Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ
    02.02.04, 15:56
    Bardzo smakowało mi wino z tej apelacji, z Bodegas Castano, Pozuelo Crianza
    1999 (mieszanka Monastrell, Cabernet Sauvignon i Merlot) - trochę korzenny,
    trochę żywiczny, trochę owocowy zapach i wyraźne nuty wanilii w smaku. Czy są
    u nas dostępne wina innych producentów z Yecla? Jeffs również opisuje tylko
    Bodegas Castano.
    Obserwuj wątek
      • cecyl Re: Yecla 02.02.04, 21:23
        Haniu55, w Yecli nie ma właściwie innych, a jesli nawet są to tylko Castano się
        liczy. I nalezy mu się wielka wdzięczność, bo to kolejny wariat, który
        udowodnił, że jak się chce to można. Bardzo lubię jego wina (choć są
        jakby "świeższe" od tego, co w Hiszpanii lubię). Szkoda tylko, że muszę po nie
        (ze szkodą dla nich)ganiać do Wine House. (a co z ponowna lekturą MB na temat
        Cdelos7?)
        • winoman Re: Yecla 02.02.04, 22:30
          cecyl napisał:

          > Haniu55, w Yecli nie ma właściwie innych, a jesli nawet są to tylko Castano
          się
          > liczy.

          Z moich źródeł wynika, że jest tam tylko czterech producentów, natomiast liczba
          hodowców
          jest zmienna, Chesters podaje liczbę 400, zaś Radford ponad 1500. Większość
          sprzedaje
          grona gigantowi Cooperativa La Purisma. Radford pisze o dużych możliwościach
          nowej firmy, Dominio de la Torres. Ja poza Castano nic nie piłem.

          > I nalezy mu się wielka wdzięczność, bo to kolejny wariat, który
          > udowodnił, że jak się chce to można. Bardzo lubię jego wina (choć są
          > jakby "świeższe" od tego, co w Hiszpanii lubię).

          Ciekawe, że ich wytwarzanie nadzoruje Australijczyk, David Morrison :-))

          Pozdrawiam!
          • Gość: Holita Re: Yecla IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.04, 11:46
            Faktycznie, zarejestrowanych w 2002 roku bylo 4 producentow. "Guru" Jose Penin
            w swoim przewodniku ocenia natomiast jedynie 3 bodegi: Castano (najwiecej win i
            najlepsze noty - zapewne zasluzenie), Antonio Candela e Hijos oraz Cooperativa
            La Purisima.
            Jesli juz pic wino z Murcji, to na pewno lepiej zajrzec do Jumilla - tam jest
            znacznie ciekawiej i wiecej sie dzieje (np. wina Agapito Rico, Finca Luzon albo
            Julia Roch e Hijos).
            Z Castano nie mam wielkich doswiadczen, Pozuelo nie pilam, ale Hecula (rocznik
            98 albo 99, nie pamietam) bardzo mi smakowalo (no i bylo niedrogie - na pewno
            ponizej 10 Euro). MOze nie bylo zbyt glebokie, ale b.przyjemne - pamietam, ze w
            relacji jakosc-cena absolutnie mnie zachwycilo.
            Czy ktos wie, gdzie toto mozna kupic w naszym krakowskim zascianku?
            POzdrawiam
            • amsti Re: Yecla 03.02.04, 16:52
              Gość portalu: Holita napisał(a):

              >
              > Z Castano nie mam wielkich doswiadczen, Pozuelo nie pilam, ale Hecula (rocznik
              > 98 albo 99, nie pamietam) bardzo mi smakowalo (no i bylo niedrogie - na pewno
              > ponizej 10 Euro). MOze nie bylo zbyt glebokie, ale b.przyjemne - pamietam, ze w
              >
              > relacji jakosc-cena absolutnie mnie zachwycilo.
              > Czy ktos wie, gdzie toto mozna kupic w naszym krakowskim zascianku?
              > POzdrawiam


              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=18&w=1089677&a=10436250 :)/



              Castano mają też na Starowiślnej (ale nie pamiętam w tej chwili co (Colleccion?)




        • hania55 Re: Yecla 03.02.04, 09:50
          cecyl napisał:

          > Haniu55, w Yecli nie ma właściwie innych, a jesli nawet są to tylko Castano
          się
          >
          > liczy. I nalezy mu się wielka wdzięczność, bo to kolejny wariat, który
          > udowodnił, że jak się chce to można. Bardzo lubię jego wina (choć są
          > jakby "świeższe" od tego, co w Hiszpanii lubię). Szkoda tylko, że muszę po
          nie
          > (ze szkodą dla nich)ganiać do Wine House.

          Są dostępne w sklepach Bomi, jeśli wygodniej jest Ci "ganiać" właśnie tam :-)

          (a co z ponowna lekturą MB na temat
          > Cdelos7?)

          Niestety, przyznaję się ze skruchą, że obowiązki służbowe uniemożliwiły mi
          odrobienie pracy domowej z lektury MB. Może dziś będzie lepiej - zdam relację,
          na pewno!
          • Gość: docg Bienczyk w Przekroju IP: 212.160.147.* 03.02.04, 10:17
            zobacz na www.przekroj.pl

            akurat jest ten tekst o Cdl7. Zdaje się, że rzeczywiście skryto-gorzko-
            ironiczny, zapewne Pan Marek zastanawia się, ile w tym winie jest prawdziwego
            wina, a ile proszku X i enzymu Y, i jestem przekonany, że drugiej butelki nie
            kupi (chyba że na prezent).
            pozdrawiam
        • hania55 Praca domowa z C7 odrobiona 03.02.04, 12:30
          Ech, na drugi raz nie czytać felietonów co drugie zdanie, skupiając się na
          puencie o szalenie atrakcyjnym świecie! W ramach skruchy potwierdzam, że
          artykuł jest fantastycznie i cieniutko zgryźliwy. Niemniej jednak, z czystej
          ciekawości spróbowałabym C7 i tu moje zdanie pozostanie niezmienione. Może
          nawet warszawskie brudne chodniki wydałyby się szalenie atrakcyjne po takim
          winie?

          • cecyl Re:C7 a Hollywood 03.02.04, 14:06
            Kamień z serca. I myślę, że niezależnie od zgryźliwości i dąsów każdy z nas
            chętnie by spróbował C7. Ale tak mnie coś w duszy niepokoi, że ostatnio co
            poniektóre wina zaczynają upodobniać się do produkcji hollywodzkich skazanych
            na sukces, pewnie tak musi być, ale ta różnica w cenie biletu!Z kolei
            inwestycje Francuzów w pogardzanym przez nich Nowym Świecie czynią z tej
            pogardy taką pogardę bez kofeiny. Jak znam Francuzów (a trochi ich znam)to moje
            dzieci, a na pewno wnuki, pić będą wina argentyńskie, chilijskie itp. sygnowane
            przez najsłynniejsze domy znad Garonny. Świat tylko na to czeka, by wreszcie
            nauczyć barbarzyńców co się robi z tym, co Pan Bóg i Gallowie im dali.
            • hania55 Re:C7 a Hollywood 03.02.04, 14:54
              cecyl napisał:

              > Kamień z serca. I myślę, że niezależnie od zgryźliwości i dąsów każdy z nas
              > chętnie by spróbował C7. Ale tak mnie coś w duszy niepokoi, że ostatnio co
              > poniektóre wina zaczynają upodobniać się do produkcji hollywodzkich skazanych
              > na sukces, pewnie tak musi być, ale ta różnica w cenie biletu!

              To dobre określenie w przypadku C7 - skazane na sukces (przynajmniej pasuje mi
              do opisu poczynań Rollanda).

              Z kolei
              > inwestycje Francuzów w pogardzanym przez nich Nowym Świecie czynią z tej
              > pogardy taką pogardę bez kofeiny. Jak znam Francuzów (a trochi ich znam)to
              moje
              >
              > dzieci, a na pewno wnuki, pić będą wina argentyńskie, chilijskie itp.
              sygnowane
              >
              > przez najsłynniejsze domy znad Garonny. Świat tylko na to czeka, by wreszcie
              > nauczyć barbarzyńców co się robi z tym, co Pan Bóg i Gallowie im dali.

              Ano pogarda pogardą, a pecunia tymczasem non olet!

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka