moje myśli

23.10.06, 09:41
Witam Was,
Dawno sie nie odzywałam, toczę swoją walkę w ciszy, ale jestem na forum z
Wami codziennie i za wszystkie trzymam kciuki!
Ale dziś musze podzielić się z Wami moimi myslami. Jadąc dziś do pracy
samochodem zaczęlam rozmysleć nad soim życiem i sytuacją w jakiej jestem i po
raz pierwszy poczułam sie jak (przepraszam za porównanie )"wybrakowany,
niepełnowartościowy egzemplarz". Wiem zaraz zarzucicie mnie, że każda ma
lepsze i gorsze dni, że każda z nas zadaje sobie pytania: dlaczego ja itp.
Ja to wszystko przerabiałam i przerabiam - żal, żłość, bezsilność, strach,
przypływ odwagi i optymizmu i tak w kółko.
Ale to uczucie dziś mnie przeraziło na serio - takie (nie wiem czy jestem w
stanie to wyrazić dobrze)dziwne, bez emocji, stwierdzenie "jestem gorsza od
innych"... Okropne uczucie
    • ronia.p Re: moje myśli 23.10.06, 11:03
      Podobnie myślałam i wiem co przeżywasz. Ja również jakiś czas temu traktowałam
      własną macicę jak to określałam jak "Saharę" - pustą bez zycia pustynię.

      Na takie myślanie najlepszą metodą jest przyjrzenie się innym ludziom i całemu
      światu.
      Bo czy ktoś jest pod każdym względem "kompletny"?
      A jak mają się czuć i jak żyć np. okularnicy, osoby na wózkach inwalidzkich,
      osoby po przeszczepach, łysi, jąkający się, osoby o niższym poziomie
      inteligencji czy słabiej wykształceni, osoby biedne, osoby maltretowane
      uzależnione życiowo od innych, itd., itp.
      Każdy człowiek jest w jakimś stopniu "wybrakowany", tzn. nikt nie jest doskonały
      i jego życie jest niedoskonałe, jedynie Bóg.
      Każdy człowiek ma coś co co czyni go tylko człowiekiem i sprawia, że jego życie
      nie jest rajem na ziemi. To jest właśnie istota naszego człowieczeństwa.
      Oczywiście nasza sytuacja jest trudna do zaakceptowania tak jak w przypadkach
      przeze mnie wymienionych.
      Jednakże jedynym wyjściem jest zaakceptowanie własnej niedoskonałej sytuacji
      życiowej i próba (oczywiście w granicach rozsądku) jej zmiany.
      Pogódź sie z tym, ale nie zaprzestaj leczenia, dopiero wtedy będziesz radosna i
      optymistyczniej spojrzysz na świat.
      Ja tak zrobiłam i znowu zaczęłam marzyć. Ty też zacznij marzyć. Nie bój się tego.
      Ale nie rezerwuj wyobraźni jedynie dla dziecka, bo poza nim możesz mieć też inne
      pragnienia i radości. Uwierz w siebie!
    • magasi9 Re: moje myśli 23.10.06, 11:05
      ja tez jestem (w jakims stopniu) gorsza od innych (jestem obcokrajowcem), mysle
      ze niewiele ludzi ma takie odczucia ze jest sie od innych lepszym albo chociaz
      na rowni, kazdemy czlowiekowi caly czas czegos brakuje, kazdego dotyka jakies
      cierpienie, nas bezdzietnosc innych np. samotnosc
      mnie przeraza ostatnio to ze mam to jedno zycie i w kazdej chwili moze sie
      skonczyc, dlatego przestalam rozpaczac z powodu mojego akcentu czy braku
      dzieci, nie moge marnowac zycia na rozpacz i takie mysli ze jestem gorsza
      wierze ze dziecko pojawia sie w odpowiednim momencie i nie mamy na to duzo
      wplywu (chociaz wydaje nam sie ze mamy)
      ja juz nie tocze walki, nie mam sily, ciesze sie z tego co mam
    • ivoral Re: moje myśli 23.10.06, 11:46
      Cale zycie wierzylam i nadal wierze, ze porownywanie sie z innymi ludzmi nie ma
      sensu i w ten sposob mozna tylko sobie robic krzywde. - Kazdy z nas jest inny
      ma inne potrzeby, czasem inne wartosci i ma prawo byc jaki jest - swiat jest
      bardzo duzy i dla kazdego jest na nim miejsce.

      Moja matka mowi, ze to dlatego, ze miala ze mna porod posladkowy - mowi, ze
      urodzilam sie tylkiem do swiata i do dzisiaj nic sie nie zmienilo. Oczywiscie
      to jest zdecydowana przesada - az tak to nie jest.

      Oczywiscie cierpie z tego powodu, ze nie mamy jeszcze dzieci - zawsze marzylam
      zeby miec 3-4 dzieci. Ale powoli chyba pokonamy wszystkie trudnosci - moj maz
      dlugo nie chcial sie zgodzic na dzieci - bo dla niego jeszcze za wczesnie, bo
      chcialby jeszcze troche pojezdzic po swiecie... a teraz sie zgodzil, chce, je
      juz nawet demonstracyjnie witaminy, ktore dla niego kupuje, biega do androloga,
      zgodzil sie przeczytac ksiazke o adopcji, ktora ostatnio sie zachwycam. Jestem
      optymistycznie nastawiona - nawet jesli nie bedziemy miec wlasnych
      biologicznych dzieci, to na pewno bedziemy miec wlasne adoptowane dzieci.
      Zawsze chcialam miec adoptowane dziecko - nawet jak bedziemy miec swoje
      biologiczne, to chce miec tez dziecko/dzieci adoptowane.
      W zeszlym tygodniu ktos napisal na forum, ze skupia sie na czyms innym, bo
      oprocz dzieci ma jeszcze wiele innych marzen, ktore chce zrealizowac.
      Bardzo mi sie to spodobalo i zaczelam sie zastanawiac nad soba - ale chyba
      jednak u mnie jest inaczej. - Udalo mi sie juz zrealizowac wszystkie moje
      najwieksze marzenia, oprocz dzieci. Mam wewnetrzne przekonanie, ze to marzenie
      tez sie spelni - tak, czy inaczej.
    • tymonka30 Re: moje myśli 23.10.06, 11:50
      Kiedyś powiedziałam ginowi, że jestem wybrakowana jakaś a on się uśmiechnął i
      mówi, że nie wybrakowana tylko, że tak powiem ma pani taką dysfunkcję
      organizmu. Jedni choruję na migrenę, inni na ... niepłodność...
Pełna wersja