jestem własnie po pierwszej wizycie w provicie w k-cach..
czyż to nie ironia losu - okazało się, że być może straciliśmy rok, próbując
znaleźć przyczyny we mnie, a tymczasem lekarz od razu stwierdził, że
najbardziej beznadziejne są wyniki mojego M..a ja właśnie mam owulację,
której to przeciez wg innych nie miałam w ogóle
mój M jest wściekły - nie dlatego, że wyniki są niedobre, tylko dlatego, ze
nic z tym nie robiliśmy do tej pory, bo wg poprzednich lekarzy jego wyniki
były bardzo dobre
więc teraz będziemy walczyć o żołnierzyki...i na pewno się uda, prawda?
bardzo dziękuję Wam wszystkim, bo pewnie bez Was nigdy nie zdecydowalibyśmy
się na wizytę w provicie
pozdrawiam i czekam na dzień, kiedy to forum zniknie

))))
aneta