi i nie bedzie kaca to jest jego problem a nie moj.

            Osttania refleksja- bo juz widze jak rauchen stosune brudne metody i
            raczkami zaciera, ze mi usta zamknie- janowi wpiera ze lekcewazy
            alkoholim a mi ze rozwalilem forum- jezeli taki szantaz ma na tym
            forum sie pojawiac, ze mozna pisac tylko tak i tak- to ja dziekuje.

            To jest forum internetowe uzaleznienia i maja na nim prawo pisac
            wszyscy, uzaleznienie i tylko zainteresowani ta tematyka,
            uzaleznieni wyleczeni, leczacy sie i nieleczacy sie, pijacy i
            niepijacy, cpajacy i abstynenci. Jesli kazdy pisze prawde- kim jest
            i co robi- jest fair i do czytelnika nalezy wybor, kogo slucha.

            Jezeli rauchen czy ktos inny uwaza, ze ma lepsze argumenty- niech je
            przedtsawia, a nie zajmuje sie niszczeniem mnie, bo tak latwiej.
            • dyskotekapietrowyzej Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 27.04.08, 23:20
              poniewaz nie jestes ani alkoholikiem, tylko drobnopijaczkiem - i to
              najlepsze dla ciebie okreslenie -
              ani tez nie jestes specjalista od uzaleznien,
              ani tez nie zajmujesz sie ludzmi uzaleznionymi od alkoholu
              to po prostu sie zamknij.

              nie znasz strachu alkoholika - wiec sie nie wypowiadaj na ten temat

              jesli janu lubi czytac twoje felietony, to pisz mu na prywatna
              skrzynke.

              nie jestes w stanie samemu pomoc, a rwiesz sie motyka na slonce.
              W swojej fabryce, w ktorej pracujesz sobie motyka pomachaj.
              Kompleksy tutaj zaleczasz??? Wlasciwie gdzies musisz. piwo ci nie
              wystarcza???
              Ale nie, ty nie jestes taki jak ci inni robole za granica, co
              tydzien przeharuja, a weekend przepija to co zarobili.
              Nie, ty masz komputer, tam sie powymadrzasz.
              Dolacz do kolegow pijakow i tam sobie terie swoje powyglaszasz, ajk
              dodasz do tego zes psycholog i pedagog, na pewno jeszcze bardziej
              beda cie lubili.
              Wypowiadasz sie ze znasz tylu ludzi, o takich i srakich perypetiach,
              zapominasz tylko ze tak naprawde gowno znasz i gowno wiesz.
              naczytasz sie i tyle. i juz ci sie we lbie miesza.

              lyknij piwko i idz spac, kaca nie miales dzis rano, jutro tez miec
              nie bedziesz.
              Na kiego ci nawracac alkoholikow do picia, skoro
              kazdy alkoholik pic moze z twoim i bez twojego przyzwolenia.


          • beka.smiechu-w.sali.obok Do Myszy 27.04.08, 23:16

            Apropo podobienstwa- to nie jest zarzut, chcoc wiem ze "w kontekscie
            rauchen" tak brzmi.
            Jesli chodzi o rauchen, to ja nie czuje do niej antypatii ze wzgledu
            na poglady tylko na jej zachowanie i postawe zyciowa.
            te same pogloady glosi wszak np yura- i jakos w jego strone nie
            kieruja sie moje zle emocje, dziwne nie?

            A mowiac o Twoim podobienstwie do Rauchen ( zreszta mowilem tobie to
            juz pare miesiecy temu)-myslalem o uznaniu pewnego kanonu.
            Nie, nie tylko mowa o abstynencji- choc o tym tez. Chodzi o pewien
            kanon myslenia- kim jest alkoholik, czym jest alkoholizm itp.
            czyli wrzutka do jedgego wora, chorobowa teoria alkoholizmu, tarda
            ilosc itp.

            i ciekawostka- podalas jako przyklad roznicy negatywny stosunek do
            spotkan zbiorowych i publicznej spowiedzi- a akurat ja do tego
            zastrzezen nie mam. ciekawe nie?

            Ja Myszo rozumiem, ze Tobie moze sie nie podobac,ze ja pije.
            Masz do tego prawo. Mnie sie nie podoba, ze Ty nie pijesz i tez mam
            do tego prawo, nie?
            ( w istocie to nieprawda, tak tylko dla przykladu pisze).

            ze pije i o tym pisze- jeszcze gorzej.
            czyli powinienem nie pic i pisac lub pic i nie pisac- odejsc tak?
            albo pic i pisac, ze nie pije?
            nie bardzo rozumiem?

            A jeszcze mowiac o etyce- moze Myszo przypomnij mi, jak to sie
            stalo, ze zanim ja wypilem swoj "pierwszy" kieliszek bylem
            zapewniany przez wiele osob- m. in tutaj- ze na pewno nie mam zadnej
            kontroli nad piciem- i dlaczego mnie oklamywano oraz potem nie
            przeproszono?

            Jakbym byl zlosliwy tez moglbym uszyc z tego oskarzenie- bo oto ja
            sie napilem i przez te zapewnienia, ze jak jestem alkoholik
            to "polece" przekonalem sie, ze nie mam problemu- i pije bez umiaru,
            moge z tego przekonania np jutro poleciec w ciag i sie zapic- slodko
            przekonany, ze nie mam problemu z alkoholem- a przeciez go mam, nie?

            to co, addi winny twego kolegi, a Deo czy jaras winny addiego?
            umowa stoi?


            • myszabrum Re: Do Myszy 28.04.08, 10:25
              Nigdzie nie stwierdziłam, żebyś nie pisał. Przeciwnie - jesteś ozdobą tego forum i zawsze czytam Twoje wpisy (a od dawna czytam tu tylko kilka osób).

              Mam po prostu inny pogląd niż Ty na alkoholizm. Możesz go nazywać poglądem aowskim. Uważam, że głoszenie chwały picia umiarkowanego wśród ludzi, którzy wiele razy i bez skutku próbowali się miarkować jest demoralizujące.

              Sądzę też, że ten kieliszek wina do obiadu czy lampka szampana i tak nie jest dla alkoholika wartością, bo przecież tak naprawdę chodzi o stan upojenia (przynajmniej mi chodziło), więc nie ma o co kruszyć kopii.

              Jeden kieliszek - jeśli ma być TYLKO jeden - nie da mi żadnej przyjemności, tylko rozdrażni (w najlepszym razie). Ja to wiem. Wbrew wszelkim teoriom umiarkowania. I będzie zaczątkiem myśli drążącej mózg, żeby iść na całość.

              SPRAWDZIŁAM TO NA SOBIE. I tak samo jak Ty mam prawo do głoszenia prawdy własnych doświadczeń.


              <:3)~~ brrrum :)
              • myszabrum Re: Do Myszy 28.04.08, 10:39
                I jeszcze jedno, Addi - czy stałaby Ci się wielka krzywda, gdybyś uwierzył w tutejsze zapewnienia i mimo wszystko nadal nie pił?

                Może by się stała. Może byś nie miał obecnej przygody poznawczej. "Poznaj samego siebie" to ma być w końcu naczelne zadanie człowieka, prawda ;)?

                Masz żal, bo Cię oszukano, że nie możesz, a Ty jednak możesz. Ale oszukano Cię, bo terapeuci "dmuchali na zimne". Bo wielu Addich jednak nie mogło.

                Czy to jest naprawdę taka ogromna wartość te pięć piw w sobotni wieczór?
              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Do Myszy 28.04.08, 11:40
                Mysza, wg mnie nieco opacznie odczytujesz moje intencje.
                Gloszenie chwaly picia umiarkowanego wsrod ludzi, ktorym sie to
                wielokrotnie nie udalo?

                Czy ja glosze chwale picia umiarkowanego? To, ze napisalem ze:1. na
                swiecie sa psychiatrzy ktorzy uznaja to za metode 2 sa tacy ktorzy z
                rezerwa ale na zasadzie mniejszego zla akceptuja te metode
                oznacza pochwale?
                Ja az nazbyt sie asekuruje i podkreslam- abstynencja latwiejsza,
                bardziej pewna itp.

                Chyba ze Ty na powazne bierzesz teksty typu "wypilem 5 piw i sie
                ciesze jak dziecko"- bo tego typu glupie tekscici musisz pozostawic
                w kontekscie- z reguly to "wypowiedzi" w strone rauchen czy augusta,
                ktorzy czestuja mnie frazami typu " uwazaj w fabryce jak bedziesz
                pijany zebys sie nie zrzygal"

                no to co ja mam na takie pierdoly odpisywac? tez pierdoly.

                Ja nie neguje az tak wiele jak sie wydaje- taki odbior jest tylko
                efetem przyslonienia spojrzenia na alkoholizm przez dogmaty AA.

                AA mowi o rzeczach pewnych, wylacznych, dogmatach- choc tego nigdy
                fachowo nie sprawdzalo. Tak czy owak- przyjelo sie to.

                I teraz- mozna tylko mowic, ze tylko stuprocentowa abstynencja jest
                dobra dla kazdego alkoholika.

                A jak ja delikatnie mowie- ok, zgadzam sie, abstynencja jest dla
                wiekszosci czy tam duzej grupy, ale moze niektorzy nie chca, a
                niektorzy nie moga jej utrzymac-

                to z osoby, ktora mowi o DODATKOWEJ drodze i to raczej dla wyjatkow
                niz ogolu- nalepia mi sie etykietke wroga abstynencji i abstynentow.

                Czarno biale myslenie jest niebezpieczne- wiem, bo sam tak czesto
                mysle i musze sie pilnowac:)

                A odnosnie mnie samego i tego, czy wierze czy nie wierze- niektorym
                wierze, niektorym nie wierze. Mam jednak dystans do wyznan
                alkoholikow, przynajmniej wielu, bo traca (niektorzy) umiar i
                wszystko podciagaja pod alkoholizm.
                A jak ktos mnie oszuka w jednej rzeczy to nie wierze mu w drugiej.
                Jesli mnie "poglad na alkoholizm" oszukal w 1 czy 2 rzeczqch to ja
                mu juz w ogole generalnie przestaje wierzyc- staje sie cyniczny.

                Dmuchanie na zimne? ALe jakimik meodami?
                Klamstwem? Pogarda dla mojej podmiotowosci? Manipulacja?

                Przykro mi, ale nie ma we mnie zadnej wdziecznosci za takie
                dmuchanie na zimne. Takie dmuchanie to chyba wiecej korzysci
                dmuchajacemu niz dmuchaneu przynosi, takie mam wrazenie.

                Ostatnio odbywa sie w Polsce dyskusja "umierac godnie".
                Tez jedt kwestia- mowic smiertelnie chorym, ze umra- czy nie mowic?
                Kiedys byl taki mit- oszukiwac, mowic "nie masz raka" choc bylo
                ostatnie stadium.
                Podejscie sie zmienilo- trzeba wyczuc osobe i powiedziec temu, kto
                chce aby mu powiedziano.

                I ostrzega sie- nie oszukuj chorego jesli pyta o prawde, nie ludz-
                bo to odzieranie z godnosci i to sie zemsci- bo potem powstanie z
                tego zal i poczucie krzywdy. to normalne uczucie.

                Tymczasem gdy ja mowie o poczuciu zalu czy pretensji ze bylem
                oklamywany- to sie z lekcewazeniem patrzy na mnie, ze to niby dla
                mojego dobra.

                generalnei wiec moja cala dzialalnosc na forum to zemsta zamieniona
                w prace organiczna. Mity? Nie bedzie mitow. Dogmaty? Nie bedzie
                dogmatow. Pewniki? Nie ma pewnikow.

                I o to chodzi- o przejrzystosc, a nie o odwracanie wszystkiego do
                gory nogami.


                • myszabrum Re: Do Myszy 28.04.08, 11:50
                  Przyjęcie pewnych dogmatów jest po prostu praktyczne. Człowiek przestaje się szarpać. Ja np. mam dosyć całożyciowego szarpania się. I jeśli nawet nie znam całej prawdy o sobie (co bym mogła i w jakich okolicznościach) to już mnie ta prawda nic nie obchodzi.

                  Bo ja zmęczona jestem.

                  <:3)~~ brrrum :)
                  • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Do Myszy 28.04.08, 12:05

                    No widzisz, dla Ciebie jest praktyczne a dla mnie niepraktyczne- bo
                    ja nie zapomnij tego probowalem. Bo ja sie wlasnei szarpalem pod
                    tymi dogmatami.
                    Nie chce cie obrazic, nie bierz tego co napize osobiscie, to tylko
                    tworcze rozwiniecie twojej mysli- ja np wiem, ze gdybym wierzyl w
                    Boga i zycie wieczne itp
                    moje zycie nabraloby zupelnie innego wymiaru. Widzialbym cel
                    koncowy, cel cierpien, moglbym wierzyc w sad ostateczny i zdlawic
                    swoje checi wyrownania krzywd.
                    Ale nie potrafie.

                    Ale w kwestii tej praktyki- zeby to bylo tylko praktyczne, ale tutaj
                    gra ten glosny dzwon tragiczny.
                    To mnie zniecheca. To nie znaczy, ze ja lekcewaze alkoholizm- nie,
                    ja mam swiadomosc, ze wiele osob przez picie traci lub skraca swoje
                    zycie. To prawda. Ale trabienie tylko o tym i w kolko o tym uwazam
                    za glupie.
              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Do Myszy 28.04.08, 11:56

                --a jeszcze pytania odnosnie- co da Ci ten jeden kieliszek?

                Jak wiesz, przerwalem abstynencje ze wzgledow ambicjonalnych. "Nie
                bedzie mi tu nikt mowil" "Nie bedzie tu sie nikt cieszyl".

                Jak myslisz, skad takie ambicje mogly sie wziac?

                Gdyby niepicie mogloby byc po prostu wyborem- nie pije, bo mam z tym
                klopot- kwita.

                Ale nie- tu musi wielki dzwon napierniczac nad lbem- o alkoholik i
                alert kolor czerwony, mobilizacja!

                No wiec- mnie ten dzwon drazni.Jesli kogos nie drazni albo potrafi
                go nie slyszec- jego- powiedzmy- szcescie.

                Ale mi po terapii walil po uszach na caly regulator i musialem go
                rozwalic. teraz go rozwalilem i dopiero zobacze co zrobie.
                Ja nie wykluczam abstynencji, bo jak mowie- widze jej wiele zalet,
                choc jest trudna czasem, ale innymr azem latwiejsza.
                Ale na razie tego nie robie- to musi wyniknac ze mnie.
                • myszabrum Re: Do Myszy 28.04.08, 12:13
                  Tak, pamiętam, że sama Ci radziłam, żebyś się w końcu napił, tak się męczyłeś że Ci "zabronili".
                  Jesteś bardziej neurotykiem niż alkoholikiem, stąd to wszystko. A na nadwrażliwość nie ma lekarstwa :-/

                  <:3)~~ brrrum :)
                  • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Do Myszy 28.04.08, 12:28
                    myszabrum napisała:

                    > Tak, pamiętam, że sama Ci radziłam, żebyś się w końcu napił, tak
                    się męczyłeś ż
                    > e Ci "zabronili".
                    > Jesteś bardziej neurotykiem niż alkoholikiem, stąd to wszystko. A
                    na nadwrażliw
                    > ość nie ma lekarstwa :-/
                    >
                    > <:3)~~ brrrum :)


                    Ostatnio przeczytalem, nie pamietam gdzie, ze neurotycznosc jest
                    objawem ... skrajnie prawidlowego zdrowia psychicznego. Tak!

                    Innymi sloway prawidlowe zdrowie psychiczne powinno byc nieco
                    nieprawidlowe, zeby czlowiekowi latwiej sie funkcjonowalo- to tak
                    jak samochod musi sie "dotrzec" przed wlasciwa jazda:)

                    Mam pytanie- odnosnie tego goscia, ktory "inspirowany" moja pisanina
                    zaczal pic.
                    Znasz go? Rozmawialas z nim o tym? Co konkretnie go zachecilo, co
                    takiego pomyslal, ze porzucil abstynencje?



                    • myszabrum Re: Do Myszy 28.04.08, 13:24
                      Tak, znam go. No cóż, nie pytałam go o szczegóły typu "co konkretnie", a teraz trudno mi zapytać, bo facet gdzieś przepadł. W każdym razie lubił Cię i podobno pomyślał, że skoro Ty możesz itd. itp. Ciut w stylu Tranzyta.

                      On w sumie całą wiedzę o alkoholizmie czerpał z tego forum, nie był na terapiach żadnych. Próbował się zaczepić w AA, ale go mierziło. Nie pił ze 3 lata, tylko że nadal "kochał" alkohol. Po prostu bał się napić.

                      No i klasycznie - spróbował raz, nic się nie stało. Miał więcej nie próbować. Spróbował raz drugi. Trzeci. No i już chyba poszło, nie śledziłam w którym momencie dokładnie. A teraz poszedł w Polskę.

                      Oczywiście on to picie "miał w sobie", inaczej żadne forumowe teksty by go nie ruszyły. On za tym tęsknił nie dlatego, że mu kto zabronił (przestał pić z własnej woli), tylko dla samego stanu.

                      <:3)~~ brrrum :)
                      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Do Myszy 28.04.08, 16:23

                        No coz, oczywiscie nie ciesze sie z tego, ze ktos czytal moje wpisy
                        i cos tam skrewil- ale to nie moja odpowiedzialnosc.

                        Zreszta- o czym tu mowa- ja bym zglaszal pretensje do tych, co za
                        mnie sie woleli wypowiadac. Np kwestia "skoro Addicted moze to moze
                        i ja moge"

                        Ale pytanie- co Addicted moze?
                        I gdy zaglebimy sie to sie okaze, ze Addicted od samego poczatku
                        twierdzil, ze on nigdy NIE UTRACIL calkowicie kontroli nad piciem.

                        Natomiast ktos kto wmawial, ze na pewno utracil- spowodowal takie
                        zamieszanie, ze okazalo sie, ze oto Addicted ODZYSKAL kontrole nad
                        piciem.

                        A addicted nie odzyskal bo nie utracil- proste?
                        Czy Addicted mowil, ze odzyskal? nie. To posrednio powiedzial Jaras
                        czy rauchen/ ale po dupie ma dostac addicted.

                        Owszem, ja pisalem, ze pije mniej niz kiedys, ze inaczej, pisalem
                        takze- do sprawdzenia- ze to nie jest tak, ze w ogole nie lapie
                        lejca.
                        Pisalem, ze czesto po jakiejs porcji alkoholu mam ochote na
                        nastepna, ze tak mialem zawsze itp.

                        Jako ze jestem bardziej swiadomy, powiedzmy niech bedzie- odklamany-
                        to nie pije kasacyjnie, nie pije na klina, na umor, na smutki, ito
                        itd- ale to po prostu efekt pewnej wiekszej swiadomosci a
                        nie "cofniecia sie "choroby.

                        Reasumujac- jezeli ktos kto wiedzial, ze nie ma kontroli nad piciem-
                        odczytal w moich mailach, ze mozna odzyskac kontrole ktora sie
                        utracilo- to nie wiem gdzie to wyczytal, chyba u rauchen.
                        Bo ja tak nie pisalem.

                        (gwoli scislosci- nie mowie, ze to nie jest mozliwe, ale ja o tym
                        zaswiadczyc nie moge i tyle).
                        • corret Re: Do Myszy 28.04.08, 16:56
                          Od alkoholizmu trzeba chyba odróżnić fobię alkoholową.
                          Osoba z fobią też nie potrafi pić, podobnie jak alkoholik i chyba też jest
                          bardzo skłonna do popadnięcia w alkoholizm.
                          Bo kiedy spożyje alkohol, to fobia znika i tak powstaje błędne koło.
                          Moja nowa teoria jest taka, że można albo próbować zwalczać fobię, czyli
                          próbować przestać się bać grzesznego środka jakim jest alkohol
                          albo po prostu sobie odpuścić i całkowicie przestać pić.
                          Mnie nie bardzo chce się przezwyciężać fobię. Wolę starać się nie pić. Hasło
                          "nie pij" mam już tak głęboko zakodowane w świadomości, że rozkodowywanie tego
                          byłoby niezbyt mądre.

                          Czasami tylko mi szkoda, kiedy czytam gdzieś o jakiejś babci, która dożyła 102
                          lat i każdy posiłek kończyła kieliszkiem wina, a jej wnuczek - w tym przypadku
                          dietetyk Montiniaq - wspomina, że nigdy nie widział aby piła przy posiłku coś
                          innego niż wino. Poza tym przypuszcza, że umiarkowanym spożyciem alkoholu można
                          tłumaczyć długowieczność jego babki.
                          Wtedy myślę sobie, że może tą abstynencją to sobie szkodzę:))
                        • myszabrum Re: Do Myszy 28.04.08, 18:50
                          Addi. Ludzie czytają powierzchownie. Nie śledzą, kiedy dowcip, kiedy na złość Rauchen, a kiedy wysublimowana analogia. Liczy się "ogólne wrażenie".

                          A ogólne wrażenie jest takie: był na terapii, straszyli go, nie pił, zaczął popijać i żyje.

                          Wina oczywiście nie Twoja. W 99 procentach. Ten 1 procent jednak przypisz sobie ;)

                          <:3)~~ brrrum :)
                          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Do Myszy 28.04.08, 19:17

                            myszabrum napisała:

                            > Addi. Ludzie czytają powierzchownie. Nie śledzą, kiedy dowcip,
                            kiedy na złość R
                            > auchen, a kiedy wysublimowana analogia. Liczy się "ogólne
                            wrażenie".

                            No tak, zgadza sie, ale czytaja nie tylko mnie- czytaja Rauchen,
                            jarasa, Augusta, Ele, Deoanda, czyli caly zastep ludzi broniacych w
                            sposob zdecydowany ortodoksji terapeutycznej.
                            Czytaja podpisy pod moimi wpisami, wsrod nich wiele osmieszajacych,
                            ponizajacych- maja wiec nie tyle nawet szanse a wrecz "niebywala
                            okazje" miec dystans do moich wypowiedzi.

                            A dlaczego ktos nie slucha rauchen tylko mnie- byc moze bo szuka
                            pretekstu do picia, nie wiem.

                            ja swoja droga tez zawsze sie asekuruje, uwazam na to co radze komus
                            itp.
                            Ale oczywiscie nieuniknione jest, ze ktos zrozuie to czy tamto.


                            >
                            > A ogólne wrażenie jest takie: był na terapii, straszyli go, nie
                            pił, zaczął pop
                            > ijać i żyje.


                            ale co ja mam zrobic, kiedy to wsystko co napisalas to prawda!
                            Gdzie tkwi przyczyna tego, ze jestem jakims mutantem, ktory nie
                            ulegl wszystkim pewnikom terapeutycznym?
                            Jak sie osmielilem tak zrobic?

                            I co dalej- "dla dobra" powinienem ten fakt zatajac?
                            A moze ktos z terapeutow czyta to forum i zlapie sie za przegub
                            dloni i pomysli- ze moze klamanie to nie jest dobra metoda?

                            Ze lamanie osobowosci i robienie z czlowieka idioty ma krotkie nogi?
                            Szczegolnie w dobie internetu?

                            Przeciez calej sprawy by w ogole nie bylo, gdyby nie taka ortodoksja.
                            Taka nieortodoksyjna postawe prezentowal tutaj Drak02- ktory
                            tlumaczyl mi cos, co zreszta doskonale wiedzialem- ze alkoholizm to
                            nie koniecznie utrata kontroli nad piciem, ze to zbyt intensywne
                            myslenie o piciu, ze nie trzeba od razu umrzec od picia, ale mozna
                            pogorszyc sobie jakosc zycia itp- ale coz, ja to wiem, Drak mi to
                            mowil- a ja swoje, bo w tym swoim nie chodzi o moje osobiste
                            zrozumienie tylko o walke ze slepym dogmatyzmem.

                            A jak to w walce- czasem sa koszty.
                            Koszty dogmatyzmu woronowiczowskiego- gdzie odsyla sie z kwitkiem
                            kogos bo zapil, gdzie nie przyjmuje sie do osrodka kogos kto nie
                            jest wystarczajaco posluszny, gdzie pomaga sie zwyciezcom i kopie
                            przegranych- tam koszty tez so dosyc spore,

                            ale oczywiscie duzo trudniej wspolczuc jakiemus odrzuconemu przez
                            Worona pijaczynie z Pragi, co "nie chce trzezwiec"
                            a wiele latwiej fanatykowi trzezwienia z ogniem w oczach,
                            ktory "siem potknal".
                            >
                            > Wina oczywiście nie Twoja. W 99 procentach. Ten 1 procent jednak
                            przypisz sobie
                            > ;)
                            >


                            bez problemu, biore nawet wiecej.
    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 28.04.08, 19:31

      wiesz Mysza, wpadlem na taki pomysl- a co jakby zarzucic grzech
      zaniechania?

      Twoj kumpel poczytal forum i poszedl pic, nie? A jak czytal forum-
      to na pewno czytal i wypowiedzi Augusta ( no nie mogl przeoczyc) i
      rauchen i innych.
      Pojawia sie pytanie- dlaczego ich nie posluchal?

      Czy zwalenie wszystkiego na to, ze addi mu obiecal kontrolowane
      picie i sie napil wystarcza? a co z reszta?
      dlaczego August swoim pelnym milosci i otwarcia pisaniem nie wessal
      goscia do AA?
      Dlaczego Jaras swoja bezgraniczna uczciwoscia nie wessal go na swe
      forum, by tam go prowadzic?
      A moze Rauchen- o tu mamy rodzynek- przeciez "kazdy wie" ze rauchen
      jest madra a addi glupi- czemu ona to nie przekonala tego osobnika?

      Mozna zwalic na addicteda- tak najlatwiej- jak za zle dzieci
      chowanie szkola zwala na kosciol, kosciol na rodzicow a rodzice na
      szkole.

      a tutaj mamy doroslych.
      • corret Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 28.04.08, 19:50
        Wzorzec adicteda jest bardzo łatwy do zrealizowania, a wzorzec
        abstynencki o wiele trudniejszy.
        Ty beko.śmiechu uprawiasz alkoholowy populizm, chociaż uważasz się
        za awangardę.
        Przypadek o którym napisała Mysza nie jest przecież sukcesem.
        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 28.04.08, 20:01

          corret napisała:

          > Wzorzec adicteda jest bardzo łatwy do zrealizowania, a wzorzec
          > abstynencki o wiele trudniejszy.
          > Ty beko.śmiechu uprawiasz alkoholowy populizm, chociaż uważasz się
          > za awangardę.
          > Przypadek o którym napisała Mysza nie jest przecież sukcesem.

          A kto mowil o sukcesie?
          O jakim populizmie mowa? Ze co, ja reprezentuje glos rzeszy
          niepismiennych alkoholikow?
          Czy ty na pewno znasz znaczenie slowa populizm?
          Bo czegos tu nie rozumiem.

          a czy latwy do realizowania?
          skoro latwy to o co tyle krzyku?



        • dyskotekapietrowyzej Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 28.04.08, 20:56
          kazda pijaczyna pod budka z piwem nasladuje wzorzec addiego - tam na
          pewno wielu sie boi przestac pic, wiec dzien w dzien co niektorzy
          probuja sie kontrolowac, a nuz sie uda; a jak nie uda sie dzis, to
          moze jutro - najwazniejsze to probowac, i nie dac sie dopadnac
          strachowi ze nie mozna juz pic, bo sie jest alkoholikiem;
          a co do psychoterapeutow - to faktycznie wszystko maniactwo
          niedouczone, weszliby na forum, poczytali addiego, i ilu rzeczy by
          sie dowiedzieli i to jeszcze takich o ktorych w szkole nie uczyli;

          sie kurde nauczyciel znalazl
          • aaugustw Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 28.04.08, 21:27
            dyskotekapietrowyzej napisał (o addicku):
            > ...sie kurde nauczyciel znalazl
            ________________________________.
            Taki z niego tez pijak, kurde...!
            A...

      • dyskotekapietrowyzej Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 28.04.08, 20:27
        no alez jak inaczej - juz sie nie tlumaczy, juz oskarza innych

        z mojej strony nota bede zadnego zaniechania nie ma,
        pisalam ci zebys sie zamknal, nie dociera
      • myszabrum Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 28.04.08, 20:34
        Słuchał Ciebie, bo Ty po prostu fajnie piszesz. Jesteś "równy", mówisz jego językiem. Z Tobą mógł się zidentyfikować (mimo różnic biograficznych). Tak myślę.

        <:3)~~ brrrum :)
        • janulodz Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 28.04.08, 21:56
          Odnosę wrażenie Mysza, że brniesz w ślepą uliczke. Usprawiedliwiasz kogoś, kto CHCIAŁ sie napić. Wzbudzasz w Addim poczucie winy, jakoby swoim pisaniem sprowadził na kogoś nieszczeście. Przecież ten Ktoś szukał dla siebie usprawiedliwienia. W addiego pisaniu przeczytał to co mu pasowało. Nie przeczytał doktora Deo, nie przeczytał innych natchnionych, tylko Addiego. I wybrał z dziesiatków, a nawet setek ten jeden, gdzie addi napisał o swoich dowiadczeniach z piciem piwa.
          Nikt mu nie kazał, przecież wszyscy mu mówili, że nie wolno.
          Nie odniosłem wrażenia czytając addiego, żeby namawiał kogś do picia. Albo twierdził, że to nie szkodzi. Albo wysmiewał niepijacych w ogóle. Wręcz przeciwnie , zawsze podkreslał, ze to jest JEGO eksperyment. Poza tym to tylko forum. Wolno rauchen pleść androny, wolno augustowi, a nagle okazuje się ,że najwiekszym szkodnikiem jest facet, co pisze o sobie, że NARAZIE mógł wypić parę piw.
          Ostatnio modne stało się pisanie na forum o śmierci. O samobójstwach, o własnym umieraniu. To o piciu nie można?
          To studium addiego o jego życiu i odczuciach. Każdy człowiek ma instynkt samozachowawczy. Wiadomo pijak go ma w stopniu ograniczonym. Ale bez przesady.
          A gdzie Ty wtedy byłaś? Skoro go znałaś to chyba z nim na ten temat rozmawiałaś. Jesteś mądra dziewczynka, to dlaczego nie zareagowałaś, kiedy zorientowałaś sie, że addi to idol Twojego Ktosia.
          Myślę, że spojrzysz na to , co napisałem z wyrozumieniem.
          Tylko ze swojej strony proszę:
          Mysza, nie przeginaaaaaj. Plisss
          • aaugustw Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 28.04.08, 22:02
            janulodz napisał:
            > Odnosę wrażenie Mysza, że brniesz w ślepą uliczke.
            Usprawiedliwiasz kogoś, kto CHCIAŁ sie napić. Wzbudzasz w Addim
            poczucie winy, jakoby swoim pisaniem sprowadził na kogoś
            nieszczeście.
            _________________________________________________.
            W samej rzeczy...!!
            Odnosze wrazenie, ze nie tylko ty, mysza i ja myslimy
            tak samo, jak to przedstawiasz, nie krec wiec glupio dalej...!
            Addi zabawil swoje nadete EGO czyims kosztem... - chamstwo...!
            A...
            • dyskotekapietrowyzej Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 28.04.08, 22:15
              a ja odnosze dodatkowo wrazenie, ze mimo wszystko, i powtorze to raz
              jeszcze, ze mimo wszystko ze janu troche bardziej w grze zaprawiony
              alkoholik od addiego, to tylko i wylacznie z niecheci personalnych
              do niektorych osob, pewnie z najwiekszej niecheci do augusta, musi
              poprzec addiego, i nawet jesli addi faktycznie wlalby gosciowi na
              sile ta flaszke do gardlo, i tak by janu napisal, ze addi tu wcale
              nie winny, bo przeciez gosciu mogl sie bronic!

              faktycznie, august dobrze prawi - to zwykle chamstwo zarowno ze
              strony addiego jak i janu
              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 29.04.08, 00:18

                --no coz, znowu pelne nienawisci filipiki rauchen, zauwaze tylko
                drobniutenka niekonsekwencje w jej mysleniu.

                Jesli sztab wykwalifikowanych najlepszych w kraju terapeutow mial
                okazje kilka tygodni pracowac nad pijana glowa Addiego i ten sie
                napil- to wina lezy w 100% po stronie Addiego.

                Jezeli anonimowy Addi, wysmiewany przez takie rauchen itp,
                konfrontowany z opiniami np Deo i Jarasa, sam siebie przedstawiajacy
                w niezbyt szczegolnym swietle, pisze na forum ze sie napil- i ktos
                jego ponoc wzorem tez pije- to wina jest po stronie Addiego.

                Rauchen w bezsilnosci swej probuje grac Janem- i wjezdzac mu na
                ambicje- a ze zeslizguje sie to juz paznokciami czepia.

                To, ze ktos napil sie inspirowany moimi wpisami i efekty tego sa zle-
                bo tak rozumiem jest, ze gosc zle przedzie- nie poprawia mi
                nastroju.
                ALe nie jestem temu winny.


                Niech sie inni uderza w piesci.
                Ja dysponuje moja nedzna glowa, oni dysponuja doswiadczeniami i
                madroscia milionow ludzi z dziesiatkow lat- to jak starcie mrowki ze
                sloniem
                I co, okazuje sie ze mrowce trzeba pourywac nogi bo niby za silna
                jest i ma przewage???


                p.s. Mysza- mozesz sprecyzowac, co to znaczy- poszedl w Polske?

                tzn porzucil prace, rodzine- jak to wyglada?
                • myszabrum Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 29.04.08, 08:49
                  On ma działalność na własny rachunek. W domu czasem sypia, ale nie odbiera telefonów od współpracowników/klientów, no i nie ma go całymi dniami. Rodzina nie ma nad nim kontroli i raczej nigdy nie miała.

                  W sumie słyszałam od niego dwa razy uwagę (już po pierwszych próbach) że chciał "spróbować jak Addi", ale nie w tonie "ło Jezu, to przez niego", tylko raczej żartobliwej uwagi. Więc - jak mówię - 1 procent.
                  • aaugustw Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 29.04.08, 11:49
                    myszabrum napisała:
                    > W sumie słyszałam od niego dwa razy uwagę (już po pierwszych
                    próbach) że chciał "spróbować jak Addi"...
                    ____________.
                    No coment...!
                    A...
                    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 29.04.08, 12:25

                      Hehe, to sie nazywa dopiero obrona korporacyjnej kliki!

                      Terapeuta gada bzdury, ktore aowcy na forum potwierdzaja- potem addi
                      udowadnia, ze to byly bzdury- i coz?
                      Addi ma sie zamknac zeby chronic reputacje terapeutow!
                      Zamiesc sprawe pod dywan, zeby nie wyszlo, ze terapeuci sie myla.
                      A wszystko pod przykrywka- dla dobra alkoholikow.

                  • janulodz Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 29.04.08, 12:52
                    W żartach było mu wtedy powiedzieć, żeby nie brał Addiego na poważnie. Z tego, co piszesz wynika, że rozmawialiście na temat forum. Nie trzeba było być kaznodzieją, żeby próbować go "nawrócić".
                    Strasznie to wszystko sztucznie brzmi Myszo, niestety.

                • aaugustw Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 29.04.08, 11:47
                  beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                  > --no coz, znowu pelne nienawisci filipiki rauchen, zauwaze tylko
                  > drobniutenka niekonsekwencje w jej mysleniu.
                  > Jesli sztab wykwalifikowanych najlepszych w kraju terapeutow mial
                  > okazje kilka tygodni pracowac nad pijana glowa Addiego i ten sie
                  > napil- to wina lezy w 100% po stronie Addiego.
                  _______________________________________________.
                  TAK. Wina lezy w 100% po stronie Addiego...!
                  W tym miejscu pozwole sobie zauwazyc to chore myslenie twojej
                  pijanej glowy, mianowicie:
                  Ten "sztab wykwalifikowanych najlepszych terapeutow" nie namawial
                  ciebie do picia kontrolowanego...!
                  Ty tego "goscia" namawiales, taka to roznica winy za czyjes zapicie!
                  A...
                  • beka.smiechu-w.sali.obok Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 29.04.08, 12:22

                    • myszabrum Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 29.04.08, 12:49
                      Jezu ;)) Już zapomniałam, jak na tym forum jest :-/

                      Facet poleciał bo - poleciał. Miał to w sobie. Rzeczywiście pasuje analogia z samobójstwem pod wpływem zespołu rockowego albo cierpień literackich Wertera. To był - hm - wyzwalacz tego, co w danej osobie tkwiło.

                      Musisz się jednak, Addi, pogodzić z faktem - masz, jakiś tam minimalny może, ale jednak wpływ na tzw. ludzkie dusze. Bo dobrze piszesz, jesteś autentyczny i fajny. A często są to dusze pogubione.

                      Piszesz, ze ten facet powinien był dawno uznać swoją tzw. bezsilność i nie próbować. Bo jest inny niż Ty. Ale właśnie choroba alkoholowa polega na tym, że wbrew logice szukasz zapewnień, iż nie jesteś całkiem bezsilny. Szukasz tego potwierdzeń. Głupie, ale tak jest.
                      • myszabrum Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 29.04.08, 12:55
                        Tak naprawdę nie jestem pewna, co Ci chcę powiedzieć. Przecież nie powiem Ci,
                        żebyś nie pisał. Piszesz fajnie i Twoja szczerość jest cenna. Czy ja wiem? Może
                        po prostu powinieneś mieć większą świadomość swojego oddziaływania.
                        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 29.04.08, 14:11

                          --dziekuje za komplementy, co do szczerosci- to staram sie nie
                          pozowac, ale tez moja szczerosc swieci swiatlem odbitym od ludzi,
                          ktorzy tu kreuja sie doskonale bostwa, i jak kolejny raz zycie
                          pokazuje- nikt poza nimi samymi i kolkiem wzajemnej adoracji ich za
                          te bostwa nie uwaza.

                          Oni uwazaja, ze strasznie pomagaja, daja dobry przyklad itp- ale
                          nikt nich nie chce nasladowac, wiec obwiniaja, ze ich droga jest
                          trudna a ze taka a ze inna.

                          Moze ja z lekka stracilem wyczucie- co mozna a co nie mozna- przez
                          ksztalt tego forum, nie wiedzac, ze ktos to moze czytac poza
                          garstka stalych uczestnikow?

                          Ale i tak nigdy nie unikne tego, ze ktos z potoku wpisow wylowi
                          jedno zdanie "wypilem 4 piwa i nie polecialem" i sie zacheci- ale to
                          tylko kwestia pretekstu. Teraz chyba rozumiem, dlaczego terapeuci sa
                          tacy dogmatyczni- z braku czasu, ochoty czy pieniedzy- nie wiem- nie
                          maja czasu na wnikanie w pojedyncze przypadki, wiec jedziemy od
                          sztampy, bo tak bezpieczniej.

                          ogolnie watek ciagnie sie juz za dlugo. sprawa wyjasniona.
                          Nie bede klamal, ze w ogole nie ma na mnie wplywu ta sytuacja i
                          zapewne chociazby przez jakis czas bede staral sie bardziej uwazac.
                          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 29.04.08, 14:18

                            juz chyba zaczynam rozumiec zarzut owego populizmu.

                            istotnie, przy tych wszystkich zlotych cielcach pomnikowych,
                            najdoskonalszych z doskonalych i jeszcze doskonalacych sie kazdej
                            minuty
                            taki addi, co jest cienki, ma wady, i na dodatek "popuscicl w gacie"
                            i pije- jest "czlowiekiem z ludu", z ktorym sie moze latwiej
                            zidentyfikowac.

                            Ale to chyba czas na refleksje dla posagowych takze, nie?
                            • rauchen Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 29.04.08, 19:28
                              ty juz sie przestan tak tlumaczyc i sie zwyczajnie zamknij,

                              bo smutna dla ciebie prawda jest taka,
                              zes ty taki znawca alkoholizmu
                              jak z koziej dupy traba -
                              i kazdy kto zamierza opierac sie na twoim znawstwie,
                              wpierw powinnien sprobowac zagrac na koziej dupie -
                              jak sie mu spodoba, niech bierze sie za flaszke
          • dyskotekapietrowyzej Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 28.04.08, 22:08
            alez nie namawial nikogo addi do picia - pisal tylko ze jak ktos boi
            sie dozywotniej abstynencji, to lepszym dla niego rozwiazaniem jest
            picie kontrolowane.
            no to bal sie gosciu do konca zycia juz nie wychylic, to i wychylil,
            a ze to byl alkoholik, a nie drobnopijaczek jak addi, to polecial -
            przestal sie bac ze juz nigdy nie bedzie mogl pic, teraz co najwyzej
            zmartwienie zostalo, zeby nie zabraklo.

            nota bede, nie wiem kto tu pisal o trzepaniu mozgow przez terapetow
            i aa - ale to raczej nie ja.
            nie chce sie dac przetrzepac mozgu idac do terapeuty lub aa -
            poszedl trzepac flaszka.

          • myszabrum Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 28.04.08, 23:03
            To ja powtórzę:

            Nie mam nic do Addiego.
            Mam do picia kontrolowanego.
            Addiego lubię.
            Z jego poglądem się nie zgadzam.
            Napisałam wyżej, że według mnie Addi ponosi odpowiedzialność za zapicie Ktosia w JEDNYM procencie.
            Z Augustem, o ile może zauważyłeś, nie zamieniłam słowa od pół roku.
            Z Addim czy z Tobą rozmawiam gdyż uważam, że ma to sens.

            Jakieś jeszcze kwestie?
            • myszabrum Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 28.04.08, 23:05
              PS. Mój wpływ na czyjeś picie czy niepicie jest również znikomy. Nie mam zresztą natury kaznodziei.
              • nikolinaa Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 29.04.08, 00:05
                myszabrum napisała:

                > PS. Mój wpływ na czyjeś picie czy niepicie jest również znikomy.
                Nie mam zreszt
                > ą natury kaznodziei.


                Ale jak to trudno przyjac do wiadomosci i sie z tym pogodzic :(
                Normalnie dol. Normalnie wszystko sie sypie.
                • aaugustw Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 29.04.08, 11:41
                  nikolinaa napisała:
                  > ... Normalnie dol. Normalnie wszystko sie sypie.
                  _________________________________________.
                  Potem bedzie juz tylko lepiej i lepiej...!
                  Duzo cierpliwosci zycze:
                  A...

              • janulodz Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 29.04.08, 00:14
                Amen ( z mojej strony)
                1%...... hmmmm.
                Prawie nic, a jaką robi różnicę.
                Znów chór wujów i wujenek się rozwiązał. He, he.
              • aaugustw Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 29.04.08, 11:39
                myszabrum napisała:
                > ... Mój wpływ na czyjeś picie czy niepicie jest również znikomy.
                ______________.
                Ale on jest...!
                A...
            • aaugustw Niepelny odbior... 29.04.08, 11:38
              myszabrum napisała (do janu...):
              > Z Augustem, o ile może zauważyłeś, nie zamieniłam słowa od pół
              roku. Z Addim czy z Tobą rozmawiam gdyż uważam, że ma to sens.
              > Jakieś jeszcze kwestie?
              _______________________________________.
              Ja mam jedna. Dlaczego mnie czytasz...!? :-()
              A... ;-))
      • aaugustw Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 28.04.08, 21:43
        beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
        > Czy zwalenie wszystkiego na to, ze addi mu obiecal kontrolowane
        > picie i sie napil wystarcza? a co z reszta?
        > dlaczego August swoim pelnym milosci i otwarcia pisaniem nie
        wessal goscia do AA?
        ________________________________________.
        Bo "gosc" ten byl (i jest) chory, a ty zamiast
        lekarstwa, dales mu trucizne do geby...!
        (pokazales mu "latwiejsza" droge - na skroty).
        A...
      • aaugustw Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 28.04.08, 21:55
        beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
        > ... czytal forum- to na pewno czytal i wypowiedzi Augusta ( no nie
        mogl przeoczyc)... Pojawia sie pytanie- dlaczego ich nie posluchal?
        _________________________________________________.
        Bo jego choroba i jego chore EGO sa jeszcze wieksze od
        zbawczej pokory...
        On jeszcze walczy, on jeszcze uwaza sie za lepszego pijaka od A...
        On stawia sie w role boga i chce sam pokierowac swym losem... On
        takze chce pic kontrolowanie... - Dlatego posluchal ciebie nie A...
        Dobranoc: A...
    • beka.smiechu-w.sali.obok Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 29.04.08, 14:24

      • rauchen Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 29.04.08, 19:34
        z tego co zarowno jaras jak i august tu pisali,
        oni czesto gesto chodza na meetingi,
        tenjaras ma swoja strone,
        august biega nawet do wiezienia.

        to tylko ty addik chowasz sie monitorek, a gabineciku swojego nie
        otworzysz,
        bo ja na twoim miejscu, za takie porady jakie ty tu na forum dajesz,
        to tez bym sie bala,
        ze mi jakis kto z twoich rad skorzystal i nie wyszlo
        buzi nie obil
        • aaugustw Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 29.04.08, 20:02
          rauchen napisała:
          > ... jaras jak i august tu pisali, oni czesto gesto chodza
          na meetingi, tenjaras ma swoja strone, august biega nawet do
          wiezienia.
          > to tylko ty addik chowasz sie monitorek, a gabineciku swojego nie
          > otworzysz, bo ja na twoim miejscu, za takie porady jakie ty tu na
          forum dajesz, to tez bym sie bala...
          ________________________________________________.
          Ja jemu dodam odwagi:
          Nic sie nie martw, addi... - Ciebie tez tam odwiedze...!
          A...
          • aaugustw Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 29.04.08, 20:36
            aaugustw napisał (pod adresem beki):
            > Nic sie nie martw, addi... - Ciebie tez tam odwiedze...!
            _________________________________________________________.
            Mam tu na mysli wypelnianie przykazan zawartych w Biblii:
            "Chorych i uwiezionych odwiedzac...!"
            (a ty spelniasz juz te warunki...!).
            A...
        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 29.04.08, 22:48

          Rauchen, radze Ci opanuj nieco emocje.

          Pierwsza rzecz jest taka- ja nikomu nic nie radze. Ja podkreslam
          swoja niewiedze, ja raczej zadaje pytania niz udzielam odpowiedzi.
          Szukam sprzecznosci, niekonsekwencji- i pytam, nie wciskam
          odpowiedzi.

          Teza o "chowaniu sie za monitorek" jest nieco smieszna, bowiem ja
          moich pogladow nie dziele na internetowe i realne- zawsze mam takie
          same. Internet nie dodaje mi odwagi- to jest po prostu miejsce
          wymiany pogladow, szczerze mowiac- nawet nie wiem gdzie moglbym na
          ten temat pogadac w realu.

          A jesli chodzi o chodzenie na mityngi i do wiezien- mamy tu do
          czynienia z dwiema rzeczami. Jedna- to jak mowilem- przekaz do tych,
          ktorzy i tak juz wiedza "o co chodzi". W tym kregu Rauchen mowi
          Augustowi, co ma robic- ale ten przeciez to robi- wiec tylko
          potwierdza "och tak tak, ale Twe slowa madre"- nie ma tu zadnej
          wartosci poznawczej.
          Druga rzecz to wyjscie do innych. Wg mnie przekaz jaki niesiecie
          jest po prostu nieaktrakcyjny. Sami o tym posredni poswiadczacie-
          mowiac, ze trzeba "uderzyc w dno", byc zdesperowanym. Co oznacza ni
          mniej ni wiecej, ze nie aktrakcyjnosc przekazu a desperacja denata
          decyduje o "przystapieniu". Rownie dobrze mozna przejsc na islam czy
          hinduizm.

          Oczywiscie to moja prywatna opinia. Wg. mnie zachecenie do niepicia
          powinno polegac takze na pokazywaniu plusow niepicia.
          W ta strone jakby idzie np. Janu ze swym oknem czy zbieraniem
          grzybow- co paradoksalnie jest tutaj wysmiewane.

          Jak widac po postawie rauchen, jest to jednak gadanie do sciany.
          Poczucie slusznosci wlasnych dzialan oraz zadufanie sa tak wielkie,
          ze jakakolwiek wzmianka o refleksji budzi od razu agresje.

          Postawa jest jasna- zadnych zmian, zadnego zastanawiania sie,
          zadnego otwarcia- ja mam racje i masz mi ja przyznac albo sp... na
          drzewo ( czyli postraszymy cie wiezieniem lub cmentarzem).

          I jestesmy w domu.
          • rauchen Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 29.04.08, 23:24
            podaj przynajmniej jeden powod niepicia
            i wyjasnij dlaczego pijesz

            nota bede -
            gdybys ty w realu tyle sie nagadal na temat alkoholizmu i alkoholu,
            co ty dziennie na necie napiszesz,
            to obawiam sie zeby cie zamkneli bo uznaliby cie za osobe oblakana.
            W realu najprawdopodobniej slowa nie pikniesz - zreszta juz
            podawales przyklady jakiegos tam narkomana w pracy - a nie mogles z
            nim pogadac na temat cpania kontrolowanego, tylko zes go za idiote
            uznal. reszte pijacych o ile pamietam rowniez.

            ponadto ty na tym forum szukasz odpowiedzi od ponad dwoch lat - i co
            znalazles??? flaszke z piwem.
            Wlasne picie tlumaczysz, a nie szukasz odpowiedzi na jakies tam
            niescislosci.
            i z cala zawzietoscia podwazasz to, nad czym ludzie dluzej pracowali
            niz ty - to jest w sumie juz urojeniem z twojej strony, niczym innym.
            nie wiem jak dawno temu miales kontakt z prawdziwym alkoholikiem,
            ale musialo to byc bardzo dawno, bo inaczej nie zadawalbys
            niektorych pytan tutaj.

            a najciekawsze jest to, ze teraz skamlesz jaki to ty niewinny, jakie
            ty zamiary miales a jakich nie.
            Jakos inaczej to wyglada niz twoje poglady za czasow eski, co cie
            piersia wlasna ogarniala, zebys dalej sie mogl rozwijac w tych
            pogladach, ktore przedstawiales. zaczyna ci brakowac tej pewnosci, a
            i widac grunt sie wali pod nogami, bo mysza podala takiego co tylko
            szukal okazji zeby sie napic, no i sie napil na "sprobuje po addiego
            widzimisie", a tych ktorych mysza nie zna moze byc wiecej. i
            najprawdopodobniej sie nie ujawnia. mozliwe ze kompa juz przepili i
            nie maja jak sie ujawnic.

            Ja przychodzilam na to forum przez okolo 4 lata zanim przestalam pic.
            i zawsze znalazlam powod zeby sie napic, bo najlatwiej bylo pic.

            I jeszcze co do zadawania pytan, co do niescislosci - czy ty
            znalazles tu jakakolwiek odpowiedz??? jedynie taka ktora sobie sam
            dales. bo gdybys odpowiedzi szukal, nie pisal bys kilometrowych
            watkow.
            A najgorsze, czego sie obawiam, i z czego powinienes sobie zdac
            sprawe, to jest to ze kariery nie zrobisz na tym forum, sobie i
            innym krzywde raczej jest bardziej prawdopodobne.

            Odpowiedzi na tym forum na swoje odpowiedzi nie zanjdziesz, glownie
            dlatego ze zazwyczaj odpowiedzi sa krotkie - a takie do ciebie nie
            docieraja.
            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: alkoholizm --->zawsze koniecznie smietnik 30.04.08, 00:00

              Rauchen, wiele zlej woli z twych wpisow wyziera.

              Pierwsza rzecz- postawe nawet minimalnei koncyliacyjna odczytujesz
              za slabosc- to cos mowi o Tobie.

              Druga rzecz- zarzut dotyczacy narkomana w pracy- zupelnie wyjete z
              kontekstu. A kontekst jest taki, ze zawsze mowilem jedno- nie
              oceniaj czlowieka po tym, czy pije, tylko jak sie zachowuje. Tamten
              koles zachowywal sie tragicznie- wiec tak go ocenilem. A narkotyki
              byly dla niego moze pretekstem do rozgrzeszenia- a dla mnie takim
              powodem byc nie moga, a przynajmniej- nie tak latwo. Ot- proste.

              Czy znalazlem odpiowiedz- oczywiscie, ze nie. Moja pokora kaze mi
              zastanowic sie nad faktem, ze tylu ludzi- pojdzmy skrajnie- traci
              zycie dla nalogow- mimo wiedzy, mimo milonow znakow ostrzegawczych.
              Sprowadzenie tego do jakich prostackich tez- ze ktos glupi albo ze
              nie chce pomocy- uwazam za zwyczajna glupote.
              Uwazam, ze takie postawienie sprawy jest niczym innym jak umyciem
              rak.

              Czy ja skamle?
              Nie wiem, czy proby refleksji nad wlasnym postepowaniem mozna nazwac
              skamleniem. Moze i mozna- w kazdym razie uczucia, ktore mnie w tej
              sytuacji ogarniaja, to jest raczej refleksja niz strach lub panika.
              Ale Ty wiesz swoje- oczywisci. Najmadrzejsza- jak zwykle.

              Proby wpedzania mnie w odpowiedzialnosc za wymienionego przez Mysze
              i jakichs tam niewymienionych uwazam za co najmniej nieprzyzwoitosc.


              czy odpwiedzi do mnie maja docierac?
              Wbrew pozorom- wiecej do mnie dociera niz nie dociera.
              Na pewno nie docieraja do mnie odpowiedzi osob, ktore probuja mnie
              pouczac i strofowac. Na pewno nie dociera do mnie mentorstwo,
              przemadrzalosc i to jeszcze polaczona z jakas dziwna pogarda.

              Docieraja do mnie wpisy osob zyczliwych i nieosadzajacych. Wyciagam
              wnioski, mysle o tym, zastanawiam sie.
              to, ze nie zachowuje abstynencji, zaprzecza temu tylko przy czarno
              bialej wizji swiata. Ale moze jest tak, ze cos tam zawsze do siebie
              biore. Niektore rzeczy moze zaprocentuja kiedys, niektore procentuja
              teraz.

              Nie jest moja wina, ze nawet pijac staram sie uwazac. TO, ze dla
              niektorych to zaprzeczenie praw logiki nie jest moja wina. Ja
              zadecydowalem tak a nie inaczej- ale nie jest to decyzja dozywotnia.
              ale na dzis- rovie to co robie i z tej pozycji wyciagam wnioski.

              Natomiast co do poczatku- czyli pytania o plusy i minusy z picia- tu
              odpowiedz zalezy od osoby.
              Jesli chodzi o mnie- widze pozytki z ograniczenia picia. Naprawde
              wiele mi to dalo. Moze kiedys dotre do abstynencji- a moze nie.
              Tak czy owak- nie patrzac czarno- bialo- ja nie wystepuje tutaj jako
              rzecznik hulania bez umiaru, picia na umor i braku odpowiedzialnosci.

              Wypowiadam sie z reguly w sposob raczej blizszy osobom niepijacym
              niz beztroskim pijakom. Ale dla niektorych to za malo- bo albo
              jestes na naszych warunkach i z nami na 100%, albo nie ma Cie wcale.

              Nie moja to niestety wina, ze niektorzy nie potrafia zobaczyc dwoch
              stron medalu.

              Nie jestem idiota i nie podwazam oczywistosci.Jezeli ktos- np Janu-
              jasno stwierdza, ze wie, ze nie moze pic w ogole- to ja w zyciu nie
              podwazam jego osadow. A do tego niestety sprowadza rauchen moja
              dzialalnosc.

              Przykro mi- a moze raczej- glupio mi- ze ktos tak tendencyjnie i tak
              nienawistnie ocenia moja postawe.





Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka