Dodaj do ulubionych

Wezyr Holiday Service - ostrożnie!!!

IP: 195.205.149.* 25.06.02, 16:05
Ostrzegam wszystkich przed biurem Wezyr Holiday Service, szczególnie przed
wykupieniem pobytu w hotelu Puren w Alanyi (w katalogu reklamowany jako ***).
Zaletą hotelu jest bardzo dobra lokalizacja (centrum miasta), reszta niestety
to totalne nieporozumienie: ogólny brud, sprzątanie po łebkach, psująca się
winda, wypadające z drzwi klamki i tym podobne przyjemności. Ponadto codzienne
boje o żarcie (serwowane w godz. 8-10 śniadanie oraz 19-20.30 obiadokolacja).
Na posiłki trzeba było się stawiać punktualnie, przyjście pod koniec groziło
tym, że nie dostanie się nic albo jakieś zimne resztki. Obsługa na samym
początku wystawiała na stół tace z jedzeniem i nic już nie uzupełniała. Lepsze
żarcie pojawiało się w dniach wymiany turnusów (piątek, sobota i niedziela), im
bliżej środka tygodnia, tym było gorzej (mniejszy wybór, mniejsze porcje).
Ponadto zakwaterowano nas w zagrzybionym pokoju, w którym śmierdziało starą
ścierą, klimatyzacja działała na pół gwizdka (pomimo tego, że była
indywidualna - po całonocnej pracy klimy w pokoju nadal było duszno i smród).
Sprawdziliśmy, że przyczyną tego stanu rzeczy jest przeciekający zbiornik na
wodę na dachu (mieszkaliśmy na ostanim piętrze). Jestem uczulona na grzyby, tym
bardziej nie chciałam mieszkać w takich warunkach. Próba wymiany pokoju na inny
spotkała się z oporem recepcjonisty tłumaczącego, że decyzję musi
podjąć "boss", do którego zaraz zadzwoni. Dzwonienie trwało 2 dni,
ostatecznie "boss" został przez nas namierzony i okazało się, że o niczym nie
wiedział. Pokoju nam nie wymienił, jedyną jego reakcją było
wezwanie "technicznego" i zlecenie podstawienia pod zbiornik na dachu wiadra
oraz pomalowania ściany w naszym pokoju wapnem. Oczywiście nie rozwiązało to
problemu.
W dodatku w trakcie tych przepychanek usłyszałam, że w zgłoszeniu nie
zastrzegłam, iż nie mogę mieszkać w zagrzybionym pokoju (czyli to wszystko moja
wina).
Interwencje u rezydentów nic nie dały. Współpracujący z Wezyrem miejscowy tour-
operator (Odeon) tak sprytnie wszystko organizuje, że turysta ma kontakt z
wieloma rezydentami (kto inny nadzoruje transfer z i na lotnisko, kto inny
spotyka się z ludźmi w 1 dniu pobytu, kto inny dyżuruje w hotelu, jeszcze kto
inny jeździ na wycieczki) - dlatego załatwienie naszej sprawy wymagało za
każdym razem opowiedzenia od początku coraz dłuższej historii bojów o zmianę
pokoju. Zasada prosta - odpowiedzialność jest zbiorowa, czyli nikt nie jest
odpowiedzialny. Nikomu też nie można wprost zarzucić, że nie załatwił sprawy do
końca, bo po prostu już się więcej nie spotyka tego człowieka. My byliśmy w
Turcji po raz pierwszy, dlatego zapewnienie tureckiego recepcjonisty, że
załatwi naszą sprawę jutro traktowaliśmy poważnie. Teraz już wiemy, że dla
Turka "jutro" znaczy "nigdy" - skoro jednak my to wiemy po tygodniu pobytu, to
dla rezydentów powinno to być oczywiste (albo nie nadają się na to stanowisko).
A oni radośnie poprzestawali na uzyskaniu obietnicy, że jutro sprawa będzie
załatwiona i opuszczali hotel.
Wiemy też, że były problemy z dostaniem się na plażę - hotel miał zapewniać w
określonych godzinach bezpłatny transport na i z plaży. Powiedziano nam też, że
ma podpisaną umowę z plażą Kleopatra nr 1, gdzie (po powołaniu się na p. Faruka
z hotelu Puren) wypożycza się ze zniżką leżaki i parasole. Sami na plażę nie
jeździliśmy, ale nasi hotelowi sąsiedzi tak - najpierw nie podstawił się
autobus, który miał ich na tę plażę zabrać, potem - jak już się na nią dostali -
okazało się, że nikt tam nie słyszał o p. Faruku i żadnej zniżki nie ma.
Radzę wszystkim poważnie się zastanowić nad skorzystaniem z oferty Wezyra.
Oczywiście są tacy, którzy wykupili u nich wycieczki i wrócili zachwyceni,
nasze doświadczenia były niestety trochę inne. Poza tym zastanawiająca jest dla
mnie postawa biura, które wiedząc, jakiego typu problemy wiążą się z
kwaterowniem turystów w hotelu Puren (to, że o tym wiedzą potwierdził w
rozmowie z nami rezydent odwożący nas na lotnisko) nadal włącza ten hotel do
swojej oferty.
Obserwuj wątek
    • Gość: andy Re: Wezyr Holiday Service - ostrożnie!!! IP: 212.76.35.* 26.06.02, 10:39
      byłem tam w zeszłym roku... nie jest to hotel wysokich lotów, ale w moim pokoju
      ( 312 IIIp) było czysto, bez grzyba, a klima działała fantastycznie (moja
      kobieta jest strasznym czyściochem a poza tym alergiczką)...
      potwierdzam natomiast zdanie o jedzeniu... koszmar...!!! ale to nie problem bo
      w alanya jest mnóstwo fajnych miejsc fdzie można zjeść...

      a teraz coś o biurze wezyr...
      problemy zaczęły się w dniu wyjazdu... wylot mieliśmy o 19:05 więc spotkanie na
      lotnisku mieliśmy o 17... przy rozdzielaniu biletów okazalo się...., że
      jesteśmy na liście wylotu o 21 z groszami...!!! pracownik powiedział, że go to
      nic nie obchodzi, żebyśmy poczekali... powiedziałem mu, ze daję mu 5 min. na
      wyjaśnienie tego nieporozumienia... za chwilę przyszedł i powiedział, że teraz
      może lecieć jedna osoba a druga o 21 !!! (no debil skończony!!! czy to
      rozwiązywało problem...??) postanowiłem zadzwonić do biura i poprosiłem z
      dyrekcją, na co pani sekreterka zapytała mnie czy mówię w języku tureckim bo
      szefostwo to turcy (!!!)... odpowiedziałem, że nawet w chińskim ale jesteśmy w
      polsce więc będę rozmawiał w tym języku... po przedstawieniu sytuacji; wyraźnym
      podkreśleniu, że na umowie mam wpisaną dokładną godzine odlotu i "postraszeniu"
      wizytą prawnika u nich zaczęli się tlumaczyć... PIĄTKIEM 13-TEGO (to byl dzień
      13.07.2001 piątek)... powiedziałem, że albo wylecę o 19 albo będą mieli poważne
      problemy... oczywiscie znalazlo sie miejsce dla nas w samolocie... potem na
      miejscu też byly niesamowite problemy z rezydentami...

      reasumując:
      wczasy w turcji - ZDECYDOWANIE TAK !!!
      biuro wezyr... - ZDECYDOWANIE NIE !!!

      POZDR. ANDY
      • Gość: Aleba Re: Wezyr Holiday Service - ostrożnie!!! IP: 195.205.149.* 26.06.02, 10:59
        Czyli wszystko się potwierdza.
        Co do żarcia, masz rację - w Alanyi jest gdzie zjeść, ale w końcu nie po to
        kupowałam pobyt z wyżywieniem, żeby stołować się za własne pieniądze na
        mieście. W dodatku zrezygnowałam z hotelu w Marmaris, bo miał tylko śniadania,
        a ja chciałam pełne wyżywienie. I teraz pluję sobie w brodę, bo znajoma
        zdecydowała się na ten hotel i wróciła zachwycona.
        Jeśli chodzi o przeloty, byliśmy w drodze powrotnej na lotnisku świadkami
        podobnej "afery biletowej". Kilka osób, które miały wracać dzień wcześniej
        poproszono o zmianę terminu, gdyż... w samolocie zabrakło dla nich miejsca! Był
        też ktoś, komu skrócono pobyt o dzień z tego samego powodu. "Zapomniano" im
        tylko wydać nowe bilety samolotowe, nie zgadzał się numer lotu i na lotnisku
        nie chciano ich odprawić. Zaczęła się oczywiście cała kołomyja, dzwonienie do
        biura, wyjaśnianie sprawy. Wpuszczono ich praktycznie w ostatnim momencie, nie
        mieli nawet szansy na zrobienie zakupów w strefie wolnocłowej. Nie mówiąc już o
        niepotrzebnie zszarganych nerwach.
        • Gość: gosc Wezyr - NIE NIE NIE NIE!!!!! IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.02, 19:37

          w dniach 29.06.2002 do 6.07.2002 przebywałem wraz z żoną na tureckiej
          Rivierze. Skorzystaliśmy z oferty, która budziła duże zaufanie i zapowiadała
          przyjemny odpoczynek. To była firma WEZYR. Niestety, rzeczywistość okazała się
          zgoła inna.
          Wybraliśmy czterogwiazdkowy hotel Club Aqua Plaza z systemem all inclusive
          w miejscowości Okucalar (35 km od Alanyi). Po przybyciu na miejsce (wieczorem
          29.06) pierwszy szok. Otrzymaliśmy pokój jednoosobowy!!! Po kilkunastu minutach
          poszedłem zareklamować pokój. W recepcji oświadczono mi, że cały hotel jest
          obłożony i nie ma innych pokoi (to po co jest rezerwacja). Nazajutrz na
          spotkaniu z rezydentem okazało się, że nie jesteśmy jedyni, którzy nie
          otrzymali właściwych pokoi. Po interwencji pani Gosi (żaden z rezydentów nie
          podaje swojego nazwiska) otrzymaliśmy pokoje dwuosobowe. Mieliśmy nadzieję, że
          to będzie jedyny zgrzyt na naszych krótkich wakacjach. Niestety, to dopiero był
          początek.
          Okazało się, że w pokojach jest gorąco jak w piekle (ok. 26-27 stopni C).
          Na pytanie dlaczego nie działa klimatyzacja, recepcja przysłała
          swojego „technika” i stwierdziła, że klimatyzacja jednak działa. Owszem działa
          (tzn. szumi), ale nie chłodzi. Nie przespaliśmy żadnej nocy w całości. Rekord
          to 5 godzin non stop. Przyznacie, że w takich warunkach trudno mówić o
          wypoczywaniu. Zadzwoniliśmy do Antalyi, do Pani Iwony (też bez nazwiska), gdzie
          prosiłem o notatkę służbową na ten temat. Pani Iwona obiecała odnotować moją
          reklamację na piśmie. Mam nadzieję, że ona jest. Oprócz tego postanowiliśmy
          zapytać się innych wczasowiczów jak wygląda klimatyzacja w ich pokojach. Bo
          może tylko nasz jest taki felerny. Okazało się, że we wszystkich pokojach jest
          podobnie. Stworzyliśmy więc listę takich osób (ksero dostarczyliśmy z
          reklamacją do siedziby biura w Warszawie).
          Rzecz kolejna to brud i niedbalstwo obsługi hotelowej. W pokojach sprzątano
          beznadziejnie. Brakowało ręczników. Pojawiały się dopiero po interwencji. Woda
          w prysznicu, jak go nie ustawić leciała następująco: letnia-gorąca-zimna-letnia-
          gorąca-zimna itd. Oprócz tego w łazience hasały sobie w najlepsze mrówki,
          taszcząc włosy, których nie posprzątała obsługa. Wymieniona pościel w połowie
          tygodnia była mokra (może to w ramach ochłody). Recepcja wszystkie nasze monity
          kwitowała śmiechem i niewybrednymi żartami.
          Obraz pokoi i hotel wygląda zupełnie inaczej niż w katalogu. Jakoś nie
          możemy uwierzyć, że budynek ten został oddany do użytku w 2000 roku (taka data
          jest w katalogu). Być może wtedy robiony był remont. Tak krzywych ścian i
          niedbale wykonanych robót nie widziałem nawet w naszym budownictwie. Osadzenie
          okien i drzwi budzi odrazę i politowanie. Wszędzie rdza i brud. Fugi w kaflach
          robił ktoś po bardzo dużej wódce.
          W katalogu napisano, że plaża jest piaszczysto-żwirowa. To nieprawda. Jest
          żwirowo-kamienista (chyba że przyjmiemy, że średnica żwiru waha się od 3-10
          cm). Podejrzewamy (a właściwie jesteśmy pewni, ponieważ pracujemy w tej
          branży), że zdjęcie plaży jest retuszowane. To bardzo prosta i wygodna operacja.
          Sprawa płatności chipami. Trzeba za niego zapłacić 5 dolarów kaucji. OK.
          Miałem banknot 10 dolarowy i recepcjonista powiedział, że będę miał
          pięciodolarowy kredyt. Jeśli go nie wykorzystam, to zwrócą. OK. W czasie pobytu
          korzystaliśmy niewiele z tego chipa i na jego koncie zostały 3 dolary. W dzień
          wyjazdu oddając chip zwrócono mi kaucję. Zauważyłem delikatnie, że są jeszcze
          niewykorzystane pieniądze. Recepcjonista powiedział, że albo je wykorzystam
          albo przepadają. No comments.
          To niestety, nie wszystko. Wybraliśmy się na wycieczkę statkiem (35 S od
          osoby). Wśród pasażerów byli Polacy, Rosjanie i Skandynawowie, razem z nimi
          przewodnicy. Nasz nazywał się Marcin (kolejny bez nazwiska). Podczas rejsu
          wszyscy oprócz Polaków dowiedzieli się o historii oglądanych miejsc. My
          zostaliśmy poinformowani jedynie o tym, że obejrzymy groty i że kto chce
          skoczyć z 10 metrów może to zrobić. Następnie przewodnik zasnął. Podczas
          wycieczki moja żona dostała choroby morskiej, która objawiła nie tylko
          powszechnie znanymi dolegliwościami. Zaczęły sztywnieć jej ręce, nogi i usta.
          Cała robiła się sina i mdlała. Zacząłem domagać się przybicia statku do brzegu.
          Niestety, bezskutecznie. Dwie lekarki, które były na pokładzie (Rosjanka i
          Polka), stwierdziły, że żona musi natychmiast opuścić pokład. Sytuacja była
          bardzo dramatyczna. Przewodnik był bezradny jak dziecko. Dopiero gdy zacząłem
          używać słów powszechnie uważanych za obelżywe, zatelefonował do centrali, skąd
          zadzwoniono do portu i po kilku minutach przybiła do naszego statku motorówka.
          Ręce opadają. W hotelu oczywiście wezwałem lekarza, pana Mehmeta Akifa Gurleka,
          który udzielił żonie stosownej pomocy. Wychodząc zapytał, dlaczego nie mamy
          klimatyzacji w pokoju. Powiedziałem, że mamy i na dodatek w tej chwili działa.
          Uśmiechnął się tylko z politowaniem.
          Podczas całego pobytu nie usłyszeliśmy ani razu!!! słowa przepraszam; czy
          to od rezydenta hotelowego, czy od pani Iwony. Pełna ignorancja.
          Podróżujemy dosyć dużo po świecie i jeszcze nigdy nie zdarzyło się by w
          hotelu 4 gwiazdkowym tak nas potraktowano. Hotel, który w nazwie ma Club to
          zazwyczaj coś więcej niż 4 gwiazdki. Tu można uznać 2, góra 2,5 gwiazdki.
          Jak się domyślacie pobyt w Turcji nie był dla nas wypoczynkiem, ale pasmem
          udręk. Czujemy się oszukani i nabici w butelkę. W związku z tym zażądaliśmy
          satysfakcji w postaci zwrotu kosztów całej imprezy. Minęło 30 dni i żadnej
          odpowiedzi nie dostaliśmy. Po moim kolejnym monicie, otrzymaliśmy e-maila, że
          nasza sprawa się nieco opóźni, ponieważ firma chce rzetelnie zbadać sprawę i
          czeka na jakąś odpowiedź (od kogo!!!!).
          Jesteśmy bardzo zdeterminowani i sądzimy, że sprawa skończy się w sądzie. Także
          drogi Czytelniku, jeśli chcesz wypocząć w Turcji, wybierz inne biuro. PRECZ Z
          WEZYREM!!!

          Janusz i Renata Klimenko, tel. 601 758665 (możemy udostępnić film video z
          naszego czterogwiazdkowego hotelu).


          • papr Re: Wezyr - nie całkiem NIE 26.08.02, 16:51
            no to ja na pociechę napiszę, że w sobotę wróciłem z Turcji z Wezyrem i gdyby
            nie zachowanie naszych rodaków ( czytajcie tekst - Polacy za granicą) to byłym
            wyjazdem no może nie zachycony ale bardzo zadowolny. Dojechałem i wróciłem bez
            żadnego zgrzytu
            Byłem w hotelu San marin Apt. Hotel uważam bardzo przyzwoity - studia 2
            pokojowe na oko 35 m2 + mały balkon. Klimatyzaja indywidualna - bez problemu.
            jedzienie do wyboru i koloru. Nie wszsytko mi co prawda smakowało ale to chyab
            normalem. Komuś smakowało bo widziałem na tacach jak znika. Obsługa
            przemiła,uśmiechnięta życzliwa itd. Pierwszego dnia spytałem się czy nie
            mógłbym dostać innego pokoju gdyż nie lubię mieszkac na parterze i chciałbym
            mieć ładniejszy widok. Menager obiecał zaminę następnego dnia jak będzie zmiana
            turnusów. Bałem się że jutro to znaczy nigdy ale nie pokój czekał.
            Nikt z obsługi nie prónował mnie naicagać - no może oprócz pojówki która
            codzienie wyciągała papierosa.
            Jedyne wady tego hotelu to mały teren - brak miesca żeby w coś pograć i
            odizwolowac się od reszty która obsiadła besen no animacje na dość żałosnym
            poziomie.

            to tyle jak kogoś coś więcej interesuje
            piszcie pawel2223@wp.pl
          • Gość: jturysta Re: Wezyr - NIE NIE NIE NIE!!!!! IP: *.leczna.dialup.inetia.pl 27.08.02, 21:50
            Gość portalu: gosc napisał(a):

            >
            > w dniach 29.06.2002 do 6.07.2002 przebywałem wraz z żoną na tureckiej
            > Rivierze. Skorzystaliśmy z oferty, która budziła duże zaufanie i zapowiadała
            > przyjemny odpoczynek. To była firma WEZYR. Niestety, rzeczywistość okazała
            się
            > zgoła inna.
            > Wybraliśmy czterogwiazdkowy hotel Club Aqua Plaza z systemem all
            inclusive
            >
            > w miejscowości Okucalar (35 km od Alanyi). Po przybyciu na miejsce (wieczorem
            > 29.06) pierwszy szok. Otrzymaliśmy pokój jednoosobowy!!! Po kilkunastu
            minutach
            >
            > poszedłem zareklamować pokój. W recepcji oświadczono mi, że cały hotel jest
            > obłożony i nie ma innych pokoi (to po co jest rezerwacja). Nazajutrz na
            > spotkaniu z rezydentem okazało się, że nie jesteśmy jedyni, którzy nie
            > otrzymali właściwych pokoi. Po interwencji pani Gosi (żaden z rezydentów nie
            > podaje swojego nazwiska) otrzymaliśmy pokoje dwuosobowe. Mieliśmy nadzieję,
            że
            > to będzie jedyny zgrzyt na naszych krótkich wakacjach. Niestety, to dopiero
            był
            >
            > początek.
            > Okazało się, że w pokojach jest gorąco jak w piekle (ok. 26-27 stopni C).
            > Na pytanie dlaczego nie działa klimatyzacja, recepcja przysłała
            > swojego „technika” i stwierdziła, że klimatyzacja jednak działa. Ow
            > szem działa
            > (tzn. szumi), ale nie chłodzi. Nie przespaliśmy żadnej nocy w całości. Rekord
            > to 5 godzin non stop. Przyznacie, że w takich warunkach trudno mówić o
            > wypoczywaniu. Zadzwoniliśmy do Antalyi, do Pani Iwony (też bez nazwiska),
            gdzie
            >
            > prosiłem o notatkę służbową na ten temat. Pani Iwona obiecała odnotować moją
            > reklamację na piśmie. Mam nadzieję, że ona jest. Oprócz tego postanowiliśmy
            > zapytać się innych wczasowiczów jak wygląda klimatyzacja w ich pokojach. Bo
            > może tylko nasz jest taki felerny. Okazało się, że we wszystkich pokojach
            jest
            > podobnie. Stworzyliśmy więc listę takich osób (ksero dostarczyliśmy z
            > reklamacją do siedziby biura w Warszawie).
            > Rzecz kolejna to brud i niedbalstwo obsługi hotelowej. W pokojach sprzątano
            > beznadziejnie. Brakowało ręczników. Pojawiały się dopiero po interwencji.
            Woda
            > w prysznicu, jak go nie ustawić leciała następująco: letnia-gorąca-zimna-
            letnia
            > -
            > gorąca-zimna itd. Oprócz tego w łazience hasały sobie w najlepsze mrówki,
            > taszcząc włosy, których nie posprzątała obsługa. Wymieniona pościel w połowie
            > tygodnia była mokra (może to w ramach ochłody). Recepcja wszystkie nasze
            monity
            >
            > kwitowała śmiechem i niewybrednymi żartami.
            > Obraz pokoi i hotel wygląda zupełnie inaczej niż w katalogu. Jakoś nie
            > możemy uwierzyć, że budynek ten został oddany do użytku w 2000 roku (taka
            data
            > jest w katalogu). Być może wtedy robiony był remont. Tak krzywych ścian i
            > niedbale wykonanych robót nie widziałem nawet w naszym budownictwie.
            Osadzenie
            > okien i drzwi budzi odrazę i politowanie. Wszędzie rdza i brud. Fugi w
            kaflach
            > robił ktoś po bardzo dużej wódce.
            > W katalogu napisano, że plaża jest piaszczysto-żwirowa. To nieprawda.
            Jest
            >
            > żwirowo-kamienista (chyba że przyjmiemy, że średnica żwiru waha się od 3-10
            > cm). Podejrzewamy (a właściwie jesteśmy pewni, ponieważ pracujemy w tej
            > branży), że zdjęcie plaży jest retuszowane. To bardzo prosta i wygodna
            operacja
            > .
            > Sprawa płatności chipami. Trzeba za niego zapłacić 5 dolarów kaucji. OK.
            > Miałem banknot 10 dolarowy i recepcjonista powiedział, że będę miał
            > pięciodolarowy kredyt. Jeśli go nie wykorzystam, to zwrócą. OK. W czasie
            pobytu
            >
            > korzystaliśmy niewiele z tego chipa i na jego koncie zostały 3 dolary. W
            dzień
            > wyjazdu oddając chip zwrócono mi kaucję. Zauważyłem delikatnie, że są jeszcze
            > niewykorzystane pieniądze. Recepcjonista powiedział, że albo je wykorzystam
            > albo przepadają. No comments.
            > To niestety, nie wszystko. Wybraliśmy się na wycieczkę statkiem (35 S od
            > osoby). Wśród pasażerów byli Polacy, Rosjanie i Skandynawowie, razem z nimi
            > przewodnicy. Nasz nazywał się Marcin (kolejny bez nazwiska). Podczas rejsu
            > wszyscy oprócz Polaków dowiedzieli się o historii oglądanych miejsc. My
            > zostaliśmy poinformowani jedynie o tym, że obejrzymy groty i że kto chce
            > skoczyć z 10 metrów może to zrobić. Następnie przewodnik zasnął. Podczas
            > wycieczki moja żona dostała choroby morskiej, która objawiła nie tylko
            > powszechnie znanymi dolegliwościami. Zaczęły sztywnieć jej ręce, nogi i usta.
            > Cała robiła się sina i mdlała. Zacząłem domagać się przybicia statku do
            brzegu.
            >
            > Niestety, bezskutecznie. Dwie lekarki, które były na pokładzie (Rosjanka i
            > Polka), stwierdziły, że żona musi natychmiast opuścić pokład. Sytuacja była
            > bardzo dramatyczna. Przewodnik był bezradny jak dziecko. Dopiero gdy zacząłem
            > używać słów powszechnie uważanych za obelżywe, zatelefonował do centrali,
            skąd
            > zadzwoniono do portu i po kilku minutach przybiła do naszego statku
            motorówka.
            > Ręce opadają. W hotelu oczywiście wezwałem lekarza, pana Mehmeta Akifa
            Gurleka,
            >
            > który udzielił żonie stosownej pomocy. Wychodząc zapytał, dlaczego nie mamy
            > klimatyzacji w pokoju. Powiedziałem, że mamy i na dodatek w tej chwili
            działa.
            > Uśmiechnął się tylko z politowaniem.
            > Podczas całego pobytu nie usłyszeliśmy ani razu!!! słowa przepraszam;
            czy
            > to od rezydenta hotelowego, czy od pani Iwony. Pełna ignorancja.
            > Podróżujemy dosyć dużo po świecie i jeszcze nigdy nie zdarzyło się by w
            > hotelu 4 gwiazdkowym tak nas potraktowano. Hotel, który w nazwie ma Club to
            > zazwyczaj coś więcej niż 4 gwiazdki. Tu można uznać 2, góra 2,5 gwiazdki.
            > Jak się domyślacie pobyt w Turcji nie był dla nas wypoczynkiem, ale pasmem
            > udręk. Czujemy się oszukani i nabici w butelkę. W związku z tym zażądaliśmy
            > satysfakcji w postaci zwrotu kosztów całej imprezy. Minęło 30 dni i żadnej
            > odpowiedzi nie dostaliśmy. Po moim kolejnym monicie, otrzymaliśmy e-maila, że
            > nasza sprawa się nieco opóźni, ponieważ firma chce rzetelnie zbadać sprawę i
            > czeka na jakąś odpowiedź (od kogo!!!!).
            > Jesteśmy bardzo zdeterminowani i sądzimy, że sprawa skończy się w sądzie.
            Także
            >
            > drogi Czytelniku, jeśli chcesz wypocząć w Turcji, wybierz inne biuro. PRECZ Z
            > WEZYREM!!!
            >
            > Janusz i Renata Klimenko, tel. 601 758665 (możemy udostępnić film video z
            > naszego czterogwiazdkowego hotelu).
            >
            Byłem w Hotelu Aqua Plaza rok temu.Nie jest to żaden Club,typowe 4*,ani mniej
            ani więcej.
            Hotel z bardzo miła obsługą,sympatyczni ludzie.Takiego steku bzdur juz dawno
            nie czytałem.Zawsze byłem ciekawy kim są tacy ludzie,jak Państwo.Co jest
            podstawą żądania zwrotu całości kosztów imprezy?Temperatura w pokoju 26 C
            (dokładnie tyle jest u mnie w pokoju,Lublin 21.30)?A może żle położone fugi(u
            mnie są O.K.)?I Państwo się dziwią że nie mają odpowiedzi od biura?A co mają
            oni odpowiedzieć!!!?
            • Gość: aga Re: Wezyr - NIE NIE NIE NIE!!!!! IP: POL1NT* / 157.25.99.* 02.09.02, 12:37
              drogi jturysto
              jesli przeczytalbys uwazniej list owej pary zrozumialbys ze nie o fugi chodzi
              ale traktowanie ponizej poziomu i uragajace normalnemu czlowiekowi !.
              Chodzi tazke o mnostwo przeklaman i drobnych klamstewek jakimi karmi nas to
              biuro liczac ze turysci na wszystko przymkna oko.
              Wspolczuje ci temperatury w domciu ale jesli placilabym za klime to oczekuje
              ze bedzie dzialala !
              Podzielem takze zdanie na temat niedoksztalconych pilotow ktorzy dostaja za to
              pieniadze wiec powinni cos wiedziec a nie trzeba o wszystko samemu walczyc i
              dowiadywac sie, Oni nie sa tam od wyrywania czy spania.
              • Gość: jturysta Re: Wezyr - NIE NIE NIE NIE!!!!! IP: *.leczna.dialup.inetia.pl 02.09.02, 22:43
                Gość portalu: aga napisał(a):

                > drogi jturysto
                > jesli przeczytalbys uwazniej list owej pary zrozumialbys ze nie o fugi chodzi
                > ale traktowanie ponizej poziomu i uragajace normalnemu czlowiekowi !.
                > Chodzi tazke o mnostwo przeklaman i drobnych klamstewek jakimi karmi nas to
                > biuro liczac ze turysci na wszystko przymkna oko.
                > Wspolczuje ci temperatury w domciu ale jesli placilabym za klime to oczekuje
                > ze bedzie dzialala !
                > Podzielem takze zdanie na temat niedoksztalconych pilotow ktorzy dostaja za
                to
                > pieniadze wiec powinni cos wiedziec a nie trzeba o wszystko samemu walczyc i
                > dowiadywac sie, Oni nie sa tam od wyrywania czy spania.

                Droga ago,
                przeczytałem ten list bardzo dokładnie,ponieważ jest najbardziej niedorzeczny
                na tym forum.Znam ten hotel i naprawdę trzeba być niesamowitym upierdliwcem
                żeby mu coś zarzucić.Jeżeli przy temperaturze powietrza w Turcji +40 stopni
                klima daje w pokoju 26 stopni to znaczy że nie działa?Jest to normalna
                temperatura w Polsce w tym roku(oczywiście póżnym wieczorem).Jeżeli Ci ludzie
                są klasycznymi marudami, to każdy od recepcji począwszy a na rezydentach
                kończąc będzie ich olewał,bo im i tak wszystko nie pasuje(zawsze wśród
                wczasowiczów trafia się kilka takich ....,psujących urlop innym.
                Ale głownym moim pytaniem jest,jak człowiek ,nawet o minimalnym poziomie może
                zwracać się do biura o zwrot kosztów całej imprezy,nie przedstawiając żadnych
                adekwatnych do roszczenia argumentów!!I co biuro ma im odpowiedzieć?Żeby się
                leczyli?To się przecież obrażą,i wtedy będą się mogli Wezyra czepiać.Takich
                ludzi trzeba poprostu ignorować.
                Na marginesie ,sprawy zwięzane z pokojem,to się załatwia z recepcją,a nie
                dzwoni do rezydenta.Jeżdżę na wczasy zagraniczne 4-5 razy w roku i nigdy poza
                infokoktajlem nie widziełem rezydenta ,bo do czego on mi jest niby potrzebny.
                • Gość: Maja Re: Wezyr - NIE NIE NIE NIE!!!!! I JESZCZE RAZ NIE IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.09.02, 00:16
                  Jturysto, a przeczytałeś pierwszy list ("aleba"), od którego się ta dyskusja
                  zaczęła? Zgadzam się z Tobą, że sprawę pokoju należy załatwiać z recepcją - o
                  ile jednak recepcja też chce ową sprawę załatwić. A jak nie chce, to wtedy
                  pozostaje rezydent (to, że jak dotąd udawało Ci się unikać kontaktów z
                  rezydentami, nie oznacza niestety, że wszyscy mają tyle szczęścia!). A jak
                  rezydent również nie chce - albo nie może, to jedyne co można jeszcze zrobić,
                  to po powrocie "szarpać się" z biurem. Ja również uważam, że roszczenia typu
                  zwrot całej kwoty są zbyt wygórowane, ale meritum tej dyskusji sprowadza się
                  tak na prawdę do tego, że ten schemat działania w przypadku biura Wezyr jest
                  normą. Recepcje hoteli olewają klientów, niezależnie od tego, czy mają oni
                  rację czy nie, bo recepcja ma doczynienia tylko z miejscowycm kontrahentem
                  Wezyra tj. biurem Odeon. A Wezyr jest daleko i tak na prawdę młoda, słabo
                  opłacana Pani (albo Pan) na recepcji najczęściej nawet nie wie co to takiego
                  jest ten Wezyr. Odeon zaś nie jest partnerem do rozmowy dla polskiego turysty,
                  który swoją imprezę wykupił w Wezyrze w Polsce - bo niby na jakiej podstawie?
                  Daje to taki efekt, że nikt nie jest za nic odpowiedzialny, nikt się do niczego
                  nie poczuwa, nik nic nie wie itd... Po powrocie do Polski zaś dowiadujemy się w
                  Wezyrze, że nasza reklamacja nie może być uwzględniona, bo nikt z pracowników
                  hotelu i biura Odeon nie potrafi się ustosunkować do przedstawionych zarzutów
                  (wiem to z własnego doświadczenia!). To jest po prostu świadoma polityka biura
                  Wezyr, które - jak wynika z dyskusji na tym forum - prowadzi ją nie od dziś i
                  nie od wczoraj, lecz sporo dłużej. A to jest polityka niedomówień, przekrętów,
                  olewania, drobnych kłamstewek i dużej bezczelności - czyli zwykły szwindel!
                  • Gość: jturysta Re: Wezyr - NIE NIE NIE NIE!!!!! I JESZCZE RAZ NI IP: *.leczna.dialup.inetia.pl 03.09.02, 21:54
                    Gość portalu: Maja napisał(a):

                    > Jturysto, a przeczytałeś pierwszy list ("aleba"), od którego się ta dyskusja
                    > zaczęła? Zgadzam się z Tobą, że sprawę pokoju należy załatwiać z recepcją - o
                    > ile jednak recepcja też chce ową sprawę załatwić. A jak nie chce, to wtedy
                    > pozostaje rezydent (to, że jak dotąd udawało Ci się unikać kontaktów z
                    > rezydentami, nie oznacza niestety, że wszyscy mają tyle szczęścia!). A jak
                    > rezydent również nie chce - albo nie może, to jedyne co można jeszcze zrobić,
                    > to po powrocie "szarpać się" z biurem. Ja również uważam, że roszczenia typu
                    > zwrot całej kwoty są zbyt wygórowane, ale meritum tej dyskusji sprowadza się
                    > tak na prawdę do tego, że ten schemat działania w przypadku biura Wezyr jest
                    > normą. Recepcje hoteli olewają klientów, niezależnie od tego, czy mają oni
                    > rację czy nie, bo recepcja ma doczynienia tylko z miejscowycm kontrahentem
                    > Wezyra tj. biurem Odeon. A Wezyr jest daleko i tak na prawdę młoda, słabo
                    > opłacana Pani (albo Pan) na recepcji najczęściej nawet nie wie co to takiego
                    > jest ten Wezyr. Odeon zaś nie jest partnerem do rozmowy dla polskiego
                    turysty,
                    > który swoją imprezę wykupił w Wezyrze w Polsce - bo niby na jakiej podstawie?
                    > Daje to taki efekt, że nikt nie jest za nic odpowiedzialny, nikt się do
                    niczego
                    >
                    > nie poczuwa, nik nic nie wie itd... Po powrocie do Polski zaś dowiadujemy się
                    w
                    >
                    > Wezyrze, że nasza reklamacja nie może być uwzględniona, bo nikt z pracowników
                    > hotelu i biura Odeon nie potrafi się ustosunkować do przedstawionych zarzutów
                    > (wiem to z własnego doświadczenia!). To jest po prostu świadoma polityka
                    biura
                    > Wezyr, które - jak wynika z dyskusji na tym forum - prowadzi ją nie od dziś i
                    > nie od wczoraj, lecz sporo dłużej. A to jest polityka niedomówień,
                    przekrętów,
                    > olewania, drobnych kłamstewek i dużej bezczelności - czyli zwykły szwindel!

                    Maju,czytałem pierwszy list i na jego temat się nie wypowiadałem,ponieważ wiem
                    że hotel Puren jest hotelem słabym(ostrzegano mnie kiedyś przed nim w lubelskim
                    biurze agencyjnym gdzie kupuję imprezy),zresztą 80% hoteli 2* i 50% 3*w centrum
                    Alanii jest słabe i sądzę że w każdym biurze to usłyszysz.Tam się jeżdzi dla
                    bujnego życia w Alanii a nie dla wypoczynku.Z własnego doświadczenia wiem że w
                    Turcji po dobroci wszystko z wszystkimi da się załatwić ,ale jeżeli wobec nich
                    jest się nieuprzejmy ,napastliwy i tylko roszczeniowy nie załatwisz nic
                    (dokładnie tak samo jest w polskich hotelach).
                    Moje wypowiedzi odnoszą się do ludzi z Aqua Plaza,bo są oni dla mnie
                    kwintesencją koszmaru o wiecznie niezadowolonych rodakach.I w ich przypadku nie
                    ma znaczenia w jakim hotelu byli i za pośrednictwem jakiego biura.
                    A sprawa ich roszczeń a zwłaszcza wysokości jest tematem na osobne forum.
                    Napewno ten wątek powinien się znależć na forum zdrowie(psychiczne oczywiście)
                    • aleba Re: Wezyr - NIE NIE NIE NIE!!!!! I JESZCZE RAZ NI 05.09.02, 10:07
                      Teraz ja się wtrącę, bo nie mogę się zgodzić z pewnymi Twoimi opiniami. Hotel
                      Puren słaby niewątpliwie jest, być może podobnie ma się rzecz z innymi
                      obiektami ** i *** w Alanyi. Ale na pewno nie usłyszysz tego w każdym biurze,
                      jak byłeś łaskaw założyć. Kupiliśmy wycieczkę u zaprzyjaźnionej agentki, która
                      na pewno nie wcisnęła nam świadomie kitu. A że do Alanyi jeździ się dla bujnego
                      życia, a nie dla wypoczynku - pierwsze słyszę.
                      Szczerze zazdroszczę Ci pozytywnych doświadczeń z Turkami, ale proszę, byś ich
                      nie uogólniał. Z Twojej wypowiedzi można bowiem wywnioskować, że dlatego nie
                      załatwiliśmy swojej sprawy w hotelu, ponieważ byliśmy wobec
                      Turków "nieuprzejmi, napastliwi i tylko roszczeniowi". Otóż nie: byliśmy
                      grzeczni, kulturalni, wykazaliśmy - moim zdaniem - maksimum zrozumienia i ani
                      razu nie zrobiliśmy nikomu awantury. I w końcu darowaliśmy sobie całą sprawę,
                      bo nic nie wskóraliśmy. A zapewniam Cię, że nie należymy do "wiecznie
                      niezadowolonych rodaków".
                      A co do wysokości roszczeń - cóż, obiektywnie rzecz biorąc domaganie się zwrotu
                      całości kosztów jest przesadą. Ale chodzi tu też o mechanizm psychologiczny -
                      takie roszczenie może być - ze względu na kwotę - potraktowane poważniej niż
                      domaganie się zwrotu np. 100 zł. My również z takim roszczeniem wystąpiliśmy -
                      nie dlatego, żebyśmy wierzyli w możliwość uzyskania takiego zwrotu. Po prostu
                      stawia nas to w lepszej sytuacji przetargowej. Chociaż tryb rozpatrywania
                      reklamacji przez Wezyra jest taki, że pewnie powinniśmy się cieszyć, jeśli
                      dostaniemy cokolwiek...
                      • Gość: jturysta Re: Wezyr - NIE NIE NIE NIE!!!!! I JESZCZE RAZ NI IP: *.leczna.dialup.inetia.pl 06.09.02, 00:01
                        aleba napisała:

                        > Teraz ja się wtrącę, bo nie mogę się zgodzić z pewnymi Twoimi opiniami. Hotel
                        > Puren słaby niewątpliwie jest, być może podobnie ma się rzecz z innymi
                        > obiektami ** i *** w Alanyi. Ale na pewno nie usłyszysz tego w każdym biurze,
                        > jak byłeś łaskaw założyć. Kupiliśmy wycieczkę u zaprzyjaźnionej agentki,
                        która
                        > na pewno nie wcisnęła nam świadomie kitu. A że do Alanyi jeździ się dla
                        bujnego
                        >
                        > życia, a nie dla wypoczynku - pierwsze słyszę.
                        > Szczerze zazdroszczę Ci pozytywnych doświadczeń z Turkami, ale proszę, byś
                        ich
                        > nie uogólniał. Z Twojej wypowiedzi można bowiem wywnioskować, że dlatego nie
                        > załatwiliśmy swojej sprawy w hotelu, ponieważ byliśmy wobec
                        > Turków "nieuprzejmi, napastliwi i tylko roszczeniowi". Otóż nie: byliśmy
                        > grzeczni, kulturalni, wykazaliśmy - moim zdaniem - maksimum zrozumienia i ani
                        > razu nie zrobiliśmy nikomu awantury. I w końcu darowaliśmy sobie całą sprawę,
                        > bo nic nie wskóraliśmy. A zapewniam Cię, że nie należymy do "wiecznie
                        > niezadowolonych rodaków".
                        > A co do wysokości roszczeń - cóż, obiektywnie rzecz biorąc domaganie się
                        zwrotu
                        >
                        > całości kosztów jest przesadą. Ale chodzi tu też o mechanizm psychologiczny -
                        > takie roszczenie może być - ze względu na kwotę - potraktowane poważniej niż
                        > domaganie się zwrotu np. 100 zł. My również z takim roszczeniem wystąpiliśmy -

                        > nie dlatego, żebyśmy wierzyli w możliwość uzyskania takiego zwrotu. Po prostu
                        > stawia nas to w lepszej sytuacji przetargowej. Chociaż tryb rozpatrywania
                        > reklamacji przez Wezyra jest taki, że pewnie powinniśmy się cieszyć, jeśli
                        > dostaniemy cokolwiek...


                        Żądając zwrotu całości kosztów pobytu za pewne(być może nawet w przypadku
                        hotelu Puren istotne)niedociągnięcia,możesz być w 100% pewny że nie dostaniesz
                        nic,ponieważ żądanie jest tak irracjonalne że nikt taką reklamacją nie będzie
                        się zajmował.Gdybyś posługując się np.tabelą frankfurcką,żądał konkretnego i
                        określonego odszkodowania adekwatnego do poniesionej przez Ciebie
                        szkody ,napewno podjęto by z Tobą dyskusję,a tak będą Cię olewać uważając za
                        frustrata-wariata.Podobnie byś patrzył na kogoś komu np.zarysowałbyś samochód
                        na parkingu a on zażądałby odszkodowania na kwotę równą wartości całego
                        samochodu.
                        Na marginesie,Puren jest hotelem w centrum 250tys.(bo tyle osób przebywa w
                        Alanii w sezonie)miasta oddalonym 500m. od publicznej plaży.Wg.mnie jest to
                        typowy hotel imprezowy,gdzie odpoczynek w ciszy i spokoju z natury nie jest
                        możliwy,i to powiedzą Ci w każdym dobrym biurze turystycznym
                        • Gość: Aleba Re: Wezyr - NIE NIE NIE NIE!!!!! I JESZCZE RAZ NI IP: 195.205.149.* 06.09.02, 10:01
                          Po pierwsze: biuro ma obowiązek zająć się moją reklamacją, niezależnie do tego,
                          czy zażądałam w niej zwrotu 100 czy 50, 20 albo 10% kosztów imprezy. Do tego
                          zobowiązuje je własny regulamin oraz ustawa o usługach turystycznych. Nie może
                          być tak, że wysokość roszczeń - Twoim zdaniem absurdalna - zwalnia biuro od
                          rozpatrzenia reklamacji i pozwala odłożyc moją sprawę na półkę.
                          Oddzielną sprawą jest to, czy uznają moje roszczenia. Niestety, w przypadku
                          biura Wezyr nagminne jest - co napisała już wcześniej Maja - posługiwanie się
                          formułką, że "wobec przedstawionych zarzutów biuro nie jest w stanie zająć
                          określonego stanowiska, gdyż hotel zdecydowanie im zaprzeczył" (cytat dosłowny
                          z listu od Wezyra). Być może wiele osób składających reklamacje po czymś takim
                          rezygnuje. Mnie to nie zadowala, uważam, że biuro, które w ten sposób
                          odpowiada, w ogóle reklamacji nie rozpatrzyło. O swoich zastrzeżeniach
                          związanych z warunkami w pokoju informowaliśmy rezydentów Odeona, opisaliśmy
                          wszystko na specjalnych ankietach rozdawanych przez nich w drodze powrotnej na
                          lotnisko. Niech biuro spróbuje swoje informacje zweryfikować w oparciu o nie.
                          Niech zapyta o fakty rezydentów. Niech spróbuje choć przez chwilę zachować się
                          uczciwie i rzetelnie. Tu już nie chodzi tylko o warunki, jakie zastaliśmy w
                          hotelu, ale o totalne lekceważenie nas i uwag, jakie zgłaszaliśmy - zarówno
                          podczas pobytu w Turcji, jak i po powrocie.
                          Dziękuję za przypomnienie, gdzie leży hotel Puren i jakiego typu miastem jest
                          Alanya. Chciałam jednak podkreślić, że decydując się na taki a nie inny hotel
                          szukałam nie ciszy i spokoju (zresztą co do tego nigdy żadnych zastrzeżeń nie
                          zgłaszałam), a raczej dobrego punktu wypadowego do zwiedzania - jako taki
                          Alanya jest świetna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka