gajkowik
14.02.09, 22:43
Przeczytałam kilka wątków w tym temacie i aby nie odpisywać w każdym
po kolei postaram się teraz podzielić spostrzeżeniami i doradzić coś
rodzicom niemówiących dzieci z pozycji doświadczonej mamy 15-
letniego chłopca z zespołem aspergera. Po pierwsze: brak mowy u 2,3-
latków nie powinien niepokoić rodziców o ile nie towarzyszą temu
zachowania postrzegane przez rodziców jako nietypowe, niepokojące,
dziwne. Jeśli występują zachowania, które mogłyby wskazywać na
autyzm, zespół aspergera, całościowe zaburzenia rozwoju, brak mowy
jest z reguły wierzchołkiem góry lodowej, a terapia logopedyczna nie
powiedzie się bez stworzenia niezbędnych podstaw. Za takie
fundamenty uważam diagnozę i terapię integracji sensorycznej,
stymulacja narządów mowy, indywidualna terapia behawioralna w
przypadku dzieci które nie naśladują, są w słabym kontakcie, mają
znaczne deficyty koncentracji uwagi. Dopiero po stworzeniu takich
fundamentów można rozpocząć terapię logopedyczną z poczuciem, że ma
ona sens i nie jest wyrzuceniem kasy w błoto. Mój syn do 2 lat
rozwijał się prawidłowo, zaczynał mówić proste zdania, śpiewał
krótkie piosenki. W wieku 3 lat nastąpił regres, dziecko wydawało z
siebie jedynie pojedyńcze, niezrozumiałe dla nikogo dźwięki,
komunikowało się ,,do ręki" tzn prowadził naszą dłoń w kierunku
przedmiotu, który chciał otrzymać. W wieku 3 lat i 8 miesięcy został
zdiagnozowany w fund. Synapsis jako autystyk. Nikt mnie do logopedy
nie wysyłał, nie było szans aby syn z kimkolwiek współpracował.
Dostałam ćwiczenia do domu. Bardzo zresztą proste, które wykazały,
że mój syn nie ma świadomości posiadania języka, ust, nosa i
policzków. Nie potrafił wysunąć języka żeby oblizać łyżeczkę
umoczoną w miodzie, nie potrafił zlizać miodu z kącików warg,
zdmuchnąć piórka z mojej ręki, nadymać policzków. W końcu jednak
załapał o co chodzi, pomogły masaże butelkami z ciepłą i zimną wodą,
oraz masaż szczoteczką elektryczną wewnątrz buzi. Najpierw
ćwiczyliśmy zwykłe odgłosy naśladujące parskanie konika czy jazdę
auta. Potem ruszyło powtarzanie sylab. Chodziliśmy przez ten czas na
terapię SI, aż to wszystko razem zadziałało na tyle, żeby włączył
się logopeda. Mowa ruszyła, ale pracy było mnóstwo, bo to że dziecko
posiada umiejętność mówienia, nie oznacza, że potrafi się
komunikować. Mogą występować echolalie i rozmowa wyłącznie ze sobą i
tu jest właśnie zadanie dla logopedy. Z perspektywy własnych
doświadczeń polecam właśnie taką kolejność w przypadku dzieci z
zachowaniami ze spektrum autyzmu. Dla rodziców z Warszawy i okolic
mogę dać namiary do terapeutów, którzy nas prowadzili w taki właśnie
mądry, przemyślany sposób z bardzo dobrymi efektami. Teraz mało kto
rozpoznałby w moim synu wycofane, niekontaktowe, niemówiące,
nadwrażliwe dziecko. Wszystkie problemy nie zniknęły, ale sukces
terapeutyczny i wychowawczy na pewno odnieśliśmy, czego rodzicom
wszystkich maluchów z całego serca życzę.