Troszke obok tematu ale moze mnie nie ochrzanicie.Cos mnie naszlo i od dwoch
dni robie generalne porzadki. Ale takie maksymalnie generalne z przesuwaniem
mebli, wietrzeniem szaf, segregacja ubran, wyrzucaniem starych rocznikow
gazet, przegladaniem kwitow i dokumentow itp. Wpadlam w istny amok majac
przeswiadczenie, ze robie miejsce na "cos" nowego. Takie troszke feng shui
Jestem wykonczona fizycznie ale psychicznie czuje sie jak nowo narodzona. Wy
tez macie jakies swoje sposoby na zaklinanie rzeczywistosci? Podzielcie
sie