pawelpp
31.08.05, 18:30
2004 Veltlínske zelené neskorý zber Sväty Jur, Gelnár Chovaniec & Krajčirowič
Małe Karpaty
12% vol, ok. 32 zł, restauracja Stara Mama w Łomnicy Tatrzańskiej
Najlepsze z pitych win, bardzo świeże, porządnie zbudowane, z długim
finiszem.
Odpowiednik wytrawnego spätlese.
B&B dali mu 2 i pół serca.
2002 Rizling vlašský akostné Pivnica Tibava Vihorlat
11% vol, ok. 22 zł, restauracja U 3 Apostolov w Kieżmarku.
Nie polecam.
2001 Chardonnay Family Selection kabinetné Vinanza Nitra
11,5% vol., ok. 33 zł, restauracja U 3 Apostolov w Kieżmarku.
Jeszcze świeże i całkiem poprawne do pstrąga z migdałami (pysznego zresztą).
2002 Rizling vlašský akostné Vino Nitra
12% vol., ok. 30 zł, restauracja Slovenska w Popradzie.
Bardzo porządne, czysty owocowy smak. Lepsze niż poprzednie chardonnay.
Proszę zwrócić uwagę, że podaję ceny restauracyjne, które są bardzo
przystępne. Wina te znakomicie pasują do niektórych słowackich potraw.
Bardzo dobry sklep z winami jest w Popradzie, nie w piwnicy, ale w dzwonnicy
kościoła św. Idziego na rynku (Notabene w kościele tym są niesamowite
romańskie freski.)
Duży wybór miejscowych produktów. Właściciel zna się na słowackich winach i
potrafi sporo o nich powiedzieć. Na miejscu jest możliwość degustacji.
Z tegoż sklepu:
1968 Slnečny Král’ (Napkirály) Gejza Nagy, tokaj słowacki
Ok. 22-25% vol., 0.2 l, ok. 66 zł (!)
Jest to tokaj 5 i 6-puttonowy wzmacniany winiakiem otrzymanym z tokaju. Tak
wtedy robiono, w znakomitym dla całego Tokaju roczniku.
Nie mogłem sobie odmówić przyjemności spróbowania wina od którego jestem
młodszy i to za kilkadziesiąt złotych, tym bardziej że w zeszłym roku piłem
znakomitą esencję tokajską od tegoż producenta.
Suknia cudowna, bursztynowa, wino pięknie rozszczepia światło i płonie w
kieliszku.
Bardzo mocny nos alkoholowy, zwłaszcza w kieliszku Schott One for All. Lepiej
pić z małych kieliszków do porto. Pod alkoholem typowy tokajski „koperek”,
nuty warzywne, jakieś chwasty, ale akurat przyjemne. Miód obficie wyczuwalny
(niesamowita zawartość botrytis, stąd przypisywanie temu trunkowi leczniczych
właściwości). Po jakims czasie alkohol nieco wietrzeje i można zauważyć
ciastek maślanych.
W smaku jest niestety niezrównoważone, za mocny alkohol. Po cóż tak kiedyś
marnowano tokaj ze znakomitego rocznika? Jest owocowość. Cukier ładnie
wkomponowany w kwasowość. Zarówno bardzo cieliste jak i ekstraktywne. Finisz
długi, z owocowym środkiem, ale też i wiadomą końcówką.
Odłożyliśmy pół butelki do następnego dnia. Wino miało piękny orzechowy i
morelowy bukiet wyczuwalny z odległości 50 cm. Ale było wciąż za dluzo
alkoholu.
Król Słońce ma znaczenie tylko jako ciekawostka, dla młodszych od niego
odbiorców spragnionych wrażeń :-)