Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    CZY WARTO NIEŚĆ KAGANEK ?

    IP: 213.134.152.* 15.12.04, 09:27
    Zastanawiam się czy warto ludzi przekonywać do wina?
    W kanjpach patrzę na naszą młodzież (pełnoletnią od 5 lat ;-) zawieszoną nad
    szklanką zmrożonego do granic przyzwoitości piwa, i zadaję sobie to pytanie.
    Czy warto zaproponować? Warto zachęcić? Powiedzieć coś ciekawego o naszym
    kochanym dionizjaku, czy milczeć jak do tej pory wśród papierosowego dymu i
    oszronionych szklanic... ?
    Obserwuj wątek
      • Gość: bart Re: CZY WARTO NIEŚĆ KAGANEK ? IP: *.olimpnet.pl 15.12.04, 12:08
        > Czy warto zaproponować? Warto zachęcić? Powiedzieć coś ciekawego o naszym
        > kochanym dionizjaku, czy milczeć jak do tej pory wśród papierosowego dymu i
        > oszronionych szklanic... ?

        Nie milcz odezwij sie :)
        pozdrawiam
        bart

        • Gość: willycoyote Dobra rada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 12:28
          "Wino, kobiety i ... zdrowie" (www.centrumwina.com.pl, rubryka dla konoserow)

          Temat zdrowych właściwości wina stał się nie lada sensacją nie tylko w Ameryce
          gdzie choroby układu krążenia są przyczyną 40% zgonów. Różne media na całym
          świecie rozpowszechniły tę informację nadając jej charakter ciekawostki, którą
          traktuje się raczej jako przejaw kolejnej mody na "zdrowy styl życia". W
          istocie nie ma to wiele wspólnego ze zdrowiem i rozsądnym dbaniem o nie.
          Obiegowe opinie są zazwyczaj powierzchowne i przez to szkodliwe. Wino, do tej
          pory traktowane na równi z napojami wysoko procentowymi, obarczone było
          wieloletnią anatemą. Jednak faktyczne działanie wina na zdrowie nie jest
          jednoznacznie negatywne. Przeciwnie jak pokazują liczne eksperymenty i badania,
          może mieć zbawienny wpływ na wiele dolegliwości. Z jednym wszak zastrzeżeniem
          wino leczy tylko wtedy gdy pije się je w umiarkowanych ilościach. W nadmiarze
          szkodzi tak samo jak inne mocne alkohole.

          Obecnie wiemy, że istnieje ścisły związek pomiędzy kieliszkiem wina wypijanym
          do obiadu a zdrowym sercem i długim życiem. Pokazuje to jedna z najbardziej
          ciekawszych zagadek w dziedzinie żywienia, tzw. "French Paradox".

          Amerykańskie standardy zdrowego żywienia mówią, że Francuzi odżywiają się
          nieprawidłowo, ale mimo, że ich dieta jest wysokotłuszczowa, odnotowują o wiele
          mniej zawałów serca we Francji, niż w Ameryce. Wydawało by się, że Francuzi
          spożywający pate de foie gras, steki w sosie bearnaise, tłuste sery takie jak
          Explorareur, desery, czekoladowe musy, creme brulee z żółtek jaj masła i cukru,
          powinni słono płacić za swoje grzechy. Jednakże amerykańskie statystyki
          medyczne mówią o czymś zupełnie innym. We Francji w porównaniu z innymi krajami
          odnotowuje się o 50% mniej chorób serca i przypadków zawału. W latach 1984-86
          francuski współczynnik śmiertelności na 100 000 osób z powodu chorób serca
          wynosił 79 dla mężczyzn i 13 dla kobiet. Współczynnik amerykański wynosił
          odpowiednio 197 i 61. Oprócz tego prawdopodobieństwo wystąpienia chorób serca u
          francuskich kobiet było 5 razy mniejsze aniżeli u kobiet amerykańskich. Jak
          zatem Francuzi bronią się przed chorobami serca?

          Gdyby medyczne badania mogły dać jednoznaczną odpowiedź na to pytanie, można by
          było powiedzieć żegnaj francuski paradoksie! Oczywiście sprawa jest znacznie
          bardziej skomplikowana. Trudno przypuszczać, że za zjawisko francuskiego
          paradoksu odpowiedzialny jest tylko jeden czynnik Wydaje się i wszystkie
          badania raczej potwierdzają tę tezę, że kryje się za tym całościowy sposób
          odżywiania , a nawet styl życia.

          Jednak bez wątpienia najsilniejszą bronią Francuzów ukrytą w walce z chorobami
          układu krążenia jest wino, ten tradycyjny dodatek do posiłków. Popijane
          regularnie, ale w umiarkowanych ilościach przyczynia się do zmniejszenia ryzyka
          wystąpienia chorób serca.

          Choroby serca w Ameryce zajmują pierwsze miejsce, jeśli chodzi o przyczyny
          zgonów u kobiet i mężczyzn. Jednak kobiety przed menopauzą narażone są na nie w
          znacznie mniejszym stopniu. Dzieje się tak dla tego, że estrogen -żeński hormon-
          wydzielany przez organizm kobiety w okresie przed menopauzą, chroni je przed
          chorobami serca. W okresie po menopauzie jego ilość znacznie się zmniejsza a co
          za tym idzie rośnie ryzyko zawału oraz nowotworu piersi. Jednak wszystko
          wskazuje na to, że wino może korzystnie podnieść poziom estrogenu w organizmie.
          Ostatnie badania pod kierunkiem Judith Gavaler wskazują, że kobiety, które
          spożywały od 3 do 6 kieliszków wina w ciągu tygodnia mają wyższy poziom
          estrogenu aniżeli kobiety, które go nie spożywały. Potwierdzają to badania
          przeprowadzone przez inny zespół badawczy pod kierunkiem epidemiologa i
          kardiologa z Boston University School of Medicine R. Cutis Ellisona. Jest on
          niekwestionowanym autorytetem w dziedzinie "French Paradox". Według jego badań
          w krajach takich jak Francja, Gracja, Włochy, gdzie jest wysokie spożycie wina,
          u kobiet występuje niższy współczynnik zachorowań na raka piersi, a niżeli u
          kobiet amerykańskich. Podobnie dane statystyczne dotyczą chorób serca.

          Badania statystyczne mówią też, że najzdrowsze serca posiadają mieszkańcy
          krajów basenu Morza Śródziemnego: Włoch. Grecji, Hiszpanii i Francji. Dietetycy
          są zgodni, że na ten wynik statystyczny składa się przede wszystkim sposób
          żywienia oraz styl życia polegający na regularnych posiłkach, zjadanych powoli,
          bez pośpiechu; opartych głównie na produktach mącznych, dużym udziałem w
          codziennej diecie świeżych owoców i warzyw, oliwy z oliwek i wina popijanego do
          posiłków . Gdyby na tym poprzestać sprawa byłaby prosta: panaceum na zdrowie i
          długie życie zawierałoby się w śródziemnomorskim paradygmacie żywieniowym.
          Niestety, francuski paradoks pokazuje, że można żyć zdrowo, niezdrowo się
          żywiąc! Francuzi jedzą znacznie tłuściej niż ich sąsiedzi, więcej palą i mniej
          ćwiczą a mimo to, podobnie jak oni należą do grupy niższego ryzyka chorób
          wieńcowych.
          A zatem zdrowe jedzenie to nie wszystko.

          To, co ochrania serce Francuzów to czerwone wino. Nie jest bowiem bez znaczenia
          jaki alkohol towarzyszy naszym posiłkom. Gdyby tak było to wódka, whisky i piwo
          powinny chronić przed chorobami układu krążenia Finów, Amerykanów, Szkotów i
          mieszkańców innych krajów, w których wskaźnik chorób serca znacznie przewyższa
          wskaźniki we Francji, Grecji, Hiszpanii i Szwajcarii.

          Dlaczego właśnie wino posiada tę wyjątkową, leczniczą moc? Dziś już nie ma w
          tym nic tajemniczego. Na to pytanie odpowiedziały liczne eksperymenty i badania
          przeprowadzone przez zespoły naukowców. Zbadano dokładnie działanie wina oraz
          jego skład, dzięki czemu wiemy jakie działanie posiadają jego poszczególne
          składniki. Tajemnicze natomiast wydawać się może skąd o uzdrawiającym działaniu
          wina wiedzieli nasi przodkowie. Biblijny nakaz: "nie pijcie więcej wody lecz
          niewielkie ilości dla dobra waszych żołądków" (1 Tymoteusz 5:22) zyskuje w
          świetle najnowszych badań naukowe potwierdzenie.

          Sekret specyficznych właściwości wina leży w jego składnikach wykazujących
          silne antyoksydacyjne działanie. Zawarte w winie flawonoidy posiadają
          właściwości przeciwdziałające procesom utleniania. Procesy te, zwane oksydacją
          towarzyszą wielu reakcjom chemicznym zachodzącym w komórkach organizmów żywych.
          Produkowane przez nie wolne rodniki spełniają wiele istotnych funkcji ale ich
          nadmierne ilości przyspieszają proces obumierania i starzenia się komórek.
          Wolne rodniki, czyli oksydanty atakują błony komórkowe i wywołują mutacje DNA,
          co może prowadzić do chorób nowotworowych; powodują też, że cholesterol frakcji
          LDL przekształca się w niebezpieczną i agresywną substancję zdolną wniknąć w
          ścianki naczyń krwionośnych i zniszczyć je, co zwykle jest przyczyną chorób
          wieńcowych i układu krążenia. Antyoksydanty przeciwdziałają szkodliwym
          działaniom wolnych rodników. Organizm zazwyczaj sam broni się przed ich
          szkodliwym działaniem produkując substancje antyoksydacyjne tzw.
          przeciwutleniacze, ale nie zawsze w dostatecznej ilości. Dostatecznym ich
          źródłem jest witamina C i E zawarta w świeżych owocach i warzywach , jednak
          przeciwutleniacze zawarte w winie, szczególnie czerwonym mają znacznie
          silniejsze i dłuższe działanie. Antyoksydanty są substancjami nietrwałymi i
          szybko ulegają rozkładowi. Zawarte w winie przeciwutleniacze zwane
          flawonoidami, są o wiele bardziej trwałe od tych, które znajdują się w
          warzywach i owocach. Oszacowano, że dwie szklanki czerwonego wina dziennie
          podnosi poziom flawonoidów w diecie o 40%.

          W świetle najnowszych testów przeprowadzonych w Stanach Zjednoczonych regularne
          picie wina do posiłków może być prawdziwie zbawiennym zwyczajem żywieniowym
          szczególnie dla amatorów żywności przetworzonej i typu fast-food, która zawiera
          bardzo dużo substancji oksydacyjnych. Według naukowców z uniwersytetu
          kalifornijskiego w Davis, którego Wydział
          • Gość: willycoyote Dobra rada, druga czesc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 12:34
            Uprawy Winorośli i Enologii jest jednym ze światowych centrów badań nad winem,
            wypijanie dwóch szklaneczek wina dziennie podnosi średni poziom antyoksydantów
            w diecie amerykańskiej o około 40%. Cztery osoby poddano testom polegającym na
            podawaniu im przez okres kilku dni, diety składającej się z produktów
            wysokotłuszczowych popularnych w diecie północnoamerykańskiej. Jednocześnie do
            każdego posiłku podawano niewielkie ilości wina zawierającego duże ilości
            katechyny - jeden z rodzajów przeciwutleniaczy. Okazało się, że poziom
            katechyny we krwi badanych osób był całkiem zadawalający, mimo że jedzenie
            jakie spożywali pozbawiło ich organizmy wszystkich dobroczynnych antyoksydantów
            pochodzących z warzyw i owoców. Eksperyment ten dowiódł, że nie tylko jedzącym
            tłusto Francuzom wino może ochraniać serca i układ krwionośny.

            Innym fascynującym efektem, szczególnie dla kobiet dbających o linię, związanym
            z francuskim paradoksem jest to, że osoby pijące są zazwyczaj szczuplejsze.
            Mimo, że logika sugeruje, iż regularne spożywanie wina to dodawanie do naszej
            dziennej racji dodatkowych kalorii. Tymczasem eksperyment, któremu poddano 90
            tyś. kobiet dowiódł, że największe problemy z wagą miały kobiety nie pijące w
            ogóle. Co zatem dzieje się z kaloriami pochodzącymi z popijanego przy obiedzie
            wina? I na to pytanie znaleziono odpowiedź. Kalorie dostarczane przez alkohol
            są spalane w pierwszej kolejności ale organizm nie odkłada ich w formie tkanki
            tłuszczowej. I tym razem nie bez znaczenia jest to, jaki alkohol pijemy podczas
            posiłku. Wino zawiera niewiele kalorii, natomiast piwo i wódka to potężny
            ładunek węglowodanów, z którymi nasz organizm nie zawsze może sobie poradzić.
            Szklaneczka wina nie jest w stanie zagrozić żadnej dbającej o linię osobie,
            przeciwnie - jak pokazuje doświadczenie - pozwala obniżyć apetyt, przyśpieszyć
            metabolizm, stymulując organizm do efektywniejszego spalania kalorii. Tak więc
            amatorzy wina z reguły nie tyją w przeciwieństwie do piwoszy. Inne badania
            przeprowadzone na uniwersytecie w Północnej Karolinie w USA wykazały, że u
            konsumentów wina płci obojga między 45 a 64 rokiem życia stosunek obwodu bioder
            do obwodu talii jest korzystniejszy niż u ludzi pijących inne alkohole.

            Wino jest zatem produktem odżywczym i zdrowym. Jest także jak ktoś zauważył
            symbolem dorosłości, odpowiedzialności i decydowania o sobie. Wszystko bowiem
            polega na umiarkowaniu, a wino nie stanowi wyjątku.

            Co to znaczy pić z umiarem i jaka ilość alkoholu mieści się w granicach
            wyznaczonych zdrowym rozsądkiem? To pytanie zadaje sobie każdy amator wina.
            Tolerancja wina jest różna u każdego człowieka i zależy od jego indywidualnych
            predyspozycji: kondycji fizycznej i psychicznej. Mimo to istnieją orientacyjne
            dane ustalone przez lekarzy i epidemiologów. Człowiek fizycznie i psychicznie
            zdrowy może wypić w ciągu dnia butelkę wina podzieloną na kilka porcji. Gdy
            optymalna dawka dziennego spożycia wina nie jest przekraczana można być pewnym,
            że nie tylko nie szkodzi się zdrowiu lecz wręcz się je wzmacnia. Badania
            dobroczynnego, ochronnego działania flawonoidów na zdrowie prowadzą do innego
            sposobu myślenia o winie już nie jako o niebezpiecznej używce, stawianej na
            równi z narkotykami, lecz jako pożywieniu szczególnego rodzaju. Taką opinię
            wyraził Selwyn
            St. Leger - znany epidemiolog zajmujący się działaniem wina na naczynia
            krwionośne.

            Podobne opinie wciąż spotykają się z dużą rezerwą tak ze strony niektórych
            epidemiologów jak i polityków zajmujących się polityką żywnościową, dla których
            argumenty za ochronnym działaniem wina nie są wystarczająco przekonujące.
            Przykładem może być raport wystosowany przez brytyjski rządowy Komitet ds.
            Medycznych Aspektów Polityki Żywieniowej w 1994 roku. Apelowano w nim do
            społeczeństwa o zmniejszenie spożycia tłuszczów i jadanie więcej chleba, warzyw
            i owoców, nie wykazano jednak zainteresowania zdrowotnymi właściwościami wina,
            mimo że wchodzi ono w skład znanej i polecanej przez wszystkich żywieniowców
            diety śródziemnomorskiej. Jednym z powodów tego stanu rzeczy może być fakt, że
            wszystkie doświadczenia pokazujące antyoksydacyjne działanie wina
            przeprowadzane są jedynie in vitro . Dopóki nie stanie się możliwym wykazanie
            na żywym organizmie obecności flawonoidów we krwi w następstwie spożycia wina
            zagadnienie dobroczynnych właściwości wina pozostanie w martwym punkcie.
            Sytuacja ta, jak zauważa Frank Jones - publicysta zajmujący się tematyką wina,
            przypomina sytuację, w której pięćdziesiąt lat temu znaleźli się naukowcy,
            którzy odkryli zależność między rakiem a paleniem papierosów. Przez kilka lat
            nikt nie mówił głośno o bezpośrednich dowodach potwierdzających zgubny wpływ
            palenia na zdrowie. Takich badań ze względów etycznych nie można było
            przeprowadzić.

            Wiedza dotycząca zalet picia wina jest znana naukowcom ale nie istnieje
            powszechnie w społecznej świadomości. Nie chodzi tu oczywiście o namawianie do
            picia wina. Ani o to, by angażować do propagowania tego zwyczaju autorytety
            medyczne. Wyobraźmy sobie sytuację, w której lekarz zaleca swoim pacjentom
            picie alkoholu dla zdrowia. Szczególnie w polskiej obyczajowości takie
            zalecenia mogłyby być źle odebrane. Alkohol w nadmiarze jest zły i nie dziwi
            wcale obawa lekarzy przed namawianiem do picia nawet niewielkich ilości. Ale
            też Francuzi, Włosi i Szwajcarzy, pijąc wino do obiadu nie czekają aż zaleci im
            to ich domowy lekarz. Zdrowe serca mieszkańców tych krajów to sprawa tradycji,
            na którą składa się doświadczenie wielu pokoleń. A dobre wzorce warto
            podpatrywać.


            Małgorzata Bąk


            • Gość: docg Re: Dobra rada, druga czesc IP: 212.160.147.* 15.12.04, 13:05
              jakby ten tekst wygłosić przy stoliku gdzie chłopy siedzą przy piwie, to na
              pewno niejeden by się "nawrócił" :-)
              O ile pamiętam, to Małgorzata Bąk jest sekretarzem redakcji w Magazynie Wino -
              czy ten tekst jest lub będzie w którymś z numerów?
              Co do niesienia kaganka, to należy go nieść, ale ostrożnie ;-) Są sytuacje, w
              których można inne trunki zastąpić winem - np. u siebie w domu nie podawać
              innych alkoholi, albo przynosić w gości flaszkę wina - taka
              konsekwentna "promocja" pewnie może przynieść efekty, ale przekonywać gości,
              którzy przyszli do lokalu napić się piwa, że mogliby zamiast tego pić wino to
              już nie kaganek oświaty, tylko brawurowe misjonarstwo - w podobny sposób, zdaje
              się, zginął Święty Wojciech :-)
              pozdrawiam
              • willycoyote Witam DOCG 15.12.04, 14:14
                Drogi DOCG, witam!

                Napisałesz "O ile pamiętam, to Małgorzata Bąk jest sekretarzem redakcji w
                Magazynie Wino - czy ten tekst jest lub będzie w którymś z numerów?"

                No już! Małgosza nie jest sekretarzem... ale "bardzo dobrym sekretarzem"!!!

                Jej wspaniały tekst jest w stronach Centrum Wina od trzech lat....

            • Gość: bart Re: Dobra rada, druga czesc IP: *.olimpnet.pl 15.12.04, 14:49
              Super ze taki tekst sie ukazał i powinno takich być więcej bo daje to pewne
              spojrzenie na bardzo ciekawy temat wino a zdrowie. Autorka wspomniala o
              wiekszosci winnych aspektów zdrowotnych natomiast badania nad winem mówią takze
              że oprócz wlasciwosci antyoksydacyjnych wino hamuje produkcje endoteliny-1 (
              peptyd wplywajacy na skurcz nczyn krwionosnych) co jest ważne w rozwoju chorob
              ukladu krazenia a i ciekawostaka ze takie wlasciwosci posiada tylko czerwone
              wino a najbardziej Cabernet Sauvignon ktory posiada najwiecej polifenoli. Im
              wiecej polifenoli tym wino bardziej hamuje produkcje endoteliny. Druga rzecz to
              ze wino hamuje aktywnosc plytek krwi a wiec ma troche dzialanie podobne do
              polopiryny zazywanej przez osoby cierpiace na chorobe wiencową a takze powoduje
              zwiekszenie rozpadu bialek fibryny w czasie krzepniecia krwi dzieki czemu ma
              ogolne dzialanie "dobroczynne" na naczynia.
              Natomiast nie moge sie powstrzymac i musze powiedziec ze zestawianie kuchni
              amerykanskiej z kuchnia francuska to jest to rodzaj barbażyństwa kulinarnego a
              porownywanie tych dwoch narodow jest troche sprzeczne, bowiem to ze u Francuzow
              jest mniej zawalow serca smiem twierdzic ze nie wynika tylko z picia wina ale
              tez ze stylu zycia gdzie jednak Francuzi mysle ze uzywaja troche wiecej nóg niż
              Amerykanie którzy poruszaja sie tylko za pomoca samochodu, jedza moze tak samo
              lub bardzij tlusto od Amerykanow ale trzeba sobie zadac pytanie co jedza ? i
              jakie jest pochodzenie tej żywności i jak jedzą?
              Autorka pisze tez ze wino niewplywa na nadwage, mi osbiscie bardzo podobaja sie
              takie perelki ale nie do konca w nie wierze, czytalem tez ze wino jest pomocne
              kobietom w walce z osteoporoza a takze ze ma dobroczynny wplyw na palaczy
              tytoniu, mianowice pomaga im w zerwaniu z nalogiem a stwierdzenia te byly
              poparte powaznymi badaniami.
              Natomiast bardzo dobrze umie sobie wyobrazic ( o czym pisze autorka w
              przeostatnim akapicie ) ze lekarz zaleca picie wina, sam wielokrotnie slyszalem
              takie zalecenia z ust kardiologow o umiarkowanym lecz regularnym do obiadu
              spozywaniu wina, a od urologow o spozywaniu piwa ktore ma dzalanie moczpedne.
              Sam natomiast zalecilbym sobie i wszystkim forumowiczom duzo butelek dobrego
              wina pitych z umiarem i duzo ruchu na wlasnych nogach.
              pozdrawiam
              bart
              • Gość: docg luźne uwagi o kuchni amerykańskiej IP: 212.160.147.* 15.12.04, 15:02
                oglądacie program kulinarny "two fat ladies" na TVN Style? W ostatnim odcinku
                jedna z pań, szykując danie z dyni powiedziała: "Dynie są wspaniałe. tylko
                trzeba trzymać od nich z dala Amerykanów. Oni robią ciasto z dyni! mokra maź
                posypana cynamonem..." na to druga pani: "na słodko?!? fuj!" :-))
                W tymże samym programie - to tak trochę a propos "kaganka" - panie stwierdziły,
                że będąc na jamaice należy pić rum, bo whisky nie smakuje tutaj wcale. Myslę,
                że z winem jest podobnie - są miejsca i okoliczności, kiedy lepiej jest użyc
                innych płynów.
                pozdrawiam
          • magdusia8 Re: Dobra rada 28.12.04, 15:34
            Jeśli już chodzi o ścisłość, to KAŻDY ALK0HOL, pity regularnie i w
            umiarkowanych ilościach, ma zbawienny wpływ na serce, nie tylko wino.
      • marghot Re: CZY WARTO NIEŚĆ KAGANEK ? 15.12.04, 13:16
        wg warto, choć dość ostrożnie ;)
        część osób pija wino, ale nie w zadymionych lokalach, o których piszesz, a do
        posiłków.
        poza tym aspekt ekonomiczny - lampka wina jest droższa od piwa, no i jest go
        mniej ;)
      • niegruby Tak naprawdę to nie wyobrażam sobie 16.12.04, 08:46
        sebman napisał:
        > (...)Powiedzieć coś ciekawego o naszym
        > kochanym dionizjaku, czy milczeć jak do tej pory
        > wśród papierosowego dymu i
        > oszronionych szklanic... ?

        picia wina w zadymionej do bólu knajpie.
        A jak ktoś powie, że może palić papierosa i pić wino
        równocześnie, to moim zdaniem spoko zamiast wina
        może sobie nalać piwa. Przynajmniej będzie taniej.
      • Gość: Paulinchen Re: CZY WARTO NIEŚĆ KAGANEK ? IP: *.ciechanow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.12.04, 21:42
        autor postu słabo orientuje sie w realiach społecznych - ja mam 18 lat i mogę
        stwierdzić, że wśród młodzieży są fani wina i są oni całkiem liczni. zwracam
        uwagę na fakt że tanie wina o wymyślnych nazwach pite na stadionie czy w innych
        melinach zyskują ogromną popularność. Ma sie po nich niezłe fazy i można
        zaliczyć zgona niegorszego nish po wódce(wiem z autopsji;)) Dlatego podnoszę na
        duchu autora postu - naszym kraju dojrzewa nowe pokolenie miłośników ,,tanich
        winiaczy``, hehhe
      • caprice83 Re: CZY WARTO NIEŚĆ KAGANEK ? 29.12.04, 10:33
        wydaje mi się że do wina potrzebna jest swoista atmosfera.
        ja pijam wino ale w domu, do obiadu lub na romantycznej kolacji.
        w pubie to zupełnie nie pasuje, tam chcę się pobawić, wypic piwo, troche
        potanczyc itp.
        • brazil133 Re: CZY WARTO NIEŚĆ KAGANEK ? 15.01.05, 20:06
          Ja bardzo chętnie przejdę na wino ,ale jak juz ktoś tu wspomniał przeważają
          względy finansowe.Ucząc się pracuje i moja marna pensja nie pozwala mi na taki
          luksus.Piszecie o winach za 45-50zł jako z niższej półki wierzcie mi dla mnie
          ona jest jedną z tych wyższych,a luksusem kupienie na impreze wina za 20zł.O
          knajpie nie wspomnę gdzie lampka kosztujeod 8zł wzwyż.
          • bartek94 Re: CZY WARTO NIEŚĆ KAGANEK ? 15.01.05, 22:02

            Piszecie o winach za 45-50zł jako z niższej półki wierzcie mi dla mnie
            > ona jest jedną z tych wyższych,a luksusem kupienie na impreze wina za 20zł.

            To nie prawda piszemy o winach z roznych przedzialow cenowych sa tutaj rozne
            watki wina do 20zl, do 30zl, przejzyj forum i archiwum a zobaczysz ze to
            prawda, zreszta do 20zl mozna kupic naprawde ciekawe wina,poadto po winie nie
            rosnie brzuch w przeciwienstwie do piwa :):)
            pozdrawiam
            bart
          • mallarz Re: CZY WARTO NIEŚĆ KAGANEK ? 15.01.05, 22:41
            o imprezach zapomnij - wypijesz kieliszek, a reszte dopelnisz woda i piwem.

            kup sobie samemu wino i sprobuj

            za 20 PLN???

            kup sobie .... antares chile santa carolina

            np


    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka