Dodaj do ulubionych

a co na to Pan Bóg?

23.01.06, 19:28
Hej!
Analizując to (i jeszce parę innych) forum, sama bedąc w środku problemów,
pytam Tych, co zechcą odpowiedzieć: A czy nie macie wrażenia, że to nie my -
ludzie, (tj. kobiety i męzczyźni)decydujemy o sprawach związanych z
przyjściem nowego człowieka (choć niby z nas) na świat????
Wkurza mnie to pytanie, więc składam je niniejszym na forum.
Pozdrawiam eM
ps.
Nikt nie musi odpisywać.
Obserwuj wątek
    • piegoosek Re: a co na to Pan Bóg? 23.01.06, 21:01
      sorry, ale ja osobiscie mam wrazenie, ze to wlasnie dzisiejsza cywilizacja
      decyduje o tym... pospiech, stres, zle odzywianie itp. "decyduja" teraz, ze nie
      mozemy zjasc, ze nasi mezowie maja zle nasienie... nie sadze, zeby Bog tego
      wlasnie chcial...
    • 0ania Re: a co na to Pan Bóg? 23.01.06, 22:11
      Tak....mam wrażenie,że nic nie dzieje sie bez przyczyny....ja czekalam na
      swojego synka osiem dlugich lat....wielokrotnie zadawałam sobie pytanie:czy w
      tym wszystkim jest ręka boska? Jest! Uwierzcie...może mnie potępicie za to
      stwierdzenie, wiem to bo sama przez te osiem lat kłóciłam sie z Bogiem,ale
      wiem,że taki był jego cel, jego wola....trzeba sie z tym pogodzić a im szybciej
      tym lepiej! Z naszego - irracjonalistycznego punktu widzenia, nie moze tak
      być!!! z boskiego punkyu widzenia może........i nic nie dzieje się bez przyczyny....
      pozdr.
      ania
      • dagps Re: a co na to Pan Bóg? 23.01.06, 23:29
        ja nie wierze ze Bog, wasz czy moj, nie wazne w jakiej "postaci" chce dla nas takiego cierpienia,nie wierze w brednie o tym ze w ten sposob on mnie doswiadcza albo naucza, albo tymbardziej karze. cierpienie jest elementem zycia, ja mam takie, ty takie, a ona inne, on jeszcze inne - swoje. i tyle.
        • 0ania Re: a co na to Pan Bóg? 24.01.06, 09:07
          oczywiście każy ma swój pogląd na te sprawę.Nie mówię,ze Bóg karze czy
          doświadcza. Mówię że nic nie dzieje się bez przyczyny....ale to nie na nasze
          rozumki...
        • dziubas1 Re: a co na to Pan Bóg? 24.01.06, 13:57
          do dagps: niepotrzebnie się odezwałam - a w kwestii wyjaśnienia ani ja nie
          jestem Jego ulubiona, ani rodzice nic nie przeskrobali. Tak jest i tyle. Nie
          wyczułaś mojej intencji.
    • owocowa2 Re: a co na to Pan Bóg? 24.01.06, 08:33
      A ja mysle że wszystko jest w rękach Boga. my możemy robić cuda, stawac na
      głowie ale i tak wszysto na nic. Pan nas w ten sposób doświadcza też wiele razy
      zadawałam sobie pytanie dlaczego?? niestety nie wiem ale modle co dzień do
      Niego i prosze Go żeby dodał mi siły do dalszej walki.
      • feiniel Re: a co na to Pan Bóg? 24.01.06, 08:44
        wszystko jest w rękach Boga. nie jesteśmy w stanie pojąć jego planu wobec nas -
        to tak jak gdy mieliśmy po 5 lat i nie rozumielismy dlaczego mama jest dla nas
        taka okrutna i nie pozwala zjeść ciastka przed obiadem albo obejrzeć filmu po
        bajce.
        pozostaje nam tylko pogodzić się z tym co jest - ale nie podawać - może On chce
        żebyśmy długo o coś walczyli
        -
    • dziubas1 Re: a co na to Pan Bóg? 24.01.06, 08:59
      Ja nieustannie kłócę się z Bogiem, zwłaszcza, kiedy słyszę o noworodkach
      wyrzucanych na śmietniki, ale z drugiej strony myślę, że "w każdym szaleństwie
      jest metoda". Może tak ma być? Akurat pracuję z dziećmi z różnymi typami
      niepełnosprawność - cały przekrój - i często myślę, że jakaś Siła Wyższa
      (Bóg?), nie dając mi dziecka, sugeruje, że może moje dziecko byłoby też
      niepełnosprawne. W ten sposób chce mnie ustrzec przed cierpieniem. Może czeka
      na taki moment, kiedy będę mogła urodzić zdrowe dziecko. Tylko, że czasu mam
      niewiele i coraz trudniej w ten sposób tłumaczyć sobie niemożność poczęcia, ale
      widocznie to mi jest pisane. Próbuję się z tym godzić każdego dnia, w każdej
      minucie i sekundzie, tylko że często nie wychodzi...
      • dagps Re: a co na to Pan Bóg? 24.01.06, 12:29
        no to co sie takiego stalo ze matek i ojcow tych dzieci z ktorymi pracujesz i ich samych nie uchronil przed cierpieniem? to ty jestes taka Jego ulubiona czy oni przeskrobali?
        nie rozumiem, raz nieplodnosc jest kara i doswiadczaniem, a raz darem?

        skoro Bóg tak chcial to dlaczego sie leczycie, czekacie?
        skoro taka jego wola to skad wiadomo ze chce zeby to zmieniac?

        taka nam sie dyskusja bez rozwiazania zrobila, bo kazdy ma swoje mysli na ten temat. ja tez uznaje ze nic sie ie dzieje bez przyczyny, ale raczej upatruje w psychice i stanie w jakim jest zwiazek przyczyny braku dziecka kiedy nie ma jawnej choroby, jak wyniki sa ok a jednak nic. natomiast endometrioza, pcos i inne to po prostu choroby. nic wiecej.
        • laura771 Re: a co na to Pan Bóg? 24.01.06, 13:21
          A ja tam czasem myślę, że na świecie jest przecież ponad 5 miliadrów ludzi więc
          gdyby Bóg się miał nad każdym z nas z osobna pochylać i słuchać naszym modłów,
          to chyba by zwariował. I skąd miałby na to czas słuchać bzdetów wszystkich
          ludzi.
    • justy11 Re: a co na to Pan Bóg? 24.01.06, 13:46
      Ja jestem osoba wierzącą i sie zastanawiam co Bóg ma na celu doświadczając nas
      tak ze nie mozemy przynajmniej narazie mieć dzieci. Ile mozna czekać na to
      upragnione dziecko. Jak czas wyznacza na Bóg i dlaczego on tyle trwa. Nieraz
      dopada mnie rezygnacja i mam dośc.
      • lomre Re: a co na to Pan Bóg? 25.01.06, 21:44
        Też tak myślę. I jeszcze "a jeśli Bóg nie zaplanował dla nas dziecka? no i
        dlaczego?"
      • adota Re: a co na to Pan Bóg? 29.01.06, 16:26
        > Ja jestem osoba wierzącą i sie zastanawiam co Bóg ma na celu doświadczając nas
        > tak ze nie mozemy przynajmniej narazie mieć dzieci.

        Ja też jestem wierząca, ale gdybym wierzyła w to, że Bóg mnie doświadcza
        niepłodnością albo chorobą, bo taki ma plan, to pewnie bym przestała w niego
        wierzyć. Mogę wierzyć dzięki temu, że jestem przekonana, że miliardy rzeczy
        dzieją się mimo woli Boga, który jest miłością. Wizja Boga planisty, który
        rozdziela: tej PCO, tej niedrożność, temu liche nasienie, a tej, no niech
        będzie... dwie kreski nie przemawia do mnie w żaden sposób.

        adota
    • majah1 Re: a co na to Pan Bóg? 24.01.06, 15:26
      U mnie ksiądź po kolędzie zapytał o dziecko, to mu powiedzialam że nie moge.
      Obraziłam sie na Pana Boga, to ubrał się szybko i wyszedł.

      • dagps Re: a co na to Pan Bóg? 24.01.06, 16:03
        o, to pieknie z jego strony, a co na to Pan Bóg?
        • ap77 Re: a co na to Pan Bóg? 24.01.06, 16:09
          Jestem agnostyczka, w zasadzie sklaniam sie ku ateizmowi. I w sumie jest mi
          przykro, bo ja dla mojej endometrizoy nie mam wytlumaczeznia, wierzace
          dziewczyny jakos sobie to tlumacza, maja caly czas nadzieje, chodza do
          kosciola i moze to im pomaga?
          Mnie nic nie pomaga, jestem wsciekla i krew mnie zalewa na niesprawiedliwosc
          tego swiata!!!

          Od modlenia nikt jeszcze wciaze nie zaszedl, niestety, chciaz owszem cuda sie
          zdarzaja, ale to dlatego, ze organzimz ludzki jest zagadka.
          • dagps Re: a co na to Pan Bóg? 24.01.06, 17:55
            mnie nie przekonuje nawet to ze mama noszac siostre miala wybor - wlasna smierc i dziecka albo tylko dziecka, zamiast zabiegu pojechala do czestochowy i prosila Matke Boska, zeby dziecko urodzilo sie zdrowe. i tak mam 18 letnia piekna siostre, zupelnie zdrowa a mialo jej nie byc wcale lub ze znacznym uposledzeniem.
            ale nawet ta historia przekonuje mnie tylko o sile wiary mojej mamy i ewentualnie o mozliowsciach bledow w ocenie lekarzy.
            jezeli ja wierze w cos innego, to nic z tego.
            rozumiem ap77, mam czasem podobnie, poszukalam wiary u psychoterapeuty, przypadkiemwink
            • mewka4 Re: a co na to Pan Bóg? 24.01.06, 18:03
              Wiara to podstawa!! Ja też wiele razy obrażałam się na Pana Boga ale po jakimś
              czasie stwierdzałam,że kto jak nie On może mi pomóc jeśli wszystki środki
              ludzkie zawiodą. Staraliśmy sie z mężem o dziecko prawie 3 lata (masa badań,
              lekarstw), a dzisiaj odebrałam winiki badań na bete i jestem w 3-4 tygodniu
              ciąży. Wierze i wiem że to nie jest wyłącznie moja i męża zasługa tylko Boga.
              Módlcie się do św. Dominika (patrona brzemiennych i niepłodnych)i noście jego
              pasek. Mój cud już sie dzieje.
              • nikt111 Re: a co na to Pan Bóg? 24.01.06, 18:35
                mewka4 co to jest pasek św. Dominika???
                a apropos wiary........ jakis czas temu chyba we wrzesniu poszlam do spowiedzi.
                Mialam w pracy koleżankę, która tak jak ja nie mogla zajsc w ciążę. w czasie
                spowiedzi nic ksiedzu o tym nie mowilam, jako pokute mialam pomodlic sie o
                kogos niebliskiego (nikogo z rodziny). I pomodlilam sie wlasnie za ta
                kolezanke..... Jakis tydzien pozniej dowiedzialam sie ze jest w ciąży. Moją
                bratową uznali za niepłodną. 3 lata czekali modląc się o dziecko. Córeczka ma
                na imię Weronika i ma 4 miesiące! JA myśle ze wiara wiele moze zdziałac i ja
                mam tez taka nadzieje ze zdziala bo my z mężem od 1,5 roku staramy sie o
                dzidzie i jak narazie bez rezultatu.... mąż ma słabe nasienie...
                W Boże Narodzenie usłyszałam słowa Ewangelii " Dla Boga nie ma nic
                niemożliwego" i te słowa wciąż we mnie są i wierzę ze i mi i wszystkim które
                czekają na swoje maleństwa się uda.
                I moja prośba proszę o modlitwę w mojej intencji i mojego męża....
                • mewka4 Re: a co na to Pan Bóg? 24.01.06, 19:53
                  Pragnąca potomstwa, używa paska i nim się przepasuje. Kobieta poleca się św.
                  Dominikowi. Jest zrobiony z białej tasiemki na której wypisane są słowa "o
                  nadziejo przedziwna".Należy go używać w danej potrzebie, odmawiając z wiarą
                  MODLITWĘ. Pasek można zamówić u sióstr Dominikanek w Krakowie (bezpłatnie)
                  Klasztor Sióstr Dominikanek
                  ul. Mikołajska 21
                  31-027 Kraków
                  grodek@dominikanie.pl
                  Dodam że ja paska zaczełam uzywać jakieś 3 tyg temu. Tak więc cuda się zdarzają.
                  • cytrusowa Re: a co na to Pan Bóg? 25.01.06, 17:09
                    Nie można czegokolwiek żądać od Boga, a tym bardziej się na niego obrażać
                    My jesteśmy jego dziećmi i wg religii chrzescijańskiej mamy oddać sie Jemu.
                    i wierzyć.
                    nie drążąc, nie oskarżając, nie grożąc, nie wchodząc w żadne układy...

                    wiem, ze jest to trudne szczegolnie w obliczu problemów z posiadaniem dzieci.

                    ale ja nigdy nie oskarżałam Boga, ze to za jego przyczyną nie możemy mieć
                    dzieci. skoro tak jest - widać ma to nas czegoś nauczyć. ma to sluzyć innym celom.
                    i nie pytajcie jakim, bo nikt tego nie wie poza tym na gorze.
                    czasem sobie myślę, ze może jesteśmy stworzeni do czegoś innego?

                    W moim przypadku gdyby nie wiara, prawdopodobnie nie wytrzymałabym napięcia,
                    jakie nam towarzyszy od momentu, gdy dowiedzieliśmy się prawdy.

                    In vitro: powiem wam, ze jest to po części sprzeczne z moją wiarą, acz nie
                    ukrywam, ze rozumiem. ale od kiedy wiem, ze dla nas jednyną szansą jest ICSI,
                    mam za dużo rozterek wewnętrznych.
                    dlatego najpierw skonsultujemy się u innego learza, potem pojdę pewnie znow
                    porozmawiać z księdzem.

                    Myślę sobie, że wielu z nas byłoby ciężko trwać w tej świadomości bez wiary.

                    pozdrawiam was wszystkie i mam mimo wszystko nadzieję, ze zostaniecie wszystkie
                    szybko mamusiami
                  • nikt111 Re: a co na to Pan Bóg? 26.01.06, 17:03
                    mewka4 a co było przyczyną nie posiadania dzieci? Po Twojej stronie leżał
                    problem czy po stronie męża??
                    • mewka4 Re: a co na to Pan Bóg? 27.01.06, 17:57
                      Przyczyną nie posiadania potomstwa były moje długie cykle oczywiście
                      bezowulacyjne. Zmieniałam lekarzy aż trafiłam na najbardziej kompetentnego,
                      który przepisał odpowiednie leki (clo,estrofem,duphaston) i już po 3 miesiącach
                      jestem w ciąży. Wcześniejszy lekarz podejrzewał pco i chciał mi robić
                      laparoskopię!!! Męża wyniki też nie były rewelacyjne (cały czas miał
                      zapalenie)ale odpowiednie leki i już po problemie. Za dwa tyg. będę miał
                      pierwsze USG. Trzymam kciuki.
                  • kociaczek22 Re: a co na to Pan Bóg? 26.01.06, 18:51
                    Wysłałam do sióstr maila z prośbą o pasek.
                    Dzięki za wiadomość.
                    • nikt111 Re: a co na to Pan Bóg? 27.01.06, 21:46
                      ja wysłałam dzisiaj smile
                      Oby się nam udało.....
                      mi nikt nie chce nic zrobić na nic skierowac z powodu wyników męża........
                      Zobaczymy co bedzie dalej

                      trzymam kciuki za Twoje 9 miesięcy juz nie całe zreszta smile
                      przeslij nam fluidki mewka4 !!!
          • krychaw Re: a co na to Pan Bóg? 24.01.06, 18:39
            ja też jestem ateistką i czasem zazdroszczę tym ,którzy mocno wierzą. Pewnie
            jest im ciut lżej,nie wiem.Wierzę w jedno-ŻE WSZYSTKIE KIEDYŚ BĘDZIEMY
            MAMUSIAMI.KROPKA.
    • malpka_z Re: a co na to Pan Bóg? 24.01.06, 17:56
      Nie wiem czy od modlenia nikt w ciaze nie zaszedl, ja wierze w sile modlitwy.

      Ja i moj maz modlilismy sie dawno temu bysmy wreszcie kogos poznali (oboje
      mielismy skonczone 18 lat, nigdy z nikim nie "chodzilismy", wiadomo, samotnosc
      nieziemska). Poznalismy sie na pierwszym roku studiow w duszpasterstwie
      akademickim. Jestesmy szczesliwym malzenstwem od kilku lat.
      Wierze, ze to byla wysluchana modlitwa i wierze ze Bog, ktory nas polaczyl da
      nam upragnione potomstwo, tylko z jakiegos powodu musimy czekac.
    • haniunia Re: a co na to Pan Bóg? 24.01.06, 18:09
      A co na to Bóg ???
      To samo co na Oświęcim - gdzie był wtedy???Więc nie sądzę żeby i teraz przejął
      się moją niepłodnością.
      Wierzyć czy nie wierzyć w Boga? Mówią że tak, bo cóż mamy do stracenia.

      Tak w ogóle mam już dosyć i czuję się bezradna wobec mojego pragnienia.
      • dagps Re: a co na to Pan Bóg? 24.01.06, 18:19
        no tak, slynny paradoks, lepiej wierzyc niz nie wierzyc biorac pod uwage ewentualne korzysci i straty po smierci.

        mewka - gratuluje wam, to bardzo dobre wiadomoscismile ja tam i tak mam swoje zdanie. ale nie wtracam siesmile
      • mari116 Re: a co na to Pan Bóg? 03.02.06, 13:46
        Witajcie,
        W odpowiedzi na ten list, oraz inne ,
        - do stracenia jest cała wieczność w potępieniu i życiu bez Boga, do zyskania
        jest życie wieczne przez zbawienie w Jezusie Chrystusie, jeżeli poznamy i
        uwierzymy, że Pan Jezus cierpiał na krzyżu dla nas i za nas przelał swoją krew,
        zmartwychwstał i wstąpił do nieba i powtórnie przyjdzie po swój Kościół (czyli
        ludzi którzy w Niego wierzą i Jemu oddali swe serca i w Nim pokładają
        nadzieję), to nie bedzie lekkie podejście do sprawy wiary lub niewiary, bo za
        tym idzie odpowiedzialność mojej (Waszej) decyzji.
        - na początku to człowiek sprzeciwił się Panu Bogu, i od pory gdy Adam i Ewa
        opuścili Ogród Eden, dziedziczymy po nich grzeszną naturę, następstwem tego są
        rzeczy które robimy, które są wynikiem naszej wolnej woli, chęci zdobycia
        władzy lub wzbogacenia się. Pan Bóg czeka, aż zawrócimy ze złej drogi i
        zwrócimy się do Niego, Jego pytać o drogę którą mam pójść, jakie decyzje
        podjąć, szukać Jego woli w naszym życiu.
        Mogłabym tak dłużej i więcej, akle jeszcze tylko trochę:
        - Sara - żona Abrahama, była w późnej starości, gdy urodziła Izaaka,....
        (czytajcie w Starym Testamencie w I Księdze Mojżeszowej - inaczej księdze
        Rodzaju)
        -Anna - żona Elkana - po gorącej modlitwie do Boga urodziła Samuela, ale
        zgodnie z obietnicą złożoną Bogu ......(czytajcie dalej w Starym Testamencie w
        I księdze Samuela)

        Żeby uprzedzić pytania, jestem mężatką 18 lat - bez potomstwa.
        Głowy do góry dziewczyny, na ziemi jesteśmy przechodniami.
        Dla tych którzy wierzą - życie wieczne . .... (czytajcie też Nowy Testament)
    • bacardi2003 Re: a co na to Pan Bóg? 24.01.06, 18:34
      nie chcę wierzyć że Bóg karze ludzi i dlatego zsyła na nich bezpłodność, bo
      jakoś z moich obserwacji wynika że chyba nie na tych zsyła co trzeba
      dlaczego wszystko co złe mam sobie tak tłumaczyć??
      to aż tak złym człowiekiem jestem.....

      pośrednio sam człowiek jest sobie winny bo wymyślił antybiotyki, chemię,
      przemysł i inne świństwa które niszczą i osłabiają nasz świat i nasze organizmy

      z drugiej strony nie wiem czy bez tego byłabym tu teraz z Wami

      i koło się zamyka

      a wątek oświęcimia, wojen, niechcianych dzieci, teżzawsze się zastaawiałam czy
      Bóg tego chce....

      jestem wierząca ale chyba inaczej, bo dopuszczam możliwość in vitro, jeśli się
      uda i coś nam zostanie przekażmy nasze jajeczka innim kobietom
      to mnie uspokaja
      bo tylko w niewykorzystanych k.jajowych widzę problem jeśli chodzi o in vitro
      reszty nie rozumiem

      a tak w ogóle to każdy z nas będzie się tłumaczył ze swojego życia
      ja za swoje biorę pełną odpowiedzialność
      • ap77 Re: a co na to Pan Bóg? 24.01.06, 18:37
        Wydaje mi sie, ze wiekszos wierzacy decyduje sie jednak na in vitro. Chyba az
        takich ortodoksow tu nie ma smile?
    • kociaczek22 Re: a co na to Pan Bóg? 24.01.06, 18:43
      U mnie teściowie na rocznicę ślubu zamówili mszę w intencji naszego potomstwa.
      Było dziwnie. Wszyscy w Kościele patrzyli sie na nas. Ksiądz zwracał się do nas
      bezpośrednio. Później wyszliśmy na środek sami, by przyjąć Komunię.
      Cóż
      Zobaczymy
      Wzruszyłam się
      • roza271 Re: a co na to Pan Bóg? 24.01.06, 19:20
        Wiesz kociaczku, ja też wierzyłam dopóki moja kropeczka nie umarła. Też były
        msze i tyle radości, a potem usłyszałam ze moje dziecko nie było ochrzczone
        wiec do nieba nie poszło i troszke przezylam kryzys wiary. Na szczescie
        poznalam ksiedza ktory powiedzial ze to nie prawda, bo moje dziecko jest
        aniolkiem bo ochrzcilam go sama swoja wiara... wiec sama sobie odpowiedz czy
        wiara pomaga i co na to BÓG
        • kociaczek22 Re: a co na to Pan Bóg? 24.01.06, 19:35
          "Podziwiam" księdza, który powiedział, że Twoje dziecko nie pójdzie do nieba.
          Wnioskuję, że tak powiedział ksiądz.
    • kociaczek22 Re: a co na to Pan Bóg? 24.01.06, 19:39
      Ja tak naprawdę nigdy nie prosiłam Boga o pomoc w kwestii dziecka.
      Dosłonie nigdy.
      Nie potrafię.
      z błachymi sprawami owszem - zwracam się do Niego
      Ale w sprawie dziecka nie potrafię!!!
      • inga30 Re: a co na to Pan Bóg? 25.01.06, 17:44
        myślę ze Pan Bóg ma to gdzieś, dzieci rodzą się dziewczynom które wynoszą je na
        smietnik lub zostawiają w szpitalu, tym którzy ich gorąco pragną niekoniecznie,
        sensu wielkiego i głębszej intencji nie mogę się w tym doszukac.
        • lomre Re: a co na to Pan Bóg? 25.01.06, 21:54
          Wyobraźcie sobie: wczoraj koleżanka z pracy ur. bliźniaczki, dziś dowiedziałam
          się że druga jest w 9 tyg. i planują urodziny w pierwszą rocznicę ślubu, a o
          południu kolejna koleżanka (matka 3 dzieci) zwierzyła sie że okres się nie
          pojawił...
          Dziś już nie mogę, nie mogę już więcej znieś. Bóg podobno daje tylko tyle ile
          się wytrzyma. Czy to jeszcze nie koniec...
          Wiem że to nie pytanie do Was, ale jest mi dziś strasznie przykro...
        • laura771 Re: a co na to Pan Bóg? 26.01.06, 08:46
          Ja uważam dokładnie tak samo jak Inga30. Nie ma co się dopatrywać tu większego
          sensu. Jak można nazwać dziecko darem Bożym, skoro obdarowanymi są wyrodne
          matki wyrzucające dzieci na śmietnik albo rodzeństwo uprawiające kazirodztwo, a
          my nie.
          • gogolina77 Do lomre 26.01.06, 09:44
            Trzymaj sie jakoś.Naprawdę rozumiem co czujesz...Pozdrawiam ciepło!
            • cytrusowa laura 26.01.06, 15:15
              wg mnie każde dziecko jest darem Bozym.
              Życie jest darem Bozym.

              penwie, ze ja sie tez wkurzam, jak se mysle o tych, co wyrzucają maleństwa na
              smietniki, zabijają czy inne tragedie.
              ale na ktoryms forum przeczytalam, ze takie "wyordne" matki zachodzą tak latwo w
              ciaze wlasnie dlatego, ze o niej nie myslą, nie wsluchują się w swoje cialo i
              ogolnie rzecz ujmując mają wszystko gdzies poza samym bzykaniem, czesto po akloholu.

              Nikt nie pwoiedzial, ze zycie bedzie łatwe, proste...
              straszne to jest, cholera lącze sie z wami w bolu, bo sama mam chwile zwątpienia.
              • ap77 Re: laura 26.01.06, 18:33
                To znalzlam w czyjejs sygnaturce
                Oddaje moj stan ducha (dzos odeslali mnie ze szpitala-gdzie mialam miec
                laparo., pacjentki sa traktowane jak smeici)

                "Kto nie chciałby zastrzelić Boga, gdyby Go można było trafić."
    • jasia04 Bóg a płodność 27.01.06, 12:07
      Bez wątpienia życie jest darem Boga, wielkim błogosławieństwem. Jest oczywiście
      pytanie co MY z tym dziś zrobiliśmy.
      W Starym i Nowym Testamencie mozna znaleść wiele odniesień do tego, że
      posiadanie dzieci był traktowane przez ludzi jako błogosławieństwo, wielki
      dar.O kims kto miał wiele dzieci, mówiono że Bóg mu pobłogosławił.
      Dziś przyznacie jest trochę inaczej. Dla wielu z nas błogosławieństwo Boże
      mogłoby dziś oznaczać dobrą karierę, mieszkanie, dobry samochód, fajne podróze.
      Doiero gdzieś na końcu jest dziecko, przypominamy sobie o nim ... czasem
      trochę za późno.A wiec dziś bardziej jesteśmy nastawieni na korzystanie niż
      poświęcanie sie, bo dziecko jest też ogromnym poświeceniem.
      Co więcej .. blokujemy się na Boży plan płodności, latami łykając pigułki
      (swoją drogą szkoda, że nie ma odważnych by przeprowadzić badania w
      rodzaju:Bezpłodność kobiety, a antykoncepcja hormonalna. ale cóż nie jest to w
      interesie koncernów farmaceutycznych. One wolą sponsorować badania, które
      rzekomo wykazują, że w ciąglu cyklu dochodzić może do 2-krotnej owulacji).
      Nie chcę pisać , że Bóg nas za to karze .. to jest raczej często, gęsto
      konsekwencja naszych wyborów (choć oczywiście nie zawsze i nie w każdym
      przypadku. Czasami przecież jest to tajemnica, którą zna tylko Bóg.)
      W każdym razie modlitwa o dar życia jest jak najbardziej pożądana: "Proście, a
      bedzie Wam dane. Szukajcie, a znajdziecie". Modlitwa czyni cuda. Jeżeli
      Testamentowa Anna , która była w mocno podeszłym wieku, nie ustawała w
      modltiwie, aż poruszyło się dziecko w jej łonie. Podobnie może byc dziś w
      naszym szalonym, zestresowanym wieeku. Bóg, Jezus, który uzdrawiał, uzdrawia i
      bedzie uzdrawiał, to nie jest postać przeszłości. to jest istotnie wciąż
      dzialajacy w naszym życiu Bóg. Trzeba tylko naprawde ufać w Jego Miłosierdzie.
      pozdrawiam i wszystkim życze powodzenia
      A.
      • cytrusowa Re: Bóg a płodność 27.01.06, 12:13
        Jasia, mow mi jeszczesmile

        Dla wielu z nas błogosławieństwo Boże
        > mogłoby dziś oznaczać dobrą karierę, mieszkanie, dobry samochód, fajne podróze.
        > Doiero gdzieś na końcu jest dziecko, przypominamy sobie o nim ... czasem >
        trochę za późno

        Oj tak, to prawde rozgladając się wokoł nas.

        Modlitwa czyni cuda. Jeżeli
        > Testamentowa Anna , która była w mocno podeszłym wieku, nie ustawała w
        > modltiwie, aż poruszyło się dziecko w jej łonie. Podobnie może byc dziś w
        > naszym szalonym, zestresowanym wieeku. Bóg, Jezus, który uzdrawiał, uzdrawia i
        > bedzie uzdrawiał, to nie jest postać przeszłości. to jest istotnie wciąż
        > dzialajacy w naszym życiu Bóg. Trzeba tylko naprawde ufać w Jego Miłosierdzie.

        i to mnie trzyma w nadzieismile
      • tekla12 Re: Bóg a płodność 27.01.06, 13:15
        No jasne, że na wątek o takim tytule prędzej czy później musiała gościnnie
        spłynąć matka polka o duszy szczelnie owiniętej berecikiem i pouczyć o niecnych
        praktykach koncernów farmacuetycznych, przedkładaniu dóbr materialnych nad
        poczęcie dzieciątka i niepłodności jako tego konsekwencji. Miło, że
        przypomniała, że można liczyć na uzdrowienie bo bóg jest miłosierny.
        • jasia04 Rozbawilaś mnie tekla !! 31.01.06, 23:46
          choc dusze .. mam nadzieję .. owiniętą mam czymś innym niz berecik. smile
          pozdrawiam
          A.
      • lomre Re: Bóg a płodność 27.01.06, 13:49
        Jasia napisałaś "blokujemy się na Boży plan płodności, latami łykając pigułki"
        i zaraz po tym zaprzeczasz swojej teorii "(swoją drogą szkoda, że nie ma
        odważnych by przeprowadzić badania w rodzaju:Bezpłodność kobiety, a
        antykoncepcja hormonalna" - zdecyduj się.
        Nigdy nie brałam tabletek anty i zawsze gdy słyszę, że niepłodne same są sobie
        winne bo łykały antyk. to się buntuję.
        • jasia04 Lomre ... 31.01.06, 23:36
          ale ja nie stwierdziłam, że tak jest w każdym przypadku. Przecież dodalam, że w
          wielu przypadkach jest to tajemnica, którą zna tylko Bóg. Sama mam znajomą
          Belgijkę, która też tylko naturalnie, a mimo to nie może od wielu lat zajść w
          ciążę.I też zadaje to Bogu to pytanie dlaczego?
          pozdrawiam
          A.
    • maruda79 Re: a co na to Pan Bóg? 27.01.06, 13:19
      U nas wszystko niby ok juz 6 cykl minal dziecka nie ma. Gdy za pierwszym razem
      mimo przyslowiowych objawow ujrzalam 1 kreske i @ przyszedl wzielam do reki
      Pismo Sw i otworzyl mi sie nastepujacy fragment Syr 2,1-11

      1 Synu, jeżeli masz zamiar służyć Panu,
      przygotuj swą duszę na doświadczenie!
      2 Zachowaj spokój serca i bądź cierpliwy,
      a nie trać równowagi w czasie utrapienia!
      3 Przylgnij do Niego, a nie odstępuj,
      abyś był wywyższony w twoim dniu ostatnim.
      4 Przyjmij wszystko, co przyjdzie na ciebie,
      a w zmiennych losach utrapienia bądź wytrzymały!
      5 Bo w ogniu doświadcza się złoto,
      a ludzi miłych Bogu - w piecu utrapienia1.
      6 Bądź Mu wierny, a On zajmie się tobą,
      prostuj swe drogi i Jemu zaufaj!
      7 Którzy boicie się Pana, oczekujcie Jego zmiłowania,
      nie zbaczajcie z drogi, abyście nie upadli.
      8 Którzy boicie się Pana, zawierzcie Mu,
      a nie przepadnie wasza zapłata.
      9 Którzy boicie się Pana, spodziewajcie się dobra,
      wiecznego wesela i zmiłowania!
      10 Popatrzcie na dawne pokolenia i zobaczcie:
      któż zaufał Panu, a został zawstydzony?
      Albo któż trwał w bojaźni Pańskiej i był opuszczony?
      Albo któż wzywał Go, a On nim wzgardził?
      11 Dlatego że Pan jest litościwy i miłosierny,
      odpuszcza grzechy i zbawia w czasie utrapienia
      Co prawda jam corka nie syn wink zreszta marnotrawna, bo czesto sie buntuje, ale
      swieta nie jestem... Jestem tylko czlowiekiem. Wierze, ze Bog kiedys obdarzy
      nas dzieckiem wszak dziecko to dar, a nei cos so nam sie nalezy...
      • ap77 Re: a co na to Pan Bóg? 27.01.06, 21:27
        Jak czytam Jasie to w pelni zgadzam sie z Mao, ze RELIGIA to opium dla ludu!!!
      • jasia04 Re: a co na to Pan Bóg? 31.01.06, 23:40
        Dostałaś naprawdę piękne słowa od Pana. Tu jest cała odpowiedź ....
        "Nie bój się wierz tylko".
        Pozdrawiam
        J.
    • magdaszek Re: a co na to Pan Bóg? 29.01.06, 16:52
      A co moze Pan Bóg skoro człowiek to istota rozumna, WOLNA i zrobi to zechce?
      Nie mamy wpływu na to, ze dzieci sa wyrzucane na śmietnik. To nie Pan Bóg je
      wyrzuca. A to, że czyni takie kobiety płodnymi? Dlaczego nam nie przekaże tej
      płodności? To są jego plany i tego nie poznamy póki co.
      ja też czekam na dziecko, przechodzilam fazę buntu i depresji. Prosiłam,
      modliłam sie ... i nic, ani cienia kreseczki przez tyle lat. Z czasem (po
      wielu latach niepowodzeń i długotrwałego leczenia)dotarło do mnie, ze tak juz
      musi być. Nie wszyscy moga miec dzieci, tak jak nie wszyscy moga mieć zdrowie,
      prace, dom, kogoś bliskiego, na kim można sie wesprzec itp. Kazdy ma jakieś
      zmartwienie, jakiz cieżar przeogromny do dźwigania... Kiedy juz odczuwałam,ze
      sama sobie z tym wszystkim nie poradzę, zaczęłam sie modlic o łaske pogodzenia
      z losem i o przywrócenie radosci zycia. I tak sie stało. Nadal nie mam dziecka,
      ale wiary nie utraciłam. Teraz znowu zacznę leczenie po raz ostatni (34 lat na
      karku i 12 rok w małzenstwie).
      Pan Bóg nie chce dla nas źle. Dzisiaj myslimy,ze to co nas spotyka jest
      tragedią. Ale może to co nas dotknęło jest właśnie dla nas lepsze? Kiedyś z
      perpektywy czasu inaczej na to spojrzymy. Na pewno wiele z Was zostanie kiedyś
      matkami i wtedy inaczej podejdziecie do macierzyństwa, niż wiele wspólczesnych
      zaganianych matek, które traktują swoje dzieci jak piate koło u wozu (znam
      takie niestety). Moze ten okres czasu pełnego wyrzeczen, bólu, zwatpienia i
      wysiłku w jakiś sposób nagrodzony. Moze własnie w postaci ślicznego dzidziusia?
      Czasami wydaje mi sie, ze zachowuje sie jak mała dzewczynka, która koniecznie
      chce cos dostac. A ile dałam w zamian? Wiem, ze dziecka nie dostaje sie w za
      coś (rasa ludzka szybko by wygineła), ale nie zyje po to tylko, zeby brac. Moze
      bede potrzebna komuś innemu? A może moje dni sa juz policzone? tego nie wiem.
      Tego również nie wiedzieli Ci, którzy wybrali sie na targi do Katowic.
      Jedno jest pewne, w moim przypadku wiara bardzo pomaga i bez niej chyba bym
      sobie nie poradziła z samą sobą. Mam Bogu za co dziekowac... inni nie maja
      nawet ulamka z tego co ja posiadam i chętnie by sie ze mna zamienili...
      • ap77 Re: a co na to Pan Bóg? 29.01.06, 21:28
        Ok, to moze inaczej, jesli jets tak jak pisezsz, ze nie wszyscy moga miec co
        chca, ze moze Bog tak chcial, to po co sie leczyc??? Po co sie starac. Moze Bog
        nie daje dziecka, bo bylybyscie (-smy) zlymi matkami? O tym nie myslalyscie???

        To mnie bardziej przekonuje, i caly czas sie zastanawiam, czy ja na pewno chec
        byc matka?
        • dagps Re: a co na to Pan Bóg? 30.01.06, 10:52
          jestem zdecydowanie blizsza temu co pisze ap77, jesli juz jest ta sila, to madrzejsza od nas. jesli jej nie ma, to to jest TYLKO pcos z calym jego bagazem, choroba po prostu, i nie z mojej winy moje drogie.
        • inga30 Re: ap77 30.01.06, 11:52
          Myslałam i doszłam do wniosku że nie ma obowiazku bycia dobrą matką, jest na
          świecie sporo złych i dobrych matek, na razie nie miałam szansy pokazać co
          potrafięsmile

          Odnośnie tabletek i czekania to rozumiem że Jasia ma kaca, ale opo co dorabiać
          teorię, staram się od 24 roku zycia i nie bralam tabletek.
          • jasia04 Ingo ... 31.01.06, 23:56
            nie mam w tym względzie żadnego kaca. nie piszę też że w każdym przypadku są to
            tabletki. Przecież stresy, szybkie zycie, i inne znane i nieznane przyczyny
            niepłodności zdarzają sie równie często.
            A.
        • magdaszek Re: a co na to Pan Bóg? 30.01.06, 17:05
          Jak to po co sie leczyc? Nigdy nie wiadomo co nam jest pisane. Moze musimy po
          prostu zaczekac, przejsc swoje, dojśc do macierzynstwa własnie w ten sposób?
          Nie zgadzam sie z tym co napisałaś "Moze Bog nie daje dziecka, bo bylybyscie (-
          smy) zlymi matkami?" Gdyby tak było nie byłoby złych matek przecież. Byłyby
          tylko te dobre. Ale to nie Bóg decyduje o tym, że ktos jest dobry lub zły.
          Każdy ma swoja wolna wole i Bóg to szanuje.
          A leczyć sie trzeba, skoro są mozliwosci. Każdy wybiera swoja droge. Ja
          postanowiłam zrobić sobie przerwe. Wiem, ze nigdy nie podejde do In vitro (z
          róznych przyczyn), ale innych metod mogę jeszcze spróbowac.
          Jesli nie chcesz być matka, albo nie jesteś pewna czy chcesz to o co tyle
          krzyku do Pana Boga?
          • dagps Re: a co na to Pan Bóg? 30.01.06, 18:09
            no top zdecydujcie sie:
            "kazdy wybiera swoja droge"
            czy Bóg nam wyznaczyl droge?
            • ap77 Re: a co na to Pan Bóg? 30.01.06, 20:27
              Jalowa ta dyskusja, i tak sie nawzajem nie przekonamy (przeciez w Poslce jest
              99 % katolikow ; ) (bez urazy).

              Pozdrawiam i zazdroszecze nadziei i wiary, ja juz niestety tego nie czuje sad
              • jasia04 Droga AP ... 31.01.06, 23:52
                jeśli religia to opium, to czym jest jej brak?
                Życzę ci z serca tej wiary i nadziei, która tak ci już brak.
                pozdrawiam
                J.
            • magdaszek Re: a co na to Pan Bóg? 01.02.06, 16:56
              Też chciałabym to wiedziec. Nie jestem wszechwiedzaca i nie znam odpowiedzi.
              Domyslam sie tylko, ze Bóg dobrze wie, co nas czeka, widzi co robimy, zna nasze
              mysli i zamierzenia (i moze własnie to, co dotyczy całego naszego życia jest
              nam zapisane). On nas moze wspomóc w wyborze tej właściwej, dobrej drogi, jesli
              Go poprosimy o to. Natomiast nasze postepowanie zalezy od nas samych.
              Natomiast samo istnienie człowieka uzaleznione jest właśnie od Niego. On daje
              zycie i on decyduje kiedy je odebrac. Jest jeszcze powołanie, ale to juz inna
              sprawa. Mnie nie powołał jeszcze do macierzyństwa.Przestałam sobie juz zadawac
              pytanie "dlaczego". Po prostu przyjmuje taki stan rzeczy jednocześnie prosząc o
              dar posiadania dziecka. Wiem, ze on moze to zmienic. Moze własnie skierował
              moje kroki do lekarki, która moze mi pomóc?
              Być moze jest inaczej? Nie wiem tego. To są tylko moje sądy.
              • lomre Re: a co na to Pan Bóg? 01.02.06, 17:22
                Tego nigdy nie da sie rozwiązać. Czy to że kieruje nasze kroki na inv to Jego
                droga czy też "ktoś" miesza?
                • sadgirl1 Re: a co na to Pan Bóg? 02.02.06, 11:22
                  A ja myślę, że Panu Bogu jest to dokładnie obojętne...
                  Owszem, stworzył nas, ale dalej już nie ingeruje, tylko my się szarpiemy
                  myśląc, że jest inaczej, że Go przebłagamy, że jest w tym sens...
                  NIE MA SENSU - kto to prędzej zrozumie, temu będzie lżej...
                  Takie podejście wszystko tłumaczy - i dzieci na śmietnikach i niewinnych
                  ginących w katastrofach. To, kim jesteśmy i jacy jesteśmy nie ma żadnego
                  znaczenia...
                  • maruda79 Sadgirl1 05.02.06, 19:43
                    jesli chcesz przesle Ci linka z ksiazka, ktora po czesci odpowiada na pytanie,
                    ktore zadajesz smile Daj znac wysle na priva gazetowego
                  • jasia04 Re: a co na to Pan Bóg? 06.02.06, 23:16
                    A ja myslę, że Jemu nie jest to obojętne.Nic mu nie jest obojętne co się z nami
                    dzieje. Tylko on nie chce nic na siłę (to ta nasza wolna wola). Jeśli ktoś nie
                    wierzy, że może pomóc,że jest, że czuwa, że pragnie być zapraszany do naszego
                    życia, że może je zmienic, uzdrowić, polepszyć ... to rzeczywisćie nie ma sensu
                    by wierzyć, że On ingeruje.
                    A.
                    • sadgirl1 Re: a co na to Pan Bóg? 07.02.06, 08:13
                      Jasiu - sorry, ale kupy się nie trzyma to, co piszesz - np. co ma wolna wola
                      człowieka do tego, że chce, a nie może mieć dzieci?, a co ma wolna wola do
                      tego, że inny nie chce, a ma i zostawia je na śmietniku? Moim zdaniem nasza
                      wola nie ma tu nic do rzeczy, bo często w życiu sprawy idą wbrew naszej woli.
                      Ja nie winię Pana Boga, że zsyła na mnie jakieś "krzyże", ani nie próbuję
                      dopatrywać się jakiegoś ukrytego sensu w tym wszystkim, bo tego sensu po prostu
                      nie ma... trzeba żyć i tyle...
                      • megang Re: a co na to Pan Bóg? 07.02.06, 11:50
                        Masz wolną wolę, aby Boga widzieć w swoim życiu. Możesz z Nim rozmawiać, możesz
                        go prosić, dziękować, pytać. A możesz żyć tak jakby Go nie było.
                        Najgorsze jest to, że wtedy jesteś SAMA i kierujesz się tylko swoim rozumkiem.
                        Moje życie pokazuje mi, że poleganie na swoim rozumku zawodzi - bo jest Ktoś
                        kto wie lepiej, więcej i chce naszego dobra. Dlatego ja chcę Go pytać i
                        rozmawiać z Nim.
                        • jamile Re: a co na to Pan Bóg? 07.02.06, 18:13
                          Boga w moim życiu nie ma, bo w niego nie wierzę.
                          Jest za to upragnione dziecko, którego się doczekałam dzięki zrobieniu zabiegu,
                          na który Twój kościół nie pozwala.

                          Ty sie zawiodłaś na swoim rozumku
                          Ja do swojego rozumu nie mam zastrzeżeń

                          Choroba to jest taki stan, który trzeba leczyć a nie dywagować, czy może jestem
                          chora dla mojego dobra.


                          • 0ania Re: a co na to Pan Bóg? 07.02.06, 20:24
                            .....ale proszę Cię....Bóg i kościół, to niebo a ziemia, nie porównuj nawet. Dla
                            mnie kler to banda, ale szczerze Ci współczuję, że w Twoim życiu nie ma Boga.
                            Ale to oczywiście Twój wybór i Twoja sprawa. Daj sobie jednak powiedzieć: gdyby
                            Bóg nie zechciał - nie mialabyś dzieciątka.
                            • jamile Re: a co na to Pan Bóg? 07.02.06, 20:44
                              0ania napisała:
                              > ale szczerze Ci współczuję, że w Twoim życiu nie ma Boga.<

                              Heh zupełnie niepotrzebnie, bez boga żyje mi się naprawdę dobrze od dobrych
                              kilkunastu lat, chwilo trwaj! Jest mnóstwo szczęśliwych ateistów na tym świecie.

                              > Daj sobie jednak powiedzieć: gdyby Bóg nie zechciał - nie mialabyś
                              dzieciątka.<
                              Oczywiście że miałabym;-p
                              • 0ania Re: a co na to Pan Bóg? 07.02.06, 22:07
                                ..............przykro mi.....tylko tyle umiem teraz
                                powiedzieć..........oczywiście szanuję Twój wybór...........to wszystko!!!!
                                • sadgirl1 Re: a co na to Pan Bóg? 08.02.06, 10:15
                                  Aniu - rozwijając Twoją myśl - napisałaś, że gdyby Bóg nie chciał, to nie
                                  miałaby dziecka... Czy chcesz przez to powiedzieć, że Bóg CHCE, aby tyle ludzi,
                                  którzy byliby wspaniałymi rodzicami cierpiało z tego powodu, że go nie mają.
                                  Czy Z WOLI Boga inni - potwory - mają te dzieci i nie pozwalają im żyć kończąc
                                  to maleńkie życie w nurtach rzeki, beczce, czy za oknem wieżowca? Wolę wierzyć,
                                  że Bóg w to nie ingeruje...
                                  • 0ania Re: a co na to Pan Bóg? 08.02.06, 12:55
                                    Jedni mają dzieci od razu, inni muszą na to poczekać. Dlaczego? Nie wiem, ale
                                    wierzę,że pan Bóg ma wobec nas plany, których my nie rozumiemy.Również
                                    buntowałam się, również nie rozumiałam dlaczego nie mogę mieć dziecka...po ośmiu
                                    latach łez i cierpienia zaszłam w ciążę i mam synka.Kiedy spojrzałam na to z
                                    innej perspektywy, na spokojnie,bez emocji zrozumiałam,że Bóg wiedzial co robi z
                                    moim życiem. Każdy musi nieść jakiś krzyż w życiu.Naszym krzyżem była
                                    bezpłodność (oj bardzo cieżki byl to krzyż), inni niosą inne krzyże cierpienia i
                                    chętnie by sie z nami zamienili. Uwierz, znam takich.Są rzeczy nieodwracalne w
                                    życiu, a bezplodność można leczyć i zazwyczaj kończy sie sukcesem.Prędzej czy
                                    później.
                                    A co do ludzi, którzy tak bestialsko traktują swoje dzieci....to już inna
                                    sprawa. Czlowiek dostal wolną wolę, robi co chce ze swoim życiem i z tego będzie
                                    roliczony.Choć nas to boli, nie mamy na to wpływu.
                                    Ja oczywiście szanuje bardzo Wasze poglądy, nie chce na silę nikogo przekonywać.
                                    Po prostu tak jak Wy, wyraziłam swoje zdanie....
                                    • sadgirl1 Re: a co na to Pan Bóg? 08.02.06, 13:17
                                      A czy wolną wolą tych dzieci było urodzić się w rodzinach, które okazały się
                                      dla nich katami, przecież to też były dzieci boże, czy nie zasługiwały na coś
                                      lepszego?
                                      Aniu, przepraszam, że zabrzmi to trochę cynicznie, ale gdy piszesz :

                                      "...po ośmiu
                                      > latach łez i cierpienia zaszłam w ciążę i mam synka.Kiedy spojrzałam na to z
                                      > innej perspektywy, na spokojnie,bez emocji zrozumiałam,że Bóg wiedzial co
                                      robi z moim życiem",

                                      to nie jestem pewna, czy napisałabyś tak samo, gdyby po tych ośmiu latach nadal
                                      Wam się nie udało... Może dopasowujemy rzeczywistość do naszych wyobrażeń?
                                      • 0ania Re: a co na to Pan Bóg? 08.02.06, 13:30
                                        Wiem,że łatwiej się mówi o pewnych rzeczach, gdy spelnia sie marzenie.....może
                                        masz rację....ja opisałam tylko swoją sytuację....nie mogę ręczyc,że gdybym
                                        dalej nie miała dziecka - widziałabym sens w poczynaniach bożych. Ale nikt nie
                                        może ręczyć nawet za siebie samego.Bo przecież sami nawet nie znamy sie do
                                        końca. Jak świat stary, rozważania o Bogu zawsze budziły sprzeczności i
                                        wątpliwosci. Podobnie jest z polityką hihih. Zawsze podział na dwa obozy.
                                        • megang Re: a co na to Pan Bóg? 08.02.06, 14:52
                                          Cokolwiek nie napiszemy - Bóg i tak JEST. Tak samo blisko mnie jak i każdej z
                                          Was - czy Go zauważamy, czy nie i każdy się o tym przekona - dla mnie to pewnik!
                                          • dagps Re: a co na to Pan Bóg? 08.02.06, 15:10
                                            nie ma obiektywnej prawdy!!! jak to i tak jest? dla ciebie jest dla mnie nie ma. jest w umysle tych ktorzy w niego wierza. jezeli ja wierze ze jest "trzecia sila" to dla mnie taka jest. dla innych nie musi byc. "jest" to takie slowo ktore nawet w obliczu dowodow naukowych jest watpliwe.
                                            • megang Re: a co na to Pan Bóg? 08.02.06, 15:49
                                              Napisałam "dla mnie". Będzie też dla Ciebie smile wcześniej czy poźniej - w to
                                              wierzę.
                                              • dagps Re: a co na to Pan Bóg? 08.02.06, 16:00
                                                no to chociaz ty. tylko czy ktos mnie pytal czy ja chce zeby za mnie wierzyc?
                                                mi to niepotzrebne, serio, mam swoja wiare i wystarcza mi.
                                                • megang Re: a co na to Pan Bóg? 08.02.06, 20:17
                                                  Każdy z nas na pewno przekona się o tym czy Bóg istnieje - po śmierci. Ja
                                                  wierzę, że On JEST, dlatego dla mnie każdy wcześniej, czyt. za życia, lub
                                                  później czyt. po śmierci pozna tą tajemnicę. I ja i Ty i nasze dzieci. Ale
                                                  czad wink...

                                                  • jamile Re: a co na to Pan Bóg? 08.02.06, 20:43
                                                    Albo się przekona, że Bóg nie istnieje. To dopiero czad!

                                                    Może zaakaceptuj i uszanuj to, że ktoś NIE WIERZY, zamiast namolnie
                                                    ewangelizować wszędzie i wszystkich, bez względu na to, czy sobie tego życzą
                                                    czy nie?
                                                  • megang Re: a co na to Pan Bóg? 09.02.06, 10:03
                                                    Wyrażam swoje zdanie - jeżeli dla kogoś jest śmieszne, żałosne, czy nie do
                                                    przyjęcia - jego sprawa. Nie musi czytać, a jeśli przeczyta - może wyśmiać. Ja
                                                    wiem swoje tak jak i Wy. I dobrze.
                                                    Jamile nie denerwuj się wink
                                                  • sadgirl1 Re: a co na to Pan Bóg? 09.02.06, 10:54
                                                    Słuchajcie - to jałowa dyskusja. Nikt tu nie rozstrzygnie, czy Bóg jest, czy
                                                    nie, bo to kwestia wiary. Tytuł wątku sugeruje, że jest to pytanie do tych, co
                                                    zasadniczo wierzą w jego istnienie, natomiast zastanawiają się, jak w
                                                    kontekście jego istnienia wyjaśnić ludzkie problemy, np. takie jak nasze.
                                                    Moje zdanie jest takie, że tu na ziemi zdani jesteśmy wyłącznie na siebie, bo
                                                    nie ma znaczenia, czy jesteśmy dobrzy, czy źli, czy się modlimy, czy nie, czy
                                                    prosimy, czy nie - to... będziemy mieć dzieci, albo nie...
                                                  • megang Re: a co na to Pan Bóg? 09.02.06, 13:01
                                                    Moim zdaniem ma znaczenie jak żyjemy, czy się modlimy. Przekonałam się, że gdy
                                                    grzeszymy to tak na prawdę bijemy w siebie, bezpośrednio lub pośrednio. Jeżeli
                                                    więc stosuję "instrukcję obsługi" siebie, którą dostałam od Tego który mnie
                                                    stworzył - nie pogubię się, nie zranię, zatruję życia innym.
                                                    Dlaczego jestem niepłodna - nie wiem. Ale wiem, że przez to doświadczenie
                                                    spokorniałam. Spokorniałam na tyle, że od niedawna mogę się o dziecko modlić.
                                                    Wcześniej wszyscy to robili, a ja nie umiałam. Tylko tyle. Pa
                                                  • sadgirl1 Re: a co na to Pan Bóg? 09.02.06, 13:43
                                                    Oczywiście - każdy ma swój kodeks postępowania, czasem tym kodeksem jest biblia
                                                    i 10 przykazań, czasem inaczej się to nazywa, a w gruncie rzeczy chodzi o to
                                                    samo i w tym znaczeniu nie jest nam obojętne, jak postępujemy...
                                                    Ja doświadczyłam na sobie tego, że modlitwy nic nie wskórają, kiedy rzeczy mają
                                                    iść inaczej... Jeśli pisząc, że "spokorniałaś" masz na myśli to, że uważasz,
                                                    żeby mieć dziecko to trzeba się o nie modlić to pozwolę się nie zgodzić. Ja
                                                    rozumiem to w ten sposób, że doszłam do wniosku, że w życiu często bywa nie
                                                    tak, jak sobie wymarzyliśmy i głową muru nie przebiję...
                                                  • megang Re: a co na to Pan Bóg? 09.02.06, 15:10
                                                    Spokorniałam, zobaczyłam, że nie jestem pępkiem świata i że nie jest tak, że
                                                    wszystko mogę mieć. Wcześniej moje starania przynosiły efekt. W tej dziedzinie -
                                                    nic. Moje JA CHCĘ nie wystarczy.
                                                    Żeby mieć dziecko nie trzeba się o nie modlić. Dziesięć lat temu zaszłam w
                                                    ciążę bez modlitwy. Teraz się modlę, o to, aby Bóg jeśli jest taka jego wola
                                                    dał nam dziecko. W moim przypadku potrzebna była pokora. Wcześniej wszystko w
                                                    tej dziedzinie sama i sama. Bo Bóg przecież widzi jak cierpię i czego mi
                                                    trzeba. Nie wiem czy zajdę w ciążę, ale cokolwiek się stanie wiem, że dzieje
                                                    się Jego Wola. Ja dałam co mogłam. A wiedząc, że jest Miłością i Dobrem wierzę,
                                                    że mnie nie skrzywdzi i gdy będę blisko da mi pokój serca i pokaże rozwiązanie.
                                                    Tak też się dzieje. Trzymaj się wink
                                                  • 0ania Re: a co na to Pan Bóg? 09.02.06, 16:09
                                                    całkowicie się z Tobą zgadzam megang.....to cudowne uczyć sie w życiu
                                                    pokory.....i takie ważne! Ale tak jak pisały dziewczyny wcześniej: ta dyskusja
                                                    jest jałowa. Nie ma co deliberować, bo jak widać osoby podzieliły się tak jak w
                                                    kwadracie logicznym: wierzące i nie wierzące. Każdemu jest dobrze z tym w kogo
                                                    wierzy lub nie i tak to zostawmy. Podobno każdy będzie sądzony w/g własnej wiary
                                                    (jaka by ona nie była). pozdrawiam cieplutko
                                                    ania
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka