Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    After.... czyli po weekendzie

    10.05.04, 10:04
    Nie ma nic lepszego w deszczowe popoludnie (raczej jesienne) niz odrobina
    lata w butelce.
    Canayli 2003, Vermentino di Gallura Superiore, Cantina Sociale di Gallura
    (6,50 euro) - blyszczacy slomiany kolor, delikatny zapach jablka, kwiatow
    (krzew glicyni???)i jakies ziolo, wytrawne, miekkie, alkohol pokryty
    kwasowoscia, dlugie. I mialam wrazenie jakby czuc bylo morska bryze, to musi
    byc "wina" slonego terroir... :-)
    I pomyslec, ze musialam wlaczyc w domu ogrzewanie, a rok temu "umieralam" z
    goraca (32°C w cieniu).

    Pozdrawiam,

    Gaga
    Obserwuj wątek
      • sstar Re: After.... czyli po weekendzie 10.05.04, 11:10
        Proby chaotyczne raczej nieudane:

        Crozes Hermitage Cave de Tain l'Hermitage 1999 - tym razem biale (100% Marsanne)
        - przyjemny miodowo-gruszkowy aromat, natomiast smak jednostajny bez zadnej
        kwasowosci jedynie gorzka koncowka wprowadzajaca jakies ozywienie - w sumie nie
        moja bajka - zobaczymy czy w 2001 bedzie odczuwalne wiecej swiezosci...

        Costieres de Nimes 2002, Grand Bourry, od Pere Guillot - rozczarowujace, czy oni
        musza robic wszystkie wina tak jakby bylo to Beaujolais Nouveau? - w sumie
        jedynie Syrah z serii Plaisir bylo aromatycznie ciekawe (o nim pisalem juz), CS
        do odstrzalu - sprowadza to Winnica, strona www producenta (z japonska wersja!):
        www.pere-guillot.com
        a nagrod ile wynotowali - grunt to marketing.

        Pozdrawiam
        star



      • winersch Re: After.... czyli po weekendzie 11.05.04, 17:13
        Dwa wina niewątpliwie poruszajace. Pierwsze to Mas de Daumas Gassac czyli VdP z
        l'Herault w Langwedocji za dwadzieścia parę euro. Wytwarza je Aime Guibert, ten
        co pogonił z Langwedocji Mondaviego. Piłem je drugi raz. Tym razem rocznik 2001
        moze trochę za wcześnie. Jak na cabernet sauvignon (80%, reszta to wiele inych
        odmian)niezwykła, metafizyczna niemal lekkość, zaskakująca zwłaszcza przy
        sporej koncentracji, solidnej strukturze i mocnych taninach. Wino porywające
        elegancją i równowagą. Nuty czarnych porzeczek, dziczyzny, trochę tytoniu.
        Ogólne wrażenie niezwykła równowaga i niemal nierealna czystość. Za trzy,
        cztery latra bedzie lepsze.
        Drugie, to jedno z bardziej niezwykłych win jakie piłem. Chateau de Pibarnon,
        rocznik 2000 z prowansalskiej apelacji Bandol. Przyznam, że czerwone wina z
        Bandol kojarzuły mi się nienajlepiej. Zniechęcające, zbyt garbnikowe, ze zbyt
        mocnym aromatem, na ogół starej, beczki i przypalonych owoców.
        Tymczasem Pibarnon zupełnie mnie zaskoczyło. Przede wszystkim było to wino
        niewzwykle skupione. Czyste mourvedre, skoncentrowane ale nie nadmiernie
        muskularne, nie nadmuchane jak wiele win z Nowego Świata. Przeciwnie, sprawialo
        wrażenie jakby było z kamienia, jednocześnie pozostawiało w ustach posmak
        niemal aksamitny. Długość imponująca. Przy tym nie jest to wino łatwe.
        Wydzielało swoje aromaty powoli, jakby niechętnie, wręcz jakby je chciało
        zachować tylko dla wybranych. Bukiet zmieniał się przez kilka godzin po
        otwarciu butelki. Początkowo dominowały nuty balsamiczne, żywiczne, potem
        wyczuc można było cedr, korzenie, przyprawy, stosunkowo późno pojawialy się
        zapachy owocowe, lekko jakby wyciszone. W smaku wino mocne ale niezwykle
        eleganckie z ogromnym potencjałem dojrzewania. Warto by go spróbowac za
        dziesięc lat. Jedno z najlepszych win jakie piłem, w każdym razie wywarło
        ogromne wrażenie. Lepsze od wielu, wielu znacznie droższych.
        Krótko mówiąc w ten weekend górą Francja
        • sstar Re: After.... czyli po weekendzie 11.05.04, 19:13
          winersch napisał:

          >
          > Drugie, to jedno z bardziej niezwykłych win jakie piłem. Chateau de Pibarnon,
          > rocznik 2000 z prowansalskiej apelacji Bandol. Przyznam, że czerwone wina z
          > Bandol kojarzuły mi się nienajlepiej. Zniechęcające, zbyt garbnikowe, ze zbyt
          > mocnym aromatem, na ogół starej, beczki i przypalonych owoców.
          > Tymczasem Pibarnon zupełnie mnie zaskoczyło. Przede wszystkim było to wino
          > niewzwykle skupione. Czyste mourvedre, skoncentrowane ale nie nadmiernie
          > muskularne, nie nadmuchane jak wiele win z Nowego Świata. Przeciwnie,
          > sprawialo
          > wrażenie jakby było z kamienia, jednocześnie pozostawiało w ustach posmak
          > niemal aksamitny. Długość imponująca. Przy tym nie jest to wino łatwe.
          > Wydzielało swoje aromaty powoli, jakby niechętnie, wręcz jakby je chciało
          > zachować tylko dla wybranych. Bukiet zmieniał się przez kilka godzin po
          > otwarciu butelki. Początkowo dominowały nuty balsamiczne, żywiczne, potem
          > wyczuc można było cedr, korzenie, przyprawy, stosunkowo późno pojawialy się
          > zapachy owocowe, lekko jakby wyciszone. W smaku wino mocne ale niezwykle
          > eleganckie z ogromnym potencjałem dojrzewania. Warto by go spróbowac za
          > dziesięc lat. Jedno z najlepszych win jakie piłem, w każdym razie wywarło
          > ogromne wrażenie. Lepsze od wielu, wielu znacznie droższych.
          > Krótko mówiąc w ten weekend górą Francja

          Ja mialem odwrotna kolejnosc: po swietnych Bandol: l'Hermitage, Barthes,
          Pibarnon (uczucie pelnosci bez przepelnienia! i aksamitnosci odnajduje nawet w
          notatkach) 1,3 z 1999 (kupione we Francji), nastepnie przyszedl czas na zakupy
          w Polsce: i tu rozczarowanie ale raczej ze wzgledu na lekkosc materii niz zbyt
          muskularne, twarde taniny, natomiast z pewnoscia warto sprobowac, bo ceny do
          przezycia jak na nasze warunki: 50-70zl w Nicolas lub od Winofrance: Les Baumes,
          Les Adrets i Terre du Trias (3 rozne linie o tej samej spoldzielni La Roque).

          A Herault i St-Chinian kupuje w ciemno (do tej pory raczej z dobrym skutkiem)
          w czym artykul o Guibercie mial swoj udzial:-)

          Najlepsze roczniki dla Langwedocji to podobno 1998 (sie zgadzam) oraz 2001
          (doswiadczenie z Slavanhiac to zbyt malo aby uogolniac).

          Pozdrawiam
          star

          PS. A z innej beczki :) Bordeaux 1999 dojrzewa podobno szybciej niz sie
          spodziewano - wiec nie trzeba czekac X lat, a mozna sie juz przymierzac:-)
          • wojtekes Re: After.... czyli po weekendzie 12.05.04, 11:44
            sstar napisał:

            > PS. A z innej beczki :) Bordeaux 1999 dojrzewa podobno szybciej niz sie
            > spodziewano - wiec nie trzeba czekac X lat, a mozna sie juz przymierzac:-)

            proszę bardzo ;) - kika dni temu

            Chateau Meyney 1999, CB St. Estephe – klarowne, choć kolor nieco brudny, mocno
            zaznaczone garbniki nie burzą wrażenia harmonii, nos początkowo zamknięty z
            czasem uwalnia porzeczkę, może słodycz suszonej śliwki. ładnie zbudowane,
            przyszło mi do głowy, kiedy już wyokrągliło się, że przybrało wtedy barokową
            szatę, dobrze uszytą choć skromnie zdobioną, porzeczka, trochę korzenne (gałka
            muszkatołowa) i ta słodycz. mimo wszystko jakby zamknięte, ale dobre. gdybym
            miał drugą butelkę, poczekałbym 2-3 lata
            wojtek
            • sstar Re: After.... czyli po weekendzie 12.05.04, 22:08
              wojtekes napisał:

              > sstar napisał:
              >
              > > PS. A z innej beczki :) Bordeaux 1999 dojrzewa podobno szybciej niz sie
              > > spodziewano - wiec nie trzeba czekac X lat, a mozna sie juz przymierzac:-)
              >
              > proszę bardzo ;) - kika dni temu
              >
              > Chateau Meyney 1999, CB St. Estephe – klarowne, choć kolor nieco brudny,
              > mocno
              > zaznaczone garbniki nie burzą wrażenia harmonii, nos początkowo zamknięty z
              > czasem uwalnia porzeczkę, może słodycz suszonej śliwki. ładnie zbudowane,
              > przyszło mi do głowy, kiedy już wyokrągliło się, że przybrało wtedy barokową
              > szatę, dobrze uszytą choć skromnie zdobioną, porzeczka, trochę korzenne (gałka
              > muszkatołowa) i ta słodycz. mimo wszystko jakby zamknięte, ale dobre. gdybym
              > miał drugą butelkę, poczekałbym 2-3 lata
              > wojtek

              Swoja droga o Meyney Bettane&Desseauve nie napisali ze juz do picia - w koncu
              70% CS to dosc duzo jak na Saint-Estephe.

              Pozdrawiam
              star
      • Gość: gaga Re: After.... czyli po weekendzie IP: *.27-151.libero.it 14.05.04, 10:52
        Nie bardzo wiem, gdzie sie dopisac, a chyba nowego watku nie ma po co
        rozpoczynac, wiec pod haslem "przed weekendem" polecam Chianti Classico DOCG
        2001, Contessa di Radda, Agricoltori del Chianti Geografico. Poprawne chianti,
        do obiadu, moze byc nawet niedzielnego, charakterystyczne czeresnie i fiolki, w
        smaku lekko zadziorne, ale w sumie poukladane, przyjemnie sie pije.

        Pozdrawiam,

        Gaga
      • Gość: docg kilka win w sobotę IP: 212.160.147.* 24.05.04, 09:07
        nie wiem, czy te wina są dostępne u nas, bo miałem je z "prywatnego importu",
        ale jakby ktoś znalazł, to polecam:
        Di Majo Norante Ramitello 2000 - już po wypiciu znalazłem w jednym z magazynów
        Wino ocenę - 90 punktów - nic juz nie muszę chyba dodawać, świetne wino;
        Ca' di Frara Pinot Nero 2000 (Lombardia)- bukiet zaczyna się od spleśniałej
        beczki zatkanej szmatą, potem jest jeszcze lepiej - niesamowicie klimatyczny
        pinot, wart każdego z 1500 eurocentów które kosztował :-))
        pozdrawiam
        • joe_stru Deo! Jak wycieczka???n/txt 24.05.04, 11:02
          • docg Re: Deo! Jak wycieczka???n/txt 24.05.04, 11:48
            wysłałem Ci maila, bo szczegóły krajoznawczych wycieczek mogą nie interesować
            wszystkich forumowiczów ;-)
            • Gość: gaga Re: Deo! Jak wycieczka???n/txt IP: *.27-151.libero.it 27.05.04, 16:10
              Wlasciwie mialo byc po weekendzie, ale jakos mam spozniony zaplon.

              Nebbiolo d'Alba 2201, Terre di barolo - nic co by mnie rzucilo na kolana.
              Barolo 1998, Fontanfredda - coz, barolo, to nie nie jest moje wino kultowe i
              tym razem tez nie wznioslo mnie na skrzydla weny tworczej, ale dobrze mi bylo i
              tego tez Wam zycze.

              Pozdrawiam,

              Gaga
              • Gość: gaga Re: Deo! Jak wycieczka???n/txt IP: *.27-151.libero.it 27.05.04, 16:16
                Zapomnialam o czesci rozrywkowej. Bylam w wekkend w Reggio Emilia, zajadalam
                sie kuchnia reggiana, pilam swietne Lambrusco. Niech nikt mi nie opowiada, ze
                lambrusco to wino dla delikatnych kobietek. Maschilizm postawie na szali z
                kilogramem ravioli z dynia w sosiku z masla i szalwi...
                I niech zyje wolnosc winna i przedziwna!!!!

                Gaga
      • sstar Re: After.... czyli po weekendzie 31.05.04, 16:57
        Dwa wina o podobnej cenie, ale roznej jakosci:

        Cesconi Merlot 2000 - mimo, ze ciut przesiaknelo (ulalo sie) przez korek - wino
        swietne: oprocz typowych cukierniczych nut, migdalow, sporo mineralnosci oraz
        zaskakujaco aromat czarnej porzeczki (likieru), w ustach kwasowosc wspolgrajaca
        z poczatkowa slodycza - swietna rownowaga, posmak nie proszacy aby sie go
        domyslac - raczej chude, dosc taniczne - z grupy win zyskujacych z kazdym lykiem
        w sumie zupelnie czego innego oczekiwalem - ale zaskoczenie in plus

        Escudo Rojo CS Carmenere CF 1999 - ciut powierchownej tlustosci, ale w srosku
        pste, efemeryczne, nos swiezego miesa, plastra, jezyn, ale takze denaturatu -
        mimo, ze spozywane w warunkach raczej chlodniczych; duzo lepiej z jedzeniem
        pizza zagluszyla nieco jego smak i b. dobrze :-)

        Pozdrawiam
        sstar

        PS. Byla jeszcze Rioja od Bodegi Breton (w Dyspensie - dzieki kochamwino)
        - dobrze zdefiniowana aromatycznie ale dosc prostolinijna, lepsza w nosie
        niz w ustach,

        No i wycieczka krajoznawcza po Kabatach - sklep Chateau w Tesco gdzie
        zaintrygowaly mnie wina od: Cantiny Termeno (Tramin) (pil ktos to)
        okolo 65zl oraz Anjou - cos z Sainscrit czy podobnie ...
        • joe_stru Weekend zabójców... 01.06.04, 13:02
          Hej!!!
          1. Barbaresco Rabaja 2000 Bruno Rocca. Doskonałość. W zapachu kawa , czekolada,
          kakao,owoce , minimalny dym - no wszystko po prostu. Inetnsywność naprawdę
          nieczęsto spotykana. Długie , zrównoważone. Piękne po prostu. Jedno z lepszych
          win jakie piłem.
          2.J.J.Prum Riesling Graacher Himmelreich Spatlese '99. Surowo - naftowe zapachy
          typowe dla rieslinga , podbite lekko cytrynowym tłem. Smakowo trochę
          zaskakujące , bo wyraźnie "lieblich"- zapach wskazywałby raczej
          wytrawność.Chciałoby się pić bez końca. ten jednak niestety nastąpił.
          Na tym tle Ch. d'Armailhac '97 nie wypadł za dobrze. Były też inne
          piękności...eh.pzdr:)
      • Gość: star same wiosenne wina - up :-) /nt IP: *.fsmw.math.uni.wroc.pl / *.fsmw.math.uni.wroc.pl 01.06.05, 20:05

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka