Witajcie kochane starające się o upragnioną dzidzię. My z mężem już od ponad roku staramy się o fasolkę, niestety bez skutków. Kilka miesięcy temu stwierdzono u mnie PCO

brak owulacji, liczne torbiele, wysoka prolaktyna, nieprawidłowy stosunek LH do FSH, androstendion i testosteron ponad norme...byla chwila zalamania. Ginekolog dal mi CLO i Bromergon. Oczywiscie bralam jak kazal. W 14 dc USG pokazalo "pecherzyk" w lewym jajniku, ginekolog stwierdzil ze jest to najlepszy czas na starania, i tak z mezem tulilismy sie przez 4 kolejne dni

Cykle mam nieregularne, ostatnio akurat byly co 30 dni, ale po Luteinie, teraz w tym cyklu jej nie bralam. Od kilku dni pobolewa mnie brzuch jak na miesiaczke, w zasadzie zaraz po 1 "przytulaniu" tak sie zaczelo. Nie dałam rady się powstrzymac i pobieglam na BETA HCG w 23dc, wyszlo mi <2. Czy mam jeszcze jakies szanse? Czy cos z tego bedzie?