sebalda
27.03.13, 14:11
Nie mogę odnaleźć na stronie GW wypowiedzi Kolendy-Zalewskiej na temat sprawy Wójciak i problemu wulgaryzacji naszego języka, a było tam kilka ciekawych myśli. Może mi ktoś pomoże.O ile nie lubię tej laski, o ile nie zgadzam się z tym, że kogokolwiek by tak określiła Wójciak, to i tak by była potępiona, bo clou sprawy było jednak to, że zrobiła to wobec papieża, o tyle zgadzam się z jej oburzeniem na wulgaryzację naszego języka.
Ja mam z tym problem od lat. Mam wrodzoną niechęć do inwektyw. Sama nie używam, kiedyś zwalczałam nieudolnie, teraz się pogodziłam. Wulgaryzmy są wszędzie. Przeklinają prawie wszyscy. Wszystkie środowiska, ludzie w każdym wieku. Powoli przestaje mnie to razić, tak jest wszechobecne. Ale Kolenda-Zalewska pisze, że w innych krajach tak nie jest, że wulgaryzmy pozostają jednak domeną środowisk niższych, tylko do nas dociera inny przekaz (w teledyskach, serialach prezentujących pewne środowiska) i stąd młodzi ludzie naśladują, uważają, że to jest cool, klną bez najmniejszej żenady i refleksji. A wraz z nimi wszyscy inni.
Czy to jest ok? Czy to jest już nieodwracalne, zdrowe, normalne? Czas przestać się już w ogóle tym przejmować? Dostosować się?