Dodaj do ulubionych

dlaczego ciągle nie ma? a może tak ma być?

16.08.05, 17:02
witam. od jakiegoś czasu nurtuje mnie myśl. dlaczego Wam wszystkim (bo ja na
razie poza tematem) się nie udaje? i może dlatego że jestem wierząca myślę,
że wszystko w życiu przydarza się nam dlatego, że to Najwyższy tak chce? Bo
np. dziecko, które urodziłybyście mogłoby kiedyś śmiertelnie zachorować i
straciłybyście je jakby raz jeszcze. proszę, nie obraźcie się, że życzę Wam
źle - Boże Broń! po prostu często mam takie myśli. że poprzez "nieszczęścia"
Bóg mówi nam "nie" na pewne kwestie, których nie może nam dać, bo są nie dla
nas? ile prawdy jest w powiedzeniu "nie ma tego złego... "? wiem, że to co
piszę jest bolesne, ale wierzcie mi: sama przechodziłam przez niepowodzenia z
brakiem dziecka i tak z czasem, z dystansem, z przemyśleniami przyszły mi do
głowy takie myśli.
jest też głęboka odpowiedź DE-BORDO na forum DEPRESJA. post jest OWOCOWEJ2
czyli naszej forumowiczki (tytuł: "jestem nowa-potrzebuję pomocy"), ale de-
bordo podeszło (a/edł) do sprawy małego załamania OWOCOWEJ w innym ujęciu.
przeczytajcie. co o tym myślicie? emde74 czyli M. PS. Życzę Wam z całego
serca zafasolkowaniasmile - to musi być piękne uczucie...
Obserwuj wątek
    • kask77 Re: dlaczego ciągle nie ma? a może tak ma być? 16.08.05, 17:34
      Przepraszam, nie chce urazic Twoich uczuc religijnych, ale nie bardzo rozumiem
      sens Twojego postu. Ja przeszlam 3 ciaze pozamaaiczne. Troje dzieci sie nie
      narodzi, a ja moglam sie przejechac na tamten swiat. Nie wiem, czy taki byl
      plan....i czy ten plan ma sens!Watpie!
    • dawida_24 Re: dlaczego ciągle nie ma? a może tak ma być? 16.08.05, 17:39
      no ja też się właśnie zastanwiam na tym postem. Jestem religijna, ale na pewno
      Bóg nie ma nic przeciwko temu, że się leczymy. Bo chcemy mieć dzieci.
      • magdamajewski Re: dlaczego ciągle nie ma? a może tak ma być? 16.08.05, 17:54
        my jestesmy wierzacy i praktykujacy ale ten post to mnie wkurzyl. Nieplodnosc
        to jak kazda inna choroba i nalezy ja leczyc. To co, jak ktos ma raka to nie
        powinnien sie leczyc bo Bog tak chcial, tak mialo byc teraz powinien(na) czekac
        tylko na smierc?. Wedlug autorki tego postu to tak jest. Po to leki zostaly
        wynalezione i medycyna kroczy dziarkso do przodu zeby z niej korzystac. Gdyby
        Bog nie chcial zebysmy mialy dzieci pewnie nie wynaleziono by zadnych lekow na
        walke z nieplodnoscia. Ja podchodze do 2 ivf ktore nie jest popierane przez
        kosciol. W tym wypadku posiadanie dzieci jest dla mnie najwazniejsze. Uwazam ze
        to jest gleboko niestosowne poruszanie tematu wiary na forum NIEPLODNOS.
        Nastepnym razem prosze sie zastanowic dwa razy za nim zamiesci sie taki post na
        tym forum.
        Magda
    • marion35 Re: dlaczego ciągle nie ma? a może tak ma być? 16.08.05, 17:54
      Nie rozumiem intencji piszącej.
      Mam rozumieć,że jak jestem katoliczką to nie powinnam się leczyć i czekać jak
      Bóg da?
      Przepraszam ale to jak tekst z Radia Maryja.
      • magdamajewski Re: dlaczego ciągle nie ma? a może tak ma być? 16.08.05, 17:58
        ostatnio uslyszalam tekst od mojej kolezanki ze moze moje problemy to sa
        dlatego ze nie mam slubu koscielnego (tylko cywilny z roznych powodow).
        Tylko dlatego ze lubie ta kolezanke ugrzylam sie w jezyk i to bardzo mocno.
        Ludzie zastanowcie sie co mowiecie i piszecie.

    • emde74 Re: dlaczego ciągle nie ma? a może tak ma być? 16.08.05, 18:10
      dziewczyny spokojnie. ja sama mam bezpłodnego męża, mam ślub kościelny, czeka
      mnie ewentualnie tylko in-vitro, do którego podeszłabym bez względu na to co
      mówi kościół. jestem po Waszej stronie. przepraszam jeśli kogoś uraziłam.
      powodzenia! M.
      • dziobek25 Re: dlaczego ciągle nie ma? a może tak ma być? 16.08.05, 18:58
        ???? Bez sensu. Czegoś tu nie rozumiem....????
        • ksara4 przestancie 16.08.05, 19:42
          dziewczyna sie zalamala i szuka pocieszenia w takim mysleniu, stara sie jakos
          sobie wytlumaczyc to, co ja spotyka!
          Martusiu, rzuc w diably to poprzednie zycie i znajdz sobie faceta! bo inaczej
          bedziesz tak grzezla x lat i nic dobrego z tego nie bedzie!!! Otrzasnij sie w
          koncu !
          • emde74 Re: przestancie 17.08.05, 13:10
            Ksaro4 - Iwono! To co napisałam, rzeczywiście wynika z moich głębokich
            przemyśleń po 1,5 roku przerwy w staraniu się o dziecko i moich wybrykach.
            Wiem, że życzysz mi dobrze, ja staram się z tego wykaraskać i dlatego tłumaczę
            sobie, że tak miało być. Mam za sobą ponad pół roku przemyśleń - jeśli można to
            tak nazwać: "na chłodno", bo oczywiście bez emocji to to nie jest. ALe na pewno
            z większym dystansem. Nabawiłam się przez to nadkwasoty i wiem, że to od
            psychiki. Ale muszę dac sobie czas. Przyznaję rację i Tobie, bo przez to
            przeszłaś i dlatego wiesz jak to jest. A to jest najlepszy doradca - ktoś, kto
            przez coś podobnego przeszedł. Z drugiej strony dochodzą do mnie odgłosy
            sumienia i poczucia winy i stąd to wszystko. A to niestety trwa. Walczę z tym -
            wierz mi, ale muszę czekać. Nie pomagają mi w tym rozmowy z M i dlatego muszę
            je ukrócić. Wierz mi, że nie rozklejam się, choć ciężko mi jak cholera i w tych
            momentach daję temu upust, ale próbuję szukac innych dróg. Wiem, że porównując
            mnie do siebie masz mnie za marudną babę, której trzeba dac kopniaczka na
            rozruch (sama to stosuję na innych). A ja otrząsnę się, obiecujęsmile Bo obiecałam
            sobie nidgy więcej nie wpaść w depresję. I to nie czcza amerykańska gadanina.
            Wybróbowałam już część takiego myślenia i działa. Ale pracować nad tym trzeba
            dalej. Na razie gotowa na faceta nowego nie jestem, ale z czasem minie i to. Ja
            to wiem! smile Pzdr. Marta
    • gosia-basia TEN TAM NA GÓRZE 17.08.05, 13:58
      TEN TAM NA GÓRZE a co go to wszystko obchodzi (jeśli
      istnieje)................A "słyszłam" że ON jest kobietą...heh....nie mieszajmy
      dwóch różnych pojęć, Na tym forum są różne kobietki i poruszanie tematu wiary i
      niewiary ... nie bardzo na miejscu...to jest indywidualna sprawa każdego z
      nas...
      • emde74 Re: TEN TAM NA GÓRZE 17.08.05, 14:33
        Gosiu-Basiu! Tylko że ja nie poruszam zakazanych tematów. Moim zamysłem nie
        jest atakowanie kogoś osobiście. Ktoś się ustosunkuje na przemyślenie, inny
        ochrzani. Ktoś zgodzi, ktoś nie. Wyszło to ze mnie, bo sama byłam jedną z Was.
        A jeśli przy tym nikogo nie obrażam, to nie uważam za niestosowne poruszanie
        pewnych tematów. Tak samo drażliwych jak kwestia niepłodności. A kobietki są
        różne, to fakt. I zdesperowane, to fakt. Dlatego byłam przygotowana na taką
        reakcję. Tak samo pewnie zareagowałabym ja 1,5 roku temu. Zagryzłabym gdyby mi
        ktoś mówił, że dlaczego tak ma być. Albo może nie, może przyjrzała się, co
        rzeczywiście ten ktoś miał na myśli i nie chciał źle. Do mnie tak podchodzono w
        moich problemach i nie uważałam w tym nic niestosownego. Po prostu wymiana
        opinii. A tego słuchać zawsze warto. Nie trzeba się zgadzać, wystarczy
        posłuchać. Pzdr. Marta
        • ola7 Re: TEN TAM NA GÓRZE 17.08.05, 14:41
          popieram emde..ten tam na gorze moze duzo wiecej niz Wam sie wydaje!! Ale
          wygodniej jest zyc wlasna interpretacja wiary. Medycyna poszla do przodu ktos
          tu tak napisal..smiechu warte. Nasza medycyna ma zaledwie 200 lat i ciagle
          raczkuje i niestety my jestesmy krolikami doswiadczalnymi!! A da sie
          zaobserwowac ze czesto dziewczyny zaczadza wtedy gdy sa po kilku zabiuegach i
          daja sobie spokoj. Kazdy mas swoj czas moje mile, niestety kazdy i na moj sad
          nie zalezy to od medycyny.
          A teraz bo otzrymam oczywiscie stos zlych slow powiem tak:
          -od 1,5 roku staram sie o dziecko( badam sie, ale in vitro nie wchodzi w gre,
          wole adopcje)
          - nie naleze do Radia Martja ani do Telewizji Trwam( wrecz przeciwnie, jestem
          jej pogromoca)
          - pijam wino, imprezuje, dre koty z mezem.
          Jestem normalna i pewnie od nie jeden z Was gorsze mam maniery..ale gleboko w
          sercu mam Boga..zachwycam sie jego swiatem i ide jak dziecko gdy trzeba
          pokorniejesmile
          pozdrawiam
          Ola
          -
          • alizeis Re: TEN TAM NA GÓRZE 17.08.05, 19:31
            A ja mam taki problem z tlumaczeniem sobie, ze tak mialo byc bo Bog tak
            zadecydowal dla naszego dobra: jezeli twierdzimy tak, to znaczy, ze wierzymy,
            ze Bog BEZPOSREDNIO ingeruje w to co sie nam (znaczy ludziom w ogole)
            indywidualnie przytrafia. Jak w takim razie wytlumaczyc smierc i cierpienia
            niewinnych? Jezeli Bog "sprawil" nasza nieplodnosc, bo mial swoje powody, czy
            to rowniez Bog sprawil, ze np cierpia i umieraja niewinne dzieci? Dla mnie brak
            logiki w takim rozumowaniu i dlatego trudno mi je zaakceptowac.
            • naka1 Re: TEN TAM NA GÓRZE 18.08.05, 14:21
              kiedy tak czytam te wypowiedzi przypomina mi sie jednak z historyjek anegdotek.
              pewnego razu jedną z miejscowości nawiedził potop. wody bardzo szybko
              przybywało. strażacy ratowali wszystkich mieszkańców i zabierali ich z tej
              miejscowości. w domu pozostał jednak tylko jeden jedyny ksiądz który odmówił
              pomocy. ksiądz był bardzo głęboko wierzący i powtarzał wszystkim, zę ta powódź
              to zrządzenie Boga i Bóg na pewno nie pozowli na to by ludzi zgineli, ze Bogu
              ufa i Bóg go ocali.
              wody przybywało... na pontonach pojawili sie ratownicy. nie pomogły prośby i
              groźby ksiądz zdecydowałnie pozostawał przy swoim zdaniu. kiedsy nie było już w
              miejscowości nikogo, a woda sięgała dachu przylecieli helikopterem żołnierze,
              po to by uratowac ostatniego mieszkańca - księdza. ten jednak stwierdził,z ę
              tak ufa Bogu i jego decyzjom, że zostanie tu gdzie jest, z bogiem nic złego mu
              się nie stanie.
              wojsko odleciało, poziom wody podnióał się i ksiądz się utopił.
              staje pzred Bramą niebios, zostaje wpuszczony do srodka staje pzred obliczem
              Boga i mówi z wyrzutem:
              powiedz mi Boze co ja takiego źle zrobiłem, całe zycie ci wierzyłem, całe życie
              byłem z Tobą, byłem uczciwy, pomagałem ludziom, żyłem zgodnie z Twoimi
              przykazaniami a Ty ,mnie opuściłeś, pozwoliłeś mi utonać, zostawiłeś mnie bez
              pomocy...
              a Bóg zdziwniony odpowiada:
              - Jak to, trzy razy wysyłałem po ciebie pomoc, a ty za każdym razem
              odmawiałeś...
              smile)))
              • ksara4 dobre!!! 18.08.05, 17:24
                dobre o ksiedzu!!!
                • ronka4 Re: dobre!!! 18.08.05, 17:43
                  Mnie też sie podobało.Doskonała riposta na wszystkie odpowiedzi!!!!
                  • gloria99 Re: dobre!!! 18.08.05, 19:52
                    Uwazam, że historia z księdzem to doskonały przykład na to, iż m.in. lekarze są
                    narzędziem w rękach Boga! Należy korzystać z ich mądrości. Uważam, że głupotą
                    byłoby - z mojej strony po 6-ciu latach oczekiwań na dziecko - odrzucanie ich
                    pomocy i nowych rozwiązan medycznych. Dla mnie osobiście to cud do czego doszła
                    dzisiejsza medycyna.
                    • wiktoria33 Re: dobre!!! 18.08.05, 21:53
                      Naka gratulacje, strzal w dyche z ta anegdotą!
                      Slyszalam to juz kiedys ale teraz przytoczenie jej tutaj dokladnie obrazuje
                      nasze odczucia smile))))
                      papa
                      • naka1 Re: dobre!!! 19.08.05, 09:23
                        cieszę się, że się wam podobało...
                        • emde74 Re: dobre!!! 19.08.05, 17:15
                          hej! ja też tak uważam - że trzeba walczyć i się leczyć. wątek ten zaczęłam nie
                          dlatego, by nie leczyć się (inaczej sama olałabym moje PCO, niedomogę lutealną,
                          dyskinezę dróg żółciowych, refluks i inne świństwa), ale po prostu poznać Wasze
                          opinie. pzdr. emde74

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka