aga_aa
19.06.08, 00:20
Zacznę od tego, że mam 15 lat. W poprzednie wakacje (koło lipca
2007) zaczęłam razem z paroma znajomymi brać pewien lek. Acodin. Po
zażyciu 15 tabletek (czyli przedawkowaniu) było świetnie, lepiej niż
po innych eksperymentach z lekami. Wtedy braliśmy to gó.. tylko
kilka razy.
Jakos w lutym 2008 znowu zaczeliśmy. Braliśmy coraz więcej, aż w
końcu trzeba było się przerzucić na coś innego, bo acodin już nie
wystarczał. Zależało nam, aby było to coś legalnego i najlepiej
ogólnie dostępnego. No to tussipect (też lek, skutki przedawkowania
podobne do acodinu). Był lepszy, ale niewiele. No i w końcu zaczął
się początek końca. Około marca 2008 kolega skombinował amfetamine.
Tak ją polubiłam, że od tamtego czasu każdą kase jaka się trafiła
przeznaczałam na to. Do maja było wszystko ok. Wciągałam amfe co
kilka dni, tylko z forsą czasem bywało krucho. W pewnym momencie
zaczęłam podbierać pieniądze rodzicom z portfela czy bratu ze
skarbonki. Nie miałam żadnych wyrzutów sumienia z tego powodu.
Szkołę olałam zupełnie. Gdy mama dowiedziała się, że jestem
zadrożona z 5 przedmiotów zaczęła mnie pilnować. Tak więc zostałam
uwięziona w domu. Okropnie się czułam bez amfy. Na początku miałam
bóle głowy i wymiotowałam, potem stopniowo przechodziło, ale zostało
załamanie psychiczne. Gdy jakoś udało mi się nadrobić wszystkie złe
oceny (nie na nauce, tylko na ściąganiu, bo uczyc się nie dałam
rady) zaczęłam chodzić prawie codziennie na wagary, które zawsze
były związane z amfą. Tak więc od 3 tygodni jestem znowu w ciągu i
nie wiem co ze sobą zrobić. Wystarczy kilka dni bez amfetaminy i już
popadam w depresję. O dłuższym czasie nawet nie chcę myśleć...
Pozdrawiam, i odradzam wszelkiego rodzaju narkotyki.