Dodaj do ulubionych

zmiany. zmiany? [terapia]

19.01.09, 12:51
Mam pytanie do uczestników terapii [dla współuzależnionych, dda,
uzależnionych] czy podczas albo po niej zmienili myślenie? jak bardzo
zmieniliście się pod wpływem tego, czego dowiedzieliście się o sobie, czego
nauczyliście się, itp.
Obserwuj wątek
    • ela_102 Re: zmiany. zmiany? [terapia] 19.01.09, 13:20
      ojejeje to bardzo poważany temat, trzeba poświęcić mu troszkę czasu
      i wysiłku, więc z pewnością postaram się napisać co nie co
      wieczorkiem, a teraz witam Cię cieplutko :-))))))
      I pozdrawiam serdecznie :-)
      Terapia może wiele zmienić, ale nie musi;-)

      całkiem nie tak dawno myślałam co u Ciebie?
    • aaugustw Re: zmiany. zmiany? [terapia] 19.01.09, 15:00
      anciax napisała:
      > Mam pytanie do uczestników terapii [dla współuzależnionych, dda,
      > uzależnionych] czy podczas albo po niej zmienili myślenie? jak
      bardzo zmieniliście się pod wpływem tego, czego dowiedzieliście się
      o sobie, czego nauczyliście się, itp.
      ___________________________________________________.
      Ja jestem alkoholikiem...!
      Podczas terapii probowalem jeszcze bronic swoich zasad,
      tradycji, mentalnosci i przyzwyczajen... - Zaraz po
      terapii pouczalem wszystkich i probowalem ich nawracac...!
      Dopiero kiedy walnalem drugi raz o "beton", zrozumialem,
      ze nie kieruje takze swoim zyciem...!
      Rozpoczalem druga terapie, a po niej juz regularne chodzenie
      na Mityngi AA (Anonimowych Alkoholikow)... - To wlasnie tam
      rozpoczal sie moj rozwoj duchowy i moja przygoda z zyciem... - Z
      trzezwym zyciem...!
      W "Refleksjach AA", na dzien 26 lutego mozna (m.in.) znalezc
      takie oto slowa, pod ktorymi ja takze sie podpisuje:
      "Gdy przyszedlem do AA, sluchalem, jak inni zgodnie z prawda
      opisuja rzeczywistosc swojego picia: osamotnienie, przerazenie,
      bol. Z czasem zaczely do mnie docierac opisy calkiem innego
      rodzaju - mowiace o rzeczywistosci n i e p i c i a.
      Zycie w trzezwosci to zycie w wolnosci i szczesciu, z poczuciem
      celu i kierunku, z pogoda ducha i ze zgoda z Bogiem, soba i
      innymi. Chodzac na mityngi, wciaz na nowo wkraczam w te
      rzeczywistosc. Widze ja w oczach otaczajacych mnie uczestnikow
      Wspolnoty, slysze ja w ich glosach. Praca nad Programem daje mi
      sile i wskazowki, jak przeobrazic moje zycie w taka wlasnie
      rzeczywistosc. Radosc nalezenia do AA polega na tym, ze dzieki
      niemu rzeczywistosc ta jest dla mnie osiagalna.!
      - - -
      A...

    • 1962wolf Re: zmiany. zmiany? [terapia] 19.01.09, 15:09
      "czy podczas albo po niej zmienili myślenie? jak bardzo
      zmieniliście się pod wpływem tego, czego dowiedzieliście się o
      sobie, czego
      nauczyliście się, itp........."

      to pewien proces, ktory zaczal sie u mnie jeszcze gdy pilem-
      to cos, co mnie w koncu zaprowadzilo na terapie. mialem juz
      dosc picia, a teraz ?...........caly czas sie cos zmienia.
      czegos sie dowiaduje o sobie, o innych. gdy nie pije------
      rzeczywistosc wokol wyglada zupelnie inaczej niz kiedy.
      czasami bywa nudno............czyli zwyczajnie.
      i bardzo sobie ostatnio chwale, te zwyczajne chwile/.
      paru rzeczy ukikam jak ognia-----nie zmieniam sie dla samych
      zmian . nie szukam mozliwosci rozwoju - tylko po to , by sie
      uwazac za rozwijajacego sie.
      dla mnie to slepa uliczka
      pozdrawiam
    • ela_102 Re: zmiany. zmiany? [terapia] 19.01.09, 16:47
      Ja zaryzykowałabym stwierdzenie, że stałam się innym człowiekiem.
      lub, że stałam się wreszcie sobą.
      Z DDA weszlam we współ jak w masło, a z powodów wziecia zbyt dużych
      ciężarów na siebie uciekłam w alkohol. Nigdy więc nie miałam szansy
      przekonać się kim jestem i jaka jestem. Wszystko co mi się na mój
      temat wydawało, nie bylo prawdziwe. Dokonywałam też
      wyborów "pogrążających" mnie w destrukcję. Zawsze wybierałam
      rozwiązania dla siebie najgorsze z nielicznymi wyjątkami które jak
      zawsze potwierdzają regułe.

      Nauczyłam się byc sobą i z tego czerpać radość :-)
    • daleh Re: zmiany. zmiany? [terapia] 19.01.09, 18:42
      Po terapii ,to dopiero bylem na rozdrożu,bo niby sporo o sobie sie
      dowiedziałem,poznałem mechanizmy choroby i dowiedziałem sie jak sobie radzić w
      trudnych sytuacjach.Ale wprowadzić to w życie musiałem nauczyć sie sam.Po
      terapii miałem tyle problemów do rozwiązania,przed którymi przedtem uciekałem w
      alko...Kiedyś w czasie przerw w piciu,bylem niecierpliwy i chciałem wszystko
      szybko załatwić...Tym razem tak nie było,liczyło sie przede wszystkim dla mnie
      to, aby okrzepnąć,aby zadbać w pierwszej kolejności o swoja trzeźwość...Po
      jakimś czasie czułem sie nieswojo w jakiejś sytuacji,
      bo reagowałem jakbym to nie byl ja...Ktoś tutaj napisał,ze teraz kiedy jest
      trzeźwy ,to kasuje bilet wsiadając do autobusu.Ktoś powie,ze to norma...Ale ja
      tez zaczelem to robić dopiero po terapii.
      Nie robię tego ze względu na kanarów,ale aby byc uczciwym wobec siebie i za
      siebie sie nie wstydzić...Często buntowałem sie na terapii,Ze tego nie zmienię
      czy nie zrobię,choć bym miał pic dalej.
      Jednak mimo wcześniejszego buntu ,sukcesywnie wprowadzałem te zasady wyniesione
      z terapii w swoje życie.Jestem pewny,ze gdyby nie udało mi sie zapanować nad
      sobą i wprowadzić tak wiele zmian w swoim życiu ,to nigdy by mi sie nie udało
      trwale przestać pic...
      Pozdrawiam...
    • zuzia36 Re: zmiany. zmiany? [terapia] 20.01.09, 09:28
      współuzalezniona - na terapii od września. Na terapii dają nam
      narzedzia, a co z nimi zrobimy zależy od nas samych. Ja widzę zmiany
      i w sobie i w męzu (terapia zamknięta).
    • babalaba Re: zmiany. zmiany? [terapia] 22.01.09, 11:05
      Poszerzona świadomość wymusza rozwój. Nie ma powrotu, bo stare
      schematy stają się wtedy zbyt ciasne i bolesne.

      Terapia bywa nieprzyjemna i ciężka - uświadamia własne deficyty,
      wymaga pracy nad sobą, przezwyciężania różnych, znajomych, często
      wygodnych rozwiązań. Kiedyś można było różne rzeczy zwalić na
      charakter, na innych, na życie i okoliczności. A tu wychodzi, że
      nie, że to tylko model postępowania...

      Terapię traktuję poważnie; dużo czytam, rozmawiam, pytam, sprawdzam
      nowe rozwiązania. Wkładam w to wysiłek, ale widzę efekty.
      Już się bardzo zmieniłam - wzrósł znacząco mój komfort codzienego
      życia i samopoczucia.

      W moim przypadku kluczowe było delegowanie zaufania. Długo
      dochodziłam do: daj sobie pomóc. Poczucie bezsilności i pogodzenie z
      rzeczywistością to był punkt zwrotny. Potem już zostaje praca i
      konsekwencja...
      b
      • daleh Re: zmiany. zmiany? [terapia] 22.01.09, 12:40
        baba...
        Terapię traktuję poważnie; dużo czytam, rozmawiam, pytam, sprawdzam
        nowe rozwiązania. Wkładam w to wysiłek, ale widzę efekty.
        Już się bardzo zmieniłam - wzrósł znacząco mój komfort codzienego
        życia i samopoczucia.
        ---------------------------------
        Kiedy to czytam,to jakbym to robił wczoraj...Podoba mi sie Twoje podejście do
        terapii i swojego trzeźwienia.To jak odrobimy swoje lekcje na terapii i
        bezpośrednio po niej rzutuje na cale nasz późniejsze trzeźwe życie...
        Powodzenia życzę...
        • aaugustw Re: zmiany. zmiany? [terapia] 22.01.09, 13:22
          daleh napisał:

          > baba...
          > Terapię traktuję poważnie; dużo czytam, rozmawiam, pytam, sprawdzam
          > nowe rozwiązania. Wkładam w to wysiłek, ale widzę efekty.
          > Już się bardzo zmieniłam - wzrósł znacząco mój komfort codzienego
          > życia i samopoczucia.
          ---------------------------------
          > Kiedy to czytam,to jakbym to robił wczoraj...Podoba mi sie Twoje
          podejście do terapii i swojego trzeźwienia.To jak odrobimy swoje
          lekcje na terapii i bezpośrednio po niej rzutuje na cale nasz
          późniejsze trzeźwe życie...
          ______________________________________________.
          Teoria bez czynow jest martwa...!
          A Program AA ma te przewage nad kazda terapia,
          ze jego mozna (i powinno sie) przerabiac w zyciu
          przez cale zycie... Natomiast kto chcialby tak samo
          traktowac terapie ten stanie sie tylko przeterapeutyzowanym,
          ale nie trzezwym...
          A...
          • babalaba Re: zmiany. zmiany? [terapia] 22.01.09, 14:17
            aaugustw,
            > Teoria bez czynow jest martwa...!
            Teoria efektów nie przyniesie, bo to tylko słowa.

            A ja piszę wyraźnie:
            > Wzrósł znacząco mój komfort codziennego życia i samopoczucia.

            Śledzę od niedawna Twoje wypowiedzi, i mam wrażenie, że przyjąłeś na
            siebie misję. Ok, jeśli Ci pomaga, i możesz tym zainspirować innych.
            Orenduj, jeśli musisz, ale zostaw miejsce na dialog i dystans.

            Rozwój wymaga otwarcia się na świat i ludzi, na tym możesz tylko zyskasz.
            b


            • aaugustw Re: zmiany. zmiany? [terapia] 22.01.09, 14:23
              babalaba napisała:

              > aaugustw,
              > > Teoria bez czynow jest martwa...!
              > Teoria efektów nie przyniesie, bo to tylko słowa.
              - - - - - - - - - - - -
              > A ja piszę wyraźnie:
              > > Wzrósł znacząco mój komfort codziennego życia i samopoczucia.
              ____________________________________.
              Wiem...! ;-)) - Pisalem do Daleha...!
              A...
              Ps. Przypominasz mi Rauchen...!
            • daleh Re: zmiany. zmiany? [terapia] 22.01.09, 15:20
              baba...
              Orenduj, jeśli musisz, ale zostaw miejsce na dialog i dystans.
              --------------------------
              August nie może prowadzić dialogu,a monolog tylko czasami...Reszta to gotowe
              teksty lub mityngowe slogany...Dobrze mu wychodzi jeszcze prowokowanie zadym z
              czym czuje sie wreszcie sobą...
              • aaugustw Re: zmiany. zmiany? [terapia] 22.01.09, 15:32
                daleh sie skarzy:
                > August nie może prowadzić dialogu,a monolog tylko czasami...Reszta
                to gotowe teksty lub mityngowe slogany...
                _________________________________________.
                Przekazuje tylko dalej to, co mi inni trzezwi
                juz przekazali... - Ty, jezeli nie chcesz tego
                przyjac, musisz chodzic dalej w ten sposob po tym padole...! :-((
                A...
          • daleh Re: zmiany. zmiany? [terapia] 22.01.09, 15:16
            august...
            Teoria bez czynow jest martwa...!
            A Program AA ma te przewage nad kazda terapia,
            ----------------------
            Wyluzuj i nie szukaj dymu...
            • aaugustw Re: zmiany. zmiany? [terapia] 22.01.09, 15:37
              daleh napisał:

              > august...
              > Teoria bez czynow jest martwa...!
              > A Program AA ma te przewage nad kazda terapia, ze...
              ----------------------
              > Wyluzuj i nie szukaj dymu...
              ______________________________________________________.
              Naszpikowany jestes teoriami, a nie jestes w stanie,
              ani tego wykorzystac, ani pomyslec nad tym co piszesz... :-((
              Do czynu, daleh... - Do czynu...!
              Nie badz lotny, czyli gaz...!
              A...
              • daleh Re: zmiany. zmiany? [terapia] 22.01.09, 16:52
                august...
                Naszpikowany jestes teoriami, a nie jestes w stanie,
                ani tego wykorzystac, ani pomyslec nad tym co piszesz... :-((
                Do czynu, daleh... - Do czynu...!
                Nie badz lotny, czyli gaz...!
                --------------------------
                To akurat nie tyczy Ciebie ani mnie,jeśli chodzi o teorie...Ty naszpikowany
                jesteś sloganami z mityngów i Twoje życie ograniczasz do przekazywania tego
                dalej czyli gdzie...Ja korzystam z trzeźwego życia...Dla Ciebie to nic,a dla
                mnie wszystko...
                • aaugustw Re: zmiany. zmiany? [terapia] 22.01.09, 17:43
                  daleh napisał:
                  > ...Ja korzystam z trzeźwego życia...
                  _____________________________________.
                  Wiem, ze stale korzystasz... - Szkoda,
                  ze sam nie chcesz nic nikomu podac dalej... :-(
                  A...
                  • daleh Re: zmiany. zmiany? [terapia] 22.01.09, 17:53
                    aaugustw napisał:

                    > daleh napisał:
                    > > ...Ja korzystam z trzeźwego życia...
                    > _____________________________________.
                    > Wiem, ze stale korzystasz... - Szkoda,
                    > ze sam nie chcesz nic nikomu podac dalej... :-(
                    > A...
                    -------------------
                    Naprawdę potrzebującym nie odmawiam... W czym problem August...
    • tenjaras Re: zmiany. zmiany? [terapia] 22.01.09, 19:43
      najtrafniej to ujmując

      jestem alkoholikiem, terapia podstawowa pozwoliła mi zrozumieć
      alkoholizm i dała narzędzia do zachowania abstynencji, z programu AA
      wyciągnąłem to, co pomaga mi osiągnąć i utrwalać własną trzeźwość

      dzięki temu, z pijanego durnia, stałem trzeźwym durniem

      podjąłem kolejne terapie: pogłębioną i (najważniejszą) DDA

      dzięki nim mogłem zrozumieć z czego wynika moja durnowatość i podjąć
      się ryzyka zmian - dzięki DDA głównie, dlatego ją podkreślam

      podstawową wiedzą jaką wyniosłem z mojego całego życia, to to, że
      jedyne co jest w nim pewne, to zmiany i przestałem się ich bać
      • daleh Re: zmiany. zmiany? [terapia] 22.01.09, 21:05
        tenjaras napisał:

        > najtrafniej to ujmując
        >
        > jestem alkoholikiem, terapia podstawowa pozwoliła mi zrozumieć
        > alkoholizm i dała narzędzia do zachowania abstynencji, z programu AA
        > wyciągnąłem to, co pomaga mi osiągnąć i utrwalać własną trzeźwość
        >
        > dzięki temu, z pijanego durnia, stałem trzeźwym durniem
        >
        > podjąłem kolejne terapie: pogłębioną i (najważniejszą) DDA
        >
        > dzięki nim mogłem zrozumieć z czego wynika moja durnowatość i podjąć
        > się ryzyka zmian - dzięki DDA głównie, dlatego ją podkreślam
        >
        > podstawową wiedzą jaką wyniosłem z mojego całego życia, to to, że
        > jedyne co jest w nim pewne, to zmiany i przestałem się ich bać
        > -----------------------------------
        Jaras co to ma być...?Dla mnie masło maślane i nie pisz,ze za mało uduchowiony
        jestem aby to zrozumieć...
        • tenjaras Re: zmiany. zmiany? [terapia] 23.01.09, 10:53
          daleh napisał:
          > Jaras co to ma być...?Dla mnie masło maślane

          zgadnij co mnie to obchodzi? do trzedch razy sztuka, a jak już
          zaskoczysz, to będziesz miał odpowiedź na drugą cześć Twojego wpisu
    • anciax Re: zmiany. zmiany? [terapia] 23.01.09, 08:16
      właściwie, to mnie nie podbudowaliście, ale cóż, life is brutal...

      Kurcze, trochę nietak spłodziłam pytanie, bo oczywiste jest, że trzeba zmienić
      myślenie o uzależnieniu, a mnie bardziej interesi czy tylko ja -jak ten osiołek-
      tkwie myślowo w czasach sprzed terapii [dda]. Doszłam do stanu, w którym
      przestałam pracować na terapii, bo dalsza zmiana, na myślenia o przyszłości, o
      sobie, nie ma u mnie sensu. Wiele czynników na to wpłynęło i zaczęłam się
      wycofywać aż w końcu wróciłam do punktu wyjścia.
      • ela_102 Anciax:-) 23.01.09, 08:21
        piszesz:

        Wiele czynników na to wpłynęło i zaczęłam się
        wycofywać aż w końcu wróciłam do punktu wyjścia.

        poczytaj może to:

        Lęk przed zmianami:
        Wielu ludzi doskonale wie, co w ich życiu nie wyglada tak, jakby
        chcieli. Mogą jednak nie wiedziec, jak wprowadzic w życie zmiany.
        Wtedy pomoc psychoterapeuty lub konsultacje psychologiczne przez
        internet
        mogą skupiać sie na tym, aby odpowiednich rozwiazań zwyczajnie
        poszukać. Jest jednak także spora
        grupa ludzi, którzy nie tylko wiedza, co w ich życiu jest nie tak,
        ale bardzo dobrze wiedza, co powinni zrobić, aby rozwiazać swoje
        problemy. Oni odwiedzali już często wielu specjalistów, przeczytali
        wiele
        mądrych ksiażek, a jednak nie wyszli z błednego koła, które
        uniemożliwia im wydostanie się poza nie.

        Powodów może być przynajmniej kilka, a najważniejsze wydają sie:

        1. strach przed zmiana

        2. lek przed porzuceniem starej tożsamosci

        3. poczucie "nieopłacalnosci" zmian.

        Ktoś może w tym momencie krzyknać: "Jak to! Ja mam depresje, ciągle
        czuje się potwornie, nie mam energii i ciągle czuje sie byle kim, a
        to sprawia, że niczego nie mogę osiagnąć! Dlaczego miałoby to mi się
        opłacać?"

        A jednak. Człowiek często broni się przed tym, by zmienić swoje
        życie na lepsze. Pan X wmawiał sobie przez 20 lat, że jego sytuacja
        jest beznadziejna. Jednak podczas konsultacji psychologicznej
        okazało się,
        Ze to nie okoliczności go blokowały, ale on sam. Wynikało z tego, że
        miał w życiu wiele okazji, które zaprzepaszczał nawet wtedy gdy
        wystraczyło wyciagnąć ręke, by dostać od życia coś bardzo cennego.
        On tej ręki jednak nie wyciągał, wmawiając sobie, że nie warto nawet
        spróbować. Teraz, kiedy już się tego dowiedział, może jednak czuć
        się dziwnie. To przecież trwało przez 20 lat! Teraz może być mu
        trochę "głupio" przyznać się nawet przed samym sobą, że przez ten
        czas nieświadomie i niecelowo
        oszukiwał siebie, a przy okazji także otoczenie co do tego, jak
        bardzo jest bezradny. Teraz ma więc do wyboru nadal słuchać tych
        krytycznych myśli, które utwierdzały go w poczuciu bezradnosci,
        które
        powstrzymywały go przed aktywnościa, albo przeciwstawić się im.
        Jeśli jednak tak zrobi, mogą go nachodzić inne, również krytyczne
        myśli - zarzuty zwiazane z tym, że zmarnował 20 lat wierząc w coś,
        co nie miało sensu. Są ludzie, którzy stojąc przed takim wyborem,
        zawracają z drogi zdrowienia i wolą pograżyć się w dobrze im znanym
        pesymizmie niż zmierzyć się ze swiadomościa, że przez wiele lat
        tracili energię na oszukiwanie siebie. Wolą wierzyć, że są "do
        niczego" niż uwierzyć, że przez kilkanaście lub kilkadziesiąt lat
        byli zamknięci w kłamliwej pułapce depresyjnych myśli.

        Czasem też depresja lub inna nieszcześliwa sytuacja jest po prostu
        wygodna. Nie jest to wielka wygoda, ale czasem łatwiej jest z nią,
        niż bez niej. Kiedy pan Y wierzył myślom, które przekonywały go o
        jego
        wrodzonej nieśmiałosci, ta wiara zwalniała go z wielu rzeczy. Nie
        musiał podejmować żadnego ryzyka.
        Zamiast szukać znajomych, mógł pić w samotnosci piwo i płakać nad
        swoim losem. Zamiast iść na kurs tańca, mógł się zamknąć w ciszy
        własnego bólu i nieszczęścia. Kiedy jednak dowiedział się, jak
        radzić
        sobie z samotnoscia, kiedy poznał sposoby, dzięki którym niesmiałość
        mogła przestać być dla niego problemem, pojawiło się nowe poczucie
        dyskomfortu. Nagle trzeba było wystawić nogę za drzwi, trzeba
        było mimo obaw iść wsród ludzi i spróbować sprawdzić nowo nabytą
        wiedzę. Trwanie w samotnosci, mimo swoich wad, mogło w takim
        momencie wydawać się wygodniejsze. Nie wymagało podejmowania żadnego
        ryzyka. Wiele osób w takiej sytuacji woli zawrócić i z powrotem
        wmawiać sobie historyjki o
        wrodzonej nieśmiałości zamiast podjać ryzyko sprawdzenia nowo
        nabytej wiedzy.

        Pan X zaczął jednak wychodzić ze swojej depresji, a pan Y dziś
        właśnie ma kolejne zajęcia z tańca towarzyskiego. Choć wiele osób w
        podobnej sytuacji wycofywało się z wprowadzania w życie marzeń o
        lepszym życiu, oni poszli dalej. I to pomimo, że nie korzystali z
        częstych sesji psychoterapeutycznych, ale z konsultacji
        internetowych. Co sprawiło, że strach przed zmianą, lęk przed
        porzuceniem tego, do czego
        się przyzwyczaili, a nawet poczucie dyskomfortu udało im sie
        pokonać? Otóż te lęki, obawy i dyskomfort miały dla nich o wiele
        mniejsze znaczenie niż pragnienie zmian. Tak bardzo chcieli zmienić
        swoje życie na lepsze, że gotowi byli dokonać nawet rzeczy trudnych,
        nawet takich które wydawały im sie niemożliwe.

        Właściwie więc ich receptę na sukces można wyrazić jednym prostym
        słowem: "motywacja". Jeśli nie chcesz czegoś wystarczająco mocno,
        nie pomogają Ci ani najlepsze ksiażki, ani najlepsi terapeuci. Jeśli
        jednak naprawdę czegoś chcesz i to bez względu na trudności, może
        wystarczyć Ci wiedza i delikatne wsparcie osoby z zewnątrz.

        Na szczęście nawet jeśli masz problem ze zmotywowaniem siebie, nad
        tym również możesz pracować.
        Wystarczy, że zechcesz poćwiczyc chcenie

        Marcin Pietraszek
      • tenjaras Re: zmiany. zmiany? [terapia] 23.01.09, 10:56
        tak właśnie jest, kiedy nie bierzemy wszystkiego co się nam należy
        od życia

        dostałaś terapię, mogłaś skorzystać, nie chciałaś - szukaj przyczyn
        takiego zachowania, a nie wykorzystuj tego jako przyczyny do
        użalania się nad sobą

        nic nie jest stracone, to co się stało możesz wykorzystać jako
        motywację do lepszego działania, widzisz, że nie tędy droga, szukaj
        innej :-)
        • ela_102 Re: zmiany. zmiany? [terapia] 23.01.09, 11:21

          Wiekszość ludzi których poznałam przez ostanie kilka lat,
          to osoby uwikłane w alkoholizm. A to swój, a to swoich rodzin, a to
          męża, a to kochanka...
          Powiedzmy że 90% spośród nich zmieniło w swoim życiu prawie wszystko
          w zauważalny sposób nie koniecznie uczestnicząc w terapiach,
          mityngach i innych grupach wsparcia. Stali się radością dla siebie
          samych i innych.
          5% to tacy, którzy ciągle próbują i NIC w ich przypadku nie działa.
          Sa nieznośni i trudni w kontaktach. A to z powodu użalania się nad
          sobą i szantażu emocjonalnego na innych.
          5% pozostałych, to tacy, którym się wydaje, że COŚ ze sobą zrobili,
          bo mają ku temu podstawy, np.dyplom ukończenia terapi, lub kilka
          pobytów na mityngach ;-)
          To ludzie nieświadomie agresywni, roszczeniowi, manipuljący opinią.
          Czyniący wokół siebie wieczny dym. Są udręka zarówno dla siebie jak
          i dla innych. Istnieją w środowisku "około-pijackim" tylko z powodu
          ich cierpliwości do takich typów jak i akceptacji "innosci"
          wynikającej z rozwoju tamtych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka