Dodaj do ulubionych

Cieplnik powszedni

25.04.03, 01:29

No i teraz wychodzi na to, że wychodzę na bis mimo,że publika juz dawno się
rozeszła ;-))

Dużo mówi się o tym ,że media nadmiernie eksponują złe wiadomości. Coraz to
dowiadujemy się o katastrofach,morderstwach, strzelaninach...Wielu postuluje,
by pojawiały się wiadomości pozytywne, budujące. Nie jest to łatwe,bo jak
powszechnie wiadomo wytopy surówki i 200 % planów w obecnej formacji
społeczno-gospodarczej nienajlepiej sprawdzaja sie jako niusy;-).Pojawiaja
się mimo to dobre wiadomosci- działalność fundacji i innych organizacji
pozarzadowych, kozie czworaczki, zwycięzcy loterii fantowych, kolejne 25 cm
autostrady...to wszystko naprawdę cieszy i buduje.

Do tego postacie w reklamach np. telefonii komórkowych są
roześmiane,kolorowe,piękne-wprost perfekcyjne.Też miło(zazdrośnikom mówimy
zdecydowane, nie;-). Ponadto coraz to ceny na wystawach spadają o tyle
procent,że samo patrzenie wyklucza siadanie za kierownicę.
Telewizja, bilbordy, reklamy, promocje. Dużo tego, bardzo dużo nawet.Wszędzie
pełno, ciasno wręcz.

A ja lubie zwykłe rzeczy widzieć.Zwykłe ciepłe rzeczy, codzienne.Coś tak
jakby przypomnieć sobie,że poza ogrodem botanicznym też są kwiaty, np.
stokrotki.Faktu tego nie trzeba komentować-po prostu są.A przecież łatwo w
tym wszystkim zapomnieć że się je widziało.

Dobrych parę lat temu byłem w Krakowie.Było lato,przejrzale niedzielne
popoludnie. Szliśmy ze znajomymi spacerowym chodnikiem przy Wiśle.W pewnym
momencie zauważyliśmym parę.Starsza pani i starszy pan szli powoli naprzeciw
nas. Oboje siwiuteńcy, z całymi zagonami zmarszczek, pewnie mieli około 75-80
lat.Nie pamiętam, czy mieli w rękach laski, ale właściwe byłyby im
nieotrzebne, bo pan trzymał panią pod rękę. Szli powolutku, spokojnie, z
godnością, drobnymi krokami-jakby nigdy nigdzie się nie
spieszyli.Odwróciliśmy się i czas jakiś patrzyliśmy. Szli wciąz powoli,wciąż
razem. Długie cienie się za nimi ciągnęły.

Strasznie jestem ciekaw, co Wy widzieliście.

Pozdrawiam serdecznie
Obserwuj wątek
    • Gość: pinka Re: Cieplnik powszedni IP: *.dip.t-dialin.net 25.04.03, 01:38
      siedze i czytam ..i nie rozchodze sie
    • Gość: pnk-e Re: Cieplnik powszedni IP: *.dip.t-dialin.net 25.04.03, 01:54
      cisze, cisze widzialam, slyszalam, czulam...taka co uspokaja, do zastanowienia
      sklania.Bo poczujesz ja, zobaczysz nawet, kazdym zmyslem ogarniesz...jednym
      wystarczy wlasnie przeczytana ksiazka innym dotkniecie dloni najblizszego
      czlowieka, swiadomosc ze spi, ze jest gdzies za sciana.
      Jeszcze inni doswiadcza jej po tygodniach, czy miesiacach "gonitwy szczurow"
      gdy padaja w bezdechu.Czasem dane jest nam wtedy przystanac, zastanowmy sie
      wtedy, posluchajmy jej - ciszy ktora w nas jest.Trzeba sie tylko w nia
      wsluchac.
      (za Ks. Twardowskim zaczynam powtarzac:spieszmy sie kochac...)
    • Gość: Vauka_starowina Re: Cieplnik powszedni IP: *.dsl.pipex.com 27.04.03, 16:11
      Melu, druzjo mila drabylasta.
      Watek powstal w moje urodziny, wiec jakby z radosci, nie
      mlodej juz co prawda ale i daleko-do-starczej, slow tu
      pare wrzuce, zebys znowu mi nie piszczal, ze lekcewaze,
      ignoruje i obietnic nie dotrzymuje pismiennych, co
      falszem jest chyba najwiekszym na swiecie :-)

      Ostatnio po glowie chodza mi mysli ploche rozne i
      historyjki zaslyszane i obrazy zobaczone ale nie na
      wrazliwe oczy i uszy one mlodziezy tu obecnej :-) )
      Przyjdzie czas wlasciwy by je w miejscach odpowiednich do
      tego umiescic (a nie mam tu wcale na mysli lamperii
      pomaranczowych uprzatnietych przed swietami klatek
      schodowych w blokowiskach wielkomiejskich).

      Napis raz ladny zobaczylam, ktory ktos na wystawie sklepu
      rybnego w Zakopanem flamastrem (to taki pisak z dawnych
      czasow :-)) na tekturce wykaligrafowal jako customerowa
      zachete : "Pstrag osobiscie zlapany".

      Dziele sie tym napisem, chociaz on z natury swojej
      niewiele ma wspolnego z cieplem a wybitnie jest wodnisty,
      ale ilekroc o nim sobie przypomne to sie natychmiast
      usmiecham czego i Wam zycze :-))))
      Z rewolucyjnym pozdrowieniem.


    • luccio_la Re: Cieplnik powszedni 27.04.03, 19:09
      Kochany Melancho,

      Właśnie dlatego zawsze czytam Twoje wpisy. Lubię twoje obserwacje:)
      I sądzę że jesteś taką osobą....moim skromnym zdaniem....która nie wierzy w to -
      że ludzie potrafią być sami, czy też że są do tego stworzeni.
      Mam nadzieję, że zgadzasz się ze mną Melu:)
      Życie w samotności bez ukochanej osoby - nie ma sensu:) Temat rzeka pewnie.
      Cieplej jest we dwoje.

      Pozdrawiam Serdecznie. Może kiedyś pospacerujemy w Krakowie nad Wisłą razem.

      Lu
      • Gość: binka do Vauki:-) IP: *.gdynia.mm.pl 27.04.03, 19:53
        dobrze zrozumiałam-miałaś urodziny w tych dniach? -jeśli tak-duzo buziek i
        spełnienia :-))))))))))))))))))))))))))))
    • de_molka Re: Cieplnik powszedni 27.04.03, 21:26
      Vaukinia moja ciotko angielska sto lat.
      BOszcz jestem padnięta,ale wczoaj jadłam ptasie mleczko nawet za Twe zdrowie.
      w.tonacji.de-moll.ka.wcina.toruńskiej.pierniki
    • Gość: Vauka W podziece IP: *.dsl.pipex.com 27.04.03, 21:34
      Ech, biedny Melansiak. Jego watek a ja zyczenia
      przyjmuje, no ale w koncu wszystko "w rodzinie zostaje".
      Serdecznie dziekuje :-)))))))))))
    • ewka5 roslin wyrastanie 28.04.03, 00:57
      lata cale temu postanowilam posadzic wiosennie kwiaty w duzych skrzyniach na
      balkonie. Zgodnie z instrukcja zrobilam olowkiem (z braku patyka) dziurki, w
      ktore wtykalam z pietyzmem drobniutkie nasiona. Upapralam sie ziemia po lokcie,
      ale cala zadowolona bylam ze swojego dziela. Przez iles dni budzilam sie
      ranienko (przysiegam, ze budzilam sie i wstawalam!!!) i dreptalam do moich
      roslin z karma w postaci wody. Po jakims czasie z ziemi zaczely wystawiac glowe
      nibykwiatki - zielonkawe toto bylo, drobniusie, i takie moje. Poza jednym
      kwiatem, ktory wyrastal ponad inne i jakis taki mocarny wydawal sie byc. BArdzo
      nim bylam zainteresowana. Poniewaz musialam wyjechac, wiec zostawilam ten skarb
      mezowi pod opieka, z przykazaniem surowym, ze jesli zapomni podlewac w
      okreslonych odstepach czasu, to... nie wiem co, ale cos wymysle! Kiedy
      wrocilam, hmm, sasiedzi pod nami tez mieli podlane (puste wowczas jeszcze)
      skrzynki kwiatowe. Generalnie obraz nedzy i rozpaczy, ale nie do konca. Bo
      klika kwiatkow okazalo sie byc mocniejszych od niagary, ktora -jak sie wydalo
      pozniej- splynela na nie w dniu mojego powrotu (tylko wtedy!). Jednego mocarza
      nic nie ruszylo - ani susza pod moja nieobecnosc ani zalanie dnia wiadomego.
      Przygladalam sie mu z podziwem, bo bardzo byl dorodny. Wysoki, lodyga mocna,
      liscie i owszem, tylko kwieciem nie byl obsypany. Czekalam i czekalam na ten
      wysyp koloru, przygladajac sie tesknie dnia kazdego. On rosl w gore i rosl, a
      kwiecia nadal ni widu ni slychu. Nadzieje zaczelam juz tracic powoli, ale
      podlewalam, przygladalam sie, i rozrastac pozwalalam jak chcial. Kolorowe
      kwiatki, co to sie ostaly po suszy i powodzi, rosly sobie obok, ale jakos
      karlowato, z trudem. Az dnia ktoregos do mojego domu zawitali ludzie, ktorzy
      kawal swojego zycia na wsi mieszkali. Wyciagnelam jednego ludzia na balkon i z
      duma pokazalam moj skarb skrzynkowy. Ze szczegolnym wskazaniem na rosline
      mocarna rzecz jasna. Czlowiek rzekl zdumiony: - ty to wyhodowalas??? wiec z
      blyskiem w oku i oczekiwaniem na zachwyt nad uroda i sila zawartosci skrzyni
      potwierdzilam radosnie. - A po co?! Dlaczego?! - nastepne zdumione pytanie. -
      No jak to?! - teraz ja bylam zdumiona zdumieniem niezrozumienia mojego wyczynu
      i radosci z nim zwiazanego. - Chwastu wyhodowanie cie taka duma napawa?!?!
      Ewa?! Jesli oczy moga wyjsc z orbit, to moje najpewniej wyszly. Moja duma,
      moje "dziecko" z nasionka wyczarowane, urodziwe, silne, pionowe, mialo/ma sie
      chwastem okazac???! - To JEST chwast ewa! i smiech, smiech, smiech. Stalam na
      tym balkonie i stalam, oczy wrocily na swoje miejsce, i zastanawialam sie, czy
      wyroslby ten moj quasikwiat tak samo dorodnie, gdybym mu czasu i serca tyle nie
      dala...
      ewka_co_nie_wie_do_dzis
      • kobieta.w.woalce Re: roslin wyrastanie 28.04.03, 02:45
        Ewko, jeśli założysz KNO (Klub Nieudacznych Ogrodników), to zapisuję się
        pierwsza do niego! Swego czasu zdarzyło mię się posadzić szczepkę kwiatową do
        góry nogami i, jak łatwo się domyślić, nie było mi dane obserwować jej rozwoju,
        gdyż takowego po prostu nie było. :)
        • melancho Re: roslin wyrastanie 28.04.03, 09:59
          Wodzuchna po raz 47 wszystkiego najlepszego z okazji 18-ych urodzin ;-)))

          Ukłony dla Szanownych wpisywaczek :-)))
    • Gość: ewka Re: Cieplnik powszedni IP: *.nsm.pl 28.04.03, 10:14
      Vau, zyczen serdecznych najmnostwo, urodzinowych i pozaurodzinowych. Gdzie
      Ty?!?!?!!?!
      ewka_z_zyczeniami
      • de_molka dla Vaukinii 28.04.03, 13:48
        Vaukinio moja daragaja
        Ciotko klotka krasiwaja.
        W dniu urodzin życzę Ci
        stosu mleczka ptasiego.Jedz niech aż mdli!
        Naręcza kwiatów w wazonie,
        stokrotek,goździków,ale pewnie takich nie macie w tym Albionie.
        Zdrowia,szczęścia i pomyślności,
        ech pewnie tortu powinnam Ci zazdrościć.

        Przepraszam,że taki krótki wierszyk tylko
        ale niechcący pocięłam sobie palce żyłką.
        Lecz oblizałam je od czekoladki,
        by mieć pysk bardziej gładki.

        de_molka.z.torcikiem.piernikowym.w.ręce
    • Gość: Vauka Re: Cieplnik powszedni IP: *.segfl.ifl.net / 10.18.204.* 28.04.03, 13:40
      Ja tu, miedzy wami, cieplo sobie mysle w poniedzialek :-)))
    • ireo Re: Cieplnik powszedni 28.04.03, 14:39
      a czy do tych "ciepłych rzeczy"
      można zaliczyć
      dajmy na to
      kaloryfer?
      • Gość: ewka Re: Cieplnik powszedni IP: *.chelmnet.pl 28.04.03, 14:48
        ireo napisał:

        > a czy do tych "ciepłych rzeczy"
        > można zaliczyć
        > dajmy na to
        > kaloryfer?

        jesli cieplo daje, to takie miec tez warto miec, skoro byc inaczej nie moze.
        ewka_z_byc_i_em_chetniej_choc_miec_tez_i_owszem
    • Gość: abc_abc Re: Cieplnik powszedni IP: *.hfx.eastlink.ca 28.04.03, 17:31
      Witaj back melancho :)

      Ostatnio, jakos zaczynam sie borykac ze soba: czy nie dolaczyc do starej
      gwardii I dac sobie spokoj, ale jak zauwazylam, ze ludziki wracaja na bis, wiec
      postanowilam narazie “poszlorac” sie dalej :)) odstawiajac na bok nawet
      ciekawsza ksiazke……bozzze -chyba jestem w jakims szale ?.Tak, to ta przekleta
      zima i te paskudne hormony tak na mnie dzialaja:))

      Czekam na upragnione lato, kiedy bede mogla zejsc z powrotem na poziom swojego
      malego swiatka i zostac soba, tak jak bylo dawniej, gdzie codzienna
      prymitywnosc otoczenia, rozmowa z bezdomnymi czy pokrzywy rosnace kolo plotow
      stana sie z powrotem najwieksza dla mnie rozkosza I powolnym utopnieniem w tym
      zwariowanym swiecie.

      Pamietam, tak to bylo ubieglego lata…..pojechalam na pipidowke, daleko, gdzie
      jak okiem siegnac natura naokolo, woda, lasy i te krete drozki, gdzieniegdzie
      jakies male chalupki….rybacy z pomarszczonymi twarzami wyciagali swoje ryby z
      sieci z oceanu, wytrzeszczalam oczy, bo te halibuty byly takie ogromne.
      Widzialam, jak je czyscili nawet, ale nie staralam sie zapamietac tego widoku.
      Potem oni odjechali a ja otworzylam szeroko oczy I zauwazylam w dali kosciolek
      I jakas gromadke ludzi ( malutki taki z drewna zbity kosciolek – stary i
      strasznie zaniedbany na zewnatrz, jak sie tam dostalam ( oj, mialam troche
      pietra) bo zaraz mnie sie przypomnialo powiedzenie mojej babci ( w drewnianym
      kosciele mozna i cegla dostac nawet:))

      I tak patrzac sie na ta szara gromadke, wydawalo mnie sie - ah, to zapewnie
      jakis chyba slub albo zareczyny moze ?. Po chwili jakby w malym transie
      poczulam sie jakby nienormalnie, ach, przeciez jestem w kinie i ogladam film z
      harrisonen, nie to nie moze byc to, to ja juz chyba od tego czytania ksiazek
      stracilam calkowiecie wzrok :). Usiadlam na drawnianej lawce, kolibnelo mna
      strasznie na druga strone tak, ale....to jest harrison ford przeciez – ten
      gwiazdor filmowy trzymajacy za reke kobiete. Stalam z wytrzeszczonymi oczami
      (ale bylam pewna, ze dobrze jeszcze widze na odlegosci moze 3 metry ) na
      zewnatrz na trawie, gdy wychodzili z miniaturowego koscioleczka po ledwie
      trzymajaczych sie stopniach, obok chwasty, mlecze kwitnace i tej kobiety suknia
      (zwykla niebieskiego koloru kiecka , krotka, on w dzinsach i granatowej
      marynarce. Nie bardzo pasowalo mnie to wszystko na slub . Za chwile odjechali
      usmiechnieci wraz z szoferem a ja sie pytam tych ludzi co to za okazja i kto to
      sa ci ludzie ?.
      Jedna z kobiet mowila, ze to jakies bogate malzenstwo i ze to byly tylko jakby
      przyrzeczenia malzenskie, cos w rodzaju odnowienie malzenskich slubow tak bym
      to nazwala. Dlugo sie zastanawialam, co to moglo byc naprawde. Zadzwonilam
      zaraz do znajomej i jej zaczelam opowiadac o tym dziwnym zdarzeniu, a ona mnie
      troche uspokoila, ze harrison jest tu w okolicach i kreci film. Wiec, to jakby
      sie wszystko zgadzalo, jednak dreczyly mnie mysli, czy rzeczywiscie mialo tu
      zajscie z takimi gwiazdami, gdzie tylko pies z kulawa noga sie moze tu
      zaszwedac ?.

      Wszystko wytlumaczyl mnie pozniej pastor tego kosciola, (pochodzenia byl z
      Irlandii), ze ta para z Hollywoodu chciala sobie powiedziec, ze nadal sie
      kochaja i ja bylem tego zajscia swiadkiem…..dziwne, to moze sie wydawac dla
      niektorych, ale prawdziwe I takie wzniosle z domieszka okolicznego prymityzmu,
      natury i diabli wiedza co jeszcze tu mozna “spotkac by” w takiej, jeszcze
      nienaruszonej przez czlowieka naturze ?. Aha, pozniej tez stukelam sie w
      czolo, przeciez moglam zrobic pare zdjec, ale dobrze, ze bylam w malym jakby
      transie, bo zepsulabym Im najwspanialszy byc moze ich moment zyciowy, jakiego
      chyba potrzebowali ?..... Wybieram sie tego lata w te same strony, moze znow
      tam kogos spotkam przypadkowo, ale chyba nie, choc niewiadomo, bo swiat jest
      taki maly, nieprawdaz?.

      Wiem, ze ten kosciolek zostal zbudowany przez rodzine emigrancka w latach 1898 –
      1899, on pochodzenia byl z Irlandii ona byla rosyjska zydowka. Opisujac to
      wydarzenie, postanowilam tez, co pare lat odnowic swoje malzenstwo, ludzie tak
      mowia, ze to bardzo pomaga , jakby wzmacnia:)), daje wiekszej pewnosci obojgom,
      dodaje moze sensu zycia.....Bozzze, te hormony znow zaczynaja dzialac na mnie :)
      Pozdrawiam wszystkich abc_abc







    • Gość: pnk-e Re: Cieplnik powszedni IP: *.dip.t-dialin.net 28.04.03, 23:41
      jakies dwie godziny temu ktos sie do mych drzwi dobijac zaczal, juz wyskoczylam
      z mina pt: "czego tu!"" a tu........pani z drugiej strony ulicy:-) bo wie,
      ze ...., ze ...., ze ...... ... ......to mi zarcie przyniosla.Qrde..pizzy sie
      babinka napiekla, sama takie pychasne cudo wyczarowala pewnie bedze jeszcze
      jutro sie tym objadac

      a ja sie do niej tylko milo usmiechalam i "morgen" mowilam........naprawde nie
      bylam nigdy mila nadzwyczajnie, skad ta troska?
      • Gość: ireo Re: Cieplnik powszedni IP: *.skierniewice.cvx.ppp.tpnet.pl 29.04.03, 23:40
        Gość portalu: pnk-e napisał(a):

        > jakies dwie godziny temu ktos sie do mych drzwi dobijac zaczal, juz
        wyskoczylam
        >
        > z mina pt: "czego tu!"" a tu........pani z drugiej strony ulicy:-) bo wie,
        > ze ...., ze ...., ze ...... ... ......to mi zarcie przyniosla.Qrde..pizzy sie
        > babinka napiekla, sama takie pychasne cudo wyczarowala pewnie bedze jeszcze
        > jutro sie tym objadac
        >
        > a ja sie do niej tylko milo usmiechalam i "morgen" mowilam........naprawde
        nie
        > bylam nigdy mila nadzwyczajnie, skad ta troska?


        bo może zmizernialas
    • Gość: dragonetka CZwarty wymiaR;) IP: 193.0.110.* 30.04.03, 01:56
      ja lubie rozne malutkie rzeczy, np smsy z przyszlosci;)
      otoz do niedawna moj czas (ktory licze wg telefonu komorkowego;) byl cofniety
      wzgledem czasu srodkowoeuropejskiego o 3 minuty. Dlatego po wyslaniu smsa
      dostawalam raport jego doreczenia o 3 minuty pozniejszy niz ten, ktory
      wskazywal moj dzielny komorek. Niestety, nonkonformistką bylam tylko przez
      kilka tygodni - ciagle spoznianie sie wszedzie i na wszystko (np pociag
    • Gość: agni_me Re: Cieplnik powszedni IP: 194.201.32.* 30.04.03, 13:13
      Oj dawno to było, dawno. Wiele agni temu, a może jeszcze więcej. Tamta agni
      miała kilkanaście lat i wybrała się z przyjaciółką najbliższą i jej ojcem na
      Mazury. Och, roiła sobie pole namiotowe pełne młodych ludzi i rozmaitych
      atrakcji...

      Na miejscu okazało się, że cywilizacja w postaci sklepu z mydłem i powidłem,
      poczty i kościoła, w jednej poniemieckiej oborze oddalona jest o lata świetlne,
      a pole namiotowe to nic innego jak kawałeczek łąki przy lesie, tuż nad jeziorem
      i ...nic więcej. Za chwile stanął jeden, jedyny namiot, a w nim nierozpakowane
      plecaki, bo przecież podjęłyśmy niezłomną decyzję o jak najszybszym opuszczeniu
      tego obrzydliwego miejsca.

      Obudziło mnie słońce ...
      tam było niebo, takie niebieskie i takie strasznie dalekie, niebo jak
      narysowane kredkami świecowymi z pudełka z Misiem Uszatkiem, i jeszcze drzewa
      wysokie bardzo, bardzo, o białoszarych pniach i wściekle zielonych koronach
      prześwietlonych cudnie słońcem, i płotek był odgradzający piaszczystą złotą
      drogę od lasu i trawy były i zielska moc, a wszystko to w takiej ciszy
      niecichej, bo ptaki, bo plusk jeziora, bo szumiące na wietrze liście...

      Wyjechałyśmy stamtąd, bucząc straszliwie, po miesiącu. To miejsce przez wiele
      lat było moim miejscem na ziemi. Świadomość tego, że jest takie niebo i światło
      pomagała przetrwać szare zimy w Warszawie i udręki nastoletniego wieku.
      Potem zdażyło się takie lato, że nie pojechałam i już więcej...
      Do MIEJSC trzeba wracać co roku, albo nie wracać wcale, lepiej pamiętać je
      takimi, jakie były, niż zobaczyć je obce i nieswoje.

      Widziałam wiele miejsc potem, piękno których chwyta za gardło, miejsc
      godniejszych, bardziej zachwycających. Ale dziś znowu obudziło mnie słońce i
      jak zawsze od tamtego poranka, pod powiekami miałam tamto niebo i tamto
      słońce ... to mój najbardziej ciepły cieplnik.

      agni_me_cała_dziś_w_słońcu
    • Gość: aero Re: Cieplnik powszedni IP: *.sklep-behringer.pl 30.04.03, 13:17
      Ja w poszukiwaniu cieplnikowych widokow, zapachow i
      smakow uciekam pojutrze z wrocka do szklarskiej. Tam
      usiade na trawniku i rozpale grilla ze znajomymi. Bede
      siedzial pare godzin i ogladal jak miesko sie do mnie
      wspaniale mizdrzy :) Nie bede zagryzal chlebem, zeby sie
      nie przejesc. Dzieki temu bede mogl kilka partii wypieku
      pochlonac, czym przedluze dzika przyjemnosc grillowego
      popoludnia.
      • Gość: pnk-e Re: Cieplnik powszedni IP: *.dip.t-dialin.net 01.05.03, 23:31
        co sie obzera, co>??? jablko wcinam i majowych piosenek w radiowej jedynce
        slucham:-)
    • Gość: Vauka Re: Cieplnik powszedni IP: *.dsl.pipex.com 01.05.03, 22:09
      Wy sie obzeracie a tu deszcz majowy pada, podejrzanie
      malo cieply.
    • Gość: tylda Ufność dziecka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.05.03, 01:42
      Dziewczynka, może dwuletnia, w zielonej sukieneczce i chusteczce na głowie.
      Siedzi w tramwaju i ogląda obrazki. Na przystanku, zaaferowana widokiem za
      szybą, postanawia wstać na siedzeniu, żeby lepiej widzieć. Czy wie, że spadnie,
      kiedy tramwaj ruszy? Nie, wie, że czujne ręce mamy pochwycą ją w odpowiednim
      momencie i ochronią przed "ziazi". I nie zawiodła się.
    • de_molka Rwanie bzu 02.05.03, 19:45
      Tak mi się wczoraj skojarzyło jedno zdarzenie ,które widziałam z Tuwimem

      Narwali bzu,naszarpali,
      Nadarli go,natargali,
      Naniesli świeżego,mokrego,
      Białego i tego bzowego.

      Liści tam-rwetes,olśnienie,
      Kwiecia-gąszcz,zatrzęsienie,
      Pachnie kropliste po uszy
      I ptak się wśród zawieruszył.

      Jak rwali zacietrzewieni
      W rozgardiaszu zieleni
      To się narwany więzień
      Wtrzepotał,wplątał w gałęzie.

      Śmiechem się bez zanosi:
      A kto cie tutaj prosił?
      A on,zieleń śpiewając,
      Zarośla ćwierkiem zrosił.

      Głowę w bzy-na stracenie,
      W szalejące więzienie,
      W zapach,w perły i dreszcze!
      Rwijcie,nieście mi jeszcze!

      de_molka.zapachem.bzu.odurzona
      • melancho Re:Cieplnik powszedni 06.05.03, 23:52
        Parę miesięcy temu w pewnym parku widzieliśmy jak bardzo,bardzo młody mężczyzna
        jechał swoim plastikowym trzykołowym rowerkiem. Na jednej ze scieżek było małe
        wzniesienie. Chłopiec wjechał na nie z pewnym trudem, ale ucieszył sie gdy mógł
        z niej szybciutko zjechać. Spodobało mu się, z wielkim wysiłkiem wspiął się
        zatem jeszcze raz. Zaangażowana została mama-miała machnąc ręką na rozpoczęcie
        jednoosobowego Pierwszego Wielkiego Wyścigu Z Górki. Machnęła niewidzialna
        flagą i chłopiec zjechał krzycząc z zapałem. Po chwili wdrapywał się po raz
        kolejny aby wziąć udział w Drugim Wielkiem Wyścigu Z Górki . robił to takim
        zacięciem,że aż pokraśniał na policzkach. Dodawał sobie ducha pomrukami
        wysiłku.Mama-starter machnęła i..kolejne zwyciestwo!!!!! Mieliśmy zaszczyt być
        po chwili widzami Trzeciego,Czwartego i Piątego Wielkiego Wyścigu Z Górki. Na
        Szóstym niestety nie zostaliśmy. Czy ktoś może wie, czy Pretendent pokonał
        Mistrza ?
        • jenny_s Re:Cieplnik powszedni 07.05.03, 08:59
          Był remis trzy do trzech i zapowiedziano rewanż niebawem "jak mama pozwoli" :)

          jen

          PS. Dziękuję, Melancho :)
    • annuszka Re: Cieplnik powszedni 07.05.03, 22:10
      jestem ciekaw, co Wy widzieliście.
      >
      Juz niedlugo zobaczysz;) (primavera torunska,terefere,padre...i jeszcze kilka
      czekajacych w kolejce;)

      Jeden obraz to podobno tysiac slow,wiec przygotuj sie na dluuuuuuga
      opowiesc...;)

      pozdr;)
    • Gość: _nn_ Re: Cieplnik powszedni IP: *.supernet.com.pl 12.05.03, 14:03
      melancho napisał:
      >
      > Strasznie jestem ciekaw, co Wy widzieliście.

      Duze miasto,centrum,powoli konczy sie dzien.
      Mezczyzna,sprawiajacy na pierwszy rzut oka wrazenie powaznego trzyma w prawej
      rece gofra z ogromna porcja bitej smietany,polanego czekolada.Czekolada splywa
      mu po brodzie,kapie z rak na chodnik,bita smietana tez niechetnie trzyma sie
      cieplego jescze wafelka;)Opowiada cos idacej obok
      dziewczynie,gestykuluje,porusza uszami(tak,tak).
      Pewnie nic nadzwyczajnego dla postronnego widza,ale...

      (trudno sie nie usmiechnac,trudno znow wrocic do do smutnych mysli;)

      (Melancho,ogromnie dziekuje,miedzy innymi za codzienny cieplnik;))
      • melancho Re: Cieplnik powszedni 12.05.03, 22:11
        :-)


        Rozmowa telefoniczna na świeżym powietrzu. Ważna. Siedzę na krawężniku.
        Podczłapuje do mnie mały,niezbyt długi jaminik szorstkowłosy. Wyciągam do niego
        rękę. Liże ją mimo,że widzi, że nie w niej ciasteczka. Opowiadam o tym przez
        telefon. Słyszę uśmiech.Chyba Osoba Daleko też czuje się polizana.(...).
    • Gość: abc_abc Re: Cieplnik powszedni IP: *.hfx.eastlink.ca 15.05.03, 15:13
      Pare lat temu zafascynowala mnie pasja pewnej grupy ludzi, ktorzy przezywaja
      niesamowite wrazenia na lonie natury, posiadajacy jednoczesnie taki ciekawy i
      naturalny spokoj wewnetrzny, kiedy to cala dusza obserwuja swiat.

      Nie, sa to jacys nadzwyczalni profesjonalisci, ale prosci amatorzy, ulubiency
      przyrody pod kazdym jej wzgledem, warunkami i szczesciem zobaczenia
      niesamowitych okazow - ptakow. Wyspa, na ktorej jest prawdziwy raj na ziemi
      nazywa sie Wyspa Ptakow, niedaleko od St.Ann’s Bay w Cape Breton. Mozna tam
      spotkac tysiace morskich ptakow, budujacych swe gniazda, oraz wiele innych
      gatunkow ptactwa – mnie natomiast zaintrygowaly doszczetnie kormorany :)!.

      Ile tam w roznych ukrytych miejscach widzialam tych obserwatorow, z calymi
      ogromniastymi lornetkami, siedza i gapia sie na te ptaki, a wokolo cisza taka,
      zielen, i od czasu do czasu uslysz piekne krzyki tych latajacych skrzydlastych
      wielbicieli. Niektorzy poubierani w kolory kamuflarzowe, godzinami czekaja na
      przylot swojego ulubienca, ile tak razy ich serce zakolacze szybciej, gdy
      zjawia sie ich bohater ?, pomyslalam sobie :).

      Spedzilam tam jeden dzien, wrocilam strasznie umordowana do domu (ta cisza,
      koncentracja i wypatrywaniem) i zasnelam jak ptak, ktory uspil mnie
      nieswiadomnie, ale z wielkim wdziekiem jakim jest natura. Marze, zeby kiedys
      miec tyle czasu, zeby stac sie obserwatorka-amatorka ptakow, stac sie jedna z
      tych niesamowitych gapiow, bo ptakow staje sie byc coraz mniej, nawet w takich
      dziewiczych miejscach, gdzie zyja tylko osadnicy, gdzie nie ma zadnego
      przemyslu, technologii i tego pospiechu, ktorego chcialbym sie jak najszybciej
      wyzbyc :) Pozdrawiam abc_abc
    • umka_ Re: Cieplnik powszedni 16.05.03, 15:38
      wczoraj jeden z moich brzdacow powrocil ze szpitala. przywitac mi go przyszlo,
      jak juz siedzial w wannie pelnej piany, gumowych delfinkow i
      wielorybow. "czesc maluchu". "przyjechalem pociagiem, z daleka. byl
      dluuuugi" :) "cieszysz sie ,ze juz z nami jestes?" "tak. przywiozlem ci myjnie
      samochodowa, podoba ci sie?". "pewnie, ze tak :)))). bedziesz tam musial
      jeszcze wrocic, prawda?" "mhm... zrobia mi dziure, o tutaj" - mowi, pokazujac
      na brzuszek - "i potem urosne duzy i silny!". "wiem, wszystko bedzie dobrze,
      obiecuje". "swietego mikolaja ci zrobie, chcesz?" i nie czekajac na odpowiedz
      juz wsadza twarz do piany. hi... hi... pianowa borda i wasy prezentuja sie
      przednio! w prezencie dostaje dwie garsci piany prosto na glowe :) dwie
      malutkie i zupelnie mokre lapki otaczja moja szyje - "strasznie cie lubie...".
      to byl najcudniejszy swiety (?) mikolaj, jakiego kiedykolwiek widzialam...
    • umka_ Re: Cieplnik powszedni 16.05.03, 15:50
      wczoraj jeden z moich podopiecznych powrocil ze szpitala. przywitac mi go
      przyszlo, jak juz siedzial w wannie pelnej piany, gumowych delfinkow i
      wielorybow. "czesc maluchu". "przyjechalem pociagiem, z daleka. byl taki
      dluuuugi". "cieszysz sie, ze juz z nami jestes?". "przywiozlem ci myjnie
      samochodowa, podoba ci sie?". "pewnie :))) bedziesz tam musial wrocic,
      prawda?" "mhm... zrobia mi dziure, o tutaj - mowi, wskazujac na brzuch - a
      potem urosne duzy i silny". "wiem, obiecuje ,ze bedzie dobrze". "zrobie ci
      siwetego mikolaja, chcesz?" i nie czekajac na odpowiedz laduje twarz prosto w
      piane. hi.. hi... pianowa broda i wasy prezentuja sie przednio! w prezencie
      dostaje dwie garsci piany z dostawa na glowe. malutkie lapki oplataja mi
      szyje - "strasznie cie lubie". to byl najcudniejszy swiety (?) mikolaj,
      jakiego kiedykolwiek widzialam...
      • Gość: uma ups... IP: *.pool81115.interbusiness.it 16.05.03, 15:56
        sie zdublowalam, przepraszam :)
    • feministka0.75 Moje wspomnienia z Krakowa 21.05.03, 22:24


      Co pamietam:
      Schronisko PTSM - 2 sale (1 dla chlopcow i 1 dla dziewczat)

      Szkolna wycieczka klasa 4a
      ok. 4:00 ptaki - taki jazgot, ze sapac nie dalo rady.
      Agnieszka - corka nauczycielki- przeklenstwo klasowe - wyzarla klasowa
      mielonke - w tamtych czasach wiekszm rarytaesem byl juz tyklo produkt
      czekoladopodobny...

      A ta nie bedzie z ta szla, a z ta to sie nie odzywamy.... ty sie na na s nie
      patrz...
      Wierzcie mi, 1 dzien zwiedzania a ja nic nie pamietam, Wawel byl zamkniety,
      jaskinia smoka tez , smoka w ogole nie zauwazylam - dopiero jak zdjecia
      wywolali... ale to moze przez te komary co tak mniemilosiernie ciely, ze trzeba
      bylo tylko na sloncu stac.

      AAA i kwieciarka na Placu Mariackim na mnie nakrzyczala, bo powiedzialam, ze
      lepiej isc tam dalej bo tu zwiedle badyle sa...

      Do krakowa powrocilam nascie lat poxniej, w innym toarzystwie, bylo wspaniale...
      Tylko wszyscy sie dziwili dlaczego z takim uporem mamniaka do jaskini smoka sie
      pchalam :-)))

      Pozdrawiam
      Fem co nie wytrzymala :-))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka