Gość: Malina
IP: *.ipartners.pl / 157.25.86.*
03.06.02, 09:52
Jestem beznadziejna. W sobote bylismy na przyjeciu weselnym i siedzielismy w
gronie par (znajomych), ktore maja dzieci te planownane i te z wpadek. Rodzice
byli szczesliwi, ze moga byc bez dzieci, wznosili toasty za "wolny" wieczor.
Pozniej zaczely sie narzekania jak to nie moga sie wyspac bo dzieci rano
wstaja, bo placza, bo chce im sie pic o 2-giej w nocy. No krotko mowiac - same
potwornosci. Nie wytrzymalam i powiedzialam do meza (najbardziej jedzowato jak
tylko potrafie), ale tak, zeby wszyscy slyszeli, ze ludzie to n-a-p-r-a-w-d-e
maja problemy. Zrobila sie troche niezreczna sytuacja i tak doglebnie popsul mi
sie humor, ze po godz. 10-tej opuscilismy przyjecie.
Nienawidze siebie, nienawidze ludzi, ktorym dzieci spadaja jak manna z nieba.
Jestem dzisiaj totalnie zalamana. Rano dostalam okresu i mam juz serdecznie
wszystkiego dosc. Ja tego nie wytrzymam!