pollla
10.11.04, 14:07
To miesiąc deklaracji i postanowień, więc i ja się zdeklaruję.
Z wiosennymi bocianami podchodzimy do pierwszego ISCI. Więc przez pół roku
mamy wolność od wsłuchwania się we własne organizmy. Usłyszeliśmy
potwiedzenie, że szanse na naturalną ciążę są prawie zerowe. I powiem Wam, że
zrobiło mi się po tym lepiej. Żadnego owijania w bawełnę, tylko szczere: "nie
ma szans". Nie jest to miła wiadomość, ale uwalnia od obsesji.
Nie będzie kochania się na gwizdek z jedną myślą przewodnią, kolejnych badań
plemniorków i czekania na owulację.
I błagam nie mówcie, że zdarzają się cuda (bo mi się nigdy nie zdarzają), że
może inseminacja (bo i tak się nie kwalifikujemy), że witaminy i zioła (bo
wcale nie pomagają). Nie przyjmuję tego do wiadomości i przez pół roku będę
znowu wolną kobietą, bez "dzieciowej świromanii".
Mam tylko nadzieję, że wraz z hormonami nie rzuci mi się znowu na móżdżek