holita
18.03.04, 18:31
Z pewnym opóźnieniem (grypa mię rozłożyła), ale lepiej późno niż wcale:
byłam ci ja w pieknej Barcelonie, na targach Alimentaria. NIestety, tylko 3
dni, więc, pomimo najszczerszych chęci, nie zdołałam sie wyrwać z pawilonu
Intervin, żeby choć na chwilę zajrzec do szynek... (sorry Giorgio, bardzo
chciałam coś przywieźć, żeby Cię przekonać, ale...)
Ale w pełni zrekompensowałam to sobie winem. Notek zamieszczać nie będę, bo
kto by przebrnął przez ponad 100 opisów? Powiem tylko, że moim skromnym
zdaniem IDZIE KU LEPSZEMU. Miałam okazję próbować win wielkich - zrobiłam
sobie wycieczkę po Riojach i Riberach - i... niech mi nikt nie mówi, że
Hiszpanie robią "drewniane" wina. Ze wszystkich stron (prawie) atakował mnie
piękny, dojrzały owoc. Koniec twardych, suchych garbników - nawet w
najbardziej tradycyjnych bodegach były niespodzianki.
Odkrycia:
RIBERA - Pago de los Capellanes, zwłaszcza Picon 1999; Emilio Moro Malleolus
2001
RIOJA - Remirez de Ganuza Trasnocho 2001 i nowe wino Mugi: Aro 2001
(baaaaaaardzo drogie niestety...)
La MANCHA
- vinos de pago robione przez "wielkich", np. od Alejandro Fernandeza (El
Vinculo 2000 Reserva) albo od Arzuagi (Pago Florentino 2002) - co potwierdza
niesamowity potencjał tego regionu (zobaczycie, La Mancha jeszcze nam pokaże!)
- zwykłe, najzwyklejsze wina z Bodegas Allozo
- Ercavio (jak zwykle, to odkrycie sprzed 2 lat, ale ciągle mnie zdumiewa)
INNE:
Telmo RODRIGUEZ (rowniez jak zwykle): Gago 2001 (Toro) i Basa 2003 (Rueda) w
swojej klasie cenowej są nie do pobicia - piłam je niestety poza targami, bo
stoiska firmowego TR nie było :-(
Celler de CAPCANES (już kiedyś miałam z nimi do czynienia, ale teraz padłam
na kolana - po godzinie spędzonej na ich stoisku byłam pijana, szczęśliwa i
absolutnie niezdolna do dalszej degustacji) - niesamowite Mas Torto 2000,
świetna Cabrida 2000 i obłędne wino koszerne (sic!) Peraj Ha'abib (czy jak
kto woli Flor de Primavera) 2001. Bajka! Montsant rządzi!
Swietne BIERZO - Dominio de Tares Bembibre 2001 i P3 2001, ale zwykłe Tinto
2001 też jest fajne.
Cudowne (ale drogie) wina z MAJORKI z bodegi Hereus de Ribas (oba Sio i Ribas
de Cabrera) - co utwierdza mnie w zamiarze odwiedzenia tej wyspy w celach
poznawczych (winiarskich oczywiście)
Kolejny zaskakujący Merlot: tym razem od Enate - Merlot-Merlot 2001 (50%
Merlota i 50% Merlota, jak mawiają wtajemniczeni) - ma niezły charakterek.
no i jeszcze dla ukoronowania listy: Janus Gran Reserva 1995 od Alejandro
Fernandeza, wypite w przemiłym towarzystwie tegoż pana (najbardziej urocza
rozmowa jaką kiedykolwiek odbyłam).
To by było na tyle (w skrócie). Notki poszczególnych win będę przemycać "przy
okazji". Ale powiem Wam: warto było!
Pozdr.