Dodaj do ulubionych

po transferze...

20.10.09, 21:30
generalnie dotychczas przechodziłam całą procedurę in vitro sama.
nie miałam potrzeby dzielenia się przeżyciami, wątpliwościami.
dziś pękłam.
jutro mija 15 dzien po transferze - czyli rano test. nie wytrzymałam
i zrobiłam dziś wieczorem. wyszedł negatywny.
i... no właśnie i...
nie mam już chęci na nic. to pierwsza próba. ale ile tak można? 3
razy? 5 ? 7? ja jestem chyba słabeuszem. żelazna konsekwencja,
zastrzyki, 10 lutein i inne. i co?
i przegrałam z naturą. jestem zła, wściekła i załamana.


Obserwuj wątek
    • miaslo Re: po transferze... 20.10.09, 21:35
      14 dzień nie 15. moja pomyłka.ale i tak bez znaczenia.
    • kedar-ka Re: po transferze... 20.10.09, 21:52
      Nie wiem czy powinnam sie wypowiadać na ten temat bo ja dopiero
      szykuję się do in vitro ale troche już sie naczytałam na tym
      forum.Zrobiłaś tak zwanego sikańca? Nie powinnaś sugerować sie
      wynikiem takiego testu bo podobno bardzo często nie wychodzi
      pozytywnie.Zrób badanie z krwi i sprawdz jaką masz bete.
      Trzymam kciuki.
      • miaslo Re: po transferze... 20.10.09, 21:58
        sikańca, tak smile
        • kedar-ka Re: po transferze... 20.10.09, 22:16
          Więc tak jak mówie, nie sugeruj sie w zadnym wypadku takim
          testem.Zrób badanie bHCG i dopiero po tym jaka beta Ci wyjdzie
          bedziesz wiedziała czy transfer sie powiódł czy nie.
          Pozdrawiam gorąco smile
          • rywka_mala Re: po transferze... 21.10.09, 12:02
            Miaslo nie panikuj za wcześnie. Dziewczyny dobrze radzą, zrób bete,
            będziesz wiedziała co i jak. Mam nadzieje ze będzie dobrze.

            Mój lekarz mówi ze po 3 nieudanej próbie invitro szanse są małe na
            ciąże w następnych próbach. Wiemy ze zdążają się ciąże i w 4,5 i 6
            próbie ale to są naprawdę rzadkie przypadki. Takie są podobno
            statystyki.

            Ja też jestem po transferze, 1 podejście do invitro. Robiłam już
            test - negatywny – ale na bete idę w sobotę 24.10.
            Trzymam za Ciebie kciuki.
            Pozdrawiam.
            • miaslo Re: po transferze... 21.10.09, 20:23
              13. to jest liczba jaką dzisiaj zobaczyłam. czyli nie ma
              zdecydowanego nie, ale nadal oczekiwanie. tym razem do piątku.
              kurcze.
              czyli jest nadzieja. chyba za szybko ją tracę. dzięki za dobre
              słowa. i powodzenia Wam wszytskim.
              • kedar-ka Re: po transferze... 21.10.09, 20:40
                No widzisz smileWciąż jest nadzieja że jednak transfer się udał.
                Trzymam kciuki smile...a sikańców więcej nie rób ...no chyba że później
                na pamiątkę.

                Pozdrawiam.
                • miaslo Re: po transferze... 21.10.09, 21:15
                  oj nie zrobię... dość stresów
                  • miaslo Re: po transferze... 21.10.09, 23:22
                    właśnie dostałam okres. to jakieś żarty. jak na huśtawce. fuck fuck
                    fuck.....
                    • przyszla_mamuska Re: po transferze... :( 22.10.09, 10:52
                      czekałam co napiszesz, dlatego się nie dopisywałam sad
                      ja sikańca zrobiłam 12 dpt i juz mi wyszła druga lekka krecha. tego
                      samego dnia beta prawie 100, dlatego twój sikaniec nie wyszedł.
                      A jak przeczytałam że 2 tyg. pt beta tylko 13 to wiedziałam
                      wszystko sad
                      Napiszę ci tylko że moją ciążą cieszyłam się miesiąc, leżąc na
                      kanapie, wbijając sobie kolejny zastrzyk przeciwzakrzepowy i biorąc
                      całą stertę leków na podtrzymanie... zrobiłam wszystko co mogłam, a
                      moje maleństwo się nie rozwijało. mam nawet pierwsze zdjęcia z usg
                      kiedy było jeszcze dobrze. w 11 tyg. miałam zabieg...
                      nie życzę tego nikomu.
                      Wiem jakie to straszne zobaczyć pozytywny test a potem wylać ocean
                      łez.
                      Ja przez to przechodziłam w lipcu, a dopiero teraz jakoś normalnie
                      funkcjonuję sad
                      Wypłacz to, poczekaj, zbierz siły i walcz dalej tak jak ja... w
                      grudniu znowu podchodzę i wierzę że teraz się uda. mój optymizm
                      powrócił.
                      Jestem z Tobą w tym okropnym bólu...
                      Trzymaj się.
                      Pozdrawiam
                      • dagmara-k Re: po transferze... :( 22.10.09, 12:51
                        ciaza biochemiczna jest smutna i jednoczesnie wkurzajaca, bo to jak zart losusad
                        ale jest jednoczesnie nadzieja. jak cos drgenlo raz, jest szansa ze zdarzy sie
                        znowu cos dobrego i trzeba miec wtedy nadzieje, ze final bedzie lepszy.
                    • kedar-ka Re: po transferze... 22.10.09, 19:26
                      Miaslo...tak bardzo mi przykrosad
                      • miaslo Re: po transferze... 22.10.09, 19:45
                        mie nie jest przykro. jestem wściekła na cały świat i mam ogormny
                        żal. na wszystko.
                        ciężko pracuję, nikomu nie zazdroszczę, nie kradnę, nie plotkuję,
                        nie zdradzam.
                        żyję zwyczajnym życiem. do tego co mam doszłam pracą.
                        moje małżeństwo nie jest sielanką, ale pracą oprócz uczucia
                        oczywiście udało nam się je uratować. i chcieliśmy mieć dziecko.
                        badania męża zabiły nadzieję na naturalne metody. ale lekarze
                        mówili - pani jest zdrowa , in vitro to szansa. uwierzyłam.
                        nie dałam sobie żadnej taryfy ulgowej. nawet ja się źle czułam to
                        pracowałam. punkcja. ok. transfer ok. uwierzyłam, że się uda.
                        dlaczego nie.
                        test negatywny. i gasła mi nadzieja. ta 13-tka hcg ją wzbudziła. i
                        po co? na chwilę. tak strasznie mi żal. tak ogromnie.
                        napiszcie mi proszę czy ten wynik aż tak jednoznacznie wskazywał na
                        negatywny rezultat?
                        po jakim czasie można przystępować po raz drugi?
                        jakie są koszty? mamy zamrożone jeszcze 2.
                        nie wiem co robić. nie wiem. wczoraj wieczorem to było tylko małe
                        plamienie. dziś wieczorem stało się to okresem. jeszcze w dzień
                        miałam jakąś nadzieję.
                        jutro wstanę i pójdę jak zwykle do pracy. ale pierwszy raz w życiu
                        myślę, że nic nie ma sensu.
                        oczywiście się pozbieram. jak zawsze. oby szybko.


                        • kedar-ka Re: po transferze... 22.10.09, 20:11
                          Tak sobie myśle, że ja chyba nie powinnam sie była
                          wypowiadać...przepraszam. Nie mam zielonego pojęcia jeszcze jak to
                          jest po transferze bo mnie dopiero to czeka.Ale ja też nie raz
                          zastanawiałam się dlaczego to nas spotkało,dlaczego to my nie możemy
                          mieć dziecka choć tak bardzo tego pragniemy.Ale na takie pytania
                          chyba nikt nie zna odpowiedzi.Pozostaje tylko nadzieja, ze jednak
                          kiedyś, z pomocą lekarzy, sie uda.Nie trać tej nadzieji...
                          • miaslo Re: po transferze... 22.10.09, 20:14
                            ale ja absolutnie nia mam pretensji, że coś pisałaś. odwrotnie
                            dziękuję Ci za to.
                            • kedar-ka Re: po transferze... 22.10.09, 20:31
                              Ja wciąz mam nadzieję, że mi sie uda.Moi bliscy,którzy wiedzą jaką
                              drogę przechodze, karzą mi mysleć pozytywnie i wtedy napewno bedzie
                              dobrze...i ja staram sie tak myśleć.Ale czasami dopada mnie mysl co
                              będzie jak jednak nie wyjdzie...jak sie nie uda,jak i tym razem
                              okaze się że nie jestem w ciąży...Jeżeli mi sie nie uda, nie wiem
                              czy będe miała siłe znów zawalczyć i w razie porazki przeżyć kolejny
                              zawód...zobaczymy.Mam nadzieję, że Ty znajdziesz siłe i spóbujesz
                              raz jeszcze smile
                        • rodzynka_a Re: po transferze... 22.10.09, 22:58
                          rozumiem Twoją wściekłość i żal, w czerwcu przechodziłam to samo.
                          Ale masz jeszcze płomyczek nadziei w postaci mrozaków, a ja nawet
                          tego nie miałam. Najgorsze to rozpamiętywanie dlaczego się nie
                          udało. Ostatnio się zastanawiam, czy mogła na to wpłynąć grzybica
                          pochwy, którą dostałam przed samym transferem, po zażyciu
                          antybiotyku (w mojej klienice przed transferem trzeba zażywać
                          antybiotyk, nie wiem czy tak jest wszędzie). Pracę mam bardzo
                          stresującą - może stresy też miały swój wpływ. Nawet nie mam ochoty
                          próbować ponownie.
                          • miaslo Re: po transferze... 23.10.09, 18:41
                            dziś lekarz tylko potwierdził. krwawienie zresztą też. co smieszne
                            moje hcg walczy. podwoiło się do 25. ale nie ma żadnych szans na
                            utrzymanie - jest niziutkie... zresztą to krwawienie to
                            powtierdzenie.
                            ja jeszcze spróbuję. za te 2 miesiące podejdę ponownie.
                            na ironię losu dziś z kliniki wracałam z taksówkarzem, który
                            dowiedział się, że zostanie ojcem. ja dowiedizałam się , że jestem w
                            trakcie poronienia.
                            życie płata figle.
                            życzę Wam powododzenia i dużo siły.
    • miaslo Re: po transferze... 25.10.09, 14:42
      mam do Was jedno pytanie - podczas okresu bardziej niż normalnie
      boli mnie brzuch. a dziś rano doszedł do tego większy ból w
      okolicach jajnika. ogłuszyłam go nieco nospą i przeciwbólowymi ale
      zastanawiam się czy to normalne.
      • rodzynka_a Re: po transferze... 26.10.09, 20:32
        ja mam podobnie, już jestem kilka cykli po transferze, a dość mocny
        ból jajnika mi dokucza, czego wczesniej nie było
        • miaslo Re: po transferze... 26.10.09, 21:16
          a czy rozmawiałaś o tym z lekarzem? dziś jest lepiej ale wczoraj
          zwijałam się z bólu.
          choć najtrudniejsze nie jest to , że boli ale konieczność normalnego
          egzystowania. mięczak ze mnie.
          • dagmara-k Re: po transferze... 27.10.09, 09:54
            miaslo sprawdz jeszcze raz bete. jesli nie spadla to powiedz lekarzowi o tym
            bolu. moze trzeba obejrzec jajowody w usg? jesli spadla, to spokojnie, taki bol
            moze byc i to jeszcze od punkcji.

            a mieczaka zadnego nie ma w klinice leczenia nieplodnosci, nie wyrzucaj sobie.

            masz mrozaki - to dobra wiadomosc. koszt mniejszy, procedura prostsza a szanse
            sa, tymbardziej skoro teraz cos tam drgnelo.
            jestem w 3 ciazy, po biochemicznej i straconej w 6tc. biochemiczna to zart losusad
            • miaslo Re: po transferze... 27.10.09, 21:44
              kurcze. sprawdziłam betę. z 25 urosła na 38 z kawałkiem. brzuch
              nadal taki dziwny. rozumiem, że lepiej konsultowac z lekarzem?
              kurcze. taki jeszcze żart losu, że rośnie.

              • dagmara-k Re: po transferze... 28.10.09, 12:30
                ja nie jestem ginem, ale koniecznie skontaktowalabym sie z lekarzem i mam dla
                ciebie gorace zyczenie, zeby to nie byla ciaza pozamaciczna. nie strasze -
                podejrzewam, a ze zawod mam inny moge sie ogromnie mylic.
          • rodzynka_a Re: po transferze... 27.10.09, 22:04
            podobno tak może się dziać po transferze, tylko nie wiem jak długo.
            narazie jakoś wytrzymuję
            • miaslo Re: po transferze... 28.10.09, 20:43
              dzięki za info. umówiłam się już na wizytę.
              to takie tragikomiczne ale to się stało dało mi taki dystans. nie
              robię sobie już 12 godzinnych dni pracy. laptop w domu używam, w
              celach prywatnych. odpuściłam. potrzebuję czasu dla siebie.
              życzę Wam wszytskiego dobrego.żeby nam się udało!
              • dagmara-k Re: po transferze... 28.10.09, 22:30
                trzymaj sie i daj znac koniecznie po wizycie. keidy idziesz?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka