Dziewczyny, proszę o radę. Właśnie wróciłam od ginekologa. Dowiedziałam się, że na USG jajniki mają obraz "w kierunku" PCO, ale mam się nie martwić, bo na pełne PCO to nie wygląda. Oczywiście i tak się martwię

więc zaczęłam czytać o objawach. W zasadzie od kiedy pamiętam męczę się z trądzikiem i mam lekką nadwagę (obecnie 68 kg przy 164 cm). Jednak nigdy wcześniej nikt mi nie sugerował PCO. Jestem po pierwszym podejściu do IVF z ICSI (u męża azoospermia, materiał z biopsji). Nie udało się.

Miałam wydłużony protokół, nie reagowałam dobrze na stymulację. Powstało 10 pęcherzyków, a z tego 5 dojrzałych komórek. Jedna się nie zapłodniła, dwie nie rozwinęły się, a z dwóch powstały ładne zarodki. Oba podali, ale niestety nie przyjęły się. Chcę próbować jeszcze raz w sierpniu, a teraz poszłam kontrolnie do lekarza, żeby sprawdzić, czy jakoś wracam do normy po stymulacji. Cykl (pierwszy po IVF) mam ewidentnie bezowulacyjny - obecnie 22. dzień, cały czas niskie temperatury. Żadnych badań hormonalnych nie robiłam, bo o ile mi wiadomo, powinno się je robić na początku cyklu.
Chodzi mi głównie o to, że nigdy wcześniej nikt nie sugerował u mnie PCO. Czy to możliwe, żeby pojawiło się w wyniku tej całej stymulacji przy IVF? Podobno jedną z przyczyn może być wysoki poziom LH. Czy przez to mogę mieć mniejsze szanse w kolejnym podejściu?