Dodaj do ulubionych

Brytyjska ostrożność

27.02.09, 17:01
Autor chyba nie był w Skandynawii.

W zimie ludzie chodzą w kurtkach odblaskowych. Rowery są pokryte elementami
odblaskowymi do tego stopnia, że świecą się bardziej niż choinka. W
kamizelkach odblaskowych chodzą psy (na smyczy i w kagańcu, rzecz jasna).

Zwykła stłuczka na skrzyżowaniu a na każdym rogu skrzyżowania stoi radiowóz z
patrolem (co najmniej 2 osoby). Czyli 4 samochodu i co najmniej 8 policjantów
przy stłuczce.
Obserwuj wątek
    • Gość: Jacek Brytyjska ostrożność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.09, 17:53
      'Bo gdzie, jak nie na Wyspach można zobaczyć w samochodach kierowców, którzy mają na sobie kamizelki odblaskowe po to, by byli bardziej widoczni na drodze.' A pan to chyba nigdy nie byl na Wyspach, skoro takie glupy wypisujesz.
    • Gość: climber Brytyjska ostrożność IP: *.62-97-246.bkkb.no 27.02.09, 18:04
      dodajmy, że ocena ryzyka jest obowiązkowa również w pl, tyle że u nas wszyscy
      mają to w d.
      z drabinami w uk to mit, zacytowane w tekście wskazówki HSE (brytyjskiego PIP)
      nie dotyczą wszystkich drabin, a drabin podpartych.
      można się podśmiewać z bhp w wielkiej brytanii, ale w polsce to chyba nie
      przystoi, obniżmy nasze statystyki wypadków przy pracy, a wtedy możemy okazywać
      swoją wyższość ;)
    • Gość: odzim22 Brytyjska ostrożność IP: *.mia.three.co.uk 27.02.09, 18:51
      Zaslyszane od Amerykanina:
      Gdybysmy mieli przepisy HS wzorowane na tych z Wielkiej Brytanii nigdy nie
      wyladowalibysmy na ksiezycu.
    • Gość: alterego Akurat H&S w UK IP: *.range81-129.btcentralplus.com 27.02.09, 18:54
      to jedna z lepszych rzeczy, jakie wymyslono, powinna byc w calosci
      skopiowana na grunt Polski.
      • Gość: Anty Re: Akurat H&S w UK IP: *.aster.pl 27.02.09, 22:28
        H&S w UK posunięte jest do granic absurdu, a czasem te granice przekracza. Czy
        wiesz, że są biura, gdzie nie wolno jest używać nożyczek? W biurze!!! Podobnych
        chorych regulacji jest mnóstwo!
    • faustino Brytyjska ostrożność 27.02.09, 20:51
      Sam takie alarmy i cwiczenia ppoz pomagam przeprowadzac:) Ostroznosci nigdy za
      wiele - znajomy w pracy posliznal sie na mokrej powierzchni w Tesco, brak bylo
      wspomnianego pacholka. Reka zlamana, paskudnie, jakies metalowe plytki mu
      zamontowali, a Tesco placi.
      • Gość: Anty Re: Brytyjska ostrożność IP: *.aster.pl 27.02.09, 22:33
        A mnie śmieszą takie alarmy i ćwiczenia ppoż wykonywane w malutkich firmach, w
        których wystarczy otworzyć drzwi i już się jest na zewnątrz budynku. Dostałem
        instrukcję postępowania w razie pożaru, w skrócie:
        - wiać ile sił w nogach, ale zaplanowaną do ucieczki trasą
        - jak wszyscy opuszczą budynek wzywać straż pożarną
        Jak się zapytałem dlaczego nie można wziąć jednej z gaśnic które stoją przy
        obydwu drzwiach wejściowych i ugasić pożar w zarodku, a nie patrzeć jak cała
        firma płonie i w momencie przyjazdu straży pożarnej już nie ma czego gasić, to
        wszyscy tak dziwnie na mnie spojrzeli...
    • Gość: kierowca Brytyjska ostrożność IP: *.grs-k0.g1.pl 28.02.09, 00:59
      anglik gdyby urodzil sie bez kamizelki odblaskowej zginol by,najbrdziej
      rozmiesza mnie gdy wchodzi projektant wnetrz do mieszkania i jest w kamizelce,a
      z drugiej strony autor artykulu nie ma pojecia o czym pisze nigdy nie byl w
      uk,kierowcy maja ja dlatego 1. ciezarowi bo nie chce im sie zdejmowac co chwile
      wiazd i wyjazd z magazynu 2.osobowek bo jada do pracy lub wracaja bo poprostu w
      angielskich firmach nie ma przebieralni i jedziesz do pracy i wracasz w tym czym
      pracujesz ,nie obrazajac nikogo gdyby nie te przpisy to by sie pozaaabijali sa
      tak glupi
      • Gość: Tambylec Re: Brytyjska ostrożność IP: *.mia.three.co.uk 28.02.09, 02:53
        Dokładnie tak !
        "można zobaczyć w samochodach kierowców, którzy mają na sobie kamizelki
        odblaskowe po to, by byli bardziej widoczni na drodze".

        Brytyjczycy w poniedziałek w domu ubierają się w ciuchy robocze (w tym kamizelki
        czy kurtki odblaskowe) i ściągają je już w piątkową noc po wizycie w pubie (a
        może to sobotnie południe, jeśli ktoś śpi "w opakowaniu").
    • Gość: Savon de Marseille Re: Brytyjska ostrożność IP: *.dyn.iinet.net.au 28.02.09, 07:58
      W Australii rowniez kazda szkola co kwartal przeprowadza probny
      alarm p/poz oraz przynajmniej raz na rok probny tzw "lock down" (na
      wypadek ataku terrorystycznego)
      Alarm dzwoni, wszyscy sie w spokoju ewakuuja przez wyznaczone
      wczesniej wyjscia. Wyznaczeni wardens w zoltych kaskach sprawdzaja
      czy nikt na podleglych im odcinkch nie zostal. Zbiorka nastepuje na
      najbardziej odleglym koncu trawiastego boiska. Sprawdza sie liste
      obecnosci i po 15-20 minutach wszyscy wracaja do przerwanych zajec.
      Szkola ma okolo 1100 uczniow w wieku od 5 do 16 lat oraz okolo 120
      osob personelu.
      Nie wiem dlaczego Polakow to smieszy czy dziwi. Lepsz panika w razie
      prawdziwego pozaru gdy nikt nie wie co robic i ktoredy sie
      ewakuowac?
      Tutejsza straz pozarna zaleca kazdej rodzinie opracowanie planu
      ewakuacji na wypadek pozaru w domu/mieszkaniu (wiekszosc ludzi tutaj
      mieszka w domach jednorodzinnych).


      Nie wiem rowniez co smiesznego jest w ustawianiu informacji
      ostrzegajacej o mokrej/sliskiej podlodze? Wolicie sie poslizgnac i
      potluc sie lub co gorsza, zlamac sobie reke/noge?

      Kamizelki, ubrania robocze z fluoryzujacymi zielonymi lub zoltymi
      wstawkami tez sa tutaj noszone przez wszystkich robotnikow oraz
      kierowcow ciezarowek/samochodow dostawczych.

      Wycieczki szkolne musza byc zatwierdzone przez tut. ministerstwo
      oswiaty. Wycieczka musi byc szczegolowo zaplanowana. Wsrod osob
      towarzyszacych musi by przynajmniej jedna z aktualnym
      przeszkoleniem pierwszej pomocy (coroczne szkolenie), robi sie risk
      assessment, przewiduje zachowanie i dzialania w roznych mozliwych
      sytuacjach. Rodzice dostaja szczegolowa informacje na temat
      wycieczki/obozu,wypelniaja i podpisuja stosowne dokumenty, m. innymi
      karte informacji medycznej. Jezeli dziecko cierpi na jakies
      schorzenie rodzice musza dostarczyc "action plan" podpisany przez
      lekarza.

      And yes, my takze mamy gniazdka z wylacznikami. What's wrong with
      them?



      • Gość: Anty Re: Brytyjska ostrożność IP: *.aster.pl 28.02.09, 10:28
        A to "wrong with them", że można je przypadkiem wyłączyć. Na dodatek są bardzo
        niebezpieczne, bo zdarza się, że wtyczki BARDZO ciasno wchodzą i wyjęcie takiej
        bywa problemem, a że mają budowę taką, że najwygodniej podważyć je palcem z
        boku, to bardzo łatwo dotknąć bolca pod napięciem, jeżeli nie wyłączyło się
        gniazdka (osobiście przerabiałem). Europejskie gniazdka są dużo bardziej
        bezpieczne.
        • Gość: Savon de Marseille Re: Brytyjska ostrożność IP: *.dyn.iinet.net.au 28.02.09, 11:03
          Gość portalu: Anty napisał(a):

          > A to "wrong with them", że można je przypadkiem wyłączyć. Na
          dodatek są bardzo
          > niebezpieczne, bo zdarza się, że wtyczki BARDZO ciasno wchodzą i
          wyjęcie takiej
          > bywa problemem, a że mają budowę taką, że najwygodniej podważyć je
          palcem z
          > boku, to bardzo łatwo dotknąć bolca pod napięciem, jeżeli nie
          wyłączyło się
          > gniazdka (osobiście przerabiałem). Europejskie gniazdka są dużo
          bardziej
          > bezpieczne.

          Doprawdy nie wiem o czym mowisz.
          a/nigdy nie zdarzylo mi sie przypadkowo wylaczyc gniazdak
          b/ nigdy nie musialam niczego podwazac, zeby wyciagnac wtyczke z
          gniazdka
          c/ po to sa wylaczniki, zeby cie prad nie kopnal. Trzeba bylo
          wylaczyc.
          • Gość: Anty Re: Brytyjska ostrożność IP: *.aster.pl 28.02.09, 11:19
            > a/nigdy nie zdarzylo mi sie przypadkowo wylaczyc gniazdak

            A mi wiele razy - gniazdko znajduje się pod biurkiem tuż obok moich stóp.

            > b/ nigdy nie musialam niczego podwazac, zeby wyciagnac wtyczke z
            > gniazdka

            To dobrze trafiłeś, ja kilka razy się męczyłem z zatartymi wtyczkami.


            > c/ po to sa wylaczniki, zeby cie prad nie kopnal. Trzeba bylo
            > wylaczyc.

            He, he... to jest dowód Twojej ignorancji. Wtyczka ma być zbudowana tak, żeby
            fizycznie nie było możliwe dotknięcie palcem żadnej części pod napięciem!
            Powinny być idiotoodporne. Brytyjskie wtyczki jednak nie spełniają tego warunku.
            • Gość: Anty Re: Brytyjska ostrożność IP: *.aster.pl 28.02.09, 11:21
              Oj, przepraszam, nie ten klawisz wcisnąłem, miało być:
              "To dobrze trafiłaś".
              • osmanthus Anty 01.03.09, 02:16
                Ja pisalam o wtyczkach australijskich, ktore funkcjonuje bez zarzutu:
                rsc.anu.edu.au/watoc08/images/plug.jpg
    • Gość: anonim Compensation Culture IP: *.zone8.bethere.co.uk 01.03.09, 17:44
      Sam pracuję w pewnej kancelarii prawnej w UK. Myślę że ten artykuł
      powinien mieć nieco inny tytuł - "Compensation Culture UK". Jak
      najbardziej te kamizelki odblaskowe i znaki ostrzegawcze, przepisy
      dotyczące pracy na wysokościach - gdzie autor mówi o pracy na
      drabinie (do aut. The Work at Height Regulations 2005) czy też ocena
      ryzyka (risk assesment) itd. tak naprawdę powinno funkcjonować i w
      Polce. Podstawy ubiegania się o odszkodowanie w Polsce czy Anglii
      nie odbiegają tak bardzo od siebie - aby mieć prawo do odszkodowania
      należy udowodnić oprócz dopuszczenia się zaniedbania przez stronę
      przeciwną - z ang. negligence - zwązek przyczynowy (z ang. duty of
      care) pomiędzy poszkodowanym, a osobą lub organizacją odpowiedzialną
      za spowodowanie wypadku. W Polce reguluje się odszkodowania w
      większości w oparciu o kodeks cywilny w Anglii i Walii w oparciu o
      English Tort Law. Z uwagi na to iż w Polsce nie stosuje się zasady
      No win No Fee, gdzie koszta odzyskuje się od pozwanego po
      zakończeniu sprawy, wiele osób poszkodowanych nie stać jest na
      profesjonalną reprezentację prawnika, co wykorzystują zakłady
      ubezpieczeniowe i sami potencjalni pozwani pomniejszając
      odszkodowanie lub odmawiając jego wypłaty. Zasada No win No Fee,
      czyli umowa honorarium warunkowego zwana CFA (Conditional Fee
      Agreement) została wprowadzona ustawą Access to Justice Act 1999
      (wczesniej legal aid ale o tym innym razem). Roszczenia przed sąd
      okręgowy (odpowiedni County Court) możemy wnosić do 3 lat (patrz The
      Limitation Act 1980)od wypadku (lub gdy poszkodowany mial poniżej 18
      lat do osiagniecia pelnoletnosci, tak samo w przypadku chorób
      zawodowych od chwili pierwszej diagnozy, 2 lata na statkach). W
      praktyce jednak lepiej zgłośić się do prawnika - personal injury
      solicitor (jeżeli chcemy kożystać z jego usług) nie poźniej niż 1,5 -
      2,5 roku po wypadku. Prowadząc sprawę sami narażamy się nie tylko
      na koszta strony przeciwnej w przypadku przegranej ale i na ryzyko
      naruszenia przepisów prowadząc pozew cywilny np. CPR - Civil
      Procedure Rules. Prawnik prowadząc sprawę upewnia się że ją wygra a
      potem prowadząc sprawę odlicza koszta od strony przeciwnej, aż do
      momentu zakończenia jej sukcesem i uzyskania odszkodowania za
      wszystko co tylko się nam należy. Warto tutaj wspomnieć że obecnie
      Polacy w UK i Polsce zaczęli zakładać firmy pośredniczące w
      odszkodowaniach, oferując swe usługi przedstawiają się jako prawnicy
      a w efekcie tylko przekazują dane kancelariom prawnym w Anglii.

      Konkluzja moja jest nastepujaca zatem, gdyby w Polsce dostep do
      usług prawnika i odszkodowan byłby łatwy wymusili bysmy niejako
      zabezpieczanie ludzi przed wypadkami sotsowaniem odpowiednich
      srodkow.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka