masza76
10.03.05, 09:37
hej, żadko tu piszę, ale muszę się wygadać. miałam mieć dzisiaj hsg, zapisałam
się w szpitalu przez moja stara ginka, która tam pracuje. pojechaliśmy rano,
ja cała w stresie, a oni mi mowią z rozbrajającym luzem, że to nie dziś, tylko
jutro, bo mnie przepisali, bo dziś radiologa nie ma. a zeby było jeszcze
lepiej, to nagle się okazało, ze poza skierowaniem, badaniami i dwiema stówami
muszę jeszcze mieć ważną książeczkę ubezpieczeniową i jakąś urmułę. ja mam
przychodnię w swoim zakładzie pracy, nigdy nie potrzebowałam takich
dokumentów, nie wiem nawet jak wyglądają. czy oni nie mogli mi tego powiedzieć
jak się zapisywałam? pomijając już fakt, że nie każdy jest bezrobotny i może
sobie całe dnie spędzać tak jak mu inni zaplanują. tak więc przepadnie mi hsg,
przepadnie mi cykl, przepadnie inseminacja w przyszłym miesiącu i 45 zeta
wydane na posiew. chwilowo czuję sie wewnętrznie rozwalona.
ale wam życzę miłego dnia
pozdrawiam