Dodaj do ulubionych

laparoskopia???pytania do przechodzących.......

26.09.06, 15:23
Proszę powiedzcie mi,czy to jest takie straszne???Jak wyglądają
przygotowania.Czy po zabiegu coś czuć,coś boli????Czy od razu można normalnie
funkcjonować.Proszę,napiszcie wszystko co wiecie.Będę bardzo wdzięczna.Pozdrawiam



--------------------------
34cykl starańsad

Obserwuj wątek
    • karola11 Re: laparoskopia???pytania do przechodzących..... 26.09.06, 16:04
      Laparoskopie przechodziłam rok temu. Tak naprawdę jakość tego zabiegu uzależniona jest od miejsca w którym się go wykonuje tzn. szpitala. Sam zabieg jest bezbolesny i wykonywany przy znieczuleniu ogólnym. Nic mnie nie boleało oprócz miejsca gdzie miałam założony cewnik jak sie potem okazało przez to, że był źle założony dostałam zapalenia("fachowość pielęgniarki"). Zabieg miałam wykonywany rano a juz wieczorem wstałam z łózka. Na początku brzuch jest opuchnięty ale po paru dniach opuchlizna schodzi. Na brzuchu pozostaja mało widoczne trzy punkty po dziurkach przez który wprowadza sie laparoskop. Jednakze radzę ci żebys sie dobrze skonsultowała z lekarzem zanim zrobisz ten zabieg bo tak naprawde nie zawsze jest on potrzebny a lekarze celowo na niego kierują, żeby była większa kasa dla nich tak było np w moim przypadku. Poza tym jeżeli kieruję cie na ten zabieg ginekolog, który nie zajmuje się leczeniem niepłodności to lepiej go nie słuchać. Warto też zrobić najpierw badanie drożności jajowodów bo wówczas za jednym razem podczas laparoskopi można je udrożnić.
      • kinga38 Re: laparoskopia???pytania do przechodzących..... 26.09.06, 16:37
        Będę miała założony cewnik???O matko!!!!To nie będę mogła wstać po zabiegu?Moja
        ginka powiedziała,że następnego dnia po zabiegu idę do domu.
        • dronka3 Re: laparoskopia???pytania do przechodzących..... 28.09.06, 13:23
          Kingo, ja nie miałam lewatywy, tylko środki przeczyszczające i nie miałam
          cewnika. zabieg był rano, a wieczorem już wstałam z łóżka i na drugi dzień
          byłam w domu. przeżyjesz smile
    • kisztylka Re: laparoskopia???pytania do przechodzących..... 26.09.06, 16:27
      laparoskopia to naprawde nic strasznego.zalezy jeszcze w ktorym szpitalu badz
      klinice ma byc zrobiona,ja robilam w szpitalu ale prywatnie.jest to zabieg pod
      pelna narkoza.robia naciecie w pepku i dwa naciecia okolo pol centymetra na
      wysokosci jajnikow.przez pepek wprowadzaja przyrzad z kamera a po bokach
      narzedzia pomocnicze.zabieg trwa ok.45 min,po wybudzeniu raczej nie boli.dwa
      dni i do domu.ranki sa na tyle male ze nawet ich nie szyja tylko sklejaja,od
      lekarza masz min 2tyg zwolnienia ale ja tak calkiem dobrze czulam sie juz na 3
      dzien.takze spoko,milo wspominam tyle ze efektu w postaci ciazy jeszcze nie ma
      a mija rok prawie,pozdrawiam
    • jula1232 Re: laparoskopia???pytania do przechodzących..... 26.09.06, 17:11
      Droga Kingo ja jestem 3 tygodnie po laparoskopii. Przed nią miałam wykonane
      badania krwi i rtg płuc (jest to potrzebne do narkozy) Wcześniej miałam też
      dawane 2 zastrzyki w brzuch przeciwzakrzepowe. W piątek tj. 01.09.2006 roku
      trafilam na stół, koło 10 (we czwartek miałam lewatywkę i golenie) W piątek rano
      też lewatywkę. Kazali mi sie połozyc na stół, pozakładali mi jakieś głupoty,
      załozyli welfron (na kroplówki jest potrzebny)Nic nie pamietam, jak sie
      obudziłam to płakałam (taki objaw na narkozę) ale czułam sie ok. Niektórzy po
      narkozie wymiotują itp. A ja nic. Gdy już spałam załozyli mi cewnik. On
      strasznie dokucza, ale na drugi dzień już go wyciągają.Tylko troche bolało, ale
      dawali kroplówki ze srdkami przeciwbólowymi. Na drugi dzień już chodziłam.
      Miałam obolałe kichy i problemy z jedzeniem, pewnie po lewatywach. Ale nic sie
      ie bój to na prawde nic strasznego!!!!!!! Da sie pzrezyć!!!!
      • kinga38 Re: laparoskopia???pytania do przechodzących..... 26.09.06, 18:14
        o mój Boże teraz to mnie przestraszyłyście!!!!Lewatywa,cewnik,golenie....ojej.brrr
        • mezatkaap Re: laparoskopia???pytania do przechodzących..... 26.09.06, 18:17
          Dorzucę wrażenia, jeszcze w tym tygodniu mam zabieg, zobaczymy smile Kinga - przed
          porodem wcale nie jest łatwiej, wręcz przeciwnie - to tak na przyszłość...
          • jula1232 Re: laparoskopia???pytania do przechodzących..... 26.09.06, 18:39
            ogol sie wcześniej dokładnie w domu, wiec bedziesz miec za soba jedna rzecz. A
            reszta sie nie przejmuj to nie jest az takie straszne!!!!!
            • kisztylka Re: laparoskopia???pytania do przechodzących..... 26.09.06, 19:08
              ja zadnych wymiotow nie mialam,zadnego cewnika i zadnej lewatywy,przed
              zabiegiem tylko badanie krwi,ekg serca bo to jest potrzebne do narkozy,tuz
              przed zabiegiem wenflon delikatne ogolenie w okolicy pepka i na sale.i po
              wszystkim
    • andzia148 Re: laparoskopia???pytania do przechodzących..... 26.09.06, 20:36
      Ja miałam laparoskopię pół roku temu. Przed zabiegiem musiałam porobic badania
      krwi,moczu, rtg, ekg i takie tam.Do szpitala poszłam w środę, przez cały dzien
      nic nie jadłam, wieczorem lewatywka, golenie ale tylko troszeczkę.W czwartek
      rano znowu lewatywka, juz żadnego picia, jedzonka to wiadomo smile no i ok 12.00
      po mnie przyjechali.Zajechałam na salę operacyjna.Podłaczyli mi pełno pierdół ,
      kabelków do piersi , wenflon i nawet nie wiem jak i kiedy miałam
      odlot.Obudziłam sie za godzinę.Zadnego bólu,zadnego cewnika, troche jeszcze mi
      sie oczka zamykały.Po dwóch godzinach pobytu na sali pooperacyjnej pojechałam
      na swoją salę. Przez cały dzien głodówka.Zero picia.Ranki po przecieciu nic a
      nic nie bolały, pępek tez nie jedynie brzuch boli przez kilka dni po
      wpompowaniu gazów, najbardziej jak sie obracałam albo wstawałam.Przez cały
      dzien siusiałam na podsuwacz, dostałam piec kroplówek.Najgorsza tylko rzeczą
      było to że wymiotowałam cały dzien aż w końcu dali mi zastrzyk i
      przeszło.Pielegniarki naprawde były super, bez zadnych zarzutów.Na drugi dzien
      wstawałam, mogłam pic i jesc sucharki,byłam tak wygłodniała jak wilk.Sucharki
      smakowały jak najlepsza pizza smile W sobote wyszłam do domku.Zwolnienia dostałam
      3 tygodnie.Także jak widzisz to nie jest zadna skomplikowana operacja tylko
      zabieg i jezeli trafisz do dobrego szpitala to nie ma sie czym
      przejmowac.Pozdrawiam i trzymam kciuki
    • klusqa Re: laparoskopia???pytania do przechodzących..... 26.09.06, 20:38
      Nie, nie straszne.

      Przygotowania wyglądają tak, że musisz być na czczo (lekarz powie Ci, kiedy
      możesz zjeść ostatni posiłek i kiedy przestać przyjmować płyny). Na sali
      operacyjnej podłączają Cię do EKG, dają głupiego Jasia i usypiają. Potem budzą
      i dostajesz kroplówkę oraz zastrzyk przeciwbólowy. Przesypia się raczej
      większość dnia i całą noc. Dobrze mieć kogoś, kto pomoże Ci pierwszy raz wstać
      z łóżka - ja zemdlałam, bo się za szybko podniosłam. Następnego dnia miałam
      brzuch jak balon (wracałam do domu w rozpiętych spodniach) i ten balon opadał
      przez kilka dni. Przez parę dni po laparo byłam senna, pobolewał mnie brzuch,
      miałam lekkie plamienia, ale po ściągnięciu szwów co dzień byłam żwawsza.

      Wszystko jest do przeżycia - naprawdę nic strasznego! Polecam jednak wzięcie co
      najmniej tygodnia zwolnienia po.
    • vase Re: laparoskopia???pytania do przechodzących..... 28.09.06, 11:24
      Witam! Ja wlasnie za godzine wychodze na laparoskopie! Ale nie mialam robionych
      zadnych badan (tych co niby trzeba przed znieczuleniem ogolnym), jesc moglam do
      7 rano (czyli ok. 6 godz. przed op.), a pic do 11.30 (1.5 godz. przed op.)
      Oczywiscie nic nie jadlam od wczoraj godz. 5 po pol. Palic nie nalezy przez 12
      godz. przed op.
      Po ok. pol godz. po op. moge pic np. herbatke i zjesc tost lub ciasteczka (!)
      Pare godz. po op. - wracam do domu!
      Nikt nie wspominal o zadnym zwolnieniu, tylko mam na nast. dzien odpoczywac.
      P.S. Nie mieszkam w Pl.

      Opisze jutro jak poszlo!
      • kinga38 vase 28.09.06, 11:53
        w takim razie trzymam kciuki.Napisz koniecznie jak będziesz już po, ok????
        A gdzie robisz,jak można spytać?Ja będę miała robioną w Niemczech.



        ---------------------
        34cykl starańsad
        • vase Re: vase 28.09.06, 12:11
          Dzieki Kinga. Ja mieszkam w UK. Wlasnie wychodze...!
    • heidiklum Laparo - ambulatoryjnie 28.09.06, 12:24
      Mialam laparoskopie zrobiona ambulatoryjnie , ale w Niemczech - bo tu mieszkamsmile
      Rano przyjechalismy do kliniki - przebralam sie w koszule, nalozylam cieple
      skarpetki - ale majtki zdjelamsmile Potem krotka rozmowa z profem - wyjasnil pare
      szczegolow - miedzy innymi to, ze gaz do narkozy pachnie malinami.
      Potem obowiazkowo siku - bez cewnika i na sale marsz. Polozylam sie na fotelu
      ginekologicznym, podali mi do reki maske z narkoza, zebym sama wziela dwa
      oddechy - i juz mialam odjazd.
      Obudzilam sie na sali obok - dostalam kawe i potem cos na rozruch - bo mialam
      bardzo niskie cisnienie. Laparo byla o 9, a ja o 11 siedzialam juz obok meza w
      samochodzie w drodze do domu.
      Wieczorem wzielam lek przeciwbolowy i przeciw mdlosciom - a nastepnego dnia
      wlasciwie bylo juz super.
      Jezeli jest taka mozliwosc - polecam serdecznie taka forme.
      • bee20 Re: Laparo - ambulatoryjnie 28.09.06, 12:41
        Hej,

        HeidiKlum- mozemy sobie podac rece, i ja mialam laparoskopie robiona
        amulatoryjnie - w Monachium. Tez po ok. 3 godz. bylam w drodze do domu.
        Ogolnie nie ma sie czego bac, przeciez i tak sie nic nie czuje! A potem -
        wiadomo mialo sie dziury w brzuchu, wiec troche je czuc, ale powiedzialabym - 2
        pierwsze dni sa nieco niewygodne, czlowiek chodzi troche obolaly, ale przeciez
        i tak jest sie na zwolnieniu, czasami w szpitalu, wiec to wlasciwie wypoczynek,
        prawie jak urlop smile Lepiej bac sie diagnozy, jest przeciez w tym wszystkim
        najwazniejsza.
        • kinga38 vase 29.09.06, 11:15
          i co?????Jesteś już w domku????Jak było?Strasznie????A kiedy wyniki?Czy może od
          razu mówią co i jak????Ale ja jestem panikara straszna!


          ---------------------
          34cykl starańsad
        • kasiksa Re: Laparo - ambulatoryjnie 29.09.06, 13:15
          hej bee, jestes z Monachium ja tez!
          w jakiej jestes klinice, bo ja wlasnie zmieniam z Pasingu na bnn...
          • bee20 Re: do kasiksa 29.09.06, 13:44
            Czesc, ale fajnie sie sklada!
            Ja jestem w Pasingu. A dlaczego zmieniasz, nie podobalo ci sie tam?
            A propos, masz ochote spotkac sie, np na kawe, dzis ok. 15-16 godz?
            Pozdrawiam
            Beata
            • kasiksa Re: do kasiksa 29.09.06, 14:30
              Hej! supersmile
              no wiec, opuszczam Pasing, bo nie czulam sie tam dobrze, 5 iui nieudanych, a
              teraz wlasnie w trakcie 1 ivf kazali przerwac bo wyniki zle. Najgorsze ze nikt
              nie mowi zadnach konkretow, terminy do lekarzy odlegle..itp.
              ja bylam u Krüsmana (na samym poczatku u Fiedlera)
              teraz sie przenosze do kliniki bnn w Tal 11
              znalazlam sporo pochlebnych opinii

              co do spotkania, hmmm.. czemu nie, zreszta moze sie znamy, Monachium to wioskasmile
              dzis niestety, koncze prace po 17:00 a potem mam juz plany
              ale ciesze sie ze znalazlam tu pokrewna dusze!
              pa Beata!
              Kasia
              • bee20 Re: do kasiksa 29.09.06, 14:44
                ja wlasnie jestem u Krüsmanna. Zaczelam stymulacje clomifen w zeszlym miesiacu,
                teraz wlasnie zaczal sie drugi cykl. Musze przyznac, ze nigdy nie pomyslalabym,
                jak bardzo wplywaja na psychike te stymulacje. A co dopiero musi byc po
                nieudanym iui lub ivf. Nawet nie chce o tym myslec. My jestesmy zupelnie na
                poczatku naszych staran (niestety, czekalismy zbyt dlugo na cud, zawsze bylam
                przekonana, ze u nas wszystko jest ok i wystarczy tylko troche sie postarac),
                potem - szok: endometrioza, co prawda nie taka zla (2gi stopien), ale w
                porownaniu z moim wiekiem (jestem juz sporo po 30tce) czekanie na ciaze
                samoistna moze byc czekaniem w nieskonczonosc.

                Aha, czyli jestes w pracy??? (ja tez smile, ojej gdyby moi koledzy wiedzieli, jak
                ja wlasnie pracuje...
                No wiec pa i do zobaczenia wkrotce!
                • kasiksa Re: do kasiksa 29.09.06, 14:53
                  mi w tym roku stuknela 30 a staramy sie juz 3 lata, wczesniej, przeszlo rok
                  naturalnie,
                  u mnie jest problemem 2 faza, niski progestron a u meza zolnierzyki srednie,
                  teoretycznie przy naszych wynikach powinno sie udac, ale cos nam nie wychodzi.

                  Dam Ci znac jak jest w tej drugiej klinice. Dziewczyny na Pasingu tez przeciez
                  zachodzasmile) wiec sie nie martw
                  U mnie sie juz po prostu "przelalo" i zmieniam

                  podchodzisz do iui? Powodzenia! trzymam kciukismile
                  • bee20 Re: do kasiksa 29.09.06, 15:00
                    na razie mamy zamiar postymulowac pare miesiecy, potem - nie wiem, zobaczymy co
                    poleci Krüsmann. Moj maz ma bardzo dobre wyniki, problem jest tylko po mojej
                    stronie, o ile wiem w przypadku endo od razu robi sie ivf, ale musze sie lepiej
                    rozeznac.
                    Milego weekendu!
                    • kasiksa Re: do kasiksa 30.09.06, 19:03
                      hej bee,
                      jestes w kpm?
                      • bee20 Re: do kasiksa 04.10.06, 10:04
                        Hej kasiksa,
                        w dlugi weekend nie zajrzalam do kompa, ale juz jestem. Wysylam ci maila na
                        gazeta.pl.
                        Beata
    • sun32 Re: laparoskopia???pytania do przechodzących..... 29.09.06, 11:42
      Kinga ja nie miałam żadnej lewatywy ani cewnika. Dzień wcześniej mało już
      jadłam, w dniu zabiegu nic. Zabieg był ok 16h a o 23h poszłam do łazienki siku.
      Po wybudzeniu byłam strasznie głodna ale czułam się dobrze. Po północy siostra
      pozwoliła mi zjeść parę biszkoptów wink BARDZO ważne jest miejsce gdzie będziesz
      miała robiony zabieg. Ja na drugi dzień rano poszłam już do domku. Nie martw
      się. Ja też panikowałam. To był duży stres ale da się przeżyć. Po kilku dniach
      przestaną boleć ranki i wrócisz do pełnej sprawności smile
      • mezatkaap Re: laparoskopia???pytania do przechodzących..... 29.09.06, 12:28
        Hej Kinga - żyję smile
        u nas: południe kraju: badania przed, komplet, dieta lekkostrawna dzień przed,
        w dniu zabiegu zero jadła i napoju, to ważne, bo tym samym unikasz wymiotów.
        Potem narkoza - ja dostałam do żyłki - do 10 nie doliczysz... zero lewatywy i
        cewników.
        Na salę, kroplówy, rano cos przeciwbólowego. Boli dopiero teraz, po 20h, ale da
        się przeżyć. Siedzę z plastrami na brzuchu i stukam.
        Nie żałuję, choć żadnych nieprawidłowości u mnie nie wykryto.
        Staramy 4 lata, jak do tej pory.
        • kinga38 Re: laparoskopia???pytania do przechodzących..... 29.09.06, 13:12
          4lata i nic nie wykryto????Ja modlę się,żeby jednak coś u mnie
          wykryli,nadcięli,przeczyścili itd.Nie chcę usłyszeć ,że wszystko ok a i tak nie
          mogę zajć w ciążę.


          ----------------
          34cykl starańsad
          • mezatkaap Re: laparoskopia???pytania do przechodzących..... 29.09.06, 21:00
            No widzisz, takie życie, ale nie ma co rąk załamywać; do przodu trzeba, szukać,
            próbować; z upływem czasu inaczej na problemy patrzę, uspokoiłam się;
            powodzenia Kinga!
    • vase Re: laparoskopia???pytania do przechodzących..... 30.09.06, 14:19
      Witajcie kochane! Ja juz (2 dni) po! Bylo spoko. Na 12.30 stawilam sie z cala
      obstawa (maz i synus) do Day Surgery Unit. Cos przed 1 zawolala mnie
      pielegniarka. Moi mezczyzni poszli. Ja na sale, siedzialam sobie na stoleczku i
      dyskutowalam z lekarzem anastezjol, pielegniarka, lekarz. gin, pielegniarka
      praktykantka (z kazdym z osobna) Wytlumaczyli mi co mi bede robic, co bede
      (moge) czuc, co pozniej.. itd. Piel. zmierzyla mi cisnienie ze 2 razy. Tu gdzie
      siedzialam mialo pozniej byc moje lozko. Poszlam siku, bo chcieli sprawdzic czy
      czasem nie jestem w ciazy. (Niedoczekanie moje sad( ) Pozniej pielegn. zasunela
      zaslony, przebralam sie w szpitalna koszulke + szpitalny szlafrok. (Wszystko
      trza zdjac, ja zostalam w skarpetkach, bo mi bylo zimno) Cos po. 2 przyszla po
      mnie pielegn. i ja, z podusia pod pacha pomaszerowalam do "teatru" smile))
      Wyszedl po mnie lekarz, wchodze, a tam - chyba z 5 osob. Wszystkim widac li
      tylko oczy smile B. mlody pan lekarz anastezj. poprosil, zebym sie polozyla na
      lozu, wzial ode mnie szlafroczek i kapcie (wlozyli do worka), pomogli zaladowac
      sie na owe loze, gadali, "pocieszali", rozweselali.. spoko. L. zapytal sie czy
      jestem lewo, czy prawo reczna. Leze, widze lampe, wkluli mi "cos" w zewn.
      strone lewej reki (bolalo jak cholera)(ale tylko chwilke) L mowi, ze zaczne sie
      czuc.. lightheaded, a ja mu na to, ze juz czuje.. Tak mi jakos dziwnie, powieki
      ciezkie.. Nagle ktos mnie delikatnie budzi. To pielegn. Juz po wszystkim!
      Zawiezli mnie na owym lozu do tej pierwszej sali, i tam juz sobie dochodzilam :-
      ) Zadzwonili po meza, ze moze mnie odebrac o 4.30 (a to moze bylo cos po 3)
      Czulam sie calkiem spoko, tylko mnie brzuch bolal. Poprosilam o dodatkowe tabl.
      przeciwbolowe i chyba po nich zaczelo mi byc niedobrze. Obnizyli mi "glowe"
      lozka, mialam duzo pic (juz mialam na stoliku herbatke, wode i soczek) a jak ja
      mam pic, jak leze prawie plasko? (No rureczka do picia byla, ale nie jest latwo
      tak co chwile sie podnosic, bo brzuch boli) Wiec - podali mi kroplowke. Meza z
      synkiem wyslali do pokoju tv, zebym miala troche spokoju. Kobita obok juz
      zjadla tosty, i ubrana wychodzi z mezem! Ja se mysle "W ogole sie nie widze, ze
      wychodze na wlasnych nogach" Ale powoli, powoli doszlam do siebie. Brzuch mnie
      przestal bolec, przeszly mdlosci. Poszlismy sie z lek. i piel. przejsc po sali.
      (Piel. mowi "Musisz byc wyjatkowa, skoro sam lekarz Cie trzyma" A ja na
      to"Pewnie nie ma nic do roboty" smile) Cisnienie mialam nadal niskie, ale juz
      dostalam kolorow wiec moglam sie ubrac i pomalu zbierac. Moi mezczyzni
      spalaszowali szpitalne tosty oraz ciasteczka smile i juz moglismy isc. Moglo byc
      ok. 6, 6.30. Dostalam do domu sr. przeciwbolowe, ale ani jednego nie wzielam.
      Nie potrzebowalam. Jak do tej pory (odpukac) NIC mnie nie boli. Dzisiaj
      sciaglam plastry z brzucha: mam 2 naciecia 1 cm. Jedno pod pepkiem, jedno
      zupelnie nisko. Na kazdym po 1 szwie. Czuje sie zupelnie ok, czasami ciut "nie
      tego", bo w koncu wczoraj przelezalam prawie caly dzien, noi po zniecz. og.
      A wyniki? Podaja od razu, a wiec: wszystko w najlepszym porzadku! Jajow.
      drozne, zadnych zrostow, endometri., wszystko dziala jak w zegarku. No zesz
      kurde!! Lekarz powiedzial, ze na pewno niedlugo zaciaze. No! Jasne! Tak, jak
      zaciazylam przez 3 lata!! Grr...!! A wiec - dalej nic nie wiadomo.
      No, tak, ze sama laparoskopia - nic strasznego. Veni vidi vici.
      Powodzenia!
      • heejakawa Re: laparoskopia???pytania do przechodzących..... 22.10.06, 22:50
        Vase, prosze jak bedziesz mogla to napisz jak dlugo czekalas na laparoskopie? I
        jak sobie to tu (UK) zalatwilas? Chyba ze placilas? Bo ja wlasnie jestem na
        poczatku drogi. Zastanwiam sie czy nie bedzie lepiej zalatwic i zaplacic w
        polsce? Dziekuje, pozdrawiam i zycze dzidzi szybciutko smile
    • kinga38 Re: laparoskopia???pytania do przechodzących..... 30.09.06, 18:46
      Oj vase jak dobrze,że to już za tobą!Ja wciąż jestem w stresie!No ale
      przeżyję,co mam nie przeżyćsmile
      • wielka_liczka Re: laparoskopia???pytania do przechodzących..... 19.10.06, 19:02
        dziewczyny,

        kilka dni temu mialam laparoskopie, cpsad zastanawiam sie kiedy odkleilyscie
        plastry z tych trzech dziur? ja poki co ich nie ruszam, bo sie panicznie boje..

        prosze poradzcie, czy zdjac je samemu, czy czekac az same odejda

        dzikuje za Wasza pomoc
        • kinga38 Re: laparoskopia???pytania do przechodzących..... 19.10.06, 19:19
          Ja nie miałam plastrówsad
        • gatta6 Re: laparoskopia???pytania do przechodzących..... 22.10.06, 10:36
          Ja mialam laparoskopie w piatek 19.10, mam 3 plastry - mam przyjsc na wizyte
          kontrolna za tydzien w piatek (27) i wtedy zdejma mi plastry. Do tej pory
          zabronili ruszac ani moczyc.
          • aw1980 Re: laparoskopia???pytania do przechodzących..... 25.10.06, 17:46
            Ja miałam założone szwy śródskórne. Podobno lepiej ściągają brzegi rany niż
            plasterki i blizny są ledwie widoczne. Ściągane miałam już po 4 dniach -
            bezbolesne, lekarz wyciąga jednym krótkim pociągnięciem, nawet nie zauważa się.
            Co do efektu kosmetycznego to nie mogę jeszcze ocenić, bo ciągle mam strupki. A
            prysznic mogłam już wziąć 48h po zabiegu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka