Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Steinberger o Kalifornii

    26.11.03, 01:53
    Jeden z moich ulubionych dziennikarzy pisujących o winie napisał ciekawy tekst
    o Kalifornii:
    slate.msn.com/id/2088890/
    Główne tezy: w Kalifornii nie robi się obecnie niemal niczego wartego picia,
    co kosztowałoby mniej, niż 15 dol za butelkę, ceny większości "kultowych" win
    są absurdalne, a same wina często karykaturalne. Wiele tez jest być może
    dyskusyjnych, ale całość warto przeczytać.
    Czytając ten tekst przypomniałem sobie o innym, czytanym kilka dni temu
    (niestety już nie pamiętam kto to napisał), w którym autor zaliczył sporą
    część współczesnego winiarstwa do przemysłu drzewnego :-))

    Pozdrawiam!
    Obserwuj wątek
      • Gość: TGIF Re: Steinberger o Kalifornii IP: *.SNVACAID.dynamic.covad.net 26.11.03, 20:12
        Mialam sie ugryzc w jezyk, ale jednak postanowilam skomentowac...No coz,
        Kalifornijskie wina sa robione w bardzo bliskiej odleglosci od Doliny
        Krzemowej, gdzie ludzie, jeszcze niedawno, dorabiali sie baaaaardzo szybko,
        baaaaardzo duzych pieniedzy....To dla nich i pod nich te $70 pinot noir
        i zinfandele. Zyje miedzy tymi ludzmi, chyba nawet wiem kto to ten wspomniany
        w artykule nabywca z Cisco...Bylismy dzieki niemu/i jego kilkudziesieciu
        tysiacom dolarow/ na obiedzie u panstwa Sebastianich-wieczor i ich wina ze
        starych krzakow-niezapomniane. Taki jest tu styl zycia dla tych co maja, a ma
        naprawde wielu. Ceny gruntu sa horrendalne, za 20 akrowe rancho w Dolinie
        Rycerzy w Sonomie trzeba zaplacic $5 milionow dolarow. Nikomu sie nie oplaca
        robic tutaj tanich win, bo jest rynek na te drogie. Dlaczego jak juz sie
        pofatyguje do winiarni panstwa Rafanellich/bo nie sprzedaja sie w sklepach/ to
        musze sie wczesniej umowic na konkretna godzine, wolno mi kupic 1 wino z
        kazdego rodzaju jakie sprzedaja- bylismy w pazdzierniku i kupilismy po 1
        butelce zinfandela 2001- $28 za butelke, 2000 merlot $25, 2000 cabernet
        sauvignon $35. Co ciekawe, na tablicy gdzie napisane kreda byly powyzsze
        roczniki i ich ceny, pod nimi -juz skreslone, bo wyprzedane - byly cabernety i
        zinfadele z 1998-1999 ceny miedzy $70-$100. Bo te poszly szybciej!
        Aha, od lat nie widzialam na tutejszych, dobrych oczywiscie, imprezach win
        innych niz kalifornijskie/oprocz szampanow/. Na ostatnim grilu sezonu we
        wrzesniu na ranchu u znajomych, pilismy do jagnieciny pinot noir firmy "J"
        $30 za butelke. Stalo tego kilka pudelek, mozna bylo rozkoszowac sie do woli.
        Duzo moge dawac roznych przykladow, ale dopoki tutejsi ludzie
        beda "rozbisurmaniac" lokalnych winiarzy , to nic sie nie zmieni.
        • Gość: docg Deo o Kalifornii IP: 212.160.147.* 27.11.03, 09:08
          z tutejszej perspektywy sprawa wygląda tak:
          - w newsletterach Wine Spectatora co rusz ukazują się linki do artykułów w
          stylu "Dobre Chianti nie musi być drogie - 10 przykładów Chianti za mniej niż
          25 dolarów". Już wiemy, co Amerykanie uważają za "niedrogie" wino.
          - w zamieszczonym w Magazynie Wino przeglądzie win kalifornijskich widać, że
          ich wina nie są generalnie aż takie dobre - zadziwiająco dużo win od dobrych
          producentów dostaje ocenę w granicach 85 - 86 punktów, czyli tyle, co wiele
          dostępnych u nas win europejskich kosztujących około 30 - 40 zł
          - na koniec - ceny Kaliforni u nas, to może nie najlepsze kryterium, ale...
          podstawowe wina wielkich producentów, typowa masa supermarketowa kosztuje
          znacznie więcej, niż odpowiedniki z innych kontynentów, a lepsze w założeniu
          wina też są znacznie droższe, niż wina europejskie o zbliżonych ocenach. Mały
          przykład: w tym samym sklepie, Santa Cecilia od Planety - 150 zł, Seghesio
          Omaggio - 300 zł, oceny w MW takie same - 90 pkt, przy czym takich 90-
          punktowych europejskich win za mniej niż 300 zł znajdziemy w sklepach wiele, a
          amerykańskich raczej nie.

          podsumowując ten przydługi wywód: z naszej perspektywy wygląda to tak, że wina
          amerykańskie nie są lepsze ani gorsze od innych, są za to przeważnie znacznie
          droższe od zbliżonych jakością win z innych kontynentów. Biorąc pod uwagę silny
          popyt na bogatym rynku wewnętrznym, pewnie prędko się to nie zmieni.
          pozdrawiam
        • winoman Re: Steinberger o Kalifornii 27.11.03, 10:15
          > Nikomu sie nie oplaca
          > robic tutaj tanich win, bo jest rynek na te drogie.

          Ale Steinberger pisze coś innego: jest morze taniego wina z Kalifornii, tyle, że
          niepijalnego, jałowego, nieciekawego, zalegającego półki i magazyny,
          przegrywającego z winami nie tylko z Chile i Australii, ale i z Włoch czy
          Hiszpanii. Rynek na te drogie kurczy się gwałtownie, jest coraz więcej
          bankrutujących producentów, wina niegdyś niedostępne ("trudniejsze do
          znalezienia niż iracka broń masowej zagłady") teraz pojawiają się w zwykłych
          sklepach.

          Ja bezpośredni kontakt w winami z Kalifornii straciłem kilka lat temu, ale
          pamiętam jeszcze czasy (połowa lat 90.) gdy za kilkanaście dolarów można było
          kupić butelkę znakomitego (90+ punktowego w WS) wina (choć raczej nie z Napa
          Valley). Mój amerykański przyjaciel pijał wtedy (poza nielicznymi wyjątkami)
          tylko wina z Kalifornii i innych stanów zachodu USA (a naprawdę zna się na
          winie!), jednak od dobrych pięciu lat pija jak twierdzi lepiej i taniej,
          przerzucił się na Europę i południową półkulę.

          Oczywiście nie mam zamiaru autorytatywnie wypowiadać się na temat sytuacji w
          Kalifornii, ale bardzo cenię Steinbergera, wierzę, że jeśli nawet trochę
          przesadza, jego opis sytuacji nie odbiega daleko od prawdy.

          Pozdrawiam!


          • giorgio_primo Re: Steinberger o Kalifornii 27.11.03, 13:01
            Problem zasygnalizowany w tym artykule, WS "wałkuje" już jakiś czas i
            niewąpliwie jest coś "na rzeczy".

            Jednak sytacja w ostatnich miesiącach i chyba w przyszłości także, może
            nieco "zamieszać". Z tego co czytam, wielu amerykańskich (chyba
            bardziej "czułych na rynek" z natrury!) producentów wina odczuło co się dzieje
            i reaguje. Dołóżmy do tego plan "rozgrzania" gospodarki USA przez taniego
            dolara i sytuacja może się odwrócić ponownie. Kurs EUR jest obecnie najwyższym
            w historii i importerzy win z Europy odczuwają to znacznie.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka