Dodaj do ulubionych

jak żyć?

14.06.08, 12:18
Jestem po 3 IuI, od prawie roku każdy cykl monitoring, clo, femara,pregnyl, gonal i Bóg wie co jeszcze. Kilku lekarzy - nie ma przyczyny. Staramy się dwa lata, ostatni tydzień to jakiś koszmar w jednym dniu 3 bliskie osoby dzwonią z dobra nowiną i każda zaczyna rozmowę od ,, nie wiem jak ci to powiedzieć ale jestem w ciąży ''. Normalnie odpowiadam. Tydzien przed tymi telefonami jeszcze jeden. Są granice wytrzymałości - wiem że zostały przekroczone, zwątpiłam w swoją wiarę, w Boga w normalność. Nie chcę wychodzić do ludzi, nie odbieram telefonów, straszne myśli przychodzą do głowy. Bezradność boli najmocniej, w dniu samych dobrych nowim Pan dr ( super specjalista)stwierdził że nie będzie owulacji bo pęcherzyków jest kilka, robię testy owulacyjne - są dwie kreski?. Czy ten koszmar kiedyś się skończy ? czy może prędzej ja się ,,skończę"?
Obserwuj wątek
    • agnes1704 Re: jak żyć? 14.06.08, 12:43
      nie wiem jak pomóc, mogę tylko powiedzieć, że rozumiem. Nie rozumiem
      natomiast tego, dlaczego tak się dzieje, co jest nie tak, pomimo, że
      niby wszystko jest ok. Najbardziej bolą te niespełnione nadzieje,
      plany i to, że innym się udaje bez specjalnych starań - nawet jeśli
      zupełnie o siebie nie dbają, nie planują, nie chcą, nie zasługują.
      Nie będę pisać - wyluzuj, bo to niemożliwe na tym etapie i w
      momencie, kiedy to ciągle musisz siebie obserwować, ale powiem na
      pocieszenie, że skoro zbliżyłaś się do tych granic wytrzymałości -
      może coś pęknie, coś się dzięki temu zmieni. Mnie też nie jest
      łatwo, też mnie bolą niespełnione nadzeieje i plany - straciłam
      ciążę, a teraz tyle starań o następną spełza na niczym. Wiem o czym
      piszesz i niestety - mogę tylko cię wirtualnie przytulić i wcale nie
      będę cię mobilizować - typu wytrzymaj jeszcze trochę - bo
      doprowadzić się można do obłędu. Wiem też jedno - będzie taki
      moment, że na swoją udrękę spojrzysz z dystansem.
      • luliczek78 Re: jak żyć? 14.06.08, 12:46
        dzięki, i pyam życie przez łzy kiedy?... to prawda że na tym etapie nie ma słowa wyluzuj. Tylko co jest za tą dziurą ? niczego gorszego nie moge sobie wyobrazić, wiem że to już ostatni schodek wytrzymałości - boję się tego co będzie dalej.
      • agnes1704 Re: jak żyć? 14.06.08, 12:48
        napiszę również, że kiedyś bardzo mądra osoba powiedziała mi, że
        trudne lekcje dostają tylko najzdolniejsi uczniowie. Nie wiem, czego
        ta lekcja ma nauczyć Ciebie czy mnie - wydaje się to zupełnie bez
        sensu teraz, ale może przyjdzie czas, kiedy marzenia się spełnią, a
        obecna udręka towarzysząca temu spowoduje, że będziesz umiała kochać
        prawdziwie i bez granic. Wierz mi, że wcale nie jest to oczywiste w
        każdym przypadku, coć czasem wydaje się to przecież właśnie takie.
    • pszczolkamaja78 Re: jak żyć? 14.06.08, 14:42
      Kochany Luliczku wink
      Nie wiem jak Cie pocieszać?
      Doskonale wiem o czym piszesz, mnie dopadło
      w maju po nieudanym inv, ale doskonale o tym wiesz.
      Byłam a w sumie to bylismy tak pewni że się uda sad
      i tu takie rozczarowanie!!
      jakby się spadło z Mont Everestu ....
      Powoli zaczynam wychodzic z dołka, pomogła mi
      moja rodzinka, siostry moje i męża siostra
      w sumie to ona była ze mną w te najgorsze dni,
      i płakała razem ze mną, bez niej chyba bym nie dała rady!
      Teraz myśle już - tylko do sierpnia i zaczynamy
      wszystko od poczatku, zastrzyki, stymulacje, wizyty
      co drugi dzień....
      Żyć trzeba chociaż zabardzo się nie chce,
      nie rozmawiam na takie tematy w pracy tzn wiedza że
      się staramy i że nie wychodzi ale w szczegóły się nie wdaje.
      Przez te 3 miesiace też nie bede siedzieć bezczynnie
      i czekac. Byłam U immunologa i jak beda wyniki
      mam nastepna wizyte, zobaczymy czy ta dr coś wymyśli,
      pozatym namawiają mnie na akupunkture,
      zobaczymy może spróbuje...
      Najbardziej wkurzyła mnie moja mamunia
      tak się przejmuje tym że nam nie wychodzi
      i tak strasznie przeżywała te moje zastrzyki
      że tak się faszeruje tymi hormonami,
      i jak jej powiedziałam że robimy powtórke to odrazu
      zaczeła mi odradzać. Powiedziała że powinnam poczekać
      odpreżyć się i może wyjdzie samo.
      Ale ja nie chce już czekać nie chce się odpreżać
      i oczekiwać cudu!!
      WIEM ŻE MUSZE POMÓC ŻEBY NASZ CUD SIĘ POJAWIŁ NA TYM ŚWIECIE!!

      Życze Ci również SPEŁNIENIA MERZEŃ

      A ty też sie wybierałaś do immunologa??

      Trzymam kciuki wink
      • luliczek78 Re: jak żyć? 15.06.08, 16:29
        cześć towarzyszko niedoli,
        miałam badania i wszystko ok. usłyszałam w sobote od lekarza ze może być tak że z tym partnerem nigdy nie zajdę, z innym bez problemów. Twierdzi że w tym cyklu (6 dc - pęcherzyk 10 mm u innego lekarza dwa dni wczesniej w tym sanyn jajniku 14 mm - ciekawe) nie ma szans. już sama nie wiem czy sa czy nie... piątek i wczoraj był najgorszy, juz jest lepiej. Pszczółka co wam jest > macie diagnoze? uściski
        • dagmara-k Re: jak żyć? 15.06.08, 18:21
          wazne zeby byl konkretny lekarz ktoremu ufasz, kilka bliskich osob i maz do
          wsparcia a jak sa liczne pecherzyki to sprawdzic co to za liczne i jesli drobne
          to sprawdzic hormony - jesli lh jest wysokie to testy owulacyjne moga klamac.
          rozumiem ze potrzeba ci tulenia w smutku, ale mysle ze potrzeba ci tez konkretow
          - co i jak mozna zrobic w waszej sytuacji.
          • hannade Re: jak żyć? 15.06.08, 20:30
            tak sie czasami dzieje kiedy sie bardzo bardzo pragnie, a życie
            swoje historie pisze. Wiem, że oczekujesz pocieszenia typu nastepnym
            razem sie uda... itp., a co jak sie nie uda?. Nie można życ tylko
            jednym pragnieniem jest tyle marzeń przed tobą , które możesz
            zrealizować. Pomys o ludziach, którzy nie doczekali sie potomka, o
            niepelnosprawnych , którzy może nawet nie śmia miec takiej nadzieji.
            Tak to w zyciu jest, że nie można miec wszystkiego. Ty masz rodzine,
            przyjaciólki, możesz realizować sie dla ich, a może pomyśl o adopcji.
            Ja też nie doczekalam potomka,cóż... trudno. Czasami myslę cóż mam
            przynajmniej męża inne nawet tego nie mają. Nie warto wpędzać sie
            samemu w machine "ja to mam pecha".
        • pszczolkamaja78 Re: jak żyć? 16.06.08, 20:53
          Cześć Kochany Luliczku wink
          Wiesz u nas problem leży po mojej stronie,
          meża nasionka sa oki.
          Jak zaczelismy leczenie, robiłam test
          po stosunku i wyszło że zabijam
          nasionka, czyli wrogi śluz,
          oprócz tego robiliśmy hsg i wyszło
          że lewy jajowód jest nie drożny ale nie
          na 100% bo tak mnie bolało że nie dałam dokończyć
          badania, więc możę jednak jest ok?
          W zeszłym tyg robiłam hisperoskopie no
          i wycieli mi polipa ktorego nie było widać na usg.
          Z owulacja wszystko ok. jajeczka są,
          i najgorsze jest to że mój gin powtarzał,
          że nastepna wizyta to juz napewno bede w ciaży.
          Ale niestety tak się nie dzieje więc postanowiliśmy działać!!
          no i zobaczymy co bedzie????
          co nam zapisane ???

          A u Was Luliczku co??
          i czy działałas juz z immunologiem??

          Przytulam i miodkiem smaruje serduszka bolace
          pszczółka ;**

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka