ssxyz
06.11.08, 14:01
Mam duży problem z moim M. Kilkanaście lat był narkomanem (amfa prawie
codziennie bez przerwy). W ubiegłym roku w wakacje wziął się za siebie i
rzucił. Myślę,że od tamtego czasu zdarzyło mu się wziąć, 2,3 razy. Przez jakiś
czas było w miarę dobrze. Niestety nie trwało to długo. Przerzucił się na
alkohol - codziennie, walczy (tzn mówi że się stara), ale nie daje rady. Przy
alkoholu dochodzi agresja, rozbijanie się, nerwy z byle powodu. Wcześniej nie
zachowywał się tak - mam wrażenie że dopadła go jakaś choroba psychiczna. Jest
niestabilny emocjonalnie. Mówi, że jego życie jest beznadziejne, że nic nie
osiągnął, że nie da rady iść do pracy i dlatego musi odurzać czymkolwiek, żeby
o tym nie myśleć. Mówi, że gdyby nie był tchórzem popełniłby samobójstwo.
Nie wiem co robić, nie jest ubezpieczony, nie pracuje. Już nie mówię o tym jak
ja się męczę. Zarejestrowanie w urzędzie pracy stanowi dla niego problem nie
do przeskoczenia. Macie może jakiś namiar na psychiatrę, albo placówkę, która
przyjmie osobę bez ubezpieczenia? Czy w ogóle da sie to wyleczyć? Czy znacie
lekarza, który potrafi naprawić psychikę do tego stopnia, że pacjent nie
będzie miał takich ciągot do odurzania się?
Tracę nadzieję, że on kiedykolwiek wyzdrowieje, może jednak jest jakaś szansa?