Gość: theo IP: *.wroc.roedl.pl 11.08.03, 14:45 Czy ktoś wieo biurze Oskar z siedzibą w Poznaniu i był z nimi na wakacjach, np w Bułgarii, w Rawdzie albo Wlas, wybieram sie tam we wrzesniu i biore pod uwagę i to biuro. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: klm Re: Biuro Podróży OSKAR?? IP: 195.136.95.* 11.08.03, 15:34 Bardzo tanio....... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: theo Re: Biuro Podróży OSKAR?? IP: *.wroc.roedl.pl 11.08.03, 16:44 tak tanio, ale czy dobrze? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tolo Re: Biuro Podróży OSKAR?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.03, 22:34 Mój kumpel pilotował ich grupy dwa lata temu, do Hiszpanii, zawoził jedną grupę przywoził drugą, jechał 3 razy. Do dzisiaj czeka na pieniądze Odpowiedz Link Zgłoś
ameliee Bułgaria TAK, Oskar NIE 18.08.03, 12:18 Oskar--mój koszmar! bardzo odradzam wyjazd, chyba, że lubisz nerwy i użeranie się z rezydentami. owszem, jest tanio-dlatego zdecydowałam się na wyjazd (plus to, że uczestnicy w większości byli studentami). ale.... jest kilka ale. po pierwsze piloci (przynajmniej te pilotki, z którymi ja jechałam)-bez znajomości języków, nie wiedziały, co robić na granicach- większość spraw załatwiali kierowcy; nie muszę dodawać, że nie wiedziały nic o miastach, które zwiedzaliśy w drodze do i z Bułgarii (8 godzinny postój na własną rękę w Budapeszcie, kompletnie nie zorganizowany). ale nie będziemy zajmować się takimi błahostkami. wykupiłam wyjazd we Własie, jak pewnie wiesz ta miejscowość jest w ofercie Oskara droższa niż Rawda. dojechałam na miejsce, zostałam zakwaterowana w innym hotelu, nie wiem czy można to było nazwać pokojem, bo był to pokój pod parterem- więc u nas to piwnica. o klimatyzacji mogłam pomarzyć, tak jak i o balkonie, widok z okna miałam przepiękny-na schody i śmieci pod hotelem. następnego dnia rano rezydent poinformował mnie, że mój pokój zajmie ktoś inny, a ja będę przeniesiona do innego hotelu. wieczorem zostałam przewieziona do... Rawdy!!! 20 km dalej. nadal pluję sobie w brodę, czemu w ogóle dałam się ruszyć ze starego pokoju. nie był to hotel, ale kwatery. klimatyzacji nadal nie miałam (co jednak bardzo się przydaje, gdy w nocy jest upał, a nie możesz otworzyć okna, bo zawodzi pod nim grupka podstarzałych Bułgarek). w tym momencie, przenosząc się, biuro złamało umowę. jednak nikt nic sobie z tego nie robił. od następnego od rana starałam się zrobić coś, żebym dostała to, za co zapłaciłam. usłyszałam "zajmiemy się tą sprawą". z rezydentem niestety nie miałam jak się skontaktować, nie zostałam poinformowana, że ma dyżury także w Rawdzie. tak więc działali głównie moi rodzice. dzień później otrzymali informację z biura, że zostałam przeniesiona do Własu. kompletna bzdura, do końca mieszkałam w Rawdzie. po chyba 2 dniach odebrałam telefon z Oskara, pani poprosiła mnie, żebym pojechała do Własu i osobiście porozmawiała z rezydentem, bo ona na odległość nic nie zrobi (kolejny argument "przecie" Oskarowi", ponieważ osoba zajmująca się tym powinna wiedzieć, że w również moim mieście dyżury miał rezydent). po 2-godzinnej podróży trzema autobusami dotarłam na miejsce, musiałam jednak czekać do godz. 17 bo siedziba polskich Biur Podróży była jeszcze zamknięta. od rezydentów słyszałam tylko teksty typu: "prosze sobie dać spokój" czy "dziewczyno jeszcze nikt nie robił nam takich problemów". jednak nie odpuściłam i w końcu znaleźli mi miejsce w pokoju z niemiecką pilotką. wróciłam do siebie, na następny dzień spotkałam się jeszcze z rezydentem w Rawdzie, potwierdziła, że jest wolne miejsce, pojechałam z bagażami do Własu i czekałam na rezydenta, żeby zaprowadził mnie do mojego pokoju. między 22 a 23 pojawił się rezydent i okazało się, że jednak NIE MA MIEJSCA i muszę jechać do Rawdy. nikt się nie kwapił, żeby mnie tam zawieźć, a autobusem raczej bym nie zdążyła dojechać. dzięki uprzejmości osób, które poznałam w podróży przenocowałam na kanapie, bo miałam do wyboru tylko to lub ulicę. dodam jeszcze, że we Własie w tym samym czasie zakwaterowano osoby, które wykupiły imprezę w Rawdzie. znalazły się dla nich pokoje, mimo, że dla mnie nie było tam miejsca. Inaczej mówiąc - miejsce, które opłaciłam otrzymała osoba, która nie powinna go dostać. następnego dnia rozmawiałam przez tel. z właścicielem Oskara, pytałam dlaczego nie dostałam tego, za co zapłaciłam, a na moim miejscu są inne osoby. usłyszałam TAK WYSZŁO! szkoda słów, nawet się nie wysilił, żeby znaleźć jakiś rozsądny argument. wymusiałam na rezydencie, żeby zawiózł mnie samochodem do Rawdy, bo tam przynajmniej miałam ŁÓŻKO. na tym moja walka się skończyła, bo i tak kosztowało mnie to zbyt dużo nerwów. teraz czekam na odpowiedź z Poznania i rozpatrzenie reklamacji, jednak podejrzewam, że odpowiedź nie będzie taka, jakiej bym chciała... ciekawe skąd te złe przeczucia :> oczywiście ja nie byłam odosobnionym przypadkiem, większość osób miała do biura pretensje, ale to już były mniejsze sprawy (przykładowo-robiono dopłaty za pokoje 2-osobowe, ale POKOI BRAKŁO). a z tego co słyszałam, z Oskarem przejścia są co roku, czy to w Grecji, czy w Chorwacji, więc nie można zrzucić winy na rezydentów. może we wrześniu sytuacja z kwaterami będzie wyglądała lepiej i nie będą ludziom wycinać takich numerów, bo to nie będzie szczyt sezonu (tak właśnie wszyscy tłumaczyli mi, dlaczego brakuje miejsc w hotelach-SZCZYT SEZONU! tylko, że szczyt sezonu jest co roku właśnie na przełomie lipca i sierpnia, może liczyli na to, że w tym roku szczyt będzie w grudniu). mam nadzieję, że wybiłam Ci z głowy pomysł wyjazdu z Oskarem. poza tymi "małymi" minusami w Bułgarii bardzo mi się podobało, morze jest czyściutkie, pogoda piękna i oczywiście jest BARDZO TANIO. najbardziej jednak zdziwiło mnie to, że można np. zostawić rzeczy na plaży na cały dzień bez opieki - nikt nawet do nich nie podejdzie, u nas nie było by ich po 5 minutach :)) pozdrawiam i życzę miłego pobytu, mam nadzieję, że trafisz na lepsze biuro niż ja Odpowiedz Link Zgłoś