Dodaj do ulubionych

czy sens planować dziecko?

30.06.09, 19:34
Jestem żoną alkoholika.Już pisałam wątek "co po terapi?żadnej gwarancji:( "
Mam dylemat.Odkąd mąż przestał pić i zaczął chodzić na terapię jest między
nami dużo lepiej.Nie powiem wspaniale,gdyż zgrzyty zawsze były są i będą.To
inne nieporozumienia,normlne,małżeńskie.Nie ma już awantur,piwek,kłótni.Jest
normalny dom.Oczywiście mam wiele obaw o następny dzień,boję się czy nie wróci
horror sprzed mesięcy.Nasz syn jest teraz taki radosny,szczęśliwy.W domu
miłośc,a nawet harmonia.Nie budzi się w nocy ,jest spokojny ,uśmiechnięty,a my
jesteśmy dla niego calym światem....mam 30 lat.W głębi serca marzę o drugim
dzidizusiu....ale....bardzo się boję.Obawiam się,że kiedyś pożałuje tej
decyzji ,gdy znów wróca złe dni.Mąż chce dziecka,choć powiedział mi ostatnio
taką rzecz"na terapii powiedzieli mi,że narazie nie mogę podejmować żadnych
ważnych decyzji"Cieszę się ,że tak otwarcie mi o tym powiedział.Wiem,że dla
niego nasz dom jest też najważniejszy.ALe gdy przypomnę sobie ciągłe kłótnie o
wszystko,spory odnośnie dziecka i innych spraw-odechciewa mi się.Co będzie
,jeśli będę w ciąży lub urodzę dziecko,a on znów wróci do starych nawyków.Wolę
być samodzielna,niezależna,gotowa na to ,by w sytuacji krytycznej odejść.Nie
pozwolę sobie na takie traktowanie jak kiedyś,na hałąs i awantury.Nie chcę by
moje dzieci cierpiały z powodu alkoholu.Co robić?codziennie mam inne
spojrzenie na ten temat...wiem,że alkoholizm to choroba.Wiele nauczyłam się o
niej.Powiedziałam swego czasu mężowi ,że wracam tylko pod warunkiem leczenia i
calkowitym zerwaniem z nałogiem.Mimo ,że teraz staram się go wspierać,czuję w
sercu ciepło i cieszę się każdą chwilą rodzinnej atmosfery ,to jednak boję
się planować dziecko,boję się podejmować zobowiązania.Nie wiem jaka decyzja
będzie właściwą?dziękuję za czas poświęcony na przeczytanie mego postu.pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • lafiorka-z Re: czy sens planować dziecko? 30.06.09, 19:58
      Pulinko, zatkało mnie właśnie... Oczywiście Twoje pytanie...
      O takie rzeczy nie pyta się na forum.
      • aaugustw Re: czy sens planować dziecko? 30.06.09, 21:02
        lafiorka-z napisała:
        > Pulinko, zatkało mnie właśnie... Oczywiście Twoje pytanie...
        > O takie rzeczy nie pyta się na forum.
        ______________________________________.
        A mnie zartkala twoja wypowiedz...!
        Co znaczy; O takie rzeczy nie pyta się na forum!
        A kogo ma zapytac...!? - Tu sa ludzie, ktorzy
        maja i mieli podobne doswiadczenia zyciowe...!
        Jest post zaimponowal mi dojrzaloscia i wnikliwoscia
        do problematyki... - Mam zamiar zaraz jej odpowiedziec...!
        A...
    • maras2011 Re: czy sens planować dziecko? 30.06.09, 20:43
      paulinakw napisała:

      Mąż chce dziecka,choć powiedział mi ostatnio
      taką rzecz"na terapii powiedzieli mi,że narazie nie mogę podejmować żadnych
      ważnych decyzji"Cieszę się ,że tak otwarcie mi o tym powiedział.


      Przynajmniej przez rok, daj mu czas , potrzebuje go .
      • 7zahir Re: czy sens planować dziecko? 30.06.09, 21:05
        maras2011 napisał:

        > paulinakw napisała:
        >
        > Mąż chce dziecka,choć powiedział mi ostatnio
        > taką rzecz"na terapii powiedzieli mi,że narazie nie mogę podejmować żadnych
        > ważnych decyzji"Cieszę się ,że tak otwarcie mi o tym powiedział.
        >
        >
        > Przynajmniej przez rok, daj mu czas , potrzebuje go .>


        Na Twoim miejscu porozmawiałabym na ten temat z terapeutą męża.
    • aaugustw Re: czy sens planować dziecko? 30.06.09, 21:36
      paulinakw napisała:
      > Jestem żoną alkoholika.
      - - - - - - - - - - - - -
      Witaj Paulinko... - Jestem trzezwym alkoholikiem, zonatym (dwoje
      doroslych juz dzieci). Zyjemy dzis z zona szczesliwie i juz bez
      obciazen (po)alkoholowych...
      ___________________________________________________.
      paulinakw napisała dalej:
      > Mam dylemat.Odkąd mąż przestał pić i zaczął chodzić na terapię
      jest między nami dużo lepiej.Nie powiem wspaniale,gdyż zgrzyty
      zawsze były są i będą.To inne nieporozumienia,normlne,małżeńskie.Nie
      ma już awantur,piwek,kłótni.Jest normalny dom.
      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
      W naszym domu byla podobna, (jezeli nie taka sama) atmosfera...-1:1
      Klotnie dalej byly, (one sa i dzisiaj), ale to nie sa te nagminne
      klotnie o podlozu alkoholowym... - U Was tez widac juz postep! ;-)
      ____________________________________________________________.
      paulinakw napisała dalej:
      Oczywiście mam wiele obaw o następny dzień,boję się czy nie wróci
      horror sprzed mesięcy.Nasz syn jest teraz taki radosny,szczęśliwy.
      W domu miłośc,a nawet harmonia.Nie budzi się w nocy ,jest
      spokojny ,uśmiechnięty,a my jesteśmy dla niego calym światem....
      - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
      Twoje obawy i niepokoj to jak najbardziej normalna sprawa... - W
      koncu przyzwyczajal Cie systematycznie przez lata do tego, ze kiedy
      Ty majac wieczna nadzieje myslalas ze dzisiaj takze wroci trzezwy,
      on (i ja tez) wracalismy pijani. Nie mozna bylo na nas polegac. Nie
      moglismy zapewnic wypelniania obowiazkow i bycia doroslym...
      Po dzien dzisiejszy wspominamy z zona, jak pojechalem do sklepu
      budowlanego po sruby, a ze zajelo mi to wiecej, anizeli normalnie
      czasu, spoznilem sie mocno... - W drzwiach stala zona, rece jej sie
      trzesly, prawie plakala. Myslala, ze ja poszedlem pic... - Bylo to
      grubo ponad 1 rok mojej abstynencji...! Dzis juz sie o mnie nie
      boi...!
      _________________________________________.
      paulinakw napisała dalej:
      > ...marzę o drugim dzidizusiu....ale....bardzo się boję.Obawiam
      się,że kiedyś pożałuje tej decyzji ,gdy znów wróca złe dni.Mąż chce
      dziecka,choć powiedział mi ostatnio taką rzecz"na terapii
      powiedzieli mi,że narazie nie mogę podejmować żadnych
      ważnych decyzji"Cieszę się ,że tak otwarcie mi o tym powiedział...
      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
      To jest bardzo wazne co powiedzieli mu na terapii...
      Notabene wziete to jest z Programu AA, ktory sugeruje w pierwszym
      okresie abstynencji, (nie mylic z trzezwieniem), nie podejmowac
      zadnych wazniejszych decyzji, bo wiadomym jest ze kazdy alkoholik
      chcialby jak najszybciej odrobic wszystkie te straty i zle rzeczy,
      ktore narobil w przeszlosci i popada w pulapke emocjonalna i nie
      wytrzymuje tego napiecia nerwowego, ktore sobie narzucil...
      Gdybys byla wiecej wyczulona na mechanizmy tej choroby (tu klaniaja
      sie u Ciebie braki w Mityngach A-Anonu) ;-) wiedzialabys, ze takie
      zachowanie meza swiadczy jeszcze o tym, ze on potrzebuje jeszcze
      czasu zanim rozpocznie trzezwienie, (bez AA i innych trzezwych
      alkoholikow moze zapomniec o jakimkolwiek rozwoju osobistym...!).
      Pamietaj, ze on sam boi sie o siebie samego... - Mialem to uczucie w
      pierwszym okresie abstynencji... - Balem sie, ze znowu strace to
      wszystko co mnie zaczelo ogarniac...
      ________________________________________________.
      paulinakw napisała dalej:
      Wiem,że dla niego nasz dom jest też najważniejszy.ALe gdy przypomnę
      sobie ciągłe kłótnie o wszystko,spory odnośnie dziecka i innych
      spraw-odechciewa mi się...
      - - - - - - - - - - - - -
      Gdyby i dla Ciebie ten (jak piszesz) Wasz dom naprawde byl tak wazny
      chodzilabys rownolegle z mezem na Mityngi Al-Anon (a on do AA)...
      A...
      Ps. Odechcialo mi sie pisac, kiedy widze jak ludzie chca byc tylko
      obslugiwani przez kompa, najlepiej w bialych rekawiczkach, zamiast
      podniesc 4-litery i pojsc po to szczescie i niebo na Mityng...
      • paulinakw do aaugustw 01.07.09, 08:40
        dziękuję za Twoją odpowiedź.Wiesz,zaczęłam chodzić na spotkania dla
        współuzależnionych.jednak po kilku razach stwierdziłam ,że kosztuje mnie to dużo
        zdrowia.Po prostu nie mogłam znieść tego,że ja z nadzieją w sercu dałam szanse
        mężowi,a obok płacze kobieta która też kiedyś miała nadzieję i też szansę dała
        ,a dzisiaj rozwodzi,szarpie i ...żałuje.Może powinnam wrócić na te
        spotkania,jednak na co dzień chcę nie mysleć o tym problemie.Dzisiaj czuję,jakby
        go nie było.Jakby ten rozdział zamknął się.Nie chcę co wtorek przypominać sobie
        jak było źle.To nie tak jak piszesz ,że stać mnie tylko na pisanie postu...że to
        wygodne itd.Chodziłam na spotkania Al-anon,na indywidualne,byłam nawet w ośrodku
        zdrowia psychicznego ,a gdy jeszcze nie wiedziałam,że to alkohol wszystko psuje
        w naszym domu-ratowałam związek w poradni małżeńskiej.Przeczytałam parę książek
        m.in Beaty Pawlikowskiej w "Dżungli miłości" (polecam)...staram się,choć nie raz
        nie wiem jak żyć i postepować.Pewnie nauczylabym sie uczeszczajac na terapię,ale
        naprawdę te spotkania mnie po prostu wypalały.te monologi ludzi
        płaczących,walczących z alkoholem w rodzinie.Powiedz mi,jak mogę wspierać
        męża??on nie chce rozmawiac o tej sprawie,nie chce bym go pytała o cokolwiek.Nie
        pije 4 miesiąc.Zawsze myslę,że gdy będzie między nami źle to on podda się...ta
        cholerna obawa!wszystko psuje....czasem mówi tylko,że terapia mu czas zabiera.Że
        on wie już ,że pić nie będzie.Że niby spotkania pomagaja mu,ale to aż tyle
        godzinw tygodniu.Że chce zapomniec o tym jak było żle,a te spotkania mu o tym
        przypominaja.Wtedy własnie wątpię,czy zrozumiał,że leczy się dla siebie??Czy
        robi to tylko dla mnie i dla synka?Nachodzi więc wątpliwość:czy zrozumiał już
        ,że na zawsze musi porzucić picie i ,że robi to głównie dla samego siebie?Mam
        wrażenie ,że czasem żaląc się,że znów musi 3 godziny siedziec na terapii podczas
        gdy wolalby np.byc na dzialce z rodziną-oczekuje ode mnie jakiejs opinii.Co mam
        mu mówić? "Nie idź""? "idź" ? "rób co chcesz?" zapytalam o to swoja
        terapeutkę.Powiedziała powiedz mu,że to pytanie nie do ciebie tylko do osoby
        prowadzącej go....tak więc robię...ale ciąglę boję się...
        Ciesze,się aaugustw ,że twoje Życie ułożyło się.To daje mi nadzieję,że może być
        dobrze:) dziękuję
        • hepik1 Re: do aaugustw 01.07.09, 09:33
          >zaczęłam chodzić na spotkania dla
          > współuzależnionych.jednak po kilku razach stwierdziłam ,że kosztuje mnie to dużo
          o

          > chce zapomniec o tym jak było żle,a te spotkania mu o tym
          przypominaja.

          To jaka różnica między toba i nim?
          Taka,że ty juz skończyłaś a on za chwilę?
          Praca wytęzona męża trwa.Żeby nie było na niego.
          "Alibi" ma już piękne ;)
          Teraz ,podejrzewam czeka tylko na jedno zdanko-choć mężu drogi na działeczkę,bo i po co się zadawac z tymi pijakami z terapii ;)
          • deoand Re: do aaugustw 01.07.09, 10:33
            4 miesiące nie pije - co to za wynik ?

            Najdzie chcica i sie napije ....

            Jak wychowasz jedno dziecko to i drugie pewno też .. wcześniej czy później
            pewno będziesz wychowywała dzieci sama

            ogólnie trudny twój los ale masz ciało cos chciało

            Pomódl sie lepiej bo to ostatnia nadzieja !

            a może ....

            pzdr deoand
            • hepik1 Re: do aaugustw 01.07.09, 10:57
              Z dwójką dzieci na karku zawsze trudniej wykopac alkoholika czy samej zabrać manatki.
              Ma chłop głowe na karku i tyle.
        • aaugustw Do Pauliny... 01.07.09, 11:05
          paulinakw napisała:
          > ...Powiedz mi,jak mogę wspierać męża??
          _______________________________________.
          Paulinko odpowiem na Twoj list wieczorem.
          Teraz wybieram sie z rodzina na basen...
          A...
          Ps. Na razie niech Ci wystarczy ta pierwsza
          wypowiedz Hepika... - Te druga zlekcewaz,
          jest glupia...!
          • 1962wolf Re: Do pauliny... 01.07.09, 11:26
            dziecko to nie zabawka. jako zwornik malzenstwa tez nie
            zawsze sie sprawdza. a sugestia, by w pierwszym roku nie
            podejmowac radykalnych decyzji itd etc............jest
            sensowna jak malo. poczatkowy entuzjazm z abstynencji,
            powolne sukcesy tzw. trzexwienne......w koncu mina Twojemu
            mezowi. i dopiero wtedy bedzie mogl niepochopnie spojrzec
            na sprawe. Ty zreszta tez. rok nie wiecznosc........a
            spieprzyc latwo komus zycie...w tym przypadki sobie, i
            dzieciom.
            alkoholicy i ich zony.jak pisal August.dosc dlugo sie
            borykaja ze starymi obawami i strachami.wystarczy ,ze raz
            Twoj maz nie wroci na czas.bo cos go w firmie zatrzyma. a
            Twoja pierwsza mysl bedzie: " pijany?"

            nie spieszcie sie z dzieckiem...........ale to tylko moje
            zdanie .nie zadna rada ,ani opinia.
            powodzenia Wam obojgu.......

            ps- nie wystrasz sie odrobiny cynizmu i ironii na tym forum.
            tak tu juz jest....wiekszosc to pospolici alkoholicy w koncu
            hej
            • hepik1 Re: Do pauliny... 01.07.09, 13:37
              Jest jeszcze przypowieść o roślince po pierwszym roku i kotku po drugim.
              Jak przeżyja w dobrej kondyncji mozna podejmowac poważne decyzje ;)
              • 1962wolf Re: Do pauliny... 02.07.09, 09:52
                hepik1 napisał:

                > Jest jeszcze przypowieść o ........... kotku po drugim.
                > Jak przeżyja w dobrej kondyncji mozna podejmowac poważne decyzje ;)


                i jest najwazniejsza przypowiesc. o kocie w worku
                • aaugustw Do wolfa... 02.07.09, 12:46
                  1962wolf napisał:
                  > i jest najwazniejsza przypowiesc. o kocie w worku
                  ___________________________________________________.
                  Sam widzisz, ze alkoholik nie ma innego wyboru...!
                  A...

        • nikolinaa Re: do aaugustw 01.07.09, 17:25
          Po prostu nie mogłam znieść tego,że ja z nadzieją w sercu dałam szanse
          > mężowi,a obok płacze kobieta która też kiedyś miała nadzieję i też szansę dała
          > ,a dzisiaj rozwodzi,szarpie i ...żałuje.Może powinnam wrócić na te
          > spotkania,jednak na co dzień chcę nie mysleć o tym problemie.Dzisiaj czuję,jakb
          > y
          > go nie było.Jakby ten rozdział zamknął się.Nie chcę co wtorek przypominać sobie
          > jak było źle.
          Witaj. Przez 7 lat bylam zona alkoholika. Teraz jestesmy w separacji od roku,
          niedlugo rozwod.
          Doskonale rozumiem twoje dylematy.

          W odniesieniu do powyzszego cytatu chce ci napisac, ze nie wolno ci zapominac o
          zlych chwilach. Tez tak robilam, a potem kiedy maz sie napil przezywalam to
          niesamowicie i robilam rozne glupstwa zeby tylko zwrocic jego uwage na mnie,
          dzieci i nasze cierpienia. Musisz sprobowac pogodzic sie z nalogiem meza. Po
          prostu przyjac sprawy takimi jakie sa. Musisz miec swiadomosc ze kiedys moze
          (choc nie musi) przyjsc ten straszny dzien ze twoj slubny wkroczy do domu
          chwijnym krokiem. Ja wiem ze to boli. Ale musisz byc tego po prostu swiadoma.
          Moze twoj maz sie nawroci, czego zycze wam z calego serca, ale nie mozesz
          odwaracac sie od tego bylo i udawac ze to tylko zly sen.
          Zyjesz z alkoholikiem, zyjesz na bombie. Tak to niestety wyglada. Trzezwienie,
          wychodzenie z nalogu zostaw jemu, bo przysiegam ci ze ty nic a nic nie jestes w
          stanie zrobic by mu pomoc, oprocz okazywania mu wsparcia duchowego. Nic wiecej.
          Spotkasz sie zapewne zarowno na tym forum jak i u psychologa, czy na grupie dla
          zon z radami, bys zajela sie teraz soba. I to jest to. Nie bede tego rozwijac bo
          musze zaraz wyjsc z domu.
          Trzymaj sie i pamietaj ze swiat jest piekny niezaleznie od tego twoj maz pije
          czy tez nie:)

          • aaugustw Do Nikoliny... 01.07.09, 20:35
            nikolinaa napisała:
            > ... Spotkasz sie zapewne zarowno na tym forum jak i u psychologa,
            czy na grupie dla zon z radami, bys zajela sie teraz soba. I to jest
            to.
            > Trzymaj sie i pamietaj ze swiat jest piekny niezaleznie od tego
            twoj maz pije czy tez nie:)
            ______________________________________________.
            Brawo Nikolinaa... - Ciesze sie, ze Cie slysze!
            Pozdrawiam serdecznie...!
            A... ;-))
            • nikolinaa Re: Do Nikoliny... 01.07.09, 23:57
              aaugustw napisał:
              Ciesze sie, ze Cie slysze!
              > Pozdrawiam serdecznie... !

              Witaj Auguscie,tez sie ciesze z tego powodu ze jeszcze mnie slychac :) Pozdrawiam
              • aaugustw Re: Do Nikoliny... 02.07.09, 10:02
                nikolinaa napisała:
                > Witaj Auguscie,tez sie ciesze z tego
                powodu ze jeszcze mnie slychac :)
                Pozdrawiam
                ______________________________________.
                Kogo stac na takie mysli, tego dlugo
                bedzie jeszcze slychac...! ;-))
                A...
          • paulinakw do aaugustw 02.07.09, 09:31
            Na spotkaniu Al-Anon byłam 3 razy.Trafiłam chyba po prostu źle.Grupa bardzo
            liczna,nie realizowano programu.W zasadzie cały czas,ktoś cos mówił o swojej
            aktualnej sytuacji...często smutnej...Zanim wszyscy się wypowiedzieli ,trzeba
            było kńczyć miting.Dzisiaj jednak zadzwonię tam i umówię się na spotkanie z
            terapeutką.Spytam o mitingi innej grupy...Dziękuję za wszystkie wskazówki.
            O alkoholizmie powinni uczyć już w szkole,i to przez wiele lat.Może wtedy mniej
            byłoby alkoholików dzisiaj.Ludzie po prostu nie rozumieją ,że te cholerne piwko
            pite codziennie sprowadzi któregoś dnia ich świat na dno....
            • aaugustw Re: do aaugustw 02.07.09, 10:30
              Paulinakw napisała:
              > ...Dzisiaj jednak zadzwonię tam i umówię się na spotkanie z
              > terapeutką.Spytam o mitingi innej grupy...
              - - - - - - - - - - - - - - -
              To juz jest cos Paulina...! ;-))
              Zycze powodzenia, konsekwencji i duuuzo cierpliwosci...!
              (na poczatku Ty masz duzo do powiedzenia. Badz dla niego jeszcze tym
              motorem, np. kiedy lenistwo probuje zwyciezyc pojscie na Mityng!).
              Pytaj dalej, kiedy cos Cie meczy, lub kiedy bedziesz miala "dola"...
              ___________________________________________________.
              Paulinakw napisała:
              > O alkoholizmie powinni uczyć już w szkole,i to przez wiele
              lat.Może wtedy mniej byłoby alkoholików dzisiaj.Ludzie po prostu nie
              rozumieją ,że te cholerne piwko pite codziennie sprowadzi któregoś
              dnia ich świat na dno....
              - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Podobnie jak i Ty uwazam i mimo, ze bardzo szanuje wszystkie
              tradycje przenoszone z dziada pradziada, te jedyna uwazam za
              cholernie glupia i chora, bo dlaczego czlowiek niby powinien
              zmieniac swoja swiadomosc chemicznie, kiedy ten swiat jest taki
              piekny na trzezwo...!
              Kiedys probowalem znalezc jedna rzecz, ktora robilbym lepiej po
              spozyciu alkoholu, (praca, sex, prowadzenie auta, etc...), nie
              znalazlem ani jednej...
              A co do szkol, tu musze powiedziec, ze sa Grupy AA, ktore urzadzaja
              w szkolach Mityngi informacyjne dla mlodziezy, bo sami nauczyciele,
              ktorzy nie sa uzaleznieni od tej choroby, zepsuliby tylko wszystko...
              Tak, czy owak, mysle ze liczba alkoholikow nie zmniejszy sie przez
              to, gdyz kazdy uwaza ze da sobie rady i ze nie jest alkoholikiem,
              ale to "dno" nie musi byc tak glebokie...
              (kiedys, przed powstaniem AA, kiedy alkoholizm nie byl traktowany
              jako choroba ludzie popelniali samobojstwa uwazajac siebie za
              slabeuszy, za ludzi bez silnej woli, za margines spoleczny, itd...
              itp...
              A...
        • aaugustw Do Pauliny... 01.07.09, 21:00
          paulinakw napisała:
          > ...Wiesz,zaczęłam chodzić na spotkania dla współuzależnionych.
          jednak po kilku razach stwierdziłam ,że kosztuje mnie to dużo
          > zdrowia.Po prostu nie mogłam znieść tego,że ja z nadzieją w sercu
          dałam szanse mężowi,a obok płacze kobieta która też kiedyś miała
          nadzieję i też szansę dała,a dzisiaj rozwodzi,szarpie ...żałuje.
          - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Przyznam, ze dziwne to musi byc Al-Anon, gdzie placza kobiety i
          zgrzytaja zebami na wspomnienie o alkoholiku...(!?).
          Kiedy ja wychodze na dwor po zakonczonym naszym Mityngu AA, spotykam
          • aaugustw Re: Do Pauliny... 01.07.09, 21:05
            Urwalo poprzedni post pisany do Pauliny, wiec probuje go
            powtorzyc...!
            ________________________________________________________.
            paulinakw napisała:
            > ...Wiesz,zaczęłam chodzić na spotkania dla współuzależnionych.
            jednak po kilku razach stwierdziłam ,że kosztuje mnie to dużo
            > zdrowia.Po prostu nie mogłam znieść tego,że ja z nadzieją w sercu
            dałam szanse mężowi,a obok płacze kobieta która też kiedyś miała
            nadzieję i też szansę dała,a dzisiaj rozwodzi,szarpie ...żałuje.
            - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            Przyznam, ze dziwne to musi byc Al-Anon, gdzie placza kobiety i
            zgrzytaja zebami na wspomnienie o alkoholiku...(!?).
            Kiedy ja wychodze na dwor po zakonczonym naszym Mityngu AA, spotykam
            usmiechniete twarze kobiet "al-anonek" i dwoch mezczyzn, ktorych
            zony pija... - Usmiechniete twarze to za malo napisane... - Oni
            promieniuja szczesciem, wolnoscia, niezaleznoscia, madroscia
            zyciowa, wyzwoleniem sie...!
            To o czym Ty mi piszesz swiadczy tylko o tym, ze bylas moze jeden,
            (gora dwa razy) na Mityngu Al-Anon. Inaczej wiedzialabys, ze juz
            Pierwszy Stopien Al-Anonu brzmi: "Przyznalismy, ze jestesmy bezsilni
            wobec alkoholu i ze nie jestesmy w stanie... itd...".
            Twoja wiec powyzsza argumentacja jest dla mnie co najmniej
            podejrzana...! ;-)
            _________________________________________________.
            paulinakw napisała dalej:
            > ...Może powinnam wrócić na te spotkania,jednak na co dzień chcę
            nie mysleć o tym problemie.Dzisiaj czuję,jakby go nie było.Jakby ten
            rozdział zamknął się.
            - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            Dziewczyno...! - Twoj maz jest chorym smiertelnie alkoholikiem i
            jezeli Wy o tym zapomnicie, to ta choroba (nie daj Boze smierc) Wam
            sie sama przypomni...!
            Na spotkania te nie powinnas tam wrocic, Ty powinnas tam biec...!
            Problem jest ten, (jak mowi Biblia) ze kazdemu wedlug jego wiary...
            Ty z mezem uwazacie ze znacie juz wszystko, ze to starczy...
            Coz, z tym trudno mi polemizowac... Wasz wybor... - Wasza wiara...!
            Dzisiaj zadzwonil do mnie taki jeden "potrzebujacy", ktory w tej
            chwili pije nieprzerwanym ciagiem juz dwa miesiace i pytal mnie co
            ma robic... - Poradzilem mu Mityngi AA a kiedy chcialem podac wykaz
            adresow mityngowych, on zaczal jajczyc... - Raz mowil, ze za daleko,
            ze nie ma auta, potem ze nie zna niemieckiego i pare innych jeszcze
            odbic, ale miarke swoja przebral kiedy mi powiedzial, ze on zna
            mechanizmy tej choroby, ze chodzil w Polsce na Mityngi AA, jemu
            tylko zawsze (teraz uwaga!) otwiera sie jedna klapka mozgowa, ktora
            mu mowi, ze on potrafi kontrolowanie pic... - Wiec ja mu na to ,
            ze on wlasnie te klapke musi zalac gorzala... - Poradzilem mu aby
            poszedl dalej ostro pic, bo to przyblizy go do otrzezwienia i (moze)
            do gotowosci robienia cos ze soba...! W tym samym momencie poprosil
            mnie o adres naszego Mityngu, oddalonego od miejsca jego
            zamieszkania ok. 140 km. (kolo siebie takze ma Mityng AA -
            polskojez.) - To tak, na marginesie, jak chora psychicznie moze byc
            swiadomosc alkoholika...
            _____________________________________.
            paulinakw napisała dalej:
            > ...Nie chcę co wtorek przypominać sobie jak było źle...
            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            W AA, Al-Anon i we wszystkich innych Wspolnotach 12-krokowych nie
            mowi sie o tym gnoju i szambie naprodukowanym przez lata w
            przeszlosci...
            Z przeszloscia trzeba sie pogodzic... - Jej nie umiemy juz
            wyprostowac... - Tu trzeba postawic szeroka kreche i nigdy wiecej
            juz jej nie przekraczac do tylu...!
            Liczy sie tylko jedno, jak zostala ta choroba zatrzymana i co robie
            w tym kierunku DZISIAJ...!
            ______________________________________________________.
            paulinakw napisała dalej:
            > ...staram się,choć nie raz nie wiem jak żyć i postepować.Pewnie
            nauczylabym sie uczeszczajac na terapię,ale naprawdę te spotkania
            mnie po prostu wypalały.te monologi ludzi płaczących,walczących z
            alkoholem w rodzinie.Powiedz mi,jak mogę wspierać męża??
            - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            A kto stoi Tobie na drodze, zeby wiedziec jak zyc i jak
            postepowac...!?
            A co do tych "wypalajacych" spotkan, jezeli to prawda, (ja w to nie
            wierze), to zmien Grupe...!
            Ty nie masz walczyc, Ty masz rozpoczac prace w Programie i w mysl
            Stopnia 1, okazac sie bezsilna wobec alkoholu...
            _______________________________________________.
            paulinakw napisała dalej:
            > ...on nie chce rozmawiac o tej sprawie,nie chce bym go pytała o
            cokolwiek.Nie pije 4 miesiąc.Zawsze myslę,że gdy będzie między nami
            źle to on podda się...ta cholerna obawa!wszystko psuje....czasem
            mówi tylko,że terapia mu czas zabiera.Że on wie już ,że pić nie
            będzie...
            - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            Znam pare przypadkow tak szybkiego "wyleczenia sie" z tej
            niewyleczalnej choroby, jaka jest alkoholizm... - Dzisiaj czesci z
            nich udalo sie przestac pic jeszcze za zycia... - Wrocili na
            spotkania z innymi trzezwymi alkoholikami - do AA...
            *Uwaga: W tym miejscu musze napisac, ze istnieje bardzo maly procent
            pijacych, ktorzy potrafili po terapii (bez dalszego odwiedzania AA)
            stac sie abstynentami, oczywiscie pozbawiajac sie jakiegokolwiek
            rozwoju osobistego...! - Malo tego istnieje maly promil pijakow,
            ktorzy potrafili wrocic do picia kontrolowanego... - Mnie ta sztuka
            sie nie udala... - Raz (po ponad 5 latach abstynencji) sprobowalem i
            po paru tygodniach picia powrocilem tam, gdzie kiedys skonczylem -
            na odtruciu w szpitalu...
            ___________________________________________________.
            paulinakw napisała dalej:
            > ... Że niby spotkania pomagaja mu,ale to aż tyle
            > godzinw tygodniu.Że chce zapomniec o tym jak było żle,a te
            spotkania mu o tym przypominaja.
            - - - - - - - - - - - - - - - - -
            Widze, ze nadajecie na tej samej fali...! ;-))
            ________________________________________.
            paulinakw napisała dalej:
            > ... Mam wrażenie ,że czasem żaląc się,że znów musi 3 godziny
            siedziec na terapii podczas gdy wolalby np.byc na dzialce z rodziną-
            oczekuje ode mnie jakiejs opinii.
            - - - - - - - - - - - - - - - - -
            Jest takie powiedzenie w AA: "Najwazniejsze naprzod".
            Jezeli uwazacie, ze ogrodek jest wazniejszy dla Was,
            (gril, piweczko, etc...!) ;-)) od meza (i Twojej) choroby
            to czemu nie... - Moze ta droga jest dla Was wlasciwa...(!?).
            _______________________.
            paulinakw napisała dalej:
            > ... Co mam mu mówić?
            - - - - - - - - - - - -
            Zastanow sie lepiej: Co chcesz sobie powiedziec...!?
            A...
            Ps 1. Slyszalem, ze chcesz drugie dziecko... - Ty je juz masz,
            a przynajmniej tak swego meza traktujesz...!
            ------------------------------------------
            > Ciesze,się aaugustw ,że twoje Życie ułożyło się.To daje mi
            nadzieję,że może być dobrze:) dziękuję
            - - - - - - - - - -
            Wlozylismy z zona na poczatku troche w to pracy... - Dzisiaj
            zbieramy owoce i sluzymy innym, ktorzy potrzebuja jeszcze
            pomocy... - Chcemy to robic to konca naszego zycia... - Tego nowego,
            (drugiego), podarowanego nam zycia...!
            Wy takze mozecie miec to samo. Nie jestem lepszym alkoholikiem od
            Twego...! ;-))
            • deoand Re: Do Pauliny... 01.07.09, 23:16
              edy ja wychodze na dwor po zakonczonym naszym Mityngu AA, spotykam
              usmiechniete twarze kobiet "al-anonek" i dwoch mezczyzn, ktorych
              zony pija... - Usmiechniete twarze to za malo napisane... - Oni
              promieniuja szczesciem, wolnoscia, niezaleznoscia, madroscia
              zyciowa, wyzwoleniem sie...!

              O Dzisus August ty naprawdę jesteś mądry inaczej - a nie chciałem wierzyć ??
              • aaugustw Do deo... (in excelsis). 02.07.09, 10:00
                deoand napisał:
                > ...O Dzisus August ty naprawdę jesteś mądry inaczej - a nie
                chciałem wierzyć??
                ________________________________________________________.
                A widzisz deo, teraz cie skreca z zawisci i zazdrosci...!
                A mowilem, ze do wiary potrzeba duzo madrosci - (niem. przyslowie),
                ale w to nie potrafiles juz uwierzyc, no bo i skad mialo sie to
                wziasc...(!?) :-((
                Tolstoj powiedzial:
                "Ludzkie zycie bez wiary jest zyciem zwierzecia" ;-))
                A...
              • rarely Re: Do Pauliny... 02.07.09, 16:27
                deoand napisał:

                > edy ja wychodze na dwor po zakonczonym naszym Mityngu AA, spotykam
                > usmiechniete twarze kobiet "al-anonek" i dwoch mezczyzn, ktorych
                > zony pija... - Usmiechniete twarze to za malo napisane... - Oni
                > promieniuja szczesciem, wolnoscia, niezaleznoscia, madroscia
                > zyciowa, wyzwoleniem sie...!
                >
                > O Dzisus August ty naprawdę jesteś mądry inaczej - a nie chciałem wierzyć
                > ??

                Dobre :) on nie jest madry inaczej to po prostu debil
                • aaugustw Do hepi rarely...!! ;-)) 02.07.09, 20:10
                  rarely napisał:

                  > deoand napisał:
                  > > O Dzisus August ty naprawdę jesteś mądry inaczej - a nie
                  chciałem wierzyć
                  - - - - - - - - - - -
                  > Dobre :) on nie jest madry inaczej to po prostu debil
                  ______________________________________________________.
                  Mędrcy wschodni, nie kłóćcie się o stan jego umysłu...!
                  Tu liczy sie tylko to, ze on jest trzezwy...!
                  (w przeciwienstwie do was).
                  A... ;-))
                  Ps. rarely, czemu sie eliminujesz sam z tego zycia...!?
                  (nie moglem ci wczesniej odpisac, bylem na basenie...!)
    • stokrotka_beauty Re: czy sens planować dziecko? 03.07.09, 00:50
      kochana paulino. odpowiedz jest zawarta w poscie:).maz powiedzial Ci, ze nie
      powinien podejmowac teraz zadnych waznych decyzji i ja rozumiem. ciesz sie z
      tego, ze on stal sie taki odpowiedzialny:). jest bardzo duza szansa, ze za rok
      on sam zapragnie tego dziecka, a jaka radosc by byla jak by to byla corka:).
      faceci glupieja za corkami:). ona napewno potrafilaby mu w glowie poprzestawiac
      jak to kazda kobieta:).
      • 1962wolf Re: czy sens planować dziecko? 03.07.09, 07:29
        stokrotka_beauty napisała:

        > kochana paulino. ...............> jak to kazda kobieta:).


        ktos tu wyrazil lekkie zdziwienie. ze forum to nieco dziwne
        miejsce na zadawanie pytan, o takim "ciezarze gatunkowym"--
        //dziecko teraz, czy potem, a jesli potem to kiedy, a moze
        jednak teraz ?//........i po namysle, sie zgadzam z tym
        zdziwieniem. jak to jednak czesto tutaj bywa. ktos zadaje
        dramatyczne, lub zgola najwazniejsze pytanie swego
        teraxniejszego zycia. userzy , mniej , lub bardziej sie
        angazuja. wnikliwie nawet czytaja, bo z reguly jest to temat
        najaktualniejszy , czyli niedawny.........a zalozyciel tematu,
        po 2,3 postach....myk , myk, i tyle go widzieli. czyli ,
        to co podobno wazne dla jednych, jest powierzchowne dla
        drugich........w tym i posiadanie dzieci. bocian wszystko
        zniesie. ale wychowac juz nie bardzo.
        hej
        • aaugustw Re: czy sens planować dziecko? 03.07.09, 08:32
          1962wolf napisał:
          > ktos tu wyrazil lekkie zdziwienie. ze forum to nieco dziwne
          > miejsce na zadawanie pytan, o takim "ciezarze gatunkowym"--
          > //dziecko teraz, czy potem, a jesli potem to kiedy, a moze
          > jednak teraz ?//........i po namysle, sie zgadzam z tym
          > zdziwieniem. jak to jednak czesto tutaj bywa. ktos zadaje
          > dramatyczne, lub zgola najwazniejsze pytanie swego
          > teraxniejszego zycia. userzy , mniej , lub bardziej sie
          > angazuja. wnikliwie nawet czytaja, bo z reguly jest to temat
          > najaktualniejszy , czyli niedawny.........a zalozyciel tematu,
          > po 2,3 postach....myk , myk, i tyle go widzieli...
          ___________________________________________________.
          Wolfie, po pierwsze (i najwazniejsze), wszystko w tym
          watku zostalo juz powiedziane "zalozyciel tematu"...
          Teraz potrzeba juz tylko przystapic do "pracy" w
          realnym swiecie...
          Po drugie (najmniej wazne) nie miej pretensji do nikogo,
          tylko dlatego, ze twoj "namysl" trwal tak dlugo,
          doprowadzajac cie do tej konkluzji - po czasie...
          A...
          • 1962wolf Re: czy sens planować dziecko? 03.07.09, 08:36
            aaugustw napisał:

            >
            > Teraz potrzeba juz tylko przystapic do "pracy" w
            > realnym swiecie...
            > > A...


            czyli kolejne dziecko w drodze
            • aaugustw Re: czy sens planować dziecko? 03.07.09, 09:30
              1962wolf napisał:

              > aaugustw napisał:
              > > Teraz potrzeba juz tylko przystapic do "pracy" w
              > > realnym swiecie...
              > > > A...
              - - - - - - - - - - -
              >
              > czyli kolejne dziecko w drodze
              ________________________________.
              Ja nazywam to nowonarodzeniem...!
              (samego siebie...) - Drugie zycie
              A...
              • 1962wolf Re: czy sens planować dziecko? 03.07.09, 09:35
                aaugustw napisał:

                > 1962wolf napisał:
                >
                >
                > Ja nazywam to nowonarodzeniem...!
                > (samego siebie...) - Drugie zycie
                > A...


                dobrze by bylo.......gdyby tak sie stalo.......cokolwiek to
                znaczy.

                ale sadze ,ze moja wersja-------jest blizsza prawdy i tak
                sie stanie. nie zebym sie smusil. choc cieszysc tez nie mam
                powodu.
                do dzieci i zwierzat. mam wbrew pozorom stosunek wysoce
                powazny, emocjonalnie zaangazowany itd etc.
                powodzenia Guciek
                • aaugustw Re: czy sens planować dziecko? 03.07.09, 10:23
                  1962wolf napisał:
                  > dobrze by bylo.......gdyby tak sie stalo.......cokolwiek to
                  > znaczy.
                  > ale sadze ,ze moja wersja-------jest blizsza prawdy i tak
                  > sie stanie...
                  _____________________________________.
                  Najwazniejsze naprzod, a wiec choroba:
                  (dla religijnych):
                  "Choroba ta nie zmierza ku smierci, ale ku chwale Bozej" -
                  Sw. Jan 11,4
                  (dla ateistow):
                  "Chory, ktory stworzy sobie swoj wlasny swiat jest uratowany" -
                  Zenta Maurina
                  A...
                  Ps. "Tylko pokonane choroby maja swoj sens" - (W. Mitsch)
                  "Sens kazdej choroby; jej przezwyciezenie" - (Z. Maurina)
                  • 1962wolf Re: czy sens planować dziecko? 03.07.09, 10:34
                    aaugustw napisał:

                    > > "Chory, ktory stworzy sobie swoj wlasny swiat jest uratowany" -
                    > Zenta Maurina
                    >

                    na ten temat , a rozne opinie.......schizofrenicy i
                    alkoholicy sa mistrzami w budowaniu wlasnego swiata. ktory
                    ma nic wspolnego ze zdrowiem.

                    a co sie stanie za 9 miesiecy.....to sie okaze dopiero.
                    • aaugustw Re: czy sens planować dziecko? 03.07.09, 11:00
                      1962wolf napisał:
                      > na ten temat , a rozne opinie.......schizofrenicy i
                      > alkoholicy sa mistrzami w budowaniu wlasnego swiata. ktory
                      > ma nic wspolnego ze zdrowiem.
                      > a co sie stanie za 9 miesiecy.....to sie okaze dopiero.
                      ________________________________________________________.
                      Gdyby tak bylo jak mowisz (czyt. jak naciagasz), wtedy
                      wszyscy chorzy alkoholicy byliby wyleczeni za zycia...!
                      Statystyka mowi jednak co innego... - A to, jak sprawy
                      maja sie ze schizofrenikami, to juz ty sie wypowiedz...
                      A...
                      Ps. Spotkales juz kiedys zdrowego...!?

                      • 1962wolf Re: czy sens planować dziecko? 03.07.09, 11:18
                        Auguscie. to Ty zacytowales slowa, ze chorzy ktorzy wybuduja
                        wlasny swiat so uratowani. ja tylko napisalem, ze
                        alkoholicy i schizofrenicy tez buduja swoje swiaty,co nie
                        zawsze jest oznaka ich zdrowia. to fakt naukowy. jak uklad
                        heliocentryczny. jesli zamierzasz z nim polemizowac.wolna wola.

                        jako alkoholik kiedys czynny.......sam niedawno opisywales
                        jak to Ci sie zdawalo byc mistrzem kierownicy
                        itp......zatem Twoj swiat wybudowany przez Ciebie
                        wtedy ...powinien byc dla Ciebie ratunkiem........no i
                        powinienes byc wyleczony za zycia.
                        mozna zyc we wlasnym urojeniu swiata latami........a swiat
                        kompletnie to oleje. i git

                        pozdrawiam Guciu
                        • 1962wolf Re: czy sens planować dziecko? 03.07.09, 11:24
                          sadze ze tak sie zapedzasz od kilku dni zreszta w
                          nadeptywaniu mi na ogon, ze czasami niedokladnie czytasz i
                          rozumiesz co napisalem......a potemz zwyczajnie braknie Ci
                          odwagi , by sie przyznac do banalnej pomyli.......lub
                          poprostu przemilczec wlasny blad........to w koncu nic
                          nadzwyczajnego. kazdemu sie to zdarza, ze w ferworze
                          sytuacyjnym----cos pokreci.
                          ale ok.........mozna trwac w uporze i odkrecac kota ogonem.
                          w przeswiadczeniu ,ze sie uda.......tyle ,ze jest to Auguscie
                          prozny trud. co sie napisalo -to pozostanie. a co se kto
                          pomysli to i tak nie mamy na to wplywu.
                          wiesz?......zasadniczo niewiele nas rozni.........ale to co nas
                          rozni. bardzo sobie obaj cenimy. i na tym polega nasz sukces.
                          jeszcze raz wszystkiego naj naj...bede niedlugo w Rzeszy.to
                          sobie o Tobie cieplo pomysle
                          hej
                          • aaugustw Do wolfa... 03.07.09, 11:39
                            Z toba rozmawia sie jak z koniem (pod gospoda).
                            Ide na basen...
                            A...
                            • 1962wolf Re: Do wolfa... 03.07.09, 11:45
                              z reguly idziesz na basen.gdy kon Ci nie chce odpowiedziec
                              tak jak bys sobie zyczyl.
                              ale ok
                              mnie to nie przeszkadza..........leb mam wielki jak kobyla von
                              Jungingena i se dam rade.

                              milych wrazen z chlorowanej wody
                              hej

                              bylem niedawno w pewnym centrum sportowo-wodnym w okolicach
                              Essen........bylo super.
                              tylko te zjezdzalnie mnie ...nieco irytowaly. i tlok na
                              torach wodnych
                              • 1962wolf Re: Do wolfa... 03.07.09, 11:48
                                a w ogole to zapomnialem podziekowac....jak zwykle obdarzyles
                                mnie niezwykle milymi slowami o sugestiami: schizofrenik , kon
                                itp ....wyciagne z tego wnioski Auguscie..

                                moze co z tego wyniknie
                                gdy zaczne rzec.......moze wtedy bedziesz w stanie zrozumiec
                                co pisze.
                                hej
                                • aaugustw Re: Do wolfa... 03.07.09, 18:03
                                  1962wolf napisał:
                                  > a w ogole to zapomnialem podziekowac....jak zwykle obdarzyles
                                  > mnie niezwykle milymi slowami o sugestiami: schizofrenik , kon
                                  > itp ....wyciagne z tego wnioski Auguscie..
                                  ___________________________________________.
                                  Czy to ta pogoda na ciebie tak dzial, ze masz
                                  opozniony refleks i konski humor... - W temacie;
                                  schizofrenik ty sie wypowiedz...
                                  A...
                              • aaugustw Re: Do wolfa... 03.07.09, 18:00
                                1962wolf napisał:
                                > z reguly idziesz na basen.gdy kon Ci nie chce odpowiedziec
                                > tak jak bys sobie zyczyl.
                                - - - - - - - - - - - - - -
                                Upierasz sie, wiec ci przypomne co napisales, (cyt.):
                                > ".......schizofrenicy i alkoholicy sa mistrzami w budowaniu
                                wlasnego swiata." <
                                A ja na to, ze gdyby tak bylo wszyscy chorzy alkoholicy byliby
                                zdrowi. Stytystyki mowia wrecz zupelnie co innego... - W temacie
                                Schizo... mozesz sie dalej wypowiadac...!
                                W odpowiedzi uslyszalem tylko znane mi juz od dawna - twoje
                                jajczenie...!
                                ____________________________________________.
                                1962wolf napisał dalej:
                                > milych wrazen z chlorowanej wody
                                > bylem niedawno w pewnym centrum sportowo-wodnym w okolicach
                                > Essen........bylo super.
                                - - - - - - - - - - - - - -
                                Tam gdzie ja chodze takze jest super, zamiast chloru.
                                A...
                            • hepik1 Re: Do wolfa... 03.07.09, 20:36
                              aaugustw napisał:
                              > Ide na basen

                              Idź,idź,póki mozesz ,potem basen przyjdzie do ciebie ;)
                              • aaugustw Re: Do wolfa... 04.07.09, 18:20
                                hepik1 napisał:

                                > aaugustw napisał:
                                > > Ide na basen
                                - - - - - - - - -
                                > Idź,idź,póki mozesz ,potem basen przyjdzie do ciebie ;)
                                ______________________________________________________.
                                hepik, tobie to wszystko sie juz myli i miesza w tej
                                biednej glowie...
                                Przyslowie mowi jak byk:
                                "Nie chcial mahomet przyjsc na basen,
                                przyszedl basen do niego...!"
                                To ciebie dotyczy...
                                A... ;-))
      • aaugustw Re: czy sens planować dziecko? 03.07.09, 08:18
        stokrotka_beauty napisała:
        > ... faceci glupieja za corkami:). ona napewno potrafilaby mu w
        glowie poprzestawiac jak to kazda kobieta:).
        ___________________________________________.
        Stokrotko, juz samo czytanie tak sympatycznych
        i milych slow samemu poprzestawialo mi w glowie...!
        A... ;-))
        Ps. W pierwszym odruchu chcialem uzyc wyrazu;
        "zglupialem...", ale czy w moim przypadku mozna
        jeszcze bardziej zglupiec...(!?) :-o
        • deoand Re: czy sens planować dziecko? 03.07.09, 11:45
          Zafundowanie sobie dziecka jeszcze nigdy nie naprawiło psujących sie relacji
          między małżonkami tylko je pogorszyło do finału włacznie czyli Good bye .

          ale im więcej dzieci tym dla kobiety lepiej bo może choc jedno sie nia zajmie na
          starosc Dla ojca bez znaczenia i tak na smietnik i tak !!!!

          pzdr deoand
          • 1962wolf Re: czy sens planować dziecko? 03.07.09, 11:53
            deoand napisał:

            > Zafundowanie sobie dziecka jeszcze nigdy nie naprawiło psujących
            sie relacji
            > między małżonkami tylko je pogorszyło do finału włacznie czyli
            Good bye .
            >
            > ale im więcej dzieci tym dla kobiety lepiej bo może choc jedno sie
            nia zajmie n
            > a
            > starosc Dla ojca bez znaczenia i tak na smietnik i tak !!!!
            >
            > pzdr deoand


            z fundacja dziecka jako nagrody........sie zgadzam Deo.tez
            tak mysle i o tym pisalem.
            natomiast z rola dziecka w zyciu faceta .juz nie do konca.
            wiele zalezy od wychowania jakie odebral ojciec. a czy
            kobieta dzieci sie zajma na starosc?.......zalezy tylko od
            tego, jakie Ona im wpierw pokaze wzorce. jesli sama o siebie
            dbac nie chce i nie potrafi, jesli dzieci
            traktuje..........metafizycznie , tradycyjnie" po bozemu", czyli
            dosc bezwysilkowo/nie mam na mysli wysilku
            fizycznego /..........to raczej wsparcia na stare lata nie
            otrzyma......bo wychowa biorcow, a nie dawcow.
            tak juz jest
            • aaugustw Re: czy sens planować dziecko? 03.07.09, 18:06
              1962wolf napisał:

              > deoand napisał:
              > > Zafundowanie sobie dziecka jeszcze nigdy nie naprawiło psujących
              > sie relacji między małżonkami tylko je pogorszyło do finału
              włacznie czyli Good bye .
              - - - - - - - - - - - - - -
              > z fundacja dziecka jako nagrody........sie zgadzam Deo.tez
              > tak mysle i o tym pisalem.
              ___________________________________________________________.
              Psychoterapeuci, wizjonerzy (prorocy) sie znalezli na FU...!
              A...
    • pierzchnia Re: czy sens planować dziecko? 03.07.09, 12:28
      Nic nie jest pewne!
      Zadajesz pytanie.
      Na Twoje pytanie odpowiadają/między innymi/nieczynni alkoholicy-oni
      są tak samo niepewni jak każdy człowiek.
      Nikt na tym forum nie wie jaka będzie przyszłość.
      • paulinakw Re: czy sens planować dziecko? 03.07.09, 14:57
        nie zrobiłam żadnego uniku.Jestem tu i czytam Wasze wypowiedzi.Dziękuje za
        każdą.Bardzo mnie uderzyły tutaj jakieś dziwne przepychanki słowne,ale ktos juz
        wcześniej napisał mi żebym się nie wystraszyła.Decyzji o drugim dziecku nie
        podejmę teraz.Jestem zbyt odpowiedzialna i zbyt realnie patrzę na niektóre
        sprawy.Może w przyszłym roku będę bardziej pewna.Mój mąż walczy teraz z nałogiem
        ,chodzi na terapię.Zbyt wcześnie by podjąć starania o drugiego dzidziusia.Na tą
        chwile ani ja ani mój mąż nie jesteśmy na to gotowi.Pierzchnia napisał:"Nic nie
        jest pewne!
        > Zadajesz pytanie.
        > Na Twoje pytanie odpowiadają/między innymi/nieczynni alkoholicy-oni
        > są tak samo niepewni jak każdy człowiek.
        > Nikt na tym forum nie wie jaka będzie przyszłość." To prawda-w życiu nie ma
        gwarancji na nic,ale trzeba umieć pewne rzeczy przewidzieć.Ja wiedząc ,że
        choroba może się nawrócić -odpowiadam na swoje pytanie "nie ma sensu planować
        dziecka" pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie
        • 1962wolf Re: czy sens planować dziecko? 03.07.09, 15:00
          no to trzymaj sie dziewczyno.......rob co uwazasz za sluszne.
          jest lato -wiec korzystajcie we troje z tego cala para.
          hej hej
      • aaugustw Re: czy sens planować dziecko? 03.07.09, 18:09
        pierzchnia napisał:
        > Nikt na tym forum nie wie jaka będzie przyszłość.
        __________________________________________________.
        Slusznie Pierzchnia...!
        A...
        Ps. Co do wolfa, deo i hepika mam pewne przypuszczenia,
        ktorych prawie jestem pewien, ale jeszcze czekam...! ;-)

        • 1962wolf Re: czy sens planować dziecko? 03.07.09, 18:47
          A... 1)
          "Ps. Co do wolfa, deo i hepika mam pewne przypuszczenia,
          ktorych prawie jestem pewien, ale jeszcze czekam...! ;-)"

          A..2)
          "Psychoterapeuci, wizjonerzy (prorocy) sie znalezli na FU...! "
          A... 3)
          (dla ateistow):
          "Chory, ktory stworzy sobie swoj wlasny swiat jest uratowany" -
          Zenta Maurina

          -------------------------\\
          no i tyle w temacie chorych , co tworza swoj wlasny swiat,
          zeby czuc sie uratowanymi. tudziez innych wizjonerow
          niejasnowidzacych itd etc
          zycze zdrowia wszystkim "budowniczym wlasnego
          swiata"............ja pozostane , przy tym swiecie, ktory jest.
          nie bede tworzyl nic nowego..........bo ten swiat mi sie
          podoba wystarczajaco..
          do rychlego wszystkim
          • ala-66 Re: czy sens planować dziecko? 03.07.09, 21:45
            Ktoś napisał w tym temacie,że faceci głupieją dla córek...Może!? mój ma 2 i dla
            żadnej nie zgłupiał a juz na pewno nie na tyle żeby przstac pić!
            • aaugustw Re: czy sens planować dziecko? 04.07.09, 10:45
              ala-66 napisała:
              > Ktoś napisał w tym temacie,że faceci głupieją dla córek...Może!?
              mój ma 2 i dla żadnej nie zgłupiał a juz na pewno nie na tyle żeby
              przstac pić!
              ___________.
              Zycie Wasze jeszcze trwa... - Aby trzezwiec,
              potrzeba najpierw pic...!
              A...
          • aaugustw Re: czy sens planować dziecko? 04.07.09, 10:48
            1962wolf napisał:
            > zycze zdrowia wszystkim "budowniczym wlasnego
            > swiata"............ja pozostane , przy tym swiecie, ktory jest.
            ________________.
            Czyli u wolfa: nihil novi...!
            (jaki byl, taki jest... - jaki szedl, takiego spotkal...!).
            A... ;-))
    • e4ska Re: czy sens planować dziecko? 03.07.09, 23:54
      Paulinko.
      To, ile chcesz mieć dzieci, zależy od ciebie. Mąż to rzecz nabyta - natomiast
      dla dziecka zawsze będziesz jedną jedyną matką. Są takie dzielne kobiety, które
      nie chcą męża, nie chcą partnera, korzystają jednak z rożnych "niemoralnych"
      sposobów, aby dziecko mieć. Czy nigdy nie żałują? Czasem żałują, bo nie każde
      dziecko wyrasta na dobrego człowieka.

      Kobieta - cóż, to się nie zmienia - zazwyczaj walczy o dobro dziecka.
      Najczęściej ze swoim partnerem. Czy ojciec dziecka jest pijakiem, czy nim nie
      jest - Paulinko, nie ma na świecie takiej mocy, żeby zagwarantować kobiecie
      opiekuńczego mężczyznę i pociechę z dzieci. Macierzyństwo zawsze jest
      ryzykowne... ale kto chciałby zostać sam jeden na starość? Kto chciałby, aby
      nikt go nie kochał? - tak, jak dziecko kochać potrafi...

      Zawsze możesz zostać sama z dziećmi. Czy mąż będzie czy nie będzie pił... to nie
      większego znaczenia. Chcesz dziecko - to je miej. Dla siebie samej. Do banku
      spermy latać nie musisz - na razie.

      Ale jeśli chcesz traktować swoją ciążę i narodziny dziecka jako esperal - żeby
      mąż nie pił... daj sobie spokój. Bo urodzisz szesnaścioro, a pan i władca
      zejdzie i tak zejdzie na marskość czy inne następstwa.

      Trochę samodzielności, Paulinko... Żyjemy w XXI wieku.
      • hepik1 Re: czy sens planować dziecko? 04.07.09, 04:59
        W świetle powyższego:

        paulinakw napisała:

        > Decyzji o drugim dziecku nie
        > podejmę teraz.Jestem zbyt odpowiedzialna i zbyt realnie patrzę na niektóre
        > sprawy.Może w przyszłym roku będę bardziej pewna.
        > ,chodzi na terapię.Zbyt wcześnie by podjąć starania o drugiego dzidziusia.


        jesteś opóźniona,eska.
        Zresztą nie tylko w tym świetle ;)
        • e4ska Re: czy sens planować dziecko? 04.07.09, 10:13
          Ponieważ w terapeutycznym tornisterku Hepika nie ma notki o zasadach prokreacji
          kobiet trzydziestoletnich (tak, wiem, że to nie pierwsze dziecko - ale duża
          różnica między dziećmi ma pewne znaczenie w wychowaniu potomstwa
          ), Hepik
          klepie o Esce i do Eski. Becz sobie, Hepiku, może kto napisze elaboracik i
          hepicze beki na tematy Eskookólne znów poskasują, beee beee beee ;-(

          Czy kobieta świadoma może podjąć decyzję o narodzinach dziecka wiedząc, że jej
          partner jest pod jakimś względem wybrakowany?

          Jeśli potrafi zapewnić dziecku opiekę nawet w sytuacji, kiedy mąż będzie pił
          (jest tylko kilka procent szans, że jego alkoholizm zostanie powstrzymany -
          około 20 do 8 procent w ciągu najbliższych dwóch lat), potrafi pozbyć się pijaka
          itd., to ja się pytam: co stoi na przeszkodzie? Przynajmniej teraz ma szansę, że
          dziecko nie zostanie spłodzone "po pijaku", w alkoholowym amoku.

          Świadome macierzyństwo... kobiety wyemancypowane niby, funkcjonują żłobki,
          przedszkola, jest ochrona prawna z surowymi i egzekwowanymi przepisami, system
          wsparcia finansowego - a kobieta się pyta "specjalistów" z forum alkoholowego,
          czy ona może mieć dzidziusia.

          Jak kobieta chce, to może. Jeśli bardzo bardzo chce, ale instynkt będzie
          tłumić, może mieć wielkie problemy psychiczne. Jeśli jednak chce tylko dlatego,
          żeby zaistniała cud rodzinka, cud tatuś, cud mamusia, cud dzieci - to należy
          przyjąć, że kobieta jest niedojrzała do samodzielnych decyzji. Nikt bowiem na
          świecie - żaden terapeuta też - nie wie, czy mąż będzie pił, czy zachowa trzeźwość.

          Więc - czy można mieć dziecko z pijakiem? Do zapylenia potrzebny jest
          mężczyzna... Gdybym ja chciała mieć dziecko, to by mi nikt i nic nie
          przeszkodziło (no chyba że wojna, zaraza, głód, moja choroba, katastrofy
          destabilizujące życie społeczne i brak faceta).

          I tyle.
          • aaugustw Re: czy sens planować dziecko? 04.07.09, 10:42
            e4ska napisała:
            > ... Gdybym ja chciała mieć dziecko, to by mi nikt i nic nie
            > przeszkodziło (no chyba że wojna, zaraza, głód, moja choroba,
            katastrofy destabilizujące życie społeczne i brak faceta).
            ___________________.
            Czyli jednym slowem: hepik...!
            A... ;-))
            • deoand Re: czy sens planować dziecko? 04.07.09, 13:30
              Hej no cóż - jedynym skutecznym sposobem terapii alkoholowej jest
              umieszczenie alkoholika na śmietniku - im szybciej tym lepiej bo jesli za
              późno to nastąpi reprodukcja a wtedy wyrzucenie syna na smietnik jest o wiele
              trudniejsze niż męża ...

              a że syn będzie alkoholikiem to przecież od dawna wiadomo , że niedaleko pada
              jabłko od jabłoni ..

              Tak było jest i będzie

              pzdr deoand
              • pierzchnia Re: czy sens planować dziecko? 04.07.09, 13:41
                "a że syn będzie alkoholikiem to przecież od dawna wiadomo , że
                niedaleko pada
                jabłko od jabłoni"
                Tak może być,ale nie musi.
      • 7zahir Pamiętaj tez o psychice dzieci ! 04.07.09, 16:40
        Nawet najwspanialsza mama zyjąca w związku
        z pijacym alkoholikiem nie jest wstanie
        zagwarantować, że ich psychika nie zostanie pokaleczona.


        Stąd moja sugestia, żebyś zapytała terapeuty męza.
        Jego opinia bedzie dla Ciebie bardziej wiarygodna
        niz nasze sugestie.

        Gdybym była na Twoim miejscu,
        nie decydowalabym sie teraz na dziecko - tak jak pisze Eska:
        nie traktuj jego poczecia i narodzin jako esperalu,
        bo skrzywdzisz siebie i to maleństwo,
        o którego przyjsciu na swiat chcesz zdecydować.

        Tak wielu DDA jest wsrod nas.
        www.antykoncepcja.com.pl/article3_1.htm
    • ania33771 Re: czy sens planować dziecko? 11.07.09, 08:52
      mam trochę podobny problem. Jesteśmy razem 5 lat od 3 staramy się
      o dziecko, tylko ze ja mam juz 40 lat / za pol roku/. Niedawno
      wzielismy ślub , byly różne spotkania , alkohol i moj mąż wpadl w
      ciag alk. Pozwalalam mu pić niewielkie ilosći od dluzszego czasu ,
      mowił że sobie radzi , ciągów nie bylo ponad 2 lata, wiec myslalam
      że bedzie tak zawsze. Jeśli teraz nie zawalcze o dziecko , mogę nie
      mieć go już nigdy. Wiem ze razem musimy pojsc na terapie. A moze
      jeszce esperal dla pewnosci....
      • 7zahir Re: czy sens planować dziecko? 11.07.09, 10:06
        ania33771 napisała:

        Wiem ze razem musimy pojsc na terapie. A moze
        > jeszce esperal dla pewnosci....>

        Nie rób uniku z esperalem - jesli nas czytasz,
        wiesz, że to nie ma sensu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka