e_wok
14.11.03, 19:32
Obserwuje to forum od jakiegos czasu i w koncu zebralam sie w sobie, zeby
zadac pytanie, ktore mnie nurtuje : jak mozna do tego stopnia nie znac
siebie, zeby sie wpakowac w alkoholizm (czy inny nalog). Ostatecznie
czlowiek zyje ze soba od urodzenia, zdazyl sie troche poznac, wie, co lubi,
czego nie lubi, mniej wiecej wie, jaki jest. Skoro wiem, ze automaty, w
ktorych wyciaga sie metalowa lapka zabawki, budza we mnie ekscytacje do tego
stopnia, ze zadnemu nie przepuszcze, a przed zasnieciem opracowuje coraz
lepsze strategie to odbieram to jako wskazowke, zeby przenigdy nie isc do
kasyna, bo sa duze szanse, ze wpadne w uzaleznienie. Sa osoby calkowicie
wolne od uzaleznien, sama znam jednego takiego czlowieka, ktory ma juz ponad
50 lat i jest calkowicie niepodatny na wszelkie nalogi, nie wiadomo
dlaczego. Ale wiekszosc jest takich, ktorzy latwo wpadaja w rozne
zaleznosci, moga stac sie zakupocholikami, budzic sie w nocy z glodem
czekolady, palic, znam nawet kogos uzaleznionego od kropli do nosa. Moim
zdaniem wynika to jedynie z nieznajomosci samego siebie, nieumiejetnosci
okreslenia granic - od tego momentu moze zaczac sie uzaleznienie, jak
rowniez priorytetow - nie chce byc uzalezniony od jakiegos swinstwa i moze
tez troche lenistwa - nie chce mi sie potem z tym paprac, lepiej po prostu
nie zaczynac. Jakie macie zdanie na ten temat, wynikajace z Waszych
doswiadczen.