Dodaj do ulubionych

Francja, kraj kontrastów i ... chamów

02.08.02, 08:43
Hej! W te wakacje wybrałam się z rodzinką do Francji, bo tam tak ładnie,
piękne krajobrazy, wogóle kraj nastawiony na turystów. To co tam zastaliśmy
przerosło nasze nagorsze wyobrażenia!!!!! "Żabojady" to są najbardziej
gburowaci ludzie na ziemi. Jeśli człowiek nie ma fury pieniędzy to traktują
cię jak gówno, a jak jeszcze usłyszą język polski to pozbywają się wszelkich
hamulców!!!!!! Sądziłam że kwestia języka będzie rozwiązana, gdyż mówią w
języku angielskim, jednak się przeliczyłam!!! W większości restauracji
musiałam porozumiewać się językiem migowym, bo oni ani słowa po angielsku nie
znali. Wycieczka kosztowała mnie ok 5 tys., równie dobrze za te pieniądze
mogłabym odwiedzić jakieś miłe miejsca w Polsce. Mówię wam ludzie, żal za
dupę ściska!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: misz Re: Francja, kraj kontrastów i ... chamów IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 02.08.02, 09:45
      Nie zgadzam sie z toba bylismy dwa tygodnie jezdzilismy stopem i bylo ok
      95% ludzi kumalo po angielsku i bylo b. sympatycznych
      podejrzewam rozzalenie ze wzgledu na wydana kase bo drogo jest to trzeba
      przyznac ale moje wrazenia po powrocie saz odwrotne do Twoich
    • Gość: misz Re: Francja, kraj kontrastów i ... chamów IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 02.08.02, 09:49
      Nie zgadzam sie z toba bylismy dwa tygodnie jezdzilismy stopem i bylo ok
      95% ludzi kumalo po angielsku i bylo b. sympatycznych
      podejrzewam rozzalenie ze wzgledu na wydana kase bo drogo jest to trzeba
      przyznac ale moje wrazenia po powrocie saz odwrotne do Twoich
    • chris1_gazeta Re: Francja, kraj kontrastów i ... chamów 02.08.02, 09:52
      około dwóch tygodni temu zamówiłem kartę rabatową na noclegi w hotelach
      Formule1. Oczywiście jako język komunikacji wybrałem angielski. Przesyłkę
      dostałem po 3 dniach!!! z Francji, ale niestety - po francusku. Widocznie jażdy
      musi znać ten język. Ja w sumie nie spotkałem się we Francji z wyrazami
      niesympatii, ale kiedy byłem w Grecji, skorzystałem z takiej wycieczki statkiem
      po kilku wyspach w okolicach Aten. Na pokładzie byli Anglicy, Niemcy, Francuzi,
      Argentyńczycy, Rumumi. W trakcie programu artystycznego komik prześmiewał różne
      języki. Każda nacja turlała się ze śmiechu jak słyszała parodię swojej mowy,
      nie Francuzi, ci wtedy mieli grobową minę, czyżby to o czymś świadczyło?
    • chris1_gazeta Re: Francja, kraj kontrastów i ... chamów 02.08.02, 09:52
      około dwóch tygodni temu zamówiłem kartę rabatową na noclegi w hotelach
      Formule1. Oczywiście jako język komunikacji wybrałem angielski. Przesyłkę
      dostałem po 3 dniach!!! z Francji, ale niestety - po francusku. Widocznie jażdy
      musi znać ten język. Ja w sumie nie spotkałem się we Francji z wyrazami
      niesympatii, ale kiedy byłem w Grecji, skorzystałem z takiej wycieczki statkiem
      po kilku wyspach w okolicach Aten. Na pokładzie byli Anglicy, Niemcy, Francuzi,
      Argentyńczycy, Rumumi. W trakcie programu artystycznego komik prześmiewał różne
      języki. Każda nacja turlała się ze śmiechu jak słyszała parodię swojej mowy,
      nie Francuzi, ci wtedy mieli grobową minę, czyżby to o czymś świadczyło?
    • miriam_73 Re: Francja, kraj kontrastów i ... chamów 02.08.02, 13:53
      Myślę, że miałaś pecha, i nie odważywałbym się nogdy tak generalizować.
      Wszędzie są bardzo różni ludzie i Francuzi nie należą tu do wyjątków. Ja z
      Francji, w której byłam wielokrotnie, w różnych porach roku i w różnych
      miescach, mam ogólnie o ludziach jak najlepsze zdanie. Co do zaś znajomości
      języków innych niz francuski, to niestety fakt. Nie do obejścia.
      • Gość: Heinz Re: Francja, kraj kontrastów i ... chamów IP: *.dip.t-dialin.net 02.08.02, 16:14
        Ja tez mialem pare nieprzyjemnych spostrzezen we Francji.Przed paru laty bylem z
        synkiem w Dysneyland.Gdy jechalem tam autem,to zauwazylem co pewien czas na
        malych parkingach stojace murzynki w malych grupkach.Prawdopodobnie prostytutki?
        Jezdzilem do centrum pociagiem,a w Paryzu metrem.Wszedzie na dworcach lazili
        murzyni z miotlami i zamiatali smieci.Moze nie jestem przyzwyczajony,ale to wy-
        gladalodalo na wykorzystywanie ludzi.Nie wiem co to byli za ludzi ale np. w
        Niemczech ktos na azylu ma zabronione pracowac,dostanie pieniadze od panstwa.
        Byl wtedy duzy wiatr,ja szedlem w stone Luwru a tu tumany pylu.Plac przed
        Luwrem byl nieodpowiednio utwardzony.Chcialem zwiedzic muzeum Mickiewicza-
        niestety nie szlo - tylko po uzgodnieniu terminu.I jeszcze jedno:linie na
        jezdni.Tam gdzie potrzebne ich nie ma.Olbrzymie rondo wokol Luku Triumfalnego,
        zadnej linii.W Niemczech przestrzegaja przed jazda we francuskich i wloskich
        miastach.Ale inne rzeczy (eifalturm.Wersal itd suuper)
        • Gość: Asik Re: Francja, kraj kontrastów i ... chamów IP: *.ipartners.pl 07.08.02, 12:05
          Gość portalu: Heinz napisał(a):

          > Ja tez mialem pare nieprzyjemnych spostrzezen we Francji.Przed paru laty
          bylem
          > z
          > synkiem w Dysneyland.Gdy jechalem tam autem,to zauwazylem co pewien czas na
          > malych parkingach stojace murzynki w malych grupkach.Prawdopodobnie
          prostytutki
          > ?
          > Jezdzilem do centrum pociagiem,a w Paryzu metrem.Wszedzie na dworcach lazili
          > murzyni z miotlami i zamiatali smieci.Moze nie jestem przyzwyczajony,ale to
          wy-
          > gladalodalo na wykorzystywanie ludzi.Nie wiem co to byli za ludzi ale np. w
          > Niemczech ktos na azylu ma zabronione pracowac,dostanie pieniadze od panstwa.
          > Byl wtedy duzy wiatr,ja szedlem w stone Luwru a tu tumany pylu.Plac przed
          > Luwrem byl nieodpowiednio utwardzony.Chcialem zwiedzic muzeum Mickiewicza-
          > niestety nie szlo - tylko po uzgodnieniu terminu.I jeszcze jedno:linie na
          > jezdni.Tam gdzie potrzebne ich nie ma.Olbrzymie rondo wokol Luku Triumfalnego,
          > zadnej linii.W Niemczech przestrzegaja przed jazda we francuskich i wloskich
          > miastach.Ale inne rzeczy (eifalturm.Wersal itd suuper)
          Po pierwsze fakt spotkania tylu Murzynow we Francji jest naturalny. Wystarczy
          wspomniec, ze Francja byla krajem kolonialnym i posiadała (nadal posiada)
          terytoria zamorskie. STamtad tez przybylo i nadla przybywa wielu ludzi. Wielu z
          nich jest juz obywatelami francuskimi a nieazylantami. Nie nalezy przenosic
          realiow niemieckich do Francji. jesli by sie lepiej Pan przyjrzal spotkalby Pan
          taka sama liczbe osob pochodzenia arabskiego. A co do linii przy Luku
          Triumfalnym i gdzie indziej. Francuzi generalnie nie potrzebuja takich linii, a
          Plac przy Luku triumfalnym nazywany jest Placem Gwiazdy (drogi rozchodza sie w
          6 kierunkach)co moze powodowac pewne trudnosci w rysowaniu linii. Jednak
          Francuzi jak i turysci radza sobie z brakiem tychze kreseczek. Mozna
          powiedziec, ze u Pana wystapilo zderzenie niemieckiego porzadku, schematowego
          dzialania z ich brakiem i sprzecznosciami Francuzow. Nie na darmo Ci ostatni
          nazywania sa gora kontrastów.
    • Gość: nemo Re: Czy aby to francja? IP: *.abo.wanadoo.fr 02.08.02, 22:02
      Mam nadzieje ze takim jezykiem jak na forum poslugujesz sie w skrajnych i
      wyjatkowych przypadkach bo inaczej mozesz byc pewna ze nie tylko we francji ale
      i na calym swiecie beda cie traktowac jak chama. Prawdopodobnie byliscie w
      Paryzu. Wiec nie masz co sie dziwic ze cierpicie za miliony (pseudo turystow)
      Do lat 90. Polacy byli tutaj "pawiem narodow". Po otwarciu granic i najezdzie
      barbarzyncow spadlismy do roli chamow. Na porowincji (dotyczy to kazdego
      regionu.) to na kazdego patrza podejrzliwie. Cos w rodzaju kaszobow albo gorali
      w Polsce, ale jak juz cie zaakceptuja to calym sercem.
      Mi tez sie wydaje, tak jak juz tu ktos wspomnial ze przemawia raczej przez
      ciebie zal z niedosytu wrazen w stosunku do wydanej kasy.
      A tak a propos kilka rad ogolnych dla wszystkich globtroterow.
      Takie "Rozmowki" to duzo nie kosztuja a bardzo ulatwiaja nawiazanie kontaktow.
      (dotyczy kazdego kraju gdziekolwiek sie wybieracie) Chec dogadania sie w jezyku
      tubylcow (nawet jezeli jezyk jest bardzo okaleczony)nastawia tych ostatnich
      przyjaznie do gosci i pozwala nawiazac pierwsze kontakty.
      Ludzie znajacy ten slawny jezyk angielski w zasadzie sa zapracowani, zabiegani
      i raczej nie maja czasu i checi zawracac sobie glowy lub czegos innego
      turystami.
      Do obcego kraju wybieramy sie w zasadzie aby poznac zwyczaje, ludzi, historie
      lub kulture danej nacji. Mozna sie dziwic pewnym zachowaniom lub zwyczajom lecz
      nie wypada gosciowi zmieniac i dostosowywac obyczajow gospodarza do swoich
      potrzeb.
      Mozna zrozumiec ze chcialas sie podzielic z innymi swoimi negatywnymi
      wrazeniami ale oceniac wartosc calego narodu po kilkudniwym pobycie i poprzez
      pryzmat jednego negatywnego spotkania to chyba lekka przesada.
      Nastepnym razem na Forum, lepiej przed wyjazdem zadac pare pytan jak psioczyc
      po powrocie.
      Swiat jest duzy i piekny a ludzie wszedzie sa wspaniali.
      Ja w kazdym razie o tych tylko pamietam.
      Czego i wam na przyszlosc zycze.

      Hej Heinz nie martw sie o murzynow. Mimo ze troszke bardziej opaleni to sa
      francuzi i to pewnie juz od wielu pokolen.
      Zeby zamiatac ulice we Francji trzeba miec obywatejstwo francuskie.
      Luk tryumfalny i plac wokol niego to jest zabytek. Namalowac pasy to tak jakbys
      chcial Wawel ogrodzic murem z pustakow.
      I wbrew pozorom wcale tam tak duzo wypadkow nie ma.
      @+
      • Gość: agulha Re: Czy aby to francja? IP: *.acn.pl / 10.131.128.* 03.08.02, 11:50
        Ja byłam we Francji dziesięć lat temu cały rok (na stypendium). Oczywiście
        problemy związane z nieznajomością języka są mi obce, ale generalnie
        sympatycznym narodem Francuzi nie są. Mają zerową wiedzę o świecie (geografia,
        historia) i bardzo wygórowane mniemanie o sobie. Nie sądzę, żeby przez dekadę
        to się aż tak zmieniło.
        Francja jako państwo ma jednak znacznie przyjaźniejsze oblicze niż np. Wielka
        Brytania. Dba o swój wizerunek, inwestuje w przedsięwzięcia, które mają olśnić
        świat i naprawdę potrafią robić wrażenie (np. kompleks la Villette z muzeum
        techniki - z tym że też trzeba znać francuski, żeby mieć frajdę z jego
        odwiedzenia). Ceny wejść do muzeów itp. dużo niższe. Miałam wrażenie, że
        polityką państwa francuskiego jest: zrobić wrażenie, a brytyjskiego - zarobić.
        Krajobrazy i zabytki Francji wspominam jednak z dużym niedosytem. Jeśli finanse
        pozwolą, w przyszłym roku chcę się wybrać tam powłóczyć samochodem. Wpadło nam
        z koleżanką do głowy, że zamiast, tak jak w naszej części Europy, nocować na
        kwaterach i w pensjonatach, kupimy porządny namiot i postawimy na kempingi.
        Podobno są bezpieczne, czyste i dobrze wyposażone. I podobno jest ogromna
        rozpiętość cen. A propos, czy ktoś może mi w tej kwestii udzielić jakichś
        wskazówek ("Francja samochodem, pod namiotem"). Będę wdzięczna.
        I tak pewnie wkrótce założę wątek na ten temat. Pozdrawiam!
        • radzio_pl Re: Czy aby to francja? 03.08.02, 12:29
          Byłaś kiedykolwiek w Wielkiej Brytanii?
          Uważasz, że inwestycję typu London Eye, The Millenium Dome, Tate Modern są
          nieciekawe? A w dodatku muszę cię rozczarować, ale do większiści muzeów
          Londyńskich wchodzi się bezpłatnie!!!
          Jak będziesz w Paryżu to proszę wsiądź w Eurostara, w 3 godziny będziesz w
          Londynie, zostań na dwa dni i przekonasz się, co to miasto ma do zaoferowania...

          Osobiście, wywiozłem z Paryża same pozytywne wrażenia, mimo że mogłem tam
          zostać tylko 3 dni. Bardzo polubiłem to miasto... jest parę rzeczy, które mnie
          drażnią (głównie Terminal 1 lotniska Roissy- Charles de Gaulle), z językiem
          jest różnie... czasem mówią po angielsku, czasem musiałem się porozumiewać moim
          dosyć podstawowym francuskim. Co najbardziej mnie ździiło to pani w informacji
          turystycznej właśnie na lotnisku, która tłumaczyła mi dość łamaną
          angielszczyzną jak dojechać na Ledru Rollin... ale potem było już tylko
          lepiej :-)




          > Ja byłam we Francji dziesięć lat temu cały rok (na stypendium). Oczywiście
          > problemy związane z nieznajomością języka są mi obce, ale generalnie
          > sympatycznym narodem Francuzi nie są. Mają zerową wiedzę o świecie
          (geografia,
          > historia) i bardzo wygórowane mniemanie o sobie. Nie sądzę, żeby przez dekadę
          > to się aż tak zmieniło.
          > Francja jako państwo ma jednak znacznie przyjaźniejsze oblicze niż np. Wielka
          > Brytania. Dba o swój wizerunek, inwestuje w przedsięwzięcia, które mają
          olśnić
          > świat i naprawdę potrafią robić wrażenie (np. kompleks la Villette z muzeum
          > techniki - z tym że też trzeba znać francuski, żeby mieć frajdę z jego
          > odwiedzenia). Ceny wejść do muzeów itp. dużo niższe. Miałam wrażenie, że
          > polityką państwa francuskiego jest: zrobić wrażenie, a brytyjskiego - zarobić.
          > Krajobrazy i zabytki Francji wspominam jednak z dużym niedosytem. Jeśli
          finanse
          >
          > pozwolą, w przyszłym roku chcę się wybrać tam powłóczyć samochodem. Wpadło
          nam
          > z koleżanką do głowy, że zamiast, tak jak w naszej części Europy, nocować na
          > kwaterach i w pensjonatach, kupimy porządny namiot i postawimy na kempingi.
          > Podobno są bezpieczne, czyste i dobrze wyposażone. I podobno jest ogromna
          > rozpiętość cen. A propos, czy ktoś może mi w tej kwestii udzielić jakichś
          > wskazówek ("Francja samochodem, pod namiotem"). Będę wdzięczna.
          > I tak pewnie wkrótce założę wątek na ten temat. Pozdrawiam!
          • Gość: agulha Re: Czy aby to francja? IP: *.acn.pl / 10.131.128.* 03.08.02, 16:40
            Cześć. Ja byłam w Wielkiej Brytanii w 1992 przez miesiąc, potem tylko dwa razy
            krótko służbowo. Budowli, które wymieniasz, nie znam! Millenium Dome, jak
            mniemam, postawiono z okazji nowego wieku...
            Nie pamiętam, czy wstęp do British Museum był bezpłatny. Wszelkie pałace
            należące do królowej były płatne i to słono, i jeszcze po sklepikarsku każda
            atrakcja dodatkowo (np. kaplica i dom lalek w Windsorze). W Belgii muzea
            KRÓLEWSKIE to były te darmowe, a w Wielkiej Brytanii te najdroższe.
            Ogólnie mam jednak ochotę znowu odwiedzić Wyspy, ale już nie Londyn,
            przynajmniej: nie tylko Londyn, a dalsze okolice Starej Wesołej Anglii i
            Szkocję...najlepiej zwiedza się samochodem, a tam trzeba by wynająć ichni,
            czyli na pewno impreza droga, no i to jeżdżenie po lewej stronie...chociaż
            ludzie mówią, że łatwo się przestawić...ale przełączanie biegów lewą ręką?! :-))
            Pozdrawiam.
            • radzio_pl Re: Czy aby to francja? 03.08.02, 18:42
              Muszę się zgodzić ze stwierdzeniem, że wstępy do zamków i pałaców są drogie.
              Windsor i Buckingham Palace za Ł10, ale za to reszta mózeów jest bezpłatna
              (m.in. British Museum, National Gallery, National Portrait Gallry, Tate
              Britain, Tate Modern etc.).
              Do zmieniania biegów lewą ręka przyzwyczisz się szybko, tak samo jak do
              jeżdżenia po lewej stronie... bolesne będzie przerzucenie się spowrotem na
              stronę europejską... uwierz mi :-)



              > Cześć. Ja byłam w Wielkiej Brytanii w 1992 przez miesiąc, potem tylko dwa
              razy
              > krótko służbowo. Budowli, które wymieniasz, nie znam! Millenium Dome, jak
              > mniemam, postawiono z okazji nowego wieku...
              > Nie pamiętam, czy wstęp do British Museum był bezpłatny. Wszelkie pałace
              > należące do królowej były płatne i to słono, i jeszcze po sklepikarsku każda
              > atrakcja dodatkowo (np. kaplica i dom lalek w Windsorze). W Belgii muzea
              > KRÓLEWSKIE to były te darmowe, a w Wielkiej Brytanii te najdroższe.
              > Ogólnie mam jednak ochotę znowu odwiedzić Wyspy, ale już nie Londyn,
              > przynajmniej: nie tylko Londyn, a dalsze okolice Starej Wesołej Anglii i
              > Szkocję...najlepiej zwiedza się samochodem, a tam trzeba by wynająć ichni,
              > czyli na pewno impreza droga, no i to jeżdżenie po lewej stronie...chociaż
              > ludzie mówią, że łatwo się przestawić...ale przełączanie biegów lewą ręką?! :-
              )
              > )
              > Pozdrawiam.
    • indris Francja, kraj kontrastów 03.08.02, 17:38
      10 ostatnich urlopów spędziłem we Francji. Życzyłbym sobie wszędzie zpotykać
      takie "chamstwo". Oczywiście, jeżeli nie ma się pieniędzy, to nie otrzyma się
      świadczeń, ale to akurat nie jest cecha żabojadów, spróbuj iść na piwo do
      Victorii (w Warszawie) z 2 złotymi. Twoich problemów o tyle może nie rozumiem,
      że znam francuski, ale moja wymowa wielokrotnie bywała niezrozumiała, ale
      NIGDY z tego powodu nie miałem najmniejszych kłopotów. Z perspektywy 10 lat
      doświadczeń zapewniam: Francja jest krajem ludzi tak uprzejmych, że przeciętny
      Polak nie ma o tym zielonego pojęcia. Pod warunkiem,że uprzejmości nie miesza
      się z gotowością do naciągania... A że mają uraz na punkcie angielskieego, to
      rozumiem i nawet - o zgrozo - popieram. Sam się buntuję przeciw macdonaldyzacji.
      • klaryska Re: Francja, kraj kontrastów 04.08.02, 20:45
        hej
        w tym roku, po czterach latach, wybralam sie do Francji. Rzucilo mi sie w
        oczy ,ze znajomosc angielskiego staje sie coraz lepsza zwlaszcza wsrod mlodych
        ludzi. Moj maz nie zna francuskiego i spokojnie dawal sobie rade np. w Marsylii.
        A ceny :bylam tylko na poludniu Marsylia i Tuluza ale ceny mi sie tez mocno
        rzucily w oczy :-(. Swiat nie ma sentymentow plac i zwiedzaj. Takie sa prawa
        rynkowe i podrozowanie bez pieniedzy staje sie dosyc niesympatyczne.
        To co mnie zaskoczylo to dobra oraganizacja na stacjach kolejowych, na ktorych
        jest tak duzo sluzb bezpieczenstwa,ze czlowiek czuje sie bezpiecznie- to
        zwlaszcza bylo widoczne w Marsylii. I spokojnie mozna podejsc i zapytac po
        angielsku z ktorego peronu itd.(sprawdzalam)
        W porownaniu z ostatnim pobytem wyraznie bardziej jest widoczna duza liczba
        imigrantow zwlaszcza z krajow arabskich.
        Kelnerzy urzednicy itd. bywaja rozni, ale rzeywiscie moze maja mniej
        przyklejone usmiechy na twarzach niz w innych krajach za to mozna z nimi
        porozmawiac.
        No i rewelacja , wlazlam tylko 3 razy w psie kupy. Torebki, specjalne pojemniki
        na smiecie i jak slyszalam w Paryzu .taka pozostawiona kupa duzo kosztuje :-)
        to rewolucja.
        Minusy - w Tuluzie bylo zimno w Andorze padal snieg. I sklep w ktorym zawsze
        kiedys robil zakupy juz nie istnieje.
        Kiedys ktos mi powiedzial jak rozroznic Polaka wsrod innych turystow- smutny
        czlowiek z pretensjami, kolega ten tez uczyl mnie :stan usmiechnij sie i nawet
        jezeli nie wiesz nic ,nie znasz jezyka ,latwiej Ci pojdzie w restauracji
        kawiarni itd.
    • indris Visitez la France ! 03.08.02, 17:49
      Francja jest DROGA. Ale ma bardzo dużą różnorodność cen. Spędziłem tam 10
      urlopów + jeszcze 4 pobyty na innych zasadach. A nigdy "groszem nie
      śmierdziałem". Trzeba bardzo dokładnie orientować się na co nas stać i gdzie
      z tym się udać. I język TRZEBA znać, jeżeli nie ma się sporych pieniędzy. Jak
      się ma - nie ma problemu. I trzeba wiedzieć, że tam - w przeciwieństwie do
      Polski - nie ma naturalnej sympatii do cudzoziemców.
    • Gość: Bea Re: Francja, kraj kontrastów i ... chamów IP: *.pl 04.08.02, 23:40
      Kulturalni to oni nie są. Kilka lat temu zdażylo mi się w hotelu 4* placic
      kartą - karta nie przechodzi, niewystarczająca ilość środków na koncie. Jedna,
      druga próba, taksówka czeka, samolot nie poczeka. Dokładnie sprawdziłam
      rachunek - pomyłka o jedno "0" tzn. rachunek 10x wyższy, dlatego karta nie
      przechodziła. Ze strony recepcji nie usłyszałam nawet "przepraszam". Chyba
      wystarczy.
      • Gość: wacek Re: Francja, kraj kontrastów i ... chamów IP: *.biol.uni.wroc.pl 05.08.02, 11:46
        A gdzie w Polsce jest naturalna sympatia dla cudzoziemców ? Wszystkie negatywne
        cechy Francuzów można z powodzeniem przypisać Polakom. Mnie uderzyło taka
        drobna rzecz po wyjeździe z Hiszpanii i wjechaniu do Francji. Przy robieniu
        zakupów we Francji i to w kilku miejscach, zwykle w supermarketach, miałem
        wrażenie, że kasjerki specjalnie na mnie czekają, te uśmiechy, serdeczne
        podziękowania, życzenia miłego dnia. W Polsce ani w Hiszpanii nie do spotkania.
        Na kempingach, gdzie zwykle nocowałem, też było miło. Pewnie ludzie bywają
        różni, tak jak wszędzie. A zarzutu, że nie mówią po angielsku nie rozumiem. W
        Polsce też nie mówią po angielsku. A pojedźcie w hiszpańskie Pireneje. W
        Puigczerdzie właścicielka pensjonatu nie tylko nie mówiła po angielsku, ale
        nawet po hiszpańsku ! Pomimo, ze znała tylko kataloński jakoś się dogadaliśmy.
        A jak przyjemnie było otworzyć wieczorem okno i w wieczornej ciszy posłuchać
        ludzi siedzących przy domu i ich interesującego języka.
    • Gość: alfred Re: Francja, kraj kontrastów i ... chamów IP: *.bmj.net.pl 06.08.02, 12:11
      olk_aa napisaýa:

      > Hej! W te wakacje wybrałam się z rodzinką do Francji, bo tam tak ładnie,
      > piękne krajobrazy, wogóle kraj nastawiony na turystów. To co tam zastaliśmy
      > przerosło nasze nagorsze wyobrażenia!!!!! "Żabojady" to są najbardziej
      > gburowaci ludzie na ziemi. Jeśli człowiek nie ma fury pieniędzy to traktują
      > cię jak gówno, a jak jeszcze usłyszą język polski to pozbywają się wszelkich
      > hamulców!!!!!! Sądziłam że kwestia języka będzie rozwiązana, gdyż mówią w
      > języku angielskim, jednak się przeliczyłam!!! W większości restauracji
      > musiałam porozumiewać się językiem migowym, bo oni ani słowa po angielsku
      nie
      > znali. Wycieczka kosztowała mnie ok 5 tys., równie dobrze za te pieniądze
      > mogłabym odwiedzić jakieś miłe miejsca w Polsce. Mówię wam ludzie, żal za
      >Byłem we Francji 7 razy, język znam śladowo, ale zawsze spotykałem się z
      życzliwym usiłowaniem zrozumienia moich potrzeb, angielski rzeczywiście
      niezbyt powszechny, ale w IT, hotelach tak. A kraj przepiękny, szczególnie po
      za głównymi szlakami turystycznymi ("France profonde"), jedździe tam, ludkowie.
      Alf
      • Gość: M. Re: Francja, kraj kontrastów i ... chamów IP: 217.153.25.* 02.09.02, 12:13
        Właśnie wróciłam z Francji i jestem bardzo niemile zaskoczona chamstwem
        Francuzów. Nigdy jeszcze nie spotkałam się z takim zachowaniem. Najgorzej było
        na Lazurowym Wybrzeżu. Właściciel hotelu - prostak jakich mało. Któregoś dnia
        znalazłam w swoim pokoju cudzą koszulę nocną - odniosłam ją do recepcji,
        przecieć nie będę chodzić po hotelu i pytać czyja. Właściciel hotelu
        nawrzeszczał na mnie, że ta koszula zginęła z pokoju obok. Tak jakbym to ja ją
        zabrała. Potem okazało się że sprzątaczka zabrałą ją razem z ręcznikami i kiedy
        się zorientowała zostawiła w pokoju, w którym akurat była - czyli moim. Innego
        dnia jednej z pań zginął z łazienki żel pod prysznic. Kiedy pilotka zgłosiła to
        właścicielowi ten wzruszył ramionami i powiedział: "wziąłem i się wykąpałem" a
        potem do swojego kolegi - och, żel pod prysznic. Co by to nie było, nie powinno
        zginąć.

        Inny przykład do zachowanie kelnerki w restauracji w Cannes. Obsługiwała nas z
        naburmuszoną miną, któregoś dnia gdy przyszliśmy za wcześnie (pilotka pomyliła
        godziny) nie chciała nas wpuścić nawet do toalety - dosłownie zagrodziła drogę.

        Inna sprawa, że pilotka wycieczki nie reagowała na takie zachowania i nie
        próbowała interweniować.

        Dziwi mnie tylko, że firma (Sigma Travel) wiedząc o tym, że w danych hotelu
        jest wyjątkowo niemiła obsługa nie zmieni kontrahenta - przecież to chyba nie
        problem. Jeszcze uprzedzają klientów że w tym hotelu to będzie niemiło...
        • Gość: pakuz Re: Francja, kraj kontrastów i ... chamów IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 02.09.02, 13:24
          czesc,
          bylem we francji w lipcu (juz poraz czwarty) na lazurowym wybrzezu - Le Lavandou
          moj francuzki to 20 slow i trzy zwroty - ale staram sie ich uzywac
          za nic nie moge sie zgodzic z opinia o chamstwie francuzow
          wrecz przeciwnie, zyczylbym sobie w polsce takiej kultury, usmiechu i
          bezinteresownej sympatii
          zona nawet juz mowi ,ze ma dosyc tych bonżurów i bonsuarow po trzysta razy
          dziennie
          taki maly ,smieszny przyklad: idziemy sobie wieczorem po plazy ,brodzac w
          wodzie na bosaka
          nagle z plazy zrywa sie kilkunastoletni chlopak , podbiega do nas i zaczyna
          ekskuze mla ,madam itd itd - ogolnie chodzilo mu o to ,ze zarzucil wedke ,
          ktorej nie widzimy , zebysmy sie przypadkiem nie potkneli
          przeciez u nas gowniarze umieraliby ze smiechu ,za kazdym razem kiedy ktos
          starszy sie wyrznie o ich wedke :(
          tak mi sie na szybko skojarzylo
          a ogolnie , to chyba regula jest , ze jesli my jestesmy usmiechnieci
          to ludzie odwzajemniaja usmiech i sa zyczliwi
          • pas1 Re: Francja, kraj kontrastów i ... chamów 02.09.02, 23:37
            ja co prawda nie byłem we Francji, ale mam z nimi do czynienia zawodowo w
            Polsce. Moja opinia o nich jest krótka: chamy i nieuki. I proszę nie posądzać
            mnie o jakieś kompleksy ;-). Zawsze w ludziach staram się odkryć pozytywne
            cechy, ale niekiedy się po prostu nie da.
            • Gość: Kretka Re: Francja, kraj kontrastów i ... chamów IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 03.09.02, 09:31
              Z jednej strony jestem zafascynowana kultura francuską (pisarze, malarze,
              rzeźbiarze itd.), a z drugiej... Również pracuję w Polsce z Francuzami i mam
              chyba pecha. Żadna z tych osób nie wzbudza mojej sympatii. Dobre wychowanie?
              Kultura osobista? Wiedza? Szarmanccy mężczyźni? Niestety, nic z tych rzeczy.
              Pomijam wciskanie się przede mną w drzwi, opieranie buta na moim biurku (bo
              akurat się panu rozwiązał, jak przechodził koło mnie), witanie się na końcu z
              kobietą w pokoju pełnym facetów itd. Są aroganccy, pewni siebie, złośliwi,
              niedouczeni. Mam nadzieję, że spotkam kiedyś przeciwieństwo tych Francuzów.
              • chris1_gazeta Re: Francja, kraj kontrastów i ... chamów 03.09.02, 10:32
                Wiesz, co do tego witania się z kobietami to są pewne reguły. Zazwyczaj jak
                podchodzę do grupy osób, kobiet i mężczyzn, to czekam chwilę na to, czy kobieta
                skorzysta z przywileju i wyciągnie dłoń do powitania, jeżeli nie, pozostaje nic
                innego jak wyciągnąć grabę do panów, wszak pani nie chciała się ze mną
                przywitać.
                Co innego jest w Twoim przypadku, wydaje mi się, że jak jest w biurze kilka
                biurek to należy podejść do biurka kobiety, a potem do panów.
                Nie jestem znawcą etykiety, a wręcz mistrzem w popełnianiu gaf, dlatego kiedy
                mogę i wiec jak się zachować, to umikam niezręcznych sytuacji. Czasami można
                mieć do czynienia z bardzo nieśmiałą osobą i trzeba takiemu pomóć lub wskazać
                jak się powinno postępować. Mnie tak kilka osób pomogło dyskretnie i jestem im
                bardzo wdzięczny. Wyobraźcie sobie, że byli to Amerykanie, posądzani
                powszechnie za brak kultury.
                Ogólnie, chama trzeba nauczyć. Na drugi raz możej tego Francuzika wprowadzić w
                zakłopotanie, mam nadzieję, że się oduczy.
                • Gość: Kretka Re: Francja, kraj kontrastów i ... chamów IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 03.09.02, 12:58
                  chris1_gazeta napisał:

                  > Wiesz, co do tego witania się z kobietami to są pewne reguły. Zazwyczaj jak
                  > podchodzę do grupy osób, kobiet i mężczyzn, to czekam chwilę na to, czy
                  kobieta
                  >
                  > skorzysta z przywileju i wyciągnie dłoń do powitania>
                  > innego jak wyciągnąć grabę do panów, wszak pani nie chciała się ze mną
                  > przywitać.

                  To jest mój szef, więc pierwsza z ręką nie wyskakuję.

                  > Co innego jest w Twoim przypadku, wydaje mi się, że jak jest w biurze kilka
                  > biurek to należy podejść do biurka kobiety, a potem do panów.

                  Tak właśnie sądzę :-)

                  Pozdrawiam

    • to.sem.ja Re: Francja, kraj kontrastów i ... chamów 02.09.02, 13:16
      Bylem we Francji wielokrotnie. Objechalem ten kraj do okola miedzy innymi
      stopem.Nieprzyjemne sytuacje z jakimi sie spotkalem moge policzyc na palcach
      jednej reki. Ogolnie bylo OK. Dobre wspomnienia mam nawet ze spotkan z
      francuska policja (a tych nie brakowalo bo autostop na autostradach jest
      zabroniony). Wszedzie sa chamy. Tego nie unikniesz. Zapytaj Francuza, ktory byl
      w Polsce czy mu sie podobalo... dowiesz sie co to chamstwo i brak znajomosci
      jezyka. Ale z jezykami to prawda, trudno sie dogadac po angielsku.
    • ins Re: Francja, kraj kontrastów i ... chamów 03.09.02, 16:17
      nieprawda, nieprawda i jeszcze raz nieprawda!Francja to super ludzie, super
      krajobrazy i wcale nie tak drogo. Poza tym jest tam schludnie, czysto.
      Za drogo? Nikt nikogo nie zmusza do wyjazdu. Drogo dla kogo, dla nas?
      • Gość: agulha Re: Francja, kraj kontrastów i ... chamów IP: *.acn.pl / 10.131.128.* 11.09.02, 00:28
        Drogo dla kogo, dla nas?

        No dla nas przecie. Co mnie obchodzi, czy tam jest drogo dla Norwegów,
        Meksykanów czy mieszkańców Vanuatu?? My tu wymieniamy doświadczenia polskich
        turystów, n'est-ce pas?
    • Gość: s Re: Francja, kraj kontrastów i ... chamów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.02, 12:59
      Francuzom zdarza się udawać, że nie potrafią porozumiewać się po angielsku..
      Wciąż biedaczki usiłują sobie wmawiać, iż to właśnie ich język i kultura są
      naj, a reszta to dzikusy i prymityw.. Szkoda, bo kraj rzeczywiście piękny i
      wart odwiedzenia - tylko te maniery tubylców - często psują zabawę.

      Ale zaraz, zaraz, czy w Polsce jest lepiej?!! Hmm..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka