Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Podsumowanie wasni

    IP: 213.134.140.* 08.07.04, 14:00
    Wszystkim forumowiczom, polecam ostatni (wiecej nie bedzie) felieton W.
    Bonkowskiego w City Magazine z lipca br. Tekst pt Importerzy w krainie czarow
    podsumowuje praktycznie wszystkie watki zwiazane z problemem cen wina w
    Polsce. Jezeli moglbym cokolwiek postulowac chcialbym zeby podobna analiza
    znalazla sie takze na lamach Magazynu Wino, poszerzona rzecz jasna o
    wypowiedzi samych ?winowajcow?.
    Obserwuj wątek
      • Gość: Czytelnik City Re: Podsumowanie wasni IP: *.wp.mil.pl 08.07.04, 14:45
        Gość portalu: Rural napisał(a):

        > Wszystkim forumowiczom, polecam ostatni (wiecej nie bedzie) felieton W.
        > Bonkowskiego w City Magazine z lipca br. Tekst pt Importerzy w krainie czarow
        > podsumowuje praktycznie wszystkie watki zwiazane z problemem cen wina w
        > Polsce. Jezeli moglbym cokolwiek postulowac chcialbym zeby podobna analiza
        > znalazla sie takze na lamach Magazynu Wino, poszerzona rzecz jasna o
        > wypowiedzi samych ?winowajcow?.

        Felieton jest skandaliczną manipulacją, która na kilometry "pachnie"
        tzw. "sponsoringiem" i wzbudza ona niesmak, mimo całkowitej mojej zgody co do
        problemu cen wina w Polsce. To jednak nie wystarcza, żeby nie widzieć obłudy i
        moralnego dualizmu autora.

        Szanujący się autor nigdy nie powinien dopuścić się (bez zaznaczania, że
        artykuł jest materiałem promocyjnym), do tak ordynarnego reklamowania wybranych
        importerów i sklepów, nie dając czytelnikowi szansy dokonania porównania.

        Pomijając merytoryczną wartość tekstu, autorowi należałby się pożądny kopniak
        za samouwielbienie i bufonadę jaką prezentuje. Rozumując kategoriami autora
        tego tekstu, należałoby całkowicie bojkotować wszelkie wydawnictwa w których
        autor "maczał palce", a dotyczą tematyki winiarskiej. Z przyczyn identycznych
        jak jego napaści na importerów. Według Pana Bońkowskiego nie należałoby nigdy
        kupować choćby tych dwóch tytułów:

        - "Wina Europy" są pełne błędów merytorycznych, są przestarzałe w momencie
        wydania i dużo droższe od o niebo lepszych wydawnictw obcijęzycznych jeśli
        przeliczymy ilość opisanych win na zapłaconą kwotę.
        - "Magazyn Wino" jest bardzo drogim (oczywiście biorąc pod uwagę objętość),
        zaściankowym periodykiem nie wytrzymującym porównania z tzw. "zachodnią" prasą
        fachową. Merytorycznie jak i edytorsko pozostawia wiele do życzenia.

        Trzymając się pokrętnej logiki autora felietonu w City, powinien on równie
        groźnie i buńczucznie nawoływać do kupowania "Decantera" zamiast "Magazynu
        Wino". Racje w końcu są identyczne.
        • Gość: docg trochę racji w tym jest... IP: 212.160.147.* 08.07.04, 15:19
          o ile pamiętam, autor chwali jednego z importerów za zamiar obniżenia ceny...
          pomimo mojej sympatii do tegoż importera, z taką logiką zgodzić się trudno,
          lepiej chwalić dopiero po obniżeniu. Druga sprawa i drugi chwalony importer,
          który podobno obniżył o 20% ceny na wina z wytwórni X - te akurat ceny śledzę,
          bo produkty świetne, ale drogie jak cholera. Żadnej obniżki nie było, poza
          kosmetyczną "promocją" na jedno czy drugie wino.
          Relacja cena/jakość Magazynu Wino i Decantera faktycznie przypomina porównanie
          cen wina w Polsce i na Zachodzie, ale tego bym się akurat nie czepiał, jeśli
          wziąć pod uwagę siły i środki (wystarczy zobaczyć ile i jakich reklam jest w
          D.) to MW i tak nieźle wypada.
          Natomiast ogólna ocena sytuacji przedstawiona przez WB jest zgodna z moimi
          odczuciami - importerzy nie robią nic albo prawie nic, żeby urozmaicić i
          uprzystępnić swoją ofertę. Ale, jak mawiał pewien Czech - mne to je jedno, ja
          mam duzy bagażnik :-)
          pozdrawiam
          • Gość: Wojciech Bońkowski Obniżki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.04, 15:54
            Mówisz zapewne o cenach win La Rioja Alta od Sobiesława Zasady.
            Oto porównanie cenników hurtowych tej firmy z sierpnia 2003 i z maja 2004:

            Lagar de Cervera Albarino 2002 56,71 zł obniżone na 47 zł za rocznik 2003
            Rioja Vina Alberdi 1998 56,71 zł obniżone na 50 zł za 1999
            Rioja Vina Arana 1996 80,25 zł obniżone na 73 zł za ten sam rocznik

            Dlaczego więc twierdzisz, że "żadnej obniżki nie było"?
            WB
            • Gość: docg Re: Obniżki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.04, 19:56
              zapewne masz rację co do cen hurtowych, ja sprawdzam ceny detaliczne na stronie
              internetowej ich sklepu i mam wrażenie, że się nie zmieniły, w każdym razie nie
              o 20% i na pewno nie Vina Ardanza
              pozdrawiam
              • Gość: docg postscriptum - hurt i detal IP: 212.160.147.* 09.07.04, 13:09
                jeżeli ceny hurtowe są takie, jak piszesz, a nie mam powodu żeby uważać, że
                jest inaczej, to ich marża w sklepie internetowym na wymienione przez Ciebie
                wina wynosi 50 - 60%. Trochę mnie to zaskoczyło, bo mówiąc o wysokich cenach
                wina wspominamy przede wszystkim o kosztach związanych z importem - akcyza,
                transport, papiery itp, a nie o takich marżach! Chyba, że podawałeś ceny netto,
                ale nie sądzę.
                pozdrawiam
                • ducale Re: postscriptum - hurt i detal 09.07.04, 13:17
                  Deo, WB podał ceny netto hurtowe dla podmiotu z koncesją, raczej troche
                  niefortunnie bowiem powinnismy mówić o detalu
                  pozdr
                  • Gość: docg a to co innego IP: 212.160.147.* 09.07.04, 13:30
                    w takim razie marża (teoretyczna) wynosi 25 - 30%; i tak sporo jak na sklep
                    internetowy i fakt, że to są wina z ich własnego importu, a wiec marża jest
                    podwójna - hurtowa + detaliczna od razu. Ale rozumiem, że są różne
                    uwarunkowania i przestaję się czepiać.
                    pozdrawiam
                    • Gość: Wojciech Bońkowski Wyjaśnienie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.07.04, 13:47
                      Oczywiście ceny hurtowe są cenami netto. Innych cenników nie miałem pod ręką
                      dla porównania; zresztą mówiąc o obniżkach najlepiej mówić o cenach hurtowych
                      bo to są główne ceny importera.
                      DOCG, prawdopodobnie Zasada trzyma dość wysokie ceny detaliczne w swoim sklepie
                      internetowym, aby nie konkurować z innymi sklepami, do których sprzedaje swoje
                      wina - tzn. gdyby sprzedawali wina bezpośrednio klientom detalicznym bez marży,
                      dodając tylko VAT do cen hurtowych, byłoby to nie fair wobec sklepów i
                      restaraucji z którymi współpracują.

                      WB
        • amsti Hm 08.07.04, 15:20
          Gość portalu: Czytelnik City napisał(a):

          > - "Wina Europy" są pełne błędów merytorycznych,

          Są, ale nie ma ich jednak tak dużo. Można się niezgadzać z ocenami niektórych
          win, ale dokładnie to samo dotyczy WS (Winnego Spekulatora) czy RP (Raportu
          Pelikana).

          > wydania i dużo droższe od o niebo lepszych wydawnictw obcijęzycznych jeśli
          > przeliczymy ilość opisanych win na zapłaconą kwotę.

          Poważnie? Obecnie kosztuje coś koło 25 zł w Tesco. Czyli wychodzi jakieś 0,003
          zł od wina.

          Zdarzało mi się czasem krytykować jednego i drugiego autora i to głownie za
          pewne nie do końca akceptowane przeze mnie sformułowania, ale uważam że twoja
          ocena przewodnika nie jest sprawiedliwa, bo jest to potrzebna pozycja na rynku
          wydawnictw o winie. Poza tym mały format przydaje się w czasie winnych podróży




        • Gość: Wojciech Bońkowski Małe ad vocem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.04, 15:44
          Drogi bezimienny Czytelniku,
          nieco zdziwiony gwałtownością Twego ataku na mnie prosiłbym, jako że jesteśmy
          na publicznym forum, o następnujące wyjaśnienia Twych kwestii:

          -Na czym dokładnie polega moja "skandaliczna manipulacja" (tzn. jakie fakty są
          manipulowane);

          -na jakiej podstawie zarzucasz mi "sponsoring" i z czyjej strony;

          -na jakiej podstawie twierdzisz, że "Wina Europy są pełne błędów
          merytorycznych" (w chwili wydania przewodnika odbyła się na tym forum dyskusja
          i wskazanych zostało kilka zaledwie błędów, ale nie pamiętam, abyś brał twórczy
          udział w tej dyskusji)?

          -proszę też o poparcie konkretnymi wyliczeniami Twego twierdzenia, że Wina
          Europy są "dużo droższe od o niebo lepszych wydawnictw obcoijęzycznych jeśli
          przeliczymy ilość opisanych win na zapłaconą kwotę". W Winach Europy ocenionych
          jest 8068 win, książka kosztuje na półce 33,90 zł. Czekam na konkretne tytuły
          owych "obcojęzycznych wydawnictw".

          Poza tym wydaje mi się, że nie do końca rozumiesz na czym polega felieton
          prasowy. Autorski felieton w prasie konsumenckiej polega właśnie na "ordynarnym
          reklamowaniu wybranych importerów i sklepów". Nikt nie odbiera przy tym
          czytelnikom możliwości dokonywania porównań.

          Nie jest też dla mnie jasne, dlaczego "z przyczyn identycznych" do mojego
          felietonu należałoby zaniechać kupowania Magazynu Wino i Win Europy. Nie
          zniechęcałem do kupowania win od wybranych importerów z powodu ich jakości lub
          niskich moralnych standardów importerów, tylko z powodu zbyt wysokich cen. W
          odróżnieniu od Ciebie poparłem swoją argumentację konkretnymi przykładami
          cenowymi. Zapraszam Cię więc do merytorycznej dyskusji mając nadzieję, że nie
          będziesz więcej wykorzystywał publicznego forum do osobistych napaści na mnie.

          Wojciech Bońkowski

          PS Porządny pisze się przez "rz".


          • joe_stru felieton... 09.07.04, 12:23
            Gość portalu: Wojciech Bońkowski napisał(a):

            > Poza tym wydaje mi się, że nie do końca rozumiesz na czym polega felieton
            > prasowy. Autorski felieton w prasie konsumenckiej polega właśnie
            na "ordynarnym
            >
            > reklamowaniu wybranych importerów i sklepów". Nikt nie odbiera przy tym
            > czytelnikom możliwości dokonywania porównań.
            >
            ----> Witam. Tak się złożyło , że rzeczony felieton czytaliśmy w gronie kilku
            osób tematem "winnym" bardzo zainteresowanych. Wszyscy obecni zgodzili się ,ze
            wymienianie nazw kilku (4ch zdaje się) importerów jako tych "uczciwych" nosi
            znamiona kryptoreklamy. Właściwie nawet nie krypto...osobiście nie sądzę , by w
            Pana przypadku w grę wchodził jakikolwiek sponsoring , ale mamy tu do czynienia
            z grubą niezręcznością. W felietonie o jakim mówimy , moim zdaniem , należy
            rzeczywiście zachęcać czytelników do dokonywania porównań. Można to jednak
            zrobić delikatniej , niż za pomocą określania kto jest "fajny" , a kto nie.
            Według jakich , na Boga , kryteriów felieton w prasie konsumenckiej polega
            właśnie na "ordynarnym reklamowaniu wybranych importerów i sklepów" ???
            Reklamowaniu "orynarnemu" czy jakiemukolwiek innemu służą wydzielone
            fragmenty , opatrzone informacją "reklama" , a nie felietony , komentarze czy
            artykuły.
            Gdybym w moim medium wysmażył taki felieton miałbym , proszę mi wierzyć , dużo
            kłopotów. Pzdr.
            • Gość: Wojciech Bońkowski Re: felieton... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.07.04, 12:41
              Więc jednak się różnimy. Bo moim zdaniem w felietonie autor poleca wina /
              filmy / płyty / samochody na podstawie własnej oceny, który z nich
              jest "fajny". Czytelni albo ufa felietoniście i kieruje się jego oceną, albo
              nie. Na tym polega wszelkiego rodzaju krytyka. Nie widzę doprawdy, jak tego
              rodzaju rekomendacje przekazywać "delikatniej". Różnica między reklamą a
              felietonem tkwi w autorze, a nie koniecznie w poetyce.
              Poza tym wszak zachęcałem czytelników do porównań, podając konkretne przykłady
              nadużyć ze strony niefajnych importerów i uczciwej działalności ze strony
              fajnych. Delikatniejsze byłoby tylko opublikowanie specjalnych tabel z winami
              dostępnymi w Polsce, podając ceny w kraju producenta, ceny eksportowe, narzuty
              skarbowe i ceny detaliczne w Polsce. Ale to nie jest felieton, tylko badanie
              rynku.

              Nie rozumiem więc szczerze całej tej historii z kryptoreklamą. Wypowiedziane
              przeze mnie opinie pokrywają się przecież niemal dokładnie z tym, co mówione
              jest choćby na tym forum (Vinarius i Atlantika - OK, LPdV i inni giganci - fe).
              Dlaczego więc, gdy poparłszy te stwierdzenia konkretnymi przykładami cenowymi
              powtarzam je na łamach wysokonakładowego pisma, spotykają mnie zarzuty
              kryptoreklamy i moralnego dualizmu? Wybaczcie natarczywość, ale nie rozumiem
              myślowych mechanizmów tego wątku.

              Pzdr WB
              • joe_stru Re: felieton... 09.07.04, 13:55
                Różnimy się , oczywiście. Bo sprawa kryptoreklamy jest dośc delikatną i
                nierozstrzygalną jednoznacznie kwestią. Jest parę definicji , ale każda ma
                słabe strony.Stykam się z tym problemem w pracy właściwie codziennie. Gdybym
                pisał podobny do Pańskiego felieton po prostu pominąłbym nazwy importerów.
                Gdybym chciał być dobitny , być może starałbym się naprowadzić czytelników na
                importerów "fajnych" za pomocą jakichś mniej jednoznacznych wskazówek ,
                omówień. Moim zdaniem niedopuszczalne jest zachęcanie do kupowania jednego
                produktu , a "bojkotowanie" innego. Jeśli Pański tekst wywołał
                skojarzenia "reklamowe" u wielu odbiorców , to chyba jakaś niezręcznośc jednak
                w nim jest.
                A tekst, w którym autor poleca , bądź "obrzydza" książkę , płytę czy nawet
                samochód na podstawie własnej oceny to recenzja , nie felieton. pzdr.
                • Gość: Wojciech Bońkowski Re: felieton... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.07.04, 16:44
                  OK w sprawie recenzji / felietonu. Ale jak pisać o winie nie "zachęcając do
                  kupowania jednego produktu"?? Niestety tego rodzaju teksty nie mogą obyć się
                  bez konkretnych win i importerów. Chyba że Pan wymyśli jakiś sposób, na który z
                  pewnością czekają wszystkie pisma winiarskie świata. Pozdrowienia, WB
              • Gość: Ariel Re: felieton... IP: 213.17.240.* 12.07.04, 08:03
                tyle że Panie Bońkowski mam wrażenie że nie jest Pan obiktywny i nie wszystkie
                wina(tzn. importerów) traktuje Pan na równi. Ale to Pana praca.

                Pozdrawiam
        • winersch Re: Podsumowanie wasni 09.07.04, 11:06
          Oczywiście w Winach Europy sa błedy merytoryczne, sam znalazłem kilka, ale nie
          ma ich tak wiele. Błędy zawsze będą w pracach zawierających tak ogromny
          materiał, pisanych tylko przez dwóch autorów.
          Wszystkie zagraniczne poradniki tego typu są znacznie droższe. Francuskie
          Bettane&Desseauve ponad 20 euro (w Polsce ponad 100 zł). Podobnie Hachette, a
          dotyczą one tylko win francuskich. Nie ma w Polsce poradników włoskich, ale w
          Europie równiez sa droższe. Nawet dość marny przewodnik Johnsona wydany w
          Polsce jest sporo droższy, no i gorszy. Ponadto jedną z wartości takich
          przewodników jest to że są subiektywne, a autorzy maja własne zdanie. Możemy
          sie z nim nie zgadzać, mozemy polemizować, ale nie powinniśmy go z góry
          dyskredytować przy pomocy ogólników typu "pełne błedow merytorycznych"
          czy "duże droższe", bo bez podania przykładów to dopiero jest manipulacja
          pozdrawiam
      • ducale Re: Podsumowanie wasni 08.07.04, 15:17
        Nie czytałem City, więc nie komentuję, ale czasami wydajemi sie iz WB kreuje
        sie na enfante terrible wsród polskich piszących,tylko zeby mówiąc żargonem
        piłkarskim nie wyszedł z tego Beckham zamiast Erica Cantony
        • Gość: Rural Re: Podsumowanie wasni IP: 213.134.140.* 09.07.04, 14:26
          Moze jednak felieton WB powinien zachecic forumowiczow do wskazywania rowniez
          na pozytywne sytuacje na rynku, czyli wlasnie obnizki cen (bo te rzeczywiscie
          maja miejsce, choc ich skala pewnie jest jeszcze daleka od oczekiwan). Ostatnio
          kupilem Morellino di Scansano od Frescobaldiego (Santa Maria) i Dolcetto od
          Marchesi di Barolo w sklepie Fine Wine&Spirits, za niewiele ponad 50 zł kazda.
          Nawet w naszym ulubionym LPdV pojawila sie jakas sycylijska mieszanka Shiraz i
          Nero dAvola, za ok. 30 zł (nie znam, nie pilem).
          Poza tym, wracajac do watkow na forum, szkoda troche że jedyna forma ekspresji
          opinii przez kilku jego uczestnikow (vide Czytelnik City wlasnie tu) jest
          rodzaj jakiejs niepohamowanej zlosci. Ludzie! Porozmawiajmy!

          Pozdrawiam goraco.
          • Gość: Rural Re: Podsumowanie wasni IP: 213.134.140.* 09.07.04, 19:08
            I jeszcze jeden przyklad w druga strone. Bylem dzis na spotkaniu w restauracji
            Giancarlo Russo (to ten co produkuje sie w Tele5) w Warszawie. Jest tam takze
            winoteka. Butelka Kurni z Markii kosztuje 1 500 zł.
            • Gość: fiola Re: Podsumowanie wasni IP: *.itpp.pl 10.07.04, 11:21
              Nie miałam okazji przeczytać tego artykułu, ale nie ukrywam- zainteresowało
              mnie to, które to firmy(importerzy, sklepy) są cacy, a które be... . Piszecie
              tu Państwo o tym, więc proszę o podanie na forum tych nazw. Może sama będę
              potrafiła się odnieść do tego, czy jest to prawda, czy też nie.
              Dziękuję
              • Gość: docg artykuł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.04, 11:29
                jest mowa o importerze Veuve Clicquot (nie wymienionym z nazwy) i jego wysokich
                marżach oraz z drugiej strony o tych, którzy obniżyli ceny (Zasada i Skarbnica
                Winnic) i o tych, którzy zrobią to "po wyprzedaniu zapasów" (Atlantika i
                Vinarius)
                • nie.my Re: artykuł 10.07.04, 12:14
                  Gość portalu: docg napisał(a):

                  oraz z drugiej strony o tych, którzy obniżyli ceny i o tych, którzy zrobią to
                  "po wyprzedaniu zapasów" (Atlantika
                  --Niech tak zrobia, wypije dzis za powodzenie tych zapowiadanych obnizek rozowe
                  Quinta da Alorna.

                  pozdrawiam

                  NieMy
                • giorgio_primo Re: artykuł 10.07.04, 12:47
                  Właściwie to nie miałem w planie się odzywać już całkiem. No ale jednak...


                  Gość portalu: docg napisał(a):

                  > jest mowa o importerze Veuve Clicquot (nie wymienionym z nazwy) i jego
                  > wysokich
                  > marżach

                  Ja akurat uważam, że trzeba być nieco bardziej rzetelnym, jeśli zadaje się
                  takie "ciosy". Poza nielicznymi wypadkami, zwykle nie jest tak, że każde wino w
                  ofercie jednego importera jest równie nieatrakcyjne cenowo. Ten sam importer co
                  ma w ofercie Veuve Cliquot, ma równocześnie kilka win po bardzo atrakcyjnych
                  cenach jak na polskie warunki. Nieuczciwe jest zatem pisanie o całej ofercie
                  jako "takiej czy owakiej". Zdecydowanie skłaniałbym się do polecania
                  konkretnych win, a nie do "reklamowania" lub "odradzania" importera. Dla
                  konsumenta, który nie jest równocześnie hobbystą-badaczem albo "człowiekiem z
                  branży" byłoby to cenniejsze i nie narażało na zarzut kryptoreklamy. Dodatkowo
                  konsument może by został uchroniony przed wpadką, kiedy to akurat trafi na
                  jakieś paskudztwo, które się przytrafiło chwalonemu importerowi.

                  Nie jest to także tak proste i oczywiste w wypadku importerów chwalonych, bo
                  porównanie cen portugalskiej Mimosy jakie odbyło się na tym forum, może też
                  skłonić kogoś do zalicznia jej importera do tych "be". To że ja akurat pewnie
                  rozumien dlaczego tak jest, nie musi być dostatecznym argumentem dla kogoś kto
                  zna ceny tego wina poza Polską.

                  > oraz z drugiej strony o tych, którzy obniżyli ceny (Zasada i
                  > Skarbnica
                  > Winnic) i o tych, którzy zrobią to "po wyprzedaniu zapasów" (Atlantika i
                  > Vinarius)

                  Tego akurat zupełnie nie mogę zrozumieć, ale ponieważ w felietonie jest
                  wyraźnie mowa o kontyngentach bezcłowych funkcjionujących od dawna, więc
                  poproszę o rozjaśnienie:

                  Skoro firmy te obniżają teraz ceny, i to po wyprzedaży zapasów, to czy czasem
                  nie oznacza to, że wcześniej po prostu miały o tyle wyższą marżę? Jeśli tak
                  jest (a z artykułu tak wynika!), to zaliczanie ich do tych "aj" a nie "be" jest
                  co najmniej dziwne. Wielokrotnie pisałem o tym, że nie znając konkrtetnej
                  sytuacji podejmowanie takich analiz cenowych może prowadzić do fałszywych i
                  krzywdzących wniosków. Również może jakiemuś importerowi pomagać w kreowaniu
                  swojegi wizerunku. Być może akurat te firmy tych kontyngentów nie wykorzystały,
                  ale czy z punktu widzenia konsumenta ma to jakiekolwiek znaczenie, skoro limity
                  były wystarczające dla każdego? Będąc znacznie bliżej "winngo biznesu" niż
                  przeciętny czytelnik City M., łatwo o uproszczenia których niedopowiedziane,
                  pozornie oczywiste rozwinięcia wydają się być jasne, ale nie dla tego
                  czytelnika...

                  Reakcja na artykuł powinna cieszyć - to najlepszy znak, że ktoś to czyta i
                  zastanawia się nad treścią. Ponieważ na ramiona nielicznej grupy piszącej w
                  Polsce o winie spadła moim zdnaiem bardzo duża odpowiedzialność (mimo wciąż
                  niewielkiej grupy zainteresowanych), niesienia "kaganka oświaty" - za co im
                  chwała - to muszą się oni jednak liczyć z surową oceną, i tym większą
                  ostrożnością oraz uwagą podchodzić do tematu, kiedy publikują coś w
                  wydawnictwach masowych.

                  pzdr

                  PS. Nie pamiętam czy o tym już była mowa, ale akurat coś sprawdzalem w "Winach
                  Europy", a ponieważ wiem, że lubi Pan włoskie wina, więc zwróce uwagę na dość
                  poważny błąd dotyczący apelacji Cerasuolo di Vittoria DOC, aby nie powtórzył
                  się w następnych edycjach: to jest apelacja dla win wyłącznie czerwonych, a nie
                  jak podajecie różowych.
                  • edyta881 Re: artykuł 10.07.04, 13:24
                    Ponieważ nasza firma została zaliczona do grona tych "be", to uważam, że opinia
                    ta jest mocno przesadzona i niesprawiedliwa.
                    Wiadomo, że nawet jeśli nazwa importera nie została tu podana, to każdy może ją
                    znaleźć na kontretykiecie Veuve Clicquot.
                    Nie wiem, dlaczego firmy, które nie obniżyły cen, a tylko zapowiedziały taką
                    obniżkę zostały wymienione jako te "w porządku"? A nie może się tak zdarzyć, że
                    po wyprzedaniu zapasów, ceny ich win zostaną na tym samym poziomie lub wzrosną,
                    a importerzy ci będą się tłumaczyć, że np. paliwo zdrożało i ich koszty też są
                    większe? Każda z firm może kusić klienta tym, że obniży ceny, ale nie wiadomo
                    kiedy-może za rok?
                    A jeśli chodzi o importera VC, to akurat my obniżyliśmy ceny win, nie
                    wszystkich, ale np. z Nowego Świata(Kalifornia nawet o 30%).
                    Zgadzam się zatem z Czytelnikiem i giorgio_primo, że było to nieuczciwe ze
                    strony takiego autorytetu w świecie win, jakim jest Pan Wojciech Bońkowski.
                    • docg głos z zad.... to jest z prowincji :-) 10.07.04, 18:44
                      edyta881 napisała:

                      my obniżyliśmy ceny (Kalifornia nawet o 30%).
                      • Gość: Wojciech Bońkowski Re: głos z zad.... to jest z prowincji :-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.04, 18:04
                        Masz rację, że ceny w sklepie internetowym Zasady nie spadły
                        (oprócz promocji na Gran Reserva 904). Być może sprzedają nadal stare roczniki,
                        a obniżka będzie odczuwalna od pojawienia się nowych. Ja już kupiłem po
                        obniżonej cenie wina do restauracji w Warszawie. Dlatego wspomniałem o obniżce
                        w felietonie poświęconym sytuacji cen wina w Warszawie. Ale jeśli Zasada nie
                        obniży cen detalicznych w swoim sklepie internetowym, na pewno będzie to powód
                        do krytyki i jeśli nikt mnie w tym nie ubiegnie, na pewno im to wytknę.
                        Dziękuję za czujność i współczuję ubogiego asortymentu we wrocławskich sklepach.

                        Pzdr WB
                    • Gość: Wojciech Bońkowski Re: artykuł IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.04, 18:08
                      Droga Edyto,
                      napisałem po prostu, ile importer Veuve Clicquot pobiera marży za
                      sprowadzenie butelki szampana do Polski. Dla niezorientowanych powtarzam
                      argumentację: Butelka Veuve Clicquot kosztuje u producenta (ex-cellar) 12 euro.
                      Według dzisiejszego kursu to 54,56 zł. Koszty sprowadzenia tej butelki do
                      Polski to (licząc dość hojnie): 97 gr akcyzy, 50 gr dla producenta za
                      przyklejenie polskiej banderoli, 3 zł za transport (celowo podaję absurdalnie
                      wysoką kwotę; dla wielkiego importera sprowadzenie jednej butelki to w
                      przeliczeniu najwyżej kilkadziesiąt groszy). Razem daje to 59,03 zł - jeśli coś
                      pominąłem, proszę o oświecenie. W hurtowym cenniku importera
                      butelka Veuve Clicquot kosztuje 140 zł netto. Oznacza to marżę w wysokości
                      137%. W sieci własnych sklepów winiarskich importer sprzedaje tę butelkę po
                      200 zł brutto (o ile mnie pamięć nie myli), zwiększając tym samym swoją marżę
                      do 177%.
                      Dlatego w Polsce płacimy za Veuve Clicquot najwięcej w Europie. Szampan ten
                      jest tańszy w Estonii, Rosji, Albanii, Turcji, w krajach o bardzo wysokim
                      obciążeniu podatkowym, jak Szwecja, w krajach gdzie działa monopol państwowy
                      na sprzedaż napojów alkoholowych, jak Norwegia. Nawet w Wlk. Brytanii, gdzie
                      obowiązuje cło na szampan w wysokości 1,80 funta na butelkę (w przeliczeniu
                      12 zł), Veuve Clicquot kosztuje na półce poniżej 160 zł.
                      Nie narzekałbym na to wszystko, gdyby wielcy importerzy wina w Polsce robili
                      cokolwiek dla jego popularyzacji. Organizowali publiczne degustacje,
                      wspierali winiarską edukację (np. w szkołach gastronomicznych), sprzyjali
                      obniżaniu cen wina w restauracjach, sprowadzali mało znane, ciekawe wina z
                      różnych krajów świata, w tym najlepsze wobec ceny wina węgierskie, słoweńskie,
                      portugalskie, pozwalając tym samym polskiemu konsumentowi na picie lepszych win
                      za mniejsze pieniądze. Ponieważ jednak tego nie czynią, pozwalam sobie zapytać:
                      w jakim biznesie marża w wysokości 130% uważana jest za uczciwą? I co w moim
                      tekście, gdzie posłużyłem się powyższym przykładem cenowym, jest "przesadzone"?
                      Jeśli mój kontrowersyjny tekst doprowadzi do publicznej debaty na ten temat (a
                      nie ciągłego zarzucania mi bez żadnych rozsądnych argumentów, że
                      jestem "nieuczciwy" i uprawiam "kryptoreklamę"), będzie lepiej.

                      Vinariusa i Atlantikę pochwaliłem nie na zapas, ale za to, że pomimo znacznie
                      wyższych kosztów działalności niż w przypadku wielkich importerów od początku
                      swego istnienia funkcjonują na znacznie niższych niż 130% marżach. O
                      planowanych obniżkach cen wspomniałem dla dobra czytelników City, a jeżeli
                      obniżki te nie nastąpią, nie omieszkam publicznie skrytykować Atlantiki i
                      Vinariusa za puste deklaracje.

                      Na razie jestem zmęczony słuchaniem wiecznego refrenu powtarzanego przez
                      wielkich importerów o wysokich kosztach działalności, akcyzach, koncesjach,
                      kursie euro, niskiej konsumpcji - jeśli jest tak ciężko sprzedać wino w
                      Polsce, może warto pomyśleć o zmianie branży? Natomiast jeśli ktoś bierze 130%
                      marży i jeszcze narzeka, uważam to za niemoralny sposób prowadzenia interesów.
                      Czy ktoś się ze mną nie zgadza?

                      Pzdr, WB
                  • Gość: Wojciech Bońkowski Re: artykuł IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.04, 18:17
                    Nie wiem czy nieporozumienie opiera się na tym, że mało kto czytał krytykowany
                    artykuł. Nie pisałem tam absolutnie o ofercie importera jako "takiej czy
                    owakiej", nie wymieniłem nawet tego importera z nazwy, bo nie chodzi mi o
                    krytykowanie tej konkretnej firmy. Ograniczyłem się zgodnie z Twoją poradą
                    do "polecania konkretnych win", a konkretniej - do wskazania, że za
                    sprowadzenie butelki szampana do Polski rzeczony importer pobiera 130% marży
                    (patrz moje wyliczenie w odpowiedzi Edycie881 poniżej). Naprawdę nie chodziło o
                    wojnę przeciw importerowi takiemu lub innemu, tylko zapytanie, dlaczego tak
                    dużo w Polsce płacimy za wino.

                    Co zaś do Cerasuolo di Vittoria - dzięki za uwagę, była o tym faktycznie mowa i
                    prostowaliśmy ten błąd, choć sprawa nie jest taka prosta - termin cerasuolo
                    oznacza typ wina pośredniego między różowym a czerwonym, tradycyjne cerasuolo
                    di vittoria czy montepulciano d'abruzzo cerasuolo to są ciemne wina różowe,
                    które różnią się od win czerwonych (dlatego montepulciano d'abruzzo cerasuolo
                    to nie to samo co montepulciano d'abruzzo). Choć jest prawdą, że w Vittorii
                    powstają w tej chwili wina zdecydowanie czerwone, a nawet czarne w charakterze.

                    Pzdr WB
                    • nerodavola Re: Cerasuolo di Vittoria 12.07.04, 00:13
                      Witam,
                      chciałem tylko sie spytac czy Cerasuolo di Vittoria składając się z dwóch
                      szczepów Nero D'Avola i Frappato może mięć jakiekolwiek korzenie osadzone w
                      różowym winie? Te dwa szczepy o ile mi wiadomo charakteryzują się wyjątkowo
                      ciemną barwą.
                      pzdr.
                      • Gość: Wojciech Bońkowski Re: Cerasuolo di Vittoria IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.07.04, 08:52
                        Ale co to ma do rzeczy? Wszystkie wina różowe powstają z czerwonych winogron.
                        Syrah, cabernet sauvignon, różne szczepy włoskie i portugalskie też mają
                        wyjątkowo ciemną barwę w niektórych winach, a używa się ich do produkcji
                        różowego. Mourvedre też ma bardzo ciemną barwę, a daje jedno z najjaśniejszych
                        win różowych, na granicy białego (Bandol). W tradycyjnym Cerasuoo di Vittoria
                        używa się poza tym niemal wyłącznie Frappato.

                        Pzdr WB
                        • giorgio_primo Re: Cerasuolo di Vittoria raz jeszcze... 12.07.04, 14:55
                          Oczywiście, że ciemny kolor winogron w żaden sposób nie warunkuje powstania
                          ciemnego wina. Gdyby tak było, to mielibśmy wśród "topowych" szampanów pewnie
                          dużo różowych i czerwonych, a tak nie jest ;-). Przykłady zresztą można by
                          mnożyć.

                          Co do Cerasuolo di Vittoria DOC, to nadal obstaję przy swoim i twierdzę, że
                          jakkolwiek by nie były robione (mimo nazwy apelacji) muszą to być wina czerwone
                          do czego zmuszają od 29 maja 1973 regulacje prawne (oreślające także inne
                          minima i maksima dotyczące składu, wielkości zbioru, itd.). Zaliczają one te
                          wina do win czerwonych i określają jego wymagany kolor jako wiśniowo-czerwony.
                          Nie oznacza to, że z Frappato, jak i innych winogron, nie da się zrobić wina
                          różowego. Wspomniane przepisy nie zezwalają jednak na nazywanie go wtedy
                          Cerasuolo di Vittoria DOC. Jeśli tak się dzieje, to nie jest to całkiem zgoden
                          z prawem.

                          Idąc tą drogą rozumowania, mielibyśmy prawo wiele z win Alto Adige Pinot Nero
                          DOC (Blauburgunder) określić jako "różowe", jednak winiarskie prawo włoskie
                          rozgranicza wyraźnie czerwone od różowego i dla takich win ustanowione została
                          apelacja Alto Adige Pinot Nero Rosato DOC (Blauburgunder Kretzer).

                          Jedynym różowym sycylijskim winem zrobionym z Frappato (choć nie jest to
                          warunek, bo dopuszczone są inne grona także) jakie może nosić oznaczenie DOC
                          jest Eloro Rosato DOC.

                          pzdr


                          PS. Artykuł czytałem i nawet jeśli zamiar (wyjaśniony tu na forum) był inny, to
                          wydźwięk jego (dla osoby nie znającej zamiaru autora, który my tu już
                          poznaliśmy) jest dwuznaczny. Zaznaczam, że nie jestem jedynym, który taki jego
                          odbiór miał.
                          • Gość: Wojciech Bońkowski Re: Cerasuolo di Vittoria raz jeszcze... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.07.04, 21:37
                            Jeszcze słowo o Cerasuolo, przy czym zaznaczam, że nie obstaję przy swoim i
                            oczywiście jednoznaczne zakwalifikowanie apelacji jako produkującej "wina
                            różowe" było z naszej strony błędem.
                            Natomiast jak wiadomo określenie granicy pomiędzy winem różowym a czerwonym
                            jest w praktyce bardzo trudne. Zastanawiam się (czy ktoś wie?), jak tę sprawę
                            rozwiązują przepisy apelacji. Jedynym obiektywnym kryterium może być kolor, ale
                            jak również wiadomo może to być w praktyce grząski grunt. Np. wiele
                            współczesnych szampanów różowych (np. Roederer Rose Vintage i Cristal Rose) nie
                            różni się właściwie barwą od swych białych wersji; podobnie niektóre różowe
                            Bandol. Z kolei są wina różowe o zdecydowanie czerwonej barwie, które jednak
                            smakują jak różowe. M.in. może przez niektórych pite na niedawnej prezentacji
                            DO Cava i DO Penedes w Warszawie różowe Radix od Pares Balta - 100% Syrah i
                            zaledwie 4 godziny maceracji, barwa zdecydowanie ciemnorubinowa (ciemniejsza od
                            niemal wszystkich win czerwonych z Gamay i większości Pinot Noir burgundzkich),
                            jednak zapachy świeżych truskawek i w smaku absolutnie różowe. Przypadek
                            wymykający się jednoznacznej klasyfikacji i pokazujący złożoność problemu.

                            Upierałbym się więc przy jednym: wina Cerasuolo (di Vittoria, Montepulciano
                            d'Abruzzo i inne) to *nie* są typowe wina czerwone, a typ pośredni między
                            różowym a czerwonym. Może warto byłoby wrócić do klasyfikacji win ze
                            starożytnej Grecji, gdzie rozróżniano cztery kolory :-)

                            Pzdr dla wszystkich
            • Gość: star Re: Podsumowanie wasni IP: *.sns.it 10.07.04, 14:24
              Butelka Kurni z Markii kosztuje 1 500 zł.
              tutaj (czyt. w Cortonie) 45 Euro!
              pozdrawiam star
              • lordofgrill Re: Podsumowanie wasni 12.07.04, 14:11
                Słuchajcie ludziska - gdzie mogę przeczytac ten artykuł?

                pozdr

                LORDOFGRILL
                • panowca Re: Podsumowanie wasni 16.07.04, 17:08
                  podaj mi nr faksu to ci puszczę
                  • lordofgrill Re: Podsumowanie wasni 19.07.04, 23:39
                    panowca napisał:

                    > podaj mi nr faksu to ci puszczę


                    Czesc

                    ostatnio rzadko tu zaglądam - 042 2146789

                    czekam

                    LORDOFGRILL
              • winoman Re: Podsumowanie wasni 16.07.04, 17:50
                Gość portalu: star napisał(a):

                > Butelka Kurni z Markii kosztuje 1 500 zł.
                > tutaj (czyt. w Cortonie) 45 Euro!

                Cena netto u importera 379 zł (rocznik 2001).

                Pozdrawiam!
                • Gość: zł 399 net IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 19:14
                • Gość: dziewczę Re: Podsumowanie wasni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 23:59
                  Butelka KURNI w rest.Prohibicja kosztuje 450 zł.-czy to jest to samo o czym
                  piszesz? czy moze oni mają podrobine wińsko???
                • winoman Re: Podsumowanie wasni 17.07.04, 01:09
                  > > Butelka Kurni z Markii kosztuje 1 500 zł.
                  > > tutaj (czyt. w Cortonie) 45 Euro!
                  >
                  > Cena netto u importera 379 zł (rocznik 2001).

                  Chyba się pomyliłem, podana przeze mnie cena wygląda na cenę brutto, niestety
                  cennik nie precyzuje tego, ale w przeciwnym wypadku znane mi sklepy musiałyby
                  sprzedawać wina tego importera z minimalną marżą.

                  Pozdrawiam!
                  • giorgio_primo Kurni w PL 17.07.04, 12:41
                    winoman napisał:

                    > > > Butelka Kurni z Markii kosztuje 1 500 zł.

                    Tyle razy już o tym było... Jeśli jest klient gotowy tyle zapłacić...

                    > > Cena netto u importera 379 zł (rocznik 2001).

                    Nieaktualne dane. Po wejściu do Unii, a może trochę wcześniej wino podrożało do
                    399 PLN NETTO.

                    > Chyba się pomyliłem, podana przeze mnie cena wygląda na cenę brutto, niestety
                    > cennik nie precyzuje tego, ale w przeciwnym wypadku znane mi sklepy musiałyby
                    > sprzedawać wina tego importera z minimalną marżą.

                    I tak zapewne niekore robią, choć trzeba brać pod uwagę możliwe upusty u
                    importera.


                    Natomiast cena 450 PLN w Prohibicji może świadczyć o:
                    - inny importer, ale nic mi o tym nie wiadomo
                    - import w bagażniku i znak akcyzy (banderola) przyklejona własnym sumptem (w
                    końcu nazwa lokalu zobowiązuje!)
                    - pomyłka w obliczeniu ceny

                    ;-)))
                    • p.pabianski Re: Kurni w PL 20.07.04, 14:47
                      giorgio_primo napisał:

                      > winoman napisał:
                      >
                      > > > > Butelka Kurni z Markii kosztuje 1 500 zł.
                      >
                      > Tyle razy już o tym było... Jeśli jest klient gotowy tyle zapłacić...
                      >
                      > > > Cena netto u importera 379 zł (rocznik 2001).
                      >
                      > Nieaktualne dane. Po wejściu do Unii, a może trochę wcześniej wino podrożało
                      do
                      >
                      > 399 PLN NETTO.
                      >
                      > > Chyba się pomyliłem, podana przeze mnie cena wygląda na cenę brutto, nies
                      > tety
                      > > cennik nie precyzuje tego, ale w przeciwnym wypadku znane mi sklepy musia
                      > łyby
                      > > sprzedawać wina tego importera z minimalną marżą.
                      >
                      > I tak zapewne niekore robią, choć trzeba brać pod uwagę możliwe upusty u
                      > importera.
                      >
                      >
                      > Natomiast cena 450 PLN w Prohibicji może świadczyć o:
                      > - inny importer, ale nic mi o tym nie wiadomo
                      > - import w bagażniku i znak akcyzy (banderola) przyklejona własnym sumptem (w
                      > końcu nazwa lokalu zobowiązuje!)
                      > - pomyłka w obliczeniu ceny
                      >
                      > ;-)))
                      > A może, szanowny Sherlocku giorgio, w Prohibicji pobieraja marżę w stopniu
                      umiarkowanym? Np. stałą w przypadku win droższych? Np. 100 zł od butelki
                      powyżej 120 zł w zakupie? Niewiarygodne?
                      To po co płaczecie na tym forum o nieuczciwych marżach, chciwości importerów,
                      pazerności restauratorów? Ja ustalam ceny win w mojej restauracji wg zasady:
                      ile ja zapłaciłbym za to wino, żeby nie poczuć się oszukanym. I to stosuje!
                      Butelka Kurni 2001, ze znakami akcyzy, od Kadewinu, w zakupie 295 netto
                      kosztuje u mnie 460 brutto. Do tej pory sprzedałem ich 5. (przez 3. miesiace).
                      Za cenę Kadewinu - nie odpowiadam, za swoją - tak. To dla wyjaśnienia, dlaczego
                      butelka Kurni kosztuje u mnie 100 EUR.
                      Do czwartku (20 VII) w Prohibicji bezpłatne testy win włoskich z projektowanego
                      importu własnego - wstęp wolny - zapraszam! Będziecie mogli porównać ceny!
                      Pozdrowienia
                      Piotr Pabiański

                      • Gość: winersch Re: Kurni w PL IP: 217.153.22.* 20.07.04, 15:19
                        Brawo!
                        serdecznie pozdrawiam
                      • giorgio_primo Re: Kurni w PL 20.07.04, 15:29
                        p.pabianski napisał:


                        > > A może, szanowny Sherlocku giorgio, w Prohibicji pobieraja marżę w stopni
                        > u
                        > umiarkowanym? Np. stałą w przypadku win droższych? Np. 100 zł od butelki
                        > powyżej 120 zł w zakupie? Niewiarygodne?

                        Całkiem wiarygodne. Co więcej nawet wiem, że w większości wypadków tak to u Was
                        wygląda!

                        > To po co płaczecie na tym forum o nieuczciwych marżach, chciwości importerów,
                        > pazerności restauratorów? Ja ustalam ceny win w mojej restauracji wg zasady:
                        > ile ja zapłaciłbym za to wino, żeby nie poczuć się oszukanym. I to stosuje!
                        > Butelka Kurni 2001, ze znakami akcyzy, od Kadewinu, w zakupie 295 netto
                        > kosztuje u mnie 460 brutto.

                        Napisałem o obecnej cenie tego samego rocznika. Zakup w tej cenie był przed
                        podwyżką, a to już minęło od tego czasu dość długo. Istotnie z 15% rabatem i
                        przy cenie sprzed paru miesięcy można było to wino kupić w tej cenie, którą Pan
                        wymienia. Obecnie nie można, i ponieważ sprzedaję tego wina więcej a na cenę
                        nie mam wpływu, więc piszę o sytuacji aktualnej, a nie sprzed klku miesięcy, co
                        zresztą zaznaczyłem.
      • Gość: Wojciech Bońkowski Jeszcze sprostowanie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.07.04, 12:23
        Jeszcze małe sprostowanie odnośnie felietonu w ostatnim City. Z powodu
        niefortunnych skrótów dokonanych przez Redakcję z tekstu wynika, że Vinarius
        zadeklarował obniżenie cen po wyprzedaniu zapasów. W rzeczywistości Cecile
        Bergasse w rozmowie ze mną nie deklarowała obniżenia cen. Deklarowała, że jej
        ceny pozostają takie same od 2 lat, pomimo stałego podwyższania cen przez
        producentów i tego, że w istocie jej marże (i tak jedne z najniższych na rynku -
        przypis WB) jeszcze bardziej od tego zmalały. Tyle tytułem wyjaśnienia,
        urażonych, oszukanych oraz samą Cecile przepraszam i pozdrawiam,

        WB
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka