Dodaj do ulubionych

Cenzura wsteczna

26.03.12, 14:05
Na fali artykułów o tym, że dzieciom nalezy czytać tylko te bajki, gdzie dziewczynki są równouprawnione, a "Boską Komedię" chcą wycofać z lektury, bo antysemicka (chyba, zę autor się pomylił i chodziło o "Nieboską" - wtedy to co innego). Jak sadzicie - czy nalezy część klasyki wyrzucić z lektury, jako, ze jest niepoprawna politycznie, abo o krok dalej - po prostu nie dawać jej dzieciom? Bo jeśli chodzi o lekturę szkolną , to mam uczucia mieszane. Poza największymi arcydziełami jednak zastanowiłabym się, czy w lekturze powinny być utwory o wydźwięku rasistowskim i antyfeministycznym ("w pustyni i w puszczy"?), natomiast po prostu nie dawanie ich dzieciom uważam za idiotyczne. Warot dać czy przeczytać i ewentualnie porozmawiać na ten temat, a nie dobierać tylko takich utworów, które są zgodne z naszymi poglądami.
Obserwuj wątek
    • meduza7 Re: Cenzura wsteczna 26.03.12, 14:29
      To chyba niewiele tych bajek zostanie, obawiam się... Może ostanie się Gerda, ale już wszystkie Kopciuszki i Śpiące Królewny pójdą won.
      Nie, nie cenzurować, rozmawiać. W sumie niezły punkt wyjścia do budzenia krytycyzmu w umyśle dziecka.
    • nessie-jp Re: Cenzura wsteczna 26.03.12, 14:42
      > Jak sadzicie - czy nalezy część klasyki wyrzucić z lektury, jako, ze jest niep
      > oprawna politycznie, abo o krok dalej - po prostu nie dawać jej dzieciom?

      Nie bardzo rozumiem, dlaczego "nie dawać dzieciom" stawiasz o krok DALEJ, niż wyrzucić z kanonu lektur. Ja bym powiedziała, że odwrotnie: nie dawać dzieciom pozycji, które wymagają komentarza o rasizmie, prześladowaniach społecznych, niewolnictwie, poniżaniu kobiet. Dawać je do przeczytania dopiero młodzieży, ze stosownym komentarzem.

      To trochę tak jak z kreskówkami. Królik Bugs czy Tom i Jerry to NIE są bajki, które można dać dziecku (z kilku powodów, od uczenia, że przemoc jest zabawna po rasizm właśnie). Ale to nie znaczy, że nikt ich nie ma oglądać.

      Reasumując, dla najmłodszych dzieci dobierałabym jak najbardziej pozycje, które są zgodne z moimi poglądami. A starsze dziecko czytałoby to, co by chciało, ze stosownym moim komentarzem (i komentarzem nauczycielskim, mam nadzieję).

      Nie wiem, gdzie ta nieszczęsna Boska Komedia jest lekturą, bo u nas raczej nie? Nie wiem nawet, czy na studiach innych niż italianistyka wymaga się całości tekstu? Włosi mogą z tym mieć problem, jeśli do czyania Boskiej były zmuszane (bez żadnego komentarza) dzieci.

      • iwoniaw Re: Cenzura wsteczna 26.03.12, 15:00
        CytatReasumując, dla najmłodszych dzieci dobierałabym jak najbardziej pozycje, które
        > są zgodne z moimi poglądami. A starsze dziecko czytałoby to, co by chciało, ze
        > stosownym moim komentarzem (i komentarzem nauczycielskim, mam nadzieję).


        O, wyręczyłaś mnie w napisaniu dokładnie tego, co uważam na temat smile
      • ready4freddy w kwestii formalnej 26.03.12, 15:03
        we Włoszech, bo to o Włochy chodziło w tej wiadomości, o której wspomina verdana, czyta się "Boską Komedię", w co najmniej dużych fragmentach, jeśli nie w całości, w liceum (14-18 lat). tzn. czytalo się przynajmniej kilka lat temu, właśnie przesłuchałem koleżankę na okoliczność owego czytania.
        • verdana Re: w kwestii formalnej 26.03.12, 16:05
          Czyli oznacza to, ze dzieciom kasujemy 90% literatury, w tym klasyczne bajki. I nie rozumiem, dlaczego z dziećmi, nawet małymi, nie można porozmawiać o tym, co w bajce jest przestarzałe, co nam się podoba, a co nie.
          Lektura szkolna ma jedną immanentną cechę - jesli coś jest w lekturze automatycznie zostaje uznane za warrtościowe i głoszace poglądy, które należy poznać. Dlatego "Nieboska" w lekturze mnie mierzi.
          • iwoniaw Re: w kwestii formalnej 26.03.12, 17:29
            Mnie nie mierzi, bo jest to lektura aplikowana jednak już licealistom, w dodatku jak to lektura - z komentarzem i kontekstem. To, że mi się nie podobają jakieś poglądy nie znaczy jeszcze, że należy zakazać mówienia licealistom o tym, że istnieli zwolennicy takowych, jak to wyglądało i jakie niosło skutki.
            W przypadku małych dzieci oczywiście można - i należy! - także z nimi rozmawiać o tym, co się czyta i co się o tym sądzi, ale tak czy owak dziecko całkiem małe ma tendencję do postrzegania świata czarno-biało i jeśli jest wyraźnie napisane, że bohater jest dobry i szlachetny, to wszystko, co robi, jest automatycznie godne poparcia, dobre i szlachetne. Licealista to jednak już zupełnie inna bajka.
            • ananke666 Re: w kwestii formalnej 26.03.12, 18:59
              iwoniaw napisała:

              > Mnie nie mierzi, bo jest to lektura aplikowana jednak już licealistom, w dodatk
              > u jak to lektura - z komentarzem i kontekstem. To, że mi się nie podobają jakie
              > ś poglądy nie znaczy jeszcze, że należy zakazać mówienia licealistom o tym, że
              > istnieli zwolennicy takowych, jak to wyglądało i jakie niosło skutki.

              J.w.
              Poza tym uważam, że w kanonie dla starszych uczniów powinny być książki ważne, a nie słuszne. Dzieci mogą się uczyć czytać na książkach słusznych, niechaj sobie na słusznych wyrabiają słuszne postawy. Ale tam, gdzie mowa o historii literatury i kultury, bezwzględne pierwszeństwo mają książki ważne. Ewentualną niesłuszność niech wyjaśnia wstęp, przypis, podręcznik i nauczyciel.
          • nessie-jp Re: w kwestii formalnej 26.03.12, 18:22
            verdana napisała:

            > Czyli oznacza to, ze dzieciom kasujemy 90% literatury, w tym klasyczne bajki. I
            > nie rozumiem, dlaczego z dziećmi, nawet małymi, nie można porozmawiać o tym, c
            > o w bajce jest przestarzałe, co nam się podoba, a co nie.

            Odpowiedź na pytanie z drugiego zdania jest zawarta w zdaniu pierwszym.

            Bo jeśli 90% bajek wymaga komentarza i intensywnych dyskusji oraz unaoczniania problemów socjoekonomicznych na tle historycznym, to z wieczornego czytania bajki robi się dla dziecka udręka.

            Lepiej skorzystać z tych 10% klasycznych bajek, które nie zawierają treści wymagających komentarza, a resztę uzupełnić książkami współczesnymi. Dzieci nie mam, ale takie nazwiska jak Kasdepke mi się obijają o uszy i chyba nie jest to lektura na tragicznie gorszym poziomie, niż baśnie braci Grimm.

            Wojtyszko chyba też wytrzymuje próbę czasu.


            > Lektura szkolna ma jedną immanentną cechę - jesli coś jest w lekturze automatyc
            > znie zostaje uznane za warrtościowe i głoszace poglądy, które należy poznać.

            Hm, ja miałam w lekturze rozliczne pozycje, które nie były automatycznie traktowane jako wartościowe. Wręcz przeciwnie, często uczono na ich przykładzie, jak kosmiczne gnioty produkuje się np. na rządowe zamówienie (socrealizm).

            Niemniej, żadna lektura, ŻADNA, nie powinna być pozostawiona bez komentarza. Na poziomie podstawówki, kiedy dzieci nie znają jeszcze historii na tyle, żeby ten komentarz przyswoić, wolałabym widzieć lektury inne niż np. "Przygody Hucka Finna"
            • verdana Re: w kwestii formalnej 26.03.12, 18:28
              Cóż, czym innym są dydaktyczne wyjaśnienia dotyczace każdej lektury, a czym innym rozmowa z dzieckiem o tym,, co sie przeczytało. Jak wszystko jest OK i nie ma o czym pogadać, to zpo prostu nie warto tego czytaćsmile
              Nie chodzi mi o dydatktyczny smrodek "Drogie dziecię, przeczytałam, ale wiedz, ze to nie jest dopuszczalne", tylko zwykłą rozmowę. Nie pamietam, abym czytała dzieciom cokolwiek, poza wierszami dla dwulatków, bez rozmowy o tym - czy się podoba, co się nie podoba, dlaczego nudna, dlaczego głupie itd. Nie zawsze od razu, czasem z zupełnie innej okazji.
              • nessie-jp Re: w kwestii formalnej 26.03.12, 19:29
                > Nie chodzi mi o dydatktyczny smrodek "Drogie dziecię, przeczytałam, ale wiedz,
                > ze to nie jest dopuszczalne", tylko zwykłą rozmowę. Nie pamietam, abym czytała
                > dzieciom cokolwiek, poza wierszami dla dwulatków, bez rozmowy o tym - czy się p
                > odoba, co się nie podoba, dlaczego nudna, dlaczego głupie itd.

                No oczywiście, że rozmawiać trzeba, tylko że w przypadku młodszych czytelników jednak trzeba przede wszystkim pokazywać, że czytanie to fajna rozrywka, a nie dydaktyka o tym, jacy to kiedyś ludzie niedobrzy byli smile

                Przede wszystkim co innego pozwolić dziecku powiedzieć, co mu się podobało i co było fajne, a co innego siedzieć co wieczór i tłumaczyć o niewolnictwie, o dyskryminacji rasowej i o tym, dlaczego czarne dzieci były w USA traktowane jak gorsze i głupsze, a Indianie byli w literaturze zawsze głupi i zdradzieccy.

                Co innego też przeczytać bajkę o Królewnie Śnieżce i przy okazji porozmawiać o tym, że nie można brać jabłek od obcych ani bez słowa oporządzać, karmić i opierać 7 niskich grubych facetów w nadziei zdobycia księcia wink

                Im dziecko starsze, tym więcej wiedzy o świecie można mu sprzedać, ale pewne pozycje powiedzmy dydaktyczno-literackie dezaktualizują się całkowicie i pozostaje tylko wykorzystanie ich jako przykładu "jak to kiedyś ludzie głupio myśleli".

                Natomiast młodzież, która czyta lektury po to, żeby uczyć się o literaturze, a nie jako źródło wiedzy o tym, co jest słuszne, to już zupełnie co innego.

                • verdana Re: w kwestii formalnej 26.03.12, 19:38
                  Przepraszam bardzo, ale rozmowa z dzieckiem o książce to nie jest żadna dydatktyka, to rozmowa i tyle. No chyba, ze jest to nie rozmowa, a pogadanka. Pewnie, ze dziecu ma prawo się podobać, ale moim zdaniem czytanie i gadanie o tym, co się przeczytało to bywa jeszcze fajniejsza rozrywka.
                  Mój mąż miał tendencje do tłumaczenia, co to jest niewolnictwo, jakie było znaczenie Napoleona dla Europy i inne tego typu rzeczy - w drodze do przedszkola. I źle się to skończyło, córka poszła na historię.
                  Masz idealistyczne wyobrazenie o mlodzieżysmile No i poza tym, któż nie pokochał Południa po "Przeminęło z wiatrem"?
                  • sporothrix Re: w kwestii formalnej 26.03.12, 22:45
                    verdana napisała:

                    No i poza tym, któż nie pokochał Południa po "Przeminęło z wiatrem"?

                    Ja nie smile
                  • nessie-jp Re: w kwestii formalnej 27.03.12, 13:41
                    > No i poza tym, któż nie pokochał P
                    > ołudnia po "Przeminęło z wiatrem"?

                    Ja. Nieznośna książka! Błe.

                • dakota77 Re: w kwestii formalnej 26.03.12, 20:43
                  nessie-jp napisała:

                  > > Nie chodzi mi o dydatktyczny smrodek "Drogie dziecię, przeczytałam, ale w
                  > iedz,
                  > > ze to nie jest dopuszczalne", tylko zwykłą rozmowę. Nie pamietam, abym cz
                  > ytała
                  > > dzieciom cokolwiek, poza wierszami dla dwulatków, bez rozmowy o tym - czy
                  > się p
                  > > odoba, co się nie podoba, dlaczego nudna, dlaczego głupie itd.
                  >
                  > No oczywiście, że rozmawiać trzeba, tylko że w przypadku młodszych czytelników

                  > Przede wszystkim co innego pozwolić dziecku powiedzieć, co mu się podobało i co
                  > było fajne, a co innego siedzieć co wieczór i tłumaczyć o niewolnictwie, o dys
                  > kryminacji rasowej i o tym, dlaczego czarne dzieci były w USA traktowane jak go
                  > rsze i głupsze, a Indianie byli w literaturze zawsze głupi i zdradzieccy.

                  A dla mnie to nie to samo. Mamy dziecko=chyba chcemy, zeby to dziecko bylo wychowane tak, zeby samo zauwazalo, ze w relacjach miedzyludzkich w takiej czy innej ksiazce jest cos nie tak. I jesli to zaklada, ze co wieczor mowisz o rasizmie czy niewolnictwie, to moim zdaniem wciaz jest OK. NIe jestem za cenzura wsteczna i wycinaniem w starych ksiazkach szkodliwych z naszego punktu widzenia tresci, ale to oznacza, ze komentowac i wyjasniac trzeba non stop.
                  • verdana Re: w kwestii formalnej 26.03.12, 23:11
                    No własnie - dla mnie to nawet fajne, ze stale się coś wyjaśnia, czy opowiada, jak kiedyś było i ze było po prostu inaczej. Ale być moze ja mam zboczenie socjologiczne i w efekcie wychowałam wszystkie dzieci w relatywizmie moralnym, tłumaczac od przedszkola, ze prawie nic nie jest po prostu dobre ani po prostu złesmile
            • mary_ann Re: w kwestii formalnej 27.03.12, 08:43
              nessie-jp napisała:
              >Dzieci nie mam, ale takie nazwiska jak Kasdepke mi się obijają o uszy i chyba nie jest to lektura na tragicznie gorszym poziomie, niż baśnie braci Grimm.

              Nie na "tragicznie gorszym poziomie", ale zupełnie (ale to zupełnie) innego rodzaju. Baśnie (nie ma obowiązku czytania Grimma,są baśnie Perraulta, baśnie ludowe...) spełniają pewną rolę - moim zdaniem dość istotną. Historyjki pana Kasdepke są urocze, dowcipne, itp, itd, ale po prostu służą do czegoś innego.
              A baśnie z definicji niejako nie są raczej współczesne.
              • nessie-jp Re: w kwestii formalnej 27.03.12, 13:43
                > A baśnie z definicji niejako nie są raczej współczesne.

                Tylko... od jak dawna nie są współczesne? Od kiedy jest tak, że zamiast *opowiadać* dzieciom bajki, czytamy im to, co zostało wydrukowane 50, 100, 150 lat temu?

                Bo że nie zawsze tak było, to ci gwarantuję. Bajki, ba, nawet poważne utwory literackie przeżywały swoje ewolucje i uwspółcześnienia, były opowiadane na nowo. I nikt się nie bulwersował ani nie nazywał tego cenzurą, że ich dziecko nie usłyszy dokładnie tej samej wersji bajki, co jego prapraprapraprapra(...pra)dziadkowie.
                • verdana Re: w kwestii formalnej 27.03.12, 15:55
                  Nie wydrukowane. Baśnie nają bardzo wiele wariantów, nie jeden "kiedyś napisany". Ale rdzeń pozostaje zawsze ten sam. Wilk, który nie zjada Kapturka, tylko gra z nim w warcaby powoduje, ze bajka traci jakikolwiek sens. Pewne elementy klasycznych bajek są stałe - a my mowimy o zmianie nie treści czy elementów, a sensu.
    • mary_ann Re: Cenzura wsteczna 26.03.12, 18:00
      Najmłodszym bym dobierała, ale bardzo wcześnie bym się z cenzurą pożegnała na rzecz komentarza. Bo inaczej trzeba by zrezygnować z takich pozycji jak "Pięcioro dzieci i coś" czy "Przygody Tomka Sawyera" (ostatnio ponoć były próby wydania wersji poprawionej...).
      To są świadectwa epoki, uczą, że świat był kiedyś inny, ludzkie myślenie i obyczaje się zmieniały - wiedza bezcenna.
      Jeszcze jedno jest dla mnie ważne - wartość literacka. Wolę (w rozsądnych granicach) dobrą, niepoprawną politycznie lekturę od poprawnego politycznie gniota. "Nieboską" uważam np. za pozycję cenną i po prostu biorę w nawias to, co mi nie pasuje.
      • verdana Re: Cenzura wsteczna 26.03.12, 18:01
        Ja "Nieboską" uważam za gniota.
        A co jest niepoprawnego w "Pięciorgu dzieciach"? Mojej ulubionej książce od dzieciństwa do dziś?
        • nessie-jp Re: Cenzura wsteczna 26.03.12, 18:25
          verdana napisała:

          > Ja "Nieboską" uważam za gniota.

          Ja szczerze mówiąc również, w ogóle całego tego pożal się Boże "wieszcza" uważam za dość miernego literata. Może chodziło jednak o "Boską" i Dantego?


          > A co jest niepoprawnego w "Pięciorgu dzieciach"? Mojej ulubionej książce od dzi
          > eciństwa do dziś?

          Hm, i tu też bym się przyłączyła
          • verdana Re: Cenzura wsteczna 26.03.12, 18:29
            "Boskiej" nie uwazam za gniotasmile
    • zwiatrem Re: Cenzura wsteczna 26.03.12, 18:36
      IMHO mlodziez powinna czytac wszystko, potem rozkladac na czynniki pierwsze, nawet gdyby miala dolaczyc do naszych pogladow i tak. W koncu jak wyrobic wlasna opinie na temat w ogole go nie znajac ?
      Nie da sie oprzec tylko na "uwierz mi, bo tak jest". To jak uswiecanie historii, ulice Stalina przemianowano, teraz do nich wracaja.
    • slotna Re: Cenzura wsteczna 27.03.12, 16:41
      Przede wszystkim lektury nie powinny byc przerabiane wg klucza, tylko powinno sie na ich temat dyskutowac w klasie. W ten sposob spokojnie mozna przemycic odpowiednie informacje. Gdyby usuwac z programu dziela literackie o watpliwym wydzwieku, w pierwszej kolejnosci wyleciec by musiala Biblia... No, faktycznie, nie pamietam, zeby ktos mi tlumaczyl dlaczego u Sienkiewicza jest taki rozklad postaci, za to pamietam, ze wiadoma Kasia byla zla, a Nemeczek prawdziwym bohaterem. Dobry temat do przemyslen.
      • verdana Re: Cenzura wsteczna 27.03.12, 18:43
        Otóż to.
        Czym innym jest w ogóle układ lektur w liceum, gdzie jest oczywiste, ze przerabia sie dzieła o największej wartości literacjkiej i reprezentatywne dla epoki (hm, Nad Niemnem...). Ale lektury sa także w podstawówce i w gimnazjumm - i tam trzeba by dobierać lektury dopasowane do epoki, gustów czytelniczych i poruszajace jakieś istotne problemy. Mogą być dyskusyjne, ale naprawdę, bez przesady - choćby "Oto jest Kasia" z lektury powinno wylecieć z wizgiem.
        • slotna Re: Cenzura wsteczna 27.03.12, 19:15
          W podstawowce powinno sie przede wszystkim zachecac dzieci do czytania, jak najwiecej, z jak najwieksza przyjemnoscia. Cala reszta to juz detal. Nie wiem, co im dawac "Harry'ego Pottera" (ja nie znosze, ale jest popularny)? Ja bym dala Janeczki i Pawelki Chmielewskiej wink
          • mary_ann Re: Cenzura wsteczna 27.03.12, 19:33
            Janeczki i Pawełki (a przynajmniej "Nawiedzony dom") to superpomysł. Przy okazji trochę by odcukrzył te lektury. Nie chcę przesadnie ulegać stereotypom, ale obserwuję fakty - lista lektur jest w podstawówce układana tak, że dziewczynkom jeszcze jako tako pasuje, ale chłopcy cierpią przy tych Mariach Krueger straszne katusze.
        • sierzant.podsiadlik Re: Cenzura wsteczna 27.03.12, 19:29
          "Oto jest Kasia" jest lekturą zalecaną, nie obowiązkową - do wyboru nauczyciela. Teraz w ogóle się trochę pozmieniało - nauczyciel ma korpus obowiązkowy oraz mnóstwo do wyboru (plus może zaproponować własne). Oznacza to, że oprócz "Karolci", "Doktora Dolittle", Brzechwy, Makuszyńskiego, Tuwima, "Dzieci z Bullerbyn", "Kubusia Puchatka" czy wierszy ks. Twardowskiego, w klasach I-III można czytać "inne wybrane utwory klasycznej literatury dziecięcej polskiej i światowej". Podobnie jest z resztą etapów edukacji - "Nad Niemnem" obowiązkowe są fragmenty, nie całość, z "Nie-Boskiej" zalecane są wybrane sceny (nawiasem mówiąc, do wykazu trafiły też niektóre listy Krasińskiego, dzięki którym można pokazać wieszcza od innej, niekoniecznie romantyczno-nadąsanej strony).

          Nawiasem mówiąc, wszystko zależy od tego, co się omawia i jak - przezwyciężając sklerozę przypominam sobie, że przy okazji "W pustyni i puszczy" nie poruszało się wątków kolonialnych, a ćwiczyło rozprawki na temat aparycji Stasia, Kalego i Nel (do wyboru). Zresztą, nie przesadzajmy z tym nadmiernym wpływem lektur - edukacja wczesnoszkolna na temat wyczynów Gagarina i chwały rosyjskiej myśli technicznej czy też wiecznej braterskiej przyjaźni narodów socjalistycznych nie zostawiła mi trwałych zmian w mózgu. Inna rzecz, że gdzieś od gimnazjum raczej się ogląda lektury, niż czyta - co potem przynosi efekty w postaci narzekań studentów, że na zajęciach jest za dużo tekstów, a mało elementów audiowizualnych (autentyczny kwiatek z ankiet studenckich dotyczących zajęć ze średniowiecza).

          A tak w ogóle - dzień dobry wszystkim!
          • mary_ann Re: Cenzura wsteczna 27.03.12, 19:37
            sierzant.podsiadlik napisała:
            co potem przynosi efekty w postaci narzekań studentów, że na zajęciach jest za dużo tekstów, a mało elementów audiowizualnych (autentyczny kwiatek z ankiet studenckich dotyczących zajęć ze średniowiecza).

            Cudne! Rozumiem, ze najbardziej byliby usatysfakcjonowani dokumentami audiowizualnymi z epoki...

            Potwierdzam, że nauczyciele mają teraz ogromny luz w doborze lektur i niektórzy potrafią z tego twórczo korzystać.

            Witaj na forum!
          • verdana Re: Cenzura wsteczna 27.03.12, 19:37
            Mój nieszczęsny syn własnie miał całość "Nad Niemnem", no, lae moze to dlatego, ze klasa humanistyczna. Za to "Mistrz i Małgorzata" wyleciał.
            Jestem za zostawianiem nauczycielom wyboru, ale spośród wybranej puli książek. Nie, zebym miała wszystkich nauczycieli za idiotów, ale nadreprezentacja idiotów wśród tej grupy zawodowej jednak jest. Jesli wszystko bedzie do decyzji nauczyciela, to moze się okazać, że jedna klasa ma 7 tomów "HP" na miesiac, a inna pobożne książeczki dla dziatwy.
            Obawiam sie, zę młodzież oducza sie czytania sprawniej, każąc im czytać nudne lektury, niż nie każąc czytać wcale.
            • mary_ann Re: Cenzura wsteczna 27.03.12, 20:25
              verdana napisała:

              > Mój nieszczęsny syn własnie miał całość "Nad Niemnem", no, lae moze to dlatego,
              > ze klasa humanistyczna

              "Nad Niemnem" to bardzo pouczająca lektura. Czysty (proto)socrealizm.
              A ja jestem zboczona, bo przeczytałam to z prawdziwą przyjemnością i rozbawieniem (przyznaję, byłam wyjątkiem). To było w tych strasznych opresyjnych czasach, kiedy należało to przeczytać w całości - w mat-fizie.

              (nie, nie bronię wymogu czytania NN w całości, a już na pewno kosztem "Mistrza i Małgorzaty"smile)
              • paszczakowna1 Re: Cenzura wsteczna 28.03.12, 10:03
                > "Nad Niemnem" to bardzo pouczająca lektura. Czysty (proto)socrealizm.

                A gdzie tam. To czyste romansidło, oparte na typowym dla romansideł schemacie. IMO jakby nie było lekturą, sporo dziewczyn by z przyjemnością to czytało. (Patrz fenomen Jane Austen w Polsce, która jest czytana, bo nie zarejestrowało się w świadomości, że jest to Historyczne Wielkie Arcydzieło Literatury.)
                • mary_ann Re: Cenzura wsteczna 28.03.12, 23:22
                  paszczakowna1 napisała:

                  > > "Nad Niemnem" to bardzo pouczająca lektura. Czysty (proto)socrealizm.
                  >
                  > A gdzie tam. To czyste romansidło, oparte na typowym dla romansideł schemacie.

                  A wiesz, to ciekawe, co piszesz, bo dla mnie ten wątek był kompletnie drugorzędny. Natomiast strasznie bawił mnie schemat: dobrzy, prości szlachetni włościanie (plus uszlachetniająca, zdrowa praca fizyczna), a z drugiej strony kosmopolityczni degeneraci z globusami (nieliczne chwalebne wyjątki przedstawione jako za wzór i nadzieja). Dla mnie to był czysty socrealizm, a że chodziłam do bardzo antykomunistycznego liceum z takąż kadrą, to się to trochę z przymrużeniem oka czytało, przez pryzmat takich propagandowych pierdów jak "zdrowy instynkt klasy robotniczej". I jasne było (taki był też jasny przekaz pedagogiczny), że to NIE JEST wielka literatura, ino literatura służebna.

                  • paszczakowna1 Re: Cenzura wsteczna 29.03.12, 10:13
                    > A wiesz, to ciekawe, co piszesz, bo dla mnie ten wątek był kompletnie drugorzęd
                    > ny.

                    A ja to zawsze czytałam jak romansidło z rozbudowanym tłem.

                    >dobrzy, prości szlachetni włościanie

                    No, włościanie to nie. To była szlachta zagrodowa. I podział dobry-zły nie był klasowy.
                • pavvka Re: Cenzura wsteczna 29.03.12, 10:02
                  paszczakowna1 napisała:

                  > (Pat
                  > rz fenomen Jane Austen w Polsce, która jest czytana, bo nie zarejestrowało się
                  > w świadomości, że jest to Historyczne Wielkie Arcydzieło Literatury.)

                  Anienienie, z tym się zgodzić nie mogę. Niby fabuły u Austen są stereotypowo-romansowe, ale widać, że autorka ma ironiczny stosunek do wartości wyznawanych przez społeczeństwo, które opisuje. I do tego fajne poczucie humoru. Że przytoczę tylko jeden cytat:

                  "Single Women have a dreadful propensity for being poor—which is one very strong argument in favour of Matrimony..."
                  • paszczakowna1 Re: Cenzura wsteczna 29.03.12, 10:09
                    > Anienienie, z tym się zgodzić nie mogę.

                    Znaczy, z czym?
                    • pavvka Re: Cenzura wsteczna 29.03.12, 11:04
                      paszczakowna1 napisała:

                      > > Anienienie, z tym się zgodzić nie mogę.
                      >
                      > Znaczy, z czym?

                      Z tym, że książki Jane Austen to romansidła.
                      • paszczakowna1 Re: Cenzura wsteczna 29.03.12, 12:20
                        > Z tym, że książki Jane Austen to romansidła.

                        A ja aby na pewno to napisałam? Chodziło mi o to, że Jane Austen w Polsce odbierana jest nie jako klasyka literatury, tylko jako literatura kobieca. Co wpływa korzystnie na czytelnictwo.
                        • pavvka Re: Cenzura wsteczna 29.03.12, 13:39
                          paszczakowna1 napisała:

                          > Chodziło mi o to, że Jane Austen w Polsce odbie
                          > rana jest nie jako klasyka literatury, tylko jako literatura kobieca. Co wpływa
                          > korzystnie na czytelnictwo.

                          A, jak tak, to OK. Chociaż trochę szkoda jeśli tylko kobiety ją czytają.
                          • paszczakowna1 Re: Cenzura wsteczna 29.03.12, 14:15
                            > A, jak tak, to OK. Chociaż trochę szkoda jeśli tylko kobiety ją czytają.

                            Brutalnie powiem, że jeśli jakiś facet nie przeczytał Jane Austen bo to "literatura kobieca", to mi go jakoś nie żal. Seksizm kosztuje.
                            • verdana Re: Cenzura wsteczna 29.03.12, 16:41
                              Mój syn czytałsmile
                              • pavvka Re: Cenzura wsteczna 30.03.12, 09:36
                                verdana napisała:

                                > Mój syn czytałsmile

                                No, ja też czytałem. Ale tak czy inaczej myślę, że etykietka 'literatura kobieca' część facetów zniechęca.
            • sierzant.podsiadlik Re: Cenzura wsteczna 27.03.12, 20:36
              Verdano, ależ to jest określona pula - lektury do wyboru też są wymienione w rozporządzeniu MEN. A jak nauczyciel ma czas i mu się chce, zostawiono mu furtkę w postaci ewentualności dorzucenia czegoś spoza listy (np. na życzenie uczniów). W ten sposób w III klasie gimnazjum zamiast "Wujka Karola. Kapłańskie lata Papieża" można wybrać Wańkowicza, Musierowiczową albo Lanckorońską - albo omówić "Zmierzch", jeśli dziewoje w klasie będą szczególnie natarczywe.
              • verdana Re: Cenzura wsteczna 27.03.12, 21:15
                A ja byłabym za jednak nieco sztywniejszą pulą lektur - z powodu prostego jak budowa cepa. Do lektur trzeba dotrzeć. Nie ma w bibliotece szkolnej, dla wielu osób lektury sa niedostępne. Bardzo przykre, ale prawdziwe. Wobec tego średnio wierze w ten "dobór" - robi się to, co biblioteka kupiła sześć lat temu i tyle.
                A"Zmierzch" można by omowić, bez obowiązku czytania przez wszystkich. Bo mnie dreszcz ogarnia na myśl o zmuszaniu choćby jednej dziewoi do przeczytania tegoż. Byl taki piękny zwyczaj niegdyś zeszytu lektur. Samemu się czytało, a potem opowiadało i zachęcało innych.
                • woda.lekko.gazowana Re: Cenzura wsteczna 28.03.12, 23:45
                  > udowa cepa. Do lektur trzeba dotrzeć. Nie ma w bibliotece szkolnej, dla wielu o
                  > sób lektury sa niedostępne. Bardzo przykre, ale prawdziwe. Wobec tego średnio w
                  > ierze w ten "dobór" - robi się to, co biblioteka kupiła sześć lat temu i tyle.

                  żeby sześć! Moje dzieci chodzą do szkoły, do ktorej ja chodziłam, i choć w bibliotece są nowsze książki - to większość lektur pochodzi z zasobów sprzed lat trzydziestu. Próbe podmiany "Ucho, dynia, 125" na np. "Omegę" pani skwitowała pytaniem: a kto kupi 30 egzemplarzy, żeby każde dziecko mogło pożyczyć?
                • paszczakowna1 Re: Cenzura wsteczna 29.03.12, 10:21
                  > Byl taki piękny zwyczaj niegdyś zeszytu lektur. Samemu się czytało, a potem op
                  > owiadało i zachęcało innych.

                  Toteż IMO w podstawówce w ogóle nie powinno być lektur, przynajmniej na początku (co przy okazji rozwiązałoby problem z "dotarciem"). Wymóg czytania powinien być (i to w sporym zakresie), ale niech czytają, co chcą i potem omawiają (ewentualnie z nakierowaniem typu - a teraz czytamy książki o zwierzętach - czy będzie to "Rogaś z doliny roztoki", czy "O czym szumią wierzby", czy "Wielki atlas ryb", czy "Siostrzeńcy Kaczora Donalda" to już wybór ucznia). Głowę dam, że skutek byłby lepszy, niż zmuszanie wszystkich dzieci (niezależnie od zainteresowań, kompetencji czytelniczych itd) do czytania tego samego.
                  • turzyca Re: Cenzura wsteczna 29.03.12, 10:41
                    niech czytają, co chcą i potem omawiają (ewen
                    > tualnie z nakierowaniem typu - a teraz czytamy książki o zwierzętach - czy będz
                    > ie to "Rogaś z doliny roztoki", czy "O czym szumią wierzby", czy "Wielki atlas
                    > ryb", czy "Siostrzeńcy Kaczora Donalda" to już wybór ucznia)

                    tak mi sie skojarzylo:

                    azjaodkuchni.blogspot.de/2012/02/ksiazki-na-m.html
                    i w ogole caly dzial bloga na ten temat:
                    azjaodkuchni.blogspot.de/search/label/ksi%C4%85%C5%BCki
                    tak na marginesie - jak wynika z komentarza Oleny pod pierwsza notka pewne rozwiazania stosuje sie w bardzo odleglych od siebie geograficznie szkolach. Pewnie dlatego ze przynosza owoce. Niestety nie zalinkuje odpowiednich notek z katar1.blox.pl. Bo autorka mojego ulubionego bloga nie taguje notek az tak porzadnie, a google mi sie zbiesil i nie chce wyrzucic wlasciwych wynikow.
                  • slotna Re: Cenzura wsteczna 29.03.12, 11:46
                    > a teraz czytamy książki o zwierzętach - czy będz
                    > ie to "Rogaś z doliny roztoki", czy "O czym szumią wierzby", czy "Wielki atlas
                    > ryb", czy "Siostrzeńcy Kaczora Donalda" to już wybór ucznia).

                    Juz jak byla mowa o zeszycie lektur, to mi sie przypomnialo, a teraz to musze: ja w ten sposob w trzeciej klasie podstawowki dorwalam "Roczniaka". TRAUMA!!! big_grin Ale jakiego pieknego jelonka narysowalam w tym zeszycie, och.
    • godiva1 Re: Cenzura wsteczna 28.03.12, 22:01
      Moze sie myle, ale nie wydaje mi sie zeby sporadyczne lektury wplywaly szczegolnie mocno na swiatopoglad. Moze gdyby caly czas czytac ksiazki o konkretnym zacieciu ideologicznym, ale sadze, ze jesli oprocz Brzechwy dziecko przeczyta "Murzynka Bambo" to nie stanie sie przez to rasista.
      • verdana Re: Cenzura wsteczna 28.03.12, 22:03
        Nikt nie stanie się rasistą od "Murzynka Bambo", albowiem tam cienia rasizmu nie masmile
        Natomiast Arabowie w "pustyni i w puszczy" to już inna historia.
        • godiva1 Re: Cenzura wsteczna 28.03.12, 22:21
          W takim razie moj argument brzmi - nie stanie sie rasista przez czytanie "W pustyni i w puszczy". Nie stanie sie antysemita przez obejrzenie "Kupca Weneckiego". Nie stanie sie komunista przez czytanie ksiazek o kolchozach. Nie zacznie gardzic Indianami po "Tomku Sawyerze". Nie zostanie antyfeministka po obejrzeniu Krolewny Sniezki.

          Wplyw poszczegolnych lektur na dzieci jest, moim zdaniem, rozdmuchany. Dzieci maja teraz dostep do takiej ilosci informacji, ze spokojnie sobie z taka czy inna bajka poradza.
          • nessie-jp Re: Cenzura wsteczna 28.03.12, 23:46
            > Nie zostanie antyfeministka po obejrzen
            > iu Krolewny Sniezki.

            Nie musi zostać antyfeministką. Wystarczy, że zaakceptuje jako jedynie słuszny ten model, który prezentują stare bajki: że rolą kobiety jest sprzątać, ładnie się ubierać i złapać bogatego męża.

            Kilka miesięcy temu był artykuł o przedszkolakach, które pytano o to, co mogą robić chłopcy i dziewczynki w bajkach. No i niestety stare stereotypy są przez bajki umacniane bardzo mocno. Dziewczynki mogą sprzątać, prać i omdlewać. Chłopcy mogą się bić, zabijać potwory i bronić dziewczynek.

            Może przydałyby się po prostu bajki, w których to księżniczka katrupi dręczącego ją smoka? Tak z 1 bajka na 10. Niekoniecznie po to, żeby zaraz zrobić z dziewczynek feministki. Po to, żeby bajki uczyły, że przed złem trzeba się bronić
        • nessie-jp Re: Cenzura wsteczna 28.03.12, 22:33
          erdana napisała:

          > Nikt nie stanie się rasistą od "Murzynka Bambo", albowiem tam cienia rasizmu ni
          > e masmile

          To prawda
          • verdana Re: Cenzura wsteczna 28.03.12, 22:54
            Otóż to - nie jest.
            Natomiast będę się upierała, zę "W pustyni i w puszczy" w lekturze moze byc szkodliwe. Może - bo wzmacnie istniejące obecnie stereotypy Arabów.
            • nessie-jp Re: Cenzura wsteczna 28.03.12, 23:37
              > Natomiast będę się upierała, zę "W pustyni i w puszczy" w lekturze moze byc szk
              > odliwe. Może - bo wzmacnie istniejące obecnie stereotypy Arabów.

              Yhy. A wołanie za czarnym kolegą na podwórku "Bambo" nie wzmacnia...?

              Od Bambo do wyzywania "czarny, umyj się" (wszystko z tego wierszyka) wcale niedaleka droga.
              • turzyca Re: Cenzura wsteczna 29.03.12, 01:23
                Ja mam wrazenie, ze jak ktos chce, to ze wszystkiego, gdzie pojawi sie osoba o odmiennym kolorze skory, zrobi przyczynek do rasistowskiego wyzywania. O co zaklad, ze po nowym Spidermanie pojawia sie wyzwiska bazujace na tym skojarzeniu? "Te spajderman, wiesz jak sie rozgniata pajaka?!"
                • nessie-jp Re: Cenzura wsteczna 29.03.12, 17:13
                  turzyca napisała:

                  > Ja mam wrazenie, ze jak ktos chce, to ze wszystkiego, gdzie pojawi sie osoba o
                  > odmiennym kolorze skory, zrobi przyczynek do rasistowskiego wyzywania.

                  Tylko że w przypadku Bambo nie trzeba niczego robić ani niczego chcieć. Tu nie chodzi o przyczynek, tu chodzi o utrwalanie stereotypu, który JUZ funkcjonuje.

                  W dodatku zupełnie bezsensownie i wyłącznie w imię głupiego sentymentalizmu: "bo jak ja byłam mała to czytałam, więc i moje dzieci/wnuki muszą".

                  Dokładnie tak samo moja babcia dręczyła mnie do wymiotów "Sercem" Amicisa, bo ona czytała jako mała dziewczynka i och, ojej. A dla mnie to już było nie do przełknięcia.

                  Zastanówcie się, ale tak serio: zmuszacie swoje dzieci, żeby chodziły w ubraniach sprzed 50 lat, słuchały muzyki sprzed 50 lat, jadły tylko potrawy podawane 50 lat temu? Nie? No to skąd ten opór przed nowościami literackimi dla dzieci?

                  To, że prababcia się wychowała na ragtime, ziemniakach z cebulką i Brzechwie wcale nie znaczy, że prawnuczka też musi lubić ragtime, pyry z cebulą i Brzechwę. I chodzić w sukieneczkach z kuperkiem.



            • godiva1 Re: Cenzura wsteczna 29.03.12, 00:39
              Ale to sa dwie rozne sprawy - obecne stereotypy co do Arabow i 19 wieczne ksiazki.
              • verdana Re: Cenzura wsteczna 29.03.12, 16:43
                Nie dla dzieci, które o historii pojęcia nie mają. A stereotyp ten sam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka