Dodaj do ulubionych

a może doktorat?

11.11.06, 19:54
ja już sama nie wiem. najpierw były studia, zdobywanie trudnego zawodu, choroba, rozwód i na dziecko nigdy nie było czasu. jestem mężatką od 4,5 roku. starania o dziecko zaczęłam w czerwcu 2005 roku. piszę zaczęłam, bo mąż choć bardzo na mnie napiera i żąda dziecka natychmiast to popracować nad dzidziusiem nie chce ze mną, a ja wiatropylna nie jestem. unormowały się moje sprawy z prolaktyną, nadal biorę bromek, @ w normie i wszystko jest w jak najlepszym porządku. tylko mąż się zbiesił. nie wiem już co robić. może dać sobie spokój i odwiesić zakurzony doktorat. może po prostu dziecko nie jest mi pisane. sama go sobie nie zrobię. i co ja mam zrobić? macie jakiś pomysł?
Obserwuj wątek
    • mimi282 Re: a może doktorat? 11.11.06, 21:09
      wiesz co? tak naprawde to TEN KTOŚ tam na górze dobrze wie co robi. byc może to
      nie jest odpowiedni czas dla ciebie jeszcze?( dla mnie też??) mój m jest ok.
      walczy ze mną i moją endometriozą, ale dzieki temu chce mi się do tej walki
      stawać. gdybym nie miała wsparcia z jego strony, to nie wiem czy byłabym aż tak
      zdeterminowana. On jest ze mną .ja czuję to, jest ze mną kiedy płaczę, bo
      akuraty pzryszła @. pociesza mnie i mówi, że nie musimy mieć dzieci. trudno. i
      tak mnie kocha. i to mi daje siłę do tej cholernej nierównej walki.
      nie wyobrażam sobie braku wsparcia z jego strony.
      • frygamfs Re: a może doktorat? 12.11.06, 10:06
        no właśnie. brak jego wsparcia mnie dobija. dziś mi powiedział, że sama mam sobie kupować jedzenie, bo on nie będzie mnie utrzymywał. ciekawe tylko za co mam je kupować jak zarabiam 850 zł i z tego opłacam część rachunków i płacę za lekarza i lekarstwa. popłakałm się dzisiaj. już drugie małżeństwo mi się nie układa i jest tylko coraz gorzej. nie mam już siły walczyć. przestał mnie tylko ochrzaniać, że nie mamy dzieci, bo jak mamy je mieć skoro sypiamy ze sobą kilka razy do roku. nie mogę już tak dłużej żyć. moje marzenie o dziecku się rozsypuje. sama sobie z dzieckiem nie poradzę jak mąż mnie zostawi, a to tylko kwestia czasu.
        • dagps Re: a może doktorat? 12.11.06, 10:27
          nie przeczytalam calego postu ale pierwsze zdanie o utrzymywaniu cie mnie zmrozilo...
          • dagps Re: a może doktorat? 12.11.06, 10:28
            duzo szczescia w milosci ci zycze. powodzenia. czekam az cie tu spotkam skutecznie sie starajaca o dziecko a potem ciezarnasmile
        • male_piwo Re: a może doktorat? 12.11.06, 22:43
          Cholera, mierzi mnie jak twój post czytam,poprostu nóż mi sie w kieszeni otwiera
          !#$@$@@!!@@#!
          Mimo wszystko jesli mogę Cię odrobinę pocieszyć, dasz sobie sama radę z
          dzieckiem,choc dziś ci się wydaje to niemozliwe.
          Ale mimo wszystko jako przedstawiciel płci brzydszej, jestem zdegustowany...
          Ja bym wam wszystkim nieba przychylił...
          Trzymajcie się ciepło!
          • ronia.p Re: a może doktorat? 13.11.06, 10:12
            Zdegustowany-to delikatne określenie dla tego faceta, małe_piwo zgdzam się z
            Tobą w zupełności.
            Czy ten człowiek w ogóle nadaje się na dobrego męża i ojca?
            Taki chłód już dawno zabiłby moją miłość. Nie rozumiem odrębności finansowej w
            małżeństwie i nie rozumiem jak można traktować żonę/męża jak kogoś kto jest
            ważny dla mnie okazjonalnie tylko kilka razy do roku, bo przecież miłość
            fizyczna to bardzo silny cement dla związku.
            Życzę Ci z całego serca powodzenia w miłości i fasoleczki.
    • nina_wader Re: a może doktorat? 14.11.06, 13:12
      Rozumiem Cie bardzo, ze pragniesz malenstwa.
      Ale ja na Twoim miejscu najpierw uporzadkowalabym wszelkie sprawy malzenskie.
      Dziecko ma prawo zyc w szczesliwej rodzinie. Samo dziecko WAm szczescia nie da,
      jesli nie bedzie ono z prawdziwej milosci.
      Teza, ze gdy pojawi sie dziecko, wszytsko inne sie unormuje jest bardzo bledna.
      Nic sie nie unormuje, a bedzie jeszcze gorzej.

      Ja na Twoim miejscu przede wszystkim porozmawialabym ze swoim mezem bardzo
      szczerze i nie podejmowalabym nieprzemyslanych decyzji.
      Przepraszam ze pisze tak bezposrednio, ale chyba problem Wasz nie lezy tylko w
      tym, ze jak sama napisalas 'nie zachodzisz w ciaze, bo nie sypiacie ze soba'...
      Ja uwazam, ze problem jest o wiele glebszy (moze pora zastanowic sie dlaczego
      maz nie chce wspolzycia...)

      Zycze Ci przed wszystkim przemyslanych decyzji, spokoju i spelnienia marzen smile.

      Nina
    • to-ja-007 Re: a może doktorat? 14.11.06, 15:26
      Ciekawe jak dlugo doktorat mialby zastapic Ci dziecko?
      Jak bedziesz miala tytul to pojawi sie pustka, niespelnienie .... predzej czy
      pozniej (o ile np. nie wyobrazasz sobie swojego zycia bez dziecka).

      Ja bym jednak pogadala na powaznie z mezem. Bo fakt ze on sie "zbiesil" to
      sygnal, ze cos nie tak ze zwiazkiem.

      Poza tym moze jednak powinnas sie zajac dokladniej diagnozowaniem nieplodnosci
      zanim sie zaczniesz zastanawiac czy "dziecko Tobie jest czy nie jest pisane" ?

      Prolaktyna to zadna przyczyna nieplodnosci.
      Badanie nasienia - maz a Ty powinnas miec zbadane fsh lh w 2-3 dniu cyklu, tsh
      (kiedykolwiek - przez ta prolaktyne) oraz zrobic monitoring owulacji i
      ewentualnie zaczac stymulacje owulacji np. clo ...
      Poza tym warto zbadac posiew - czy nie masz jakichs bakterii.

      Gdyby WSZYSTKO bylo w najlepszym porzadku to raczej bylabys juz w ciazy.

      pozdr.
      ula
    • magasi9 Re: a może doktorat? 15.11.06, 07:12
      oczywiscie ze trzeba sie leczyc i ze moga byc jakies powazeniejsze problemy

      ale moim zdaniem nie starasz sie zbyt dlugo ( troche ponad rok ?),
      seks? no wlasnie nam lekarz powiedzial ze min 3-4 razy w tygodniu,
      moze mierz temperature i nie mow mezowi o owulacji smile
      i pisz ten swoj doktorat ( najwyzej go przerwiesz)
      • dagps Re: a może doktorat? 15.11.06, 09:48
        o to to, magasi, racja. niezaleznym byc. najwyzej sie przerwie doktorat. ja mialam nie podejmowac 3 letniego kursu ze wzgledu na starania i zwiazek. a zaczelam i kurs sama go organizujac, druga prace, zabieram sie powoli za doktorat. i bardzo dobrze sie okazalo, bo moj zwiazek zawisl na wlosku, teraz nie wiadomo jak bedzie, starania zawieszone, a ja nie zostalam sama i z pustka dookola tylko jeszcze sie na tance zapisalam. jak sie sytuacja unormuje, wznowimy starania o dziecko, zajde w ciaze, to pierdykne tym wszystkim, kursem, tancami, doktoratem, bo wtedy, to wszystko bedzie niewazne. teraz to wszystko jest jedynym, co mam. zamiast dziury po tym, co sie nie udalo wg planow.
        • frygamfs Re: a może doktorat? 15.11.06, 15:55
          no właśnie. ja zdobywam teraz nowy zawód i wtedy zacznę lepiej zarabiać i dam radę nawet wychować dziecko sama bo to będzie wolny zawód. doktorat to moje marzenie i wiem, że nawet za parę lat będę mogła się za to wziąć, np. jak dzieciątko podrośnie. w końcu dziecka nie trzeba mieć z mężem... nie ma co stawiać wszystkiego na jedną kartę, tylko tak jak dagps robić to co się chce, a zawsze można z tego zrezygnować na rzecz czegoś ważniejszego. na mężu czy obecnym partnerze nie można zamykać świata, bo wszystko może się przydarzyć.
          • dagps Re: a może doktorat? 15.11.06, 16:13
            ja sie zdecydowanie nie zgadzam z tym, ze dziecka nie trzeba miec z mezem. dziecko trzeba miec z jego ojcem, a nawet tata, ktory jest, moim zdaniem. dziecka nie robimy dla siebie, dla siebie to mozna psa kupic. ewentualnie.
            • magasi9 Re: a może doktorat? 15.11.06, 18:38
              czesc dagps,co u ciebie?
              dagps, masz racje i z mezem (i z psem tez)

              • dagps Re: a może doktorat? 16.11.06, 08:25
                napisze na poczte
                pogodzilismy sie
                • sun32 Re: Dagps 16.11.06, 08:49
                  Dagps pogodziliście się?? smile)) Napisz coś... Chociaż ze dwa zdania. Wszystkie
                  tu trzymałyśmy za Ciebie a Ty się nie chwalisz nic... Ale super! big_grin
                  • dagps Re: Dagps 16.11.06, 11:53
                    zdanie jedno - godzenie sie jest trudne, trzeba nam reform
                    drugie zdanie - nie wiem kiedy wrocimy do staran i jak bedzie w ogole
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka