Gość: rural
IP: 213.134.140.*
12.07.05, 16:40
Kartka z podróży
Puglia. Gorąco. Bardzo gorąco. Upalne powietrze jest wręcz szare. Białe
miasta, brudne porty, grób królowej Bony w katedrze Bari. Oczywiście trulli -
pękate domki, niewiadomego pochodzenia. Wietrzny Adriatyk i białe plaże nad
morzem Jońskim. Bezpretensjonalny barok świątyń w Lecce i Martina Franca.
Wino.
Ja, winny snob (skrojony na własną, małą miarę) przybyłem do Puglii
wyposażony w ogólnie dostępną wiedzę. Z Veronellim pod pachą, z zamiarem
spróbowania, tego co najlepsze. Choćby jednej butelki z górnej półki, nad
ktorą cmokają krytycy i znawcy.
Poniosłem jednak sromotną klęskę. W gościnie włoskiego gminu, chcąc nie chcąc
przyjąłem tamtejsze zwyczaje konsumpcyjne. Ja, który studiuje etykiety,
próbuje odróżnić szczep od szczepu, przywiązuje wagę do marek, producentów i
ich portfolio. Ja... To ?ja? szybko zamieniło się w ?my? (nieocenieni włoscy
przyjaciele i ich liczne familie), a ?my? pijemy prosto, smacznie i tanio.
Jedziemy do znajomych winiarzy (preferujemy spółdzielnie - cantine sociale) z
Locorotondo, Sava czy Mandurii i degustujemy co mają najlepszego
(nietkniętego wanilią beczki). Potem przynosimy przywieziony ze sobą szklany
pięciolitrowy baniak, pracownik kantyny wkłada do niego pistolet
przypominający te ze stacji benzynowych i nalewa. Litr za circa 1 euro.
Wracamy do domu, przelewamy do butelek po wodzie mineralnej i wkładamy do
lodówki. Wieczorem zaczynamy jeść kolację (żabnice, małże i inne morskie
drobnoustroje) około 22, pijemy dużo, nikt nie jest pijany, rozmawiamy,
śmiejemy się. Kończymy około 2-3 nad ranem. I tak dzień po dniu.
Wino jest oczywiście miłe, bardzo owocowe, o intensywnym smaku i głębokim
kolorze. Chłodne, więc zamknięte. Sfuso (nigdy wcześniej nie miałem z nim do
czynienia), które najbardziej mi smakowało to primitivo del salento,
pochodzące z Cantine di Marco. Starzą rzecz jasna także wino w beczkach. Nie
podobał mi się ichniejszy zinfandel (wciąż się upierają, że to właśnie Puglia
wydała na świat ten szczep), był dla mnie zbyt rustykalny, ?drzewne? nuty
były jak na mój gust zbyt dominujące. Natomiast primitivo di manduria
naprawdę dobre - głębokie, atramentowe, południem pełne. Ceny (nienawidzę ich
za to) nie przekraczają 5-6 euro (w krakowskiej restauracji Corleone
widziałem butelkę primitivo od di Marco za blisko 120 zł).
W sumie w ofercie wspomnianej kantyny kilka linii win. Zabawny manewr
marketingowy dotyczy najdroższej (circa 8 euro) o nazwie LeGrottaglie. Nazwa
pochodzi od nazwiska emerytowanego obrońcy Juventusu Turyn, który po
zakończeniu kariery zainwestował w pulijskie winnice. W sklepie producenta
wisi jego koszulka, bodaj z numerem 6. Podobno dobrze się sprzedaje -
szczególnie w Rosji i Japonii. Jak smakuje, niestety nie wiem, nie dane było
mi spróbować.
Inna znana postać związana z produkcją wina w Puglii to Albano Carrisi. Tak,
tak, to ten z duetu Albano & Romina Power i słynnego hitu ?Felicita?. Zresztą
tak nazywa się, jedno z lepszych białych win Puglii z jego winnicy, kupaż
chardonnay i sauvignon. Pracę enologów z posiadłości Albano doceniają włoscy
krytycy. Najdroższe wino - Platone - kosztuje ponoć około 40 euro. Włosi
śmieją się z Albano, bo podobno latyfundia, które kupił i inwestycje, jakie
poczynił (oprócz 65 hektarów winnic, eksluzywne kompleksy agroturystyczne i
słynna restauracja) zupełnie przyćmiły okoliczne miasteczko, które wygląda
dziś jak czworaki przy jego dworze. Co do win, znów rozczarowanie. Nie wiem,
nie piłem, nie mogę nic więcej napisać.
Kiedy udawało mi się uciec od sfuso (zdarzało się to niezmiernie rzadko)
biegłem do tradycyjnych sklepów kupić choć jedną butelkę czegoś ?normalnego?.
Produkują dużo taniego frizzante (tradycyjna fermentacja, bez dopalania),
świetne na obecne upały. Próbowałem win od Conti Zecca. Fajne bąble o nazwie
Sud Est (bardzo podobne do katalońskiego Pescadora, który był jeszcze
niedawno u Mielżyńskiego, ale się zmył). Ciekawa linia Dona Marzia - rosato
nie wzbudziło większych wzruszeń (ostre, nieregulane, niewiele przyjemności),
znacznie lepsze rosso salento (owocowe, trochę ?kompociaste?, bez ambicji,
ale bardzo miłe). Jedno z ostatnich wydań Decantera rekomendowało najdroższą
etykietę Conti Zecca - czerwone Nero z 2002 za 23 euro. Znów - nie wiem, nie
widziałem, nie piłem.
Generalny wniosek jest taki, że pulijczycy są zakochani w swojej ziemi i w
tym co jej zawdzięczają. Negroamaro i primitivo uważają za najlepsze szczepy
na świecie (zabawne, że w knajpie wybierają montepulciano, sangiovese albo
aglianico twierdząc, że potrzebują od czasu do czasu jakiejś odmiany). Zakup
wina, które kosztuje więcej niż 10 euro uważają za fanaberię. I dobrze im z
tym.
Niechcący wyszło na to, że uogólniam. Jeżeli tak to przepraszam. To tylko
mała impresja z krótkiego, ale intensywnego pobytu w Puglii. Niewiele pewnie
to wnosi do ogólnej wiedzy o winie. Jechać jednak warto. Choćby po to żeby
spróbować tamtejszego sfuso...
Pozdrawiam życząc miłych wakacji
rural
Poniżej lista z jaką udawałem się do Włoch. Może ktoś miał więcej szczęścia
niż ja i próbował następujących win (zebrałem do kupy rekomendacje Gambero
Rosso, Veronellego i Duemilavini):
Masseria Monaci
Le Braci '01 40e
Tormaresca
Masseria Maime '02 20e
Castel del Monte Aglianico Bocca di Lupo 2002 20e
Castel del Monte Pietra Bianca 2002
Conti Zecca
Nero '02 23e
Leone de Castris
Salice Salentino Rosso Donna Lisa Ris. '00 25e
Vallone
Graticciaia Salento Rosso 1998 40e
D'Alfonso del Sordo
Guado San Leo Tenuta Cappuccini Daunia Uva di Troia 2003 20e
Cava del Re 2003 25e
La Corte
La Corte Zinfandel Puglia 2002 14e
Taurino Cosimo
Patriglione Rosso Salento 1999 35e
Rivera Castel del Monte
Puer Apuliae 2002 32e
Tenute Albano Carrisi
Platone 2001
CantineTorre Quarto
Puglia Rosso IGT Quarto Ducale 2002
Tenute Rubino
Salento Rosso IGT Torre Testa 2002 25e