Gość: MaciejM
IP: *.umultowo.sdi.tpnet.pl
22.09.02, 20:24
Dzisiaj robie moje pierwsze spagheti olio peperoncino (nie wiem, czy to tak
sie pisze). Wypijemy do tego Badia Pasignano Riserva Riserva.
Leasingham, jak zwykle nie zawiodl. Pilismy go samego, jako dzemolade. PYCHA.
Kieliszki sa fajne, ale rzeczywiscie chyba wolalbym wieksze.
Pierwszy raz w zyciu natknalem sie na totalnie zepsute wino. Kupilem je w
Choszcznie w markecie. Chianti 1997 (jakis no name). Zrobilo sie brazowe,
zapach octowo sherry. Chyba stalo na polce ze 2 lata. Siostra mi potem
mowila, ze w tym sklepie bywaly temp +35 stopni C. Kupilem drugie - Dolcetto
1999 (tez no name). Zaczynalo wchodzic w klimaty tego chianti. W koncu sie
wkurzylem i wzialem trzecie Shiraz Cabernet od Lindemansa 1999 i byl dobry :-)
Lacznie wydalem 110 zl na te flaszki. Pierwsze poszlo do zlewu, z drugiego
zrobilismy grzanca. Juz nigdy nie kupie wina w tym miescie. Przynajmniej nie
predko.
pozdr
P.S.
Kiedy cwiczymy?