Dodaj do ulubionych

IDIOTYZM - cenzurowanie map polski !!!!

IP: *.IOd.krakow.pl 04.07.02, 09:12
w RZECZPOSPOLITEJ NAPISALI DZISIAJ !!!

W czasach, gdy każdy przez Internet może zamówić zdjęcia satelitarne dowolnego
obszaru, u nas cenzuruje się mapy. Polskie wydawnictwa kartograficzne nie mogą
zaznaczać na nich terenów zamkniętych. Takich ograniczeń nie ma w żadnym kraju
Unii Europejskiej.
Po 1945 roku wydawanie jakichkolwiek publikacji kartograficznych było przez
pewien czas zabronione. Dopiero w 1955 roku ukazał się pierwszy, bardzo
niedokładny plan Warszawy. Niektóre duże miasta - zwłaszcza na zachodzie kraju -
doczekały się pierwszych planów w połowie lat 60. Do 1989 roku wszystkie mapy
były zmieniane przez specjalny wydział cenzorski.
Rozcinano prawidłowe siatki kartograficzne i przesuwano kształty terenu. W
rezultacie nigdy nie zgadzały się odległości, co zapewne doskonale pamiętają
turyści wędrujący z mapą po szlaku. (TRWA TO DO CHWILI OBECNEJ - WYSTARCZY
ZLOZYĆ MAPY WYADANE PRZEZ SZTAB GENERALNY)
Przez wiele lat nie wolno było pokazywać budynków na terenie zakładów pracy,
przez co plany większości miast na Śląsku na niewiele się przydawały. W latach
50. nie wolno było oznaczać mostów, a aż do lat 70. nie były uwidaczniane linie
kolejowe. Potem cenzura była bardziej liberalna - zakazywano jedynie oznaczania
dworców kolejowych i bocznic do zakładów pracy.
Główny Urząd Geodezji i Kartografii kwestionuje umieszczanie w atlasach
samochodowych informacji o obszarach zamkniętych, najczęściej są to tereny
zajmowane przez jednostki wojskowe. 12 czerwca pismo w tej sprawie otrzymało
Polskie Przedsiębiorstwo Wydawnictw Kartograficznych.
Tymczasem dla kierowców i turystów informacje o tych obszarach są ważne, bowiem
do miejsc tych nie ma wstępu. We wszystkich krajach Unii Europejskiej takie
tereny zaznacza się na mapach.
W maju 2001 roku ukazało się rozporządzenie ministra rozwoju regionalnego i
budownictwa w sprawie materiałów geodezyjnych i kartograficznych oznaczonych
klauzulą "poufne". Za takie uważa się m.in. "mapy przedstawiające
rozmieszczenie terenów zamkniętych, na obszarze większym od powiatu".
pOLECAM DO KUPIENIA TEN ATLAS JEST JESZCZE W KSIĘGARNIACH !
W styczniu 2001 roku po raz pierwszy w nowych atlasach samochodowych Polski z
serii "Copernicus" PPWK ukazały się informacje o obszarach zamkniętych. -
Tworząc nową serię map chcieliśmy wprowadzić w nich jak najwięcej użytecznych
dla kierowców i turystów informacji - mówi Beata Konopska, redaktor naczelna
PPWK. - Wzorem atlasów zachodnioeuropejskich wprowadziliśmy informacje o
obszarach zamkniętych. Powód jest prosty - bez tego trudno planować wycieczkę -
np. na Pojezierzu Drawskim jest wiele pięknych miejsc na biwak, ale do części z
nich dostępu bronią druty kolczaste.
- Rozporządzenie wyraźnie określa, że terenów zamkniętych nie można oznaczać na
mapie, która nie jest dokumentem poufnym i obejmuje obszar większy od powiatu -
tłumaczy Łucja Knoll, rzeczniczka prasowa Głównego Urzędu Geodezji i
Kartografii. - Zgody na ich publikację może udzielić tylko minister, którego
resortowi podlega teren - najczęściej jest to MON. Nie przeczę, że to może być
uciążliwe dla turystów, ale takie jest prawo.
Przepisy w sprawie oznaczeń kartograficznych nie przystają do współczesnych
realiów. Obecnie poprzez Internet swobodnie zamawia się zdjęcia satelitarne
dowolnych obszarów. Ich dokładność jest taka, że można rozróżnić linie na
boisku do piłki nożnej. Z cenzurowania map zrezygnowały kraje
zachodnioeuropejskie - na obszarach zamkniętych nie wprowadza się jedynie
dokładnych oznaczeń budynków.
Na stacjach benzynowych w Polsce można kupić niemieckie mapy, gdzie oznaczone
są polskie obszary zamknięte. I na odwrót - polscy turyści wiedzą, gdzie nie
można pojechać za zachodnią granicą, bo informują o tym nasze atlasy drogowe.
Dzisiaj już nie rysuje się map, lecz poddaje cyfrowej obróbce zdjęcia lotnicze.
Największy wydawca kartograficzny w kraju ma nawet własny samolot. Dokładność
pomiarów sprawia, że trudno cokolwiek ukryć.
Z punktu widzenia tajemnicy państwowej zakazywanie oznaczania terenów
zamkniętych dla kierowców i turystów nie ma najmniejszego sensu -
rozporządzenie ministra z maja ubiegłego roku przywodzi skojarzenia z inną
epoką.
AUTOR TEKSTU Łukasz Gołębiewski

OSOBISCIE UWAŻAM CENZUROWANIE MAP ZA IDIOTYZM !
TAK SAMO JAK WYDAWANIE MAP WOJEWÓDZTW GDZIE POZA GRANICĄ POLSKI SA BIAŁE PLAMY !
CORAZ ZWIĘCEJ LUDZI CHODZI GPS I CZESTO TO RATUJE IM ZYCIE !
I BRAK TYCH INFORMACJI JEST JEDNA WAD POLSAKICH MAP !
Obserwuj wątek
    • krokodylowy ... sranie w banie 04.07.02, 09:32
      Naczytałeś się chłopie idiotyzmów i marny z ciebie turysta.

      O tym jakie sa mapy wszyscy zainteresowani wiedzą. Trzeba jeszcze umieć
      rozróżnić prawdziwe mapy od zwykłach, od planu czy szkicu np. od "planu miasta"
      nie należy oczekiwać dokładności mapy.

      Z własnego "cywilnego" doświadczenia (w tym turysty pieszego) wiem że skoro
      widziałem i korzystałem z dokładnych map Bieszczad z lat 50-tych i precyzyjne
      Pomorze zachodniego z lat 70-tych to pewnie nie było za komuny tak źle z
      mapami :)... potrzebujący wiedział gdzie je można znaleźć.

      To że na oficjalnych mapach nie było zaznaczonych dróg i osiedli np. na
      poligonie Drawskim jest przecież zupełnie oczywiste i naturalne więc po co bić
      pianę.


      • Gość: gaduła Re: ... sranie w banie nie skorzystam IP: *.IOd.krakow.pl 04.07.02, 10:16
        krokodylowy napisał(a):

        > Naczytałeś się chłopie idiotyzmów i marny z ciebie turysta.
        >
        > O tym jakie sa mapy wszyscy zainteresowani wiedzą. Trzeba jeszcze umieć
        > rozróżnić prawdziwe mapy od zwykłach, od planu czy szkicu np. od "planu miasta"
        >
        > nie należy oczekiwać dokładności mapy.
        >
        > Z własnego "cywilnego" doświadczenia (w tym turysty pieszego) wiem że skoro
        > widziałem i korzystałem z dokładnych map Bieszczad z lat 50-tych i precyzyjne
        > Pomorze zachodniego z lat 70-tych to pewnie nie było za komuny tak źle z
        > mapami :)... potrzebujący wiedział gdzie je można znaleźć.
        >
        > To że na oficjalnych mapach nie było zaznaczonych dróg i osiedli np. na
        > poligonie Drawskim jest przecież zupełnie oczywiste i naturalne więc po co bić
        > pianę.
        >
        >
        owszem ma takie mapy z lat 50-tych bardzo dokładne z napisem ściśle tajne i
        numerowane !
        jak za komuny było to wiem bo mam cała kolekcję map polski w tym wojskowych,
        co co do ... sranie w banie nie skorzystam z propozycji !
        • krokodylowy Nie było problemu 04.07.02, 15:17
          > owszem ma takie mapy z lat 50-tych bardzo dokładne z napisem ściśle tajne i
          > numerowane !
          > jak za komuny było to wiem bo mam cała kolekcję map polski w tym wojskowych,
          > co co do ... sranie w banie nie skorzystam z propozycji !

          O rany! Skoro znasz mapy i wiesz że można je było kiedyś łatwo zdobyć
          to po co się pienisz na forum? Dobrze wiesz że istotnych różnic w dokładności
          między "tajnymi" i oficjalnymi nie było ( oczywiście poza nie pewnymi obiektami
          nie umieszczanymi tam z racji swojego przeznaczenia). Po co tworzyć legendy.

          Aktualnie również nie ma problemu z dokładnością map i tym co na nich można
          zauważyć. Przez ostatnie dziesięć lat pojawiło się wiele tego rodzaju wydawnictw
          i żadne pseudoustawy tego nie powstrzymają.




          • Gość: gaduła Re: mapy był i jest problem IP: *.IOd.krakow.pl 05.07.02, 09:31
            w odpowiedzi
            to były duże różnice pomiędzy tajnymi a oficjalnymi mapami,
            przykład cały cykl map polski wydany przez sztab generalny wp kótry nadaje się
            do kosza, wystarczy złozyc dwie sąsiednie mapy krawędziami, jak ich masz caly
            komplet to dopiero widac roznice dochodzące pomiedzy sąsiednimi arkuszami do
            1,5 cm roznicy wielkosci na krawędzi dwu arkuszów - to jest celowe działanie na
            twoja i moją szkodę !
            patrz jako pozytywny przyklad slowackie mapy turystyczne wydane przez tamtejszy
            urzad topograficzny armii,
            przykład kolejny to sprawa tajemnic Helu czy Pyr koło Warszawy,
            najlepsze że o amerykańskim programie szkolenia szpiegów i zwiadu
            elektronicznego mozesz poczytac w internecie, ile gdzie i kiedy na jakim
            poziomie i czego uczą oraz jakie maj wyposażenie, a juz nie mówie o planach baz
            rakietowych i poligonów, bo sam widziałem u nas w niektórych bibliotekach
            piękne ksiązki ze szczegłowymi planami,
            a dobra mapa jest bardzo wazna, tak się składa że jade czesto jako pilot i
            wtedy dopiero zaczynają się powazne problemy jak jedziesz nocą i masz limit
            czasu na dojazd !


            • krokodylowy Re: mapy był i jest problem 05.07.02, 15:24
              > przykład cały cykl map polski wydany przez sztab generalny wp kótry nadaje się
              > do kosza, wystarczy złozyc dwie sąsiednie mapy krawędziami, jak ich masz caly
              > komplet to dopiero widac roznice dochodzące pomiedzy sąsiednimi arkuszami do
              > 1,5 cm roznicy wielkosci na krawędzi dwu arkuszów - to jest celowe działanie na

              Bez takich żartów.
              Zakładam że nadal 1cm=1km, więc wielkość arkusza to nieistotny problem techniczny

              > przykład kolejny to sprawa tajemnic Helu czy Pyr koło Warszawy,
              > ...
              > piękne ksiązki ze szczegłowymi planami,

              Nonses. Każdy kraj/armia chroni i publikuje to co uważa za słuszne w tym również
              rozpowszechnia informacje niezbyt prawdziwe, to przecież normalne.
              Jeśli widziałeś gdzieś "piękne" plany jakichś np. amerykańskich baz itp ("Area
              51":)) to nie znaczy że były one prawdziwe i nie spreparowane.

              Zresztą wszystko to są sprawy marginalne i nieistotne.



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka