Dodaj do ulubionych

Partnerki narkomanów

29.05.09, 23:28
Są tu jakieś dziewczyny związane z uzależnionymi/po terapii?
Obserwuj wątek
      • mondovi Re: Partnerki narkomanów 30.05.09, 01:11
        odzywajcie się! mój po leczeniu 4 lata po heroinie. jak u Was. jsk znosicie
        leczenie/ niepewnosć?
        audrey_kathleen: w ośrodku? jak chcesz, napisz na priv, mój partner po leczeniu
        w monarze: pamietam, jak byłam z tym sama i było mi bardzo cięzko. wierzę w
        happy endy
          • kitty_v Re: Partnerki narkomanów 01.06.09, 12:12
            jest tylko jedno wyjście: zerwać.

            Nie daj się wkręcić we współuzależnienie i nie zamieniaj swojego życia w piekło.
            Wiem, bo byłam w kilku długich związkach z uzależnionymi. Pierwszy z narkomanem,
            facet okradał mnie, okłamywał, wychodził po zakupy a wracał po tygodniu. Potem
            płakał, błagał, całował po rękach. skończyło się tak, że ja sama zaczęłam ćpać,
            tak bardzo go kochałam, że chciałam umierać z nim. W końcu zniknął na dobre bez
            słowa.
            Drugi - alkoholik narkoman. Kłamał, zdradzał, poniewierał, bił. Wzięłam się za
            siebie, chodzę na terapię i już nigdy nie pozwolę na powtórkę z "rozrywki"
              • kitty_v Re: Partnerki narkomanów 03.06.09, 10:52
                ja wiem że zerwanie jest bardzo bardzo bardzo trudne, ja zrywałam latami,
                nienawidząc już ich, nie umiałam odejśc, bo jednocześnie byli moją obsesją (bo
                to się nie nazywa miłość). wiem, że od toksycznych chorych osób o wiele trudniej
                odejsc niz od normalnych. ale nie ma innego wyjscia! nie namowisz na leczenie
                kogoś, kto nie chce. Nie udało mi się przekonać żadnego z moich facetów, ani
                moich rodziców, ani nikt nie przekonał mnie dopóki sama nie otarłam się o dno i
                nie zrozumiałam, że chcę przestać. Potem "przestawałam" kolejnych kilka lat,
                potem po 2 latach wróciłam do ćpania. Teraz znowu jestem czysta 1,5 roku i
                wiem, że nigdy nie wrócę do piekła związku z uzależnionym
              • mondovi Re: Partnerki narkomanów 09.06.09, 13:24
                jeśli sam dla siebie nie chce sie leczyć, nie przekonasz go. może co najwyżej
                Cię oszukiwać dla świętego spokoju. wyobrażam sobie, że decyzja o zerwaniu jest
                trudna, ale racjonalnie myśląc: jedyna.
                • kitty_v Re: Partnerki narkomanów 10.06.09, 11:45
                  dokładnie. też tak uważam i każdy rozsądnie myślący to powie. Problem w tym, że
                  partnerki uzależnionych są współuzależnione i nie kierują się rozsądkiem, ale
                  irracjonalnym amokiem.
                  Pozwolę sobie zacytować: mowa o alkoholikach, ale to samo tyczy się narkomanów,
                  którzy są mistrzami manipulacji:

                  "Widzisz ... życie z alkoholikiem jest jak gra w szachy.
                  Przy czym arcymistrzem jest alkoholik, a Ty jego sparring-partnerem.

                  W grze w szachy chodzi o to, aby "unieruchomić" króla przeciwnika.
                  Doprowadzić do sytuacji, w której nie będzie miał żadnego ruchu,
                  który byłby w stanie ocalić jego najwazniejszą figurę przed "zbiciem".
                  Ten stan nazywa się matem.
                  Alkoholikowi chodzi o to, aby zmatować swoją ofiarę najmniejszym
                  kosztem.
                  W tym celu często poświęca różne swoje pionki, figury, aby wciągnąć
                  Cię w pułapkę i doprowadzić do sytuacji, w której on uzyska przewagę
                  pozycyjną.

                  W naturę tej gry są wpisane straty.
                  Zbija się pionki, figury lekkie, figury ciężkie, ...
                  Nie da się grać w szachy nie ponosząc strat oraz ich nie zadając.

                  Zwykle, szczególnie u niezbyt doświadczonych graczy, partia się
                  kończy gdy na szachownicy nie pozostaje prawie nic figur ani pionków.
                  Spustoszenie, które dokonało się w czasie tej gry jest praktycznie
                  nieodwracalne.

                  Dokładnie tak samo wygląda gra w życie wspólne z alkoholikiem.
                  Zwykle wygrywa arcymistrz, dożywając do końca swych dni bez zmiany
                  swojego postępowania, czasem doprowadza się do sytuacji patowej, a
                  jedynie w nielicznych wypadkach udaje się wygrać sparring-partnerowi.
                  Zawsze jedna towarzyszą temu ogromne straty na szachownicy życia.

                  Podobnie jak w szachach, każdy doświadczony gracz jest w stanie
                  przewidzieć wiele ruchów naprzód.
                  Wie jak zagra jego przeciwnik, gdy on wykona jakiś ruch.
                  Wie co będzie potem, jakie będą tego konsekwencje.
                  Na początku, czy w środku gry nie wie się jak cała partia będzie
                  przebiegać, bo zawsze gdzieś w końcu któraś ze stron popełni jakiś
                  błąd, zmęczona długim czasem rozgrywki.
                  Wygrywają jednak zwykle arcymistrzowie.

                  Jest jednak pewna różnica między grą w szachy, a zyciem z
                  alkoholikiem.
                  Aby móc dobrze grać w szachy, potrzebna jest trzeźwa (nomen omen)
                  ocena sytuacji na planszy, młasnych możliwości, możliwości
                  przeciwnika.
                  Współuzależnione kobiety zaś nie myślą trzeźwo, więc zawsze
                  przegrywają.
                  Przegrywają wiele lat ze wswojego życia.

                  Szachista w ważnej rozgrywce nie słucha sugestii swojego przeciwnika
                  dotyczącej tego jak powinien zagrać, bo wie, że ten go chce zwieść.
                  Gdy szachista usłyszy radę co do tego jak powinien w tym momencie
                  zagrać od kogoś, kto ma większe doświadczenie niż on w tej grze,
                  zwykle słucha tej rady, bo wie, że tamten widzi i wie więcej niż on.

                  Współuzależnieni zaś nigdy takich rad nie słuchają.
                  Nie słuchają bo liczą na cud.
                  Na to, że akurat oni go doświadczą.
                  I zdarza się, że doświadczają.
                  Nigdy jednak wtedy, gdy na szachownicy stoją jeszcze jakieś jego
                  wartościowe figury do zbicia.
                  Cud może nastąpi dopiero wtedy, gdy wszystko stracisz - Ty i on.
                  A i to rzadko.
                  Wtedy zacznie się nowa partia. ....
                • kitty_v szanse dawane uzależnionym 10.06.09, 11:46
                  jeszcze to pozwolę sobie zacytować:

                  A szanse dawane alkoholikom?
                  Jest ich wiele.
                  - pierwsza,
                  - druga,
                  - trzecia,
                  - jeszcze jedna,
                  - jeszcze jedna,
                  - jeszcze jedna,
                  - kolejna,
                  - ostatnia,
                  - naprawdę ostatnia,
                  - ta już naprawdę ostatnia,
                  - jak już tym razem nie dotrzyma obietnic, to więcej nie będzie prosił,
                  - wie, że wszystko jego wina i wszystko zawalił, ale błaga o ostatnią,
                  - wie, że nie potrafi dotrzymać obietnicy, ale jak mu nie dasz ostatniej szansy
                  skończy z sobą,
                  - teraz już naprawdę skończy,
                  - jest nikim, jest bydlęciem, ale błaga o ostatnią,


                  itd....
            • nayna_20 Re: Partnerki narkomanów 06.12.20, 16:01
              Skąd się biorą w nas takie zachowania- czemu wciągamy się w takie relacje i dlaczego tak bardzo nas absorbują?

              Ja czuje, że nie chce być ze swoim chłopakiem alkoholikiem i narkomanem oraz mitomanem. Ale nie umiem odejść. Jak już odeszłam to tak bardzo bolało.. aż w końcu znowu wróciłam, bo błagał, przepraszal, mówił jak wszystko zrozumiałam.. i powtórka z rozrywki. Pijany nagadał mi okropnych słów i z nim zerwałam. Myślałam, że będzie spokój.. to za jakiś czas postanowił się zabijać, bo nie zasługuje na mnie, a mnie kocha i chce ze mną być. Więc znowu zaczął się kontakt.. a teraz ciągle coś jest nie tak. Staram się w to nie wchodzić, nie angażować ale marzę, że w końcu będzie dobrze.. o terapii nawet nie chce słuchać, mówi że nie otworzy się przed nikim i nie da mu nic terapia. Kiedyś chwilę chodził..
              • aaugustw Re: Partnerki narkomanów 06.12.20, 20:20
                Moze z tego (chaosu) wezmiesz cos dla siebie ?
                (nie mam czasu aby to oporzadkowac).
                "...Płakała niezliczoną ilość razy, kiedy spał z upojenia alkoholowego. Znosiła smród zimnego dymu i alkoholu, kiedy leżała obok niego. Mówiła rano do jego opuchniętej twarzy, wyrzucała mu, zagroziła, że teraz odejdzie. Przestań, krzyczy. To nie do zniesienia gdy jesteś pijany. Milczy. Telefony dzwonia a ona przeprasza. Mówi, że ma migrenę i musi leżeć w łóżku. Chroni go także przed przyjaciółmi. Mówi, że ma teraz kryzys i pije trochę więcej niż zwykle. Broni jego agresji wobec dzieci, sąsiadów i przyjaciół i raz po raz pozwala na zerwanie wspólnych przedsięwzięć, ponieważ w tej chwili nie może odejść. Czasami jest zła i wrzeszczy na niego. W ogóle o mnie nie myślisz Innym razem myśli, może to moja wina, że ​​pije ... Wszyscy jej mężczyźni pili, bili ją, dręczyli. Wszyscy partnerzy byli podobni do swojego ojca. A kiedy związek się kończył, natychmiast szukała kogoś, kto byłby taki sam. Zanim uzależniony ogłasza bankructwo, aż do prawdziwego upadku, często już doprowadzał swoje otoczenie, swoją rodzinę do ruiny gospodarczej i ludzkiej.

                Jeśli uzależnienie danej osoby staje się oczywiste, prawie zawsze w pobliżu są ludzie, którzy chcą jej pomóc i którzy mają przy tym zniechęcające doświadczenia. Zaczyna się od życzliwych próśb, obietnic i rozczarowań. Następują lęki, apele, groźby i argumenty. W końcu krewni są niewiele mniej bezradni niż sam uzależniony, ich myśli krążą wokół ich zachowania, ich życie jest mocno ograniczone - są współuzależnieni. Jednak uzależnienie bez związku jest nie do pomyślenia. Aby przetrwać psychicznie i fizycznie, umiejętność tworzenia więzi i zależności jest podstawowym wymogiem. Człowiek zadaje sobie pytanie: czy uzależnienie jest patologiczne? Dlaczego taka jestem Najwyraźniej my, ludzie, jesteśmy stworzeni do tego, by najlepiej prosperować w otoczeniu społecznym, w którym istnieje pewien stopień przywiązania, bliskości lub spójności, a także umiarkowany dystans. Zbyt duża bliskość lub przywiązanie niesie ze sobą ryzyko splątania, uzależnienia i utraty autonomii. Z drugiej strony zbyt duży dystans lub brak zaangażowania prowadzi do dystansu, izolacji i samotności. W obu tych przypadkach uzależnienie może stać się funkcjonalne: w jednym przypadku służy rozróżnieniu, w drugim uzależnienie staje się wiarygodnym partnerem.

                2. Wyjaśnienie terminów
                Uzależnienie W najszerszym sensie uzależnienie oznacza każde nałogowe zaspokajanie potrzeb, które są odczuwane jako przymusowe z nienormalnym, nie do zniesienia stanem wewnętrznego napięcia. Satysfakcja tylko chwilowo usuwa taki stan, a następnie w coraz większym stopniu powtarza się jako forma niezwyciężonej chciwości (www.suchtambulanz-ebersberg.de). Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zdefiniowała uzależnienie (zastąpione terminem wspouzależnienie) w 1957 w następujący sposób: Uzależnienie to „stan okresowego lub chronicznego odurzenia spowodowany wielokrotnym używaniem narkotyku naturalnego lub syntetycznego i charakteryzujący się czterema kryteriami:

                - niepohamowana chęć wzięcia i nabycia leku,
                - tendencja do zwiększania dawki (wzrost tolerancji),
                - psychiczne (nieodparte pragnienie, skupienie myśli i działania na substancji uzależniającej, równowagę wewnętrzną można osiągnąć jedynie za pomocą substancji uzależniających), przede wszystkim uzależnienie fizyczne (zwiększenie dawki, występujące objawy odstawienne) od działania leku, przy czym przejście od psychicznego do fizycznego Zależność jest płynna
                - szkodliwość dla jednostki i / lub społeczeństwa ”

                Ogólnie mówi się o następujących cechach osób uzależnionych i ich zachowaniu: Osoby dotknięte chorobą przejawiają silną wrażliwość emocjonalną i psychowegetatywną oraz niestabilność, charakteryzują się niskim poziomem integracji emocjonalnej, co przejawia się obroną przed uczuciami i impulsywnymi zachowaniami samokontroli. Masz trudności z nawiązaniem dojrzałych relacji z innymi ludźmi. Często są niespokojni, mają depresyjną podstawową strukturę z niestabilnością nastroju. Mogą wystąpić objawy hipochondryczne i nerwicowe konwersji. Osoby dotknięte chorobą mają zwykle wysoki poziom samooceny i wysokie wymagania osobiste (Gross, W., 1991).

                „Uzależnienie i wspouzależnienie ujawniają się jako utajona postawa i jako jawne wspoluzależnienie...."
                ----
      • kitty_v Re: Partnerki narkomanów 09.06.09, 12:06
        wiem, ja właśnie pracuję nad końcem współuzależnienia. Polecam książkę Melody
        Beattie na ten temat, wiele mi pomogła. Powodzenia dziewczyny, nie dajcie się
        zwariować. W takim związku nie ma prawdziwej miłosci, jęśli kttoś chce się
        niszczyć, nie pozwólcie, aby zniszczył i Was!!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka