Gość: karol w.
IP: proxy / 142.108.17.*
20.12.02, 19:34
organizowalem kiedys kilkudniowa konferencje i musialem zamowic wino na
przyjecie z tej okazji. zapytany o to sprzedawca w sklepie powiedzial - wez
2/3 bialego i reszte czerwonego, bo tak rozkladaja sie gusty. i
rzeczywiscie, na przyjeciu ludzie popijali wino w takich proporcjach.
wyczytalem teraz, ze w moim ontario (prowincja kanady z 11.5 milionami
mieszkancow) wyrownala sie konsumpcja win bialych i czerwonych. zakupy
czerwonego rosna od lat, co tlumaczone jest dwoma sposobami: producenci
wiedza, ze ludzie chetniej pija lagodniejsze czerwone jak merlot czy
delikatniejsze cabernet sauvignon, i uzywaja inne metody wyciskania soku tak
aby nie wyduszac tylu tanin z pestek.
druga przyczyna popularnosci - wiesci o tzw. francuskim paradoksie, teorii
ktora twierdzi, ze czerwone wino dziala dobrze na uklad krazenia i pomaga
zmniejszac skutki tlustej diety. francuzi jedza tyle serow i innych
tlustosci, ale pija czerwone wino stad mniej zawalow serca niz w stanach.
czy to prawda trwaja dyskusje.
a jak sie przedstawaia ta konsumpcja w polsce ? czy ktos to sledzi ?