Witajcie moje kochane wirtualne koleżanki. Bardzo mi się ciepło zrobiło jak
przeczytałam wszystkie odpowiedzi do mojego poprzedniego wątku. Nie będę Wam
nawet opisywać co czułam przez te kilka dni, co się działo, te z Was, które
to przeszły doskonale wiedzą a te co nie lepiej, żeby nie wiedziały ...
Oczywiście miałam wykonane drugie USG w szpitalu. Moja ciąża się cofnęła. W
11 tyg. okazało się, że jest 7-tygodniowa, mimo, że w 9 była prawie taka jak
powinna (tylko 4 dni młodsza). Konieczny był zabieg abrazji. Takie malutkie
pocieszenie, że to tylko 1,3 cm...

Drugie jest takie jak mówił pan dr na
wizycie, że ta ciąża była od początku zła, że mogło się to skończyć gorzej,
że mogło się to stać później albo dziecko mogło się urodzić
niepełnosprawne... a trzecie takie, że zabieg i po zabiegu było zupełnie
bezboleśnie... nawet przyjemnie głupkowato po środkach znieczulających...
Ja się czułam fizycznie świetnie do samego końca, gdyby nie ten jeden
śmieszny skrzep zabarwiony krwią, którego równie dobrze mogłabym nie zauważyć
gdyby nie to, że mam psychę starganą i co pójście do toalety to zawsze
spojrzenie na papier... to bym sobie żyła w nieświadomości. Ale coś mnie
tknęło i poszłam do gina. Gin. powiedział, że to właśnie podejrzane, że tak
dobrze się czułam, nieciążowo zupełnie, ... rzeczywiście jakiś tydzień temu
nagle ustąpiły zaparcia, nagle brzuch spuchł, nagle nic mnie nie mdliło...
piersi też zmiękły... no ale nic poza tym się nie działo...
Plan jest taki - za 2 tyg. wynik badania histopatologicznego, które pewnie
nic nie wykarze. Jeśli wszystko będzie dobrze to za 3 m-ce wszystko od nowa,
pewnie się to przeciągnie zważywszy na fakt, że pewnie nie dostanę @ i potem
jak pójdę to się okarze, że na starcie mam brać tylko duph. a bez clo to o
owu mogę tylko pomażyć.
Dziewczyny napiszcie co mogę zrobić na własną rękę, jakie badania? Bo lekarze
w szpitalu mówią, że martwimy się dopiero po 3 z kolei takim zdarzeniu!
Teraz to tylko bym chciała, żeby nie było żadnych powikłań po zabiegu, bo to
by mi utrudniło starania jeszcze bardziej...
Monia 761 proszę Cię opisz mi swoją historię na maila albo wymieńmy się nr
gg, jesteś z Zielonej, będziemy mogły wymienić się informacjami o lekarzach,
leczeniu itd.
Wszystkie Was pozdrawiam.
Wróciłam na forum. I nie zamierzam się poddać!!! Może przyszły rok okarze się
łaskawszy...