Dodaj do ulubionych

Ku pokrzepieniu..

21.07.07, 14:05
Dziewczyny, więcej uśmiechu i luzu.Moja historia w skrócie:poronienie w 1
trymestrze potem pół roku {może to niedługo ale jednak} bezustannego biegania
na betę,mnóstwo kasy wydanej na testy{mam na pamiątkę całe pudełko po butach
{!},wsłuchiwania sie w siebie i sexu wyliczanego co do godziny.W końcu
powiedziałam dość.Zapomniałam tylko na chwilkę...efekt- widoczny w
sygnaturce.Nie chce nikogo urazić ,wiem,ze niektóre walczycie zbyt długo
ale...przesyłam moc gorących życzeń aby wszystkim się udało.Tak mnie dzisiaj
naszło bo jedno z moich szkrabów skleciło dzisiaj pierwsze zdanie,przejrzałam
album,powspominałam ....Trzymam kciuki,Ania
Obserwuj wątek
    • kathrinn82 Re: Ku pokrzepieniu.. 21.07.07, 14:06
      nie no znów o "luzowaniu" ehhuncertain
      • marijohanna Re: Ku pokrzepieniu.. 21.07.07, 14:11
        jakas plaga chyba. wez sobie poczytaj dziewczyno pare ostatnich watkow a
        pozniej pitol o wyluzowaniu.
        • honeybeam Re: Ku pokrzepieniu.. 21.07.07, 14:22
          zważywszy na tragedię Hani, wybrałaś sobie chyba najmniej odpowiedni moment na
          tego typu publiczne refleksjie sad Krzep się póki co sama i dziel się radością w
          bardziej odpowiednich momentach sad
          • anita334 Re: Ku pokrzepieniu.. 21.07.07, 14:29
            Najbardziej odpowiedni byłby ten,w którym zobaczysz dwie kreski?Z całego serca
            ci tego zyczę.Z Hanią łaczę się w bólu.Forum jednak działa dalej .Jak długo ty
            będziesz w załobie ?jeden dzień ,dwa?Pozdrawiam
            • honeybeam Re: Ku pokrzepieniu.. 21.07.07, 14:47
              anita334 napisała:

              > Najbardziej odpowiedni byłby ten,w którym zobaczysz dwie kreski?Z całego
              serca
              > ci tego zyczę.Z Hanią łaczę się w bólu.Forum jednak działa dalej .Jak długo
              ty
              > będziesz w załobie ?jeden dzień ,dwa?Pozdrawiam

              ja nie jestem w żałobie i nie będę udawać, że jest inaczej ale myślę, że
              odrobina ludzkiej empatii i taktu przyda się nawet na forum, które działa.
              Zresztą rób co chcesz, Twój problem. Co do drugiej kreski - wybacz, nie mam
              obsesji na tym punkcie big_grin
    • anita334 Re: Ku pokrzepieniu.. 21.07.07, 14:22
      Nie mam żalu, czułam to samo.Nienawidziłam bab z brzuchem i tych z
      wózeczkami.Spodziewałam sie linczu ,choć nie miałam złych intencji.Podzieliłam
      się moim doswiadczeniem i bedę szczęsliwa jeśli choćby jednej dziewczynie moja
      rada pomoże.Nie od dziś wiadomo jaki wpływ na nasz organizm ma
      psychika.Wiadomo, nie piszę do tych z poważniejszymi problemami,ale po
      przeczytaniu niektórych postów zobaczyłam siebie w niedalekiej
      przeszłości.Jeśli kogoś uraziłam,przepraszam
      • kathrinn82 Re: Ku pokrzepieniu.. 21.07.07, 14:26
        wiemy doskonale że miałaś dobre intencje, jednak w obecnej chwili nikomu nie
        pomożesz takimi radami...dobrze ze z mlekiem jeszcze nie wyjechalas...tu
        dziewczyny maja znacznie wieksze problemy niz radzenie sobie z
        psychika...poczytaj troche co sie dzieje na forum a nie "wpadasz" raz na kilka
        lat i tu nagle "wyluzujcie" szkoda gadacuncertain
        • anita334 Re: Ku pokrzepieniu.. 21.07.07, 14:35
          OK,moee masz racjęWiem,ze najlepiej pogrążać się wspólnie w rozpaczy i rzucać
          się na tą ,której sie udało.Ciekawi mnie jedno,czy naprawde szczerze
          gratulujesz tym co właśnie zobaczyły dwie kreski?Przeciez ja tez byłam jedna z
          was,tylko trochę wczesniej..Jeszcze jedno-jesteś pewna,że kiedy ci się uda
          beęziesz równie aktywna na tym forum {czy-mam nadzieję na niemowlakach?}?Śmiem
          wątpić.Wszystkiego dobrego
          • marijohanna Re: Ku pokrzepieniu.. 21.07.07, 14:39
            jesli pomoglo ci samo wyluzowanie, to nie jestes "jedna z nas".
            i spoko. mam dziecko, ale niezmiennie wkurzaja mnie takie posty.
            • anita334 Re: Ku pokrzepieniu.. 21.07.07, 14:44
              Zapewniam cię,ze przeszłam przez upokarzajacy monitoring,pregnyl i leki.Pomogło
              właśnie wtedy kiedy dałam spokój.Nie twierdzę,ze to rada dla wszystkich ale
              napewno dla niektórych niecierpliwych na poczatku drogi.Pozdrawiam
          • kathrinn82 Re: Ku pokrzepieniu.. 21.07.07, 14:42
            zawsze z całego serca i szczerze gratuluję tym, którym się uadło!!! i bardziej
            wolę wątki typu "zobaczyłam II kreseczki" niż wyluzuj kobieto! historie II
            kresek zawsze dają nadzieje, ze i nam się kiedyś uda...a rad tego typu co Twoja
            mam po dziurki w nosie! może dlatego że za dużo ich tu ostatnio, po prostu źle
            trafiłaś...nawet jeśli mi się uda, to nadal będę na tym forum, z nadzieją, że
            moja historia i moje rady komuś pomogą. np. Polpotworek...jest w ciąży i zawsze
            służy nam wszystkim radą i nigdy się nie obnosiła ze swoim stanem...i nie mam
            do Ciebie żalu że Tobie się udało! a już na pewno nie zazdroszczę, bardzo się
            cieszę i życzę wszyskiego dobrego.
    • 56at rozumiem 21.07.07, 14:43
      Że miałas problemy natury psychicznej a nie np brak owulacji, fsh poza granica normy,ewnentualnie niedrożne jajowody?!
      Tak bylo czy sie myle?
      • anita334 Re: rozumiem 21.07.07, 14:49
        Tak jak napisałam wcześniej: nie jest to niestety porada dla wszystkich.Tak jak
        kazdej z nas dolega coś innego.Ja miałam tylko{!}skrajnego wcześniaka i dwa
        poronienia.Życzę powodzenia,naprawdę szczerze
        • magdamajewski Re: rozumiem 21.07.07, 15:55
          to jest forum NIEPLODNOSCI tutaj sa dziewczyny borykajace sie z problemami
          bardziej skomplikowanymi niz wyzluzwanie sie.
          Matko jak to ludziom czasami taktu i rozumu brak.
          A to ze poronilas nie zanaczy ze mialas problem z nieplodnoscia.
          • anita334 Re: rozumiem 21.07.07, 15:56
            Owszem, miałam taki problem.Radzę dokładną lekturę.Pozdrawiam
            • 56at Re: rozumiem 21.07.07, 15:59
              anita334 napisała:

              > Owszem, miałam taki problem.Radzę dokładną lekturę.Pozdrawiam

              Matko kochana anita co tobie się stało?
              klej wąchałas czy co? opetało cie cos dzisiaj?

              • magdamajewski Re: rozumiem 21.07.07, 16:09
                anicia pewnie tak smile
              • anita334 Re: rozumiem 21.07.07, 16:17
                Nie bardzo rozumiem do której części wypowiedzi to było? Chyba
                jednak "wąchamy "co innego bo nijak nie kumam..
              • aurita Re: rozumiem 22.07.07, 21:13
                > Matko kochana anita co tobie się stało?
                > klej wąchałas czy co? opetało cie cos dzisiaj?

                no jakto co? dwie kreski zobaczyla wink
                Gratulacje serdecznesmile


                A o sposobie leczenia sie nie wypowiem nawet hmmmm
    • tymonka30 Re: Ku pokrzepieniu.. 21.07.07, 16:10
      Chyba też ostatnio wyluzowałam, monitoring wykazał brak owu a jednak się udało.
      Niestety ciąża była b.krótka, właśnie ją dziś tracę. Także wyluzowanie to nie
      wszystko, bo ciąży mi nie podtrzymało (a przecież nie wiedziałam nawet, że w
      niej jestem).
      Także zdrowej ciąży Tobie życzę, bo zajść to jedno a utrzymać drugie.
      Pozdrawiam i życze jak najlepiej.

      • anita334 Re: Ku pokrzepieniu.. 21.07.07, 16:22
        Bardzo mi przykro,że tak się stało.Jednak nie sądziłam,że rada z wyluzowaniem
        może komuś zaszkodzić.Nam nadzieję,że następnym razem ci się uda.W ciązy nie
        jestem,ale zapewniam cię ,że będąc odliczałam kazdy mijający
        tydzień.Pozdrawiam, nie poddawaj się.
        • tymonka30 Re: Ku pokrzepieniu.. 21.07.07, 17:35
          A ja już nawet nie wiem czy mi przykro, chyba się trochę uodporniłam, byłam już
          w gorszym stanie więc poryczałam i zeszło ze mnie. Nie poddaję się, już myślę o
          następnym cyklu, ale tym razem pod bacznym okiem gina.
          • anita334 Re: Ku pokrzepieniu.. 21.07.07, 17:42
            Koniecznie pod ścisłą kontrolą ,lepiej dmuchać na zimne.Ja przez pierwszą
            połowę ciaży na wspomagaczach.Co tydzień wizyta i całe szczęście bo przy jednej
            z nich {21 tc} okazało sie,ze jest widoczny pecherz płodowy.Natychmiast
            założony pessar.Ostatnie dwa miesiace w klinice i jakoś dotrwałam do 36
            tyg.chociaż nie wierzyłam zważywszy na moją tzw.przeszłość połozniczą.Trzymam
            za ciebie kciuki, uda ci się.
            • tymonka30 Re: Ku pokrzepieniu.. 21.07.07, 17:49
              Dzięki. Z drugiej strony jak od początku by miało być coś nie tak i miałabym
              wariować całe 9 mies. to lepiej, że się stało jak się stało. W zeszłym roku
              poroniłam w 3 mies. Nie chciałabym jeszcze raz tego przechodzić.
              Organizm mądry, walczył z tą ciążą jakiś tydzień, strasznie się czułam, byłam
              blada jak ściana, i przehylił się jednak w stronę @. Gdyby nie beta nawet bym
              nie wiedziała, że byłam w ciąży.
              Może następnym razem.
    • katarzyna.br Re: anita.. 21.07.07, 20:25
      szczerze Ci gratuluję i życzę spokojnej ciązy ale źle trafiłaś, i z czasem i z
      miejscem i z radami.
      PAmiętaj że niepłodność to choroba na którą lekarstwem nie jest samo
      wyluzowanie się. Więc pisanie o tym, mimo Twoich dobrych chęci jest dla
      niektórych irytujące.Choć swoją drogą miło byłoby leczyć wszyskie choroby
      świata tylko dobrym humorem i tzw. wyluzowaniem się.


      • anita334 Re: anita.. 22.07.07, 09:39
        Dziekuję za życzenia,chociaż w ciaży już nie jestem.Doskonale rozumiem,że
        niepłodność mogą powodować wiele poważniejsze choroby.Mój apel skierowany był
        do tej grupy niecierpliwych{takich jaką ja byłam}.Bo i takich sądząc po
        niektórych postach tu nie brakuje.Robienie ze mnie z tego powodu nietaktownego
        potwora to pomyłka.Naprawdę życzę powodzenie
        • mamaigiiemilki Re: anita.. 22.07.07, 13:28
          tak sobie cytam i czytam i nie moge zrozumiec co Wy chcecie od anity334?...
          przeciez mozna bylo te same mysli wyrazic w inny sposob, wlasnie mniej
          agresywny...
          przeciez ona nie chciala nikogo urazic a Wy zachowujecie sie ...
          pewnie i mi sie zaraz oberwie
          acha- weszlam na to forum zeby zobaczyc czy nie wiecie nic o kaka, nie czytam
          go ale kaka napisala tez na forum o blizniakach; pozdrawiam!
          • dagps Re: anita.. 22.07.07, 15:05
            no i wlasnie dlatego ze nie czytasz. jest smutna atmosfera, ostatnio mialysmy tu
            watek o piciu mleka i siemienia z podsumowaniem ze moze warto cos poprawic w
            naszych staraniach. to "poprawic" strasznie zabolalo, bo co tu jeszcze
            poprawiac? jak? siemieniem? z mlekiem w szklance stawac do walki z powaznymi
            chorobami? dlatego kazde slowo "wyluzuj" "usmiechnij sie" a tymbardziej gdzies w
            podtekstach "nie udaje ci sie z twojej winy, bo nie potrafisz sie usmiechnac i
            wyluzowac, jestem lepsza od ciebie bo potrafilam i to z efektem" bola i zloszcza
            jak jasna cholera. pewnie nikt nie ma zamiaru pokazywac ze jest lepszy ale ja
            czesto takie watki tak odbieram. nie mam dziecka bo jestem spieta, bo nie modle
            sie do JP2, swietego kogostam i nie chodze na pielgrzymki. takie posty dobijaja
            i ten z tego watku, choc jest inny, lagodny i pogodny z powodu ostatnich
            wydarzen blisko takich sie znajduje. a potem mega watek o agresji na forum. czy
            czasem posty chwalace wyluzowanie szczesliwej mamy nie sa agresja na takim forum?
            • katarzyna.br Re: dagps 22.07.07, 15:17
              Nic dodać nic ująć. Dobrze to napisałaś.
            • anita334 Re: anita.. 22.07.07, 21:18
              Problem w tym iż miałam prawo nie wiedzieć ,że włażę na minę.Nie miałam pojęcia
              o mlekach ,siemieniach itp.Oberwało mi się za zwyczajne dobre chęci.No cóz mam
              nauczkę.Pewnie niektóre wkurza dosłownie wszystko, prócz towarzyszek
              niedoli.Proponuję ostrzegać takie dobroduszne naiwniaczki jak ja w jakimś
              przyklejonym na górze wątku z dokładnym {długim}spisem słów,które są
              niewskazane.Pozdrawiam
              • katarzyna.br Re: anita..anita 22.07.07, 22:09
                Wiele osób napisało Ci w czym rzecz, a ty dalej swoje. Wszyscy wiedzą że
                chciałaś może i dobrze, ale przyznaj sama co pomyślałbyś na miejscu kobiety,
                która nie może mieć dziecka bo np. jej mąż nie ma plemników, o radach typu
                wyluzuj się. Myślisz że po radach typu "wyluzuj się" albo "pij siemię lniane"
                on nagle stanie się superpłodny. Często te zmiany są nieodwarcalne. Niepłodność
                to smutna choroba bo często zamyka drogę do szczęścia a wiele kobiet które
                walczą latami o dziecko, zaciągają kredyty na kolejne in vitro są po prostu
                zmęczone, często załamane kolejnym niepowodzeniem, żyją od cyklu do cyklu
                powoli tracąc nadzieję. A tu nagle na forum pojawia się prawda objawiona "
                wyluzuj się to będziesz miała dziecko". I co one mają myśleć????
                Nie mają dziecka bo nie były wyluzowane????? To naprawdę jest głupie i
                absurdalne.
                Anita po prostu spróbuj je zrozumieć.

                Pozdrawiam
                • anita334 Re: anita..anita 22.07.07, 22:15
                  Rozumiem naprawdę.Jednak czasami przeszkodą jest blokada, tak było w moim
                  przypadku i jest pewnie wiele innych podobnych dziewczyn.Opisałam swoją
                  historię,nie siliłam się na porady, a swoja droga otymizm nie zaszkodzi
                  przecież zadnej z was.Proponuję skończyć ten lincz.Pozdrawiam
                  • magdamajewski Re: anita..anita 22.07.07, 22:33
                    jesoooo
                    • anita334 Re: anita..anita 22.07.07, 22:38
                      Nie poddawaj się dziewczyno,jestes w pierwszej trójce najbardziej
                      zagorzałych.Czegóz ty jeszcze chcesz,mam paść na kolana.Top sie sama we własnym
                      jadzie skoro musisz.Mimo to wszystkiego dobrego.Swoja droga tobie luz napewno
                      nie zaszkodzi.
                      • jamile Re: anita..anita 22.07.07, 22:44
                        Anita, a kiedy ty wyluzujesz na tym forum?
                        poświeć żmijkom przykładem, nie bądź taka;-p
                        • anita334 Re: anita..anita 22.07.07, 22:49
                          Zauważ,że ja akurat jestem na luzie.Zwyczajnie w tej chwili powinnam bronić
                          swoich racji.Przeprosiłam wrazliwsze,wyjasniłam,wyciagałam łapke na zgode..Co
                          niektórym to nie wystarcza.Co do bytnosci na TYM forum,cóz jest to forum
                          otwarte.Skoro stało sie jak sie stało,ze chciałam podzielić się radoscią,
                          pokrzepić a zostałam pozarta- nie ma odwrotu
                      • kathrinn82 Re: anita..anita 22.07.07, 22:50
                        idź do lekarza jakiegoś kobietouncertain WYLUZUJtongue_out
                        • anita334 Re: anita..anita 22.07.07, 22:55
                          Widzisz,problem jest przeciez z tym,że ja jestem zdrowa.I za to właśnie tak
                          znielubiana, niestety.Wszystkiego dobrego dla wszystkich dziewczyn,które mnie
                          rozumieją
                          • magdamajewski Re: anita..anita 22.07.07, 23:00
                            ja jestes zdrowa to tym bardzej nie rozumiem co tu robisz...
                            • anita334 Re: anita..anita 22.07.07, 23:05
                              Wpadłam ze zwyczajnym dobrym słowem i pewnie by mnie tu już dawno nie było.Nie
                              kłułabym cie w oczy swoją bytnoscią gdyby nie zaistniała ta nagonka.Ja się
                              łatwo nie poddaję, tak bardzo się nie różnimy.Szkoda,że nie znając mnie tak
                              łatwo mnie osądziłaś.Twoja strata
                      • magdamajewski Re: anita..anita 22.07.07, 23:01
                        mnie luz juz nie potrzebny jest
                        • anita334 Re: anita..anita 22.07.07, 23:06
                          W takim razie zapomnij o tym nieszczęsnym luzie.Z całego serca zyczę ci
                          powodzenia w twoich staraniach
                          • magdamajewski Re: anita..anita 22.07.07, 23:08
                            ja sie poddaje, "wygralas" wyrazy uznania
                            • anita334 Re: anita..anita 22.07.07, 23:11
                              Nie poddawaj się, błagam.Skieruj moze tylko determinacje na bardziej twórcze
                              tory.Wszystko bedzie ok.BEZ LUZU 1
                              • siedzibabanaulu Re: anita 23.07.07, 00:03
                                przepraszam, że się wtrącam, ale nie daje mi spokoju to pudełko po butach pełne
                                testów zostawionych na pamiątkę - nie śmierdzi ci??????????
                                • siedzibabanaulu Re: anita 23.07.07, 00:04
                                  i swoją drogą - gratulacje, że ci się udało zajść smile
                                  • anita334 Re: anita 23.07.07, 08:09
                                    Dziekuje i zycze tego samego !
                                • anita334 Re: anita 23.07.07, 08:08
                                  Nie nie śmierdzi.Kilka ostatnich{zrobiłam kilka dla pewnosci} mam nawet
                                  wklejone do albumu.Ja w ogóle nie śmierdzę nie gryzę i dobra ze mnie kobita.
    • ewa-krystyna Re: Ku pokrzepieniu.. 23.07.07, 05:31
      Anita334,
      gratuluje! nie mam sily przejsc przez caly ten watek,bo jest w nim duzo
      niemilych komentarzy,przynajmniej w pierwszych kilku postach,ktore zdolalam
      przeczytac i szczerze ich nie rozumiem... jednak ja tez uwazam,ze czasami mimo
      ewidentnych przeszkod medycznych psychika tez swoje robi... i mam kilka na to
      przykladow ze soba na czele... staralam sie 9 cykli - moze to nie duzo wedlug
      niektorych ale dla mnie bylo to dlugo... ( w sumie to przestalam brac pigulke w
      lipcu 2005 czyli dokladnie dwa lata temu i nigdy przez ten czas nie uwazalismy
      zbytnio,ale tak intensywnie z mierzeniem tempki,liczeniem dni plodnych itp...
      zaczelismy starania 9 cykli temu) w kazdym badz razie po 7 cyklach
      stwierdzilam,ze trzeba by sie przebadac,bo moje wykresy sugerowaly,ze mam za
      krotka faze lutealna max 10-11 dni... i rozpoczelam badania na bezplodnosc...
      pierwsze badania hormonalne, usg dopochwowe, w koncu hsg,na ktorym lekarz
      stwierdzil jakas narosl czy zrost blokujacy moja szyjke - kontrast w ogole
      pomimo kilku prob nie chcial przejsc... tuz przed tym zabiegiem mialam wykryta
      jakas paskudna bakterie,ktora tez mogla miec swoj udzial ... kolejnym krokiem
      byla laparoskopia wyznaczona na 1 sierpnia,po ktorej mialam 6 tygodni odczekac i
      rozpoczac leczenie clo... i wlasnie w tym ostatnim cyklu,w ktorym to bardzo
      nieregularnie mierzylam tempke, nie wyliczalam dni kiedy najplodniejsze,sex
      rowniez bardzo ograniczony,bo bakteria - no i wiedzialam,ze przeciez nie ma
      realnych szans przez ta nieszczesna blokade... gdy okres nie pojawil mi sie w
      niedziele,a powinien wtedy juz praktycznie sie konczyc- spoznial sie 4 dni,
      bylam zla,ze mi sie cykl wydluza ... i tak dla uspokojenia sumienia zrobilam
      test ( jeden jedyny jaki mialam w domu) i ku memu wielkiemu zdziwieniu ujrzalam
      dwie kreski! bylam w szoku... tak samo moj partner... nadal jeszcze w nim lekko
      jestesmy... w poniedzialek od razu bylam u mojej doktor rodzinnej,ktora
      potwierdzila moja ciaze i powiedziala,ze w swojej praktyce bardzo czesto
      spotykaja ja podobne przypadki jak moj... oczywiscie laparoskopia juz odwolana i
      oboje cieszymy sie na nasz skarb...
      wiem,ze ja sie dopiero zaczelam leczyc i nie mam za soba lat niespelnionych
      nadzieji, rozczarowan itp... jednak wiem,ze psychika i ten "luz",ktory w kilku
      pierwszych postach tak skrytykowalyscie duze ma znaczenie... moze moj przypadek
      was nie przekonywac,ale tak bylo... w penym sensie wyluzowalam,bo skupilam sie
      na czekajacej mnie operacji,ktora mnie przerazala - nie tyle sama laparoskopia
      co jej wynik... juz sobie myslalam jak to bedzie po przy dobrym zakonczeniu a
      jak przy wyniku,ze nici z mojego macierzynstwa... wcale nie bralam pod uwage,ze
      naturalnie mi sie kiedykolwiek uda... mam podobne dwa przyklady w mojej wlasnej
      rodzinie: moja mama i jej siostra... mama miala szczescie,bo sie leczyla tylko 5
      lat i w sumie tez byla tak "pochlonieta" leczeniem,ze prawie nie zauwazyla,ze
      byla ze mna w ciazy... jej siostra czekala na swoj cud 18 lat... w miedzyczasie
      przeszla jedno poronienie... zaszla w ciaze majac 38 lat,kiedy jak mi to raz
      powiedziala "pogodzila sie,ze nie bedzie mama"... przestala sie obserwowac a
      nawet zapisywac sobie kiedy ma okres... wiedziala tylko,ze w tym samym czasie ma
      go jej przyjaciolka ,z ktora dzielila biurko w pracy... tamta miala juz swoj a
      moja ciocia ciagle nie... zaczela sie dziwic i poszla do lekarza,bo myslala,ze
      zaczyna menopauze - troche wczesnie ale... jej syn,o ktorym myslala,ze to
      menopauza, ma teraz 22 lata...
      niestety nie zawsze nasze oczekiwania sie spelniaja i podobne historie nie sa
      regula,ale nawet lekarze i poradniki dla kobiet czesto powtarzaja,ze psychika ma
      duzy wplyw na plodnosc... ja wiedzialam,ze musze sie wyluzowac,ale nie
      wiedzialam jak,a takie gadanie na mnie dzialalo zwykle jak plachta na byka :
      "jak ja mam sie wyluzowac?! niech tylko mi ktos powie,a to zrobie?!" ...
      i nie pisze tego na pewno aby komukolwiek zrobic przykrosc...
      • anita334 Re: Ku pokrzepieniu.. 23.07.07, 08:21
        Jednak jest ktoś taki jak ja ! Jestem pewna,ze takich osób jest wiecej.Dzięki
        za miłe słowo, potrzebowałam tego.Widzisz ,mimo tak długiej wymiany pogladów
        kilka osób za nic nie rozumie moich intencji.Nie chciałam pouczać, nikogo
        wkurzać.Nie chciałam,zeby piały z zachwytu nad moimi dziećmi {to mam codzień na
        spacerach}.Zwyczajnie podzieliłam sie swoja historia i przesłałam zyczenia
        powodzenia.Zrobiła sie z tego tyrada i licytacja,dzielenie na te bardziej{lub
        dłuzej chore}.Przeciez kazda znas cierpi lub cierpiała.Teraz chodzi o to,zeby
        wszystkim wreszcie sie udało.Tez mnie nie pocieszało jak ktos mówił "usmiechnij
        sie,wyluzuj" ale nigdy nie przyszłobymi zranic osobe,która tak mówiła.Tym
        bardziej nie opluwałam osób,slacych zyczenia powodzenia.Mam nadzieje,ze
        wszystkim sie uda i..z niedowierzaniem wróca kiedys do tego watku.Tobie
        serdecznie gratuluję i samych radosci z bobasa życze
    • citri Re: Ku pokrzepieniu.. 23.07.07, 07:09
      szlak mnie trafia jak słysze o luzowaniu i o stresie brrrrrrrr
      • anita334 Re: Ku pokrzepieniu.. 23.07.07, 08:23
        No znowu..Dlaczego moze lepiej spróbować sie zastosować.Przecież jesli nie
        pomoze to nie zaszkodzi.Trafiajacy szlag jest napewno szkodliwy.Na
        wszystko.Pozdrawiam
        • honeybeam do Anita 23.07.07, 08:42
          Kobieto, rozumiem, że dla kogoś kto uzbierał cysternę zużytych testów
          ciążowych, odkrycie wyluzowania jest prawdą objawioną, ale idź już głosić ją
          gdzie indziej, jest tu jeszcze kilka forów, gdzie możesz się realizować z
          krzepieniem. Poza tym zrobisz najlepiej jak zajmiesz się swoimi dziećmi,
          których przyjście na świat okupiłaś takimi ofiarami. To co napisałaś (chyba ze
          20 postów o tej samej treści) zapewne dotarło już do tych, do których miało
          trafić, reszta znajdzie je w wyszukiwarce po hasłem "krzepić".
          • anita334 Re: do Anita 23.07.07, 09:14
            Nie jestem w stanie dać kazdej indywidualnej recepty i nie to było moim
            zamiarem.Co do pójscia gdzie indziej,bez obawy.Zrobię to kiedy uznam za
            stosowne.Nie martw sie o moje dzieci,mają należytą opiekę.Może to ty powinnaś
            oderwać się od kompa aby szybciej uzyskać swój cel?Z jednym sie zgadzam ,nudzi
            mnie juz tłumaczenie sie w kółko tym samym.Dotarło do mnie,ze niektóre nie
            zrozumieja bo nienawidza dla zasady.Pozdrawiam wszystkie te wspaniałe i
            serdeczne dziewczyny,które nie pozwoliły mnie zdeptac do końca.Tym kibicuje
            najbardziej!
            • dagps Re: do Anita 23.07.07, 09:18
              nie... my sie jednak nie dogadamy.
              o ja naiwna...
              • anita334 Re: do Anita 23.07.07, 09:26
                Sorry ale skoro ja nie mogę radzić na temat bezpłodnosci to ty chyba też na
                temat zajmowania dziećmi? Nie sądzisz? No tak "Kali ukrasć krowę -dobrze,Kalemu
                ukraść krowę-źle"Dajmy spokój,myślę,że jednak dogadałysmy się w sąsiednim
                watku.Niech tak zostanie
                • dagps Re: do Anita 23.07.07, 09:30
                  kobieto? ja cos mowie o dzieciach?
                  szkoda slow. z mojej strony koniec bezplodnej dyskusji.
                  • anita334 Re: do Anita 23.07.07, 11:01
                    Sorry to miało byc do honeybeam
            • honeybeam Re: do Anita 23.07.07, 09:26
              anita334 napisała:

              >Może to ty powinnaś oderwać się od kompa aby szybciej uzyskać swój cel?

              Taaaa, teraz nie mam już żadnych wątpliowści co do szczerości Twoich intencji
              związanych ze złotymi radami big_grin
              Wiesz, jesteś tak samo żenująca jak te Twoje rady, w których chodzi Ci bardziej
              o dowalenie laskom na Niepłodności, niż rzeczywistej chęci wsparcia.

              Z jednym sie zgadzam ,nudzi
              > mnie juz tłumaczenie sie w kółko tym samym.

              To fakt, dziewczyny tutaj borykają się z niepłodnością, a nie niedorozwojem
              intelektualnym i napisanie o czymś raz już wystarczy, a 20 razy to raczej
              przesada. Może rzeczywiście pomyliłaś fora?



              Dotarło do mnie,ze niektóre nie
              > zrozumieja bo nienawidza dla zasady.Pozdrawiam wszystkie te wspaniałe i
              > serdeczne dziewczyny,które nie pozwoliły mnie zdeptac do końca.Tym kibicuje
              > najbardziej!

              Już widzę jak płaczą te, którym nie kibicujesz big_grinDD Rozbawiłaś mnie do łez.

              Żegnam, bez przyjemności
              • anita334 Re: do Anita 23.07.07, 09:35
                Niestety w takiej sytuacji nawet srednio inteligenty człowiek musi sie
                dostosowac do poziomu dyskusji.Po to aby zostac zrozumianym.Ubodło?Widzisz ja
                tez mam uczucia i tez mi przykro po co bardziej "wyszukanych poradach".Jednak
                zycia sobie nie odbiore, tak juz jest.Sa różni ludzie.Teraz też skupiasz się
                wyłacznie na sobie.Wróć do poczatku watku i bez emocji go
                prześledź.Policytujemy sie:kto komu bardziej dowalił?
              • anita334 Re: do Anita 23.07.07, 09:37
                Boszsz, uwierz w ludzi.Nie mierz wszystkich swoja miarka.Nie każdy chce komus
                dowalić.Wiary w ludzi ci życzę najbardziej
                • aniaresz Re: do Anita 23.07.07, 10:00
                  Ja w ciążę jeszcze nie zaszłam ale wierzę w to że wyluzowanie robi swoje/ wiadomo że nie przy niedrożnych jajowodach i przy braku owu/ Przykładów czytałam mnóstwo o dziewczynach które na chwilę zapomniały o staraniach i traf chciał że zaszły. A reszta niech wyluzuje ogólnie bo trochę niektóre dziewczyny przesadzają z tą krytyką luzowania. Widzę że jedna drugą nakręca i się koło zamyka. brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr. niedobrze...............Forum do tej pory było super ale robią się z nas zgorzkniałe baby. nie dopuście do tego. Więcej rzyczliwości/
                  • anita334 Re: do Anita 23.07.07, 10:12
                    Otóż to.Nie radziłam dziewczynom z niedroznymi jajowodami luzu bo to właśnie
                    byłoby podłe.Myślałam o tych z blokadą.Też cierpią i TEŻ potrzebują
                    wsparcia.Mam znajomą,która zaszła w ciążę w kilka miesięcy po adopcji malucha!
                    Nagonka była niepotrzebna i równiez uwazam,ze zadziełał tutaj troche "instynk
                    stadny".My przeciwko niej{czyli mnie}.To przesłoniło niektórym dziewczynom
                    obraz sytuacji.Jestem pewna,ze ochłona i zrozumieja,że miałam szczere intencje
                    • siedzibabanaulu Re: do Anita 23.07.07, 10:32
                      fajnie, że napisałaś co cię spotkało, ale to nie instynkt stadny zadziałał-
                      wszystkie tu jesteśmy w takiej czy innej kondydcji psychicznej smile sad

                      skoro piszesz o luzie i zachodzeniu, to nie dziw się, że taka a nie inna
                      reakcja tu cię spotkała

                      mysle, że odezwałaś się życząc nam powodzenia w nieodpowiednim momencie i
                      czasie i stąd te posty, ale nie ciągnij już tego tematu, niech spadnie na dół smile

                      tobie luz pomógł przed 1 laparo, ja przeżyłam 2, obecnie "luzuję" od 1,5 roku i
                      nadal nic

                      sikańca masz w albumie ?????!!!!!!!!
                      fuj
                      • anita334 Re: do Anita 23.07.07, 10:43
                        Szkoda że tak mało dziewczyn podziekowało{zauważyło życzenia} Widzą
                        natomiast "rady",których nie było.Co do momentu, to który byłby bardziej
                        odpowiedni?Sikańca mam w albumie ,dla mnie jest jedną z najpiękniejszych
                        widoków jakie zaznałam.Przed porodem naturalnie.Lubię na niego patrześ i
                        przysiegam-nie śmierdzi.Śmierdzą natomiast niektóre wypowiedzi i to grubszą
                        sprawą niz siki.
                        • siedzibabanaulu Re: do Anita 23.07.07, 10:50
                          to ostatnie twoje zdanie było już niepotrzebne
                          • anita334 Re: do Anita 23.07.07, 10:56
                            No cóz,ciebie obrzydza test wklejony do albumu.Mnie złe emocje jakie tutaj
                            widze.Całe szczęście,ze spotkałam tu równiez zyczliwe osoby bo inaczej
                            zaczełabym się bać bezdzietnych kobiet.Łagodnością nie grzeszą a to taka fajna
                            i potrzebna cecha.Szczególnie kiedy wreszcie się uda.Wasze dzieci beda tego
                            potrzebowac.
                            • jamile Re: do Anita 23.07.07, 11:13
                              to po kiego się tak torturujesz? jesteś obrzydzona, przerażona i co tam jeszcze
                              a jednak siedzisz tu z uporem godnym lepszej sprawy uniemożliwiając osławione
                              wyluzowanie sporej grupie osóbtongue_out
                              W kółko powtarzasz jak to wszystkim życzysz szczęścia i jednocześnie w irytujący
                              sposób pouczasz albo obrażasz. Myślisz, że ktoś tu na serio potraktuje złote
                              myśli typu "łagodność to fajna cecha".
    • sun32 Re: Ku pokrzepieniu.. 23.07.07, 10:22
      Kobieto jakbyś była częściej na tym forum to może poznałabyś lepiej problemy z
      jakimi musimy się zmierzyć i odpuściła łaskawie te bzdety. Tak samo reszta
      koleżanek które starały się całe 'kilka miesięcy', pojawiają się pisząc jednego
      posta i znikają.
      Aa i jeszcze jedno: są bardziej 'upokarzające' i bolesne badania
      niż 'monitoring i pregnyl'.
      Na szczęście chyba nie masz potrzeby udzielać się akurat na tym forum. I
      niewiele możesz też nam pomóc swoją wiedzą i doświadczeniem.
      • anita334 Re: Ku pokrzepieniu.. 23.07.07, 10:49
        Walcząc o dziecko udzielałam się na innym forum-to prawda.To,że takie jak ja
        pisza jednego posta i znikaja,nie dziw sie.Nikt przy zdrowych zmysłach nie
        narazi się drugi raz na bycie workiem treningowym do wyładowania waszych
        frustracji.Na temat licytacji,która z nas bardziej cierpiałała już sie
        wypowiedziałam.Tłumaczenie tego od nowa to zwykła żena
    • sjena1 Re: Ku pokrzepieniu.. 23.07.07, 10:53
      myślę ze w przypadku naszych problemów ewidentnie jest potrzebny chłopiec do
      bicia, ktoś na kogo mozna wylac swoja złość
      • anita334 Re: Ku pokrzepieniu.. 23.07.07, 11:06
        Dzięki,naprawde szanuje to co napisałaś.Przyznanie tego napewno duzo
        kosztuje.Cały problem,ze dziewczyny trafiły na "twardego chłopca".Dlatego ten
        watek jest tak wysoko,bo sie nie daje.Pozdrawiam cie ciepło
        • sjena1 Re: Ku pokrzepieniu.. 23.07.07, 11:49
          Anita wyluzuj i poddaj sie hahahahahahha smile
          wiesz wiele z nas ma w sobie tyle żalu połączonego ze złością na ten cały
          problem, jest go tyle, ze jesli chodzi o wylanie go to zazwyczaj nie trzeba
          dużo, i nie ważne wtedy kto zaczął bo tu nie chodzi o ciebie smile
      • finka77 Re: Ku pokrzepieniu.. 23.07.07, 11:12
        wierzę ci że miałas dobre intencje jesli chodzi o porade o wyluzowanie ale mysle
        że nie jest ona stosowna co do tego forum ,gdzieś na innym forum np. dla
        starających sie to było by do przyjęcia bo tam sa dziewczyny które staraja sie o
        dziecko (kilka miesięcy)gdzie może za duzo o tym myslą i nie potrzebnie wchodza
        na to forum tylko sie nakręcają .
        Ale to jest forum o niepłodności na którym większosc z nas ma jakas przyczyne
        przez którą nie może zajsac w upragnioną ciąże .I żadne wyluzowanie tu nie
        pomoże np. na niedrozne jajowody czy słabe nasienie .
        My tu wchodzimy nie po to żeby się nakręcac tylko po to żeby sobie pomadac ja
        jestem juz tu dosyc długo i naprawdę zdobyłam tu dużą wiedze ,tu są naprawdę
        wspaniałe dziewczyny które zawsze służą radą .
        • polpotworek Re: Ku pokrzepieniu.. 23.07.07, 11:45
          Ja stanę troszkę w obronie anity... moze stwierdzicie ze tym którym sie udalo
          cos uderzylo do glowy ale to nie tak... zreszya jestem pewna ze sie przekonacie
          czego bardzo Wam zycze. Ja tez po tych wszystkich latach zrozumialam ze mimo ze
          zapieralam sie ze nie myśle ale się staram bo jest to bardzo cięzkie to mi sie
          to troche nie odawalo bo to tak jest i dobrze Was rozumiem. Ale troszke przykre
          ze tak zostala anita zaatakowana juz pierwszym postem- niecierpie jak ktos
          dorabia jakąs ideologie i nadinterpretuje slowa ponieważ Anita nie napiasa do
          Was- wyluzujcie- ale "zapomnialam i się udalo" a posypaly sie posty jakby Wam
          coś zarzucala, a ona pisala tylko o swoich odczuciach. Sama sie z tym tu
          spodkalam po mojej szczerej wypowiedzi zostalam zaatakowana i zarzucono mi, ze
          komuś coś wmawiam(a pisalam jak anita tylko o swoich odczuciach co moglyscie
          przemyślec lub olac bo nic nie narzucalam) i ze czegos nie rozumiem. Alez
          rozumiem bo sama bylam na Waszym miejscu, to ja i anita nie bylysmy dobrze
          zrozumiane bo Wy nie bylyscie na naszym miejscu(i tak jak to rzyslowie "syty
          nie zrozumie glodnego"...ale nie do konca bo my tez kiedys
          bylysmy "glodne")...dlatego nie oburzajcie się tak proszę...napewno kiedyś
          wiele z tych wypowiedzi zrozumiecie bo bedziecie juz inaczej patrzyly na świat.
          I naprawdę zycze Wam tego z calego serca...a zostalam na forum mimo "tamtego"
          bo moze czasem sie przydam, a pozatym śledze wątki, trzymam kciuki i poprostu
          lubie tu wchodzic. Trzymajcie sie dziewczyny smile))
          • sun32 Re: Polpotworek 23.07.07, 11:51
            Polpotworku Twoje rady i wsparcie oraz doświadczenie są bardzo cenne.
            Przydajesz się nie raz smile)
          • anita334 Re: Ku pokrzepieniu.. 23.07.07, 11:59
            Przywróciłaś mi jako jedna z niewielu wiarę w ludzi.Dziekuję ci i
            pozrdawiam.Jednak można przeczytać ze zrozumieniem moją historię ,bez uprzedzeń
            i idiotycznych doszukiwań złych intencji
        • anita334 Re: Ku pokrzepieniu.. 23.07.07, 11:53
          Nie pomyślałam,ze to forum jest nieodpowiednie.Ja TEŻ byłam pacjentka kliniki
          lecaenia niepłodnosci.Nie kliniki pomocy w taraniach.Udało się więc mam stąd
          spadac?To,że sa tu wspaniałe dziewczyny nie bojace się "wyjść przed szereg
          widze chociażby w poniższym poście.
          • tymonka30 Re: Ku pokrzepieniu.. 23.07.07, 11:54
            No niezmordowana jesteś ...
            • anita334 Re: Ku pokrzepieniu.. 23.07.07, 12:11
              I tu sie nie różnimy.Przecież nie piszę sama ze sobą hehe.Wiem ,że dla
              niektórych lepiej by było gdybym umilkła.Poszła szlochac i lizać rany.Jednak
              warto sledzic ten watek bo trafiaja sie naprawde fajni,zyczliwi ludzieTych
              pozdrawiam gorąco
          • anita334 Re: Ku pokrzepieniu.. 23.07.07, 11:54
            Mam oczywiscie na mysli wypowiedź polpotworka !
            • finka77 Re: Ku pokrzepieniu.. 23.07.07, 12:33
              Piszesz że sama latałas po lekarzach robiłas testy w koncu wyluzowałas i
              zapomniałas i udało sie zajsc w ciąże .To super .ale pomysl sobie co by było
              gdybys nie zaszła w ciąże czy nadal bys była taka wyluzowana, pewnie zaczęłabys
              znowu łazic po lekarzach robic setki badaniach niektóre bardzo bolesne ,robic
              sobie dziury w brzuchu itp...
              taka bieganina i szarpanina naprawde nie działa dobrze na psychike i
              wyluzowanie.ty może jestes twarda ale nie kazdy taki jest .
              ja rok temu po (roku bezowocnych staran ) wyjechałam na cały miesiąc na wakacje
              a drugi spędziłam na działce jeszcze wtedy umiałam byc spokoja i wyluzowac ,
              żuciłam wszystkie leki ,piłam sobie piwko itd... no i niestety nie udało mi sie
              zajsc w ciąże a na dodatek musiałam wrócic znowu do lekow bo mi prl bardzo dużo
              wzrosła.Po wakacjach rozpczęłam leczenie w klinice niepł i naprawdę dla mnie to
              było bardzo męczące bo rozpoczęła się cała seria badan i wez tu wyluzuj .
              Bardzo duzo przeszłas i powinnas zrozumiec że kazdy jest inny ,i to co ja teraz
              czuje nikt inny nie pojmnie .Ze kazda z nas jest w innej sytuacji np w okresie
              żalu ,buntu lub powoli dociera do niej że nigdy nie urodzi dziecka i godzi sie z
              własna bezdzietnością .człowiek niestety sam musi dojsc do tego ,nikt nie moze
              mowic wyluzuj nie mysl o tym .napewno przyjdzie kiedys taki moment że dojdziemy
              do tego same ale zycze oby kazda z nas została matką .
    • ritka11111 Re: Ku pokrzepieniu.. 25.07.07, 18:45
      jakie śliczne !!!!
      dziękuje
      • moni692 Re: Ku pokrzepieniu.. 26.07.07, 11:16
        Czesc. Ja tez tu kiedys pisalam, ze "wyluzowanie" daje czasem bardzo wymierne
        rezultaty. Z moim partnerem staralismy sie ponad 18 miesiecy o dziecko. Co
        prawda nie robilismy zadnych specjalistycznach badan, jednak to dawalo mi do
        myslenia, ze kazdy test byl negatywny pomimo duzej ilosci seksu. Na poczatku
        stycznia tego roku rozmawialam z parnterem ze prawdopodobnie ktores z nas jest
        bezplodne, bo jak nie to juz by sie udalo. Pare dni potem nie mialam okresu,
        ale sie nie przejmowalam, bo tak mialam juz wiele razy i dopiero w lutym
        kupilam test ciazowy i byla wiekla niespodzianka jak sie udalo.
        Na pewno nie skutkuje to u kazdego, i jesli ktos ma problemy natury organicznej
        to to tez nie poskutkuje. Czasem jednak zdazaja sie cuda, czego wszystkim tutaj
        zycze.
        • lusiasia Re: Ku pokrzepieniu.. 26.07.07, 11:41
          nikomu nie zazdroszcze ciazy i dziecka, lubie wszystkie wiadomosci o ciazach,
          bez wzgledu czy sie komus udalo od razu, po pol roku czy po 2 latach
          moja ciotka zaszla po 8 latach starach, juz nikt nie wierzyl ze ona bedzie
          kiedykolwiek miec dzieci
          ale mnie takie wiadomosci nie krzepia, jakos nie utwierdza mnie to w
          przekonaniu ze mi sie tez uda
          kazdy kolejny miesiac( a zblizam sie juz do 4 roku staran) wyzwala u mnie coraz
          wiecej pesymizmu
          jak ktos sie stara kilka lat, i nigdy nie byl w ciazy albo zawsze poronil to
          trudno powiedziec "super, dziekuje za ten post"

          • anita334 Re: Ku pokrzepieniu.. 26.07.07, 13:52
            Naprawdę cię rozumię.Nie dziwię sie,ze w tej twojej sytuacji nie chcesz
            dziękować.To normalna,ludzka reakcja.Nienormalna staje sie wtedy ,kiedy
            na "Bogu ducha winną osobę ,piszacą życzenia}rzuciłabyś się z pazurami...Z
            całego serca,spełnienia marzeń dla ciebie!
          • kasia_g4 Re: Ku pokrzepieniu.. 26.07.07, 14:22
            Co za okropne, nieprzyjazne forum. Na szczęście ja czas starań o dziecko
            spędziłam na innym forum, w milszym towarzystwie. I nikt mi nie powiedział, że
            nie ma tam dla mnie miejsca bo moje starania trwają zbyt krótko. Nie miałam
            robionych specjalistycznych badań bo lekarze dopiero po roku nieudanych prób
            zaczynają cokolwiek robić. A mi wydawało się, że coś jest nie w porządku skoro
            robię wszystko by zajść w ciążę a tu guzik. Za każdym razem łzy, złość, później
            nadzieja. Chłonęłam wszystko co pisały forumowiczki. I mało tego, często one
            same mówiły, żeby wyluzować, że być może w moim przypadku jest to tylko kwestia
            blokady psychicznej. Byłam na początku drogi. Być może na tym forum też są
            takie osoby. Może nie piszą ale czytają. Nie rozumiem skąd tyle złości na
            Anitę. Przecież jej post nie był adresowany do konkretnej osoby. Pewnie każda z
            nas na początku słyszała takie słowa od lekarza. Czy reagowałyście tak samo?
            Przykro się czyta takie wątki.
            • anita334 Do kasia_g4 26.07.07, 14:37
              Boję się,że zaraz oberwiesz za tą wypowiedź.No bo przecież co tu robisz?{dzieki
              za wstawiennictwo}.Masz przeciez dzieci {notabene śliczne}.Ja też całe
              szczęście ten najtrudniejszy okres przetrwałam na innym forum.Bardzo sie z tego
              cieszę,poniewaz mam identyczne do twoich spostrzeżenia.Jednak tutaj naprawde
              nie brakuje wspaniałych dziewczyn.Część odwaznie się wypowiedziała,część
              niestety jest zastraszona przez małą grupę agresorek.Możemy tylko życzyć im
              wszystkim aby jak najszybciej zmieniły forum ,najlepiej na " w
              oczekiwaniu".Pozdrawiam
        • anita334 Re: Ku pokrzepieniu.. 26.07.07, 13:53
          Pozdrawiam,zyczę szczęśliwego rozwiazania.Czekam na e-mamie !
          • anita334 Re: Ku pokrzepieniu.. 26.07.07, 13:57
            to było oczywiscie do
            • szklanapulapka2 do tych,które przeżyły swoje starania na innym for 26.07.07, 14:58
              forum. Dziewczyny, jakie to forum, jeśli można wiedzieć? Gzie można spokojnie
              poszukać wyrozumiałości, zrozumienia i s[pokoju? Gdzie, na jakim foprum mozna
              starać sie o drugie dziecko, nie będac przy tym okrzykniętą nienormalną? To
              forum było kiedyś inne, bardziej przyjazne i nikt nie miał nikomu za złe, ze
              stara sie o drugie czy trzecie dziecko i mocno przezywa porażki. Ja szukam
              czegoś takiego, ale nie mogę znaleźć. Chciałabym być gdzies zrozumiana i nie
              wysyłana do psychiatry za to, że pragnę drugiego dziecka i szaleję, jesli
              transfer sie nie powiedzie, gdzieś, gdzie nikt by nie współczuł mojemu dziecku
              matki wariatki. Po prostu gdzieś, gdzie byłabym traktowana jak cżłowiek. Znacie
              takie forum? Pozdrawiam. Agnieszka.
              • jamile Re: do tych,które przeżyły swoje starania na inny 26.07.07, 15:05
                szlanaułapko, przecież w wiadomym wątku Ty sama na sobie nie zostawiłaś suchej
                nitki:
                [cyt.] >Może jestem podła, wredna, okropna, niewdzięczna, złośliwa< [koniec cyt.]

                Więc chyba nie powinnaś zmieniać forumwink))
                Miłego dniasmile
                • jula1232 Re: do tych,które przeżyły swoje starania na inny 26.07.07, 15:09
                  big_grinDDDDDDDDDDDDDD Normalnie to wszytsko jest zabawne. "Ku pokrzepieniu"
                  przerodziło sie "Ku wku..eniu" smile))))))
                  • szklanapulapka2 Re: do tych,które przeżyły swoje starania na inny 26.07.07, 15:20
                    przecież zadałam proste pytanie. Przezyłyście swoje starania na innym forum,
                    czy tutaj? Jeśli tylko tutaj, to znacZy, że nie do Was było pytanie.
                    • szklanapulapka2 Re: do tych,które przeżyły swoje starania na inny 26.07.07, 15:31
                      a swoją drogą sądzę, że w tych 52 wpisach na moim wątku dokopałyście mi trochę
                      bardziej. I koniec dyskusji na ten temat. Jeśli ktoś ma coś jeszcze do mnie,
                      lub do mojego biednego dziecka, które cierpi z pewnościa z powodu matki
                      wariatki, to proszę na tamten wątek, który już istnieje i pełen jest
                      żmijowatych odpwoiedzi. I tak go nie czytam, więc pisac można.
                      • szyszka39 Re: do tych,które przeżyły swoje starania na inny 26.07.07, 15:47
                        szklana, ja mysle ze one chcialy i zrobily dobrze " dokopujac ci" Ja tez
                        przeszlam przez rozczarowanie i to nie jedno i napewno jeszcze troche przede
                        mna. Jak wtedy sie rozczulamam na soba tez dostalam kopa od tych samych
                        dziewczyn i teraz jestem im za to bardzo wdzieczna, bardzo bardzo. To nie jest
                        normalne tak sie zachowywac, jednak po dlugim stresie czesto zachowujemy sie
                        tak jak ty- rozpaczamy i mamy uraz do ciezarnych i malych dzieci. Ktos jednak
                        musi nam powiedziec ze cos jest nie tak, prawda?? Ja przemyslalam swoje
                        zachowanie na spokojnie, teraz mysle ze warto ochlonac i na spokojnie
                        zastanowic sie co dalej robic. Bol i rozczarowanie rozmywala rzeczywistosc. Z
                        drugiej strony to powiedz ile sie od nich dowiedzialas, iloma radami ci
                        sluzyly?? Wtedy ich sluchalas ale jak napisaly cos co nie bylo po twojej mysli
                        to od razu ich nie lubisz. To chyba tez nie jest fer.
                        • 777_7s Re: do tych,które przeżyły swoje starania na inny 26.07.07, 16:29
                          Ale jazda i to bez trzymanki Dziewczyny co się dzieje?Jestem od niedawna na
                          forum obserwuje Wasze wypowiedzi zwierzenia Wydaje mi się że z dnia na dzień
                          jest co raz gorzej Skąd ta agresja?Te zjestem w takiej sytuacji jak Wy Nawet
                          podejrzewam już u siebie schizofrenię paranoidalną Jutro jadę na bete ale
                          podejrzewam że nic z tego nie wyjdzie i nikogo za to nie winię Nie dajmy się
                          zwariować Musimy trzymać się razem
              • bulinkaj Re: do tych,które przeżyły swoje starania na inny 26.07.07, 15:36
                Szklana, to prawda, że dziewczyny nie szczędziły słów krytyki. Aż mi ciarki
                przechodziły kiedy czytałam, dlatego "wycofałam się" z dyskusji. Zresztą
                ostatnio bardzo źle się dzieje na forum. Nie mniej jednak uważam, że zaczynasz
                przesadzać. Daj spokój. Nikt nie myśli, że jestes nienormalna, bo chcesz mieć
                drugie dziecko. Chyba nie ma dziewczyny, które nie trzymała za Ciebie kciuków,
                Myślałam o Tobie codziennie rano jak włączałam komputer, codziennie sprawdzałam
                jak się czujesz, co nowego napisałaś. I szczerze współczuję, że się nie udało.
                Ryczeć mi się chciało jak jasna cholera. A potem piszesz w swoim poście takie
                smutne słowa. Ryczałam jak idiotka, tak bardzo pragnęłabym być na Twoim
                miejscu, mieć dziecko. Ale rozumiałam dokładnie Twoją rozpacz. Chyba każda z
                nas. Tylko, że smutna prawda jest taka, że życie toczy się dalej. I świat nie
                kręci się wokół Ciebie. Niestety, ale tak jest.
                A teraz złościsz się, obraziłaś się na dziewczyny i znowu odnoszę wrażenie, że
                świat Twoim zdaniem kręci się tylko wokół Twojej osoby, że wszystko jest złe,
                że nikt nie ma racji, tylko Ty jedna masz najgorzej.
                Wiem, że zaraz mi się "oberwie", nawet pisałam, gdzieś, że daje spokój z
                dyskusjami. Ale smutno mi, że się tak zachowujesz w stosunku da dziewczyn,
                które kibicowały Tobie od samego początku.
                • audrey2 Re: do tych,które przeżyły swoje starania na inny 26.07.07, 15:56
                  Pozwole sobie zabrac glos w tej dyskusji, ktora chyba wyszla poza intencje
                  wszystkich uczestniczek. Przeczytalam kilka razy posta ani/anity i w zasadzie
                  wyglada na to, ze naprawde nie chciala niczego zlego (zreszta podpisala sie
                  wlasnym imieniem). Trafila jednak na gorszy moment na forum. Moim zdaniem
                  znienawidzone wyluzowanie czy tak naprawde dojscie do ladu ze swoimi emocjami
                  moze pomoc, jesli ktos nie ma jakis wyraznych przeszkod medycznych czy tez
                  fizjologicznych. W zwaizku z tym mysle sobie, ze nie zawsze problem z zajsciem
                  w ciaze czy nawet poronieniem jest tozsamy z nieplodnoscia. Byc moze wiec Ania/
                  anita trafila na niewlasciwe forum. Nie odbieram jednak prawa do bywa tam gdzie
                  chce, czy nawet postrzegania siebie jako osoby z problem plodnosci. Mysle, ze
                  czesc bywalczyn tego forum (byc moze ze mna na czele) wcale nie walczy z
                  nieplodnoscia, tylko jakimis innymi czynnikami, ktore czasowo nie pozwalaja
                  zajsc w ciaze.
                  Tym jednak osobom, ktore lecza sie od lat i swoje juz przeszly proste rady
                  zagotowaly krew. Ania sie bronila. I wyszla jakas paskudna awantura. W tle tego
                  wszystkiego dzialy sie jeszcze prawdziwe tragedie (hania...).
                  A co do podstawy Agnieszki szklanej. Bulinka ma racje-mnostwo osob, ktore nigyd
                  sie na forum nie ujawnily trzymalo za Ciebie kciuki. Tez wlaczalam rano kompa z
                  nadzieja, ze napiszesz o sukcesie. Pamietam tez Twojego posta, w ktorym
                  pisalas, ile poswieciliscie z mezem dla powiekszenia rodziny i ze jest Wam
                  generalnie pod gorke. Kiedy pisalas, ze macie niewielkie mieszkanko, dlugi itd.
                  pomyslalam, ze jestescie niezwykli. I bylo mi strasznie przykro, kiedy sie nie
                  udalo. Niestety, Twoj osoatni post ujawnil, ze jednak nie wszystko jest dobrze.
                  Agnieszko, jak na moje oko, troche sie pogubilas w swoich emocjach. To jest w
                  pelni zrozumiale, bo wladowalas w leczenie mnostwo kasy, ktorej nie masz i
                  przede wszystkim zdrowia. Nie jestes wiec w stanie spojrzec na swoja sytuacje w
                  miare obiektywnie. Bronisz sie przez atak, obrazasz na te wszystko osoby, ktore
                  dobrze Ci zyczyly. Agnieszko, moze jednak nie wszystko jest tak, jak to
                  widzisz. Moze warto troszke sie zdestansowac. Dziewczyny Cie wysylaly po pomoc,
                  bo jest Ci potrzebna. Masz do niej pelne prawo po tym, co przeszlas.
                  Przepraszam, ze wrocilam do tematu, ale troche mnie to wszystko dotknelo.
                  Byc moze po tym poscie nie mam wstepu na forum Nieplodnoscwink
                  • szklanapulapka2 Re: do tych,które przeżyły swoje starania na inny 26.07.07, 16:04
                    Może po prostu to taki etap bólu i rozczarowania, kiedy sie chce wszystkich
                    dookoła "podusić"... Nie wiem, oby mi przeszło, na razie jestem wściekła nawet
                    na kota przelatującego po ulicy. Wszystkim dziewczynom, które trzymały za mnie
                    kciuki i dobrze mi życzyły, dziękuję serdecznie. Tylko błagam, nie dokopujcie,
                    bo nie dam rady sie podniesć. I tak leżę i kwiczęsad( i na wszystkich sie
                    wydzieram. Osóbką nietykalną w tym całym zwariowanym swiecie jest mój Synek, na
                    którego naprawdę nie podniosłam nawet głosu, nie zdenerwowałam sie i w ogóle
                    robiłam wszystko, by nie odczuł, ze coś tam sie nie udąło, nie wypaliło. On
                    jest cudowny i naprawdę to ogromne szczęście, ze go mam i każdej z was życze
                    takiego samego Cudu. Tylko błagam, nie kopcie. Bo bolisad(.
                    • audrey2 Re: do tych,które przeżyły swoje starania na inny 26.07.07, 16:21
                      Aga, toz nikt nie kopie przeciezwink Moze to taki etap, jak mowisz. Poobserwujesz
                      sie, zobaczysz i zdecydujesz, co i jak ze soba zrobic.
                      pozdrawiam serdecznie
                      • agnieszka.krak Re: do tych,które przeżyły swoje starania na inny 26.07.07, 16:52
                        Aga, nikt nie kopie i nie kopał. Czasem trzeba kimś wstrząsnąć. Miałam cały czas
                        nadzieję, ze tak to odbierzesz.
                  • anita334 audrey2 26.07.07, 16:52
                    Dziękuję za zrozumienie.Nie mam nic do dodania.Myślę,że gdyby wszystkie
                    przeczytały zaistniałą "wymianę poglądów" od początku ,nie doszłoby do tego
                    wszystkiego.Niestety odnoszę wrażenie,ze część osób nie czytała wogóle mojego
                    pierwszego posta ,tylko poszła z tzw.prądem.Wszystkim bez wyjątku zyczę
                    powodzenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka