Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    coś się wyjaśnia...

    IP: *.poltegor-eng.com.pl 23.11.06, 14:40
    biznes.onet.pl/0,1438844,wiadomosci.html
    nie tylko my mamy problemy "można czy nie można", Anglicy jak widać też, to
    samo Szwedzi, chociaż tam podobno były procesy sądowe w tej sprawie i sąd
    orzekł, że można. Teraz wiadomo, że nie, chociaż dla konsumentów to
    nienajlepsza wiadomość.
    pozdrawiam
    Obserwuj wątek
      • Gość: marek Re: coś się wyjaśnia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 15:03
        A po co ja mam korzystac z internetowej sprzedaży wina gdzieś w Uni,jak podobne
        a nawet takie same są już Polsce, w iększych ilościach nawet niższe.
        • giorgio_primo Re: coś się wyjaśnia... 23.11.06, 15:12
          Gość portalu: marek napisał(a):

          > A po co ja mam korzystac z internetowej sprzedaży wina gdzieś w Uni,jak
          podobne
          >
          > a nawet takie same są już Polsce, w iększych ilościach nawet niższe.

          Tralalala... pitupitu... mlaskumlasku. Nie są tańsze w zdecydowanej większości-
          jeden z najwyższych VAT w EU, akcyza oraz parapodatki dla PARPA skutecznie
          utrzymują cenę wyższą.
          • Gość: marek Re: coś się wyjaśnia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 15:51
            giorgio_primo napisał:

            > Tralalala... pitupitu... mlaskumlasku. Nie są tańsze w zdecydowanej
            większości-
            > jeden z najwyższych VAT w EU, akcyza oraz parapodatki dla PARPA skutecznie
            > utrzymują cenę wyższą.

            Bez Twojego pitupitu ani tralalala,jest tak samo lu nawet taniej.
            • giorgio_primo Re: coś się wyjaśnia... 23.11.06, 16:06
              Gość portalu: marek napisał(a):

              > jest tak samo lu nawet taniej.

              Poproszę chociaż dziesięć przykładów udokumentowanych jakimś wiarygodnym
              źródłem (link do strony, albo adres sklepu który posiada telefon). Choć 10 to
              nadal nie będzie "większość" win dostępnych w Polsce, ale będę gotów się
              pokajać i odszczekać co napisałem. ;-)
              • Gość: marek Re: coś się wyjaśnia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 16:10
                Nie będę nic udowadniał i dawał przykładów. Ja wiem lepiej i możesz sobie pisać
                co ci się podoba. Głupi jesteś bo wina w Polsce były i są równe albo tańsze niż
                w Uni.
              • Gość: marek Re: coś się wyjaśnia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 16:37
                giorgio_primo napisał:

                > Poproszę chociaż dziesięć przykładów udokumentowanych jakimś wiarygodnym
                > źródłem (link do strony, albo adres sklepu który posiada telefon). Choć 10 to
                > nadal nie będzie "większość" win dostępnych w Polsce, ale będę gotów się
                > pokajać i odszczekać co napisałem. ;-)
                Z jakim rynkiem porównujemy, Nie mickim podobno najtańszym czy innym.
                Za tamtem post nie odpowiadam, nie ja to pisałem
                • giorgio_primo Re: coś się wyjaśnia... 23.11.06, 16:57
                  Gość portalu: marek napisał(a):

                  > Z jakim rynkiem porównujemy, Nie mickim podobno najtańszym czy innym.
                  > Za tamtem post nie odpowiadam, nie ja to pisałem

                  Jakimkolwiek rynkiem z Unii. Przecież twierdzisz, że większość win w Polsce
                  jest w tej samej cenie lub tańsze niż w Unii. Tak to ująłeś w swoim odważnym
                  twierdzeniu, więc nie wiem co za różnica z jakim rynkiem... Ja twierdzę, że w
                  99% przypadków jest odwrotnie i podaję przyczynę. Ty uważasz, że jest inaczej
                  więc poproszę o jedynie 10 udokumentowanych przykładów na wina które są tańsze
                  w Polsce niż w Unii. Dobrze by było żeby jak podasz cenę takiego wina w Polsce,
                  to jest jego realna możliwość zakupu za tą cenę a nie jakieś opowieści z
                  rodzaju: "kiedyś kupiłem Petrusa 1945 za 36,90 złotych ale nie pamiętam gdzie i
                  kiedy, ale na pewnoe było to w lubelskim".
                  • marek_101 Re: coś się wyjaśnia... 23.11.06, 17:52
                    > Jakimkolwiek rynkiem z Unii. Przecież twierdzisz, że większość win w Polsce
                    > jest w tej samej cenie lub tańsze niż w Unii. Tak to ująłeś w swoim odważnym
                    > twierdzeniu, więc nie wiem co za różnica z jakim rynkiem... Ja twierdzę, że w
                    > 99% przypadków jest odwrotnie i podaję przyczynę.

                    masz rację, znam ceny Bordeaux w Polsce i są przerażające , nie znam się dobrze
                    na cenach inych win w naszym kraju ale z tego co pobieżnie widzę jest podobnie
                    czyli 1 euro = 10 zł.
                    Aczkolwiek są pierwsze jaskółki - wielokrotnie przeze mnie wspominany Carrefour
                    w Warszawie, czy sklep Roberta Mielżyńskiego na Burakowskiej w WArszawie, np.
                    Priorat Cims de Prorrea 2000, Classic kosztuje na zachodzie ok 50 euro a u
                    niego 201 zł.
                    • giorgio_primo Re: coś się wyjaśnia... 23.11.06, 18:24
                      marek_101 napisał:

                      > czyli 1 euro = 10 zł.

                      Oczywiście popadanie w tego typu przesadę jest niewskazane. To sporadyczne
                      przypadki.

                      > np.
                      > Priorat Cims de Prorrea 2000, Classic kosztuje na zachodzie ok 50 euro a u
                      > niego 201 zł.

                      A bywa w detalu za niecałe 40€ (czyli obecnie około 150 PLN) po wygooglowaniu
                      szybkim:

                      www.formulawine.com/
                      Ale co z tego wynika? Moim zdaniem niewiele.
                      • Gość: docg Re: coś się wyjaśnia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 18:49
                        giorgio_primo napisał:
                        > Ale co z tego wynika?

                        • giorgio_primo Re: coś się wyjaśnia... 23.11.06, 18:53
                          Gość portalu: docg napisał(a):

                          > Tymczasem naprawdę niezłe ceny (mówię na podstawie kilkunastu win, które
                          > porównałem) ma np. Kondrat, ale o tym cicho, czyżby dlatego, że on z kolei ma
                          > już opinię drogiego?

                          To bardzo różnie bywało. Czasem ceny z kosmosu zupełnie. Nie sprawdzałem
                          ostatnio.
                          • marek_101 Re: coś się wyjaśnia... 24.11.06, 10:10
                            > To bardzo różnie bywało. Czasem ceny z kosmosu zupełnie. Nie sprawdzałem
                            > ostatnio.

                            Chateau Batailley 1997 kosztuje u niego ponad 500 zł (sic!!)
                            Co nie zmienia tego że na wina portugalskie i hiszpańskie ma znakomite ceny w
                            restauracji. Podstawową Rioja w restauracji u niego można było kupić za
                            trzydzieści kilka złotych.
                        • marek_101 Re: coś się wyjaśnia... 24.11.06, 10:07
                          W przypadku Mielżyńskiego tak właśnie jest, podejrzewam (kiedyś
                          > już o tym było), że on sprowadza wino od niemieckich hurtowników, dlatego
                          ceny
                          > ma takie rozstrzelone: niektóre wina w prawie europejskich cenach, inne
                          > (szczególnie Bdx) w cenach prawie kosmicznych.

                          nieprawada i to podwójna. Pan Robert kupuje bezpośrednio w Bordeaux a nie u
                          jakiś niemieckich pośredników. Mało tego powiedział że jeśli ktoś chce to może
                          z nim pojechać do tych Chateaux których on kupuje wina i razem z nim kupić, on
                          doda sobie tylko niedużą prowizję (mniejszą niż marża w jego sklepie) do tej
                          ceny hurtowej. Bezpośrednio kupuje: Kirwan, Chevalier, Pichon Lalande,
                          Bernadotte, Leoville Poyferre, Phelan Segur, Figeac, La Pointe.
                          A ceny Bordeaux ma najlepsze jeśli nie w Polsce to napewno w Warszwie, zresztą
                          nie wiem kto w Polsce sprzedaje taniej Bordeaux, przeciętnie różnica w stosunku
                          do cen detalicznych we Francji jest u niego "tylko" 50%. Duzi importerzy: Wine
                          House, Centrum Wina, La Passione du Vin sprzedają Bordeaux z różnicą 200%
                          • Gość: docg Re: coś się wyjaśnia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 16:24
                            marek_101 napisał:
                            Pan Robert kupuje bezpośrednio w Bordeaux a nie u jakiś niemieckich pośredników. Mało tego powiedział że jeśli ktoś chce to może z nim pojechać do tych Chateaux których on kupuje wina...

                          • rurale Re: coś się wyjaśnia... 01.12.06, 15:59
                            Pewnie jeździ. Ciekawe jest na pewno to, że w przypadku win z Bordeaux, kilka
                            etykiet pochodzi od jednego negocjanta firmy Schroder & Schyler, np. Kirwan z
                            Margaux i marki mniejszej wagi jak Fourcas Hosten z Listrac, Camino-Salva z
                            Haut-Medoc, czy Tour Haut Vignoble z St-Estephe.

                            Niewiele to zmienia, ale ja nie wiedziałem.

                            pozdrawiam
      • giorgio_primo Re: coś się wyjaśnia... 23.11.06, 15:10
        Gość portalu: docg napisał(a):

        > nie tylko my mamy problemy "można czy nie można", Anglicy jak widać też, to
        > samo Szwedzi, chociaż tam podobno były procesy sądowe w tej sprawie i sąd
        > orzekł, że można.

        Sprawa jest o tyle dziwna, że od dawna wiadomo i jest to jasno wyłożone w
        regualcjach unijnych że nie można sprzedawać wysyłkowo, jeśli kraj docelowy
        wysyłki uznaje napoje alkoholowe jako towar specjalnego nadzoru podatkowego.
        Skąd zatem konieczność poruszania tego problemu w Trybunale skoro to, czy objąć
        alkohol specjalnym nadzorem podatkowym, należy do poszczególnych państw.

        Masz gdzieś info o Szwecji? To byłoby bardzo ciekawe, bo tam jest całkowity
        monopol państwa jeśli chodzi o detal i wydaje mi się zupełnie nierealna taka
        decyzja.
        • Gość: docg Re: coś się wyjaśnia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 18:05
          info o Szwecji miałem z pierwszych rąk, tzn od Polki która mieszka w Szwecji od
          wielu lat i pracuje w tamtejszym urzędzie podatkowym. Przy tym jest miłośniczką
          wina (w szczególności Piemonckiego ;-) ), więc te sprawy śledzi dokładnie. Ona
          mówiła, że tam były kłopoty z interpretacją prawa, ludzie sprowadzali wino
          wysyłkowo zza granicy, tak jak u nas (bo niby nie wolno, ale nie na pewno), z
          tym, że tamtejszy urząd jest bystrzejszy i zaczął żądać od sprowadzających
          odpowiednich opłat. Podobno było parę procesów, w których sąd orzekł, że jeśli
          się sprowadza na własne potrzeby to nie ma różnicy czy wysyłkowo czy osobiście.
          Nota bene, co mnie w tej historii poruszyło: ta kobieta, kiedy ją zapytałem,
          czy nie chce sama sprowadzać wina wysyłkowo (kiedy się spotkaliśmy, miała całe
          duże Volvo kombi wypakowane winem z Piemontu, podobno 240 butelek :-) )
          powiedziała, że nie, bo prawo nie jest jednoznaczne, a ona pracuje w urzędzie
          podatkowym i nie może sobie pozwolić na takie ruchy. To się nazywa poczucie
          przyzwoitości!
          pozdrawiam
          • giorgio_primo Re: coś się wyjaśnia... 23.11.06, 18:36
            Gość portalu: docg napisał(a):

            > info o Szwecji miałem z pierwszych rąk

            To ciekawe jest co piszesz, bo znam dwóch importerów wina w Szwecji i to nie
            pokrywa się z ich wersją. W takim układzie oni mogliby śmiało wysyłkowo
            prowadzić sprzedaż do klientów indywidualnych, choćby spoza Szwecji. Tymczasem
            pozostaje im jedynie sprzedzaż bardzo ograniczona do Systembolaget (monopol
            państwowy), który gro win sam zdaje się sprowadza, oraz do gastronomii gdzie
            mają od władzy wolną rękę. Inna sprawa, że ceny w Systembolaget na wina są
            obecnie bardzo atrakcyjne, więc jeśli komuś ich całkiem spora oferta wystarcza,
            to sens sciągania akurat wina jest wątpliwy.

            > powiedziała, że nie, bo prawo nie jest jednoznaczne, a ona pracuje w urzędzie
            > podatkowym i nie może sobie pozwolić na takie ruchy. To się nazywa poczucie
            > przyzwoitości!

            Lub strachu. ;-))) Oni tam różne śmieszne mają pomysły... wiesz, że każdy
            obywatel może zarządać od poczty otwarcia i przeczytania korespondencji
            skierowanej na przykład do swojego urzędu gminy zanim ona dotrze do adresata?
            Takie tam mają różne ciekawostki. Bardzo chcą być "transparentni" co samo nie
            jest złe, ale czasem przybiera to groteskowy wymiar.
            • Gość: docg Re: coś się wyjaśnia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 19:01
              giorgio_primo napisał:
              Inna sprawa, że ceny w Systembolaget na wina są
              > obecnie bardzo atrakcyjne, więc jeśli komuś ich całkiem spora oferta
              wystarcza...

              • giorgio_primo Re: coś się wyjaśnia... 23.11.06, 19:27
                Gość portalu: docg napisał(a):

                >
          • giorgio_primo Off topic... tak na temat cen inaczej... 23.11.06, 18:50
            Właśnie przyszła do mnie korespondencja z Argentyny.

            Ceny zakupu wina "ex works" za litr trunku w USD. Można za dodatkową opłatą
            zamówić butelkowanie i etykiety lub kartoniki Tetra-Pak, rzecz jasna dowolne.
            Gro klientów z Europy kupuje w cysternach i sami rozlewają. Tak producent mi
            napisał. W każdym razie czytajcie:

            Red Generic 0.20-0.23
            Cabernet Sauvignon 0.40-0.43
            Syrah 0.30-0.33
            Merlot 0.30-0.33
            Malbec 0.40-0.42
            Bonarda 0.25-0.27
            White Generic 0.18-0.20
            Chardonnay 0.40-0.43
            Sauvignon Blanc 0.50-0.55
            Table Wines White (escurrido) 0.14-0.15
            Torrontes 0.23-0.25
            Muscat 0.20-0.22
            Champagne Base 0.22

            Osobiście uważam że przeginają z ceną Sauvignon Blanc!
            • Gość: docg piękne... za to syrah dość tanio :-) (n/t) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 19:06
              • giorgio_primo Co tam Syrah... mnie wzrusza Champagne Base! 23.11.06, 19:29
                Czy to jakaś sugestia, że to "baza" importowana do Europy do produkcji Szampana?
                • Gość: docg Re: Co tam Syrah... mnie wzrusza Champagne Base! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 19:41
                  giorgio_primo napisał:

                  > Czy to jakaś sugestia, że to "baza" importowana do Europy do produkcji Szampana
                  > ?

                  • giorgio_primo Re: Co tam Syrah... mnie wzrusza Champagne Base! 23.11.06, 19:46
                    Bankowo są też bazy do medoków i brunellek... ;-)))

                    Ofert sporo przychodzi niemal codziennie... wywalam to, więc musimy poczekać aż
                    coś nowego przyjdzie. ;-)
      • giorgio_primo Komunikat prasowy Trybunału 23.11.06, 15:29
        Po naszemu:
        www.curia.europa.eu/pl/actu/communiques/cp06/aff/cp060093pl.pdf

        Po angielsku:
        www.curia.europa.eu/en/actu/communiques/cp06/aff/cp060093en.pdf
        • cerretalto Re: Komunikat prasowy Trybunału 23.11.06, 22:10
          Na szczęście nie jest tak źle ani dla nas winopijców kupujących wina przez
          internet ani dla sprzedawców internetowych:

          curia.europa.eu/jurisp/cgi-bin/form.pl?lang=PL&Submit=rechercher&numaff=C-5/05
          3. Podatek akcyzowy państwa członkowskiego przeznaczenia obciąża
          sprzedawcę w momencie dostawy. Jednakże państwa członkowskie mogą przyjąć
          przepisy przewidujące, że podatek akcyzowy jest płatny przez przedstawiciela
          podatkowego, innego niż odbiorca wyrobów. Taki przedstawiciel podatkowy musi
          zostać ustanowiony w państwie członkowskim przeznaczenia i zatwierdzony przez
          władze podatkowe tego państwa członkowskiego.

          Co chyba od dawna jest już praktykowane a za przedstawicielstwo podatkowe
          wystarcza nr konta na które sprzedawca wnosi opłaty akcyzowe i vat od każdej
          wysyłki. I wszyscy są zadowoleni - sprzedawca (sprzedał więcej), klient (kupił
          taniej, z szerszej oferty i często wygodniej), kurier (zarobił na transporcie)
          no i państwo klienta (odzyskało cały vat i akcyzę).

          Oczywiście trochę traci państwo, w którym sprzedawca jest zarejestrowany (bo na
          podstawie tego przepisu powinno zrezygnować z vat i akcyzy), ale z drugiej
          strony sprzedawca płaci podatki dochodowe i do tego ponieważ tacy sprzedawcy
          często są w krajach producenckich więc producenci zarobią i też państwu podatki
          zapłacą :).
          • Gość: docg Re: Komunikat prasowy Trybunału IP: *.poltegor.com.pl 24.11.06, 07:54
            no dobrze, tylko dla kogo takie przepisy? Po pierwsze, rozumiem, że zgodnie z
            zacytowanym przepisem zamawiasz wino w sklepie internetowym w Niemczech, a
            sklep od swojej ceny odejmują niemiecki VAT, a dodaje polski VAT i akcyzę +
            koszty obsługi. Nie jestem pewien, czy wystarczy że oni tą akcyzę zapłacą,
            podejrzewam, że muszą też kupić i nakleić banderole. Więc dochodzą dodatkowe
            koszty i biurokracja. Nie wiem, a raczej wątpię, czy wiele firm sprzedaży
            wysyłkowej z zachodu będzie miało czas i ochotę bawić się z tym, przy
            spodziewanej niewielkiej sprzedaży do Polski. Kwestia cen - czy na stronach
            sporzedawców byłyby specjalne ceny dla Polaków, z przeliczonym VATem i
            doliczoną akcyzą? To nie ma prawa działać w ten sposób, chyba że w ramach
            jakichś specjalnych procedur przy naprawdę dużych zamówieniach. A sedno sprawy
            to dostępność wina dla przeciętnego klienta, który chce sprowadzić 12 butelek
            za 100€. Tu niestety nic nie poradzisz, zostaje bagażnik, i to swój własny :-)
            pozdrawiam
            • cerretalto Re: Komunikat prasowy Trybunału 25.11.06, 01:03
              Na dziś koszty przesyłek, zwłaszcza nietypowych, do krajów takich jak Polska są
              bardzo wysokie i dlatego nie opłaca się sprowadzić paru tanich butelek z innego
              kraju. Ale przy większych zamówieniach sprzedawca nie będzie kwękać z powodu
              banderol bo i tak większość butelek powinien pewnie przepakować (za co może
              zresztą spokojnie pobrać dodatkowo 0.5-1 euro od butelki). Czy sprzedawcy to
              rozumieją? Czasem tak, np.:
              www.1855.com/aide/?do=livraison&lg=en

              A bagażnik zawsze najbezpieczniejszy i najtańszy o ile jakaś okazja do wyjazdu
              się trafi :).

              Na marginesie. Są oczywiście jeszcze inne wysokie urzędy, które od lat
              uporczywie i bezskutecznie walczą z nałogami narodu i z braku elementarnej
              wiedzy na temat człowieka i jego zachowań oraz braku sensownych pomysłów na
              swoje istnienie chciałyby utrudnić wszelką sprzedaż jakichkolwiek alkoholi nie
              rozumiejąc że wino i wódka to zdecydowanie nie ten sam styl picia i popadania w
              nałogi. Ale być może chodzi tylko o tytuł do kolejnego parapodatku.
              • giorgio_primo Re: Komunikat prasowy Trybunału 25.11.06, 13:03
                cerretalto napisał:

                > Ale przy większych zamówieniach sprzedawca nie będzie kwękać z powodu
                > banderol bo i tak większość butelek powinien pewnie przepakować (za co może
                > zresztą spokojnie pobrać dodatkowo 0.5-1 euro od butelki). Czy sprzedawcy to
                > rozumieją?

                To nie tak niestety prosto, jeśli chciałby to ktoś robić w pełni legalnie z
                punktu widzenia polskiego prawa. Na dzień dzisiejszy, chcąc pobrać banderole i
                wpłacić zaliczkę na poczet podatku akcyzowego firma musi być podmiotem
                gospodarczym z terenu RP i posiadać wszystkie "papiery". To oczywiście jest do
                zrobienia dla każdej dużej firmy z terenu Unii, ale akurat sprawa akcyzy nie
                jest najpoważniejszą przeszkodą przy sprzedaży wysyłkowej towarów objętych
                specjalnym nadzorem podatkowym. Większym kłopotem jest rozliczanie VAT, który w
                takim wypadku musi być pobrany na terenie RP a naliczany musi być od kosztów
                towaru objętego specjalnym nadzorem (tutaj wino), zaś na przykład koszty
                transprtu obciążać VATem lokalnym. Efekt jest taki, że chcąc zgodnie z obecnym
                prawem sprzedawać do Polski wysyłkowo dla klientów indywidualnych, trzeba
                dokonywać karkołomnych operacji biuroktratycznych które w dużym stopniu
                musiałyby angażować odbiorcę przesyłki w wypełnianie przeróżnych dokumentów
                celnych (celnych w tym sensie, że obecnie to Urząd Celny zajmuje się akcyzą) i
                podatkowych (Urząd Skarbowy). Wydaje się więc, że obecnie bez fizycznie
                istniejącej filii firmy na terenie RP, ciężko byłoby dopełnić wszelkich
                wymogów. Przy czym paradoksem jest to, że prawdowpodobnie najbardziej
                krytycznym elementem tej układanki okazuje się nie rygoryzm naszego, polskiego
                prawa (wiemy bowiem, że przesyłki docierają do Polski sporadycznie trafiając
                na "opór" celników) ale konieczność wykazania podstawy do nie naliczania VAT i
                sprzedaży detalicznej w cenach netto przez firmę wysyłającą. Brak pełnej
                dokumentacji dotyczącej opuszczenia macierzystego obszaru podatkowego nadawcy i
                wprowadzenia go na inny obszar podatkowy wraz z uiszczeniem właściwego dla
                niego VAT może spowodować poważne reperkusje. Sprawy VAT w
                obrocie "wewnątrzunijnym" są bardzo precyzyjnie określone a umowy ratyfikowane
                przez wszystkie państwa i twardo relizowane. W praktyce oznacza to, że firma
                wysyłając towar zgodnie z prawem, musiałaby polegać w pełni bądź na
                skrupulatności i chęci spędzenia kiku dni w różnych urzędach przez odbiorcę
                przesyłki, bądź zlecić wykonanie tych operacji spedytorowi, co po pierwsze
                kosztuje dość sporo, ale co ważniejsze rodzi także potrzebę uzyskania przez
                firmę-spedytora zezwolenia na sprzedaż alkoholu i płacenie parapodatków dla
                PARPA. Bowiem w takiej sytuacji spedytor jest wprowadzającym towar do handlu na
                teren RP.

                Pokutujące w polskim prawie dziwolągi z minionej epoki w połączeniu z
                ultrabiurokratyzmem i fiskalizmem unijnym (i krajowym) tworzą sytuację prawną
                która jest rozwleczona kompetencyjne pomiędzy pion celny, podatkowy oraz
                administrację lokalną (to ona wykonuje w terenie parafiskalne zadania PARPA).
                Jest to, z punktu widzenia przedsiębiorcy, sytuacja trudna i niebezpieczna
                poprzez wielość regulacji wzajemnie zazębiających się a realizowanych przez
                różne państwowe instytucje represyjne niezależnie interpretujące literę prawa
                (też zresztą rozsianą po dziesiątkach ustaw i roporządzeń). Z punktu widzenia
                państwa też zresztą jest to sytuacja beznadziejna, bo niemoc kompetencyjna
                prowadzi do tego, że w praktyce nie dochodzi do egzekucji prawa.

                Pół żartem, pół serio, dwa postulaty (z pełną świadomością, że nikt tym się nie
                zajmie w kraju gdzie roczne spożycie wina na statystycznego mieszkańca na razie
                ledwo dobija do 1 litra):

                1. Zlikwidować opłaty wynikające z zezwoleń na handel winem, zarówno detaliczny
                jak i hurtowy. Opłaty i tak trafiają do budżetowej jednostki administracji
                państwowej jaką jest PARPA, co oznacza że de facto państwo pobiera podatek od
                poadtku VAT i często dzieje się to dwukrotnie. Wysoki VAT oraz podatek akcyzowy
                całkowicie powinien zaspokoić potrzeby PARPA w zakresie walki ze zgubnymi
                efektami picia wina importowanego w tej zatrważającej ilości mniej niż 38
                milionów litrów wina na cały kraj.

                2. Będąc realistą nie zarządam zniesienia akcyzy która wydaje się być jednym z
                najważniejszych narzędzi ratunkowych każdego kolejnego rządu, ale uważam że
                naklejanie tych kretyńskich, obrzydliwych paseczków to jakaś kompletna
                paranoja. Polska może rozliczać akcyzę wzorem większości krajów na świecie bez
                przyklejania tego kosztownego obrzydlistwa. Gotów byłbym nawet zaproponować
                podwyższenie akcyzy o kwotę za którą druczki te trzeba zakupić! Toż to czysty
                zysk dla 3 stron: my nie muszimy kleić i płacić za klejenie, państwo nie musi
                drukować i dystrybuować a kasy dostanie jednak o parę groszy więcej, a klient
                nie musi potem tego zrywać żeby nie szpeciło mu piwnicy.

                pzdr!
                • cerretalto Re: Komunikat prasowy Trybunału 25.11.06, 18:39
                  Giorgio, to są bardzo dobre postulaty! I co najważniejsze całkiem konkretne
                  irealizowalne :). W zasadzie to ciekawe dlaczego tak się to rozpanoszyło, że
                  ogon kręci kotem (czyli urzędnik biznesami i obywatelami). A tych obrzydliwych
                  nalepek czasem nawet nie da się zdjąć bez pozostawienia brzydkich sladów
                  (zwłaszcza w szampanach oraz winach, które nie mają kapturka, np.
                  amerykańskich). Też chętnie trochę dopłacę za ich brak o ile to istotnie
                  uprości handel winami :).

                  Nalepki akcyzowe w dzisiejszym świecie są niepotrzebne. Porządek w towarach i
                  przepływach finansowych łatwo skutecznie wymusić. Faktury elektroniczne są
                  przecież dopuszczone i jakoś urzędy nie płaczą :). Żaden normalny biznes nie
                  będzie ryzykować kontroli polskich czy unijnych skarbówek wiec wszystko może
                  być lepiej niż dziś uporządkowane i rozliczone a podatki będą systematycznie
                  wpływać i co najważniejsze obywatele-winopijcy będą zadowoleni :). A im
                  łatwiejszy biznes tym mniej "szarości".

                  Handel winami mógłby być naprawdę prostszy. Klient z Polski kupuje u
                  zagranicznego sprzedawcy a ten do przesyłki dolicza polską akcyzę, polski vat i
                  koszty przesyłki. Na konta wysokich urzędów wysyła akcyzę oraz vat i urzędnicy
                  sami sobie to dzielą po uważaniu. A jak PARPA (czy jakiś inny pseudoekologiczno-
                  biurokratyczny zespół specjalistów od wyciągania kasy) chce mieć na tworzenie
                  swoich wizji (często pewnie chorych), to niech przynajmniej uczciwie popracuje
                  nad stworzeniem sensownych warunków do ściągania uzasadnionej kasy, np. przez
                  akcyzę (jeśli polskie sklepy muszą płacić oddzielnie takie opłaty to jest to
                  ewidentna nierówność szans i dodatkowa zachęta do bezpośredniego importu, który
                  dzięki instytucji bagażnika jest przecież łatwy).

                  Ale pewnie lobbing dużych importerów, bezwład urzędniczy i brak wyobraźni
                  doprowadzą do wybrania rozwiązań gorszych i dla obywateli i dla państwa.

                  Problem alkoholowy dotyczy przede wszystkim tanich wódek i bełtów "owocowych".
                  Nie ma żadnej potrzeby by blokować dodatkowymi opłatami czy koncesjami rozwój
                  polskich sklepów z winami. One najbardziej skorzystają na uproszczeniu handlu
                  winami. Ludzie nie będą przecież ryzykować kupowania kota w worku jeśli pod
                  ręką będą mieli szeroką ofertę w dobrych cenach.

                  Upijanie się winem jest bardzo drogie (a to co jest "zbyt tanie" można w razie
                  potrzeby łatwo podregulować akcyzą). Zamiast więc dorosłym odpowiedzialnym
                  ludziom ograniczać możliwości i wpychać ich w objęcia wódy urzędnicy powinni
                  raczej skupić się na tym by młodzież nie nawalała się truciznami typu prochy
                  wzmacniane pochodnymi denaturatu. Bo to są nieodwracalne straty, także dla
                  substancji państwa.
                • winoman Re: Komunikat prasowy Trybunału 26.11.06, 13:24
                  > Pół żartem, pół serio, dwa postulaty (z pełną świadomością, że nikt tym się nie
                  > zajmie w kraju gdzie roczne spożycie wina na statystycznego mieszkańca na razie
                  > ledwo dobija do 1 litra):

                  Dane są już chyba trochę nieaktualne. Wg. GUS w roku 2005 oficjalny import wina
                  do Polski wyniósł ponad 77 mln. litrów. Ponieważ nie sądzę, żeby aż tak masowo
                  sprowadzano wina na zapas, więc spożycie jednak sięga już dwóch litrów, co
                  oczywiście niewiele zmienia, choć porównanie tych liczb pokazuje sporą dynamikę :-))

                  Swoją drogą dane GUS są ciekawe. Choć jeśli idzie o objętość liderem jest wciąż
                  Bułgaria (21 mln. l.) przed Włochami (16 mln. l.), to pod względem wartości
                  Włochy są już na pierwszym miejscu (blisko 83 mln. zł).

                  Pozdrawiam!
                  • Gość: GGG Re: Komunikat prasowy Trybunału IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 09:10
                    winoman napisał:

                    > > Pół żartem, pół serio, dwa postulaty (z pełną świadomością, że nikt tym s
                    > ię nie
                    > > zajmie w kraju gdzie roczne spożycie wina na statystycznego mieszkańca na
                    > razie
                    > > ledwo dobija do 1 litra):
                    >
                    > Dane są już chyba trochę nieaktualne. Wg. GUS w roku 2005 oficjalny import
                    wina
                    > do Polski wyniósł ponad 77 mln. litrów.


                    To nie kwestia sądzenia twojego czy czyjegoś tam. Firma Andersen monitoruje ten
                    rynek od dawna i dane sprzed miesiąca mówią wyraźnie: 34 miliony litrów wina
                    stołowego. Reszta z wolumenu jaki podajesz stanowi traktowany przez GUS jak
                    wino przeróżny bełt oraz miody, nalewki i cin-ciny. Tak więc 34 miliony litrów
                    win o jakich to forum traktuje, czyli poniżej litra na głowę.
                    • Gość: winersch Re: Komunikat prasowy Trybunału IP: *.chello.pl 27.11.06, 09:23
                      problem w nomenklaturze. Monitorowanie przez firmy w rodzaju Andersen (nota
                      bene czy jeszcze istnieje?) lub Nielsen są smiechu warte. Miedzy innymi z
                      powodów nazewnictwa. Na przykład na pytanie: "jaki koniak preferujesz?"
                      wiekszośc respondentów odpowiada Napoleon - i tak sie potem podaje.

                      Miody, nalewki i Cin-ciny jak podajesz to raczej nie import ale własna krajowa
                      produkcja (To jest nasz miś)

                      Wina stołowe tez maja kilka znaczeń: miedzy innymi wino nie musujace i nie
                      deserowe (czyli słodkie) - taka jest niestety w Polsce
                      nomenklatura "towaroznawcza" Tak więc określenie "wino stołowe" w imporcie nie
                      obejmuje win musujacych i słodkich
                      • Gość: GGG Re: Komunikat prasowy Trybunału IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 11:53
                        Gość portalu: winersch napisał(a):

                        > problem w nomenklaturze. Monitorowanie przez firmy w rodzaju Andersen (nota
                        > bene czy jeszcze istnieje?) lub Nielsen są smiechu warte.

                        Chyba Nielsen faktycznie, zwał jak zwał, wiadomo o co chodzi.To prawda, że
                        wyniki są bezsensowne bo badania źle są skonstruowane. Są jednak i tak lepsze
                        niż dane GUS.

                        > Miedzy innymi z
                        > powodów nazewnictwa. Na przykład na pytanie: "jaki koniak preferujesz?"
                        > wiekszośc respondentów odpowiada Napoleon - i tak sie potem podaje.

                        Też prawda, bo jako marki win podaje się w tym samym szeregu Sofię i Beaujolais
                        Nouveau. Tylko nie zmienia to faktu, że akurat w kategorii win stołowych w
                        Nielsen/Andersen mieści się 95% win o jakich traktuje to forum. Liczby ich
                        potwierdzają też mniej więcej dane GUS, ale pokazują że ich udział w
                        całej "gusowskiej" liczbie to niewiel ponad 40%. Przy czym faktem jest
                        dynamiczny wzrost udziału tych win w ogólnej liczbie.

                        > Miody, nalewki i Cin-ciny jak podajesz to raczej nie import ale własna
                        krajowa
                        > produkcja (To jest nasz miś)

                        Nielsen podaje spożycie a nie import.

                        > Wina stołowe tez maja kilka znaczeń: miedzy innymi wino nie musujace i nie
                        > deserowe (czyli słodkie) - taka jest niestety w Polsce
                        > nomenklatura "towaroznawcza" Tak więc określenie "wino stołowe" w imporcie nie
                        >
                        > obejmuje win musujacych i słodkich

                        Tak, ale one nie stanowią bardzo istotnego udziału w imporcie. Wina półwytrawne
                        i im podobne są kwalifikowane jako stołowe. Zaś wzmacniane i musujące nie
                        stanowią na tyle dużego udziału w spożyciu, że zakłucałoby to w istotny sposób
                        wynik.

                        Tak więc mimo ułomności danych, można śmiało przyjąć że oscyluje to wokół 40
                        milionów litrów rocznie.
      • Gość: marek Re: coś się wyjaśnia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 19:18
        Podaje ceny win w całych seriach w Polsce i Uni najwięcej niemieckich sklepów.
        Wiana wyłącznie rozlewane u producenta.
        Chile
        Montes Alpha 6 rodzajów ok 1 euro mniej w Niemczech
        Carmen 16 rodzajów ta sama cena w większości niemieckich sklepów jak dobrze
        pogadasz to przy większej ilości taniej niż...
        Argentyna
        16 rodzajów ta sama cena

        Francja
        Ponad 60 rodzajów wina łącznie z rocznikami od 1928 roku, oczywiście w tych
        przypadkach słodkie ceny najniższe w europie
        Włoskie wina ponad 30 rodzajów wina, Nawet Niemcy nie maja szans ze swoimi
        cenami
        Hiszpania około 10 do 15 procent tańsza w Europie.
        Dodam wszystkie te wina są LISTACH WS RP itp. Maja zawsze minimum 85 pkt.

        • giorgio_primo Re: coś się wyjaśnia... 23.11.06, 19:43
          Gość portalu: marek napisał(a):

          > Podaje ceny win w całych seriach w Polsce i Uni najwięcej niemieckich
          sklepów.
          > Wiana wyłącznie rozlewane u producenta.
          > Chile
          > Montes Alpha 6 rodzajów ok 1 euro mniej w Niemczech
          > Carmen 16 rodzajów ta sama cena w większości niemieckich sklepów jak dobrze
          > pogadasz to przy większej ilości taniej niż...
          > Argentyna
          > 16 rodzajów ta sama cena
          >
          > Francja
          > Ponad 60 rodzajów wina łącznie z rocznikami od 1928 roku, oczywiście w tych
          > przypadkach słodkie ceny najniższe w europie
          > Włoskie wina ponad 30 rodzajów wina, Nawet Niemcy nie maja szans ze swoimi
          > cenami
          > Hiszpania około 10 do 15 procent tańsza w Europie.
          > Dodam wszystkie te wina są LISTACH WS RP itp. Maja zawsze minimum 85 pkt.

          A tak grzecznie prosiłem, żeby podać konkretne 10 win i gdzie w Polsce można je
          kupić taniej niż w Unii... znowu nic.

          Na tej zasadzie to ja napiszę:

          Nieprawda!!! 30 win włoskich wymienionych przez Ciebie mogę kupić o 43,2 lub
          12,8% taniej niż Ty podajesz.

          Podaj już te ceny Montesa w IDV bo skoro takie tanie, to trzeba kupować!

          Poproszę o cenę detaliczną Montesa Alpha Merlot i Syrah. Na dobry początek. ;-)
          • Gość: Augusto do Marka realisty cenowego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 20:48
            Włączę się i ja
            Kieruje te słowa przede wszystkim do Ciebie Marku. Carmen niema tylu rodzajów
            wina. Niedługo wrócę do tego wątku. Co do Montes to wątpię że są takie ceny,
            ponieważ generalnym przedstawicielem tej firmy jest sommelier, a ich ceny
            netto, powtarzam netto doskonale znam, i nawet z upustem jaki największy dają
            to i tak cena hurtowa tego wina przekracza detal w Niemczech. Gdybyś jednak
            wzorował się na cenach IDV, to tu tez jest dla Ciebie niespodzianka ponieważ
            oni ceny Alfy maja ustalone na jednym poziome, pewnie dlatego że sprzedaja wina
            po dodatkowym leżakowaniu w ich piwnicach i wynoszą one od 80 do 90 zł. A to
            już tak jakoś więcej o 50% niż niemieckie ceny. Dla wiarygodności swoich słów
            podaje adres
            www.wein.cc/wein/winesearch/Montes.html.
            Co do Carmen rzeczywiście można kupić te wina , /moim zdaniem Reserwa jest
            lepsza od Montesa Alfy/ w naszym kraju nawet poniżej 14-15 Euro, ale niestety
            trzeba wsiąść do pociągu lub samochodu bo IDV, nie sprzedaje przez internet. I
            co najciekawsze nie sprzedaje nie znanym sobie klientom w takich cenach. Owszem
            maja cała serie produkcji tego wina u siebie, bodajże najdłuższą w Europie, ale
            tu kolejne, ale... Pewne wina sprzedają tylko w zestawach pozostałych 11 win i
            dopiero po degustacji.. IDV nie zwraca za cos, co kupujesz w ciemno. Maja ponad
            100 degustacji rocznie po to abyś był pewien i oni też. Wtedy rzeczywiście
            Rezerwa kosztuje tyle, co w Niemczech i tyleż samo podstawowa produkcja O
            słynnej Nativie Carmen nawet nie myśl jak nie dołożysz do tego rezerw lub
            pozostałych win. Co do win włoskich i ich cen w Nałęczowie niskich nawet jak na
            warunki europejskie, tez zapomnij jak nie kupisz przynajmniej 12 win, ale tu
            kolejna niespodzianka, musisz naprawdę znać się na winach, bo wygląda to na
            zasadzie. Wybierz dowolną dwunastkę i teraz się targuj z nami o cenę. Możesz
            kupić najwyższĄ światową półkę jak się znasz, za rewelacyjną cenę, a możesz
            kupić cos, za co w Europie zapłacisz 500% taniej. Następna dla Ciebie
            niespodzianka będzie pewnie to, że np. Copertino Messapicusa, które kupisz
            teraz w Polsce wyłącznie tylko u nich, to amerykańska wersja która idzie na
            luksusowe restauracje w USA. i cena jest tez amerykańska i tu kolejna
            niespodzianka w pozostałej rodzince 3 win Messapicusa. To samo dotyczy ich win
            z roczników 1928-1976. Ten kurz kupujesz za odpowiednią cenę i w odpowiedniej
            jakości ale...tych ale jest bardzo dużo
            Co do Francji to wybacz , maja rewelacje ale ceny też w zestawach min 6
            flaszeczek. Tak samo z Argentyna, Hiszpania etc.i jeszcze przekonaj ich żeby Ci
            to sprzedali. O winach z Izraela nie wspomnę. Marku wiesz gdzie dzwonią, ale
            nie za bardzo wiesz, jakie dzwony. Idv ma naprawdę szokujące ceny oczywiście w
            pozytywnym tego słowa znaczeniu, ale cos za coś. Nikt nie inwestuje takich
            pieniędzy i nie daje gwarancji na jakość wina dla pojedynczego klienta
            kupującego jedną czy dwie butelki. Uczestniczysz w ich imprezach, degustacjach
            to masz, jak nie, nawet nie będą z Tobą rozmawiali. Płytkę pewnie, którą masz z
            ich ofertą dostałeś od znajomego, ale znajomy, zapomnial że ta płytka jest dla
            niego, bo już trochę kupuje, myślę, że tak około 50 win miesięcznie. To minimum
            w IDV kolego Marku. Wtedy masz ceny, wina i roczniki, jakie chcesz i skąd
            chcesz. W ich słynnych WWS możesz uczestniczyć tez za darmo jak kupisz wina a
            nie przyjedziesz się tylko napić. Pojedyncze buteleczki, a dodaj tak ze 30
            procent. Napisz do nich adres weź z ich strony, zobacz czy Ci odpiszą,
            osobiście wątpię. Dlaczego ponieważ nie kupisz już nigdzie Montesa Alfa z 2002
            rocznika, tak samo Tittarelli Familia Malbeck z 2002 rocznika, i wiele wiele
            innych i tak dalej i tak dalej.
            Reasumuję znasz się na winach , jesteś ich koneserem, masz dużo czasu na ich
            degustacje i imprezy etc. masz dobre wina w dobrych cenach, nie masz jak w/w,
            to masz tylko kopie płytki.
            Pozdrawiam
      • skwierzyna12 Re: coś się wyjaśnia... 24.11.06, 12:32
        Jak by nie podchodzić do tego tematu, każdy będzie miał trochę racji. Wiadomo
        przecież, że wina francuskie będą najtańsze we Francji, włoskie we Włoszech
        itd. Polskim przykładem może być nasza produkcja wódek czy miodów. Unia Unią,
        ale każdy będzie chronił swój rynek. Kupując wina w krajach ich pochodzenia
        mamy możliwość ogromnego wyboru, wielokrotnie większego niż w Polsce. Wiadomo,
        że każdy importer czy dystrybutor będzie sprzedawał te wina, które jego zdaniem
        są najlepsze i najbardziej schodzą. Rynek wina dopiero się u nas buduje, a w
        Uni jesteśmy od niedawna. Z drugiej strony kupując przez Internet, nie widząc
        nic poza zdjęciami butelek i jako takiego opisu, nie znając firmy ja osobiście
        nie zarykuje kupna wina za 100 czy więcej Euro. Pogrzebanie wśród setek czy
        tysięcy win osobiście dotykając buteleczki, to już jest dodatkowa przyjemność.
        Próbowanie tego później, odkrywania tego, co w środku nie zastąpi nawet
        najlepszy opis Parkera czy innych tego rodzaju osób. Więc jakby nie patrzeć:
        przepisy przepisami, Unia Unią, etc.etc. itd. itd.,a własny nos, smak nie ma ni
        jak się do tego.
        Co do słów Augusta i Marka: Panowie mniej emocji z IDV- jak ją tu nazywacie? Bo
        tak się składa, że tam do każdego klienta podchodzi się indywidualnie, powiem
        nawet bardzo indywidualnie i każdy może wejść i wziąć udział w ich darmowych
        weekendowych degustacjach, a ceny wyjściowe win są te same dla wszystkich,
        reszta zależy od naszych umiejętności negocjacyjnych i wierności do zakupów w
        tej firmie. I jeszcze jedno Augusto, pewnych win, nie kupisz nawet u nich w
        zestawach, jak nie jesteś ich stałym klientem od przynajmniej roku. Na pewno
        dotyczy to, np. amerykańskiej wersji Copertino Reserve, Alfy 2002, w każdym jej
        rodzaju, czy pewnych win z Chateau Bordeaux np. rocznik 2000 itp., a już na
        pewno Villa dei Misteri 2001 czy 2002. o Tittarelli Re familia Malbeck 2002 nie
        wspomnę. Kup w Polsce w/w wina, czy Guigala z roku 1997 lub 1999, czy Jadota z
        roku 1996, Yalumbę Octaviusa 1999 jak Ci się uda poza nimi. Pewne wina zawsze i
        bez względu na kraj będą dużo droższe od ich poprzedników czy następnych
        roczników i tu porównywanie cen nie ma najmniejszego sensu. Bo nie porównuje
        się czegoś, czego może jest w sprzedaży jeszcze 6 sztuk czy maksimum 10 w całej
        Europie Zakupy w IDV są na pewno atrakcyjne, ale nie dla wszystkich dostepne.
        Trzeba się dobrze napocić aby tam kupić, stać się ich stałym klientem i mieć
        takie ceny i dostęp do wypicia takich win.
        Pozdrawiam

        • benek_warakomski Re: coś się wyjaśnia... 24.11.06, 14:06
          Ja się obraziłem i już tam nie kupuję. Skasowali mnie strasznie za te Carmen i
          teraz kupuje tutaj krotki.pl/11XY prawie 50% więcej za każde wino i do
          tego mniejszy wybór!

          Montesa to kupuję w markecie sobie jak jadę na narty do Austrii:
          krotki.pl/11XZ też mnie w Nałęczowie skasowali prawie 50% drożej.

          A już za tego Octaviusa to bandyctwo! Prawie wzięli 2 razy więcej ode mnie
          wzięli niż tu: krotki.pl/11Y0


          • Gość: marek...marek Re: coś się wyjaśnia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 14:25
            benek_warakomski napisał:

            > Ja się obraziłem i już tam nie kupuję. Skasowali mnie strasznie za te Carmen
            i
            > teraz kupuje tutaj krotki.pl/11XY prawie 50% więcej za każde wino i do
            > tego mniejszy wybór!
            >
            > Montesa to kupuję w markecie sobie jak jadę na narty do Austrii:
            > krotki.pl/11XZ też mnie w Nałęczowie skasowali prawie 50% drożej.
            >
            > A już za tego Octaviusa to bandyctwo! Prawie wzięli 2 razy więcej ode mnie
            > wzięli niż tu: krotki.pl/11Y0

            Zawsze tu pisałeś głupoty, ale myślałem, że znasz, chociaż podstawowa wiedze o
            winie i kupowaniu w Austrii. Zobacz zasady przesyłki Carmen i pozostałych win
            zsumuj sobie to wszystko i później zabieraj głos. Zobacz dokładnie rocznik
            Octaviusa.i popatrz na ceny na świecie 1998 i 1999. Życzę nadal powodzenia
            kupowania w delikatesach austriackich takich wina ja alfa montesa..Papa bo
            czytać Cie nie mogę.Co do wyboru Carmen , to w Nałęczowie jest cała seria
            produkcji Carmen.a wię cokolo 17 win, rozumiem 8 euro za Carmen to jest dla
            ciebie 50% wiecej. Weź kalkulator koleś. O octaviusie nawet by z toba nie
            rozmawiali, zwłaszcza roczniku 1999. a cena koleżko tam wynosiła 60 Euro.
            • benek_warakomski Re: coś się wyjaśnia... 24.11.06, 14:45
              Gość portalu: marek...marek napisał(a):

              > Zobacz zasady przesyłki Carmen i pozostałych win
              > zsumuj sobie to wszystko i później zabieraj głos.

              Ja odbieram osobiście i mam tyle samo kileometrów do Nałęczowa co tam. A
              ponieważ jestem wytrawnym koneserem, to wina przewożę tylko i wyłącznie w małej
              szafie na wino zasilanej na 12V w której panuje nieustannie temperatura 12
              stopni Celciusza oraz wilgotność 70%. Jest tesz specjalnie resorowana. Nie
              korzystam z kurierów, bo rujnują strukturę wina.

              > Zobacz dokładnie rocznik
              > Octaviusa.i popatrz na ceny na świecie 1998 i 1999.

              No widzę: krotki.pl/11Y1 tutaj za 220 złotych a w Nałęczowie skasowali
              mnie prawie 350 złotych. Niby ze zniżką!

              > Życzę nadal powodzenia
              > kupowania w delikatesach austriackich takich wina ja alfa montesa.

              Jakbyś wiedział jakie mają tam w tym markecie super szafy utrzymujące 12 stopni
              Celsjusza i wigotność 72,1% to byś głupot nie pisał. Poza tym akurat Montes to
              takia lepsza maretówka, więc w czym problem?

              .Papa bo
              > czytać Cie nie mogę.Co do wyboru Carmen , to w Nałęczowie jest cała seria
              > produkcji Carmen.a wię cokolo 17 win, rozumiem 8 euro za Carmen to jest dla
              > ciebie 50% wiecej.

              Tam gdzie ja kupuję i podałem linka jest 13 win, ale skoro nie umiesz liczyć,
              to trudno. Podliczyli za Ciebie na dole strony. Pisałem, że ceny są tam o 50%
              tańsze niż w Nałęczowie, ale znowu nie zrozumiałeś. Wymień jakie to 17 Carmen
              jest, bo ja widzę że mają 11. Chyba że liczysz jako inne wino to samo tylko w
              mniejszej butelce.
              • Gość: marek...marek Re: coś się wyjaśnia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 15:02
                8 -8,5 Euro kosztuja PODSTAWOWE w Nałęczowie a ilośc w serii produkcji masz na
                stronie Carmen. www.Carmen.cl bodajże. rozumiem 69 euro to jest dla Ciebie 350
                zł. I tu masz kolejnego pecha Octaviusa sprzedane na zbiorowej platnej
                degustacji. Dwie ostatnie butelki tego wina w Polsce. Napewno Cie tam nie było.
                • benek_warakomski Re: coś się wyjaśnia... 24.11.06, 15:25
                  Gość portalu: marek...marek napisał(a):

                  > 8 -8,5 Euro kosztuja PODSTAWOWE w Nałęczowie

                  No ale ja kupuję za 6,75 co jest znacznie taniej niż 8,5. Czy uważasz że 8 to
                  mniej niż 6,75? Jeśli tak, to bardzo interesujące. Muszę zadzwonić do mojego
                  kolegi, żeby już nie kupował tego wina do swojej restauracji od Pana
                  Cebulskiego, bo widać że sprzedja mu po cenach detalicznych mimo stałego rabatu.

                  > a ilośc w serii produkcji masz na stronie Carmen. www.Carmen.cl bodajże.

                  Ale ja nie pisałem o stronie Carmen, tylko o tym co ty napisałeś. czyli o tym,
                  że tylko w Polsce jest taki wybór win w Europie. Ja Ci pokazałem, że tam gdzi
                  ja kupuję jest 13 a Nałęczowie 11, więc mniej i drożej.

                  rozumiem 69 euro to jest dla Ciebie 350

                  Przed chwilą pisałeś że 60, teraz 69. Nie jest, ale za ponad 340 złotych mój
                  specjalny wysłannik zakupił to wino dla mnie podczas Festiwalu. Poza tym nie
                  wiedziałem, że ceny teraz podajecie w euro. Niemniej jednak, jeśli 69 euro to
                  265 a podaję Ci cenę 220. Czyli znowu taniej.

                  A co do bajdurzenia o tym, że ostatnie dwie butelki 1999, to proszę bardzo:
                  krotki.pl/11Y2
                  Swoją drogą ten Sommelier to strasznie musi zdzierać jako importer tego wina,
                  od którego je kupiliście. Skoro sam próbuje znaleźć idiotę, który kupi to wino
                  za 485 złotych a u was nagle jakieś 69 euro. Nieładnie. Zaraz zapytam ich e-
                  mailem czemu tak brzydko robią.
        • Gość: docg Rodzina Malbecków (2 uwagi) IP: *.poltegor.pl 24.11.06, 14:33
          skwierzyna12 napisała:

          > Jak by nie podchodzić do tego tematu, każdy będzie miał trochę racji. Wiadomo
          > przecież, że wina francuskie będą najtańsze we Francji, włoskie we Włoszech...

          • skwierzyna12 Re: Rodzina Malbecków (2 uwagi) 24.11.06, 15:33
            Jeszcze sobie zadaj pytanie,jakich win włoskich...Pytam o połke cenowo-
            jakościową. Co do Malebeca o czywiście malbec,zasugerowana pisaniem Augusta.Nie
            pisałam o piwnicach IDV i dotykania tam flaszek, ale ogólnie o różnicy pomiedzy
            choćby specjalistycznymi sklepami na żywo a sklepem internetowym. Widze że już
            Benuś powrócił. Mam do Ciebie prosbe Benuś, zanim cos napiszesz dobrze sprawdź
            i czytaj uważniej. Jest taka bardzo specjalistyczma książka o winach,jest do
            kupienia już w Polsce.Jeśli ty przewozisz wina po 7 euro w termosach,to juz
            wina za ponad 100 Euro w poduszce. Piszesz bzdurki ponownie.Wyjątkowe bzdurki.
            Carmen podstawowa jest winem przystosowanym juz do picia,a nie do leżakowania
            • benek_warakomski Re: Rodzina Malbecków (2 uwagi) 24.11.06, 15:35
              skwierzyna12 napisała:


              > Carmen podstawowa jest winem przystosowanym juz do picia,a nie do leżakowania

              Ale jak jedzie kurierem a nie w szafie resorowanej na 12 voltów to się mu
              zakłuca struktura!
      • Gość: marek...marek Re: coś się wyjaśnia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 20:44
        Benus dla ciebie jest jedno lekarstwo. Psychiatra i to zawodowy, amatoe z toba
        sobie nie poradzi.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka