Dodaj do ulubionych

Drodzy niepraktykujacy alkoholicy :-)

14.11.03, 19:32
Obserwuje to forum od jakiegos czasu i w koncu zebralam sie w sobie, zeby
zadac pytanie, ktore mnie nurtuje : jak mozna do tego stopnia nie znac
siebie, zeby sie wpakowac w alkoholizm (czy inny nalog). Ostatecznie
czlowiek zyje ze soba od urodzenia, zdazyl sie troche poznac, wie, co lubi,
czego nie lubi, mniej wiecej wie, jaki jest. Skoro wiem, ze automaty, w
ktorych wyciaga sie metalowa lapka zabawki, budza we mnie ekscytacje do tego
stopnia, ze zadnemu nie przepuszcze, a przed zasnieciem opracowuje coraz
lepsze strategie to odbieram to jako wskazowke, zeby przenigdy nie isc do
kasyna, bo sa duze szanse, ze wpadne w uzaleznienie. Sa osoby calkowicie
wolne od uzaleznien, sama znam jednego takiego czlowieka, ktory ma juz ponad
50 lat i jest calkowicie niepodatny na wszelkie nalogi, nie wiadomo
dlaczego. Ale wiekszosc jest takich, ktorzy latwo wpadaja w rozne
zaleznosci, moga stac sie zakupocholikami, budzic sie w nocy z glodem
czekolady, palic, znam nawet kogos uzaleznionego od kropli do nosa. Moim
zdaniem wynika to jedynie z nieznajomosci samego siebie, nieumiejetnosci
okreslenia granic - od tego momentu moze zaczac sie uzaleznienie, jak
rowniez priorytetow - nie chce byc uzalezniony od jakiegos swinstwa i moze
tez troche lenistwa - nie chce mi sie potem z tym paprac, lepiej po prostu
nie zaczynac. Jakie macie zdanie na ten temat, wynikajace z Waszych
doswiadczen.
Obserwuj wątek
    • 4friday Re: Drodzy niepraktykujacy alkoholicy :-) 14.11.03, 21:03
      Zeby wiedziec, ze nie nalezy czegos zaczynac - chyba najpierw trzeba zebrac
      sobie jakies doswiaczenie, prawda? /Inaczej mozna by bylo zalozyc, ze lepiej
      niczego nie ruszac, bo moze to tracic uzaleznieniem, nawet takie zwykle picie
      herbaty bez cukru/. A jak sie juz ma jakis tam auto-zbior doswiadczen, to mozna
      a. wyciagnac z tego wnioski i przestac to cos robic /niewazne, w jakim stopniu
      juz sie uzaleznilo/, b. wyciagnac wnioski, przestraszyc sie i brnac w to
      dalej /zyjac w przeswiadczeniu, ze jakos to bedzie i moze sie nic zlego nie
      wydarzy/, c. w ogole olac sprawe, jechac sobie spojnie z gorki na dol.
      Przy czym dla kazdego osobnika to, co powyzej moze byc stosowane /lub nie/, w
      roznych okolicznosciach /ludzie w ogole roznia sie od siebie wszystkim prawie,
      po za fizjologia/.
      I tak, np. dla jednego flaszka 40% alkoholu na dobe to pikus, a dla drugiego 1
      piwo wieczorem, to powod, by myslec o sobie w kategoriach uzaleznienia.To samo
      dotyczyc moze i papierosow i narkotykow i korzystania z internetu i uprawiania
      sexu i..../wpisz, co Ci reka podpowie/.
      Zaznaczam, ze moge sie mylic, bo dane powyzsze opieram li i jedynie na
      obserwacjach czynionych w dowolnie przeze mnie wytypowanej grupie. Bez prawa
      autoryzacji. A wnioski moje moga byc tendencyjne.
      Za reszte swiata nie odpowiadam. Z powazaniem...
      • Gość: EWOK Re: Drodzy niepraktykujacy alkoholicy :-) IP: *.acn.waw.pl 14.11.03, 21:30
        No dobra, ale liczy sie tez doswiadczenie zbiorowe. Herbata bez cukru to juz
        przesada o tyle, ze w ogole mozna stwierdzic, ze czlowiek jest uzalezniony od
        jedzenia i plynow, bo inaczej umrze. Jednakze wiadomo, ze istnieja substancje,
        ktore zostaly stworzone po to, zeby uzalezniac i nie posiadaja zadnych zalet,
        wylacznie wady. Wiadomo, ze te substancje dzialaja na centralny uklad nerwowy,
        stumulujac wydzielanie endorfin czy jak to sie tam nazywa. To dotyczy tego, co
        mozna wachac, wstrzykiwac, pic i palic - zostalo przebadane na wszystkie
        strony, dzialanie zostalo opisane, wiadomo dokladnie co to jest. Inna rzecza
        jest uzaleznienie jak gdyby wewnetrzne, autoprzymus stymulowania sie w
        okreslony sposob - uprawiajac hazard, uprawiajac sex, wydajac w sklepie
        wielokrotnosc swoich dochodow - ale zeby nie miec swiadomosci, ze istniaja
        ludzie, ktorzy maja z tym problemy trzeba by chyba zyc w jakiejs gluszy. A
        zatem wystarczy przyjac z dobrodziejstwem inwentarza informacje, ze istnieja
        osoby, ktore uzaleznily sie od czynnosci czy uzywki X do tego stopnia, ze
        zaczelo to im przeszkadzac w normalnym funkcjonowaniu, a zatem istnieje
        hipotetyczna mozliwosc, ze ja tez sie uzaleznie. W takim razie powinnam uwazac
        na X - czy to nie jest proste?
        • 4friday Re: Drodzy niepraktykujacy alkoholicy :-) 14.11.03, 21:47
          Yyych. No, dobra, mozemy sobie poturlac te akademicka dyskusje, ale jak juz
          pisalam - mam za malo danych, zeby uznac moje spostrzezenia za trafne w 100%-
          tach. Doswiadczenie zbiorowe? Pieknie. Owo doswiadczenie zbiorowe kaze nam
          myslec, ze od iskry moze zaczac sie pozar, ale ktoz z nas mimo to nie odwazyl
          sie zapalic chocby swieczki, ogniska, /niektorzy pala tez glupa, ale to innu
          temat/. Doswiadczenie zbiorowe uczy, ze lepiej jest zyc w czystym otoczeniu,
          ale z tego powodu niewielki odsetek ludzi decyduje sie zmienic swoj tryb zycia
          i wyniesc do gluszy. Doswiadczenie zbiorowe pokazuje, jak wiele cierpienia,
          chaosu i destrukcji przynosza wojny, a mimo to codziennie mamy okazje sie z
          kims poklocic, czy dac w morde /chocby wirtualnie/. I tak dalej - do skutku lub
          bez.
          A skoro tak by sie pieknie podpierac doswiadczeniem zbiorowym - dlaczego
          odwazylas sie kiedykolwiek na imprezie /rodzinnej, sylwestrowej, firmowej,
          jakiejbadz/, wypic lampke /czy wiaderko - niewazne/ alkoholu? Nie obawialas
          sie, ze doswiadczenie zbiorowe wisi nad Toba, jako ten miecz Damoklesa? a
          przeciez moglo sie i Tobie to przydarzyc, prawda? Pewnie, ze lepiej w ogole nie
          zaczynac przygody z substancjami, mogacymi uzalezniac lub majacymi to tylko na
          celu. Wiekszosc ludnosci chyba kieruje sie jednak niewiedza, niedowiarstwem,
          zbytnia wiara w siebie lub glupota, /przyklady historyczne, czy z
          dosw.zbiorowego - jak Ewa, Tomasz, Napoleon, Maria Antonina - i wiele innych
          daja chyba podstawe, by tak twierdzic/. I duzo jeszcze czasu moze minac, zanim
          przestaniemy sie truc, a nauczymy czytac i rozumiec rozne madrosci zbierane z
          doswiadczenia.
          Jak zwykle zaznaczam, ze zadna czesc mojej wypowiedzi nie moze byc traktowana
          opiniotworczo, calosc zas chroni moj patent autorski.
          Pozostajac z wyrazami szacunku...
          • e_wok Re: Drodzy niepraktykujacy alkoholicy :-) 15.11.03, 00:37
            Nie, nie chodzi mi o to, zeby siedziec w czystych krzakach w kombinezonie
            kupionym pokatnie od NASA i starac sie unikac wszelkich zagrozen, bo od tego
            mozna sie zamienic w Michaela Jacksona w masce na twarzy (chociaz wlasciwie
            jego twarz jest maska). Chodzi mi o to, zeby znac swoje granice, a okreslic je
            mozna za pomoca analogii, porownania siebie z innymi ludzmi i korzystajac z
            wlasnych doswiadczen, majac swiadomosc destrukcyjnego wplywu roznych uzywek,
            ktore nieprzypadkowo tak sie wlasnie nazywaja. Albo piorytetow, roznych dla
            roznych ludzi. Dla mnie np. alkohol to sa "puste kalorie", moim prioretetem w
            tym wypadku jest dbanie o figure - smieszne moze, ale zaskakujaco skuteczne,
            zreszta osoba o nicku chyba Piwosz ma podobny powod aby ograniczyc picie piwa.
            Im bardziej sie nad tym zastanawiam tym bardziej dochodze do wniosku, ze
            uzaleznienie w wiekszym stopniu dotyka ludzi, ktorzy nie lubia siebie. Bo
            jesli sie siebie lubi to sie o siebie dba, a jesli tak to sie przeciez nie
            zrobi krzywdy najblizszej osobie, ktora dla siebie jestesmy my sami.
    • Gość: hepik Re: Drodzy niepraktykujacy alkoholicy :-) IP: *.visp.energis.pl 14.11.03, 21:14
      A pisali dzisiaj w gazecie,że umarł najstarszy człowiek świata,114 lat miał,on
      też zapewne wszystko wiedział i wszystkie mądrości świata poznał.Teoria świata
      w wykonaniu autora tego wątku jest porażająco prosta-przecież to jest genialnie
      proste-szkoda,że tegoroczne Noble zostały rozdane.A tyle złego na świecie się
      już wydarzyło a nikt nie wpadł na takie rozwiązanie.
      • Gość: hepik Re: Drodzy niepraktykujacy alkoholicy :-) IP: *.visp.energis.pl 14.11.03, 21:17
        Przepraszam-to jest autorka nie autor.Myślę ,że czas na post przebiśniega,chyba
        się dogadają.
        • Gość: EWOK Re: Drodzy niepraktykujacy alkoholicy :-) IP: *.acn.waw.pl 14.11.03, 21:31
          Ja przeciez tylko pytam. Nie musisz sie od razu nadymac :-))
          • hepik1 Re: Drodzy niepraktykujacy alkoholicy :-) 14.11.03, 21:54
            Czas spać a nie dymać
    • Gość: stachu34 Re: Drodzy niepraktykujacy alkoholicy :-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.11.03, 22:52
      „Skoro wiem, ze automaty, w
      ktorych wyciaga sie metalowa lapka zabawki, budza we mnie ekscytacje do tego
      stopnia, ze zadnemu nie przepuszcze, a przed zasnieciem opracowuje coraz
      lepsze strategie to odbieram to jako wskazowke, zeby przenigdy nie isc do
      kasyna, bo sa duze szanse, ze wpadne w uzaleznienie.”
      Coś tu nie gra...Moi przyjaciele napisali kilka postów, a w rozumowaniu Ewy
      jest coś nie tak.
      Przecież to nie jest żadna wskazówka tylko najzwyklejsze uzależnienie od
      hazardu. Taki delikwent, jaki został opisany w tym cytacie z wielką
      niecierpliwością będzie czekał na otwarcie kasyna, aby zastawić ostatnią
      wartościową rzecz, jaką ma, czyli swój dom - aby zagrać. Koniec kropka.
      Ja myślę, że podatność na wszelkiego rodzaju nałogi jest uwarunkowana
      genetycznie. Stąd rozważania „pijak, czy alkoholik” mają sens.
      Dalej jestem zaciekłym przeciwnikiem nazywania robienia nadmiernych zakupów,
      bądź zajadania się czekoladą – uzależnieniami. Moim zdaniem o uzależnieniu
      możemy mówić wtedy, gdy pod wpływem jakiegoś związku chemicznego dostarczanego
      z zewnątrz do mózgu (alkohol czy narkotyk), lub wytwarzanego przez pewne
      ośrodki mózgowe pod wypływem zewnętrznych czynników, zmienia się myślenie,
      zmienia się realizm oceny sytuacji.
      „Zakupowicz” nie ukradnie pieniędzy, aby sobie kupić cokolwiek. Alkoholik,
      narkoman czy hazardzista gotów jest posunąć się do zbrodni, aby zaspokoić
      swoje zachcianki. Dlatego też uważam, że miłość (też chemia) jest również
      najzwyklejszym uzależnieniem.... Tylko, dlaczego jeszcze tego nie leczymy...

      • e_wok Re: Drodzy niepraktykujacy alkoholicy :-) 15.11.03, 00:20
        Nie uzaleznienie tylko ostrzezenie. Przyklad z lapka dziala na podobnej
        zasadzie jak " upija sie na weselach, ale nie jest alkoholikiem". Chocby
        dlatego, ze automaty sa dostepne tylko w miejscowosciach nadmorskich, cena
        zabawy wynosi 2 zlote i, co najwazniejsze, dochodzi sie do takiej perfekcji,
        ze wyciaga sie kazda zabawke, przestaje to bawic bo i po cholere komu
        dwadziescia maskotek. Przypadek kasyna jest inny - wprawa, nawet jesli sie ja
        uzyska, niewiele znaczy, a realne pieniadze daja znacznie wiecej frajdy niz
        pluczowe misie. Dlatego obstaje przy swoim - wskazowka, nie uzaleznienie.
        Moment zastanowienia sie nad soba i zlozenia postanowienia - do kasyna nigdy w
        zyciu, bo moga byc klopoty.
        • 4friday obstawanie przy swoim 15.11.03, 08:35
          Nawiazujac do Twojej wypowiedzi - ja tez obstaje przy swoim. Doswiadczenie i
          praktyka wlasna. I tylko to moze dac dopiero czlowiekowi do myslenia. Nam zdaje
          sie juz dalo do myslenia. Dlatego, zeby z nami popolemizowac - nie musisz nas
          szukac po knajpach, czy w dziale monopolowym. /Uprzejmie zwracam Tobie uwage na
          fakt, ze caly czas nie pytam, dlaczego Ty drazysz ten temat/.
          I jeszcze raz - jednemu wystarczy niewielki zbior doswiadczen, inny musi
          porzadnie przygrzmocic tylna czescia ciala o bruk, zeby przystopowac. /A
          jeszcze innym nie przeszkadza to, ze rozwalili sobie zycie, a swoim bliskim
          zapewnili pieklo na ziemi/.
          A moze w gre wchodza "sily wyzsze"? I czlowiek tylko do pewnego stopnia posiada
          zupelnie wolna wole, a osiagnawszy pewien pulap "wtajemniczenia" - staje sie
          bezwolna zabawka "w szponach nalogu"?
          Notabene, nie kazdy liczy kalorie, a niektorym nalogi wrecz sluza, jak idzie o
          chudniecie, /do calkowitego wysuszenia organizmu/.
          S prazdnikom ja Was pozdrawlaju...
          • 4friday Re: obstawanie przy swoim 15.11.03, 08:41
            A, i jeszcze jedna uwaga. Byc moze, ze masz racje, piszac o kwestii lubienia i
            nielubienia siebie. To, co jest wynikiem kompleksow, czasem zupelnie
            nieuswiadomionych i gleboko skrywanych - bywa swietna pozywka dla wszelkich
            nalogow. Bo nalogujac sie - delikwent osiaga czesto takie stany, w ktorych jest
            kims innym, mocnym, pieknie budujacym swoje "zamki na piasku" i tworzacym
            mocarne "sny o potedze". Robi wtedy to, czego zwykly szarak nawet mysla nie
            doscignie. Oczywiscie - wielce to zludne i tym bolesniejszy siad na pupie
            pozniej. Moze, jakbysmy wszyscy sie lubili, /w pierwszej zas kolejnosci lubili
            siebie samych/, takie forum, jak to w ogole nie mialoby racji bytu. I wielka
            rajskosc ogarnelaby Ziemie.
            Paka - praszczaj!
            • Gość: hepik Re: obstawanie przy swoim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.03, 10:08
              Nic dodać,nic ująć.A dyskusja jest conajmniej akademicka i jedyne
              usprawiedliwienie można znaleźć o ile kol.ewok jest w przedziale wiekowym 12-16
              lat,o czym mógłby świadczyć przykład maskotek z okolic nadmorskich.Jak zdrówko
              z rana friday?Pozdr.
    • Gość: gid Re: Drodzy niepraktykujacy alkoholicy :-) IP: *.dip.t-dialin.net 15.11.03, 11:43
      Witam !
      Wy cyborgi macie o niebo lepiej. Możecie przeprowadzić analizę zdarzeń i
      wydarzeń, wrzucić dane do maszyny liczącej, przeprowadzić symulację itd..
      U nas uczucia czasami biorą górę nad kalulacją, emocje porywają, widmo przygody
      przesłania rozsądek. Większość uzależnień to efekt oddania się bez reszty
      ruchowi wirowemu wszechświata, czego powodem najpewniej są słabości takie jak:
      brak akceptacji otoczenia, silna potrzeba doznania miłości, zbyt niskie
      poczucie wartości (niska samoocena), niewiadomego pochodzenia smutek albo po
      prostu ciekawość świata. Wielkim mistrzom Wschodu, np. byddystom, poznawanie
      siebie zajmowało całe życie, a umierali w niewiedzy, przyznając się do tego.
      Jak więc młody człowiek, zazwyczaj trwałe uzależnienia dosięgają młodych ludzi,
      może poznać siebie na tyle by uniknąć wszelkich pułapek? Może. Nic nie robiąc,
      nieczego nie doświadczając, niczym nie ryzykując, nie oddając się bez reszty
      radościom, czy nie angażując sie w nic. Na szczęście statystyka mówi, że około
      20 % populacji zagrożona jest nałogami. Posiada pewne predyspozycje, słabości
      genetyczne, co kończy się utratą kontroli nad własnym życiem. Ci zapewne
      wiedząc o tym wcześniej ostrożniej rozporządzali by swoim kapitałem. Ale nigdy
      nie oddać się np. marzeniom o wygranej, nie wejść przenigdy do kasyna, bo to
      grozi nałogiem? Nie wiem. Jeszcze słowo o przekraczaniu granic. Nie ma żadnych
      granic! Nie ma oddzielonego świata czerni i bieli. Żadną granicą nie jest
      oddzielona miłość od nienawiści ani smutek od radości. Przynajmniej u nas w
      świecie ludzi.
      • Gość: stachu34 Re: Drodzy niepraktykujacy alkoholicy :-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.03, 15:19
        „słabości takie jak:
        brak akceptacji otoczenia, silna potrzeba doznania miłości, zbyt niskie
        poczucie wartości (niska samoocena), niewiadomego pochodzenia smutek”
        W zasadzie może być prawdą, że to jest preludium uzależnienia. Jednakowoż
        bardziej związane jest ono z cechami osobowości warunkującymi powstawanie
        kompleksów, a nie z ruchem wirowym wszechświata. Z taką tezą bym się
        absolutnie nie zgodził. Nie komplikujmy tego, co jest proste.
    • Gość: AAlkoholik Re: Drodzy niepraktykujacy alkoholicy :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.03, 15:18
      Gdybym wiedział, że mnie dzisiaj przejedzie samochód, to bym nie wychodził na
      ulicę.
      Ale zwykle nie mamy takiej wiedzy,że akurat mnie akurat dzisiaj. No, ale wiemy,
      że codziennie kupa ludzi ginie pod samochodami.
      Gdybym wiedział, że się uzależnie od alkoholu, to bym się nie napił? No, nie
      wiem...A zwykle jest tak, że:
      - nie wiem, że mi grozi uzależnienie;
      - jeśli słyszałem o tym - to lekceważę te informację;
      - jeśli mam obawy (bo np. ktoś w rodzinie jest alkoholikiem, to myślę. że może
      mnie to nie spotka, albo że mam kupę czasu i zdążę się wycofać, albo nie myślę
      o tym - bo po co...I poniekąd słusznie, bo tylko pewna część pijących (także
      tych za dużo) staje się alkoholikami.
      - a jak już się napiję, to jest mi tak fajnie, że całą resztę mam w...

      Ja piłem 30 lat. Nie piję 2 lata. Może żałuję tych przepitych lat, ale nie
      dziwię się, że tak się stało.
      Pozdrawiam
    • e_wok Dziekuje Wam za odpowiedzi 15.11.03, 21:08
      Nie mam pojecia dlaczego draze ten temat. Jednym z powodow jest zapewne
      niezrozumienie problemu, o czym pisalam na wstepie. Ale poniewaz jakos nie
      chce sie zamykac w tej swojej niewiedzy, postanowilam zapytac, jak Wy to
      widzicie. No i okazalo sie, ze przypadkiem moze i wpadlam na jakis trop - ten
      o nielubieniu siebie, w jakims tam sensie, wlasciwym dla roznych
      indywidualnosci. Chcialam tez nadmienic, ze nie mieszcze sie w przedziale
      wiekowym 12- 16 lat, byc moze asekuranctwo zyciowe, ktore tu zaprezentowalam,
      odebrane jako naiwnosc, odmlodzilo mnie o ponad dekade :-)) Ale w zyciu
      zazwyczaj jest cos za cos - zyja sobie ludzie, ktorym nic co ludzkie nie jest
      obce az do calkowitego sie w tym zatracenia, ale potem pisza o tym ksiazke i
      dostaja nagrode Nike, zyja tez inni, ktorzy unikaja tego rodzaju doswiadczen,
      cos ich w zyciu omija, ale za to maja znacznie mniej problemow - zalezy co dla
      kogo jest istotniejsze. Dziekuje, ze nie potraktowaliscie mnie z gory na
      zasadzie "co ty dziewczynko wiesz o zyciu", no, moze oprocz Hepika :-)
      • Gość: stachu34 Re: Dziekuje Wam za odpowiedzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.03, 21:48
        No tak,nie dość że Hepik przystojniejszy to jeszcze lepszy...
        Trudno-pogodziłem sie z jednym,pogodzę sie z drugim.
        Na pocieszenie zostaje mi świadomość, że coś nas jednak tam łączy,heh.
    • 4friday do e_wok 15.11.03, 22:13
      Wiesz, bardzo mi milo, zes sie ladnie znalazla i pozegnala godnie. Zawszec to
      milo pogwarzyc z kulturalna osoba. /Bo niejedna juz tu pytala i korytarze ryla
      bez wiekszego zastanowienia/. Pozdrawiam.
      • Gość: stachu34 Re: do e_wok IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.03, 23:26
        Ha, nawet wiem kto...
        • 4friday Re: do - 15.11.03, 23:41
          - Stacha. A czemuz Ty nie spisz jeszcze? Czy mgly Cie nie otumanily sennie
          jeszcze? Mnie sie zdaje, ze i bez tej mgly - widze i czuje podwojnie. I tez juz
          spac powinnam pojsc. /Generum: nie nalezy spac w ciagu dnia, bo naturalny rytm
          aktywnosci czlowieka zostaje zaburzony/. /A co z tymi, ktorzy podsypiaja w
          dzien weekendowy, bo im wolno, a sa niezbyt zdrowotni?/.
          Pozdrawiam /juz chyba na prostej anty-grypnej. Tylko cos mi sie spac nie
          chce...!?/.
      • e_wok Re: do e_wok 16.11.03, 00:02
        Mnie to naprawde interesuje. Moze to rodzaj rekompensaty za to, ze ja sie
        jakos tak w zyciu nie wytarzalam i Przybyszewski ze mnie nie bedzie. Ani inny
        Witkacy :-)) Poza tym, czytajac sobie wypowiedzi na tym forum doszlam do
        wniosku, ze jest tu sporo ludzi, ktorzy, zapewne z racji doswiadczen, sa
        obdarzeni znacznie wieksza zdolnoscia do refleksji ogolnych typu natura ludzka
        itd. i wieksza wrazliwoscia niz osoby, z ktorymi zazwyczaj sie stykam. Pewnie
        sie jeszcze nie raz pojawie. A na razie serdecznie pozdrawiam.
        • Gość: hepik Re: do e_wok IP: *.energis.pl 16.11.03, 11:14
          Dla mnie to tez pozytywna zmiana "intonacji"Zdając sobie sprawę,że to nie ten
          przedział wiekowy, tam tamte oceny spraw kazały mi Cię umieścić.Mnie kiedyś
          też bardzo denerwowały wypowiedzi typu"Co ty możesz wiedzieć o życiu.Przeżyj to
          co ja a potem zabieraj głos"-ale to nie jest przecież kwestia wieku,prawda?
          Załapałaś o co chodzi i myślę,że jesteś cennym nabytkiem tego forum.Pozdr.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka