Mam dziś 10 dzień po iui i powinnam poczekać z testem do środy albo
najlepiej do czwartku rano. Zresztą wcześniej nie ma sensu, bo
brałam pregnyl i pewnie zafałszowałby wynik. Ale te kilka dni to
dla mnie wieczność, nigdzie nie mogę sobie znaleźć miejsca

Co
prawda niczego sobie nie obiecuję, bo mieliśmy bardzo słabe
plemniki, ale ponoć i przy słabszych wynikach zdarzają się ciąże
(słowa mojego lekarza). Dziewczyny po iui, transeferze albo
naturalnych próbach, które też testują lada dzień, odezwijcie się
jak tam u Was i jak sobie radzicie z czekaniem!! Misiu jak u
Ciebie? Może wspólnie będzie łatwiej znieść czekanie