yuraathor
22.05.09, 00:22
we wrześniu ub. roku zostałem na zebraniu rodziców wybrany
skarbnikiem, własciwie to sam sie zgłosiłem z braku chetnych, myśląc
że chodzi o drobne sumy. na poczatku drobne były. potem doszło mi
zbieranie kasy na wycieczkę po 400 od dziecka i nagle miałem w domu
8000 nie swojego grosza, duzo jak dla mnie, dla mnie alkoholika
jeszcze więcej niz duzo.
- był czas ze pięc zeta dziecku ze skarbonki wydłubywałem i myslałem
co kupić bełta czy fajury i wydłubywałewm kolejna piatke.
no ale lezała ta kasa szkolna w domu, były mysli by na procentach
zarobic, były i poszły.
dzis pani zadzwoniła: panie Jurku, prosze te pieniązki dostarczyc bo
sprawę finalizujemy,
zanioslem, co do grosza sie zgadzało.
pewnie w IV klasie znowu skarbnikeim mnie wybiorą.
chyba mozna mi zaufać.
i chyba ufam sam sobie.
tak sobie napisałem, z nudów. a Esca pewnie znowu wyśmieje