dot10
30.06.08, 21:06
Od 3 miesięcy leczę infekcję różnymi antybiotykami i nie mogę się
jej pozbyć. Przed HSG zrobiłam standardowo posiew chociaż nie miałam
żadnych objawów wyszły streptococcus agalactiae i candida albicans-
pojedyńcze, moja gina zapisała mi 10-cio dniową kurację
antybiotykowo-przeciwgrzybiczą. Po niej w nastepnym miesiącu poszłam
na HSG. Po HSG miałam nioeprzyjemne swędzenie. Ginka na oko bez
badan stwierdziła ze to grzybica i stosowałam ja i mój mąż
clotrimazolum. Kolejny posiew, brak grzybów za to liczne ecoli,
znowu antybiotyki, kolejny posiew, nie ma ecoli jest znowu
streptococcus(bardzo liczne). Dziś znowu przepisała mi antybiotyk.
Nie wiem czy to nie jest bledne kolo i czy ten antybiotyk brac, pani
w laboratorium stwierdziłą ze to sa bakterie które normalnie bytuja
w układzie rozrodczym i moze lepiej dac organizmowi czas na
odbudowanie naturalnej flory zwłaszcza ze mam tez bardzo liczne
lactobacillus. Poradzcie co robić, dopóki tego nie wylecze nie mogę
myśleć o inseminacji a do tego powoli sie przygotowywaliśmy. Poza
tym pojutrze wyjeżdzam na wakacje a antybiotyk ma być robiony i
przechowywany w lodowce, wiec sama gina poradzila zeby moze kuracje
zrobic za 2 tygodnie a teraz leczyc sie tantum rosa...Bądź tu mądra
skoro sam lekarz ma wątpliwości...